zachód słońca

zachód słońca

sobota, 19 września 2015

Sobota 24 Tygodnia Zwykłego

    Gdy zebrał się wieki tłum i z miast przychodzili do Jezusa, rzekł w przypowieści: „Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny”.
    Przy tych słowach wołał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha” (Łk 8,4-8).

    Bóg jest hojnym siewcą. Sieje obficie, nie licząc się z marnowaniem ziarna. Obficie sieje Słowo, mimo drogi, skal i cierni... Wciąż ma nadzieję, że Słowo przebije się nawet przez nieurodzajną glebę i wyda swój owoc. 

   - Panie Jezu – powiedział don Camillo do ukrzyżowanego Chrystusa w głównym ołtarzu – po co mam dalej mówić, jeżeli nikt nie słucha?
Don Camillo był rozgoryczony, więc Chrystus szepnął mu kilka słów na pocieszenie:
- Nie, don Camillo, to nieprawda, że nikt nie słucha. Kiedy mówisz od ołtarza albo z ambony, wszyscy skupiają się na twoich słowach. Wiele osób ich nie rozumie, ale to nie szkodzi, ważne jest, że ziarno słowa Bożego zapada w ich umysły. Pewnego dnia, zupełnie nagle, po miesiącu, roku, dziesięciu latach, temu, kto słuchał słowa Bożego nie rozumiejąc nawet jego sensu, zabrzmi ono znowu w uszach i nie będzie to już zwykłe słowo, ale napomnienie. Okaże się rozwiązaniem dręczącego problemu, będzie błyskiem światła w ciemnościach, łykiem chłodnej wody dla spragnionego. Ważne jest, żeby ludzie słuchali słowa Bożego, a pewnego dnia ten, kto słuchał go spostrzeże, że stało się ono czymś zrozumiałym. Mów don Camillo, wkładaj w słowa całą swoją wiarę, całe pragnienie dobra. Rozrzucaj hojną ręką to ziarno, które wyda plon pewnego dnia nawet na najbardziej jałowej ziemi…

1. Czy otwieram się na Boże Słowo?
2. Na ile Słowo jest obecne w moim codziennym życiu?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza