zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 10 grudnia 2017

II Niedziela Adwentu

      Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym (Mk 1,4.6).

     Możemy się Janem zachwycić. Możemy popatrzeć jak na dziwaka nie dla naszych czasów, możemy wreszcie uznać go za oszołoma, może trochę niebezpiecznego. Jan może budzić różne emocje – z jednej strony możemy go chętnie słuchać, ale jednak pozostawia niepokój. Bez względu na to Jan na pustyni będzie wciąż wołał. I kiedy zapragniesz się odnaleźć, znajdziesz go. Stoi wciąż jak latarnia, wskazująca drogę do portu zbawienia pośród wzburzonych fal.

    Problem polega na tym, że Jan nie należy do naszej bajki. Na co dzień jest bardzo niewygodny. Nie jest osobą czarującą, a jego zadaniem nie jest zjednywanie sobie sympatii zdobywanie popularności. Odpycha swoim stylem życia, wyglądem. Potrafi być szorstki. Nie uspakaja. Nie można go także wykorzystać w działaniach propagandowych dla kształtowania poprawnego wizerunku. Nie robi nic, aby innym sprawiać przyjemność, schlebiać czy wzniecać oklaski. Odpowiedzią na jego słowo jest cisza.

     Aby głosić Tego, który jest Jedynym Niezbędnym, odrzucił wszelką próżność i efektowność. Zaufał wymowie prostoty. Jan nie musi mówić o sobie – surowość, prostota i powaga jego życia czynią go wiarygodnym i zmuszają słuchacza, aby brał go na serio. Zadaje pytania i zasiewa niepokój. Rozpala pragnienie, wzbudza oczekiwanie, przynagla do poszukiwań.

1. Czy jako chrześcijanin,  jestem czytelnym punktem odniesienia wskazującym na Zbawiciela w dzisiejszym świecie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza