zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 4 lutego 2020

Wtorek IV Tygodnia Zwykłego

   Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza (Mk 5,22-23.25.27).

   Dwa różne wydarzenia. Dwie różne postaci.

   Jair - przełożony synagogi, osoba publiczna, ciesząca się szacunkiem. Przeżywa tragedię związaną ze śmiertelną chorobą córki. Przychodzi z ufnością do Jezusa i prosi o pomoc.

   Prosta kobieta, uboga, już cały swój majątek wydała na lekarzy. Jej cierpienie jest związane z chorobą, ale także z doświadczeniem wykluczenia, jakie choroba przynosi. Jest nieczysta. Zależy jej na dyskrecji, nie szuka rozgłosu. Chce tylko dotknąć płaszcza. Wierzy, że Jezus może pomóc.

   Sytuacja się jednak zmienia. Córka Jaira umiera. Jezus nie będzie już potrzebny. Nie należy Go już więcej absorbować - tylu idzie za Nim, a w domu Jaira tragedia się już dopełniła. Nie ma szans na pomoc.

   Dyskretne dotknięcie płaszcza, z tyłu, tak by nikt nie widział, nie udało się. Kobieta zostaje wezwana do tego, by się ujawnić. Nie uda się zachować anonimowości. Trzeba wyjść na środek.

   Czego innego oczekiwali. Tym co ich łączyło, było zaufanie, że On może to uczynić. Dlatego Jair, wbrew wszystkiemu słyszy zachętę, by nie zachować wiarę. I dzięki tej wierze Jezus może przywrócić jego córkę do życia. Kobieta odzyskuje zdrowie dzięki wierze. 

   Jezus zaprasza nas do zachowania wiary w przeciwnościach i do jej ufnego wyznania. Wtedy może odpowiedzieć na nasze oczekiwania.

1. Czy potrafię zawierzyć w przeciwnościach?
2. Czy mam odwagę wypowiedzieć swoją wiarę?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza