zachód słońca

zachód słońca

środa, 23 grudnia 2020

Środa IV Tygodnia Adwentu

    Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem (Łk 1,57-58).


    Elżbieta wychodzi z ukrycia. Wychodzi z jaskini hańby, jaką była niepłodność, wychodzi z mroku pogardy. Jej udziałem staje się radość macierzyństwa, radość łaski i błogosławieństwa. Doświadcza Bożego miłosierdzia. Przybyli goście potęgują radość. 

    Radość staje się zadziwieniem. Tradycja zostaje złamana. Imię, jakiego nikt w rodzie nie nosi. Dlaczego nie imię ojca, tylko Jan? Nie dowierzają Elżbiecie, dopytują Zachariasza, dopytują znakami, bo nic nie może mówić. A wyjaśnienie wydaje się proste. Elżbieta i Zachariasz są posłuszni temu, co usłyszeli - nadasz mu imię Jan. Co więcej, poprzez to imię wyrażają to, co stało się ich udziałem: Jahwe jest łaskawy!

    Bóg znów zaskakuje. Zachariasz zaczyna mówić. To wywołuje strach wśród gości, wywołuje niepokój. Po dziewięciu miesiącach milczenia usłyszeli jego głos. Święto nadania imienia i obrzezania dziecka wymyka się spod kontroli. To, do czego byli przyzwyczajeni, zwyczajna rodzinna uroczystość staje się nadzwyczajna. 

    Doświadczenie z domu Elżbiety i Zachariasza pracuje w sercach przybyłych gości jeszcze długo po ósmym dniu. Poruszenia serca nie da się już zatrzymać. Opowiadają o tym wszystkim, co widzieli, słyszeli, czego byli świadkami. Wydarzenie rezonuje. I rodzi pytania o przyszłość dziecka, skoro takie wydarzenia towarzyszyły jego narodzinom.

1. Czy doświadczenie Bożego miłosierdzia w moim życiu rezonuje w życiu innych?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza