zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 11 maja 2020

Poniedziałek V Tygodnia Wielkanocy

   Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. (J 14,21.23.26).

   Miłość wyrażona w dwóch słowach - mieć przykazania i zachowywać. 

   Trzeba poznać samego Jezusa i Jego naukę. Zrozumieć, że On jest prawdą. Doświadczyć spotkania z Nim w Jego słowie. 

   Bez przyjęcia Jego słowa nie ma miłości. 

   Poznanie musi wyrazić się w działaniu. Podjąć to, co On proponuje. 

   Ci, którzy Go poznają i są Mu posłuszni, trwają z Nim w komunii. Tym, który pozwala poznawać Jego słowa i je wypełniać, który jest źródłem jedności, jest Duch Święty. 

   Kto otwiera swoje serce na Ducha, staje się świątynią Boga. Niektórzy zadowalają się byciem zakrystią, która jedynie przechowuje święte przedmioty. Być świątynią, to ukazać Boże działanie w naszym życiu. 

1. Czy staram się pogłębiać swoją znajomość Jezusa?
2. Jak wiedza religijna wpływa na moje życie?

niedziela, 10 maja 2020

V Niedziela Wielkanocy

   Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy (Dz 6,1).

   Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa (1 P 2,5).

   Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (J 14,1).

   Pojawił się problem i pojawiło się szemranie. Już na początku, w tej pierwszej gminie chrześcijan. Napięcie między Hebrajczykami i hellenistami. Takie napięcia są wciąż obecne i nie powinny dziwić.

   Problemem nie jest sam kryzys, jaki się jawi, nie jest problemem różnorodność, ale to, w jaki sposób się do niego podchodzi. Jak potrafimy sobie poradzić z kryzysem.

   Można znaleźć wiele postaw:
* udawać, że problemu nie ma, może z czasem się sam rozwiąże;
* można próbować problem ukryć, czasem skierować uwagę na coś innego;
* można bagatelizować - co to za problem, tam to dopiero ludzie mają problemy;
* i można wreszcie powiedzieć - to jest problem i podjąć wysiłek, by go rozwiązać. Tego uczą apostołowie. Szukają rozwiązania wobec wyzwania, przed którym stanęła wspólnota.

   Rozwiązać problem, zlikwidować źródło napięcia, aby wznosić się we wspólnym budowaniu żywej świątyni. Różnorodność nie jest problemem, jest bogactwem.

  Bóg każdego dnia, kiedy Mu pozwalamy, przemienia nas, byśmy stawali się ludem Bogu na własność przeznaczonym.

   Ewangelia ukazuje nam drogę do tej przemiany. Jezus mówi słowa, które apostołom, pewnie nie tylko im, trudno było zrozumieć. Ja jestem drogą, prawdą i życiem. 

   Trudno zrozumieć, że naśladowanie Jezusa jest
ważniejsze niż nauka katechizmu i regułek. Trudno zrozumieć, że nie chodzi o studiowanie teologii, ale pozwolenie, by Jezus był przewodnikiem. 

   W codziennym życiu nie zawsze jest to łatwe. Dzisiaj mamy do czynienia z problemami i sytuacjami, które nie mają nic wspólnego z tymi, z którymi spotykał się Jezus i apostołowie. 

   To jest właśnie nasze wyzwanie: znaleźć rozwiązania dla problemów, które napotykamy. Tak jak apostołowie we wczesnym Kościele. Natychmiast rozwiązali problem, tworząc grupę, która się nimi zajęła: diakoni. 

   W ten sposób musimy naśladować Jezusa: starając się oferować rozwiązania problemów, które napotykamy, zawsze zadając sobie pytanie: co Jezus zrobiłby w takiej sytuacji?

1. Czy potrafię patrzeć na problem jako szansę i możliwość?

sobota, 9 maja 2020

Święto Matki Bożej Królowej Szkół Pobożnych

   Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego
(Dz 1,14).

    Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19,26-27).

   Święty Józef Kalasancjusz, przyjmując imię zakonne Maryję obrał za swoją Patronkę. Od tego momentu podpisywał się Józef od Matki Bożej.

   W imię zakonu wpisał również imię Maryi - Zakon Kleryków Regularnych Ubogich Matki Bożej Szkół Pobożnych.

   Naśladował św. Jana, który wziął Maryję do siebie. Świadectwa życia Józefa Kalasancjusza potwierdzają, że posiadał szczególne nabożeństwo do Maryi, to Jej poświęcił nabożeństwo Koronki Dwunastu Gwiazd. 

   W najtrudniejszym momencie dla Zakonu, kiedy został on zredukowany, przyszłość powierzał w Jej ręce i od Niej otrzymał obietnicę, że dzieło nie ulegnie zniszczeniu. 

   Od tamtego czasu Maryja towarzyszy nam, pijarom, a także naszym wychowankom, jako najlepsza Matka i Królowa Szkół Pobożnych. 

   Trwać z Nią na modlitwie i zapraszać Ją, zabierać Ją do swojego życia, aby wzrastać w łasce i jak najlepiej wypełniać posłannictwo kalasantyńskie. Niech Ona wstawia się za nami, wypraszając świętość swoim dzieciom.

1. Czy mam swoją ulubioną modlitwę maryjną?


piątek, 8 maja 2020

Uroczystość św. Stanisława biskupa i męczennika, patrona Polski

   Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie (Dz 20,30-31a).

   Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (Rz 8,36-37).

   Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca (J 10,14-15a).

   Zewnętrzne zagrożenie było obecne od samego początku Kościoła. Trudności i niebezpieczeństwa są wpisane w rzeczywistość wiary. Dzięki łasce i miłości można wytrwać w jedności z Panem. 

   Dużo większe niebezpieczeństwo tkwi wewnątrz. Zadaniem pasterzy jest prowadzenie powierzonej wspólnoty ku Chrystusowi. Problem zaczyna się wówczas, kiedy pasterz pragnie pociągnąć owce za sobą, a nie ku Chrystusowi. Wówczas już łatwo skręcić na manowce. 

   Dlatego czuwajcie! Sprawdzajcie intencje, badajcie sumienia. By nie pobłądzić i innych nie odciągnąć od Chrystusa. Pięć minut własnej popularności nie jest tego warte, by zagubić cel drogi.

    Znać Jezusa, by nie zagubić drogi. Znać, to nie tylko nauczyć się, zdobyć wiedzę. Znać, to zbudować więzi, dbać o codzienne budowanie relacji, wsłuchiwać się w Jego głos. To jest możliwe tylko wówczas, kiedy nasza uwaga jest nastawiona na Jego głos, Jego słowo, a nasze serce otwarte na pogłębianie intymnej relacji. Dlatego czuwajcie!

1. Jak dbam o moją relację z Jezusem?

czwartek, 7 maja 2020

Czwartek IV Tygodnia Wielkanocy

    Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować. Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz [potrzeba], aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę (J 13,16-18).

   Wieczernik. Ostatnie słowa. I wielka lekcja pokory. A jednocześnie recepta na szczęśliwe życie. 

   Znać swoje miejsce. Nie wywyższać się. Zachować wierność Bogu. 

    Można być blisko, jeść wspólny chleb, a jednocześnie realizować prywatne "interesiki", dbać o karierę i powodzenie, zabiegać o popularność i sławę.

   Mimo doświadczonego dobra, okazanej miłości dokonuje się zdrada ze strony przyjaciela. To boli. Tak blisko, wspólny chleb i zdrada.

1. Czym zraniłem miłość Jezusa?

środa, 6 maja 2020

Święto świętych apostołów Filipa i Jakuba

   Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: "Pokaż nam Ojca?" (J 14,8-9).

   Ktoś może powiedzieć, wiem już wystarczająco wiele. Czytam Ewangelię, słucham kazań, czasem coś przeczytam dodatkowo. 

   Oni byli z Nim trzy lata. Widzieli jak się modli, razem z nim jedli, słuchali Jego słów i widzieli znaki. 

   Widzieli, ale wciąż jeszcze potrzebowali poznawać. 

   Jezus nie jest księgą, którą wystarczy raz przeczytać, by opanować odpowiednią wiedzę. Wciąż zaskakuje. Każdego dnia na nowo objawia nam siebie w swoim słowie, dzięki któremu możemy poznawać oblicze Ojca. 

    Bóg znany, a jednak wciąż nowy. Bóg, który się nie nudzi. Bóg, który potrafi zaskoczyć i zadziwić. Słowa wiele razy słyszane potrafią przemówić z nową mocą. 

1. Jaki jest mój obraz Boga?

wtorek, 5 maja 2020

Wtorek IV Tygodnia Wielkanocy



    Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec 
(J 10,24-26).

   Ile razy mam ci powtarzać?  Ile razy mówiłem, byś to zrobił lub byś tego nie robił? 

   Wydaje się, że dzisiejsze słowa Jezusa są właśnie takim pytaniem pełnym wyrzutu. Ile razy mam mówić, byście uwierzyli? Nawet czynom nie wierzycie!

   Słowa i dzieła potwierdzają mesjańską godność Jezusa, Jego tożsamość Syna Bożego. A mimo to znów proszą, by się wyraźnie opowiedział. Jezus nie widzi w tym wielkiego sensu. Bez względu na znaki i słowa i tak nie uwierzą, bo ich usposobienie nie jest gotowe przyjąć takiego Mesjasza. Oczekują kogoś zupełnie innego. To nie są owce z Jego stada. 

   Zaakceptowanie nauki Jezusa nie jest prostym ludzkim wyborem czy owocem intelektualnych wysiłków. Nikt nie może przyjść, jeżeli nie pociągnie go Ojciec. Wiara jest darem Ojca. 

   Ale ważna jest gotowość człowieka, by przyjąć ten dar. Tu może pomóc wysiłek intelektu, by otworzyć się na prawdę. Jezus głosi swoje przesłanie wszystkim, wielokrotnie powtarzając naukę. Jedni Go przyjmują, inni ignorują, jeszcze inni walczą z Nim. 

   Ci, którzy idą za Nim i słuchają Jego głosu otrzymują gwarancję - nikt nie wyrwie ich z ręki miłosiernego Ojca. 

1. Jak często postrzegam wiarę jako owoc mojego osobistego wyboru i wysiłku?

   

   

poniedziałek, 4 maja 2020

Poniedziałek IV Tygodnia Wielkanocy - wsp. św. Floriana

   Kiedy zacząłem mówić, Duch Święty zstąpił na nich, jak na nas na początku. Przypomniałem sobie wtedy słowa, które wypowiedział Pan: "Jan chrzcił wodą, wy zaś ochrzczeni będziecie Duchem Świętym". Jeżeli więc Bóg udzielił im tego samego daru co nam, którzyśmy uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa, to jakżeż ja mogłem sprzeciwiać się Bogu?» Gdy to usłyszeli, zamilkli. Wielbili Boga i mówili: «A więc i poganom udzielił Bóg [łaski] nawrócenia, aby żyli»(Dz 11,15-18).

   Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz (J 10,16).

   Przyglądam się apostołom, którzy powoli budują wspólnotę wierzących. Nie było łatwo. Do zewnętrznych zagrożeń ze strony Sanhedrynu dołączyły napięcia wewnętrzne, które mogły doprowadzić do wielu problemów. Decyzja Piotra wydawała się niezrozumiała i sprzeczna z dotychczasową praktyką. 

   Piotr nie oburza się na tych, którzy stawiają mu zarzuty i domagają się wyjaśnień. Stara się przedstawić swoje stanowisko. Jego słowa i wyjaśnienie prowadzi do uwielbienia Boga.

   Podziwiam Piotra z jeszcze jednego powodu, który widać w dzisiejszym fragmencie Dziejów. Chociaż jest pierwszy, ma władzę kluczy i to jemu została powierzona władza, Piotr nie ukrywa się za autorytetem, jaki płynie z Jezusowego nadania. Nie ucieka się do argumentu władzy, ale stara się ukazać działanie Boga, którego pragnieniem jest udzielenie tego samego Ducha każdemu człowiekowi. 

   Bo mam także inne owce... Duch pozwala Piotrowi rozeznać sytuację, otworzyć się na obcych, usiąść z nimi do stołu. Obcy stają się braćmi. 

   Ten sam Duch przemienia oburzenie w zrozumienie i uwielbienie Boga we wspólnocie Kościoła jerozolimskiego. 

1. Czy potrafię w "obcym", "innym", zobaczyć brata?

niedziela, 3 maja 2020

IV Niedziela Wielkanocy - Niedziela Dobrego Pasterza

   Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko
 (J 10,7.9).

   Owczarnia - miejsce dla owiec. Tu znajdują schronienie przed zimnem i niebezpieczeństwem, otrzymują niezbędne pożywienie, chronią się, także przed wilkami.

   Poza owczarnią nie ma jedzenia, grozi niebezpieczeństwo. Zimno może być zabójcze. Na pewno nie jest bezpiecznie.

   Czy nie tak czasem widzimy dziś Kościół i świat? Zły świat, który chce zniszczyć Kościół, który zagraża, demoralizuje, nie pozwala na swobodę religijnych praktyk?

    Jezus nie koncentruje się jednak na porównywaniu tego, co wewnątrz z tym, co zewnętrzne. Jezus koncentruje naszą uwagę na bramie, która łączy wnętrze owczarni ze światem zewnętrznym. 

   Brama jest obowiązkowa dla wszystkich owiec. Inaczej nie wejdą do owczarni. I to On sam jest bramą. Jest także właścicielem owiec. Zna je po imieniu. Zna po imieniu każdego z nas. Troszczy się o każdego, karmi i chroni. W przeciwieństwie do złodziei, którym nie zależy na dobru, którzy omijają bramę, wdzierają się przez płoty, aby kraść i zabijać. Jezus oferuje owcom życie. Życie w obfitości. 

   Czytając dzisiejszą Ewangelię łatwo ulec pokusie ucieczki od świata. Znalezienia sobie w religijności i pobożności bezpiecznego azylu, schronienia przed niebezpieczeństwami i złem świata. 

  Jezus nie zgadza się z takim rozwiązaniem. Izolacja od świata jest błędem. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. 

   Spotkanie Jezusa przemienia człowieka. Nie chodzi o to, by zmienić miejsce, w którym musimy mieszkać i pracować. To my musimy się zmienić, nasze odnoszenie się do świata. 

   Mając Jezusa jako Pasterza możemy opuścić bezpieczne mury świątyni. Trzeba tylko inaczej patrzeć na rzeczywistość. Zachować rozwagę, ale się nie bać. Patrzeć na świat jako księgę Bożego stworzenia, miejsce Jego obecności. Miejsce, w którym wciąż dokonuje się zbawienie. 

1. Jakim okiem patrzę na otaczający mnie świat? 
2. Czy potrafię dostrzegać dobro, czy widzę tylko zagrożenia i niebezpieczeństwa?
   

sobota, 2 maja 2020

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny - Królowej Polski

   Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: «Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca (Ap 12,1.10a).

   On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie - odpuszczenie grzechów (Kol 1,13-14).

   Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój» (J 19,26).

   Maryja - Niewiasta obleczona w słońce. 

   Jezus używa tego tytułu wobec swojej Matki tylko dwa razy. 

   Po raz pierwszy w Kanie Galilejskiej, kiedy wstawiła się za nowożeńcami, którym w czasie uroczystości zabrakło wina. Interwencja wymagała pełnego zaufania, że On, jeszcze nikomu nieznany, może dokonać cudu przemiany. 

   Tak dokonał się pierwszy znak - woda stała się winem. Mimo tego, że jeszcze nie nadeszła Jego godzina. Wtedy ratowała dobre imię młodych ludzi, którzy zaczynali swoje wspólne życie. 

    Drugi raz ten tytuł pada z krzyża. Jest Jego godzina. Ta, na którą przyszedł, do której zmierzał, która się dokonuje. Godzina cierpienia i śmierci, godzina hańby i Krzyża. Tak widzieli ten moment postronni gapie i oprawcy. 

   On widział tę godzinę zupełnie inaczej. Jako godzinę wywyższenia i chwały.

   Trzeba było wiele odwagi i ufności, by wytrwać pod krzyżem. Nawet najbliżsi uczniowie uciekli. Ale Ona została. 

   Została pod Krzyżem. To znak znacznie potężniejszy od tego w Kanie. To już nie wino, ale Krew. To już nie kwestia dobrego imienia dwojga ludzi, ale sprawa odkupienia każdego człowieka. 

   Niewiasto, oto syn Twój. W tej godzinie krzyża zostaliśmy oddani Jej opiece także my. Ona, przyjmując pod krzyżem testament Bożej miłości, wzięła za swoje dzieci wszystkich ludzi, którzy przez śmierć Chrystusa narodzili się do życia wiecznego. Wyniesiona do niebieskiej chwały otacza macierzyńską miłością Naród, który Ją wybrał na swoją Królową, broni go w niebezpieczeństwach, udziela mu pociechy w utrapieniach i wspiera go w dążeniu do wiecznej ojczyzny...

   Niewiasta dzielna i pełna ufności, Królowa.

1. Czy jest we mnie dziecięca ufność wobec Maryi?

piątek, 1 maja 2020

Piątek III Tygodnia Wielkanocy - wspomnienie św. Józefa rzemieślnika

   «Panie - odpowiedział Ananiasz - słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia». «Idź - odpowiedział mu Pan - bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia» (Dz 9,13-16).

    Trzykrotnie Dzieje Apostolskie opowiadają o nawróceniu Szawła, który stał się Pawłem Apostołem. 

   Można koncentrować się na szczegółach relacji, upadku z konia, reakcji tych, którzy mu towarzyszyli, wielkim świetle i głosie, który słyszał. 

   Dużo ważniejsze wydaje się jednak zobaczenie procesu, który dokonał się w życiu Szawła. Z zaciekłego wroga stał się gorliwym głosicielem. Ten sam wysiłek, który wkładał w zwalczanie uczniów Jezusa, od zdarzenia pod Damaszkiem zaangażował w apostolstwo. Wszystkie jego myśli, słowa i działania skupiają się na tym jednym - głosić, że Chrystus jest Odkupicielem człowieka. 

   Paweł nie koloryzuje, nie ukrywa swojej przeszłości. Stara się sprawić, by to, co było złe, wstydliwe, błędne, teraz służyło większej chwale Boga. 

   Mamy tendencje do ukrywania wstydliwej przeszłości, naszych wstydliwych sekretów. A one czasem wracają w najmniej spodziewanym momencie, by uderzyć w nas z całą mocą. Święty Paweł uczy nas stawania w prawdzie.

   Bóg zna prawdę o nas i wszystkie sekrety naszego serca. Ma też niezbędny klucz, który sprawia, że możemy się przemienić. 

   Ananiasz, po ludzku, jest bardzo ostrożny. Trudno uwierzyć, że człowiek może się aż tak zmienić. Z prześladowcy stać się apostołem. Ale jest posłuszny poleceniu, które otrzymał od Pana. 

   Potrzebujemy ludzkich pośredników na drodze wiary. Szaweł też potrzebował Ananiasza. Każdy chrześcijanin może być takim pośrednikiem. Może dotknąć właściwej struny, wcisnąć odpowiedni guzik, pomoże przejrzeć i zmienić życie. 

1. Jak podchodzę do mojej przeszłości? Czy potrafię stawać w prawdzie?

czwartek, 30 kwietnia 2020

Czwartek III Tygodnia Wielkanocy

   «Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta» - powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza (Dz 8,26-28).

   Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał (J 6,44).

   Wiara jest darem. Inicjatywa zawsze należy do Boga, który pragnie szczęścia człowieka.

   Dworzanin królowej etiopskiej jest człowiekiem poszukującym Boga. Może uznaje nawet prawdę o jedynym Bogu Jahwe. Próbuje Go poznać, oddaje Mu pokłon w Jerozolimie i czyta proroka Izajasza w powrotnej drodze. 

   Jako Etiop i eunuch jest jednak podwójnie wykluczony z przymierza. Prawo nie pozwalało trzebieńcom na udział w kulcie. 

   Filip. Diakon Kościoła Jerozolimskiego. Rozpoczęło się prześladowanie i uczniowie znajdowali się w rozproszeniu. Zostaje skierowany na drogę do Gazy. Ma już za sobą działalność ewangelizacyjną w Samarii. Posłuszny Duchowi Świętemu, ufny i wyrozumiały, sługa Słowa. 

   Bóg umożliwia spotkanie tych ludzi. W samo południe, na drodze wiodącej poza granice Przymierza. 

   Słowo zaprasza ich do dialogu. Jeden oferuje schronienie przed żarem południa, drugi staje się przewodnikiem prowadzącym do wiary. 

   Dzięki Filipowi Etiop odnajduje w Słowie Tego, którego szukał. Chrzest pozwala mu otworzyć drzwi, które dotąd były dla niego zamknięte. Urzędnik królewski odkrywa swoją najgłębszą tożsamość - tożsamość dziecka Bożego. Odtąd jechał z radością swoją drogą.

   Czytając o tym spotkaniu Filipa z urzędnikiem królewskim, myślę o tych wszystkich, których słowo, cierpliwość, mądrość i świadectwo życia pozwoliło mi odkryć skarb wiary i źródło życia.

1. Czy pamiętam o tych, którzy prowadzili i prowadzą mnie po drogach wiary?

środa, 29 kwietnia 2020

św. Katarzyny ze Sieny, patronki Europy

   Mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata (1J 2,1b-2).

   W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom (Mt 11,25).

   W słowach św. Jana słychać radość. Wypływa ona z doświadczenia Wielkanocy i odkrycia sensu Chrystusowego krzyża, śmierci i zmartwychwstania. To jeden z pierwszych świadków, który widział, słyszał, dotykał i uwierzył. 

   Doświadczenie zmartwychwstania nie zwolniło tych pierwszych świadków z niepewności i wątpliwości. 

   Poranek wielkanocny wraz z radością przyniósł niepewność, w niektórych przypadkach zwątpienie i lęk. Lęk trwający do Pięćdziesiątnicy. Prawdę o Jezusie odkrywali powoli. Z tajemnicy Zmartwychwstania powoli wyjmowali kawałki radości, Łamanego Chleba, promyki światła nad jeziorem. 

   Patrzymy na Zmartwychwstanie oczami tamtych uczniów. Nie będziemy mieli tego samego fizycznego doświadczenia. Ale możemy mieć tę samą wewnętrzną pewność, pewność, że nie zostaliśmy oszukani. Nasze serce może ufać, chociaż czasem nie rozumiemy.

   Dla wielu to naiwność. Dziecinna postawa. 

   Błogosławiona naiwność. O niej mówi Jezus w Ewangelii. Prostota i zaufanie. On objawia się tym, którzy Mu ufają z prostotą. Przychodzi z pomocą tym, którzy proszą i potrafią czekać. W Jego ramionach możemy znaleźć odpoczynek i wytchnienie. 

   Święta Katarzyna ze Sieny, dominikanka, potrafiła ufać, oddając swoje życie w Jego ręce. Ukazała wewnętrzną siłę, walcząc  o jedność Kościoła rozerwanego między Awinionem i Rzymem. Mężna kobieta, która siłę czerpała z zaufania do Jezusa. Wiedziała, jak oprzeć głowę i serce na potężnym ramieniu Zbawiciela. 

1. Czy w trudnych chwilach potrafię zwracać się z ufnością do Zbawiciela? 

   

wtorek, 28 kwietnia 2020

Wtorek III Tygodnia Wielkanocy

   Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!» Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie (J 6,34-35).

   Głód chleba. Pragnienie chleba. To pragnienie, pośród nadmiaru żywności, często marnowanej, przez większość ludzi starego kontynentu zostało utracone. 

   Głód Boga. Człowiek nawet nieświadomie pragnie zaspokoić ten głód. Często karmi się różnymi materialnymi dobrami i pragnie więcej, a głód wciąż trwa. 

   Tylko Bóg potrafi zaspokoić głód człowieka. Tylko przyjmując Boga, można poczuć pełnię życia. 

   A jednocześnie, karmiąc się Bogiem, rośnie pragnienie, by Go lepiej poznawać. Słowo przemawia z nową siłą, pozwala odkrywać prawdę o Bogu i o człowieku. 

   To pragnienie Boga jest w naszym sercu, niespokojnym i szukającym pełni. Pragnienie, za które powinienem dziękować, bo jest darem i zaproszeniem. 

1. Czy jest we mnie chęć pogłębiania znajomości Boga?

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Poniedziałek III Tygodnia Wielkanocy

   Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?» Jezus odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał»(J 6,28-29).

   Ewangelia wg św. Jana nie jest łatwą lekturą. Czasem może się wydawać, że na zadane pytanie Jezus odpowiada, jakby nie rozumiał pytającego i jego problemu. 

   Często na naszej drodze wiary jesteśmy gotowi wiele uczynić.  Czasem widać to w różnych miejscach - wielkie pomniki, pamiątkowe tablice, a czasem po prostu hojny gest, aby wesprzeć jakąś budowę, remont. To jest ważne. Potrzebujemy zewnętrznych znaków. Może jednak nie zawsze aż tak wielkie są potrzebne.

   Ale kiedy oni pytali, co mogą, co powinni uczynić, Jezus nie wskazał im żadnego dzieła. A może wskazał dzieło, którego wciąż nie rozumiemy - uwierzyć w Tego, którego Bóg posłał. 

    Przyjąć Jezusa jako Zbawiciela to najważniejsze dzieło naszego życia. 

1. Jak postrzegam moje życie wiarą?

niedziela, 26 kwietnia 2020

III Niedziela Wielkanocy

   Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu (Łk 24,28-31).

   Emaus. 

   Wielu z nas ma już doświadczenie tej miejscowości, którą trudno znaleźć na mapach, a wciąż jest reklamowana na kartach Ewangelii. 

   Wielu z nas ma doświadczenie rozczarowania, porażki w swoim życiu. Pokusy, by wszystko opuścić, zostawić i szukać nowych dróg w życiu. 

   Każdy z nas mógłby wymienić wiele powodów, które skłaniają do chęci ucieczki, wyjazdu, opuszczenia naszej "Jerozolimy".

   I wielu z nas ma również doświadczenie spotkania na drodze naszych rozczarowań i ucieczek. Spotkania z Jezusem, Jego Słowem, w znaku łamanego Chleba. Każdy z nas może na nowo odkryć piękno swojej "Jerozolimy".

      Wiele par małżeńskich wróciło w ten sposób do życia miłością, potrafiło odnaleźć entuzjazm, odkryło siłę i moc modlitwy. Wielu, którzy nie spodziewali się już nic od życia, ponownie mogli zaangażować się w nie z odwagą i płonącymi sercami. 

1. Czy mógłbym się podzielić moim doświadczeniem drogi do Emaus i powrotu do Jerozolimy?


sobota, 25 kwietnia 2020

Sobota II Tygodnia Wielkanocy - Święto św. Marka Ewangelisty

   Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje (1P 5,10).

   I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk 16,15-16).

   Łaska. Ludzki wysiłek, staranie i rzetelność są ważne, ale bez łaski nic nie można zrobić. Często nasz aktywizm, zaangażowanie, czasem charakter osoby sprawiają, że zapominamy, że to Duch Święty jest źródłem życia wspólnot i Kościoła. 

   Zgodzić się na łaskę, to zaakceptować własną słabość i niemożliwości. Wtedy można doświadczyć Jego mocy, światła. 

   Prawdy o Zmartwychwstaniu Jezusa nie można zatrzymać dla siebie. Chrześcijanie są zaproszeni, aby głosić Dobrą Nowinę o Jezusie, który dokonuje odkupienia całego człowieka. 

   Znaki będą towarzyszyć. Ale najważniejszym znakiem jest Miłość. To ona była swoistym "dowodem tożsamości" wspólnot chrześcijańskich. Ta miłość miała konkretny wymiar - wymiar solidarności.

1. Jakie jest moje doświadczenie Bożej łaski?

piątek, 24 kwietnia 2020

Piątek II Tygodnia Wielkanocy

   Lecz pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud, kazał na chwilę usunąć Apostołów i zabrał głos w Radzie: ... Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich! Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem» (Dz 5,34.38-39).

   Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał (J 6,11).

   Gamaliel, głos rozsądku wobec ludzkiego zaślepienia. 

   XXI wiek istnienia Kościoła, wspólnoty naśladowców Jezusa, który umarł i zmartwychwstał, jest dowodem Bożego działania. 

   Nie wszystko we wspólnocie chrześcijańskiej jest dobre, a ci, którzy ją tworzą to wspólnota świętych i grzeszników. Jezus, zgodnie ze swoją obietnicą, jest obecny pośród uczniów i podtrzymuje wspólnotę wierzących. 

   Ewangelia o rozmnożeniu chleba jest związana z Tajemnicą Zmartwychwstania. Jezus, poprzez nauki, ukazuje prawdę o sobie, o tym, Kim jest. 

   Nie godzi się jednak na obwołanie Go królem, który spełniałby ludzkie zachcianki. Przychodzi ofiarować nam znacznie więcej, niż zaspokojenie naszych materialnych potrzeb. Przychodzi, aby ofiarować nam swoje Ciało i Krew, swoją miłość, przebaczenie, swoje światło. Przychodzi ofiarować życie. 

   Jezus jest szczególnym Królem. 

1. Jak postrzegam wspólnotę Kościoła?

czwartek, 23 kwietnia 2020

Uroczystość św. Wojciecha biskupa i męczennika, Patrona Polski

  Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi» (Dz 1,8).

   Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, abym ja - czy to gdy przybędę i ujrzę was, czy też będąc z daleka - mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię (Flp 1,27).

   Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity (J 12,24).

   Święty Wojciech doświadczył zgorszenia, jakim było sprzeniewierzenie się urzędowi biskupiemu za sprawą swojego poprzednika. To doświadczenie odcisnęło na nim ślad. Powołany na urząd biskupa głosi Ewangelię w Czechach. 

   Wierność Ewangelii i powołaniu, do którego został wezwany doprowadziła do konfliktu z dworem. Ostatecznie doprowadziła do opuszczenia, za zgodą papieża, stolicy biskupiej w Pradze. 

   Ostatni etap biskupiej posługi kieruje go na polskie ziemie, do pogańskich Prusów, którym chce nieść Ewangelię. Misja ewangelizacyjna kończy się klęską i śmiercią Wojciecha. 

   Wielu mogło uważać jego życie i ostatnią misję za życiową klęskę. Nic mu się po ludzku nie udało. Przelana krew dla Ewangelii rodzi jednak owoce - rodzi Kościół, obfity owoc pszeniczny wspólnoty wierzących. 

1. Czy potrafię stawać w obronie wiary?

środa, 22 kwietnia 2020

Środa II Tygodnia Wielkanocy

   Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony (J 3,16-17).

   Kolejny tydzień zmagań z pandemią. Trudny czas. Doświadczenie ograniczeń, informacje o rosnącej liczbie chorych i umierających, smutny pusty kościół bez ludzi. Trzeba się czasem zmusić, by powiedzieć, napisać kilka słów. 

   To jedno doświadczenie, ale jest i drugie, równie smutne. Lekceważenie zaleceń, narażanie siebie i innych na niebezpieczeństwo. 

   A pośród tego malowane surowe oblicze Boga, który wymierza karę za grzechy. 

   Przeżywaliśmy czas obfitości, pewnego luksusu. Czasem nie dostrzegaliśmy tych, którzy byli na marginesie, nieporadnych życiowo i doświadczających materialnej biedy. Zdawało się, że jesteśmy panami życia.

   Pandemia odsłoniła to złudzenie i pokazała kruchość człowieka. A jakby tego było mało, generuje kryzys gospodarczy i wiele niepokojów. 

   Smutne wiadomości z Hiszpanii czy Włoch, gdzie wobec wielkiej ilości zakażonych i chorych mówi się o wybieraniu pacjentów, którzy mają przeżyć. Wybór najsilniejszych? Darwinizm? System decyduje, kto powinien umrzeć, a kto dalej żyć? Ciężko to zrozumieć i zaakceptować.

   Pośród tych wszystkich trudnych i smutnych myśli nie możemy jednak zapomnieć o radości Zmartwychwstania. Przypominam sobie krótkie pobyty na Dominikanie i Kubie. Doświadczenie spotkań z ludźmi, którzy żyli tam w wielkiej biedzie, czasem bez pewności jutra. Bez prądu, bieżącej wody, bez możliwości kupienia podstawowych produktów. Ci ludzie, mimo sytuacji byli radośni i uśmiechnięci. 

   Dziś myślę, że ta radość, uśmiech pełen serdeczności były jedynymi rzeczami, których nie można im było odebrać. Wewnętrzna radość była tym, co dawało im siłę do życia, codziennego wstawania i podejmowania obowiązków. 

   Nie zgadzam się z obrazem Boga, surowego Sędziego, który mógłby znajdować przyjemność w karaniu. To obraz tworzony przez zalęknione i niespokojne sumienie. Jezus zostawia mi dzisiaj inny obraz, który do mnie przemawia i którego doświadczam za każdym razem u kratek konfesjonału: Tak Bóg umiłował świat... Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony...

1. Jakie uczucia rodzą się we mnie w tym trudnym czasie?