zachód słońca

zachód słońca

środa, 10 czerwca 2020

Środa X Tygodnia Zwykłego

   Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni (Mt 5,17-19).

   Stary Testament. Prawo, Pisma i Prorocy. Są tacy, którzy nie chcą do niego zaglądać, ale potrafią powiedzieć: przedstawia on obraz Boga zupełnie odmienny od tego, który ukazał Jezus. Bóg Starego Testamentu jest Bogiem surowym, gniewnym, dalekim i niemiłosiernym. Tak uważa wielu.

   Jest to spojrzenie fałszywe, a nawet przewrotne. 

   Nie brakuje też takich, którzy odrzucają jakąkolwiek władzę czy prawo, także Boże, jako ograniczające ludzką wolność. Przecież liczy się wyłącznie miłość. A prawo jest dla nich przeszkodą dla miłości i wolności. 

    Są wreszcie tacy, którzy uważają, że wiara to nie muzeum, w którym  przechowuje się starożytne rękopisy, tradycje i zwyczaje. Życie i wiara to dla nich nieustanna zmiana, rozwój i postęp. Wszystko się porusza, trzeba więc odrzucić ten Stary Testament - już nie służy...

   Jezus ukazuje jednak zupełnie coś innego. Nie powtarza jedynie mądrości Starego Testamentu, ale ją zakłada, nadaje jej sens, uzupełnia, udoskonala, doprowadza do pełni. 

   Dla wierzących Stary Testament jest wciąż księgą aktualną, nad którą się pochylamy z szacunkiem, studiujemy, modlimy się jego słowami i wciąż przekazujemy zawartą tam mądrość. 

   Odczytujemy Stary Testament oczami Jezusa. Jak jak odczytywał, nauczał, czynił i żył nim Jezus. Do Starego Testamentu Jezus wnosi przejrzystość, pełnię. Dzięki Niemu wiele niezrozumiałych rzeczy możemy odczytać w duchu miłości. Dzięki Niemu Stary Testament wciąż jest aktualny. 

    Na początku było Słowo. I Słowo zostało zdradzone. Zadaniem Jezusa nie było zerwanie z tym wszystkim, co było wcześniej. On nie unieważnia, ale oczyszcza z kurzu, ujawnia istotę i jasność Słowa, które wyblakło przez grzech  i ludzką niezdarność. 

   Jezus ukazuje całą inteligencję przesłania Starego Testamentu. "Intus legere" - inteligencja, trzeba pogłębić czytanie, nie pozostawać na powierzchni liter. Aby odkrywać historię zbawienia, aby odkrywać prawdziwe oblicze Boga, oblicze ukryte, tajemnicę ukrytą, która w Chrystusie objawia się człowiekowi. 

1. Czy Stary Testament jest dla mnie ważną lekturą?

    

wtorek, 9 czerwca 2020

Wtorek X Tygodnia Zwykłego

   Wy jesteście solą dla ziemi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze (Mt 5,13a.14).

   Sól i światło. W życiu codziennym tak konieczne. Niezbędne. 

   Jezus nie mówi: powinniście, musicie być jak..., mówi: jesteście solą, światłem, miastem na górze. 

    A jednak jest to zadanie. Trudne zadanie. 

   Światło nie może oślepiać. Jego misją jest rozpraszać ciemności. Sól w nadmiarze zabija (Morze Martwe) i niszczy. Ale jest cenna, by nadać smak. Kiedy zwietrzeje, nic po niej. 

   Światło i sól. Kiedy spełniają swoje zadanie, potrafią nadawać sens i smak życiu. A zarazem jakby niedostrzegalne. Światło pozwala widzieć, ale samo jest niewidoczne. Widzimy słońce, księżyc i gwiazdy, lampkę na biurku. 

   Sól spełnia swoje zadanie, kiedy łączy się z potrawą i sama znika. Nie jest po to, by dumnie stać w solniczce. Jest cenna przez to, że wydobywa smak.

   Światło i sól są dyskretne. Dopiero ich brak przypomina o znaczeniu ich obecności. 

    Światło może także przeszkadzać. Niektórym trudno jest zasnąć, kiedy przez okno przedziera się tylko blade światło księżyca. 

   Sól może wywołać ból, kiedy dotknie zranienia. 

   Kiedy dociera do nas niewygodna prawda, działa jak światło i sól. Ukazuje błędy, wywołuje niepokój sumienia, nie pozwala zasnąć. Wywołuje ból, kiedy pada na nasze duchowe zranienia i grzechy, o których czasem chcielibyśmy zapomnieć.

    Miasto na górze. Jest widoczne. Nie ma sprzeczności pomiędzy dyskrecją soli i światła, które najlepiej spełniają swoje zadanie, kiedy są niezauważalne niemal, a miastem, które się wyróżnia na górze. 

    Być miastem na górze. Bez zbędnej ostentacji dobro czynione przez uczniów musi być widoczne. Nie dla próżnej chwały, nie dla "dawania przykładu" innym. Jedynym celem jest to, by inni chwalili Boga. By dostrzegli Jego działanie. 

   To, co nazywane jest "dawaniem przykładu", często jest fałszywe i sztuczne. Na pokaz, aby kogoś zawstydzić, aby ktoś poczuł się gorszy. Ci, którzy chcą "dawać przykład" innym, często stają się ideologami. 

   Być miastem na górze. Być autentycznym, nie udawać. 

1. Jak widzę siebie w roli światła, soli i miasta na górze?

poniedziałek, 8 czerwca 2020

Poniedziałek X Tygodnia Zwykłego - wspomnienie św. Jadwigi Królowej

   Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni... (M5 5,1-3).

   Błogosławieństwa.
   Ewangelia wewnątrz Ewangelii.

   Może się to wydawać zdumiewające - są bowiem błogosławieństwa odnoszone do osób, które były i wciąż są marginalizowane w społeczeństwie, często uciskane, źle traktowane, pomijane. Najczęściej pozbawione nadziei. A błogosławieństwa ukazują tych ludzi jako wzorce do naśladowania.

   Staram się zrozumieć tych, którzy usłyszeli te słowa po raz pierwszy tam na górze. Słowa, które dawały nadzieję, dawały im szansę na zmianę ich trudnej życiowej sytuacji. 

   Ale to oznaczało przemianę całego społeczeństwa, przemianę struktur. A co oznaczało to dla tych, którzy wtedy cieszyli się szacunkiem i posiadali bogactwa, gdyby Królestwo znalazło się w rękach dotąd marginalizowanych? Czy ta radykalna przemiana jest możliwa bez przemocy?

   Ludzie wskazywani jako błogosławieni często nadal cieszą się złą opinią:

* biednych uważa się za leniwych, życiowych nieudaczników, a czasem nawet przestępców, a przynajmniej podejrzanych i na pewno niezbyt pożądanych;
* łagodność nie jest popularna. To co fascynuje, to często agresja, mocne łokcie i plecy, które pozwalają się ustawić w życiu;
* miłosierdzie stało się formą uspokajania wyrzutów sumienia, a przede wszystkim zdobywania popularności. Trudno mu zaistnieć bez kamer;
* ci, którzy mówią o budowaniu pokoju, uznawani są za idealistów i utopistów, bo czy można zbudować pokój w rozbitych i poranionych rodzinach, skłóconych, upartyjnionych i zideologizowanych społeczeństwach, skonfliktowanych państwach, czy pośród rywalizujących ze sobą pracowników?
* zaangażowanie na rzecz prześladowanych może daje czasem radość, ale częściej przynosi komplikacje, podejrzliwość i niebezpieczeństwa. Jest raczej dla naiwnych.

   Trudno zrozumieć błogosławieństwa. A co dopiero je przyjąć i nimi żyć, do czego zachęca Jezus.

1. Które z błogosławieństw jest mi najbliższe?

niedziela, 7 czerwca 2020

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

    A  Pan zstąpił w obłoku, i [Mojżesz] zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Jahwe. Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: «Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność (Wj 34, 5- 6).

   Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi! (2 Kor 13,13).

  Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16).

    Stajemy przed tajemnicą. 

   Możemy próbować dotknąć jej rozumem, sięgając po teologię. Z uwzględnieniem ograniczoności ludzkiego umysłu, teologowie w rozumowy sposób próbują mówić o Bogu, który jest nieskończony. 

   Możemy próbować dotknąć Boga poprzez doświadczenie mistyczne. O tym mówi nam dzisiaj pierwsze czytanie. Mojżesz, w oparciu o dekalog, podejmuje drogę na górę. Jest to wysiłek ascetyczny. I dotyka chmury, ciemności. Wypowiada Boże imię i może doświadczyć objawienia się Tego, który jest miłosierny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność. 

   Bóg jest Niezmierzony, Wszechmogący. Bóg jest Miłością, jest wszystkim. Bóg jest Ojcem, Opatrznością. Bóg rzeczywiście tym wszystkim jest. 

  Ale jak się z takim Bogiem spotkać? 

  Nawet pojęcie Ojciec może mieć dla kogoś zabarwienie negatywne. Czasem jest także pojęciem abstrakcyjnym – bo ktoś nigdy nie doświadczył obecności ojca.

A przecież można o Bogu mówić zupełnie inaczej. Bardzo prosto. A Bóg staje się bliski. 
* Bóg jest skałą – ponieważ mnie wspiera (mam doświadczenie solidnej skały);
* Bóg jest złotem, ponieważ mnie sporo kosztuje; 
* Bóg jest horyzontem, bo jest bezgraniczny;
* Bóg jest nawet ciemnością, bo Go nie rozumiem;
* Bóg jest światłem - rozświetla moje drogi;
* Bóg jest igłą - zszywa moje rozdarcia;
* Bóg jest gumką - wymazuje moje grzechy.

1. Jaki obraz Boga nosisz w sercu?

sobota, 6 czerwca 2020

Sobota IX Tygodnia Zwykłego

   Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz (2 Tm 4,2).

   Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony (Mk 12,43).

   Wiara wymaga rozumu, ale nie jest wiedzą o Bogu. Jest spotkaniem, wydarzeniem, zmieniającym życie. Najlepszym przykładem jest święty Paweł. 

   W trudnym momencie, świadomy kresu swego apostolskiego posługiwania, przygotowuje się na śmierć. I jednocześnie wzywa swego ucznia do wierności i gorliwości w posługiwaniu. W porę i nie w porę nauczać, upominać, ganić, kiedy potrzeba. 

   Nie wstydzić się Chrystusa, ale sprawić, by wypełnił On całe życie i je przemieniał.

   Inaczej blisko do uczonych w Piśmie, którzy co prawda wiedzą, ale nie żyją tym, co wiedzą. Znali Prawo, Jezus nawet udziela jednemu z nich pochwały, w dyskusji o pierwszym przykazaniu. Jezus ostrzega jednak przed nimi swoich słuchaczy, przed ich postawą, przed brakiem pokory, brakiem miłości i hipokryzją.

   Swoim uczniom Jezus ukazuje przykład ubogiej wdowy. Nikt jej nawet nie zauważył oprócz Jezusa. Mistrz nie patrzy na ilość wrzucanych do skarbony monet, ale widzi widzi miłość oraz ufną wiarę. Ona nie daje Bogu tego, co zbywa, ale to, dzięki czemu żyje - całe swoje utrzymanie. 

   Ukazując uczniom przykład ubogiej wdowy, wyraźnie pokazuje jaka postawa miła jest Bogu, jakiej postawy oczekuje od tworzących wspólnotę Kościoła - życia pełnego zawierzenia Bogu, miłości i pokory. Życia, które staje się świadectwem wiary przemieniającej i rodzącej miłość.

1. Czy pozwalam Bogu przemieniać moje serce?

piątek, 5 czerwca 2020

Piątek IX Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Bonifacego, biskupa i męczennika

   I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania. Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i [innych] w błąd wprowadzając. Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś (2 Tm 3,12-14).

   A wielki tłum chętnie Go słuchał (Mk 12,37).

   Ewangelia zawsze będzie znakiem sprzeciwu. Jedni przyjmują ją z entuzjazmem i radością, inni odrzucają.

   Ci, którzy wierzą i żyją Ewangelią, muszą liczyć się z pogardą, odrzuceniem, a nawet prześladowaniem. Święty Paweł zachęca nas do trwania przy Ewangelii, przy Bogu i Jego Słowie. 

   To droga, która prowadzi do zbawienia, pozwalająca odnaleźć radość i sens życia. Otwierać codziennie Biblię i wsłuchiwać się w Słowo, które sam Bóg do nas kieruje. Słowo pouczenia, rady, czasem przygany i upomnienia. Słowo żywe...

    Ludzie lubili Go słuchać. Jezus został zaakceptowany przez wielu. Ale nie brakowało także tych, którzy Go odrzucili. Nie brakowało tych, którzy Go ignorowali, próbowali zdyskredytować, aby zniechęcić słuchaczy. Zadawali niewygodne pytania, aby ośmieszyć i odebrać Mu autorytet. 

    Z każdego z tych słownych potyczek Jezus wychodził zwycięski, zdobywał popularność. Liczny tłum chętnie Go słuchał. 

   Dziś mogę Go prosić, by dał mi siłę, abym zawsze Go słuchał. Błogosławieni, którzy słuchają Słowa i zachowują je. Abym chciał karmić się tym Słowem...

1. Jaki czas spędzam ze Słowem? 


czwartek, 4 czerwca 2020

Czwartek IX Tygodnia Zwykłego - Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana

   A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu (Rdz 22,9).

   Powtórnie odszedł i tak się modlił: «Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!» (Mt 26,42).

   Abraham usłyszał Słowo i poszedł wypełnić. Nie było lekko. Musiał cierpieć, prowadząc na górę jedynego syna, syna obietnicy. Cierpiał, kiedy układał ołtarz i drwa, kiedy wreszcie na ołtarzu położył syna. 

   Bóg miał jasność i wiedział, przed jaką próbą postawił Abrahama. Ale Abraham nie znał finału, a mimo to zdecydował się wypełnić prośbę. 

   Kiedy spotykamy się z rzeczywistością, która wiele może nas kosztować, która wymaga osobistego zaangażowania i poświęcenia, potrafimy wyszukiwać niedogodności, mnożymy wątpliwości, chcemy się z tego jakoś wyplątać, a czasami choćby odsunąć w czasie to, co trudne.

   Abraham nie dyskutuje. Wsłuchuje się w głos, który daje mu poczucie spokoju. Nie szuka uników, objazdów i skrótów. Idzie wskazaną drogą. Drogą trudną, drogą cierpienia, ale także drogą, na której jest Bóg. 

   Niech się stanie wola Twoja... Jezus wycofuje się na miejsce samotne, aby znaleźć ciszę. Wszyscy potrzebujemy ciszy, aby usłyszeć to, co dzieje się w naszym sercu. 

   Stając wobec całego hałasu świata, musimy poszukać takich miejsc i chwil, aby wsłuchać się w głos Tego, który mówi do naszego serca. 

   Jezus wycofuje się z całego zgiełku świata, otacza się tylko najbliższymi. Doświadczając bólu i lęku przed tym, co niedługo się wydarzy, stara się znaleźć przestrzeń, która sprzyja słuchaniu. I w tej ciszy potrafi zaakceptować to, co ma się stać. 

   Cierpiał i doświadczał lęku. On wiedział, że Ojciec nie zatrzyma ręki zadającej ból i śmierć. On, Najwyższy i Wieczny Kapłan, składał siebie w ofierze, aby człowiek mógł żyć. 

1. Czy nie próbuję korzystać z objazdów i skrótów, kiedy spotykam trudności na drodze wiary?
2. Czy dbam o czas wewnętrznej ciszy, by słuchać głosu serca?

Komentarz do ilustracji:

   Fresk pochodzi z jednego kościołów w Rumunii, niestety jest bardzo uszkodzony. Część pierwsza ukazuje Boga, który zatrzymuje ofiarę Abrahama, oszczędzając Izaaka. Część druga przedstawia ofiarę Jezusa - Baranek na ołtarzu, zabity. Baranek składany na ołtarzu adorowany jest przez Matkę Bożą i św. Jana, a ofiara zostaje uświęcona przez Ducha Świętego. W tle dolnego ołtarza widać krzyż zjednoczony z ołtarzem, na którym leży zabity Baranek - Jezus. 

środa, 3 czerwca 2020

Środa IX Tygodnia Zwykłego - wspomnienie świętych Karola Lwangi i towarzyszy męczenników

   Paweł, z woli Boga apostoł Chrystusa Jezusa, [posłany] dla [głoszenia] życia obiecanego w Chrystusie Jezusie. Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez nałożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. (2 Tm 1,1.6). 

   
   Paweł zachęca Tymoteusza do rozpalenia na nowo Bożego daru. To słowa skierowane do każdego z nas.

   Światowa pandemia wyzwoliła w naszej świadomości wiele lęków i obaw. Informacje o zgonach, społeczna izolacja, która uchroniła przed masowością zachorowań i zgonów, pozwala widzieć nasze życie jako dar niesiony w kruchych dłoniach. 

    Dzisiaj stopniowo świat wraca do normalności. Znoszone są ograniczenia. To czas, kiedy powinniśmy ożywić na nowo dar życia otrzymany od Boga. Ożywić naszą wiarę Bogu, nasze zaufanie w Jego opiekę. Możemy obudzić nasze serca do dziękczynienia za dar życia. Możemy prosić Boga, aby o nas wciąż dbał. 

   Paweł mówi o sobie: Apostoł Jezusa Chrystusa, posłany do głoszenia życia... Mamy ten sam obowiązek - głosić życie, które jest w Jezusie Chrystusie.  

   Od Niego otrzymujemy łaskę po łasce.  Naszym zadaniem jest podniesienie na duchu tych, którzy poprzez ostatnie miesiące zwątpili, wiele stracili. Ukazać im miłosierne ramiona Ojca, poprzez pomoc słabszym, potrzebującym, ubogim, tym, którzy stracili pracę, a czasem także bliskich. 

 1. Jakie działania pozwalają mi przezwyciężać lęki, a nie są brakiem roztropności?

wtorek, 2 czerwca 2020

Wtorek IX Tygodnia Zwykłego

   Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?» Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga» (Mk 12,14b-15.17).

   Jak wielu i jak często odpowiedź Jezusa  wykorzystywało, aby znaleźć uzasadnienie swoich racji. Nawet ci, którym niekoniecznie blisko do Ewangelii, to zdanie potrafią zacytować. 

    Wielu widzi w nim wyraźne określenie miejsca Kościoła w świecie, w życiu społecznym, gospodarczym i społecznym, a nawet w niektórych sytuacjach moralnym. Do tych sfer życia niech Kościół się nie wtrąca. 

   Aby zrozumieć odpowiedź Jezusa, trzeba zobaczyć cały kontekst odpowiedzi. Postawiony przez przeciwników problem stawiał Jezusa w bardzo niezręcznej sytuacji. Mógł narazić się swoim, wskazując na konieczność zapłaty - oznaczało to kolaborację. Mógł narazić się okupantowi, odmawiając płacenia podatków - jawne wezwanie do buntu. 

    Jezus wyraźnie podkreśla, że nie szuka władzy politycznej. Odrzucił pokusę takiej władzy w czasie pustyni, kuszony przez diabła. 

    Warto postawić jednak jeszcze inne pytanie: co jest od Boga, a co nie jest? Co jest sacrum, a co profanum? I okazuje się, że wszystko ma jakieś odniesienie do Stwórcy.  Bez tego odbiera się człowiekowi najważniejszy element człowieczeństwa. Człowiek został bowiem stworzony na Boży obraz. 

   Wszystko co służy człowiekowi, chociaż posiada swoją autonomię, powinno zostać w pewien sposób "konsekrowane", by nie naruszało świętości, jaką jest ludzkie życie. 

1. Czy nie tworzę sztucznego podziału na to, co Boże i na to, co świeckie?


poniedziałek, 1 czerwca 2020

Święto NMP Matki Kościoła

   Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego (Dz 1,14).

    Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19,26-27).

    Była z nimi i była, kiedy wielu z nich zabrakło. Jak Matka, która czuwa, potrafi cierpieć, dawać nadzieję, cieszyć się i płakać ze swoimi dziećmi, nad nimi i dla nich. 

    Ciesząca się pełnią Bożych darów, nie przestaje prosić za nami, rozściela swój macierzyński płaszcz, chroniąc nas przed złem i grzechem, ostrzega przed niebezpieczeństwami i oręduje za swoimi dziećmi. 

  Ona, wierna Bożemu Słowu, dostrzegająca ludzką niedolę, z sercem przepełnionym naszymi ludzkimi sprawami. Nie zniechęca się naszą niewdzięcznością, brakiem zaufania, odejściami. Widząca naszą słabość i grzeszność. 

   Maryjo, Matko Kościoła, pozwól nam zrozumieć, że nowego świata nie buduje się sensacyjnymi wydarzeniami, wielkimi dziełami o szerokim rozgłosie, ale cichym przyjmowaniem Słowa do duszy człowieka tak zwyczajnego, jakim Ty byłaś, jakimi my jesteśmy. 

   Naucz nas dostrzegać czułość Boga, Jego pragnienie przebaczenia, Jego wielką skłonność do miłosierdzia. Wyzwól nasze serce ze strachu przed miłością, przed zaufaniem Bogu. Ulecz nas ze strachu, tego najbardziej podstępnego zła, które doprowadza nas do stanu, w którym obawiamy się być kochani. 

1. Czy dostrzegam obecność Maryi w moim życiu?

   

niedziela, 31 maja 2020

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

  Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu (Dz 2,1).

   Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» (J 20,19).

    Miejsce było to samo, i drzwi zamknięte. Ale jednak wewnątrz atmosfera była już inna. 

W dniu zmartwychwstania Wieczernik wypełniony był lękiem i obawami. Nic dziwnego. Krzyż Wielkiego Piątku gwałtownie przerwał wspaniałą historię ich przyjaźni z Mistrzem. Trudno było uwierzyć kobietom i tym z Emaus, którzy opowiadali, że grób pusty, że Jego widzieli. Kiedy dopada nas smutek, trudno przyjąć radość innych.

W bolesnej pamięci uczniów nie było miejsca na nadzieję. Serce wypełnił strach i rozczarowanie. Dlatego zamknęli drzwi. 

   Wieczernik Pięćdziesiątnicy jest wciąż ten sam. Drzwi też były zamknięte. Ale jednocześnie było to już inne miejsce. Zamiast lęku wypełniała go modlitwa i nadzieja. Smutek ustąpił radości. 

   Oczekiwali na Obiecanego. Ducha mądrości i rozumu, rady i męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej.

   Potrzebujemy tego Ducha. Ducha, który daje nam przebaczenie, pociesza, napełnia radością. Ducha, który uzdrawia z obojętności wobec innych, z niewrażliwości na cierpienie i potrzeby innych, który potrafi otworzyć tak wiele zamkniętych jeszcze drzwi i serc. 

    Drzwi zostały otwarte, aby cuda Boga mogły być widziane przez wszystkich. Kościół rodzi się ewangelizując. Głoszenie dobrej nowiny jest jego pierwotnym wyzwaniem. Kościół nie żyje dla siebie, ale dla świata, który potrzebuje zbawienia i nadziei. 

   Bez Ducha Świętego „Chrystus należałby do przeszłości, Ewangelia byłaby martwą literą, Kościół byłby jedną z wielu organizacji, ewangelizacja byłaby propagandą, kult magią, a moralność niewolą”.

1. Którego daru Ducha potrzebuję najbardziej? 

sobota, 30 maja 2020

Sobota VII Tygodnia Wielkanocy

   Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: «Panie, a co z tym będzie?» Odpowiedział mu Jezus: «Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną!» (J 21,21-22).

    Piotr otrzymuje zaproszenie do osobistej relacji, odejścia na bok. I chociaż idzie za Jezusem, trudno mu zaakceptować konieczność zrezygnowania z działania dla innych. Jego serce przepełnia troska o innych. Chce czuć się potrzebny.

    Otrzymuje reprymendę, w której można usłyszeć ostrzeżenie: kto przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda...

    Zatroskanie o innych jest ważne. Ale równie ważna jest osobista więź z Mistrzem. Potrzeba czasu wyciszenia, modlitwy, refleksji, medytacji. Inaczej łatwo się pogubić.

    Aktywizm może być formą ucieczki od wysiłku budowania osobistej więzi w ciszy i odosobnieniu. Tak bardzo chcemy być potrzebni, czasem czerpać satysfakcję z pracy dla innych, że możemy zagubić istotę - odciąć się od życiodajnych soków i źródła życia. 

    Trzeba dać działać Panu Bogu w sobie, Jego Duchowi, by owocnie pracować dla innych. 

1. Czy znajduję czas na osobistą modlitwę i medytację nad Słowem?

piątek, 29 maja 2020

Piątek VII Tygodnia Wielkanocy - wsp. św. Urszuli Ledóchowskiej

   A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham» (J 21,15).

   Serce Piotra ma problem, który może być przeszkodą w wypełnieniu jego zadania kierowania Kościołem. Ten problem Jezus diagnozuje jako więcej niż... To jak źle zagojona rana, która może mieć związek z osobistą dumą, w końcu został wybrany jako "kamień" Kościoła. Może nie rozumie, czym jest autorytet lub odpowiedzialność. 

   Jezus stara się uzdrowić Piotra, by mógł zrozumieć istotę misji. 

   Jezus, w przeciwieństwie do Piotra, przez całe swoje ziemskie życie, był mniej niż inni. Urodził się w jaskini, w przeciwieństwie do tych, którzy mieli miejsce w gospodzie. Pierwszą noc na ziemi spędził na ziemi, jak później wiele innych, w przeciwieństwie do tych, którzy mieli gdzie złożyć głowę. Doświadczenie krzyża sprawiło, że tak nieludzko został oszpecony, że Jego wygląd był niepodobny do ludzi... Mniej niż człowiek. 

   Uczniowie dyskutowali o tym, kto z nich najważniejszy, szukali zaszczytnych miejsc. Jezus ukazywał im siebie jako tego, który służy - umywa im nogi jak sługa. 

   Piotr w ostatnich momentach przed krzyżem jest jeszcze więcej niż inni - choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię. Życie moje oddam za Ciebie...

   Jezus pomaga mu zejść z piedestału. Paś owce moje. Potrzebuję od ciebie nie tego, byś był kimś więcej, niż ktokolwiek inny, ani lepszy od innych, ale byś się nimi opiekował i kochał.  

   Mniej godności, wyróżnień, dystansu i tytułów. Więcej uwagi dla innych, pomimo naszych słabości, a może poprzez ich rozpoznanie, bo one czynią nas bardziej współczującymi, służącymi, bardziej pokornymi.

1. Czy moje przeżywanie wiary nie staje się dla mnie powodem do wywyższania się?

czwartek, 28 maja 2020

Czwartek VII Tygodnia Wielkanocy

   Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał (J 17,20-21).

   Jezus wiele wysiłku poświęcił na zbudowanie apostolskiej wspólnoty. 

   Nie chodziło tylko o to, by posiadali indywidualną więź z Mistrzem, byli blisko Niego i dzielili z Nim życie. Jezus pragnie, aby oni, jako grupa, stali się przesłaniem i świadectwem dla świata, świadectwem wspólnoty, swoistą przypowieścią o tym, czym może być świat, międzyludzkie relacje przeżywane w duchu Ewangelii.

    Nie było to łatwe. Tak bardzo się różnili, pojawiały się pomiędzy nimi zawiść, spory, żądza władzy, czasem niezdarność czy lęki i obawy. 

    Jezus pragnie, aby podążając za Nim, uczyli się akceptować innych, by żyli jako bracia. 

    Jezus modli się, by byli jedno. Oni i wszyscy, którzy uwierzą. Nie chodziło tylko o to, by się dobrze zorganizować, rozdzielić zadania, pracować na jednym poziomie. 

   Chodzi o wysiłek, którego potrzebujemy, aby nasze naśladowanie Jezusa było obrazem jedności i miłości, jaka panuje między Ojcem i Synem. Bez daru Ducha, ta jedność staje się niemożliwym zadaniem dla naszych ubogich możliwości. 

    Droga jedności i komunii jest pełna przeszkód. Samolubstwo i pewność siebie, przekonanie o własnej racji, kończy się zniszczeniem każdego możliwego "my". 

   Jedność, której Jezus pragnie dla nas i dla wszystkich ludzi, nigdy nie będzie wynikiem narzucania się, władzy, siły, ludzkich sojuszy. To jedność, którą można osiągnąć na drodze miłości, pokory, służby i hojności. 

    Jeśli mamy być Jednością, musimy głębiej zaangażować się w budowanie wspólnot braterskich oraz modlić się, aby modlitwa Jezusa mogła się w nas wypełnić.

1. Co jest we mnie trudnością w budowaniu jedności?

środa, 27 maja 2020

Środa VII Tygodnia Wielkanocy

   Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów (Dz 20,28-30).

   Paweł z niezwykłym realizmem przestrzega tych, którym powierzył pieczę nad Kościołem. Wzywa do czujności. 

   Kościół należy do Chrystusa, który za niego oddał swoje życie. Pasterze mają nim kierować, ale nigdy nie mogą zapominać, że nie są właścicielami wspólnoty. 

   Niebezpieczeństwa zewnętrzne były i są. Doświadczał ich sam Apostoł narodów. 

   Dużo bardziej niebezpieczne są jednak nieroztropność i przewrotność pasterzy. Brak wierności Temu, który powołuje, brak relacji z Jezusem sprawia, że pasterz sam gubi Bożą drogę i na błędne ścieżki sprowadza tych, którzy zostali mu powierzeni. 


wtorek, 26 maja 2020

Wtorek VII Tygodnia Wielkanocy - wspomnienie św. Filipa Neri

   A teraz, przynaglany Duchem, udaję się do Jerozolimy; nie wiem, co mnie tam spotka oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia, o czym zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście. Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: [bylebym] dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej (Dz 20,22-24).

   A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (J 17,3).

    Pożegnanie Pawła i pożegnanie Jezusa. I wspólna troska, by mieli życie wieczne, poznając jedynego prawdziwego Boga.

   Paweł ukazuje odpowiedzialnym za gminę chrześcijańską w Efezie, że ich zadanie polega głównie na głoszeniu i  dawaniu żywego świadectwa Ewangelii. Nie mogą też zapominać, że głoszenie i świadectwo to przede wszystkim dzieło Ducha Świętego. 

   Paweł pokazuje to na własnym przykładzie. Ciągły wysiłek misyjny, liczne prześladowania i zabieganie nieustanne o to, by każdy mógł poznać Dobrą Nowinę o zbawieniu.

   Oto droga prawdziwego ucznia: głosić niestrudzenie, słowem i życiem, prawdziwe orędzie Jezusa. Bez kompromisów i bez obaw, wiedząc, że zadanie nigdy nie będzie łatwe i często spotka się ze sprzeciwem odbiorców i otaczającego ich środowiska. Ale też z przekonaniem, że Duch Pański będzie zawsze towarzyszył, wkładając w usta odpowiednie słowa i wzmacniając posługę pomocą z wysoka.

   Sam Jezus w kapłańskiej modlitwie Wieczernika obejmuje uczniów i ich wysiłki, by mogli zrealizować objawiony im Boży plan odkupienia człowieka. 

1. Jakie jest moje świadectwo wiary?

poniedziałek, 25 maja 2020

Poniedziałek VII Tygodnia Wielkanocy

   Zapytał ich: «Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?» A oni do niego: «Nawet nie słyszeliśmy, że istnieje Duch Święty». «Jaki więc chrzest przyjęliście?» - zapytał (Dz 19,2-3a).

   Rzekli uczniowie Jego: «Patrz! Teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś» (J 16,29-30).

   Paweł jest zaskoczony. Przyjęli chrzest, a nie znają Ducha Świętego. Przecież każdy, kto przyjmuje chrzest, otrzymuje także Ducha. A oni nawet o Duchu nie słyszeli. 

   Stając pośród nas być może byłby niemniej zaskoczony. I wcale nie dlatego, że o Nim nie słyszeliśmy. Coś o Duchu Świętym słyszeliśmy. Zaskoczenie wynika z tego, że chociaż znamy Ducha, żyjemy tak, jakbyśmy nawet o Nim nie słyszeli, jakby był kimś zupełnie nam obcym.

    Duch Święty jest naszym najskrytszym towarzyszem, mieszka w nas, a my jesteśmy Jego świątynią. Oświeca, pomaga, doradza, broni, oczyszcza i umacnia nas. Modli się w nas, pozwala nam zrozumieć Słowo. 

    Uczniowie są przekonani, że teraz już rozumieją Jezusa. Są już tacy dojrzali. Wydaje im się, że dotarli do końca drogi. Jezus otwiera im oczy i ukazuje, jak wiele jeszcze przed nimi. Jeszcze wiele im brakuje.

    Jesteśmy w tej samej sytuacji. Czujemy się czasem tacy dojrzali, wiedzący, znający Jezusa. A jednak wciąż potrzebujemy Ducha, potrzebujemy otworzyć się na Jego działanie i prowadzenie, by tak jak uczniowie z Efezu stać się apostołami. 

   Tylko uczeń, który pozwala prowadzić się Duchowi, może stać się nauczycielem na drogach wiary. 

 1. W jakich elementach mojego życia brakuje obecności Boga?  

niedziela, 24 maja 2020

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

    Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? (Dz 1,9-11).

   Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28,19-20).

   Święty Mateusz nie zwraca uwagi na nieobecność, odejście Pana. To święty Łukasz maluje obraz wniebowstąpienia. Mateusz podkreśla zupełnie coś odwrotnego - Jezus zostaje z uczniami. Zostaje na zawsze. W innej postaci, ale wciąż jest obecny. 

   Pozostaje, ale już nie jest tym, który czyni i głosi. Prosi, aby Jego uczniowie wyruszyli w drogę, dokonywali dzieł i głosili Dobrą Nowinę. 

   Ewangelia głoszona przez świętego Mateusza od pierwszych kart jest Dobrą Nowiną o Emanuelu - Bogu z nami. To świadectwo obecności Jezusa w świecie poprzez wspólnotę Kościoła. Ewangelia rozpoczyna swoją przygodę w świecie.

    Nie wystarczy już wiedzieć, że Bóg jest z nami, że jest Emanuelem. Trzeba iść i głosić: Bóg jest z wami!

   Trzeba iść i spotykać innych, odkrywać każdego dnia miejsca, osoby i twarze, w których On wciąż jest obecny.

1. Jak widzę możliwość swojego zaangażowania w ewangelizację?

sobota, 23 maja 2020

Sobota VI Tygodnia Wielkanocy

   Pewien Żyd, imieniem Apollos, rodem z Aleksandrii, człowiek uczony i znający świetnie Pisma przybył do Efezu. Znał on już drogę Pańską, przemawiał z wielkim zapałem i nauczał dokładnie tego, co dotyczyło Jezusa, znając tylko chrzest Janowy (Dz 18,24-25).

   Mówiłem wam o tych sprawach w przypowieściach. Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu (J 16,25).

   Dzisiaj moi młodsi współbracia w Krakowie przyjmą święcenia diakonatu i prezbiteratu. Bóg posługuje się naszymi ludzkimi zdolnościami.

   Dobrym tego przykładem jest bohater fragmentu Dziejów, którego poznajemy w dzisiejszym fragmencie - Apollos.

   Pochodził ze środowiska, w którym krzyżowały się różne prądy, religie i wierzenia, wiedza Wschodu spotykała się kulturą i nauką Hellenów. Aleksandria,miasto założone przez Aleksandra Wielkiego miała być symbolem jedności ówczesnego świata, jedności wiedzy i mądrości (biblioteka aleksandryjska).

   Apollos łączy w sobie religię żydowską z helleńską kulturą, jest otwarty na poznawanie, zdobywanie wiedzy, interesuje się nowinkami, jest zaprawiony w dyskusjach. 

   Informacje o Jezusie dotarły do niego najprawdopodobniej w formie jakiejś nowinki, której warto było poświęcić uwagę. Dowiedział się o chrzcie Janowym, chrzcie nawrócenia. Poznając Jezusa, zaczyna głosić Tego, którego jeszcze dobrze nie zna, ale który musiał go zafascynować. 

   Jego droga do wiary rozpoczyna się od ludzkiej mądrości. Zafascynowanie Jezusem i głoszenie Ewangelii prowadzi go do spotkania z uczniami, którzy Dobrą Nowinę poznali od apostołów. Dzięki nim poznaje całą prawdę o Jezusie. Poznaje, by głosić, by się nią dzielić i jej bronić. 

    Jego wiedza i umiejętności argumentowania sprawiają, że staje się twardym przeciwnikiem dla wrogów Ewangelii. Jego argumenty wypływają ze znajomości pism Starego Testamentu, na który powołują się przeciwnicy, a które mówią o Jezusie. 

   Jego wielka wiedza i umiłowanie prawdy i mądrości, otwartość na prawdę, doprowadziły go do Boga żywego i uczyniły apostołem Dobrej Nowiny.

1. Czy staram się pogłębiać swoją wiedzę religijną?

piątek, 22 maja 2020

Piątek VI Tygodnia Wielkanocy

   W nocy Pan przemówił do Pawła w widzeniu: «Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie targnie się na ciebie, aby cię skrzywdzić, dlatego że wiele ludu mam w tym mieście» (Dz 18,9-10).

   Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość (J 16,20).

   Paweł odczuwa lęk i niepokój. Ma już złe doświadczenia - był kamienowany, podburzano przeciwko niemu ludzi, w Atenach został wyśmiany i odrzucony. 

   Człowiek wyczuwa czające się zło i niebezpieczeństwo. Jeszcze nie wie, skąd uderzy, ale czuje, że zło zatacza coraz bliższe kręgi i zaciska swoją pętle. Noc jest tym szczególnym momentem, kiedy odczuwamy z większą siłą niepokój i zło. Wydaje się niemal namacalne. Właściwie możemy go dotknąć...

   Pan nie pozostawia Pawła w jego lęku i niepewności. Umacnia słowami otuchy i ukazuje wagę miasta, w którym się Paweł znalazł - wiele ludu mam w tym mieście. 

   Owoce głoszenia przynoszą to co zawsze: zawiść i gniew. Tym razem przeciwnicy postanawiają wykorzystać władzę świecką do rozprawy z Pawłem.

   Jest wiosna lub lato 52 roku. Gallio, świeżo mianowany prokonsul Achai, brat Seneki, jeszcze słabo zorientowany w zarządzaniu prowincją, zdaje się przeciwnikom Pawła łatwym narzędziem do wykorzystania. Brak mu doświadczenia. Podejmie decyzję na ich korzyść. 

   Paweł nawet nie zdążył przemówić. Oskarżyciele nie tylko nie znajdują korzystnego rozstrzygnięcia, ale są wyrzuceni z sądu. Paweł może dalej realizować swoje zadanie. Bóg jest wierny swojemu słowu.

    Po długim czasie spędzonym w Koryncie przychodzi moment rozstania. Paweł wyrusza dalej. Być może i wówczas gmina koryncka czuła ten sam smutek, który przeżywali apostołowie, słysząc słowa Jezusa o odejściu i rozstaniu.

    To ludzkie. Każde rozstanie rodzi smutek, który wynika z tego, że potrafimy uprzednio odczuwać pustkę, jaką zostawi osoba, która jest nam bliska. 

   Jezus nie chce nas jednak smutnych. Pragnie rozpalić nasze serca radością i nadzieją. Uczniowie otrzymają dar Ducha Świętego, który przyniesie radość nowego życia zrodzonego z wiary i zbawczego przesłania. 

1. Co wywołuje moje lęki i niepokoje na drodze wiary?