zachód słońca

zachód słońca

środa, 10 marca 2021

Środa III Tygodnia Wielkiego Postu

    Czuwaj nad sobą, strzeż pilnie swojej duszy, abyś nie zapomniał o wszystkich tych rzeczach, które widziały twoje oczy, i aby one nie odeszły z twojego serca w żadnym dniu twojego życia (Pwt 4,9).

    Nie myślcie, że przyszedłem znieść Prawo lub Proroków. Nie znieść przyszedłem, ale dopełnić (Mt 5,17).


    Czuwać - zachować ową uważność i pamięć serca i duszy. Pamięć pozwala bowiem widzieć w swoim życiu Boże działanie, wielość darów, którymi Pan Bóg obdarzał. Uwaga, pozwala widzieć dar, który otrzymuję dzisiaj, każdego nowego dnia. 

    Izrael doświadczył wyzwolenia, długiej wędrówki przez pustynię, w czasie której zapominał o Bogu, szemrał przeciwko Bogu, tracił cierpliwość doświadczając trudów i niewygody wędrówki. Wtedy się buntował i odchodził od wierności i wdzięczności. 

    Pamięć i uwaga pozwala zachować postawę wdzięczności i wierność także pośród trudności i zmagań. Rodzi nadzieję i zaufanie. 

    Dopełnieniem Prawa i Proroków jest miłość. Zaproszenie do uwagi, pilnowania własnej duszy i przechowywanie w sercu, pozwala odkrywać to, co nadaje sens przepisom Bożego Prawa, pozwala widzieć nie tylko literę, ale również ducha. 

    Tylko poprzez miłość można odkryć wielkość Bożego Prawa. To poprzez wskazania, nakazy i zakazy przebija się przebija się wielka życiowa mądrość, która prowadzi człowieka do pełni życia - życia szczęśliwego. Do pełni na miarę Chrystusa. 

    Dopóki widzimy w prawie tylko przepisy, które ograniczają, nie zobaczymy miłości. Ona staje się widoczna , kiedy potrafimy zobaczyć, że każdy z przepisów pozwala nam zachować wolność serca i wzrastać. 

1. Z jakim nastawieniem podchodzę do Bożych wymagań?

wtorek, 9 marca 2021

Wtorek III Tygodnia Wielkiego Postu

    Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia (Dn 3,37.39a.42).

    Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy (Mt 18,21-22). 


    W sytuacji całkowitego upokorzenia, pośród wielu prób i prześladowania, bez możliwości sprawowania kultu, a nawet wobec przymuszenia do oddawania czci bożkom, Azariasz wznosi swoją modlitwę ku Bogu. To modlitwa człowieka, który zmaga się z pokusą, najgorszą pokusą tego, kto zaufał Bogu - pokusą bycia opuszczonym, zapomnianym przez Boga. 

    W tej modlitwie Azariasz przeprowadza rachunek sumienia, dokonuje swoistego bilansu grzechów i nieszczęść. Widać w tej modlitwie jasność, która pozwala właściwie nazywać rzeczy, nie szukać win poza sobą, przyznać się do własnych niewierności i zobaczyć ruinę, do której doprowadziły. I z tego rodzi się modlitwa ufności wobec sprawiedliwego i miłosiernego Boga. Tylko On jeden potrafi zaradzić, kiedy ogarnia nas ból i bezradność, kiedy doświadczamy, że o własnych siłach nie jesteśmy w stanie nic zrobić. 

    Piotr w szkole Jezusa ma różne momenty, raz jest bardzo pilny i uważny, potrafi słuchać, a czasem próbuje być mądrzejszy od swojego Nauczyciela i konsekwencje bywają przykre. Na pewno jest takim uczniem, który aktywnie uczestniczy, słucha i dopytuje. I stąd rodzi się także dzisiejsze pytanie: ile razy? czy aż siedem?

    To pytanie, które jest sprowokowane słowami Jezusa o upomnieniu braterskim. Jakby Piotr chciał dopytać, no dobrze, to ile razy mam tak w cztery uczy załatwiać sprawy, jeżeli brat będzie grzeszył przeciwko mnie, kiedy doznam osobistej urazy czy krzywdy? siedem razy? 

    Jezus odpowiada, rozszerzając horyzont postrzegania Piotra - miłosierdzie nie ma granic, zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Przypowieść o nielitościwym dłużniku jest tym otwieraniem oczu, by zobaczyć więcej, zobaczyć Boga, który przebacza, bez względu na wielkość naszej winy wobec Niego, a jedynie my sami możemy zablokować Miłosierdzie, nie żyjąc przebaczeniem. 

    Bóg - Miłosierdzie oczekuje od nas, swoich stworzeń, że będziemy miłosierni wobec naszych braci i sióstr. Doświadczenie darmowości Chrystusowego przebaczenia jest jednym z najpiękniejszych doświadczeń ludzkiego serca. Trudno prawdziwie przebaczać, jak prosi Chrystus, jeśli osobiście nie odczuło się daru przebaczenia. Jeżeli doświadcza się miłosierdzia na sobie, przestaje się kalkulować i ustalać granice miłosierdziu wobec bliźniego.

1. Czy mam osobiste doświadczenie Boga, który dotyka swoim miłosierdziem mojego serca?

PS - świadectwo papieża Franciszka. 

Dziennikarz zapytał papieża Franciszka, czy pamięta, kiedy jako dziecko po raz pierwszy doświadczył miłosierdzia. A papież odpowiedział: Kiedy miałem siedemnaście lat, pewnego dnia, gdy miałem wyjść na spotkanie z przyjaciółmi, zdecydowałem, że najpierw wstąpię do kościoła. Spotkałem tam pewnego księdza, który wzbudził we mnie szczególne zaufanie, tak, że zapragnąłem otworzyć swoje serce w sakramencie spowiedzi. To spotkanie zmieniło moje życie! Odkryłem, że kiedy otwieramy swoje serce z pokorą i przejrzystością, możemy bardzo konkretnie doświadczyć Bożego Miłosierdzia. Miałem pewność, że w osobie tego kapłana Bóg czekał na mnie, zanim jeszcze zrobiłem pierwszy krok w stronę kościoła. My Go poszukujemy, ale On nas zawsze uprzedza, szuka nas od zawsze i jako pierwszy nas odnajduje. W książce Miłosierdzie to imię Boga papież dodaje, że ta spowiedź odbyła się 21 września 1953 r., w liturgiczne święto św. Mateusza, a spowiednikiem był o. Carlos Duarte Ibarra. Kiedy spowiadałem się u niego, poczułem się przygarnięty przez Boże miłosierdzie. 

poniedziałek, 8 marca 2021

Poniedziałek III Tygodnia Wielkiego Postu - wsp. bł. Faustyna Migueza, pijara

    Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: «Gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty?» (2Krl 5,12b-13).

    Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze «Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie (Łk 4,24).


    Naaman, wódz wojsk królewskich ma wielkie mniemanie o sobie. Jest przekonany, że Boże działanie będzie odpowiadało jego ziemskim godnościom i chwale. I zderza się z rzeczywistością, którą uważa za wielką ujmę dla swojej osoby. Prorok nawet nie wyszedł, nie wezwał swojego Boga. Został zlekceważony. Odbył daleką drogę, wyposażony w królewski list i bogactwa, a okazano mu lekceważenie. 

    To jego słudzy, maluczcy, ci, którzy się nie liczą, potrafią zobaczyć to, czego on nie potrafi dostrzec. Nakłonią wielkiego wodza, by posłuchał proroka. 

    Często oczekujemy, by Pan Bóg spełnił nasze prośby. A jeszcze lepiej, kiedy spełni je według naszych wyobrażeń. Jesteśmy tak wyjątkowi - w naszym mniemaniu - że i Pan Bóg powinien zadziałać w sposób, który będzie wyróżnieniem. A Pan Bóg lubi posługiwać się prostymi znakami, łatwiej Go znaleźć w codzienności, niż oczekiwać nadzwyczajnych znaków. Tak często możemy zablokować Bożą łaskę, łudząc się fałszywym mniemaniem o własnej wielkości.

    Tak zablokowali się również na Jezusa mieszkańcy Nazaretu. Cóż mógł im powiedzieć ów Syn cieśli z Nazaretu, bez rabinicznego wykształcenia? Słyszeli o tym, co już uczynił, może nawet niektórzy widzieli znaki, wsłuchiwali się w słowa, które mówił w synagodze, ale zamknęli się na prawdę. Syn Józefa nie mógł być tym, którego Bóg wybrał. 

    Tym, którzy próbowali Go zabić w Jerozolimie, Jezus odpowie bardzo zdecydowanie. Być może wówczas też myślał o mieszkańcach rodzinnego Nazaretu: Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. 

    Jakże często i my wierzymy, że nasze życie musi być pełne nadzwyczajnych rzeczy i górnolotnych słów, że musimy podejmować "wielkie" ciężary, aby osiągnąć zbawienie, a przecież często najlepszą drogą jest ta najprostsza. Życie jest pełne małych rzeczy, które prowadzą do Ojca. 

1. Czy nie próbuję dyktować Bogu, jak powinien działać w moim życiu?

    

niedziela, 7 marca 2021

III Niedziela Wielkiego Postu

   Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli (Wj 20,1-2).


Dekalog. Znamy te dziesięć słów. Uczymy się ich, w oparciu o te słowa często przygotowujemy się do sakramentu pojednania, robiąc rachunek sumienia. Już pierwsze słowa powinny skłonić nas do myślenia:

    Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.

    Wersja żydowska brzmi nieco inaczej: Ja, Pan, jestem twoim Bogiem, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. 

    W tym pierwszym wersecie, choć nie jest to zakaz ani nakaz, Bóg jednak coś przykazuje. Zwraca się osobiście do każdego z przyjmujących Objawienie: jestem twoim Bogiem! Twoim. Weź to pod uwagę, żyj zgodnie z tym! Ten werset nadaje całości Dekalogu szczególny charakter. Mamy pamiętać, mówiąc słowami psalmu przed Kim stoimy. 

    W tych pierwszych słowach wspomniany jest Egipt i niewola. Czemu tak się stało? Tradycja żydowska tłumaczy to tak: Egipt to wielka cywilizacja, cywilizacja w najwyższym tego słowa znaczeniu. Ale jednym z jej fundamentów było niewolnictwo, a to poddaje ją w wątpliwość jej wielkość. 

    Uwolnienie z niewoli było zaczątkiem powstania Izraela. To wolność jest pierwszym przykazaniem, jest warunkiem każdej wartości oraz niezbędną cechą człowieka, nawet wtedy, gdy staje wobec sacrum. Dlatego człowiek może odrzucić Boga. Wolność nie może być odebrana przez żadną boską moc. 

    Religia ma polegać nie na uniesieniu, nie na ekstazie wywołanej zachwytem lub lękiem. Religia musi polegać na edukacji człowieka, która pozostaje oddziaływaniem na wolnego człowieka, na wolną istotę. 

     Bardzo często patrzymy na Dekalog, w ogóle na prawo, jako zbiór nakazów i zakazów. Jako źródło moralności.

    I rzeczywiście, kiedy czytamy Dekalog, na pierwszy plan wysuwa się rygoryzm nakazów – nie będziesz, pamiętaj, nie kradnij – zobaczyć w tym miłość nie jest łatwo. 

    Dekalog jednak nie służy temu, żeby być moralnym. Jest zaproszeniem do świętości. Kiedy wychodzimy od moralności, wiara staje się płaska. Nie widać wówczas relacji z Panem Bogiem.

    Kto to jest człowiek postępujący moralnie? Nie kradnie, nie cudzołoży, nie zabija, nie kłamie… Czy Pan Bóg jest mu do czegoś potrzebny? Nie, przecież można starać się dobrze żyć bez Boga. 

     Zobaczyć w przykazaniach zaproszenie do świętości, do tworzenia relacji i Bożą pedagogikę miłości, to znacznie trudniejsze.

Dalej Pan powiedział do Mojżesza: Mów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! To jest perspektywa, przez którą trzeba patrzeć na Dekalog. Tę samą perspektywę ukazuje Jezus w Ewangelii: Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. 

     Perspektywa, jaką ukazuje Biblia, stawiając człowiekowi jako ideał doskonałość i świętość na wzór Boga, jest zagrożona przez minimalizm, przez usprawiedliwianie człowieka w jego małości. Taki jestem i inny nie będę. Mam stargane nerwy, mam taki charakter, pochodzę z takiego środowiska, z takiej rodziny. Znajdziemy tysiące argumentów, aby usprawiedliwić swój minimalizm. Współczesny świat minimalizując wymagania moralne  wobec człowieka, tworzy szkołę duchowych karłów. 

W szkole Chrystusa głównym źródłem szczęścia jest budowanie relacji z Jezusem. Bardzo niebezpieczne jest widzenie dekalogu tylko jako zbioru norm prawnych. 

    Doskonałość, świętość, to nie jest stosunek do jakichś abstrakcyjnych zasad. To jest relacja do osoby. I w tej relacji najważniejsze jest to, że najpierw ty zostałeś zdobyty przez tą osobę, ty spotkałeś Boga, w taki sposób, że to spotkanie zmienia wszystko w twoim życiu.

1. Czy poprzez Dekalog, jego nakazy i zakazy, potrafię zobaczyć Ojca, który się o mnie troszczy i mnie kocha?


sobota, 6 marca 2021

Sobota II Tygodnia

    Któryż Bóg podobny Tobie, co oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek Reszcie dziedzictwa Twego? Nie żywi On gniewu na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie. Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości i wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy (Mi 7,18-19).

    Ojciec mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się"» (Łk 15,31-32).


    Po długim wypominaniu przewin i występków Izraela prorok Micheasz wyśpiewuje hymn pochwalny na cześć Boga, Jego miłosierdzia. Bóg, mimo wszelkich niewierności ludu wybranego, nie unosi się gniewem, Jego odpłatą jest litość i miłosierdzie. 

    To miłosierdzie sprawia, że Bóg powróci, by znów być Pasterzem, przebaczy grzechy i odpuści winy. Wrzuci grzechy w niepamięć morskich głębin. Ów ocean Bożego miłosierdzia, który potrafi zatopić wszystkie ludzkie grzechy. 

    Micheasz wzywa nas, byśmy uznali naszą winę i zaufali jedynemu Pasterzowi.

    Przypowieść Jezusa o Ojcu i dwóch braciach. To, co pozostaje niezmienne, to nieskończona dobroć ojca, który pozostaje wierny swojej miłości wobec swoich dzieci. 

    Młodszy syn, po swoim upadku, zaczyna tęsknić za domem Ojca, postanawia powrócić i prosić o przebaczenie. Jeszcze nie uświadamia sobie miłości ojca - szuka poprawy własnego losu, wszak najemnicy mają lepiej w domu ojca, kiedy on z głodu umiera. Dopiero spotkanie uświadomi mu, że tęsknił za miłością, za ramionami ojca, w które można się wtulić, ramionami, które dają bezpieczeństwo. Wzruszenie ojca uświadomiło mu, że tęsknił za miłością.

    Starszy syn nie uświadamia sobie miłości ojca. Bliskość sprawia, że nie potrafi zauważyć jej i docenić, uważa ją za rzecz normalną i oczywistą. Odczuwa zazdrość wobec ojca, który przyjmuje do domu jego brata.

    Ojciec nie traci nadziei na odzyskanie syna, który odszedł, każdego dnia wygląda na drogę, a kiedy widzi powracającego syna, wybiega ku niemu, przytula, nie czyni wyrzutów. Wobec zrzędliwego i zazdrosnego syna otwiera swoje serce, zapraszając do wdzięczności za powrót brata. 

1. Czy potrafimy uznać nasze grzechy, czy może nasza duma nam to uniemożliwia?

2. Czy potrafimy przebaczać, nie zachowując urazy?

piątek, 5 marca 2021

Piątek II Tygodnia Wielkiego Postu

    Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich zbliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: «Oto nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów!» (Rdz 37,18-20).

    Rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: "To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo". Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili (Mt 21,38-39).


    Boża Opatrzność potrafi nawet ze zła wyprowadzić dobro, przez które realizuje się historia zbawienia. 

    Zazdrość, która rodzi niechęć braci do Józefa, karmi ich pragnienie wielkości i zauważenia w oczach ojca, przyobleka się w postanowienie: zabijmy go! Ostatecznie plan ulegnie zmianie, Józef zostanie odarty z szat i sprzedany jako niewolnik, do obcego kraju. Po doświadczeniu niewoli, kiedy już jako zarządca spichlerzy w Egipcie spotka swoich braci, powie im: Ja jestem Józef, wasz brat, którego sprzedaliście do Egiptu. Nie martwcie się teraz ani niech nie wydaje się groźne dla was to, że wydaliście mnie tu. Ze względu bowiem na życie posłał mnie Bóg tutaj przed wami. 

    Przypowieść Jezusa także ukazuje zazdrość i pragnienie człowieka, aby zająć miejsce przeznaczone dla syna. Jezus mówi o sobie, co słuchacze zrozumieli. Jezus odkrywa ich zamiary: chodźcie, zabijmy Go, a posiądziemy Jego dziedzictwo. Zazdrość i zaślepienie przywódców  stają się motywem skazania Jezusa. 

    Józef w Egipcie staje się ratunkiem dla swoich braci, ratuje lud Jakuba przed głodem i śmiercią.  Jezus godząc się na krzyż i śmierć, godząc się na niegodziwość człowieka, przyjmuje wyrok, aby uratować człowieka, wybawić go od śmierci wiecznej i obdarować życiem. Bóg zezwala na śmierć swojego Syna, ze względu na życie, aby człowiek otrzymał życie wieczne.

1. Czy potrafię zobaczyć jak Józef, że z różnych złych doświadczeń, jakie mnie dotknęły, Pan Bóg potrafi wyprowadzić dobro?

czwartek, 4 marca 2021

Święto św. Kazimierza, królewicza

    Gdy jeszcze byłem młody, nim jakiś błąd popełniłem, szczerze poprosiłem w modlitwie o mądrość. Dzięki niej pomyślność osiągnąłem, więc oddam chwałę Temu, który mi jej udzielił. Postanowiłem bowiem spełniać ją w czynach, zabiegałem o dobro i nie będę się wstydził (Syr 51,13.17-18).

    Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje (J 15,16).


    Kiedy zaczyna się dzień, zwracam się ku Bogu, prosząc o dar Jego Ducha - Ducha mądrości i rozumu, prosząc o otwartość serca, uszu i oczu, aby umieć odczytywać Boże natchnienia, wsłuchiwać się Bożą mądrość.

    Każdy rozpoczynający się dzień jest zaproszeniem, by iść Jego drogą, drogą prowadzącą ku dobru. Rozpoznawać dobro i z odwagą podejmować, żyć wskazaniami mądrości. Syrach daje wskazania na szczęśliwe życie - życie, którego człowiek się nie wstydzi. A jednocześnie zna źródło - potrafi z wdzięcznością zwrócić się ku Temu, który nie skąpi swoich darów tym, którzy proszą - oddaje chwałę Temu, który udziela mądrości. Zostaliśmy stworzeni z miłości, aby Jego kochać, poznawać i Jemu służyć. 

    Jezus zaprasza nas na swoją drogę, wybiera nas, bo pragnie naszego dobra. Uczy ufności wobec Ojca, który pochyla się z miłością nad swoimi dziećmi i jest hojnym dawcą łaski, która służy dobru, które trwa na wieczność. 

    Nim popełnimy błąd, nim zejdziemy z Jego drogi, prosić o dar mądrości. Zaczynać każdy dzień, szukając Jego mądrości, z ufnością i wytrwałością, czasem walcząc z determinacją. 

1. Czy każdy mój dzień oddaję w ręce Boga, poszukując Jego woli?

    

    

środa, 3 marca 2021

Środa II Tygodnia Wielkiego Postu

    Usłysz mnie, Panie! Wysłuchaj głosu mej obrony! Czy za dobro złem się odpłaca? Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby prosić o pomyślność dla nich i aby odwrócić od nich Twój gniew (Jr 18,19-20).

    Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Skażą Go na śmierć, wydadzą poganom na szyderstwo, na ubiczowanie i ukrzyżowanie (Mt 20,18-19).


    W modlitwie dnia zwracamy się ku Bogu, aby zachował w nas gotowość do pełnienia dobra, do pozostawania na drodze dobra. Ta modlitwa, często pozostawiana bez uwagi, prowadzi nas ku Słowu, które jest nam ofiarowane w liturgii. 

    Jeremiasz doświadcza prześladowania i zwraca się ku Bogu, który obdarował go misją, która jest źródłem tego cierpienia. Wobec ludzkiej niewdzięczności stawia pytanie, które wciąż słychać z ust wielu cierpiących: czy za dobro złem się odpłaca? Dobro, o którym Jeremiasz wspomina, to przede wszystkim modlitwa wstawiennicza za tymi, którzy stanęli przeciwko niemu. Doświadcza odrzucenia, niewdzięczności, cały jego trud został podeptany. Izrael wzgardził miłością, porzuca dobro, knuje podstęp i zagładę tego, który zwraca się ku niemu z miłością. 

    Na pytanie Jeremiasza Bóg odpowiada tajemnicą Wcielenia - Syn Boży przyjmuje ludzkie ciało, aby przypomnieć człowiekowi drogę dobra i miłości. Przypomni o tym św. Piotr: Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. Doświadczone przez tak wielu dobro spotyka się z odpowiedzią zła, niegodziwości, zaślepienia i odrzucenia. Dobro zostaje ukrzyżowane. Miłość zostaje ukrzyżowana. 

    Tak ważne jest zachować gotowość do czynienia dobra, zachować serce otwarte na dobro, aby nie podnieść ręki na Boga, nie ulec zaślepieniu i nie odrzucić miłości. 

1. Czy szukam u Boga siły do wytrwania na drodze dobra, spotykając się z przeciwnościami i niewdzięcznością?

wtorek, 2 marca 2021

Wtorek II Tygodnia Wielkiego Postu

    Obmyjcie się, bądźcie czyści, usuńcie zepsucie z dusz swoich, dla mych oczu widoczne, zaprzestańcie popełniania tych swoich złych czynów; nauczcie się dobrze postępować, idźcie za sprawiedliwością, wyzwólcie skrzywdzonego, brońcie praw sieroty, przyznajcie sprawiedliwość wdowie (Iz 1,16-17).

    Wy nie nazywajcie siebie rabbi, bo jeden jest waszym nauczycielem, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nie nazywajcie też siebie przewodnikami, bo jeden jest waszym przewodnikiem (Mt 23,8.10).

    Padają słowa oskarżenia. Ostre słowa. Najpierw Izajasz nazywa Izrael ludem Gomory i Sodomy, miast, które za swoją nieprawość ukarane zostały zniszczeniem. I tak nazywa Bóg swój lud - ludem Gomory i Sodomy. 

    Izajasz oskarża lud nie za kult i ofiary, które ten składa Bogu. Oskarżenie dotyczy tego, że kult jest powierzchowny, a brakuje tego, co istotne - prawości serca. 

    Bóg kolejny raz staje po stronie człowieka skrzywdzonego i ubogiego, wzywając do sprawiedliwości, wrażliwości, miłosierdzia. Wzywa do nawrócenia. 

    I oskarżenie Jezusa. Równie twarde słowa o ciężarach, które nakładają, a palcem nawet ich nie chcą dotknąć. A potem słowa, które są mi szczególnie bliskie. Najpierw trzeba być uczniem, dać się prowadzić, by móc służyć innym. Nauczać może tylko ten, kto sam jest uczniem u jedynego Nauczyciela, uczniem pośród innych uczniów, bratem pośród braci i sióstr. Być uczniem, żyć tym, co się głosi.  

1. Czy podejmuję walkę o prawość serca?

poniedziałek, 1 marca 2021

Poniedziałek II Tygodnia Wielkiego Postu

    Po Twojej stronie, Panie, sprawiedliwość, po naszej wstyd na twarzach, jak to pokazuje dzień dzisiejszy. O Panie, wstyd okrywa twarze nasze, naszych królów, naszych zarządców i naszych przodków, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie (Dn 9,7-8).

    Stawajcie się miłosierni, jak wasz Ojciec jest miłosierny. Nie osądzajcie, a nie będziecie osądzeni. Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni. Przebaczajcie, a będzie wam przebaczone (Łk 6,36-37).


    Daniel odczytuje słowo, jakie Bóg skierował do narodu Izraela siedemdziesiąt lat wcześniej. Doświadczenie niewoli i pochylenie się nad proroctwem Jeremiasza wyzwala w Danielu pragnienie zbliżenia się do Boga, który jest miłosierny i współczujący, który wybacza niewierność swojego ludu. Jest to modlitwa wstydu i smutku, ale przede wszystkim wielkiej ufności w miłosierdzie oraz nadziei, że Boża łaska i opieka zostaną przywrócone. 

    Po Twojej stronie, Panie, jest sprawiedliwość - aby usta mogły wypowiedzieć te słowa, najpierw trzeba pochylić się nad Słowem, zestawić je z otaczającą nas rzeczywistością, skonfrontować z własnym życiem i modlić się. Wsłuchać się w Słowo, który mówi do nas Bóg. 

    Kiedy stajemy przed Bogiem, przeglądamy się w Jego słowie, poznajemy prawdę o sobie, widzimy siebie takimi, jakimi jesteśmy. Słowo oświetla rzeczywistość, która nas otacza. Widzimy prawdę o sobie i widzimy serce Boga. Słowo sprawia, że potrafimy spojrzeć na siebie Bożymi oczami. Światło Bożego Słowa wydobywa z ukrycia to, czego najbardziej się wstydzimy, co nas najbardziej boli, czego najbardziej się boimy. A jednocześnie to samo Słowo daje nam najpiękniejsze doświadczenie - jesteśmy kochani przez Boga, bez żadnych warunków, ograniczeń. I to pozwala powiedzieć z ufnością: Po Twojej stronie, Panie, jest sprawiedliwość. Pan, Bóg nasz, jest miłosierny i okazuje łaskawość...

    Jesteśmy zaproszeni do miłosierdzia. Doświadczenie Bożej miłości, miłości bezwarunkowej, jest zaproszeniem, byśmy uczyli się przebaczać. Wszyscy mamy wady, które nas przytłaczają, niewierności i zdrady, które nas zawstydzają. I wszyscy musimy nauczyć się przebaczać sobie tak wiele rzeczy... 

    Nasza miłość może być mała, samolubna i małostkowa. A Bóg zaprasza nas do miłości, którą On sam nas kocha, miłości hojnej i współczującej; miłości, która nie osądza, ale przebacza; miłości, która wyzwala i czyni dobro. Jest to miłość, która ryzykuje i daje siebie. 

    W bezmiarze Bożego Miłosierdzia jest miejsce dla wszystkich.

1. Czy Boże Słowo pomaga mi spojrzeć w prawdzie na moje życie?

niedziela, 28 lutego 2021

II Niedziela Wielkiego Postu

    A po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: «Abrahamie!» A gdy on odpowiedział: «Oto jestem» - powiedział: «Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jakie ci wskażę» (Rdz 22,1-2).

    Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich (Mk 9,2).


    Bóg daje się poznać człowiekowi, zapraszając go w miejsca dalekie od ludzkiego zgiełku. Tak czynił wobec Abrahama, Mojżesza i Eliasza. Trzeba najpierw podjąć wysiłek, wspiąć się na górę, aby zajrzeć do Serca, które pragnie się przed nami otworzyć.

    Ludzki gwar i szum, ciągłe atakowanie nas przez różne bodźce, utrudnia nam spotkanie z Nim, przeszkadza w otwarciu naszych oczu i uszu na tajemnicę.

    Bóg, któremu Abraham zaufał, domaga się teraz, by starzec na tej górze złożył w ofierze wszystkie swoje przekonania, ludzkie projekty, a nawet obietnicę samego Boga. By złożył w ofierze własnego syna. 

       Bóg pokazuje mi, że chociaż jest właścicielem ludzkiego życia, nigdy nie zgodzi się na to, by człowiek drugiego człowieka składał w ofierze na jakimkolwiek ołtarzu. Tylko człowiek potrafi być tak okrutny. Iluż ludzi zabito na przestrzeni ludzkich dziejów, kierując się przekonaniem, że Bogu wyświadcza się przysługę. Iluż zabija się w naszych czasach. 

    Bóg ofiarował ludziom swojego syna, oddał w ich ręce. A człowiek Go zabił, wierząc, że Bogu oddaje przysługę. 

    Jezus zabrał uczniów na górę Tabor, kiedy już usłyszeli, że to się stanie - zostanie zabity. Tabor był tylko przez chwilę. Ich Mistrz miał się zmierzyć nie z wielkimi postaciami żydowskiej tradycji, ale z tymi, którzy byli odpowiedzialni za religię Jego czasów. Musiał żyć nie w chwale Taboru, ale przemierzając twarde i zakurzone drogi Galilei i Judei. 

    Zeszli z góry. Codziennością wiary nie są górskie szczyty objawień, ale przede wszystkim równiny zwykłego życia i zgiełk codziennych zmagań.

1. Czy dbam o takie miejsce i czas, które dalekie jest od zgiełku, aby spotkać Boga?

sobota, 27 lutego 2021

Sobota I Tygodnia Wielkiego Postu

    Dzisiaj wybrałeś to, by On był twoim Bogiem, i to, że ty będziesz kroczył Jego drogami, że będziesz zachowywał Jego prawa i wyroki, że będziesz posłuszny Jego głosowi. A Pan wybrał dzisiaj to, że ty stajesz się dla Niego ludem szczególnym po to, abyś zgodnie z tym, co On powiedział, przestrzegał wszystkich Jego przykazań (Pwt 26,17-18).

A Ja wam mówię: miłujcie waszych wrogów i módlcie się za prześladujących was (Mt 5,44).


    Musimy sobie przypominać za każdym razem, że relacja Boga z ludźmi jest historią miłości. Z miłości zostaliśmy stworzeni, z miłości zawarł przymierze z człowiekiem, z miłości przyszedł do nas, przyjmując ludzkie ciało w Jezusie Chrystusie. 

    Izrael zobowiązał się, że będzie chodził Jego drogami i słuchał Jego głosu. Są to drogi Prawa, zrodzone z miłości i mądrości, których gwarancją jest szczęście. Bóg nie jest despotą czy tyranem, który narzuca swoje prawa, ale Ojcem, który przede wszystkim kocha i troszczy się o swoje dzieci. 

    Kiedy słyszymy sowa Jezusa miłujcie waszych wrogów, wydają się irracjonalne, przesadne, niemożliwe do spełnienia. Jak można wymagać ode mnie, bym kochał tego, który krzywdzi mnie, jeżeli tylko ma taką możliwość? 

    Jezus jednak nie przychyla się do naszych argumentów. Mamy naśladować samego Boga, który kocha i nie zna niczego poza miłością. Kocha wszystkie swoje dzieci, niezależnie od tego, czy czynią dobro, czy zło, nawet jeśli wciąż powtarza, że zło jest złem i nie powinno się go czynić. 

    Nasze relacje z innymi, nawet z wrogami, muszą być nacechowane miłością, ponieważ nasze serce jest stworzone do miłości, jedynej drogi, na której Jego spotkamy. Jeżeli w naszym sercu zagnieździ się choćby miligram nienawiści, przemocy, braku miłości, także do naszych wrogów, zejdziemy z drogi.

    Trudne. Jezus obdarza nas jednak swoją mocą i łaską oraz sprawia, że powoli, kiedy podejmujemy wysiłek, staje się możliwe. 

1. Czy zwracam się ku Bogu, kiedy trudno mi podzielić się miłością?

piątek, 26 lutego 2021

Piątek I Tygodnia Wielkiego Postu - wsp. św. Pauli Montal

    I dalej dom Izraela mówi: Pan nie chodzi prostą drogą. Czy to jednak ja nie podążam prostą drogą, domu Izraela? Czy to raczej wy prostą drogą nie idziecie? Każdego z was będę sądził, domu Izraela, według jego postępowania (Ez 18,29-30).

    Jeśli więc przyniesiesz swój dar do ołtarza i tam sobie przypomnisz, że twój brat ma coś przeciw tobie, zostaw przed ołtarzem swój dar i idź, pojednaj się najpierw ze swoim bratem, i wtedy dopiero, gdy wrócisz, składaj dar (Mt 5,23-24).

    Bóg wzywa nas do uczciwości i autentyczności, spójności naszych przekonań i działań. Trzeba odrzucić od siebie pokusę obwiniania innych za to, co zrobiliśmy źle, za  to, czego nie zrobiliśmy, za to także, że coś zrobiliśmy tylko byle jak, aby było.

    Bóg pragnie, byśmy uczyli się odpowiedzialności za nasze myśli, słowa i czyny. Musimy zobaczyć nasze pokręcone ścieżki i dać się prowadzić Jego drogą, prostą drogą. 

    Bóg nie chce naszej śmierci, chce naszego nawrócenia, chce, abyśmy zeszli z krętych dróg, które prowadzą na manowce. Ukazuje nam drogę, która prowadzi ku Niemu. Daje nam wszelkie możliwe środki, abyśmy mogli to zrobić. 

    To co jest właściwe Bogu, to przebaczenie, zapomnienie, rezygnacja z rozliczania. Bóg pragnie nas przyjmować i obdarzać miłością. Ty udzielasz przebaczenia... U Pana jest bowiem łaska, u Niego obfite odkupienie - tak wołamy z psalmistą. 

    Jezus stawia przed nami zwierciadło, w którym nie lubimy się przeglądać. Jeśli nie jesteś pojednany z braćmi, dlaczego przychodzisz z ofiarami do Boga? Potrafimy publicznie uderzać się w piersi i mówić: moja wina, ale zakamarki naszego serca kryją wiele urazów. 

    Mało to użyteczne, że palimy kadzidło i zapalamy świece na cześć Boga, jeżeli gdzieś tam ktoś płacze z naszego powodu. Jesteśmy zaproszeni do pojednania się z tymi, wobec których okazaliśmy się niesprawiedliwi, którym zadaliśmy rany. 

    Nasza natura lubi się dobrze pokazać, nawet w pokutnym worku: wiele ofiar, obietnic, wyrzeczeń, wiele publicznej pokuty, ale trudno nam wyciągnąć rękę do bliźniego w geście pojednania. Oczekujemy, by ktoś zrobił pierwszy krok. 

    Warto stanąć przed tym lustrem, rozświetlić zakamarki naszego serca, wyprostować drogi do bliźnich poprzez pojednanie. Żyjemy czasem takimi różnymi trudnymi sprawami wiele lat, żyjemy z naszym żalem i pretensjami, brakiem zgody i pojednania. 

    Jezus stawia nas przed lustrem, byśmy mogli powyciągać te trupy z naszej szafy, byśmy zajrzeli w zakamarki naszej duszy i podjęli wysiłek pojednania. 


1. Czy podejmuje wysiłek pojednania wobec bliźnich?

czwartek, 25 lutego 2021

Czwartek I Tygodnia Wielkiego Postu

    Panie mój, nasz Królu, Ty jesteś jedyny. Pośpiesz na ratunek mnie, samotnej i poza Tobą niemającej nikogo pomocnego, bo grożące mi niebezpieczeństwo już jest w zasięgu ręki (Est 4,17l).

    Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; pukajcie, a zostanie wam otworzone. Ojciec wasz, który jest w niebie, da to co dobre, proszącym Go (Mt 7,7.12b).


    Proście, a będzie wam dane. Aby jednak prosić, trzeba uświadomić sobie własne ubóstwo, niewystarczalność, słabość. Rozpoznać własne ubóstwo duchowe i materialne. Wtedy z ufnością woła się do Tego, o którym można powiedzieć Ty jesteś jedyny. 

    Szukajcie, a znajdziecie. Ten, kto nie wie, że stracił czy zgubił, nie szuka. A każdy z nas stracił i traci wiele, każdego właściwie dnia. Czasem tego nie zauważamy - straconych chwil, możliwości dobra, drobnych gestów życzliwości. Tracimy łaskę, spokój, radość, nerwy; nasi znajomi odchodzą po cichu i nawet nie zauważamy, że już od miesiąca, roku a czasem i dłużej nie zamieniliśmy nawet słowa. Rozglądamy się za nimi, kiedy doświadczamy ich braku.

    Pukajcie, a zostanie wam otworzone. Puka, dzwoni, czasem nawet dobija się natarczywie do drzwi ten, kto chce być przyjęty. Czasem, by coś załatwić. Dobijamy się, traktujemy drzwi jak przeszkodę, kiedy chcemy być z osobą, którą kochamy. Wtedy możemy powiedzieć: ty jesteś jedyny czy jedyna.  Często brakuje nam tego zaangażowania w odniesieniu do Boga, o którym mówimy - Ty jesteś jedyny...

    Warto wsłuchać się w całą modlitwę królowej Estery. Liturgia zawiera tylko krótki urywek jej wołania. Zobaczyć jest doświadczenie ubóstwa, straty i pewną natarczywość wołania ku Bogu. Ona rzeczywiście sercem wołała Ty jesteś jedyny!

    Estera potrafiła nawet w nieszczęściu swojego narodu, jego niewoli i upokorzeniu, zobaczyć Boga, który się troszczy. Ojciec da to co dobre, chociaż czasem smak może wydawać się gorzki. Nie zawsze jest łatwo zaakceptować Boże wyroki. A co dopiero odkryć w nich dobro!

    Boże, Ty jesteś jedyny! Jesteś skałą, bo mogę się na Tobie oprzeć, jesteś obłokiem, ponieważ mnie osłaniasz, a czasem jesteś złotem, bo sporo mnie kosztujesz, ale to nic, bo jesteś sercem i dajesz mi życie. Ty jesteś jedyny!


1. Czy potrafię prosić z ufnością, szukać z wytrwałością, dobijać się z natarczywością w relacji do Boga?

środa, 24 lutego 2021

Środa I Tygodnia wielkiego Postu

    Po raz drugi przybyło słowo od Pana do Jonasza i rzekło: Zbieraj się natychmiast i idź do Niniwy, tego ogromnego miasta. Wołaj w niej o tym, o czym miałeś już wcześniej wołać zgodnie z tym, co ci powiedziałem. Zebrał się Jonasz i poszedł do Niniwy, jak Pan mu nakazał (Jon 3,1-3). 

    To plemię jest plemieniem zepsutym. chce znaku, lecz żaden znak nie będzie mu dany poza znakiem Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak Syn Człowieczy będzie dla tego pokolenia. Królowa z Południa stanie na sądzie z ludźmi tego plemienia i potępi ich... (Łk 11,29-31).


    Drugie wezwanie dla Jonasza. Za pierwszym razem Jonasz uciekł. Może bał się, Niniwa była symbolem niegodziwości i grzechu, przemocy i okrucieństwa. Uciekł w przeciwnym kierunku. Drugie wezwanie zostaje podjęte, może zrozumiał, że nie można uciec przed Bogiem, a może i w nim dokonała się przemiana, w której zaakceptował to wezwanie. 

    Czytając dalej tekst można zobaczyć, że Jonasz poszedł, ale nie zgadzał się ze swoim Bogiem. W pewnym sensie jego postawa jest wyrazem pewnej podłości i małoduszności wobec Boga, który okazuje miłosierdzie i dobro wobec grzesznika. Jezus powie o tym w przypowieści o przyjętych do pracy w winnicy: Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czemu zepsutym okiem patrzysz, że jestem dobry? Widzę Jonasza, który też potrzebuje nawrócenia, by zrozumieć dobroć Tego, który go posyła. 

    Jonasz wypełnia swą misję, trochę wbrew sobie. Nie wierzy w jej powodzenie. Ale na jego oczach dokonuje się coś niezwykłego. Niniwa podejmuje pokutę. Miasto wrogie Izraelowi, nie znające Boga, miasto krwi pełne, miasto fałszywe, nasycone nieprawością... z powodu ogromu rozpusty... To podjęcie pokuty rodzi miłosierdzie Boga. I Jonasz nie potrafi się cieszyć, że jego misja jest tak owocna, skuteczna. zawładnęło nim wielkie rozżalenie i złość. Pan Bóg i jego otworzy na zrozumienie, na łaskę. Będzie się dopiero uczył, że kiedy człowiek zwraca się ku Bogu, spotyka się z miłosiernym sercem i otwartymi ramionami. Bóg zawsze jest gotów objąć nas jak swoje dzieci - nie chce śmierci grzesznika...

    Przeciwnicy Jezusa domagają się od Niego znaków. Dopiero co zakwestionowali Jego władzę nad złym duchem, oskarżając o diabelskie sztuczki. 

    Jezus wskazuje na znak Jonasza, w którym nie ma nic niezwykłego. Nie wskazuje na trzy dni w brzuchu ryby, ale na misję pośród mieszkańców Niniwy. Jonasz miał tylko słowo i wzywał do nawrócenia. I drugi znak - Królowa z Południa, która przybywa do Salomona w poszukiwaniu mądrości. 

    Oba tez znaki mówią o ludziach spoza przymierza - Niniwitach i Królowej Saby. Nie czcili ich Boga, nie zachowywali Prawa, nie sprawowali kultu w ich świątyni,. I są ukazani jako wzór nawrócenia i poszukiwania mądrości. Wzór ukazuje tym, którzy należą do zepsutego, przewrotnego plemienia, które jest ślepe i głuche. Domaga się nadzwyczajnych znaków, nie dostrzegając ich w historii i przyrodzie, nie widząc ich w działaniu Jezusa. Mając Pismo Święte, mieli klucz do otwarcia się na światło, które Jezus przynosi, ale pozostali w ciemności. 

    Jezus nie zarzuca im grzechu, ale ślepotę. Nie są w stanie zobaczyć, chociaż patrzą. Nie potrafią usłyszeć, chociaż słuchają. 

1. Czy potrafię się ucieszyć, kiedy Bóg przebacza komuś, kto w moich oczach zasługuje na karę?

    

wtorek, 23 lutego 2021

Wtorek I Tygodnia wielkiego Postu

    Tak będzie i z moim słowem: kiedy wyjdzie z ust moich, nie wróci tam, dopóki nie wykona tego, co jest moją wolą. Ja zadbam o pomyślność twojej drogi i o spełnienie moich przykazań (Iz 55,11).

    W modlitwie nie paplajcie jak poganie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz... (Mt 6,7.9).


    Słowo Boga jest skuteczne. Przychodzi wypełnić Jego wolę. Słowo - Jezus - Wcielone Słowo Ojca. Słowo, które przychodzi w Tajemnicy Wcielenia, aby nas zbawić poprzez Mękę i Krzyż, aby wyzwolić człowieka z niewoli grzechu i śmierci. Wyznajemy tę prawdę odmawiając modlitwę Anioł Pański. 

    Chrystus zstępuje na ziemię jak życiodajny deszcz, który odnawia, oczyszcza, wypełnia życiem i pozwala rodzić owoce. Jesteśmy jak ziemia z przypowieści o siewcy, która musi być gotowa na przyjęcie tego deszczu, który zsyła Ojciec. Musimy być uważni, by Słowo zaczęło kiełkować i przynosić w nas owoce. 

    Fragment Ewangelii wg św. Mateusza jest jednym z najpiękniejszych - Słowo Ojca uczy nas modlitwy, jaką możemy zanosić do Ojca. Tym, co się liczy w modlitwie, nie są słowa, które my pragniemy skierować do Boga, ale te, których On od nas oczekuje. Dlatego nam je daje: Szeroko otwórz usta, abym je napełnił. W modlitwie wszystko jest darem. Przyjmować Słowo i pozwolić, aby rozbrzmiało w moim życiu. Modlitwa jest powrotem Bożego Słowa do Boga. Modlitwa jest jak echo Bożego Słowa. 

    Modlitwa nie potrzebuje górnolotnych słów i ludzkiej paplaniny. Potrzebuje prostoty dziecka, które potrafi uwielbiać i prosić Ojca:

* wysławia, bo kocha - święć się imię Twoje...

* szanuje i pozwala się poprowadzić - bądź wola Twoja...

* uznaje Jego władzę nad całym światem - niech przyjdzie Twoje królestwo...

* wie, że życie i wszystko w nim jest darem - chleba naszego daj...

* potrafi uznać swój grzech i otworzyć się na przebaczenie, bo ufa - odpuść nam nasze winy...

* prosi o opiekę - nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie...

* wie, gdzie szukać pomocy w przeciwnościach - zachowaj nas od złego.

* nie jest sam, widzi braci i siostry, którzy mówią razem - Ojcze nasz. 

    Widzieć w drugim człowieku brata czy siostrę, aby wspólnie wołać. To jest możliwe, kiedy wychodzę do drugiego z przebaczeniem, z miłością, kiedy nie pielęgnuję urazów. 

1. Czy Boże Słowo jest pokarmem dla mojej modlitwy?


    

poniedziałek, 22 lutego 2021

Poniedziałek I Tygodnia Wielkiego Postu - Święto Katedry św. Piotra Apostoła

Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą (Mt 16,17-18).


    Dopiero co usłyszałeś od Mistrza, jak i pozostali, że tak brakuje wam wiary, że nie potraficie zrozumieć, nie pojmujecie oczywistych znaków...

    A jednak:

    błogosławiony jesteś Szymonie... nie dlatego, że jesteś taki mądry, ale dlatego, że potrafisz słuchać Bożych natchnień;

    błogosławiony jesteś Szymonie, bo Ojciec wybrał ciebie, aby objawić prawdę o swoim Synu właśnie tobie i przez ciebie;

    błogosławiony jesteś Szymonie, bo nie zamknąłeś swoich uszu i oczu, nie zamknąłeś swojego serca na Boże objawienie, które tylko tobie zostało przekazane;

    błogosławiony jesteś Szymonie, bo miałeś odwagę, by wyznać to, co usłyszałeś sercem, za twoją hojność, która kazała ci podzielić się darem objawionym i danym;

    błogosławiony jesteś Szymonie, bo nie zwątpiłeś, że On jest obiecanym Mesjaszem i Synem Najwyższego, nie zawahałeś się w wyznaniu;

    błogosławiony jesteś Szymonie, który stałeś się skałą wybraną, na której można szukać i znaleźć oparcie i pewność wiary;

    błogosławiony jesteś Szymonie - Skało, któremu Pan powierzył klucze Królestwa, klucze służby, miłosierdzia i nauczania.

    Błogosławiony jesteś Szymonie, rybaku z Galilei, rybaku ludzi, Opoko wiary, która opiera się piekielnym bramom...

1. Czy słucham Bożych natchnień?

2. Czy mam odwagę dzielić się swoim doświadczeniem Boga?

niedziela, 21 lutego 2021

I Niedziela Wielkiego Postu

    Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu (Mk 1,12-13).


    Dwa zdania św. Marka o czterdziestu dniach Jezusa na pustyni. Tylko dwa, a ile można w nich usłyszeć. 

    Pustynia. Miejsce z jednej strony trudne i niebezpieczne. Z drugiej strony miejsce sprzyjające spotkaniu z Bogiem. Bóg daje nam możliwość, abyśmy odnowili i umocnili naszą relację z Bogiem, wyprowadzając nas na pustynię...

    Można odnieść wrażenie, że św. Marek zaczyna na nowo pisać pierwsze słowa Księgi Rodzaju. Jakby wskazywał, że wraz z Jezusem historia zaczyna się na nowo, tym razem w sposób pozytywny. Jezus wyznacza nowy początek. Jak w raju, tak i na pustyni, panuje harmonia między człowiekiem a zwierzętami i całym światem przyrody - żył wśród zwierząt... I nie ma w Jezusie tego pęknięcia, którego doświadcza każdy z nas. Pęknięcia między tym co ziemskie i tym, co Boże. W Jezusie jest jedność - aniołowie zaś usługiwali Mu...

    I jest też zły duch, który tą harmonię próbuje zakłócić, doprowadzić do pęknięcia, zerwania więzi z Bogiem, wprowadzić rozłam. 

    Jesteśmy zaproszeni do towarzyszenia Jezusowi na pustyni. Te czterdzieści dni są dla jak lekarstwo, by odnowić, wzmocnić, a może nawet odbudować więź z Bogiem. 

1. Jak patrzę na ten czas, który jest mi dany?

sobota, 20 lutego 2021

Sobota po Popielcu

    
Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem (Iz 58,9b-10).

    Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On zostawił wszystko, wstał i chodził z Nim (Łk 5,27-28).


    Prorok mówi mi dziś, że światło przebije się przez moje ciemności. Kiedy? Muszę spełnił pewne warunki.

    Aby w domu zabłysło światło, konieczne jest wykonanie odpowiedniej instalacji. Niezbędne są kable, żarówki, kontakty, wreszcie doprowadzenie prądu do mieszkania.

    Kiedy mówimy o naszym sercu, także potrzeba stworzyć odpowiednie warunki. Ktoś może powiedzieć, że to łaska. Tak, to prawda, łaska jest tym doprowadzeniem prądu do naszego serca. Ale potrzebny jest jeszcze ludzki materiał, aby łaska mogła popłynąć i rozświetlać. 

    Izajasz mówi: oddal ucisk (jarzmo), schowaj oskarżający palec, przestań posługiwać się językiem w sposób przewrotny, zaniechaj oszczerstw i obmawiania, przestań innych odzierać z godności swoim przewrotnym językiem, a usuniesz przeszkody dla światła łaski. Wtedy inni będą mogli to światło zobaczyć, rozbłyśnie w twoim spojrzeniu, w twojej cierpliwości, w spokoju serca. 

    I w dalszej części podkreślenie dnia świętego. Jesteśmy zaproszeni, aby przestać patrzeć tylko na własne interesy, korzyści i zyski. Zobaczyć dzień święty, który służy spotkaniu z Bogiem i ludźmi. Dzień Pański powinien wyznaczać nasz czas, nasze relacje, powinien kształtować nasze serce i nasze życie.  To nie może być weeekend, ale dzień odpoczynku z Nim, dla Niego, dzień święty. 

    Jezus zbliża się do tych, którzy byli pozbawieni udziału w łasce. Przychodzi kolej na Lewiego, poborcę podatków, złodzieja i grzesznika. Jezus nie przychodzi, aby sądzić, grozić palcem. Przychodzi, ab dawać możliwości. A odkrycie tych możliwości może dokonać się wówczas, kiedy podejmujemy zaproszenie.

    Jezus ukazuje oblicze Boga, który pragnie zbawienia człowieka, każdego człowieka. Ważne jest nie to, kim byliśmy i jesteśmy, ale to kim możemy się stać, kim możemy być w życiu.

    Bóg, mówiąc do nas po imieniu, zapraszając, byśmy ruszyli z miejsca, gdzie teraz jesteśmy, pozwala nam zrozumieć, że jesteśmy zaproszeni do pełni tego, co On stworzył, co dla nas przygotował, i że jest to możliwe. On ciągle zaprasza nas do drogi. Jeszcze nie dotarliśmy do kresu naszej drogi. On idzie i oczekuje, że podejmiemy zaproszenie i będziemy z Nim chodzili. 

    Tylko otwarte serce jest zdolne ruszyć w drogę. Nie można siedzieć przy kasie fiskalnej i chodzić za Jezusem, by iść naprzód w naszym życiu. Zbyt często boimy się wstać, zostawić nasze wartościowe papiery, dlatego zatrzymujemy się w życiu wiary, w naszej celnej komorze, gdzie brakuje światła, gdzie nie ma już życia. 

1. Czy potrafię powtórzyć za świętym Pawłem: "Nie mówię, że już to osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też to zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa"? 

2. Czy wciąż jestem w drodze w moim życiu wiary?

piątek, 19 lutego 2021

Piątek po Popielcu

    Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich waszych robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości (Iz 58,3b-4).

    Wtedy podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?» (Mt 9,14).


    Dlaczego? Dlaczego my... a oni? dlaczego ja... kiedy on?

    Lubimy się porównywać z innymi. Oni coś mogą, a ja nie mogę. Im się pozwala, a mnie zabroniono. Oni mają, a ja nie mam. Ale też odwrotnie: ja mogę, a oni nie. Ja potrafię, stać mnie na to, a ich nie.

    Oni - JA. Ja - oni. To pierwszy znak, że intencje nie są jeszcze czyste. Także w tej najważniejszej relacji - relacji do Boga. To prosta droga do zgorzknienia lub pychy. 

    Kiedy uważam się za tego, od którego wymaga się więcej, który musi dźwigać większe ciężary (krzyż), który zmaga się z większymi przeciwnościami i cierpieniem, rodzi się zgorzknienie. Nie przekreśla to faktu, że obiektywnie dany ciężar jest większy, że wymagania są wyższe, że cierpienie bardziej dotyka. A zgorzknienie wylewa się na innych i boleśnie rani. Potrafi być niemiłe, psuć atmosferę, wrzeszczeć i zadawać ciosy. Zrywa relacje.

    Ascetyzm może też prowadzić do wyniosłości i pychy. Bo skoro ja mogę, to dlaczego inni tak nie robią. Tamtemu trzeba dołożyć ciężarów, innemu przysporzyć nieco więcej cierpienia. Narzucić własny styl, własne tempo. Nie dają rady, to znaczy, że mięczaki - nie zasługują na uwagę i szacunek. 

    Gdzieś ginie istota. Nie ma już Boga, do którego podejmowane wyrzeczenia, post, umartwienie ma prowadzić. Zostaje krzyczące,  zrzędliwe, kłótliwe i uderzające pięścią JA. 

    Na duchowej drodze najlepsze środki i narzędzia prowadzące ku Bogu można wykrzywić i przekuć na te, które służą własnej chwale lub własnemu cierpiętnictwu. Można wreszcie, stawiając pytanie dlaczego ja... a oni odpuścić sobie, zrezygnować. Po co się starać, skoro oni nie muszą? Można zatrzymać się w drodze, a nawet z niej zawrócić. Bo inni też tak robią. 

    Można wreszcie widzieć działania i postawy drugiego człowieka jako zaproszenie do własnego wzrastania. Skoro on może, to jest to możliwe. Warto podjąć taki wysiłek. Warto stawiać sobie wymagania. Ale wtedy nie stawia się pytania dlaczego ja... Wtedy stawia się pytanie jak...


1. Czy porównuję się z innymi? Jakie uczucia rodzą się we mnie wówczas?