zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 22 kwietnia 2021

Czwartek 3. Tygodnia

    Anioł Pański powiedział do Filipa: «Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta» - powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł (Dz 8,26-27).


    Filip ze skutecznością głosi Dobrą Nowinę. Jest kilka cech w tej relacji św. Łukasza, które pokazują źródło owocności podejmowanego działania, pewne cechy Filipa, które sprzyjają przynoszeniu owocu:

- wstań i idź na drogę - jego działanie nie wynika z osobistej inicjatywy, ale  z przyjęcia wezwania, jakie kieruje do niego Bóg, który posyła. Filip jest posłuszny Duchowi Bożemu;

- idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta - i pora nie ta, bo południe, kiedy ruch zamiera, i miejsce nieszczególne, na pewno nie takie, które zna, które jest mu bliskie;

- Etiop wracał, czytając proroka Izajasza - oczy i uszy Filipa są otwarte. Zauważa Etiopczyka, który wraca ze swojej pielgrzymki. Uświadamia sobie, kim jest ten człowiek, jaka jest jego sytuacja, rozpoznaje jego tożsamość. Widzi konkretnego człowieka, z bardzo konkretną rzeczywistością i historią;

- Gdy Filip podbiegł, usłyszał...- wsłuchując się w Boże natchnienie rozpoznaje w sytuacji ten odpowiedni moment, który można zamienić w czas zbawienia. Umiejętność uchwycenia tego, co jest chwilą, tego "tu i teraz" wobec ludzi, z którymi przebywamy, jest sztuką. Trzeba być uważnym na to, co się z nimi dzieje, a jednocześnie otwierać się na Boże natchnienie;

- czy rozumiesz, co czytasz? - nawiązuje rozmowę, zaczynając od tego, czym ten człowiek żyje. Rozświetla rzeczywistość światłem Słowa;

- opowiedział mu Dobrą Nowinę - czyni to samo, co Jezus wobec uczniów na drodze do Emaus: objaśnia Pisma, sprawia, że Słowo staje się czytelne, zrozumiałe i rozpala serce;

- obaj, Filip i dworzanin, weszli do wody. I ochrzcił go - towarzyszy procesowi budzenia się wiary, ale nie narzuca rytmu. To Etiopczyk zauważa wodę, zatrzymuje wóz, prosi o chrzest. Serce wyznało wiarę, dla Etiopa rozpoczyna się droga naśladowania, droga wiary - jechał z radością swoją drogą...

- Duch Pański porwał Filipa i dworzanin już więcej go nie widział - potrafi się usunąć po wypełnieniu swojej misji, podjąć nowe wezwanie. Nie zasłania sobą Jezusa. 

    Być gotowym, otwartym na realizowanie Bożych natchnień, Bożych marzeń, by życie stawało się cudem Jego obecności. 


środa, 21 kwietnia 2021

Środa 3. Tygodnia Wielkanocy

    Wybuchło wówczas wielkie prześladowanie w Kościele jerozolimskim. Wszyscy, z wyjątkiem Apostołów, rozproszyli się po okolicach Judei i Samarii. Szczepana zaś pochowali ludzie pobożni z wielkim żalem. A Szaweł niszczył Kościół, wchodząc do domów porywał mężczyzn i kobiety, i wtrącał do więzienia (Dz 8,1-3).


    Śmierć Szczepana przynosi owoce, których oprawcy się nie spodziewali. Rozszerza się zasięg Dobrej Nowiny. Jest ona głoszona wszędzie tam, gdzie rozproszyli się uczniowie. 

    Szaweł zdaje się kierować tymi, którzy walczą z uczniami Jezusa. O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!  Szaweł prześladował chrześcijan i ta sama gorliwość, którą wkładał w prześladowanie stanie się dla niego bodźcem do wyjścia im naprzeciw i stania się jednym z najbardziej aktywnych apostołów oraz motorem rozprzestrzeniania się Ewangelii wśród pogan. 

    Doświadczając dzisiaj braku przychylności, ośmieszania wiary, sprzeciwu wobec ewangelicznych wartości, powinniśmy brać przykład z tych pierwszych uczniów, którzy z odwagą głosili. Nie należy się zniechęcać, kiedy coraz więcej głuchych i ślepych na Dobrą Nowinę. Zachować wierność w trudnych czasach, by poprzez świadectwo życia pozwolić Panu Bogu przemieniać serca. 


1. Czy potrafię zaufać, że z ludzkich złych czynów Bóg potrafi wyprowadzić dobro?

wtorek, 20 kwietnia 2021

Wtorek 3. Tygodnia Wielkanocy

Twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy. Któregoż z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. A wyście zdradzili Go teraz i zamordowali. Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, lecz nie przestrzegaliście go». Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego (Dz 7,51-54).

Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie (J 6,35).


    Nikt nie jest prorokiem we własnej ojczyźnie. Prorocy są irytujący. Nie lubimy, gdy mówi się nam to, czego nie chcemy usłyszeć. 

    W głębi serca znamy nasze słabości i błędy, ale potrafimy stworzyć dla nich przeróżne usprawiedliwienia, aby nic w sobie nie zmieniać. Kiedy ktoś zaczyna nam o nich mówić, zamykamy uszy, okopujemy się na swoich pozycjach, za swoimi racjami, powołujemy się na prawo, tradycje, zwyczaje, obrzędy, aby w ten sposób budować sobie poczucie bezpieczeństwa i spokoju. 

    Ale taka postawa to opieranie się Duchowi Świętemu, opieramy się Bogu, który posyła proroków, bo chce naszej przemiany. Ci, którzy uważają się za posiadaczy prawdy absolutnej, są zdolni do rozpętania najbardziej okrutnych i krwawych prześladowań przeciwko tym, którzy nie uznają ich sposobu myślenia. Niestety, taka postawa nie zagraża tylko przeciwnikom Kościoła, zagraża także dzieciom Kościoła. Bóg, który w Kościele traci przyjaciół, zaczyna posługiwać się wrogami, aby ich odzyskać... (por. św. Katarzyna ze Sieny).

    Słuchaczami Jezusa są ludzie prości, chcą konkretnych dowodów, proszą o znaki. Nie wychodzą poza ziemski horyzont swoich oczekiwań - pracę, jedzenie - aby lepiej żyć. 

    Jezus, wychodząc od tych prostych potrzeb, próbuje obudzić ich głębsze pragnienie, może nawet nieuświadomione, ale obecne. Kiedy człowiek mówi o zwykłym codziennym chlebie, którego potrzebuje, bez którego nie wyobraża sobie życia, Jezus mówi o Chlebie, który pochodzi od Boga. Naszym jedynym pokarmem jest to, co pochodzi od Boga.

    Spożywać Chleb z nieba to wierzyć w Jezusa, uczynić Go częścią naszego wnętrza, naszej najgłębszej istoty; spożywać Go i przyjąć Jego drogę - to jest prawdziwy pokarm, który podtrzymuje człowieka, który nadaje kierunek życiu, który przynosi nowe życie. 

1. Jak reaguję na słowa krytyczne wobec siebie?


    

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Poniedziałek 3. Tygodnia Wielkanocy


    Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły do Tyberiady inne łodzie. Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?» Jezus odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał» (J 6,23.28-29).


    Każdy z nas posiada jakąś łódź życie, każda inna. Dzięki nim przemieszczamy się przez życie, zarówno to doczesne, jak i duchowe. Jesteśmy w nieustannym ruchu, szukamy - czego? kogo?

    Poszukujemy dóbr materialnych, to normalne. Istnieje obawa o sytuację ekonomiczną, jaką tworzy aktualna sytuacja na świecie, związana chociażby z epidemią. Dla wielu to ciężki czas także w tym ekonomicznym wymiarze - brak poczucia pewności, utrata pracy. To wszystko generuje dodatkowe cierpienie. 

   Trudności ekonomiczne sprawiają, że tracimy poczucie stabilności, stały grunt, wszystkie nasze zabezpieczenia, zaczynają coraz bardziej przypominać kołyszące się fale, na których znalazła się łódź życia. Czasem nawet wbrew sobie zostajemy wprawieni w ruch, zmuszeni do poszukiwania. 

    Jezus zdaje się ukierunkowywać to nasze poszukiwanie. Stawia nas przed sobą i pyta: dlaczego Mnie szukasz? Czy jeszcze nie odkryłeś, że człowieka nie da się zadowolić samymi dobrami materialnymi? W człowieku jest większy głód.

    Ujawnia nasze początkowe motywacje, intencje, aby wskazać nam właściwy sposób widzenia. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na życie wieczne...

    To uświadamia pragnienie i rodzi pytanie - co trzeba zrobić? Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?, aby wzrastać ku wiecznemu życiu, ku Bogu...

    I nie ma listy uczynków do wykonania. Jezus ukazuje inny poziom, na który jesteśmy zaproszeni. Pierwszy ruch nie polega na tym, aby coś uczynić, ale na tym, by pozwolić Bogu, aby On w nas czynił swoje dzieło. Tak dokonuje się stworzenie - pozwolić Bogu, aby czynił, aby działał w każdym z nas. To pozwolenie na Boże działanie w ludzkim sercu prowadzi do wiary w Tego, którego On posłał. 

    Wiara w Jezusa, w przemieniającą moc Jego Słowa, pozwala przyjąć w konsekwencji dar Eucharystii - Chleb Życia i na życie,  co będzie nam ukazywał w kolejnych dniach św. Jan. 

    Panie, obym nigdy nie zmęczył się szukaniem Ciebie, obym umiał uznać, że moje poszukiwania nie zawsze były bezinteresowne - jest tak wiele potrzeb w moim życiu, wokół mnie. U Ciebie szukam ich zaspokojenia. Obym nigdy nie męczył się wołaniem do Ciebie, bo dzięki wytrwałości i cierpliwości pozwalasz mi zobaczyć, oczyszczasz intencje i prowadzić do wiary głębokiej, prowadzisz ku Prawdzie i Życiu, Drogą, którą Ty sam jesteś. 

1. Czy i dlaczego szukam Jezusa?


niedziela, 18 kwietnia 2021

3 Niedziela Wielkanocy

    A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał (Dz 3,18).

    On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata (1J 2,2).

    Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» (Łk 24,35-36).


    Ewangelie oraz obrazy pierwszych wspólnot, na które możemy spojrzeć poprzez Dzieje, ukazują wielkość doświadczenia, jakim było zmartwychwstanie Jezusa w życiu pierwszych uczniów. 

    Wielki Piątek postawił zarówno poszczególne osoby jak i całą apostolska wspólnotę w obliczu rzeczywistej porażki projektu, któremu zawierzyli i poświęcili ostatnie lata życia, projektu, który nadawał sens.

    Doświadczenie zmartwychwstania sprawia, że dokonuje się nowe narodzenie. 

    Częstotliwość, z jaką ewangeliści podkreślają trudności uczniów w przyjęciu i rozpoznawaniu wśród nich Jezusa zmartwychwstałego , mówią nam przede wszystkim o historyczności tego wydarzenia. Dopiero po przebyciu drogi niepewności i zwątpienia wspólnota odkrywa pośród siebie i w sobie Chrystusa żywego i obecnego, Chrystusa działającego w ludzkich dziejach. Wtedy rodzi się pewność zmartwychwstania.

    Obecność Jezusa ukazana jest jako centrum i fundament wspólnoty. To właśnie wspólnota jest tą uprzywilejowaną przestrzenią, gdzie dokonuje się odkrycie prawdy zmartwychwstania. To właśnie wspólnocie Jezus pragnie i przekazuje pokój w najgłębszym znaczeniu - napełnia pewnością, pogodą ducha, pełnią życia...

    Zewnętrzne elementy rozpoznania - przebite ręce i nogi, wspólny posiłek - potwierdzają całkowitą tożsamość pomiędzy ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Jezusem. To nie jest złudzenie, nie iluzja, w którą uciekli zrozpaczeni uczniowie. Jezus, chociaż inny, w pewien sposób nierozpoznawalny, jest tym samym, z którym przemierzali drogi Palestyny, głosząc nowy czas, ogłaszając zbawienie. 

    W świetle zmartwychwstania wspólnota potrafi odczytać głębsze znaczenie Pisma Świętego. Obietnice Boga spełniają się na ich oczach. Wszystko, co zostało powiedziane, osiągnęło punkt kulminacyjny. Wspólnota, którą wydarzenia Piątku zamknęły lękiem i skoncentrowały na sobie i własnych problemach, poprzez wydarzenie zmartwychwstania otwiera się na zewnątrz, wychodzi, by podjąć misję.

    W czasie, który jest również i dla nas czasem niepokoju, a dla wielu czasem beznadziei i zwątpień, jesteśmy wezwani do odbycia drogi podobnej do tej, którą przebyli pierwsi uczniowie. 

    W dużej mierze środowisko zewnętrzne, karmi nasze lęki, zamykając nas w ciepłym otoczeniu, zamknięciu przed innymi, które daje poczucie bezpieczeństwa. 

    Zmartwychwstanie Chrystusa jest zaproszeniem do budowania wspólnoty, ponieważ to we wspólnocie Jezus dokonuje swojego objawienia. 

    Chodzi o wspólnotę, która odzyska pierwotne znaczenie Chleba i Słowa. Chleba, który jest dzielony przy stole świata i staje się świadectwem braterstwa. Słowa, które przypomina nam o miłości Boga do człowieka.

    Chodzi o wspólnotę, która jest zdolna do ukazywania żywej obecności Jezusa na drogach naszej historii, poprzez skuteczne zaangażowanie na rzecz życia w godności każdego człowieka.

    Chodzi wreszcie o wspólnotę, która jest rozpoznawalna na miarę zaangażowania w wykorzenianie grzechu najpierw spośród siebie, a przez to przemienianie świata - jak mówi św. Jan.  Grzechu, który dziś odkrywamy jako narzucany poprzez instytucje świata, grzechu, który rodzi zdehumanizowane, nieludzkie społeczeństwo bez wartości.

    Chodzi o wspólnotę, która niesie cierpiącym słowo nadziei, która ukazuje, że możliwa jest inna rzeczywistość, inny sposób życia. Wspólnotę, która odważne odrzuca to wszystko, co sprzeciwia się planowi szczęścia i pełni, planowi, jaki ma Bóg dla swoich dzieci, dla każdego z nas. 

1. Jakie lęki i obawy zamykają mnie przed dawaniem świadectwa?

    

sobota, 17 kwietnia 2021

Sobota 2. Tygodnia Wielkanocy

    «Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły» - powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów. «Upatrzcież zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości! Im zlecimy to zadanie (Dz 6,2-3).

    Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się!» (J 6,19-20).


    Fragment Dziejów Apostolskich prowadzi nas do pierwszej wspólnoty, która doświadcza kryzysu, pojawiają się napięcia, na jedności wspólnoty pojawiają się pęknięcia. 

    Sytuacja zewnętrzna też nie jest sprzyjająca. Głoszenie Ewangelii z jednej strony wydaje owoce i wspólnota się rozrasta, ale jednocześnie narasta opór przeciwko Dobrej Nowinie, wciąż grożą prześladowania. Apostołowie pozostają wierni temu darowi, który otrzymali - głosić z mocą, ale nie lekceważą sytuacji wspólnoty, odpowiadają na kryzys, powołując diakonów. Proszą dla nich o dar Ducha, aby potrafili dawać siebie ubogim.

    Dzisiaj potrzeba takiej ewangelizacji z mocą, a doświadczamy wewnętrznego kryzysu we wspólnocie wierzących, widać już nie pęknięcia, ale wyraźne dziury w jedności wspólnoty, nie brakuje niesprzyjających zewnętrznych okoliczności - prześladowań, coraz mocniej widoczne jest odrzucanie i brak wiary. I zadanie wierzących - głosić z mocą Chrystusa, głosić Ewangelię życia i nie zaniedbywać ubogich, głodnych Boga. Żyć modlitwą  - oddamy się modlitwie. Żyć modlitwą i służbą, zjednoczeni jako wspólnota, aby samemu się umacniać i w ten sposób docierać do serca współczesnego człowieka.

    Kiedy patrzymy na otaczający nas świat, nie trudno wyobrazić sobie, jak noc i ciemność powoli próbuje ogarnąć nasze życie, życie w którym niepewność, wątpliwości, różne lęki i obawy zbierają swoje żniwo. Wzmaga się przeciwny wiatr, coraz bardziej niebezpieczna, niekomfortowa staje się żegluga w tej łodzi, na którą kiedyś się zaokrętowaliśmy, mówiąc Bogu tak. Bóg wydaje się jakoś nieobecny. Ciężko czasem zrozumieć całą sytuację. Pojawia się zniechęcenie, poczucie osamotnienia, może nawet rozgoryczenie, beznadzieja i zwątpienie, bo myśmy się spodziewali... 

    Jak bardzo bliska jest nam ta sytuacja. Nasza wiara stała się słaba, trudno nam zaufać, otacza nas ciemność świata, czasem możemy czuć się opuszczeni przez Jezusa, a może odwrotnie, uciekamy od Niego, nie widząc w Nim tego, czego oczekiwaliśmy. Wchodzimy w kryzys i często chcemy się poddać. 

    I właśnie w tych momentach trudu i kryzysu, naszego zwątpienia i ciemności, musimy podjąć walkę, aby zobaczyć światło, trzeba wiosłować, nie poddając się, wierząc, że On przyjdzie. On nie opuszcza swoich uczniów, jest Dobrym Pasterzem, który nie pozwala odpłynąć, uciec swoim uczniom. Przychodzi, by wyzwolić z lęków, niepewności i zwątpień - Nie bójcie się, to Ja jestem!

    Przychodzi pośród przeciwnych wiatrów i nocy, aby napełniać nas swoją mocą, swoją miłością. Nie wyrzuca nam ucieczek, zwątpień i braku wiary. Zostaliśmy wybrani, aby kontynuować Jego dzieło, jak apostołowie, aby nieść Ewangelię, Dobrą Nowinę Zbawienia.

    Stawić czoła naszym lękom, przezwyciężać niepewność, umacniać naszą wiarę. Jezus wychodzi nam na spotkanie, idzie obok nas, jest naszą siłą, naszą ufnością, naszym pokarmem, Światłem, które nas prowadzi. Nie pozwoli nam zagubić się w ciemnościach. Jest Drogą, która prowadzi nas do Prawdy, aby Jego Życie zajaśniało pośród ciemności świata. 


1. Czy pośród tego, co mnie ogranicza i jawi się jako kryzys, potrafię zobaczyć moc działającego Boga?

    

    

piątek, 16 kwietnia 2021

Piątek 2. Tygodnia Wielkanocy

 «Mężowie izraelscy - przemówił do nich - zastanówcie się dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. Teraz wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich! Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem». Usłuchali go (Dz 5,35.38-39).


    Młoda i żywa wspólnota, która podąża za Jezusem, przemierza drogę usiana przeszkodami, narażona na konfrontacje z wszelkimi autorytetami, spotyka w swojej wędrówce Gamaliela, nauczyciela żydowskiego Prawa, wnuka i ucznia Hillela. Wśród tych, którzy pełni są gniewu i nienawiści wobec głosicieli Dobrej Nowiny, ów nauczyciel jawi się jako światło, pełne rozsądku i pogody ducha. Nie jest fanatykiem, zaślepionym na prawdę i próbuje przemówić do serc tych, którzy pozwolili opanować się nienawiści.  

    Lampą ciała jest twoje oko. Gdy twoje oko będzie zdrowe, to i cale twoje ciało jest oświetlone; a jeśli będzie uszkodzone - i ciało twoje pogrążone w ciemności. Uważaj zatem, czy to światło w tobie nie jest ciemnością...

    W tym delikatnym i pełnym rozwagi napomnieniu Gamaliela widzę jednak coś więcej niż tylko zaproszenie do rozsądku i rezygnacji z zaślepienia. To zaproszenie do refleksji. Tym, który rządzi historią, jest Bóg, nie człowiek. Przeciwstawianie się Jego planom jest zuchwałością, nie gorliwością. 

    Czas potwierdzi lub zdezawuuje drogę Jezusa z Nazaretu i tych, którzy nią kroczą. Trzeba pozwolić działać Bogu. Pozwolić Mu się objawiać poprzez znaki. Trzeba być uważnym, aby ich nie przegapić. Złość i gniew temu przeszkadzają. 

    Postawa Gamaliela studzi emocje przewódców Izraela. Nie rezygnują z wydania zakazu i wymierzenia kary, ale rezygnują z nienawiści, która sprawiała, że chcieli ich zabić. 

    Pan Bóg stawia na naszych drogach swoich Gamalielów, którzy przestrzegają, by nie postępować pochopnie, bo można w ten sposób sprzeciwiać się Bożej woli. Grzech często przysłania nam oczy i sprawia, że nie potrafimy rozeznać wydarzeń, które stają się naszym udziałem. Brak pokory prowadzi nas, którzy wiemy lepiej, do walki z Bogiem. Trzeba prosić, aby Bóg posyłał do nas Gamaliela, który będzie studził złe emocje, egoistyczne nastawienia, który światłością spojrzenia i pogodą ducha będzie rozpraszał nasze ciemności. 

1. Kogo mógłbym wskazać jako Gamaliela na swojej drodze?

czwartek, 15 kwietnia 2021

Czwartek 2. Tygodnia Wielkanocy

    Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego wy, wieszając na drzewie, zabiliście. Bóg wywyższył Go swoją prawicą, Wodza i Zbawiciela, by dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. My jesteśmy świadkami tych rzeczy oraz Duch Święty, którego Bóg dał tym, którzy są Mu posłuszni (Dz 3,30-32).

    Kogo bowiem Bóg posłał, głosi słowa od Boga, bo Bóg daje Ducha bez wymierzania. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne, a kto Synowi nie wierzy, nie ujrzy życia, lecz gniew Boga wisi nad nim (J 3,34.36).


    Duch Święty dokonuje swojego dzieła tam, gdzie pozwala się Mu wejść i działać. Kiedy człowiek potrafi zrezygnować z własnych planów i otworzyć się na Boży plan, Duch Święty przemienia i rodzi świadków Bożego dzieła, świadków zbawienia, które przychodzi za sprawą Jezusa. To Duch napełnia odwagą i ufnością, która nie boją się głosić prawdy, nawet wówczas, kiedy świadectwo przynosi prześladowanie i cierpienie. 

    Fragment Ewangelii jest ostatnim świadectwem Jana Chrzciciela o Jezusie. On daje świadectwo o Oblubieńcu przed wszystkimi innymi - przed świadectwem Ojca, świadectwem samego Jezusa i świadectwem Ducha  Świętego, przed świadectwem uczniów. Jan daje świadectwo o Jezusie, ponieważ dzięki danemu Duchowi Świętemu miłość Boga przepełnia serca. 

    Bóg nie ma miary w swoich darach. Udziela Ducha bez wymierzania. Bóg jest hojnym dawcą swoich darów. Jego dar przepełnia serce i uzdalnia człowieka do dawania świadectwa. 

    Jezus odrodził nas do nowego życia. To odrodzenie zakłada, że człowiek zrywa z grzechem, ze starym człowiekiem i jego postawami. Nowy człowiek staje się przyjacielem Jezusa, a to oznacza, że wchodzi na drogę przykazań - wy będziecie moimi przyjaciółmi, jeśli spełniać będziecie, co Ja wam nakazuję. Odrodzenie oznacza, że choć żyjemy w świecie, nie należymy do świata - Ja was sobie ze świata wybrałem. Trzeba się strzec, aby nie ulec pokusom świata, aby zachować w sobie świeżość Bożego Ducha. 

1. Czy zabieganie o przychylność świata nie powoduje, że moje świadectwo staje się  nieskuteczne?

środa, 14 kwietnia 2021

Środa 2. Tygodnia Wielkanocy

    Ktoś jednak przybył i oznajmił im: "Oto ci ludzie, których wtrąciliście do więzienia, są na terenie świątyni i nauczają lud" (Dz 5,25).

    Bo tak Bóg umiłował świat, że Syna jednorodzonego wydał, aby każdy wierzący w Niego nie zginął, lecz otrzymał życie wieczne (J 3,16).


    Uwolnieni z więzienia apostołowie głoszą Dobrą Nowinę. Ich nauczanie nie skupia się na objaśnianiu standardów kultu, nie prezentują też w sposób szczegółowy postaci Jezusa, chociaż to właśnie On jest fundamentem ich przepowiadania. Główną treść ich nauczania stanowi nowy sposób życia, który wypływa z przyjęcia Jezusa. Chrześcijaństwo jest religią profetyczną, nie koncentruje się na samym kulcie, ale próbuje wskazywać na to, jak żyć w świecie, w którym krzyżuje się sacrum i profanum.

    W świątyni, w samym centrum żydowskiego kultu, w miejscu, które ma sens z religijnego punktu widzenia, gdzie odczuwa się tajemniczą obecność Boga, apostołowie głoszą Ewangelię.

    Kiedy uczestniczymy w kulcie, w Eucharystii, kiedy wyznajemy Credo, kiedy się modlimy, musimy pamiętać, że nie chodzi jedynie o oddawanie czci Bogu, ale o chrześcijański, ewangeliczny sposób życia.  Chrześcijaństwo jest wydarzeniem, spotkaniem, które przemienia życie. 

    Rozmowa z Nikodemem ma w sobie coś z intymności. To nie jest nauka wygłaszana do ludu, ale do jednego człowieka, który ma przygotowanie religijne i jest człowiekiem poszukującym prawdy. Nie należy do grona krytyków, którzy wystąpili przeciwko Jezusowi, bo Jego nauczanie było sprzeczne z ich wizją rozumienia religii. Nikodem szuka prawdy. 

    W tym kontekście słowa Jezusa, że Bóg tak umiłował świat niosą w sobie ogromną siłę. Świat, który Jan przedstawia w swojej Ewangelii, to świat, który należy do księcia ciemności i właśnie ten świat został umiłowany przez Boga. Bóg pozwala, by ten świat zrobił, co zechce z Jego Synem. I świat odrzuca zbawienie, zabija Syna. I Jan podaje powód tego odrzucenia: ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. 

    Świat wolał pozostać w ciemności, bo w ciemności życie wydaje się łatwiejsze. Można zachować swoje przywileje w społeczeństwie, zwłaszcza w społeczeństwie religijnym. To przeszkadza w otwarciu się na światło, bo nie chcieli by na światło wyszły ich uczynki. Kiedy człowiek działa wbrew temu, co dyktuje mu sumienie, z czasem usypia sumienie, które zaczyna usprawiedliwiać to, jak żyje...

1. Czy potrafię, naśladując Boga, kochać świat i podejmować działania, które służą temu, by świat został zbawiony?

2. Czy pozwalam, by światło Ewangelii rozświetlało moje drogi i kierowało moim życiem?

wtorek, 13 kwietnia 2021

Wtorek 2. Tygodnia Wielkanocy

    Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha». W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?» Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? (J 3,7-10).


    Jezus pozwala sobie na pewną ironię, odnosząc się do Nikodema, nauczyciela Izraela, który nie wie, jak można powtórnie się narodzić. 

    Wykształcenie, zdobyta wiedza czy erudycja nie jest mądrością, która potrafi rozpoznać to, co naprawdę jest prawdziwe. Obok ludzkiej wiedzy, bardzo szerokiej i pragmatycznej istnieje inny sposób poznawania, charakteryzujący się bezpośrednim smakowaniem tego, co rzeczywiste, który pozwala nam powiedzieć wiemy. Wobec książkowej i uniwersyteckiej wiedzy zachwyca często mądrość prostego człowieka, który poznaje poprzez smakowanie życia. Wiedza jest wynikiem ludzkiego myślenia, mądrość wypływa z bezpośredniego doświadczenia tego, kim jesteśmy.

    Umysł pretenduje do przyznania statusu nieomylności i pewności temu, co potrafi poznać, ale wobec pewnych pytań i wątpliwości pozostaje bezsilny. Często zderza się z tą prostą mądrością, która przewyższa wszystko, co jesteśmy w stanie pomyśleć czy zdobyć za jego pośrednictwem.

    Mądrość wypływająca z wiary jest zaproszeniem na drogę, która nie jest znana, wymaga zaufania, aby człowiek mógł rozsmakować się doświadczeniem życia, zdobywać i mówić wiem. Droga jest odkrywana powoli przed tym, który idzie z ufnością, poddany Temu, który wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz skąd przychodzi i dokąd podąża.  

    Te dwie rzeczywistości -  ludzkie poznanie i Boża mądrość - mogą doskonale współistnieć i być bogactwem człowieka. Dojrzały człowiek, który rodzi się na nowo, poddając się Duchowi i pozwalając się prowadzić, nauczyciel, który potrafi uznać, że nie wszystko wie, by ponownie stawać się uczniem w szkole Ducha Świętego. 

1. Czy mam doświadczenie ponownych narodzin?

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Poniedziałek 2. Tygodnia Wielkanocy

    A teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa» (Dz 4,29-30).

    To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie3 narodzić (J3,6-7).


    Słowo zmusza do refleksji nad postawą wiary i głoszeniem Jezusa wobec trudności, jakie przynosi codzienne życie. Życie wymaga osobistego nawrócenia i odwagi, by iść na spotkanie z Jezusem, nawet w nocy, by rozmawiać o swoich troskach, zmartwieniach, nadziejach i oczekiwaniach - to jedyna droga do umocnienia naszego życia wiary.

    Apostołom i pierwszym uczniom na pewno nie było łatwo zmierzyć się z rzeczywistością, w jakiej się znaleźli. Mieli świadomość, że głównym powodem ukrzyżowania Jezusa było to, że przedstawiał się jako Boży Syn - według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym. Głoszenie zatem Jezusa zmartwychwstałego wymagało odwagi, ale było też niebezpieczne. Doświadczenie Jezusa i moc Ducha wprowadza ich na drogę, z której chcieli uciec, o której chcieli zapomnieć, której sami nigdy by nie wybrali.

    Po trudnym doświadczeniu przesłuchania przed Sanhedrynem Piotr i Jan opowiadają o tym, co ich spotkało i podejmują modlitwę - modlitwę wstawienniczą o umocnienie i dalsze głoszenie - głoszenie Jezusa Zmartwychwstałego. Nie proszą, aby trudności i problemy zniknęły z ich horyzontu, aby mogli spokojnie żyć i głosić królestwo Boże. Utożsamiają się w pełni z Jezusem - także z Jego krzyżem - uczeń nie przewyższa nauczyciela...

    Dialog Nikodema, członka Sanhedrynu, z Jezusem w ciszy nocy. Nikodem cieszył się autorytetem społecznym, ale należał też do grupy ludzi, którzy czuli się pociągnięci przez Jezusa, którzy doświadczali niepokoju, mieli wiele pytań, pytań, które mają głębię i smak, pytań, które zamieszkiwały w ich sercach i umysłach. 

    Nikodem słyszy od Jezusa, że trzeba iść o krok dalej. Nie można pozostać w doświadczeniu, które nas niepokoi, które nas pociąga, które stawia przed nami wyzwania i sprawia, że czujemy się dobrze. Trzeba zrobić krok wiary, trzeba narodzić się na nowo, aby Królestwo Boże stało się obecne w naszej rzeczywistości. Potrzeba przyjąć nowy sposób życia, który wypływa z Ducha Świętego, co wymaga miłości i odwagi w naszym życiu. Nikodem nie potrafi zrozumieć, szuka odpowiedzi w granicach swojego rozumowania.

    Jezus zaprasza nas jednak do wykonania skoku: wiara nie jest wynikiem ludzkiej odpowiedzi, jest konsekwencją osobistego spotkania z Bogiem. Rzeczywistość ludzka i doświadczenie Boga łączą się i przeplatają w życiu. Każdy dzień jest okazją, by rodzić się na nowo, by pozwalać, aby Królestwo Boże stawało się możliwe wśród nas. 

1. Jak doświadczane przykrości związane ze świadectwem o Jezusie wpływają na na mój zapał i odwagę mówienia o Bogu?

niedziela, 11 kwietnia 2021

II Niedziela Wielkanocy - Niedziela Miłosierdzia

Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę» (J 20,24-25).


        Ukrzyżowany zmartwychwstał! Fundament wiary. 

    Niewiara Tomasza jest błogosławieństwem dla nas, którzy nie widzieliśmy Jezusa na własne oczy, kiedy nauczał i umarł ukrzyżowany. Wierzymy, nie widząc Go, po ludzku rzecz biorąc, ale doświadczając Go zmartwychwstałego i żywego w naszym życiu. 

    Wątpliwości Tomasza są wątpliwościami każdego z nas. Rozum nie jest w stanie ogarnąć tajemnicy. Wobec faktu zmartwychwstania jest bezsilny. Wiara nie jest narzucana siłą. Jest darem Zmartwychwstałego, owocem osobistego spotkania z Nim. 

    Bóg przejmuje inicjatywę, a człowiek odpowiada w sposób wolny. Bez tego osobistego spotkania z Jezusem Zmartwychwstałym wiara się nie rodzi. Zanim stanie się zbiorem prawd, jest doświadczeniem wewnętrznym, żywym spotkaniem, darem, który zostaje dobrowolnie przyjęty i przemienia egzystencję. Jest to paschalny dar Ducha Świętego, który został rozlany w  naszych sercach.

    Przyjęty dar wymaga od nas świadczenia wobec innych.  Wiara i miłość idą w parze. Wierzący jest tym, którego wiara pozwala mu kontemplować zmartwychwstałego Pana w każdym cierpiącym - ukrzyżowanym - człowieku. W swoim bliźnim  i w sobie. Zmartwychwstały nie jest bezcielesnym duchem, ale kimś realnym, konkretnym, ze swoimi ranami i cierpieniem. Wierzący może Go dotknąć w chorych, zepchniętych na margines, cierpiących z powodu samotności, przemocy. Wszędzie tam, gdzie ludzka godność jest naruszana i niszczona. 

    Nie można wierzyć i nie kochać. Obecność Jezusa Zmartwychwstałego daje pokój i usuwa lęk. Jako wierzący nie możemy pozostać zamknięci w świecie strachu, sparaliżowani i zniechęceni. 

1. Jakie jest moje osobiste doświadczenie Zmartwychwstałego?

sobota, 10 kwietnia 2021

Sobota w Oktawie Wielkanocy

«Co mamy zrobić z tymi ludźmi? - mówili jeden do drugiego - bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie rozpowszechniało się to wśród ludu, zabrońmy im surowo przemawiać do kogokolwiek w to imię!» (Dz 4,16-17).

    W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego (Mk 16,14).


    Opór wobec prawdy najpierw dotyka serca uczniów, apostołów, którzy nie potrafią przyjąć świadectw tych, którzy im mówią o swoim spotkaniu ze Zmartwychwstałym. Odrzucają świadectwo Marii Magdaleny, odrzucają świadectwo dwóch uczniów (prawdopodobnie z drogi do Emaus). Świadkowie natrafiają na opór samych apostołów, zamkniętych w lęku wieczernika, zamkniętych w zwątpieniu, zamkniętych w uporze, który każe im odrzucać świadectwo innych. Świadectwo innych nie potrafi rozbić skorupy ich lęku i zwątpienia, chociaż to oni słyszeli zapowiedzi, że zmartwychwstanie. Ich żałoba przestaje być opłakiwaniem straty, a staje się pokarmem oporu i niewiary, pokarmem zwątpienia i lęku. Sam Jezus kruszy upór ich serca, przychodząc do siedzących za stołem. Mogą zobaczyć, usłyszeć, dotknąć. 

    Członkowie Sanhedrynu, elita arystokratyczno-kapłańska nie kwestionuje samego znaku. Jest zbyt oczywisty. Zdumiewa ich odwaga prostych rybaków z Galilei, widzą uzdrowionego. Znak uzdrowienia nie podlega zakwestionowaniu. Ale znak rodzi opór. Nie potrafią przyjąć świadectwa. Posługując się autorytetem władzy i groźbami próbują zatrzymać prawdę. Patrząc na znak nie potrafią zobaczyć, słysząc o znakach, nie potrafią zrozumieć. Próbują zablokować drogę do prawdy. 

    Słowo, świadectwo, znaki - i wszystko na nic, kiedy serce zamknie się w uporze, kiedy nie chce otworzyć się na prawdę, kiedy się boi, kiedy nie potrafi zaufać. Autor listu do Hebrajczyków wskazuje, że wobec Bożego Słowa człowiek musi odważyć się na kredyt zaufania: Dzięki wierze Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka; i to jedynaka składał na ofiarę ten, który otrzymał obietnicę. Jemu mianowicie było powiedziane: "z Izaaka powołane ci zostanie potomstwo". Uważał bowiem, że Bóg może nawet z martwych wskrzesić. Obdarzyć Boga kredytem zaufania, by wyrwać się z ludzkiego sceptycyzmu, lęku, zamknięcia i zwątpienia. To wcale nie jest łatwa wiara...

1. Czy Bóg ma u mnie kredyt zaufania? Czy jednak wolę ufać swoim możliwościom i przekonaniom?

piątek, 9 kwietnia 2021

Piątek w Oktawie Wielkanocy

    Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?» bo wiedzieli, że to jest Pan (J 21,12).


    Dwudziesty pierwszy rozdział Janowej Ewangelii stanowi swoiste post scriptum do zasadniczej części, która kończy się rozdziałem poprzednim: I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

    Ten ostatni rozdział jest wypełniony symbolami: połów ryb - owocność misji, która zależy od posłuszeństwa Jezusowi, siedmiu uczniów - pełnia wspólnoty, sto pięćdziesiąt trzy ryby - zgromadzenie nowego ludu Bożego, ryba ułożona przez Jezusa - symbol samego Jezusa i chleb - symbol Eucharystii, ukazał się trzeci raz - pełnia objawienia . Uczniowie nie potrzebują pytać o tożsamość stojącego na brzegu nieznajomego - wszystkie znaki wskazują na jedną odpowiedź - to jest Pan! Wiedzieli, rozpoznali Go po znakach. 

    Kiedy Go rozpoznajemy, widzimy, jako obecnego w naszym życiu, ustaje wszelkie poszukiwanie, zamieszanie, cierpienie, kończą się wątpliwości i rozczarowania. Nasza tęsknota zostaje zaspokojona, Bóg staje się naszym domem. To jest Pan - ten obecny w codzienności naszego życia, błogosławiący z troską nasz trud i  nasze niepowodzenia, przychodzący z pomocą, zatroskany o nasz zwyczajny dzień... Czasem nie potrafimy zauważyć Jego obecności, czasem widząc, nie potrafimy Go rozpoznać...

1. Naprzeciw jakim moim pragnieniom i oczekiwaniom Bóg wyszedł w ostatnim czasie?

czwartek, 8 kwietnia 2021

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

    Wy jesteście synami proroków i przymierza, które Bóg zawarł z waszymi ojcami, kiedy rzekł do Abrahama: Błogosławione będą w potomstwie twoim wszystkie narody ziemi. Dla was w pierwszym rzędzie wskrzesił Bóg Sługę swego i posłał Go, aby błogosławił każdemu z was w odwracaniu się od grzechów» (Dz 3,25-26).

    Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy (Łk 24,45-47).


    Błogosławieństwo sięga do wszystkich miejsc na ziemi. Być może, kiedy patrzymy na otaczającą nas rzeczywistość, na to, co można przeczytać w nagłówkach gazet czy zobaczyć w serwisach informacyjnych, trudno to zauważyć. Ale obietnica została już złożona, wszyscy zostaliśmy włączeni do Bożego planu zbawienia. 

    Musimy zrozumieć, co to znaczy być błogosławionym. Zobaczyć, odczuć, jak błogosławieństwo Boga w nas rezonuje, jak nas przemienia, jakie konsekwencje przynosi w naszym codziennym życiu, w naszych relacjach, w codziennych obowiązkach.

 Jezus wobec apostołów, którzy jeszcze nie rozumieją wielkanocnego poranka, wobec ich wątpliwości i pytań, postępuje w sposób, który zasługuje na podziw. Pozwala się obserwować, dotykać, pozwala podejść im bardzo blisko, dzieli się z nimi jedzeniem i czeka, aż sami wyciągną wnioski. Nie wykłasza żadnego kazania wystraszonym uczniom.

    Dopiero później, kiedy zaczynają rozumieć, przypomina o wypełnieniu się proroctw. Pierwszą rzeczą, którą robi, jest błogosławieństwo: Pokój wam! A potem zostaje zlecone zadanie:     W imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom... Miłość Boga sięga daleko i szeroko. W obliczu śmierci i grzechu Jezus głosi życie, zdolność każdego człowieka do przemiany, do zmartwychwstania, do sprzymierzenia się z życiem. Mamy Boga po naszej stronie. Jesteśmy zaproszeni, by być świadkami Jego miłości, Jego błogosławieństwa.

1. Jak w moim życiu przejawia się Boże błogosławieństwo?

środa, 7 kwietnia 2021

Środa w Oktawie Wielkanocy

    Przynoszono tam zwykle pewnego człowieka, który był kaleką od wyjścia z łona swej matki. Piotr powiedział: "Srebra ani złota nie mam, ale co mam, to ci daję: w imię Jezusa Chrystusa, chodź! I podniósł go, ująwszy za prawą rękę (Dz 3,2.6).

    I wyłożył im dotyczące Go we wszystkich Pismach słowa, zaczynając od Mojżesza i wszystkich proroków. Kiedy z nimi zasiadł do stołu, wziął chleb, pobłogosławił, połamał i podał im. Wtedy ich oczy się otwarły i poznali Go (Łk 24,27.30-31).


    Kaleka u bram świątyni. Nie ma dla niego miejsca wewnątrz świątyni. Znajduje się gdzieś na marginesie życia, w ubóstwie i poniżeniu, świadomy własnych ograniczeń i być może pogodzony już z nimi. 

    Piotr i Jan potrafią już patrzeć oczami Jezusa. Kontynuują Jego dzieło. Ich celem nie jest chwilowe zaradzenie sytuacji poprzez jałmużnę, ale odbudowanie tego człowieka, postawienie go na nogi, przywrócenie mu godności i zdolności do bycia panem własnej historii wobec świata, który skazał go na wykluczenie, a być może i wobec samego siebie. Kaleka nie otrzymuje srebra. Darem dla niego jest osoba Jezusa, zdolnego przemienić jego wegetację w pełnię życia. 

    Ewangelia jest autentyczną katechezą dotyczącą wzrastania w wierze. To proces, w którym bierzemy udział, a który na każdym etapie życia, w każdej sytuacji, posiada różne odcienie. 

    Droga do Emaus jest doświadczeniem spotkania ze Zmartwychwstałym, oznacza przejście od śmierci do życia, od lęku do wolności, od stawiania murów i ograniczeń do budowania mostów, od izolacji i ucieczki do powrotu do wspólnoty i więzi. 

    Nasza droga do Emaus. Najpierw zobaczyć własną rzeczywistość, taką jaka ona jest, ponazywać nasze aktualne rozczarowania, postawić pytania, które nas niepokoją. Ale jednocześnie pozwolić Jezusowi, aby nam towarzyszył, by nie popaść w sceptycyzm i narzekanie. Jezus ma Słowo Życia i Światła, Słowo, które rozpala serca i rozświetla mroki. 

    I chociaż oczy mogą być przesłonięte, to On, towarzysz drogi, z cierpliwością będzie wyjaśniał. Dostosuje się do naszego tempa, cierpliwie i powoli rozjaśni spojrzenie i pozwoli rozpoznać siebie w geście łamanego i dzielonego chleba, który nie jest niczym innym, jak życiem, które On obejmuje i błogosławi, życiem może nawet bardzo połamanym, ale życiem w pełni, kiedy jest darem dzielonym dla innych. 

    Aby stać się świadkami tego znaku, który otwiera oczy i pozwala odkrywać sens, trzeba zdobyć się na gest gościnności - otworzyć drzwi swojego życia dla Tego, który idzie z nami. Otworzyć dla Niego swoje serce, umysł, pozwolić Mu mówić i tłumaczyć. Zaprosić do życia, do swojego stołu, by rozpoznać, by zagubione i niespokojne serce odzyskało radość i sens życia. 

1. Jakie sytuacje zamykają mnie na Jezusa i nie pozwalają mi Go rozpoznać?


wtorek, 6 kwietnia 2021

Wtorek w Oktawie Wielkanocy

 

   «Nawróćcie się - powiedział do nich Piotr - i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz» (Dz 2,38-39).

    «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono» (J 20,13).

    Piotr głosi Dobrą Nowinę wypełniony Duchem. Głosi to, co już sam przeżył: widział Jezusa triumfującego nad śmiercią i dlatego mówi: Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem. 

    Wielu z tych, którzy go słuchali, było świadkami Wielkiego Piątku, widzieli na własne oczy śmierć Jezusa, ale to żarliwość świętego Piotra, jego świadectwo, sprawia, że otwierają oczy i zaczynają rozumieć wydarzenie krzyża. Nawracają się.

    To co uderza w wypowiedzi Piotra, to entuzjazm mówcy oraz powszechność Dobrej Nowiny. Ewangelia nie jest dla nielicznych. Jest dla każdego, kto z otwartym sercem ją przyjmuje.

    Mamy jako ludzie naturę skłonną do szufladkowania, chcemy należeć do "wybranego klubu", jakiejś "elity" wybranych. To pozwala nam patrzeć z góry na innych. A Dobra Nowina jest zaproszeniem do jedności, do równości między braćmi. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. 

    Nasze życie jest poszukiwaniem Często znajdujemy się obok grobu - sytuacji czy problemu, dla którego nie potrafimy znaleźć żadnego rozwiązania, problemu, który sprawia nam ból i poczucie straty. Tęsknimy za wieloma rzeczami, a natrafiamy na śmierć, zimny i nagi kamień bez uczuć. 

    Do takich grobów niesiemy jak Maria Magdalena to wszystko, czym jesteśmy i co w nas uderza i rani.  Ale Chrystusa nie ma wśród umarłych, nie ma Go w grobie. Nasze życie nie jest życiem umarłych, ale życiem w blasku Chrystusa Zwycięzcy. W naszej największej słabości Bóg staje się obecny i przychodzi z mocą, aby nas wskrzesić, aby obdarować nas pełnią życia, aby nazwać nas po imieniu, byśmy mogli doświadczyć Jego bliskości zarówno w naszym cierpieniu jak i w radościach. 

    Trzeba zrobić jeszcze jeden krok, do którego Jezus zaprasza Marię Magdalenę - nie można Go zatrzymać dla siebie, nie można zarządzać Bogiem według własnych kaprysów i oczekiwań. Niejednokrotnie nasza wielka miłość do braci i sióstr, a nawet do samego Boga, sprawia, że podchodzimy do Niego z całą listą spraw i rzeczy, które powinny się wydarzyć lub nie, listą tego, czego potrzebujemy, swoistą listą zakupów, i wtedy Jezus mówi nam: Nie zatrzymuj Mnie! 

    Pozwól Mi być Bogiem w twoim życiu, które jest czymś więcej niż to, co możesz sobie wyobrazić, wymyślić czy wymarzyć. Pozwól Mi być Bogiem w twoim życiu, a twoje życie stanie się uwielbieniem Boga. 

1. Co najczęściej przeszkadza mi zobaczyć Boga w moim życiu?

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy

    Niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu»(Mt 28,11-14).


    Kobiety, które poszły do grobu, spotkały Życie. Ich serca przepełnia radość, która uskrzydla ich nogi, a usta chcą wypowiedzieć najważniejszy news tego dnia - On Zmartwychwstał! 

    Ale wobec tego samego faktu możliwa jest inna postawa - postawa lęku, który sięga po kłamstwo, aby się schronić przed Prawdą, przed uznaniem tego, że zabicie Jezusa było błędem, który popełnili. 

    Kobiety rozpoznały obecność Życia, członkowie elity narodu wybranego szukają sposobu na usprawiedliwienie śmierci, szukają sposobu na zatuszowanie prawdy. To prowadzi ich do popełnienia jeszcze większego błędu niż ten, który już został popełniony. 

    To nie jest sytuacja całkiem nam obca. W takim rozpięciu między prawdą a kłamstwem żyjemy. wielu chowa się za kłamstwem, oszustwem, aby ukryć to, co już zrobili źle, a nie wiedzą jak to cofnąć, albo nie chcą tego zrobić. Nie brakuje też tych, którzy stają po stronie prawdy, dając świadectwo, czasem nawet ryzykując życiem. 

    Nie potrafimy przewidzieć, jak zachowamy się w konkretnej sytuacji, stając przed koniecznością jasnego opowiedzenia się po jakiejś stronie, kiedy trzeba będzie stanąć po stronie prawdy lub kłamstwa, po stronie życia lub śmierci. Dopiero konkretna sytuacja zweryfikuje nasze dobre chęci, deklaracje, nasze mniemanie o sobie. 

    Wiele rzeczy ma wpływ na dokonywane przez nas wybory, te wielkie i te małe. Nasze wychowanie, wartości, w których wzrastamy, nawyki, których się uczymy, mogą nam dawać wiele wskazówek, jak należy postępować, ale to nasza osobista sytuacja w konkretnej rzeczywistości jest tym, co decyduje o naszym wyborze. 

1. Ile razy zaryzykowałeś coś, wiedząc, że twoja konkretna decyzja sprawi, ze stracisz coś, na czym ci zależy lub zyskasz coś, na czym ci zależy?

2. Na ile decyzje, które podejmujesz w życiu są odnoszone do twojej wiary w Boga?

niedziela, 4 kwietnia 2021

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

    A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu (J 20,1).


    Maria Magdalena poszła do grobu, gdy jeszcze było ciemno, ale widziała odsunięty kamień. Spróbujmy w tym jednym zdaniu zobaczyć coś więcej niż tylko jej osobiste doświadczenie. 

    Bóg zawsze patrzy na człowieka z miłością i jest Panem życia, nie opuści go w ciemnościach grobu. Śmierć nie może położyć kresu miłości człowieka, który za wierność Bogu i pomoc innym został uciszony i pozbawiony życia. Jak mówi nam św. Piotr: Bóg wskrzesił Go, rozwiązując pęta śmierci, bo niemożliwe było, by ona trzymała Go w swej mocy. Nie mógł pozostać w szponach śmierci. 

    W zmartwychwstaniu Jezusa otrzymujemy odpowiedź na naszą tęsknotę za pełnią, za szczęściem, za wiecznością. 

    Uczeń, którego Jezus tak bardzo miłował, wszedł do pustego grobu, ujrzał i uwierzył. Wiara nie była jednak spowodowana tym, co zobaczyły jego oczy, ale tym, co widziało jego serce. Prosi święty Paweł: aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał nam … światłe oczy serca, abyśmy pojęli, czym jest nadzieja, do której zostaliśmy powołani, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych. 

Wiemy, że fakt, iż grób Jezusa jest pusty, nie musi oznaczać jego zmartwychwstania. Pierwszą reakcją kobiet, które przyszły do grobu była myśl, że Pana zabrano i nie wiemy, gdzie Go położono. Maria Magdalena uwierzyła, kiedy Jezus zawołał ją po imieniu. Widziała Go i słyszała, ale brała za kogoś innego. Zmysły nie wystarczały, aby uwierzyć, że On żyje. Potrzeba doświadczenia serca, dotknięcia serca.

1. Na ile moja wiara pozwala mi dzisiaj spotkać Tego, który Jest, bo zmartwychwstał?


Życzenia


Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!

 Niech skrzydła wiary pozwalają się wznieść ponad pokruszone kamienie naszych grzechów, rozczarowań i zwątpień, a Chrystus - Zwycięzca śmierci obdarza mocą do stawiania czoła przeciwnościom, udziela pokoju i radości. 

piątek, 2 kwietnia 2021

Wielki Piątek

    On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53,2-5).


    Ja swoje życie oddaję, aby je znowu otrzymać. Nikt mnie go nie pozbawia, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znowu odzyskać. Takie polecenie otrzymałem od mojego Ojca. 

Słuchając Męki wg św. Jana, możemy oczami wyobraźni zobaczyć to sponiewierane, umęczone nieludzko ciało Jezusa, aby każdy z nas otrzymał życie wieczne. Mogliśmy zobaczyć tę determinację, moc Jezusa, aby to życie oddać. I jeżeli chcemy cieszyć się wiecznym życiem, będziemy musieli uwierzyć, że On ma moc, aby to życie znowu odzyskać. Chociaż zło na Kalwarii zdaje się ogłaszać swój triumf, zabijając Tego, który jest Życiem i ogłaszając panowanie śmierci, ostatnie słowo należy do Życia. Słowo, które oblekło się w ludzkie Ciało, w Wielki Piątek zostaje uciszone przez słowa ludzkiego wyroku, słowa drwin i przekleństw, słowa urągania i szyderstw.

     Pośród całego zgiełku wokół tego krzyża wsłuchuję się w ciszę Boga, który w Ewangelii wg Jana wypowiada ostatnie słowa nabrzmiałe cierpieniem i miłością:

* Niewiasto, oto syn Twój... oto Matka twoja...

* Pragnę!

* Wykonało się...

    Tylko trzy słowa z siedmiu zapisanych przez wszystkich Ewangelistów. Pośród ludzkiego bełkotu, zgiełku i krzyków...

1. Które ze słów Jezusa na krzyżu najmocniej przemawia do mojego serca?


czwartek, 1 kwietnia 2021

Wielki Czwartek

    Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina, aby odejść z tego świata do Ojca, ponieważ umiłował swoich przebywających na tym świecie, do końca ich umiłował. Kiedy zaczęła się wieczerza, a diabeł posiał już w sercu Judasza, syna Szymona Iskarioty, myśl, aby Go wydać, Jezus, wiedząc, że Ojciec wszystko złożył w Jego ręce i że od Ojca wyszedł i do Ojca idzie, wstał od stołu i zdjął szaty. potem wziął prześcieradło i nim się przepasał. Nalał wody do miednicy i zaczął obmywać nogi uczniom i wycierać je prześcieradłem, którym był przepasany (J 13,1-5).


    Umycie nóg. W wieczerniku Jezus przeżywa swoją mękę i ukazuje uczniom, że Jego męka nie jest niczym innym, jak służbą miłości aż do skrajności: aż do oddania życia za innych. Zanim umył nogi, zdjął szaty i przepasał prześcieradłem swoje biodra. Bóg uniża się, ogałaca samego siebie, aby obdarzyć łaską i ubogacić człowieka. Klęka u ludzkich stóp, na usługi człowieka. 

    Jezus jest ekstremistą w miłości - kocha nasze człowieczeństwo. Obraz ludzkości jest bardzo dobrze ukazany w tę noc Paschy: przyjaciel, który się Go wypiera, przyjaciele, którzy uciekają przerażeni, uczeń zdrajca. To jest nasze człowieczeństwo, to jest to, kim jesteśmy. A On to ukochał - do końca, bez względu na konsekwencje. Ukochał ludzi, którzy spętali Go linami manipulacji i nienawiści, odrzucili i powiesili na krzyżu. 

    Ta noc pokazuje nie tylko to, jacy jesteśmy, ale Jezus ukazuje nam, kim możemy się stać, kim możemy być. Jesteśmy powołani, aby stawać się takimi, jak On. Człowiek obdarowany przez Chrystusa może się podnieść z upadku, uznać swój grzech i podjąć dobro. Jezus ukazuje nam prawdę o naszym sercu i możliwości jego wzrostu.

    Gest umywania nóg jest niepokojący. Jest w nim cos więcej niż tylko prosty przykład pokory. Bóg klęka u stóp człowieka i obmywa mu nogi. 

    Jezus ukazuje, że służyć, to dawać siebie, to uznać, że to wszystko, co w sobie niesiemy, nasze umiejętności, talenty i dary, nie są przeznaczone wyłącznie dla nas samych, ale także należą do innych. Służyć to wejść w relację dwóch niedoskonałych istot, które dając i przyjmując siebie nawzajem, przenikają się i ubogacają. Każdy z nas bez wyjątku ma coś do dania i każdy może coś otrzymać od innych. Bóg, który pochyla się do nóg człowieka, podnosi i pokazuje, jak piękny może być człowiek, kiedy przyjmuje Jego dar.

    Umieć zrezygnować z przywilejów, należnych miejsc, zysków i wziąć odpowiedzialność za drugiego człowieka. Zwracać bardziej uwagę na obowiązki niż prawa, uczciwie pracować, dawać siebie innym, nawet jeżeli oznacza to rezygnację z czegoś. 

    Postawa służby to największy policzek dla tak wielu niewolników władzy i ambicji. 

    Jezus uklęknął również przed Judaszem. Bóg nie stawia warunków, gdy chodzi o uklęknięcie przed człowiekiem, by umyć mu nogi.

1. Czy pozwolę Bogu pochylić się do moich stóp?