zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 22 czerwca 2021

Wtorek 12. Tygodnia Zwykłego

    Abram do Lota: «Niechaj nie będzie sporu między nami, między pasterzami moimi a pasterzami twoimi, bo przecież jesteśmy krewni. Wszak cały ten kraj stoi przed tobą otworem. Odłącz się ode mnie! Jeżeli pójdziesz w lewo, ja pójdę w prawo, a jeżeli ty pójdziesz w prawo, ja - w lewo» (Rdz 13,8-9).

    Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały. Wchodźcie przez ciasną bramę! Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (Mt 7,6.13-14).


    Abram nie chce sporu z bratankiem. Ustępuje pierwszeństwa w wyborze ziemi młodszemu. Jego serce, oderwane od przywiązania do dóbr materialnym, uznaje, że nic nie jest warte popsucia relacji z krewnymi. Nie ważne jest, jaka ziemia będzie jego udziałem, ponieważ swoją ufność złożył w Bogu - Temu, który złożył mu obietnicę i który teraz ją potwierdza. 

    Lot wybiera kierując się ludzkimi względami - ziemię najlepszą, nawadnianą, zdolną do zasiewu. W tym momencie nawet nie mógł przypuszczać, że jego pragnienie tego, co po ludzku najlepsze, doprowadzi do zniszczenia całego jego majątku. Gdyby Abram nie wstawił się za nim, Lot zginąłby, kiedy Sodoma i Gomora zostały zniszczone. Uratuje życie, straci żonę, która odwróci się ku niszczonej Sodomie, straci majątek - pozostaną mu tylko córki. 

    Historia Lota się powtarza każdego dnia. Człowiek zafascynowany luksusem, wygodami, potrafi sprzedać swoje sumienie za pieniądze, różne łapówki, pozwala się zniewolić i usidlić różnym wadom i namiętnościom, oplątać siecią, z której potem trudno się wydostać. 

    Abram uczy właściwego lokowania ufności - jedyną bezpieczną lokatą jest Bóg, to Jego błogosławieństwo jest gwarancją szczęścia. 

    W Ewangelii mamy wyraźne dwie części. W pierwszej Chrystus wskazuje na konieczność rozeznawania, mądrego rozeznawania, jak przekazywać dar łaski, który otrzymaliśmy, aby ten dar został przyjęty z szacunkiem i godnością. 

    A druga część, o ciasnej bramie, jest odzwierciedleniem tego, co wydarzyło w historii Lota i Abrama. Szeroka brama jest jak zielona ziemia, którą wybrał Lot. 

    Jesteśmy jednak wezwani, by pójść drogą Abrama - wąską i ciasną bramą. Kiedy przez kilka miesięcy było mi dane studiować na Uniwersytecie w Salamance, dotknąłem nieco historii lokalnej i poznałem dzieje związanego z tym miastem człowieka - Michała Unamuno - filozofa, poety, rektora Uniwersytetu. W jednym ze swoich wierszy wyraża od wielką tęsknotę, by przekroczyć tę ciasną bramę:

Powiększ drzwi, Ojcze.
Nie mogę przejść.
Zrobiłeś to przejście dla dzieci.
Dojrzałem, wbrew sobie.
Jeśli nie powiększysz dla mnie drzwi,
Zrób mnie mniejszym, na litość boską;
przywróć mnie do wieku,
kiedy żyć to marzyć.

    Pragnienie, aby wejść. To człowiek podejmuje decyzję o wejściu, jest całkowicie wolny. Aby wejść trzeba zachować w sobie Boże dziecięctwo, pełne ufności wobec Ojca, do dzieci bowiem należy królestwo Ojca. Jeżeli naprawdę jest w nas pragnienie wejścia, Ojciec nam pomoże. Trzeba Go o to prosić, a wówczas skurczy nas przez pokorę i poszerzy bramę swoim Miłosierdziem. 

    Nieważne zresztą, czy drzwi rozszerzy, czy nas skurczy, najważniejsze jest to, by obudzić w sobie to pragnienie, chcieć być w Jego domu i o to zabiegać. 


1. W czym doświadczam, że brama jest dla mnie za ciasna, drzwi za wąskie, gdzie trudno mi Bogu zaufać?


    

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Poniedziałek 12. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Alojzego Gonzagi

    Pan rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem (Rdz 12,1-2). 

    Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? (Mt 7,3).


    Historia Abrama zaskakuje swoją niezwykłością. Bóg prosi go, by opuścił wszystko, co zna i co jest gwarancją bezpieczeństwa. To nie tylko opuszczenie rodzinnej ziemi, bardzo urodzajnej, ale także zerwanie więzi uczuciowych. A w zamian surowa ziemia Kanaanu, ziemia nieznana i obca. Pielgrzymka życia, której fundamentem jest jedynie Słowo - nie ma żadnych dowodów, cudów czy potwierdzeń. Samo Słowo. I na to Słowo Abram odpowiada zaufaniem.

    Historia Abrama jest opowieścią o Bożych obietnicach i zaufaniu człowieka wobec Boga. Abram stanął przed wyborem - co jest bardziej godne zaufania: urodzajna ziemia, ojcowizna rodząca owoce i dająca możliwość dostatniego życia czy słowo nieznanego Boga, który oferuje wielką przyszłość, ale wymaga opuszczenia wszystkiego, co dobrze znane i podjęcia trudu pielgrzymki w nieznane? 

    Tak została pomyślana historia zbawienia, także naszego zbawienia. To, co wydaje się nam pewnym zabezpieczeniem i daje poczucie komfortu, niekoniecznie jest prawdziwe. Korzyść uzyskana dzisiaj wcale nie musi być błogosławieństwem. To co natychmiastowe nie zawsze jest właściwe.

    Wskazania etyczne, zawarte w Ewangelii właśnie dlatego wciąż są aktualne. Nasze sądy i opinie o ludziach są tak często oparte na pierwszym wrażeniu, na pozorach, że mylimy je z tym, co jest prawdą. Z łatwością usprawiedliwiamy własne wady, a trudno nam chociaż o odrobinę wyrozumiałości wobec drugich. 

    Historia Abrama wskazuje na zaufanie Bogu, na pewien horyzont, który jest przed każdym człowiekiem w pielgrzymce jego życia. Wskazania ewangeliczne wyznaczają codzienną drogę ku temu horyzontowi. Bez tej perspektywy, bez widzenia celu ludzkiego życia i zmagania, miotamy się na ślepo, stając się niewolnikami codziennych wydarzeń. Widząc tylko horyzont, bez zwrócenia uwagi na drogowskazy i bez codziennego wysiłku pielgrzymki, życie stałoby się pustym, jałowym marzycielstwem...


1. Czy Słowo jest dla mnie życiowym drogowskazem? Czy odpowiadam na nie z ufnością?

niedziela, 20 czerwca 2021

XII Niedziela Zwykła

    Jeśli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe (2Kor 5,17).

    Tamtego dnia, późnym popołudniem, powiedział do nich: „Przeprawmy się na drugi brzeg”. Zostawili tłum i zabrali Go, tak jak był w łodzi. Były z nim także inne łodzie. Zerwała się wtedy gwałtowna wichura i fale wlewały się do łodzi, tak że łódź już się napełniała (Mk 4,35-37).


    Jezus ciągle jest w drodze. W kontekście dzisiejszej Ewangelii można powiedzieć, że nie przepada za łodziami, które stoją zacumowane w jednym miejscu. Interesuje Go drugi brzeg. I ci, którzy są Jego uczniami, są popychani ku temu brzegowi, są popychani do nieustannego ruchu, do bycia w drodze. 

My jesteśmy nawet dobrzy we wsiadaniu do łodzi. Chętnie rozpoczynamy jakieś życiowe czy zawodowe projekty. 

    Jedni wchodzą na łódź małżeństwa, inni kapłaństwa czy życia zakonnego, a czasem można to wejście na łódź odczytać jako jakieś inne plany czy zobowiązania – systematyczna  modlitwa, lektura Pisma Świętego, włączenie się w życie jakiejś wspólnoty chrześcijańskiej, czy rozpoczęcie studiów. Moglibyśmy mnożyć i wymieniać.

     Problem polega na tym, że kiedy już wejdziemy na taką życiową łódź, chcielibyśmy pozostać w miarę blisko brzegu czy portu, kontemplując morze, niebo, horyzont, ciesząc się delikatnym kołysaniem i szumem fal. 

    Ale kiedy fale stają się trochę większe, kiedy ostrzejszy wiatr uderzy w nasze twarze, a fale kołyszą zbyt gwałtownie, chcemy wyskoczyć na suchy ląd. A Jezus mówi dzisiaj bardzo wyraźnie: przeprawmy się na drugi brzeg.

Jest faktem, że w każdej podróży możliwa jest zawsze jakaś wichura, jakiś sztorm. Wzburzone fale, słońce traci swoją jasność, nadciągają chmury, woda wdziera się pod stopy? Ale skoro pozwoliliśmy Panu spać, my tacy samowystarczalni i obrotni, nie śmiejmy Go teraz budzić! Próbujemy sami sobie radzić. 

    Z tej ewangelicznej sceny jednego możemy się nauczyć. Posiadanie Go w łodzi nie oznacza, że nie będzie burzy. Ale z Nim możemy przezwyciężyć fale i dotrzeć do drugiego brzegu. 

    Wiara nie oznacza więc przyjmowania za pewnik, ze On uspokoi wszystkie burze. Mieć wiarę, to zaufać, że w środku burzy On jest ze mną! Nie jestem sam. 


1. Co najczęściej niepokoi moje serce, wstrząsa moim życiem?

2. W jakich sytuacjach myślałem, że nie ma obok mnie Jezusa? Jak dziś na nie patrzę?

 



sobota, 19 czerwca 2021

Sobota 11. Tygodnia Zwykłego

    Stąd to - abym się nie wynosił - dany mi został dla mego ciała kolec, posłaniec szatana, aby mnie policzkował, żebym się nie wynosił. Trzy razy prosiłem co do niego Pana, aby odszedł ode mnie. Lecz powiedział mi: "Starczy ci moja łaska, przecież moc w słabości dojrzewa" (2Kor 12,7b-9). 

Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy (Mt 6,33-34).


    Święty Paweł rysuje przed nami swój portret - autoportret człowieka, który staje w prawdzie przed Bogiem, przed sobą i przed ludźmi. Widzi swoje mocne i słabe strony. 

    Chociaż podkreślał, że nie jest dobrą rzeczą przechwalanie się, to jednak chwali się tym, co Bóg dokonał w jego życiu - wizjami i objawieniami Pana. Szczyci się bliskością Boga - to fundament jego zaufania, skaliste podłoże, na którym buduje. 

    Ale z taką samą szczerością mówi o swojej słabości, o cierniu, który chroni go przed pychą. I chociaż prosił, aby Pan uwolnił go od tego, co raniło, sprawiało ból, przypominało mu o jego słabości, musi dźwigać swoje doświadczenie kruchości i niemocy. Bóg wysłuchuje prośby, ale nie uwalnia od ciężaru - pomaga jedynie go nieść - starczy ci moja łaska. 

    Kiedy potrafimy zachować dystans wobec siebie i stanąć w prawdzie, odnajdujemy siebie w tym doświadczeniu św. Pawła. Doświadczamy słabości i ograniczeń, czasem zawodzą nas siły, ale kiedy z ufnością zwracamy się ku Bogu, otrzymujemy Jego pomoc. 

    Bóg zaprasza nas do ufności i wiernego trwania przy Nim, a nie na karuzelę cudownych znaków i objawień. Nie obiecuje też łatwego życia, ale gwarantuje, że będzie w tym życiu obecny.

    Jezus mówi nam, że główną naszą troską winno być poszukiwanie królestwa Bożego. Szukać Bożego panowania we własnym sercu i życiu. Pozwolić Mu kierować swoim życiem.

    Jest tak wielu innych "królów", którzy dobijają się do naszego serca, aby zając pierwsze miejsce w naszym życiu. Jezus wymienia jednego - Mamonę. I ostrzega - nikt nie może dwom panom służyć... Tego ludzkie serce nie potrafi pogodzić. 

    Jest zrozumiałe, że martwimy się o to, co będziemy jeść, jak będziemy się ubierać, jaką pracę będziemy wykonywać - to wszystko jest niezbędne do naszego życia. Ale te ludzkie troski nie mogą nam przysłonić tego, co najważniejsze w naszym życiu. Bóg zna pragnienie naszego serca, Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Zaufać, to nie znaczy nie troszczyć się. To znaczy bardziej nie zagubić się pośród wielu trosk codzienności, nie pozwolić, by życiowe zmartwienia zasłoniły dobroć Ojca. 


1. Jak podchodzę do różnych trosk w moim życiu? Czy patrzę na nie z Bożej perspektywy?


piątek, 18 czerwca 2021

Piątek 11. Tygodnia Zwykłego

    Ponieważ wielu chlubi się według ciała - i ja będę się chlubił. Jeżeli już trzeba się chlubić, będę się chlubił z moich słabości (2Kor 11,18.30).

Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6,20-21).


    Wielki kontrast między zaletami, którymi szczyci się społeczeństwo i uważa za za ważne, które czynią ludzi potężnymi i wpływowymi do tego stopnia, że służą panowaniu nad światem, a tym, co Paweł wybiera jako powód swojej chluby - słabość i bezbronność. 

    Dla św. Pawła prawdziwą zasługą chrześcijanina jest oddanie życia dla i za Pana Jezusa. On musi być wywyższony i stać się punktem odniesienia dla życia.

    To zmusza do zastanowienia. Często bowiem pojawia się niebezpieczeństwo, by określać swoją pozycję w Kościele. Nierzadko przypisujemy sobie zasługi, o których wiemy, że nie są nasze, ale lubmy uznanie naszych dobrych czynów, a to powoduje, że często  próbujemy zasłonić, ukryć, a czasem nawet podporządkować Chrystusa naszym interesom.

    Można to zrozumieć po ludzku. To właściwe człowiekowi, który lubi zaistnieć, także w dziedzinie religii, ale to... nie jest ewangeliczne. Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus.

    Skarby w niebie. Mateusz wraca do pierwszego błogosławieństwa - ubodzy w duchu. Ubogi to anawim - ten, który do życia potrzebuje tylko Pana, bo On jest jego jedynym skarbem. 

    Moim skarbem jest to, co naprawdę daje mi pełnię i szczęście, co nadaje sens mojemu istnieniu, jak światło, które sprawia, że widzisz.


1. Czy Jezus i Jego Królestwo  to skarb mojego życia?

    

czwartek, 17 czerwca 2021

Czwartek 11. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. br. Alberta Chmielowskiego

    Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę (2Kor 11,3). 

    Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz... (Mt 6,7-9).


    Paweł poświęcił mieszkańcom Koryntu wiele czasu, uwagi. Doświadcza bólu i niepokoju, kiedy widzi, jak wspólnota, którą wiązał z Chrystusem Oblubieńcem, zaczyna zdradzać swoją pierwotną miłość, dając posłuch innym nauczycielom, którzy może są bardziej wymowni, ale zwodzą jak w swojej chytrości wąż zwiódł Ewę. 

    Smutek św. Pawła nie wynika z tego, że został w jakiś sposób odrzucony. Boli go to, że w istocie mieszkańcy Koryntu nie akceptują Chrystusa, którego im głosił, a wybierają jakiegoś innego Jezusa. Paweł jest pewny, że ten Chrystus, którego głosił mieszkańcom Koryntu, jest jedynym prawdziwym Chrystusem. Każdy, kto głosi innego Jezusa, zwodzi.

    Aby przejrzeli, przypomina im sposób w jaki on głosił pośród nich Ewangelię. W sposób prosty, głęboki, uzasadniając przekazywane prawdy wiedzą, bez poszukiwania własnych korzyści czy zysków. 

    Pierwszym wskazaniem Jezusa dotyczącym modlitwy jest unikanie wielości słów. Punktem wyjścia, punktem, który leży u podstaw każdej modlitwy, jest to, by nazywać Boga Ojcem. Bóg nie jest odległą istotą, ale jest bliski, jest Ojcem, a tym, którzy Go przyjmują jako Ojca daje moc, aby się stali dziećmi Bożymi. 

    Wszystkie prośby, które Jezus wskazuje, można streścić w jednym zdaniu: abyśmy naprawdę wierzyli, że jesteśmy Jego dziećmi, objęci Jego miłością. On nigdy nie wypuści nas ze swoich dłoni. 


1. Czy staram się umacniać swoją wiarę, by nie zostać zwiedzionym przez błędne nauki?

środa, 16 czerwca 2021

Środa 11. Tygodnia Zwykłego

    Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg (2Kor 9,6-7).

    Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie (Mt 6,3-4).


    Paweł kontynuuję swoją zachętę do włączenia się w pomoc dla Kościoła w Jerozolimie. Wskazuje na to, że dzielenie się z innymi wywołuje efekt bumerangu - Bóg odwdzięcza się hojnością wobec tych, którzy okazują solidarność z tymi, którzy nic nie mają. Podobny sposób myślenia ukazuje już Stary Testament: Czcij Pana ofiarami ze swoich sprawiedliwych osiągnięć w pracy i składaj Mu pierwociny z owoców prawości, aby twe spichlerze napełnione były urodzajem zboża, a twoje beczki przelewały się winem.

    Drugim elementem, który Paweł podkreśla, jest radość - radosnego dawcę miłuje Bóg... Pomaganie innym powinno przynosić nam radość. Ni jest ważne, ile dajemy, ale postawa, z jaką to robimy, jak dzielimy się tym, co posiadamy. 

    Ewangelia zdaje się uzupełniać nauczanie św. Pawła. Potrzeba aprobaty czy uznania w oczach innych często wypacza nasze postępowanie. Człowiek często staje przed pokusą, by udzielaną pomoc innym wystawić jako trofeum własnej wielkości. Jezus zachęca, byśmy czynili dobro, ale jednocześnie uwrażliwia, byśmy nie dali się złapać w pokusę pochwał i uznania ze strony ludzi, byśmy nie dali się pociągnąć w dół. 

    Bóg widzi nasze serce, nasze motywacje. Pomoc, dzielenie się z innymi, jest sposobem budowania bardziej sprawiedliwego świata, w którym nikt nie jest obcy. Indywidualizm, w którym żyjemy, neguje braterstwo i sprowadza nasze życie do małego kręgu znajomych. Ewangelia czyni nas otwartymi i hojnymi. 

    Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Ta nagroda jest jedyną, która jest warta zachodu. 


1. Czy jestem odpowiedzialny za to, jak wykorzystuję dobra, które posiadam?

wtorek, 15 czerwca 2021

Wtorek 11. Tygodnia Zwykłego

    Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić (2 Kor 8,9).

    Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,43-44).


    Święty Paweł zachęca Koryntian do solidarności na rzecz tych, którzy cierpią niedostatek, pokazując to, co zostało zainicjowane w Macedonii. 

    To kolejna ilustracja pierwotnego Kościoła, w którym można było zobaczyć różne napięcia i spory, ale przede wszystkim uderza fakt, że wyznawcy Chrystusa czują się braćmi. To poczucie braterstwa sięgało do poziomu ekonomicznego.

    Zachęcając do udziału w zbiórce, Paweł odwołuje się do hojności samego Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubogacić... 

    Dzisiaj na świecie około 800 milionów ludzi cierpi z powodu głodu. I ta sytuacja, sprzeczna z zasadami głoszonymi przez Jezusa, jest wyzwaniem dla każdego ucznia - byłem głodny, a nie daliście mi jeść...

    W sprawach miłości Jezus jest kategoryczny. On dobrze wie, że Ojciec jest Miłością, a my, stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, jesteśmy wezwani do miłości. Najważniejszą rzeczą w życiu jest miłość. 

    W Ewangelii Jezus nalega na miłość. On wie, jak dużo mamy do stracenia. Ten, kto nie potrafi kochać - nie żyje. A w miłości nie może być żadnych ograniczeń. Miłość musi obejmować także nieprzyjaciół. 

    Surowe i wymagające słowa, ale zgodne z tym, czego domaga się ludzkie serce - serce stworzone do miłości. Mamy naśladować samego Boga, który kocha wszystkie swoje dzieci i sprawia, że słońce Jego wschodzi na złymi i nad dobrymi. I Jezus jest tego przykładem, nawet wobec tych, którzy przybili Go do krzyża. 


1. Czy potrafię się dzielić tym, co posiadam?

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Poniedziałek 11. Tygodnia Zwykłego - wsp. bł. Michała Kozala, biskupa i męczennika

    W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia (2 Kor 6,2).

    Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu (Mt 5,38-39).


    Zdumiewa to dwukrotne podkreślenie teraz, zwłaszcza w kontekście, w którym słowa te są pisane. Paweł pisze ten list w czasie III podróży misyjnej, około 20 lat od swojego nawrócenia, kiedy ma już doświadczenie cierpienia, prześladowania, więzienia, kamienowania i chłosty, nocy i dni bez jedzenia, dni pełnych zmęczenia. I ten czas, to teraz, jest czasem łaski, czasem zbawienia. 

    Paweł wypowiada to teraz z całym przekonaniem, bo jest w nim wiara w prawdę głoszonego orędzia i w siłę Boga. Paweł głosi orędzie, którego świat nie rozumie, a nie rozumiejąc, odrzuca także posłańca. I chociaż świat traktuje go jak szarlatana i oszusta, jest pewny prawdy, którą głosi, głosi z radością. I chociaż wydaje się światu, że nic nie może zaoferować, bo jest zbyt ubogi, potrafi wzbogacić wielu. 

    To przestroga dla nas, którzy dzisiaj także doświadczamy różnych nieprzyjemności i niezrozumienia. Wobec przeciwności pojawia się ucieczka od wymagań wiary, bo trzeba się dostosować. Łatwo znaleźć usprawiedliwienie dla własnej chrześcijańskiej bylejakości. A świat pyta: Cóż Kościół, cóż wierzący mogą dać dzisiaj światu? Taki anachroniczny, nie na dzisiejsze czasy...

    Być może te nasze ucieczki od prawdy Ewangelii, od świadczenia o prawdzie Bożego przesłania wobec świata, mają swoje źródło w tym, że nie dostrzegamy, nie potrafimy zobaczyć łaski w teraz naszego życia, a może w tym, że rozmieniliśmy prawdę Ewangelii na jakieś półprawdy, łatwiejsze do przyjęcia przez innych...

    Ewangelia jest wymagająca. Jezus zdawał sobie z tego sprawę. Prawo odwetu nie ma racji bytu, nie należy do przyszłości. Pomnażanie zła nie może się przyczynić do zaistnienia dobra. Człowiek musi dążyć do pokojowego współistnienia. A ono jest możliwe tylko wówczas, kiedy każdy z czegoś zrezygnuje. 

    Wspólnota ludzka nie składa się z ludzi doskonałych, ale z grzeszników. Dlatego jedyną drogą jest pojednanie: w rodzinie, w społeczeństwie, pomiędzy narodami.


Czy w moim teraz widzę czas Bożej łaski?

niedziela, 13 czerwca 2021

XI Niedziela Zwykła

    I wszystkie drzewa polne poznają, że Ja jestem Pan, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa, który sprawia, że drzewo zielone usycha, który zieloność daje drzewu suchemu (Ez 17,24).

    Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak (Mk 4,26-27).


Prorok Ezechiel przemawia do Izraelitów, którzy znajdują się w niewoli babilońskiej, oczekują wyzwolenia i powrotu do swojej ziemi. Obraz drzew ma im uświadomić, że tylko Bóg może sprawić, że suche drzewo zakwitnie. Tylko Bóg daje życie i sprawia, że ludzkie wysiłki są skuteczne. 

Czas Jezusa to również czas zniewolenia Izraela, czas rzymskiej okupacji. W takiej sytuacji historyczno-politycznej Jezus rozpoczyna swoją działalność, ogłaszając Królestwo Boże. I w takim kontekście trzeba spojrzeć na dzisiejsze przypowieści Jezusa o Królestwie. 

Pierwsza przypowieść ukazuje nam ziarno, które samo rośnie. Królestwo Boże ma w sobie niepowstrzymaną i jednocześnie niepojętą moc stwórczą. Rośnie, rozwija się i rozprzestrzenia, a człowiek nawet tego nie zauważa. Jest to przypowieść, która zaprasza nas do cierpliwości, spokoju i zaufania. 

Druga przypowieść, o ziarnku gorczycy, najmniejszym ze wszystkim, które staje się drzewem, mówi nam o bezcennych początkach Królestwa Bożego. 

    Pozory mogą mylić. Bóg ma inną miarę od naszej. Czasami wierzymy, że to co spektakularne, wielkie, efektowne jest najważniejsze. Wielkie chwile w naszym życiu zapadają w pamięć, przywiązujemy się do nich. A często umyka nam codzienność, nieistotne wydarzenia, małe chwile, które wypełniają większość naszych dni.


1. Czy nie jestem niecierpliwy wobec Boga, oczekując natychmiastowych owoców swojej modlitwy, nawrócenia, czynionego dobra?

sobota, 12 czerwca 2021

Wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny


    Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty (Iz 61,10).

    Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. (Łk 2,49-51).


    Bóg wybiera i obdarza pięknem. Wypełnia serce radością. I Maryja, której serce zostało przygotowane na godne mieszkanie dla Ducha Świętego, wyśpiewuje z radością hymn uwielbienia Boga. 

    Ta radość wydaje się zakłócona przez tę chwilę konsternacji, kiedy nie zrozumieli, co im powiedział...

    Inne tłumaczenia słów Jezusa mówią o domu Jego Ojca. Tym domem Ojca była świątynia - Pan bowiem wybrał Syjon, upatrzył go sobie na swoją siedzibę, tutaj będę mieszkał; wybrałem go bowiem dla siebie... Ale tym domem Boga stało się także serce Maryi.

    Bóg wypełnia to serce, czyniąc je swoim mieszkaniem. Serce, centrum osoby, w którym wszystko się dzieje, gdzie podejmowane są decyzje, skupiają się uczucia, pragnienia. Cała głębia osoby. I tam zamieszkuje Bóg. 

    Bóg pragnie przemawiać do ludzkiego serca i w nim zamieszkać. Pragnie nawiązać najbardziej intymną relację. 

    Wpatrując się w to Serce, które stało się mieszkaniem Ducha Świętego, można zobaczyć, że także to Serce, Serce Matki, zostało zranione, zostało przebite na podobieństwo Serca Jezusowego. Twoją duszę miecz przeniknie - zranione pod krzyżem Niepokalane Serce Maryi, jest stale otwarte na człowieka, by każdy miał wolny dostęp do łaski, którą Bóg rozlewa. Odsyła nas do swojego Syna, wskazuje na Niego. 

    Maryja nie rozumiała, ale zachowuje Słowo w swoim Sercu. Tam jest mieszkanie Bożego Słowa - ludzkie serce. Bóg wybiera ludzkie serce na swoje mieszkanie, jak wybrał serce Maryi.


1. Jak często pozwalam Słowu dotykać mojego serca?

piątek, 11 czerwca 2021

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

    Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą (Ef 3,17-19). 

    Jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda (J 19,34).


    Święty Paweł mówi nam dzisiaj o bogactwie Chrystusa. Kiedy słyszymy - bogactwo - myślimy o obfitości. Ludzie są bogaci, bo mają dużo pieniędzy, mają tytuły. Wielu szczyci się obfitością. 

    Bóg, kiedy chce zbliżyć się do człowieka, z całej obfitości swoich bogactw, wybiera miłość. Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował... umiłował do tego stopnia, że Jego miłosierdzie jest nieskończone i niewyczerpane. Święty Jan chcąc ukazać nam tajemnicę Boga, powie: Bóg jest Miłością! 

    Święty Paweł zachęca nas dzisiaj, byśmy próbowali poznać i zasmakować, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość miłości Chrystusa do nas.

    Chrześcijan można opisywać, definiować na różne sposoby. Można mówić, że są uczniami Jezusa, naśladowcami Jezusa, głoszą Ewangelię. 

    W Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa spróbujmy popatrzeć na siebie jako tych, którzy poznali miłość Boga ku nam i uwierzyli w nią. A tę miłość poznajemy, kontemplując krzyż, umęczonego Jezusa i Jego otwarte Serce, z którego wypłynęła krew i woda. Wypłynęła natychmiast! Bóg nie zwleka z miłością. 

    Jezus kładł szczególny nacisk na to, by pokazać nam, że nas kocha i to kocha bezgranicznie, bo wiedział, że pokarmem, którego najbardziej potrzebuje człowiek, jest miłość, doświadczenie, że jestem kochany... miłość leczy wszystkie dolegliwości duszy, takie jak smutek, bezsens, rozczarowanie, beznadzieję. Jej uzdrawiająca moc sięga aż do śmierci. Tylko miłość jest silniejsza od śmierci, tylko miłość potrafi pokonać śmierć.

1. Jak często staję wobec tajemnicy Krzyża, kontemplując miłość, którą Bóg mnie obdarza?

czwartek, 10 czerwca 2021

Czwartek 10. Tygodnia Zwykłego

    Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański - tam wolność. My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu (2Kor 3,17-18).

    Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!(Mt 5,23-24).


    Duch Święty działa nieustannie. Święty Paweł mówi dzisiaj o jednym z Jego zadań wobec każdego z nas - kształtować nas na obraz Pana, byśmy mogli odzwierciedlać w sobie Bożą chwałę. Aby inni mogli, patrząc na nas, doświadczyć, że Bóg jest obecny w nas. 

    Nie wszyscy przyjmują jednak Dobrą Nowinę, nie wszyscy otwierają się na działanie Ducha, bo bóg tego świata zaślepił ich umysły. Odrzucając Jezusa pozbawiają się radości, która płynie z przyjaźni z Nim.

    Dziś doświadczamy tego samego. Wielu ludzi, poruszonych przez Ducha, wybiera Jezusa na swojego Mistrza i Pana, przyjmuje Jego Ewangelię. Ale są i ci, którzy odrzucają, a jeszcze więcej tych, którzy podchodzą obojętnie, pokazując swoją postawą, że nie chcą mieć z Jezusem nic wspólnego.

    Patrząc na dzieło Ducha, którego On dokonuje w nas, warto z wdzięcznością zwrócić się ku Panu.

    W Ewangelii Jezus ukazuje, jak bardzo poważnie traktuje fakt, że jesteśmy dziećmi Bożymi - wszyscy, bez wyjątku, a konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że jesteśmy dla siebie braćmi i siostrami. Jezus kładzie nacisk na takie postawy, które są sprzeczne z tą godnością. 

    Jezus wskazuje na związek pomiędzy miłością Boga i miłością bliźniego. Nie możesz być w porządku wobec Boga, bez względu na to co i ile Mu ofiarujesz, jeśli nie jesteś w zgodzie ze swoim bratem czy siostrą. Taka jest Boża logika. 

    Właściwe podejście do bliźniego jest niezbędnym warunkiem uczciwości sprawowanego kultu, inaczej cześć oddawana Bogu staje się farsą. Ciągle muszę czuwać, by nie wpaść w religijność bez serca, otwierać się, by Duch kształtował moje serce. 


1. Czy pozwalam Duchowi działać w moim sercu?

środa, 9 czerwca 2021

Środa 10. Tygodnia Zwykłego


    Dzięki Chrystusowi taką ufność w Bogu pokładamy. Nie żebyśmy uważali, że jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz [wiemy, że] ta możność nasza jest z Boga. On też sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia (2Kor 3,4-6).

    Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić (Mt 5,17).


    Temat ufności pokładanej w Bogu jest jednym z najważniejszych w nauczaniu św. Pawła. Chrześcijanin nie jest kimś nieśmiałym, zalęknionym. Jest człowiekiem pełnym przekonania i odważnym.

    Dzisiaj doświadczamy pewnej nieśmiałości, a nawet wstydu bycia chrześcijaninem, pewnego lęku przed świadczeniem o wierze, którym brzydziłby się św. Paweł, gdyby żył pośród nas. 

    Paweł nie opuszczał wzroku. Wobec swoich przeciwników prezentował się jako człowiek pewny siebie, swoich przekonań i wiary. Ale ta jego pewność nie pochodziła od niego samego. Paweł znał siebie, wiedział, że jest słaby. Jego pewność rodziła się z ufności Bogu. Panie, daj mi tę ufność, która swoje źródło ma w Tobie, a nie we mnie!

    Nauczanie Pawła spotyka się z oporem tych, którzy próbują go zdyskredytować i zarzucają mu, że odchodzi od Prawa Mojżeszowego, ulegając jakimś niepewnym nowościom. Paweł broni się, dokonując porównania Starego i Nowego Przymierza:

* Stare Przymierze - zbyt materialne, utrwalone w kamieniu... chwała odbita w obliczu Mojżesza... potępienie grzechu...

* Nowe Przymierze - duchowe i wewnętrzne... jawna i wspaniała chwała... usprawiedliwienie z grzechu...

    Historia zbawienia się rozwija. To, co Bóg objawił Mojżeszowi w jego czasach, było dobre. Ale to, co objawia nam w swoim Synu, Jezusie Chrystusie, jest lepsze. To nie oznacza, że można odrzucić przeszłość, trzeba wypełnić ją Duchem.

    Litera zabija, a Duch ożywia. To nieustanne niebezpieczeństwo, jakie zagraża każdemu z nas. Zatrzymać się na formalnych gestach, zadowolić się zewnętrzną prawością, zgodną z literą. W ten sposób najpiękniejsze rzeczy ulegają degradacji: tak dzieje się z powołaniem życiowym, zawodowym, z modlitwą, z miłością, z tak wieloma pięknymi uczuciami... 

    Pomóż mi, Panie, abym nie przestał ożywiać wszystkiego nowym życiem. Abym nie uczynił mojego powołania, moich codziennych obowiązków  formalną praktyką, bo tak trzeba coś wykonać, ale napełniaj mnie Duchem, bym w moją codzienność angażował całą moją istotę. 

    Duchu Święty, przyjdź i obdarzaj nowym życiem każdy mój dzień..., aby nie tylko zachowywać, ale wypełniać...


1. Czy nie przywiązuję się zbyt mocno do zewnętrznej formy religijności, zapominając o potrzebie ciągłego poszukiwania Boga?


wtorek, 8 czerwca 2021

Wtorek 10. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Jadwigi, królowej

    Bóg mi świadkiem, że w tym, co do was mówię, nie ma równocześnie "tak" i "nie". Syn Boży, Chrystus Jezus, Ten, którego głosiłem wam ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był "tak" i "nie", lecz dokonało się w Nim "tak" (2Kor 1,18-19). 

    Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi (Mt 5,13).


    Wiemy bardzo dobrze, że w nas, z powodu naszej wrodzonej słabości, nasze tak może stać się nie. Możemy zobowiązywać się naszym słowem, deklarować budowanie życia na wartościach ewangelicznych, a później pójść w przeciwnym kierunku i żyć wbrew temu, do czego się zobowiązaliśmy. Nasze tak nie zawsze jest tak, może stać się nie. 

    W Jezusie tak jest zawsze tak. Jest wierny swoim naukom, swoim obietnicom. Jeśli mówi nam, że droga, którą wskazuje, prowadzi do życia, to znaczy, że naprawdę prowadzi do życia. 

    Słowa Jezusa o soli i świetle nabierają szczególnego znaczenia w czasach, w których żyjemy. W naszym społeczeństwie jest wciąż wielu, którzy nie słyszeli o Jezusie, a także wielu, którzy usłyszeli i odeszli, odłączyli się od Niego. Jedynym sposobem, aby mogli poznać Jezusa i Jego przesłanie, jest poznanie Go przez nas, przez nasze słowa i nasze życie. 

    Nie można zamknąć się w kościele, w małych grupach i wspólnotach. Trzeba wychodzić z orędziem Ewangelii do świata, do tych, którzy Jezusa nie znają lub którzy się od Jezusa odwrócili. Być światłem tam, gdzie jest ciemno, być solą tam, gdzie życie utraciło swój smak. 

1. Czy staram się, by moje tak było rzeczywiście tak? 

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Poniedziałek 10. Tygodnia Zwykłego

    Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga (2Kor 1,3-4).

Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu3, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt 5,2-3).


    Święty Paweł przypomina o niewyczerpanym źródle naszego życia, naszego starania, aby trudzić się dla Ewangelii. Bóg jest źródłem naszej pociechy, naszej miłości i przebaczenia. Otrzymujemy Boże dary, aby ofiarować je naszym braciom i siostrom, aby innych pocieszać, kochać, innym przebaczać, darzyć zaufaniem. Dałem wam przykład, abyście i wy tak czynili. 

    Punktem odniesienia chrześcijańskiego życia nie jest prawo czy nakazy. Punktem odniesienia jest Osoba - Chrystus.

    Pisał papież Benedykt w książce "Jezus": Tylko żyjąc autentycznie po chrześcijańsku, to znaczy pozwalając, by zamieszkał w nas Chrystus, możemy zrozumieć samo życie Chrystusa. I dodaje Benedykt: błogosławieństwa są portretem Chrystusa, Jego biografią. Jezus stał się ubogim, aby nas wszystkich ubogacić, będąc potężnym, stał się cichym i pokornym, pocieszał tych, którzy płakali, był miłosierny dla wszystkich, a zwłaszcza dla grzeszników, za głoszenie Królestwa i obronę sprawiedliwości był prześladowany, był prawdziwym budowniczym pokoju. 

    Błogosławieństwa Jezusa są dalekie od tego, co świat uważa za błogosławieństwo. Świat ogłasza szczęśliwymi tych, którzy mają dużo pieniędzy, którzy zajmują najwyższe stanowiska, zwycięzców, tych, którzy cieszą się życiem bez skrupułów. 

    Tylko otwierając nasze serce, pozwalając, aby Chrystus wszedł do niego i prowadził nas, będziemy mogli zrozumieć i żyć duchem błogosławieństw, nawet jeśli dla świata są one znakiem sprzeciwu. Tylko idąc za Chrystusem, będziemy mogli zrozumieć, choć trochę, wielkość i głębię błogosławieństw. 

    Błogosławieństwa nie są wreszcie tylko sytuacjami biernymi, których doświadczamy, które na nas spadają, które cierpimy. Błogosławieństwa wskazują na postawy, które trzeba w sobie kształtować: być miłosiernym, oczyszczać serce, podejmować wysiłek na rzecz pokoju, walczyć o sprawiedliwość, nawet jeśli spotyka nas niezrozumienie i prześladowanie. Błogosławieństwa są zaproszeniem do czynnego życia Ewangelią. 

1. Które z błogosławieństw praktykuję?

niedziela, 6 czerwca 2021

10. Niedziela Zwykła

    Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?» On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się» (Rdz 3,9-10).

    Jeśli zachowasz pamięć o grzechu, Panie, Panie, któż się ostoi? Ale Ty udzielasz przebaczenia, aby ze czcią Ci służono (Ps 130).

    Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone (Mk 3,28).


    Pierwsze pytanie, które zadał Bóg człowiekowi - Gdzie jesteś? Z pewnością wiedział, gdzie Adam się schował, ale szuka człowieka, nawiązuje z nim dialog. Nie pozostawia Adama i Ewy ich losowi, nie pozwala im zginąć w ich nieposłuszeństwie i grzechu. Bóg zawsze daje nam możliwość spotkania się z Nim.

    Człowiek się zawstydził. Rozpoznał swoją nagość i się ukrył. Poczucie wstydu towarzyszy nam zawsze, kiedy musimy się przyznać do popełnionego zła. Mówił papież Franciszek: nie jest łatwo stanąć przed drugim człowiekiem, nawet wiedząc, że reprezentuje on Boga, i wyznać swój grzech. Odczuwa się wstyd zarówno za to, co się popełniło, jak i za to, że trzeba się do tego przyznać przed drugą osobą. Wstyd jest uczuciem intymnym, które wpływa na życie osobiste człowieka. Już od pierwszych stron Biblia mówi o wstydzie. Po grzechu Adama i Ewy święty autor natychmiast zauważa: "otworzyły się im oczy i poznali, że są nadzy". Pierwszą reakcją na ten wstyd było ukrycie się przed Bogiem.

    Bóg przygotowuje im szaty, ubiera, aby wyrwać ich z bolesnego i upokarzającego poczucia wstydu.  Jeśli zachowasz pamięć o grzechu, Panie, Panie, któż się ostoi? Ale Ty udzielasz przebaczenia, aby ze czcią Ci służono (Ps 130). Bóg nie chce, aby nasza relacja z Nim rodziła się z lęku przed karą, ale poprzez doświadczenie miłosierdzia, z którego musi się zrodzić zarówno wdzięczność, jak i zdolność przebaczania. 

    Jezus w Ewangelii mówi o pragnieniu Boga, by przebaczać - wszystko może być odpuszczone... Tylko pycha, czasem w stroju rozpaczy, uniemożliwia przebaczenie, ponieważ opiera się darowi Ducha Świętego. Tak samo zareagował Piotr w Wieczerniku, kiedy Jezus pochylił się, by umyć mu nogi. Jeśli nie pozwalasz Bogu na przebaczenie, na obmycie twojego brudu, nie masz z Nim udziału. 

    Przyjacielu, gdzie jesteś? - może zawstydzony, upokorzony, ale pozwól Bogu, aby wyrwał cię z upokorzenia i wstydu.

1. Czy mam doświadczenie Boga, który mnie szuka?

sobota, 5 czerwca 2021

Sobota 9. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Bonifacego

    A teraz uwielbiajcie Pana na ziemi i dziękujcie Bogu! A oto ja wstępuję do Tego, który mnie posłał. Opiszcie to wszystko, co was spotkało». I odszedł (Tb 12,20).


    Słowa archanioła Rafała zapraszają do spojrzenia na własną historię jako miejsce doświadczenia Boga. Nasze życie, z jego najbardziej bolesnymi i radosnymi wydarzeniami, jest historią świętą i dlatego powinno być wypełnione dziękczynieniem. 

    To właśnie w tym konkretnym życiu, naszym życiu, nie w abstrakcyjnych dywagacjach i przemyśleniach, objawia się miłość Boga. Moja indywidualna historia, jak i historia każdego innego człowieka, jest opowiadaniem, głoszeniem światu, że Bóg nie opuszcza, że jest Tym, Który Jest, który zawsze pozostaje. 

    Anioł dodaje bardzo ważny szczegół, który pozwala nam spojrzeć Bożymi oczami na historię naszego życia: A teraz: gdy ty i Sara modliliście się, ja przypomniałem błagania wasze przed majestatem Pańskim, a także, gdy grzebałeś zmarłych. W tych momentach wierności samotnej, czasem absurdalnego, a może nawet upokarzającego poddania się Bogu, kiedy wydaje się, że On jest nieobecny, Bóg jest. Wszystko, co czynimy, myśląc, że nie jest dostrzeżone, co dajemy z siebie, nie oczekując nagrody, wiara, którą zachowujemy w najbardziej rozdzierających i trudnych momentach, jest słyszane przez Pana, jest przyjęte i owocuje. Nic nie jest zmarnowane. 

    Jesteśmy zaproszeni, aby zaświadczyć, o Jego opiece i obecności, aby błogosławić Go za Jego dzieła. Zachować pewność w teraźniejszości, że On jest obecny - w tym pomaga nam pamięć o przeszłości, pamięć, która pozwala nam patrzeć z ufnością i wiarą.


1. Czy widzę w moim życiu obecność Boga? Czy błogosławię Boga za Jego obecność? 

piątek, 4 czerwca 2021

Piątek 9. Tygodnia Zwykłego

    Sam Dawid nazywa Go Panem, na jakiej więc podstawie może być jego synem?» Wielki tłum słuchał Go chętnie (Mk 12,37).


    Jezus spotykał się z wieloma pytaniami, jakie padały z różnych stron. Niektóre wypływały z dobrej woli, z pragnienia poznania drogi, która prowadzi do Boga. Ale generalnie wszystkie pytania miały zabarwienie wątpliwości, a niektóre wprost były pułapkami w odniesieniu do osoby Jezusa lub Jego nauczania. 

    Dzisiaj to Jezus zadaje pytanie. I nie jest to pytanie, na które jego rozmówcy mogą łatwo odpowiedzieć. 

    Pytanie, chociaż zadane bezosobowo, odnosi się do Jezusa. Poznając pochodzenie Mesjasza, mogli by zrozumieć źródło Jego autorytetu i uznać wiarygodność nauki. 

    Jezus wskazuje na Dawida, ale jednocześnie wskazuje, że pochodzenie Mesjasza jest w samym Bogu, przekracza autorytet Dawida. Mesjasz, skoro jest Panem Dawida, może być tylko Synem Bożym. 

    Ta wojna pytań i odpowiedzi między Jezusem i Jego oponentami spotykała się z pozytywnym odbiorem pośród tłumu słuchaczy. Ludzie, słuchając tych pytań i odpowiedzi, poznawali, że jest tylko Jeden, który ma autorytet i uczy jak ten, kto ma władzę. 

1. Jak odbieram nauczanie Jezusa?

czwartek, 3 czerwca 2021

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

    A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje» (Mk 14,22).


    Nie możemy nigdy zmęczyć się powtarzaniem, że relacja Boga z nami jest historią miłości. 

    Ponieważ Bóg nas kocha, szuka tego, czego pragnie każda kochająca osoba: zjednoczenia z osobą ukochaną. Miłość poszukuje zjednoczenia, a nie rozłamu i oddalenia od osoby, która kocha.

    Bóg nie ograniczył się do cudu dania nam życia, stworzenia nas przez naszych rodziców. Nie wycofał się ze sceny życia. Już w Starym Testamencie, o czym przypomina nam pierwsze czytanie, Bóg szuka bliskości, zawiera przymierze. Ja będę Twoim Bogiem, a ty będziesz moim ludem. Sąsiednie ludy, poznając obecność Boga  pośród Jego ludu, były zdumione.

    Ale sami Izraelici nie potrafili zachwycić się Bożą obecnością. Spowszedniała im i zdradzili przymierze, zdradzili swoją miłość.

     Kiedy nadeszła pełnia czasu, w szaleństwie miłości, przełamując wszelkie przejawy tzw. normalności, Bóg posyła na ziemię własnego Syna, aby Jego miłość i bliskość stała się wyraźniejsza, bardziej namacalna, bardziej ludzka.

        Boże szaleństwo miłości trwa nadal i nadal czyni cuda. Stał się Chlebem, bo pragnie być obecny w naszym życiu: Oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata.

    Stał się Chlebem, by być naszym pokarmem. Kiedy nasza życiowa wędrówka wydaje się nam trudna, kiedy brakuje sił, On ofiarowuje nam swoje Ciało, swoją przelaną krew, która zawiera w sobie miłość i życie w obfitości. 


1. Jak często dziękuję Bogu za cud Eucharystii w moim życiu?

    

środa, 2 czerwca 2021

Środa 9. Tygodnia Zwykłego

    Panie, rozkaż, niech będę uwolniony od tej niedoli! Pozwól mi udać się na miejsce wiecznego pobytu, nie odwracaj Twego oblicza ode mnie, Panie.  teraz wznoszę moje oblicze i zwracam me oczy ku Tobie. Pozwól mi odejść z ziemi, abym więcej nie słuchała obelg (Tb 3,6.12-13). 

    Potem przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: (...) przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę» (Mk 12,18.23).


    Modlitwa Tobiasza i Sary. dwóch osób, które doświadczają bolesnych doświadczeń, pogardy, odrzucenia. Trudno już im odpowiadać na obelgi i oszczerstwa, które codziennie wobec nich padają. Sara nawet gotowa była odebrać sobie życie, ale nie chce, by jej śmierć okryła jeszcze większą hańbą jej ojca. 

    W swoim trudnym do zaakceptowania po ludzku położeniu, kiedy już wszyscy ludzie zawiedli, zwracają się w modlitwie ku Bogu, któremu ufają. I Tobiasz, i Sara, proszą Boga, aby zakończył ich cierpienie, dając śmierć. Nie wątpią, że On może ich wybawić i chcą powierzyć siebie Jego dłoniom. 

    Święty Paweł powie w liście do Rzymian: jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?  Postawa Tobiasza i Sary są taką lekcją zaufania, że Bóg jest po naszej stronie, nawet wówczas, kiedy wszystko wydaje się ciemnością.

    Saduceusze nie uznają zmartwychwstania. Wyśmiewają je, wyszukując różnych argumentów. Jezus, odpowiadając im na pytanie, którego celem nie było poznanie prawdy, ale ośmieszenie Jezusa, wskazuje na dwie rzeczy:

* zmartwychwstanie nie może być pojmowane jako przedłużenie obecnego życia. To jest coś zupełnie innego, inna rzeczywistość. Będą jak aniołowie w niebie - tam życie będzie skoncentrowane na wychwalaniu i służbie Bogu. 

* Jezus odwołuje się również do Tory, przywołuje patriarchów: Abrahama, Izaaka i Jakuba. Nie jest to przypadek - to księgi, które saduceusze uznają. Interpretacji nie uznają. I przez to odwołanie Jezus wskazuje, ze Bóg jest wierny i ziemska śmierć nie może położyć kresu tej wierności. Bóg jest Bogiem życia; chce, aby wszyscy żyli wiecznie. 

    Z tej dyskusji warto wyciągnąć dla siebie dwa wskazania: po pierwsze - nie można do zmartwychwstania przykładać miary ziemskich kategorii, bo są one ograniczone i nieadekwatne. Trzeba zaufać Bogu i przyjąć zmartwychwstanie jako tajemnicę wiary. Po drugie - jeżeli wierzymy w Boga, w Jego stałe działanie w naszym życiu, nie możemy się dziwić, że nas stworzył i przeznaczył do życia wiecznego z Nim. 

1. Jak rozumiemy owo "życie wieczne"? Czy naprawdę wierzę, że Bóg troszczy się o mnie teraz i da żyć mi wiecznie?

wtorek, 1 czerwca 2021

Wtorek 9. tygodnia Zwykłego - wsp. św. Justyna

    Wtedy ona mi rzekła: "A gdzie są te twoje uczynki miłosierdzia!? Gdzie te prawe dzieła!?  O, widać wyraźnie, jak to wszystko odpłaca ci się (Tb 2,14).

    Odwieczny problem cierpienia człowieka dobrego, człowieka, który kocha Boga, który idzie Jego drogami. Kolejny rozdział tajemnicy zła na świecie, które tak trudno pogodzić z Bożą dobrocią i sprawiedliwością.

    Tobiasz jest człowiekiem dobrym i sprawiedliwym. Nawet narażając własne życie, stara się być wiernym Bożym nakazom, a spotyka go nieszczęście - traci wzrok. Staje się pośmiewiskiem przyjaciół, a nawet własnej żony. Na nic się zdało dawanie jałmużny, chowanie zmarłych. I w tym cierpieniu nie poddaje się zwątpieniu. 

    Sięgając po Nowy Testament, możemy trochę zrozumieć tę tajemnicę nieprawości. Bóg nie chce śmierci swojego Syna, ale pozwala na to, by ludzie, korzystając z własnej wolności, którą ich obdarzył, przybili Jezusa do krzyża. To nie Bóg, lecz ludzie ukrzyżowali Jezusa. Bóg odrzuca zło, opowiada się zawsze po stronie dobra, prawdy, miłości i prosi nas, byśmy poszli taką drogą, a nie drogą zła. 

    Nawet wtedy, kiedy dotyka nas cierpienie, Bóg nas nie zostawia samych. Bóg nie wyjaśnia nam do końca tajemnicy zła, ale próbuje nam ukazać miłość, którą ma dla każdego człowieka, zwłaszcza przez swojego Syna, Jezusa. To właśnie na tej miłości musimy polegać. 

1. Czy ufam Bogu, kiedy spotyka mnie cierpienie?