zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 23 września 2021

Czwartek 25 Tygodnia Zwykłego - wsp. św. o. Pio z Pietrelciny

    A zatem tak mówi Pan, Wszechwładca: Zastanówcie się w swoich sercach nad tym, jak wam się wiedzie. Dużo siejecie, a zbieracie niewiele; niby jedliście, a nie jesteście syci; napiliście się, a pragnienia nie ugasiliście; opatuliliście się, a ciepła nie czujecie; odkładacie sobie zarobki, a jakbyście je zawiązywali w dziurawym worku (Ag 1,5-6).

    Herod powiedział: "Janowi ja ściąłem głowę. Więc kim jest Ten, o którym takie rzeczy słyszę?" I starał się Go zobaczyć (Łk 9,9).


    Jest ok. 520 roku. Naród wybrany wrócił z wygnania w Babilonie do swojej ziemi. Ludzie zajęli się odbudową swoich domów, uprawą ziemi... zapominając o budowie świątyni. Budowę Bożego domu odkładają na później. 

    Jeżeli domu Pan nie zbuduje, na próżno się trudzą jego budowniczowie... - zdaje się przypominać Izraelitom prorok Aggeusz - daremnie wstawać będziecie o brzasku i ze spoczynku się zrywać... Kiedy człowiek zapomina o Bogu, trud jego staje się daremny. Aggeusz wzywa do zmiany priorytetów. 

    To lekcja także dla nas. Najpierw uczynić serce świątynią Boga, aby On mógł kierować naszym życiem. To jest gwarancja, że życie nie zostanie zmarnowane. 

    Jezus szybko zdobywał popularność. Słuchacze szybko poznali, że odbiegał od innych proroków, nauczycieli i kaznodziejów. Jego słowa miały moc, uzdrawiał i dokonywał znaków. Ubogich traktował z miłością. Ukazywał drogi dotąd nieznane. I Herod o Nim usłyszał. Chciał Go zobaczyć. Ale nie było w nim pragnienia spotkania, zmiany życia, łaski. Była tylko ludzka próżność i ciekawość. Była też obawa, że On przypomni o zbrodni dokonanej na Janie. 

    My też znamy Jezusa, może słuchamy Jego słów. Podziwiamy Jego dobroć i miłość. I można się na tym zatrzymać. Wtedy trudno o spotkanie.


1. Czy Słowo mnie przemienia?

środa, 22 września 2021

Środa 25. Tygodnia Zwykłego

    A teraz zaledwie na chwilę przyszło zmiłowanie od Pana, Boga naszego, przez to, że pozostawił nam garstkę ocalonych, że w swoim miejscu świętym dał nam dach nad głową, że Bóg nasz rozjaśnił oczy nasze i że pozwolił nam w niewoli naszej trochę odetchnąć - bo przecież jesteśmy niewolnikami (Ezd 9,8-9).


    Wyjście z niewoli powinno rodzić radość i wdzięczność wobec Boga, który wybawia swój lud z niewoli. Tak działo się po przejściu Morza w czasie wyjścia z Egiptu. Jednak po wyjściu z Babilonu widać coś innego - zdaje się dominować świadomość grzechu, jaki lud popełnił. Ezdrasz staje się wyrazicielem tej świadomości. 

    Długotrwały lament i uznanie win. Wszystko zostaje wyznane. Ogrom winy kontrastuje z Bożą sprawiedliwością. - Bóg zesłał karę, lecz kara była znacznie łagodniejsza, niż można się było spodziewać wobec ciężaru win. 

    Ezdrasz wypowiada też ufną prośbę do Boga miłosierdzia, miłosierdzia, które przejawia się w trzech aspektach:

* ocalała reszta ludu, która zachowała wierność Bogu przymierza;

* nastąpiło wyrwanie z niewoli;

* dominujące imperium perskie z życzliwością odnosi się wobec ludu Izraela.

    Kluczem do pielęgnowania nadziei jest świadomość, że nawet w najgorszych okolicznościach zawsze jest On i można Mu zaufać.


1. Czy potrafię w mojej przeszłości zobaczyć wyzwalające działanie Boga?

wtorek, 21 września 2021

Wtorek 25. Tygodnia Zwykłego - Święto św. Mateusza, Apostoła

    Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego (Ef 4,7.11-12).

    On usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary (Mt 9,12-13).


    Każdy z nas został zaproszony przez Chrystusa po imieniu. Każdy z nas ma swoje miejsce w świecie, z którego może innym mówić o Bogu, o Jego miłości, i z którego może mówić Bogu o innych, o braciach i siostrach.  

    W prostocie naszego życia, w codzienności wypełnionej obowiązkami, w zjednoczeniu, ze świadomością, że każdy z nas jest tylko małym trybikiem w wielkim organizmie, jakim jest Kościół. 

     Zaproszony też został na tę drogę przygody z Jezusem celnik Mateusz. W tej krótkiej historii powołania, którą poznajemy z dzisiejszej Ewangelii, zawarte jest potrójne przesłanie skierowane do każdego z nas. Kiedy Jezus mówi mu, by poszedł za Nim, ten nie waha się ani chwili, wstaje z miejsca pracy i rusza za Mistrzem, bez żadnych dodatkowych pytań.

    Był państwowym urzędnikiem, bardzo ważnym machinie państwa – poborcą podatków. I porzuca wszystko. 

    Zaproszenie skierowane do niego przez Jezusa, a dokładnie moment spotkania przy stole w jego domu, pośród wielu celników i innych, uważanych za grzeszników, wywołuje skandal. Wobec wywołanego zgorszenia wśród „sprawiedliwych i pobożnych” Jezus objawia jeden z aspektów swojej misji – troskę o tych, którzy źle się mają. 

    Spróbujmy odnaleźć się w tej sytuacji, kiedy byliśmy zgorszeni postawą kogoś, kogo może cenimy, ale z drugiej strony jakieś zachowanie tej osoby uznaliśmy za niewłaściwe. Iluż to jest zgorszonych chrześcijan postawą papieża Franciszka, który pochylił się do nóg więźniów, a nawet kobiet, czy muzułmanki w Wielki Czwartek? Czy może ostatnie wydarzenie z polskiego podwórka – odsądzanie od czci i wiary ks. bp. Grzegorza Rysia. Stał się skandalistą po zachowaniu na stadionie w Łodzi. W tym kontekście warto spojrzeć na trzecie przesłanie tej Ewangelii: chcę miłosierdzia, a nie ofiary. 

    Na cóż te godziny postu, pokuty, jeśli nie potrafię zdobyć się na rozmowę z bratem? Jeżeli nie potrafię przebaczyć urazy? Jeśli nie wyciągam ręki do tych, którzy cierpią blisko mnie? Jeśli nie potrafię wybaczyć?  Miłosierdzie jest kluczem do przesłania Chrystusa. 


1. Jak widzę swoje miejsce w Kościele?

poniedziałek, 20 września 2021

Poniedziałek 25 Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Andrzeja Kim Tae-Gon, kapłana, Pawła Chong Ha-Sang i towarzyszy

    Aby się spełniło słowo Pańskie z ust Jeremiasza, pobudził Pan ducha Cyrusa, króla perskiego, w pierwszym roku jego panowania, tak iż obwieścił on, również na piśmie, w całym państwie swoim, co następuje (Ezd 1,1).

    Nikt, gdy zapali lampę, nie zasłania jej naczyniem ani nie umieszcza pod łóżkiem, lecz na świeczniku ją stawia, aby wchodzący widzieli światło (Łk 8,16).


    Bóg wyzwala. Pozwala na powrót swojego ludu z wygnania babilońskiego, następuje odbudowa świątyni - symbolu religijnej tożsamości narodu.

    Bóg posługuje się pogańskim królem, Cyrusem, aby zrealizować swój plan. Persowie odnosili się tolerancyjnie wobec religii Izraela, co więcej dekret królewski nakazuje pomoc w odbudowie miejsca kultu. W sposób nieoczekiwany Izraelici otrzymują to, co utracili. 

    Historia Izraela usiana jest takimi interwencjami Boga. Ale to Boże działanie nigdy nie przebiega wtedy i tak, jak lud by tego oczekiwał. To pewien znak wodny Bożego działania. Bóg zawsze jest obecny w historii ludzkości. I jest obecny jako ten, kim jest: sprawiedliwy i miłosierny Bóg, który nigdy nie zaniedbuje swoich dzieci i zawsze dba o ich dobro. Ale jednocześnie jest to Bóg suwerenny, wolny od ludzkich uwarunkowań, Bóg, który wiele lepiej niż ktokolwiek inny, co jest dla nas najlepsze.

    Często dopiero po upływie czasu odkrywamy, że Bóg stał za wieloma wydarzeniami, które początkowo wydawały się nam niekorzystne. 

    Słowa dzisiejszej Ewangelii poprzedza przypowieść o siewcy rzucającym ziarno. Jesteśmy zaproszeni, aby wejść w symbol Bożego światła. Samo słowo jest tym światłem. 

    Jezus przepowiadający przynosi światło, rozświetla ludzkie ciemności światłem Bożego Słowa. Jezus zwraca uwagę, że tego Boże światła - Słowa nie można ukrywać. Przyjęte światło ma być przekazywane dalej. Uczniowie Jezusa szybko zrozumieli, że ich misja ewangelizacyjna polega na przekazywaniu światła zmartwychwstałego Chrystusa  wszystkim tym, którzy jeszcze go poznali.

    Światło - Słowo nie tylko rozświetla ludzkie ciemności grzechu, ale również odkrywa tajemnicę samego Boga, przenika ludzkie serce i ujawnia, w jaki sposób serce reaguje na Boże Objawienie. 

    Światło - Słowo wymaga uwagi. Uważajcie, jak słuchacie. Jesteśmy zaproszeni, by przylgnąć do Słowa. Pojawia się ostrzeżenie, ukazujące konsekwencje braku tego przylgnięcia : utrata światła - Słowa, utrata daru. Kiedy wchodzimy w Słowo i pozwalamy prowadzić się Jego Światłu, ono w nas wzrasta i wydaje owoce w życiu. Ale kiedy brakuje przylgnięcia do Słowa, kiedy jest tylko powierzchowne słuchanie, dar zostaje utracony. 


1. Jak słucham Słowa?
2. Czy światło otrzymane staram się przekazywać dalej?

niedziela, 19 września 2021

XXV Niedziela Zwykła

Odeszli stamtąd i podążali przez Galileę. Nie chciał, by ktoś o tym wiedział, bo nauczał tylko swoich uczniów. Mówił im: „Syn Człowieczy oddaje się w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale zabity po trzech dniach zmartwychwstanie”. Oni nie rozumieli tej wypowiedzi, lecz bali się Go zapytać  (Mk 9,30-32). 


Ten brak zrozumienia uczniów jest uderzające. Są to ludzie, którzy wszystko zostawili, aby pójść za Nim, którzy każdego dnia idą ze swoim Mistrzem, z którym dzielą życie – i nic nie rozumieją. 

Jezus nauczał tylko swoich uczniów – mówi św. Marek. Przekazywał im coś, co mieli zachować, co mieli sobie przyswoić. I jak to się czasem zdarza uczniom, nie rozumieli. To jest coś normalnego, że ktoś się stara, podejmuje wysiłek, ale mimo swoich dobrych chęci, nie potrafi czegoś zrozumieć. Problemem nie jest to, że Go nie rozumieli – problem polega na tym, że nie mają odwagi zapytać. Jakby to, co mówi Mistrz, zupełnie ich nie interesowało.

     Zawsze z niepokojem patrzę na uczniów w klasie, którzy grzecznie potakują głowami, kiedy pada pytanie, czy wszystko rozumieją…

     Uczniowie nie rozumieli. To stwierdzenie świętego Marka oznacza znacznie więcej – nie chcieli zrozumieć. Los, jaki zapowiada Jezus, jest niezgodny z religijnością, w której zostali wychowani i nie odpowiada ich oczekiwaniom. Trudno im przyjąć taki obraz, że Bóg godzi się na wydanie swojego wybrańca w ręce złoczyńców.

     Nie jesteśmy daleko od sposobu myślenia uczniów. I my stawiamy sobie takie pytania: jak Bóg może godzić się na cierpienie niewinnych, dobrych, sprawiedliwych, swoich naśladowców… Jak można twierdzić, że Bóg jest Sprawiedliwy? Nie dziwi, że uczniowie, słysząc zapowiedź męki Mistrza i to po raz drugi, nie przyjmują jej do wiadomości. Wycofują się do swoich własnych spraw, swoich interesów, swoich oczekiwań, a może roszczeń. 

    W Kafarnaum  Jezus usiadł – przyjął postawę rabina, mistrza, który ma udzielić ważnej lekcji. I wypowiada słowa: Jeżeli któryś chce być pierwszy, będzie ostatni wśród wszystkich i sługą wszystkich. Ten, kto zajmuje pierwsze miejsce, musi odrzucić wszelkie pretensje, roszczenia, marzenia za wielkością. Kościół nie jest trampoliną do osiągnięcia prestiżu i znaczenia, wyróżniania się i władzy nad innymi. I cały problem polega na tym, że my wciąż tego nie rozumiemy.

    Nikt z nas nie jest wolny od wewnętrznej walki, która jest podsycana przez nieuporządkowane namiętności. Tego też doświadczali apostołowie. Ambicja każe im kłócić się o znaczenie, pierwsze miejsca, władzę. Wciąż słyszymy: aby być kimś w życiu, musisz odnieść sukces, musisz sięgnąć po wyższe stanowisko, musisz mieć władzę – wtedy będziesz szczęśliwy. Jezus zaprasza nas do zmiany takiego myślenia. Nie mówi, by unikać stanowisk, ale zachęca do oczyszczenia motywacji. Pierwsze miejsca nie są po to, by się wywyższać nad innych, ale by szukać ich dobra i im służyć. Będziesz szczęśliwy, kiedy zrozumiesz, że twoje dobro polega na szukaniu dobra innych.

    Trzeba uniżyć się do poziomu dziecka – wtedy może zrozumiemy dzisiejszą Ewangelię. 


1. Czy nie ma we mnie takich "duchowych" pragnień, które zasłaniają mi Boga?

sobota, 18 września 2021

Święto św. Stanisława Kostki, patrona Polski

    Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki (1 J 2,16-17).

    Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział (Łk 2,48-50).


    Dzieci często potrafią zadziwić rodziców. Nie zawsze też rodzice potrafią zrozumieć swoje dzieci, ich postępowanie, wybory, decyzje. Dziecko ma swój świat, który można obserwować, ale tylko ten, kto zdobędzie zaufanie dziecka, otrzymuje od niego klucz do tajemnicy serca. 

    Wobec tajemnicy, przed którą staje dorosły człowiek, patrząc na dziecko, możliwe są różne podejścia. Najlepszym rozwiązaniem jest szacunek wobec dziecka i podjęcie wysiłku poznania prawdy. To pytanie: czemuś nam to uczynił? I chociaż nie zrozumieli odpowiedzi, uszanowali ją.

    Takie samo pytanie mogli postawić patronowi dnia jego rodzice. Ale nie podjęli tego trudu, by pytać. Nie było w nich zgody, by ich syn, Stanisław, był w tym, co należy do Ojca. Nie rozumieli swojego syna, ale nie potrafili uszanować jego wyboru. Chcieli przeszkodzić, wymusić, by przyjął ich plan na życie i szczęście. 

    To Stanisław uczył ich tego, co w życiu najważniejsze. Uczył ich, że to, co oferuje świat, czego pragnęli dla swojego dziecka, przemija. Stanisław wybrał wolę Ojca, a tym samym wybrał życie. Niezwykła dojrzałość młodości, od której dorośli mogą się wiele nauczyć.


1. Czy potrafię uszanować te wybory innych ludzi, których nie potrafię zrozumieć?

    

piątek, 17 września 2021

Piątek 24. Tygodnia Zwykłego

    Ty jednak, o mężu Boży, unikaj tego. Zabiegaj natomiast o sprawiedliwość, o pobożność, o wiarę, o miłość, o wytrwałość, o łagodność. Tocz szlachetny bój wiary, zdobywaj życie wieczne, do którego zostałeś powołany i na które przystałeś w owym pięknym wyznaniu przy wielu świadkach (1 Tm 6,11-12).


    Czasowniki, których unika święty Paweł, aby napomnieć Tymoteusza: uciekaj, zabiegaj, tocz bój, zdobywaj - pokazują, że życie chrześcijanina nie jest życiem wygodnym, życiem opartym na zasadzie: tu mam wszystko. 

    Chrześcijanin, który chce być wierny Bogu, musi prowadzić życie w ciągłej czujności, aby nie dać się porwać fałszywym naukom, które proponują wiele rozwiązań ułatwiających często życie, ale za cenę porzucenia Boga i wiary. 

    Wszyscy zostaliśmy powołani do życia wiecznego Jego łaską, ale musimy wykonać naszą część pracy, aby się nim cieszyć. Święty Augustyn wypowie tę prawdę w krótkim zdaniu: Bóg, który stworzył cię bez ciebie, nie zbawi cię bez ciebie. 

    Już dziś możliwe jest, byśmy smakowali tego życia, do którego zostaliśmy powołani. Możemy, jeśli podejmiemy drogę cnót, które św. Paweł wymienia, kiedy poprzestaniemy na tym, co niezbędne, kiedy wyrzekniemy się chciwości, która jest korzeniem wszelkiego zła. 


1. Czy potrafię poprzestać na tym, co niezbędne?

czwartek, 16 września 2021

Czwartek 24 Tygodnia Zwykłego - wsp. świętych Korneliusza i Cypriana

    Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą proroctwa i przez włożenie rąk kolegium prezbiterów (1 Tm 4,14).

    Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś powiedzieć». On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu!» (Łk 7,40).


    Wskazówka dana Tymoteuszowi jest wciąż aktualna i dotyczy każdego chrześcijanina. Pamiętać o otrzymanym darze.

    Po pierwsze powinna rodzić się w nas wdzięczna świadomość, że każdy otrzymał swój dar. To kim jesteśmy i co posiadamy, co możemy osiągnąć, co robimy w życiu, jest owocem daru, który otrzymaliśmy od Boga. Nie możemy przyznawać sobie medali, bo nie jesteśmy "autorami" zdolności, które posiadamy. Otrzymaliśmy je. 

    Po drugie nie zaniedbuj. Odpowiedzialność za otrzymany dar. Postawa, która czyni z daru użytek, wprawia go w ruch. Mojego daru nikt inny poza mną nie może wykorzystać. Tylko ja mogę go użyć, aby w ten sposób służył innym. 

    Otrzymaliśmy dar, nie jeden z pewnością, i trzeba prosić Pana, aby nas wspierał w pragnieniu, by ten dar rodził owoce. 

    Szymon nie potrafi zrozumieć Bożego daru - daru miłosierdzia. Nigdy go nie doświadczył, ponieważ uważa siebie za sprawiedliwego i dobrego. Trudno mu zrozumieć Bożą bezinteresowność Bożej miłości. Zrozumiała to grzeszna kobieta, dlatego do niej skierowane zostały słowa: twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju. Zrozumiała i otworzyła się na Boży dar.


1. Czy jest jakiś Boży dar, który zaniedbuję?


środa, 15 września 2021

Środa 24. Tygodnia Zwykłego - wsp. Matki Bożej Bolesnej

    
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19,26-27).

    Tajemnica Krzyża jest zaproszeniem do kontemplacji i do solidarności, do wiary i do uczestnictwa, do włączenia się. 

    Najpierw do wiary w Boga, który uniżył się tak bardzo, że poddał się haniebnej śmierci. Do solidarności, włączenia się, aby poprzez własny udział w tajemnicy odkryć oblicze Jezusa w tych, którzy cierpią. Jesteśmy zaproszeni, by kontemplować postawę Maryi stojącej pod krzyżem.

    Czasami, wobec cierpienia innych, nie można nic zrobić, ale zawsze można być, jak Maryja była obecna u stóp krzyża. 

    Kiedy przypatrzymy się historii Maryi, można zobaczyć, że cechą Jej powołania jest obecność, Ona po prostu jest: w Kanie Galilejskiej, u stóp Krzyża, pośród wspólnoty uczniów zamkniętych w Wieczerniku i trwających na modlitwie. Maryja tam była. 

    W tej prostej i często milczącej obecności jest jednak coś niezwykłego - rzeczy nie pozostają takimi, jakimi są. Zawsze coś się dzieje i to coś dobrego za Jej sprawą. Chociaż nie ma wielu słów. W Kanie Galilejskiej woda w stągwiach do oczyszczeń (symbol Starego Prawa) staje się winem czasów mesjańskich. W Jerozolimie mała i słaba wspólnota uczniów otrzymuje Ducha Świętego i wychodzi, przełamując swój lęk, by odważnie głosić, że Jezus jest Panem i że żyje. 

    Pod Krzyżem, w chwili śmierci i klęski Jezusa, obecność Maryi rodzi nowe więzi, które obejmują wszystkich uczniów Jezusa, a nawet całą ludzkość - oto syn Twój, oto Matka twoja. Jeśli Jezus, Syn Maryi, daje umiłowanego ucznia Maryi jako syna, a swojemu uczniowi Maryję jako Matkę, to znaczy, że my wszyscy, przyjmując ukrzyżowanego Chrystusa i pozostając u stóp Krzyża, stajemy się braćmi i siostrami Chrystusa, uczestnikami Jego losu i Jego zwycięstwa. 

    W życiu jest wiele sytuacji, w których po ludzku nie możemy już nic zrobić. Samo działanie jednak nie wyczerpuje naszych możliwości. Ważne jest, aby umieć być. 

    To często w oczach świata marnowane życie mniszek i mnichów zamkniętych za klauzurą klasztorów jest takim być. Z pewnością tak można widzieć na wielu misjonarzy i misjonarki, którzy w krajach muzułmańskich pozbawieni są możliwości działania, głoszenia Ewangelii. Tak samo patrzę na tych, którzy pracują z ludźmi obłożne chorymi, którzy już nie mogą wyzdrowieć, z ludźmi czasem głęboko psychicznie chorymi, starszymi, nieuleczalnie chorymi. Co można dla nich zrobić?  Pozostaje jedynie być  jak Maryja. Bez słów, w doświadczeniu własnej bezsilności. To być może stać się początkiem czegoś nowego: wina zamiast wody, ufności zamiast lęku, wolności zamiast bezduszności prawa, nieoczekiwanych relacji tam, gdzie, jak się wydaje, panuje tylko spustoszenie i lęk. 

    Boże... daj, aby Twój Kościół uczestniczył razem z Maryją w męce Chrystusa i zasłużył na udział w Jego zmartwychwstaniu - modliliśmy się słowami modlitwy dnia. Być obecnym, uczestniczyć, aby zasłużyć.

1. Czy potrafię towarzyszyć cierpieniu drugiego człowieka?

wtorek, 14 września 2021

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

    W czasie marszu lud stracił cierpliwość. Lud obwiniał Boga i złorzeczył Mojżeszowi, mówiąc: "Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas wytracić na pustkowiu? (Lb 21,4b-5). 

    Bo tak Bóg umiłował świat, że Syna jednorodzonego wydał, aby każdy wierzący w Niego, nie zginął, lecz otrzymał życie wieczne. I nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził ten świat, lecz aby świat dzięki Niemu został zbawiony (J 3,16-17).


    Lubimy szemrać i obwiniać - czasem innych ludzi, czasem samego Boga. Ciągle z czegoś niezadowoleni. Potrafimy zatruwać swoim szemraniem atmosferę i odbierać radość życia innym. 

    Widzimy wokół nas różne węże, które nas kąsają: wirus, klęski żywiołowe, gwałtowne zmiany pogodowe. Kiedy życie nas męczy, nie idziemy do Boga, aby się poskarżyć, wypowiedzieć swój ból i żal. Wolimy mówić źle o Nim, może licząc na to, że skarga jednak dotrze do Jego uszu i coś zaradzi.  

    Krzyż, pusty i prosty, nie jest ani kochany, ani nie może być kochany. To, co się dzieje, to fakt, że nikt nie mówi o krzyżu jako takim, ale o krzyżu Ukrzyżowanego. Oddajemy cześć krzyżowi ze względu na Tego, który na nim został ukrzyżowany. 

    Krzyż jest Mądrością Boga, który zniża się do naszego poziomu, aby okazać nam swoje nieskończone miłosierdzie i ofiarować nam Zbawienie.

    Jezus nie stworzył krzyża, ale napotkał go na swojej drodze, jak każdy z nas. On przyjął go z miłością i ta miłość nadała mu nowe znaczenie, pełne nadziei. W ten sposób Krzyż Chrystusa, który przechodzi przez śmierć, prowadzi do Życia. 

    Podwyższenie Krzyża nie jest wywyższeniem bólu, ale miłości - miłości, która przewyższa cierpienie krzyża. 


1. Jak często swoją myśl kieruję ku Krzyżowi Chrystusa?

poniedziałek, 13 września 2021

Poniedziałek 24. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Jana Chryzostoma, biskupa i doktora Kościoła

    On pragnie, by wszyscy ludzie przyjęli zbawienie i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4).

    Centurion przysłał przyjaciół, aby Mu powiedzieli: "Panie, nie trudź się, bo nie jestem na tyle wielki, abyś wszedł pod mój dach. I dlatego również nie uznałem się za godnego, żeby przyjść do Ciebie osobiście. Rozkaż tylko słowem i niech mój chłopak stanie się zdrowy (Łk 7,6-7).


    Pragnienie Boga, aby wszyscy zostali zbawieni. Cała historia zbawienia jest opowieścią o miłości Boga wobec człowieka. Boga, który miłosierną miłością odpowiada na ludzki grzech, zagubienie, nieszczęście. Bóg jest Bogiem zbawienia, a nie potępienia, dlatego posłał swojego Syna. To jest przesłanie, które jako wierzący musimy wciąż kierować do świata: bóg pragnie zbawienia, Bóg nie potępią, On zbawia.

    Fragment Ewangelii  podkreśla trzy elementy, które są niezwykle ważne:

* wiara centuriona - wiara, która znajduje pochwałę samego Jezusa. Wiara wyrażona w zdaniu, które wciąż powtarzamy jako najlepsze i najwłaściwsze, kiedy zbliżamy się do stołu Eucharystii. Wystarczy Twoje słowo! Nie potrzeba fizycznej obecności. Nie wiemy, w jaki sposób dowiedział się o Jezusie. Ale jest faktem, że wiedział o Nim i uwierzył, dlatego wysłał starszyznę żydowską do Jezusa. 

* pośrednicy. Jezus nie potrzebował pośredników. Ale centurion znalazł takie rozwiązanie i ich pośrednictwo  zadziałało. Pewnie każdy z nas ma doświadczenie pośrednictwa i wiemy, że pewnych rzeczy nie uda się osiągnąć bez sięgnięcia po pomoc pośredników. Żydzi skorzystali z pomocy centuriona, aby powstała synagoga  w Kafarnaum; on korzysta z pomocy starszyzny, by wstawili się za jego sługą. 

* szacunek. Jest widoczny w relacji centuriona wobec sługi i wobec Jezusa. Szacunek, w którym jest obecne zaufanie, serdeczność. Szacunek jest fundamentem relacji centuriona z Żydami, ich stosunek również jest pełen szacunku. Tego zaufania, relacji z Bogiem, nie należy mylić z niewłaściwym traktowaniem. Doświadczenie bliskości Boga, Jego życzliwości,  nie może prowadzić do braku szacunku. 


1. Czy kiedy przystępuje do stołu Eucharystii, mam świadomość własnej niegodności, czy wypowiadam słowa setnika z przyzwyczajenia?


    

niedziela, 12 września 2021

XXIV Niedziela Zwykła

    Wybrał się Jezus i Jego uczniowie do wsi pod Cezareą Filipową. W drodze pytał swoich uczniów: "Co ludzie o mnie mówią? Lim jestem? A wy co mówicie? Kim jestem? (Mk 8,27.29a).


    Słysząc pytania Jezusa, można nie zwrócić uwagi na fakt, gdzie te pytania zostały postawione. A Jezus wyszedł z uczniami poza terytorium, które dobrze było im znane. Cezarea Filipowa to był obcy świat - Cezarea Filipowa stanowiła w Palestynie centrum rzymskiego imperium, to był świat pogan. 

    Jezus wyprowadza uczniów w świat, który był im obcy, a może nawet wrogi. Być może to dobry sposób na poznanie siebie i poznanie samego Jezusa. Kidy stajemy w obliczu nowych sytuacji, nowych doświadczeń, kiedy wchodzimy w obcy sobie kulturowo czy językowo świat, odkrywamy na nowo siebie. Musimy przełamać swoje społeczne i religijne obawy, które są zakorzenione w myślowych stereotypach i sposobie życia. Nowe doświadczenie wymusza zmianę naszego spojrzenia na siebie, ale także na Niego. 

    Pierwsze wyznanie wiary w historii chrześcijaństwa ma miejsce poza murami narodu wybranego. Drugie wyznanie wiary złoży rzymski żołnierz u stóp Jezusowego krzyża. Życie często pokazuje, że ci, po których może najmniej się tego spodziewamy, potrafią rozpoznać Jezusa, który przechodzi przez życie, przez historię, przez naszą codzienność...


1. Czy potrafię wyznać wiarę w środowisku, które jest dla mnie nowe, obce, nieznane, może nieprzyjazne?


    Dzisiaj w Zakonie Szkół Pobożnych obchodzimy święto patronalne Najświętszego Imienia Maryi. Komentarz do święta można znaleźć pod datą 12 września 2020 r.


sobota, 11 września 2021

Sobota 23. Tygodnia Zwykłego

    Nie jest dobre drzewo, które wydaje zagrzybiony owoc, i podobnie nie jest zagrzybione drzewo, które wydaje owoc dobry. Każde drzewo poznaje się po jego własnym owocu. Przecież z cierni fig nie zbierają ani nie zbierają winogron z jakiegoś kolczastego krzaka (Łk 6,43-44).


    Rolnik nie szuka owoców tam, gdzie ich nie ma. Bóg będzie również wiedział, gdzie zbierać owoce wierzących. 

    Święty Łukasz opowiadając przypowieść o owocach, zdaje się mówić nam wierzącym: musicie przekładać swoją relację z Chrystusem na swoje życie, ponieważ wszystko dokonuje się w sercu. 

    Serce nie potrafi wydać owoców tak długo, jak długo pozostaje zamknięte na Słowo, nie słucha Go, a słuchając, nie przyjmuje. 

   Nie wystarczy tylko słuchać, trzeba żyć Słowem. Wtedy fundament życia kładziony jest na skale, a dom życia potrafi przetrwać wiele przeciwności, które w nas uderzają. Potrzebny jest wysiłek i solidność w poznawaniu Słowa, uczciwość we wprowadzaniu Go w życie. 

    Życie na powierzchni, bez fundamentów, bez zakorzenienia w Chrystusie, zawsze kończy się katastrofą. Staje się życiem pustym, pozbawionym sensu i nadziei. Na drodze wiary nie można zadowolić się teoretyczną wiedzą. Poznania Jezusa nie można sprowadzić do teorii. 


1. Jakie dobre owoce życia Słowem widzę w sobie?

piątek, 10 września 2021

Piątek 23. Tygodnia Zwykłego

    Dziękuję Temu, który mnie umocnił: Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu, że uznał mnie za godnego zaufania, wyznaczając do swojej służby, choć przedtem byłem bluźniercą, prześladowcą i sprawcą krzywd. Dostąpiłem jednak miłosierdzia (1 Tm 1,12-13).

    I opowiedział im przypowieść: "Nie może ślepy prowadzić ślepego. Czyż obaj nie wpadną do dołu? "(Łk 6,39)


    Szczególnie przemawia pokorne świadectwo św. Pawła - świadectwo Bożego działania w nim samym, szczególnie niektóre słowa: umocnił, uznał za godnego zaufania, wyznaczył do służby oraz dostąpiłem miłosierdzia. 

    Wiara rodzi się oczywiście ze spotkania Boga z człowiekiem; Boga, który nieustannie o nas myśli, który uczynił nas na swój obraz i podobieństwo, który pokłada ufność w każdym człowieku i na mocy tego zaufania i daru miłości posyła. 

    Tylko w doświadczeniu wiary możemy również dostrzec miłosierdzie Boga wobec człowieka, wobec nas; miłosierdzie, które jest darem, ale i zadaniem. Każdy z nas musi przejść tę drogę, którą przeszedł marnotrawny syn, zobaczyć i poczuć szeroko otwarte ramiona Ojca, który przyjmuje nas - bluźnierców, sprawców krzywd, grzeszników. Doświadczając ramion Ojca, musimy wciąż się uczyć widzieć świat i ludzi Jego oczami - tak miłosierdzie staje się zadaniem.

    Ten, kto uważa się za przewodnika, musi dobrze widzieć. Jeśli jedyną rzeczą, którą widzimy, są wady innych, a nie własne, doprowadzimy do katastrofy. 

    Aby wskazywać grzechy innych, musimy najpierw zmierzyć się z własnymi i nauczyć się naprawiać to, co jest naszą słabością. 

    Chcemy być nauczycielami, kiedy wciąż nie przestaliśmy się uczyć. Próbujemy prowadzić innych, kiedy sami potrzebujemy prowadzenia. Potrafimy dawać rady i poprawiać innych, ale sami nie mamy na tyle uczciwości, by zmierzyć się z własnymi grzechami i porażkami. 


1. Czy stać mnie na pokorę stawania w prawdzie o sobie samym?

    

czwartek, 9 września 2021

Czwartek 23. Tygodnia Zwykłego

    Wdziejcie zatem, jako wybrańcy Boga, święci i umiłowani, szczerą serdeczność, dobroć, pokorę, delikatność, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśli ktoś miałby żal do kogoś. Jak Pan przebaczył wam, tak i wy. Na to wszystko wdziejcie miłość, która jest spójnią doskonałości (Kol 3,12-14).


    W wielu miejscach pracy, w niektórych szkołach, obowiązuje pewien właściwy danej instytucji strój, swoisty mundur, często z logo miejsca. Ma on wskazywać na to, że osoby obecne w tej instytucji utożsamiają się z tym miejscem, czują się częścią konkretnego zespołu ludzi, których łączy ta sama praca, a czasem i świat wartości. 

    Święty Paweł bardzo dobrze to rozumiał. We fragmencie listu do Kolosan wyjaśnia, że chrześcijanin ma być identyfikowany, rozpoznawany przez mundur serdeczności, dobroci, pokory, delikatności i cierpliwości. Te wartości są utożsamiane z pokojem, który jako chrześcijanin, każdy z nas ma do zaoferowania światu. 

    Są to wartości, które kształtują serce, budują dobro, a ich źródłem jest miłość, jaką Jezus ofiarował światu na krzyżu. 

    Chociaż współczesny świat z pewną ironią spogląda na te wartości, to są one tymi, którzy nadają duszy szlachetność i wzmacniają każdego człowieka, który otwiera się na nie i chce się nimi karmić. 


1. Która z cnót wymienionych przez św. Pawła jest mi szczególnie bliska?

 

środa, 8 września 2021

Święto narodzenia Najświętszej Maryi Panny

    Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem (Mt 1,16).


    W ziemi Izraela urodziła się dziewczynka. Ojciec i matka powitali ją z wielką radością. Nazwano ją Miriam. 

    Wiemy, że się urodziła. Niewiele więcej. Ani jak, ani gdzie, ani jak nazywali się Jej rodzice, nic. Ale do tego, by uwierzyć, nie potrzeba nic więcej. Każdy, kto potrzebuje zaspokoić swoją ciekawość, musi sięgnąć do apokryfów, zwłaszcza do Protoewangelii św. Jakuba i przeczytać pierwszych siedemnaście rozdziałów z życia Maryi przed Zwiastowaniem. Znajdzie tam wiele szczegółów z Jej życia, które mogły mieć miejsce, ale nie ma ich w Ewangelii. 

    Urodziła się wolna od grzechu. Imiona jej rodziców znamy tylko z apokryficznych Ewangelii. Jako wybrana przez Boga na Matkę Bożego Syna, już w swoim narodzeniu korzysta z daru odkupienia. 

    Cieszymy się z Jej urodzin. Jest Matką Bożego Syna, ale jest i naszą Matką. Świętujemy Jej urodziny przeglądając rodzinny album najważniejszych wydarzeń z Jej życia, podglądając Jej tajemnicę. 

    Z Anny i Joachima rodzi się światło jasne i czyste. Nie może się z nim równać najpiękniejszy nawet świt. Żadne inne światło na niebie nie może się równać z Jej pięknem i jasnością. Nawet  błyszczący księżyc jest tylko pokornym podnóżkiem dla Jej stóp. Rodzi się na ziemi otulonej ciemnością, tak piękna, otoczona niebiańskim blaskiem. Jest tak piękną Gwiazdą, że z Niej narodzi się samo Słońce - Chrystus - Bóg z nami.

1. Kim w pielgrzymce wiary jest dla mnie Maryja?

wtorek, 7 września 2021

    Jak zatem przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim żyjcie, w Nim zakorzenieni i na Nim zbudowani, i w wierze mocno osadzeni według otrzymanej nauki, i zawsze pełni wdzięczności (Kol 2,6-7).

W tych dniach udał się na górę, aby się pomodlić. Całą noc spędził na modlitwie z Bogiem. Gdy nastał dzień, przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu (Łk 6,12-13).


    Ten tekst św. Pawła rodzi osobiste wspomnienia związane ze Światowymi Dniami Młodzieży w Madrycie. Słowa te były mottem tych dni. Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze. Święty Paweł zdaje się podkreślać, że szczęście prawdziwe przychodzi tylko przez Jezusa. 

    Żyjemy w czasach wielkiego zamieszania, relatywizacji wartości, wielu prądów i doktryn, które przenikają nasz świat i wpływają na nasze myślenie. Wielu nie potrafi odnaleźć w tym świecie właściwych dróg, wielu nawet nie pyta o sens dokonywanych wyborów, idąc z prądem i modą świata. 

    Pisał papież Benedykt w Orędziu na Dni Młodzieży: Pragnienie odnalezienia sensu życia jest znakiem dziecięctwa Bożego i „znamieniem” jakie w nas zostawił. Bóg jest życiem, i dlatego każde stworzenie dąży do pełni życia. Będąc stworzonym na podobieństwo Boże, człowiek robi to w wyjątkowy sposób, dążąc do miłości, radości i pokoju. Rozumiemy zatem, że niedorzecznością byłoby dążyć do wyeliminowania Boga, by pozwolić żyć człowiekowi. Bóg jest źródłem życia. Odrzucić Go oznaczałoby odsunąć się od źródła życia, i w sposób nieunikniony, pozbawić się spełnienia i radości: „stworzenie bowiem bez Stwórcy zanika”. 

    Ewangelia ukazuje Jezusa, który w nocy odchodzi na modlitwę. W całej tradycji biblijnej noc była czasem modlitwy. Prorocy i królowie Izraela pośród nocy doświadczali objawienia Boga. 

    Noc jest także czasem naszej kruchości, słabości. Znikają siły, to, czego doświadczyliśmy w ciągu dnia, przychodzi do nas z siłą, czasami niszczącą... I w tej kruchości i słabości przychodzi Bóg, aby doprowadzić nas do Chrystusa, jako Skały, jako Fundamentu, na którym możemy budować dom naszego życia. Kiedy modlimy się w godzinie naszej słabości, włączamy nasze życie w ten łańcuch biblijnej tradycji spotkań człowieka z Bogiem. 


1. Czy  doświadczeniu słabości szukam i otwieram się na spotkanie z Bogiem?

poniedziałek, 6 września 2021

Poniedziałek 23. Tygodnia Zwykłego

    Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was - nadzieja chwały. W Nim wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte (Kol 1,26-27;2,3).

    On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Podnieś się i stań na środku!» Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: «Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić; życie ocalić czy zniszczyć?» (Łk 6,8-9).


    Życie wierzącego nie może być zredukowane do szeregu pobożnych praktyk czy przekonań religijnych, często oderwanych od codziennego życia; nie może być ograniczone  do ważnych i decydujących momentów życia; nie może być ograniczone do niektórych kryteriów i wartości, którymi kierujemy się w życiu. Jeżeli w centrum życia wierzącego nie ma Chrystusa, wiara staje się ideologią, która wypacza przesłanie Ewangelii. 

    Święty Paweł wskazuje na Chrystusa, którego trzeba poznawać, aby odkrywać w Nim skarby mądrości i wiedzy. Kontemplacja Chrystusa, poznawanie Jego Słowa pogłębia nasze poznanie i rozumienie tego, co ukryte, bo Bóg objawia tajemnicę o Synu tym, którzy szukają. W Chrystusie jest pełnia Bożego Objawienia.

    W Ewangelii Jezus ujawnia swoją władzę i moc. Poza konfrontacją z faryzeuszami, Jezus objawia, że On jest Prawem i że ma władzę. Jego prawem jest miłosierdzie, a Jego władza oznacza czynienie dobra.  I to jest to, czego oczekuje Bóg. 

    Jezus pokazuje, co winno stanowić główne kryterium w każdej sytuacji. Ważna jest osoba, ważny jest człowiek. Podnieś się i stań na środku! Człowiek, którego wielu być może nawet nie widziało. A ci, którzy widzieli, mogli się zastanawiać, jaki grzech spowodował jego hańbę i chorobę. Był napiętnowany i wykluczony. 

    Jezus ukazuje, że największa władza służy nie wykluczaniu, potępianiu, ale uzdrawianiu, ochronie i wyzwoleniu człowieka. Może to wydaje się oczywiste, ale kiedy staniemy w prawdzie, zobaczymy, jak często sami siebie oszukujemy, stosując wiele usprawiedliwień dla własnej niesprawiedliwości, nadużyć, a czasem i okrucieństwa wobec innych ludzi. A wszystko w imię poszanowania prawa (także Bożego), tradycji, ideologii czy też osobistych korzyści i interesów. 

    Głównym kryterium jest dobro: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć? Szabat nie jest przeciwny czynieniu dobra. Odwołujecie się do prawa? Oto prawo: głównym prawem jest czynienie dobra! Konsekwencją czynienia dobra są te małe i wielkie cuda, które uzdrawiają, przywracają człowiekowi godność, rozświetlają ciemności i demaskują zło. 


1. Czy zwyczaje i prawo nie stają się dla mnie wygodną wymówką, by zrezygnować z czynienia dobra?


niedziela, 5 września 2021

XXIII Niedziela Zwykła

Dodawajcie sobie wzajemnie otuchy, wy, małoduszni w swych myślach! Nabierzcie siły! Nie lękajcie się! (Iz 35,4).

Bracia moi, trzymajcie się wiary naszego Pana, Jezusa, Pomazańca chwały, nie patrząc na to, co tylko osłoną. Bo kiedy wejdzie na wasze zebranie człowiek ze złotem na palcach… (Jk 2,1-2).

Zabrał go samego poza tłum, włożył palce do jego uszu i zebrawszy ślinę, dotknął jego języka. Potem spojrzał w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy „otwórz się” (Mk 7,33-34).


     Doświadczenie pandemii, trwające już tak długi czas, pandemii, która powoduje cierpienie i powoduje, że wielu bliskich odchodzi, sprawia, że wielu przeżywa zniechęcenie, wielu jest załamanych  i zdezorientowanych. Pytamy gorzko: jak długo jeszcze? Czasami można odnieść wrażenie, że nadzieja umarła, zniknęła z serc. Otaczają nas różne lęki i obawy. 

I w tym czasie, tak trudnym, Słowo Boże mówi nam: dodawajcie sobie wzajemnie otuchy! Nie lękajcie się! A psalmista, zachęcając do chwalenia Boga w tym czasie, wskazuje na źródło ludzkiej nadziei: Pan króluje na wieki, Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia. Mamy być świadkami i nosicielami tej nadziei! 

Wiele rzeczywistości chwieje się u naszych stóp. Ale On, Dawca Życia i Miłości, jest pośród swojego ludu. To nasz udział w prorockiej misji Chrystusa. 

     Święty Jakub w swoim Liście zdaje się czerpać z prorockich wypowiedzi. Ostrzega nas, wierzących w Chrystusa, przed faworyzowaniem niektórych. 

Nie zawsze jest to łatwe. Nie było łatwe wczoraj, nie jest łatwe dzisiaj. Być wolnym od skłonności, by faworyzować tych, którzy są lepiej „sytuowani” w różnych społecznych wymiarach – nie zawsze musi chodzić o bogactwo. List Jakuba potępia takie praktyki jako niegodne wiary chrześcijańskiej. 

Nawet w naszej kulturze utarło się takie powiedzenie: jak cię widzą, tak cię piszą. Można zadać takie pytanie: ilu ludzi straciła wspólnota Kościoła, wykluczając tych, którzy jakoś nie wpisywali się w nasze wyobrażenie o wyglądzie, stroju, o tym wszystkim, co Jakub nazywa tylko osłoną. Nasze stereotypy, uprzedzenia. Czyż Bóg nie wybrał tych, którzy są według świata biedakami, na bogatych w wierze i na dziedziców królestwa, które przyrzekł miłującym Go?

     Przyjście Jezusa na świat przynosi dobro. Bóg wypełnia zapowiedzi proroków. Tekst Ewangelii nawiązuje do Izajasza, mówiąc o Jezusie: wszystko dobrze uczynił. Sprawił, że głusi słyszą, a niemi mówią. To czynienie dobra przez Jezusa wychodzi nam naprzeciw i stawia pytanie o nasze życie jako Jego uczniów i naśladowców: czy jesteśmy dobrą nowiną dla kogokolwiek, szczególnie dla tych, którzy zostali uciszeni przez niesprzyjające okoliczności życia, dla tych, którzy stracili nadzieję. 

Effatha – otwórz się! Otwórz się na ludzi. Otwórz się na radość, na nadzieję, na radość bycia sprawiedliwym, na wciąż na nowo podejmowany wysiłek budowania lepszego świata, otwórz się na głos własnego serca, które zachęca do czynienia dobra. Otwórz się na światło tego, który pośród wszelkiej rzeczywistości zniszczenia, beznadziei, lęku i śmierci przynosi Życie. Otwórz się!


1. Czy nie kieruje się w życiu uprzedzeniami i stereotypami?





sobota, 4 września 2021

Sobota 22. Tygodnia Zwykłego

    Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: «Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? (Łk 6,3).


    Święty Łukasz od samego początku ukazuje Jezusa jako nierozpoznanego i odrzuconego  proroka. Od poszukiwania miejsca  w Betlejem Jezus nie jest rozpoznany i przyjęty. 

    Zaczyna także ukazywać różne elementy tego odrzucenia. Łukasz ukaże pięć różnych elementów, dziś koncentruje się na szabacie. 

    Faryzeusze zaczęli strofować uczniów Jezusa, uznając, że czynią coś, na co Prawo nie pozwala. Księga Wyjścia, na którą powołują się faryzeusze, mówi: Przez sześć dni będziesz pracował, a siódmego odpoczniesz. Odpoczniesz od siewu i od żęcia. Ustna tradycja rabiniczna w swoim zapale przestrzegania Prawa, zakazała także łuskania kłosów rosnących przy drodze...

    Okazuje się jednak, że Jezus jest bardziej radykalny od swoich przeciwników - odwołuje się do sytuacji nadzwyczajnej ze Starego Testamentu. Dawid, uciekając przed Saulem, głodny i wyczerpany, otrzymał od najwyższego kapłana poświęcony chleb, który spożywać mogli tylko kapłani.  To już nie były pozostawione przy drodze kłosy na polu, ale poświęcony, wyłączony ze sfery profanum, chleb. W ten sposób Jezus usprawiedliwia działanie swoich uczniów - odwołuje się do autorytetu Pisma.  A następnie ukazuje coś, o czym faryzeusze zapomnieli: w centrum jest człowiek, a nie posłuszeństwo dla samego posłuszeństwa, czy Prawo dla samego Prawa.

    Odpoczynek szabatu w zamyśle Stwórcy jest w służbie osoby, ma służyć dobru człowieka.

1. Jak wygląda moje świętowanie niedzieli? 

piątek, 3 września 2021

Piątek 22. Tygodnia Zwyklego - wsp. św. Grzegorza Wielkiego, papieża i doktora Kościoła

    Wszystko dzięki Niemu i dla Niego jest stworzone. To On jest przed wszystkim, wszystko na Nim jest oparte. On jest Głową Ciała Kościoła (Kol 1,16b-18a).

Jezus odpowiedział im: "Czy możecie kazać drużbom pana młodego pościć, gdy ten pan młody jest z nimi? Przyjdą takie dni, gdy Pan młody zostanie im zabrany, że wtedy, w owych dniach, będą pościć" (Łk 5,34-35).


    Sięgamy po hymny z listów św. Pawła w czasie Nieszporów. Dziś sięgamy po hymn, który towarzyszy tej wieczornej modlitwie  Kościoła w środy pierwszego i trzeciego tygodnia. 

    Wszystko dzięki Niemu i dla Niego - widzę w tych słowach  ważne przesłanie dla każdego z nas. Kiedy czasami tracimy poczucie sensu w naszym życiu, kiedy dopada nas zdenerwowanie, czy też mamy wrażenie, że kręcimy się wokół siebie nieco zdezorientowani, Słowo mówi nam, że Centrum naszego odniesienia jest On. Bóg Ojciec zechciał postawić w centrum osobę swojego Syna - Jezusa. To jasny punkt odniesienia, kiedy czujemy się zagubieni, latarnia na brzegu, która pozwala uniknąć katastrofy pośród wszelakich burz i zamętów. 

    Drużbowie pana młodego. Najbliżsi przyjaciele. Dziś ta postać drużby weselnego kojarzy się raczej z weselnymi żartami. W kulturze biblijnej jednak była to osoba, od której zależał sprawny przebieg wesela, które trwało kilka dni. Przyjaciel był zaufaną osobą pana młodego, która czuwała nad tym, by wszystko przebiegało właściwie. Drużba odpowiadał również za powiadomienie panny młodej, jej rodziców i krewnych oraz znajomych o tym, że pan młody przyjeżdża po swoją ukochaną. 

    Chrystus, Pan młody, przychodząc na świat, przynosi radość. Apostołowie, a wraz z nimi Kościół, żyjąc w jedności z Chrystusem, mają udział w tej mesjańskiej radości i dlatego są wyłączeni z pokuty i postu. 

    Ci, którzy nie chcą przyjąć nowości Ewangelii, pytają o post. Post i smutek powinien nam towarzyszyć, kiedy zło zabiera nam z serca Jezusa. Brak Jego obecności, brak bliskości Przyjaciela, powinien rodzić poczucie smutku, skłaniać do postu, pokuty i nawrócenia, by odzyskać radość z odnalezienia Pana Młodego w sakramencie pojednania, by zasiąść do weselnej uczty.


1. Czy brak jedności z Chrystusem rodzi we mnie poczucie straty i pragnienie odnalezienia Mistrza?

czwartek, 2 września 2021

Czwartek 22. Tygodnia Zwykłego

    Niech potęga Jego chwały w pełni umacnia was we wszelkiej cierpliwości i stałości (Kol 1,10).

    Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: "Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym". A Jezus rzekł do Szymona: "Nie bój się..." (Łk 5,8.10b).


    Rozpoczął się wrzesień, a to oznacza dla wielu przytłoczenie lawiną nowych obowiązków i wyzwań:

- dla uczniów plecaki i książki;
- dla dorosłych praca, wczesne poranki, korki uliczne, pośpiech.

    W tym całym zamęcie początku września Bóg daje nam Słowo - szklankę świeżej, orzeźwiającej wody, której potrzebujemy, aby ugasić nasze pragnienie, a jednak wielu niechętnie po nią sięga...

    Niech potęga Jego chwały w pełni was umacnia, niech da wam siłę. Paweł zachęca nas, byśmy poszukiwali i poznawali Jego wolę. Na naszej drodze napotkamy wiele różnych przeszkód i trudności, ale musimy ufać w moc Jezusa, która pozwoli przetrwać wszystko z cierpliwością i wiernością. 

    Moc Jezusa, której objawienie zdumiewa i przeraża. Wobec potęgi Jego chwały człowiek uświadamia sobie własną grzeszność i małość, nie czuje się godnym, by Go gościć w łodzi swojego życia.  Zalęknionemu chwałą Boga człowiekowi Jezus szepcze do serca: nie bój się! Bóg nie zraża się naszą małością. Dzięki Niemu możemy wzrastać.


1. Czy pośród wszelakich niepokojów Słowo Boże jest dla mnie mocą?

środa, 1 września 2021

    Dzięki czynimy Bogu, Ojcu Pana naszego Jezusa Chrystusa, zawsze, ilekroć modlimy się za was - odkąd usłyszeliśmy o waszej wierze w Chrystusie Jezusie i o waszej miłości, jaką żywicie dla wszystkich świętych (Kol 1,3-4). 

    A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: «Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany» (Łk 4,42b-43).


    Święty Paweł uczy nas dziękczynienia. Sam dziękuje za wiarę, którą Bóg obdarował Kolosan i którą przyjęli oraz za miłość, jaka istnieje w tej wspólnocie wierzących.

    Wiara i miłość wzajemna są niezbędne dla naśladowców Chrystusa i uzupełniają się wzajemnie. Wiara w Chrystusa prowadzi do miłości. Miłość wzajemna opiera się na wierze w Chrystusa, który żył, umarł i zmartwychwstał dla wszystkich. To nie jest piękna teoria, którą można podziwiać. To musi być rzeczywistość życiowa. Tak to rozumie Paweł, bo czuje się kochany przez wspólnotę wierzących. Taka wiara, taka miłość stają się Dobrą Nowiną, przesłaniem prawdy. Wtedy nie potrzeba już wielu słów. 

    Jezus troszczy się o tych, którzy potrzebują pomocy. Ale unika taniego rozgłosu, nie chce, by czyniono z Niego celebrytę czy bohatera. Będąc na fali sukcesu i powodzenia, wycofuje się w samotność. Nie chce, by ktoś zawłaszczył Jego życie. Ucieka od sytuacji, w których chcą Go zatrzymać. Odchodzi tam, dokąd został posłany. 

    Wielkość  Jezusa z Nazaretu polega na Jego wierności wobec woli Ojca i zleconej Mu misji. Nie w akceptacji  i uznaniu, które spotykają Go od ludzi w pewnych momentach Jego drogi. 

    Pewnie trudno byłoby nam w sposób bardzo jasny powiedzieć, dlaczego zostaliśmy posłani na świat. Jedno jest pewne: mamy się rozwinąć, stać się lepszymi jako istoty ludzkie, stać się świętymi. Każdy z nas otrzymał swoją ścieżkę naśladowania Jezusa. Ale na tej ścieżce nie może zabraknąć tego, o czym mówił św. Paweł - wiary w Jezusa i miłości do ludzi. 


1. Ile miejsca w mojej modlitwie zajmuje dziękczynienie?