zachód słońca

zachód słońca

środa, 6 kwietnia 2022

Środa 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    O tak, zapewniam was, że każdy, kto grzech popełnia, jest niewolnikiem grzechu. Niewolnik nie przebywa w domu na stałe, syn na stałe przebywa. Jeśli zatem Syn wolnymi was uczyni, będziecie naprawdę wolni (J 8,34-36).


    Wczoraj adwersarze Jezusa skłonni byli myśleć, że zamierza popełnić samobójstwo. Dziś, do długiej listy hańbiących i oczerniających zarzutów dodają jeszcze jeden, chociaż czynią to nie wprost, ale na zasadzie logicznego dopowiedzenia. My nie z cudzołóstwa się narodziliśmy, jednego mamy Ojca: Boga! A Ty? Z Twoim urodzeniem było coś nie tak. Czy Józef rzeczywiście był Twoim ojcem? A może prawdą są plotki, że to nie on. 

    Prawdopodobnie w czasie, kiedy powstawała Ewangelia Janowa, przeciwnicy chrześcijaństwa powielali plotki o tym, że Jezus był synem z nieprawego łoża, aby zdyskredytować nauczanie apostołów, samego Jezusa i Ewangelię. 

    W ten spór o pochodzenie, Boże ojcostwo, wpisany jest temat wolności. Wolność. Słowo, które traktowane jest jak świętość, nadaje rangę wszystkiemu, czego dotknie. A jednocześnie słowo, którego sens został całkowicie wypaczony, jak wielu innych wielkich słów. 

    Jezus ukazuje prawdziwe kryterium wolności: każdy, kto grzech popełnia, jest niewolnikiem grzechu. Niewolnik nie przebywa w domu na stałe, syn na stałe przebywa. Jeśli zatem Syn wolnymi was uczyni, będziecie naprawdę wolni. Te słowa przemawiają do mnie mocniej, niż te, które zostały przez św. Jana zapisane nieco wyżej: poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. 

    Chociaż oba te stwierdzenia oznaczają to samo, ale to krótkie stwierdzenie o prawdzie, która wyzwala wyrwane z kontekstu Ewangelii Janowej, pozwala na wiele samolubnych i nieusprawiedliwionych interpretacji. 

    To nie prawda rozumiana jako jakaś abstrakcyjna wartość nas wyzwala, ale Prawda, którą jest Jezus. Prawda, rozumiana jako wartość abstrakcyjna, jakaś idea, może również zabijać. Prawda musi mieć konkretną twarz - Jezusa, Syna Bożego, który dał swoje życie, aby wyzwolić człowieka.


1. Czym jest dla mnie wolność?

wtorek, 5 kwietnia 2022

Wtorek 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich». Powiedzieli do Niego: «Kimże Ty jesteś?» Odpowiedział im Jezus: «Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? (J 8,24-25).


    Jezus zwraca się do Izraelitów, do ich przywódców, do tych, którzy zamierzają Go zabić. Przestrzega ich, że sami są w niebezpieczeństwie śmierci. 

    Mieli zamiar wyeliminować groźnego wroga, mąciciela porządku, który naruszał zasady Prawa. A Jezus próbuje im uświadomić, że błędnie rozumieją zagrożenie - nie tkwi ono w Nim, lecz ale w ich postawie wobec Niego. Sami dla siebie są zagrożeniem. Ten, którego uważają za wroga jest jedynym, który może ich wybawić. Odrzucenie Jezusa będzie ich zgubą.

    To właśnie niewiara w Jezusa jako życiowy wybór człowieka wyklucza go ze zbawienia i życia wiecznego. Zbawienie to wspólnota życia z Jezusem. 

    Pytanie Izraelitów Kim jesteś? jest nie tyle szukaniem prawdy, co potwierdzeniem ich niewiary. Dlatego to rozgoryczenie i poczucie bezsensu dalszej rozmowy: po cóż jeszcze do was mówię. Po cóż, skoro nie potraficie zaakceptować ukrzyżowanego Zbawiciela. 

    Chrystus jest znakiem sprzeciwu, skałą zgorszenia. Trzeba się opowiedzieć: za Nim lub przeciw Niemu. I ten wybór definitywnie warunkuje los każdego z nas. 

    Tylko ci, którzy z wiarą patrzą na krzyż, którzy potrafią przyjąć jako Mesjasza tego, którego Bóg uczynił dla nas grzechem, mogą uzyskać wybawienie z grzechu. 


    1. Czy nie szemram przeciwko Bogu?

    

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Poniedziałek 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    Zgromadzenie Izraela skazało na śmierć Zuzannę, fałszywie oskarżoną przez dwóch starców. Wtedy Zuzanna zawołała donośnym głosem: «Wiekuisty Boże, który poznajesz to, co jest ukryte, i wiesz wszystko, zanim się stanie. Ty wiesz, że złożyli fałszywe oskarżenie przeciw mnie. Oto umieram, chociaż nie uczyniłam nic z tego, o co mię ci złośliwie obwiniają» (Dn 13,41c-43). 


    Wczoraj usłyszeliśmy Ewangelię wg św. Jana o kobiecie pochwyconej na cudzołóstwie. Dziś Daniel przybliża nam historię Zuzanny.

    Istnieją jednak znaczące różnice w obu tych relacjach. Zuzanna zostaje oskarżona, bo nie zgodziła się na grzech cudzołóstwa - przez zawiść fałszywie została oskarżona. Kobieta  z Ewangelii grzech popełniła, ale oskarżono ją tylko dlatego, by zaszkodzić Jezusowi. 

    Zuzanna była niewinna, oskarżenie fałszywe. Kobieta z Ewangelii była winna, a oskarżenie prawdziwe. Oskarżyciele Zuzanny zostali zlinczowani przez lud, oskarżyciele cudzołożnicy odeszli, zostawiając swoje kamienie. 

    Daniel wymierzał sprawiedliwość, Jezus odwołuje się do miłosierdzia. 

    Sprawiedliwość Jezusa domaga się miłosierdzia, żąda miłosierdzia od tych, którzy skazują na potępienie i ukamienowanie, zapominając o własnym grzechu i niegodziwości. 

    Jezus przypomina nam wszystkim, że nikt nie jest wolny od grzechu i że świadomość, że jesteśmy grzesznikami powinna powstrzymywać nas przed surowością i nieprzejednaniem wobec tych, którzy również grzeszą. 

    Jezus nie przyszedł, aby potępiać, ale zbawiać. Jezus nie mówi, że nie było grzechu. Wskazuje na to, że aby być zbawiony, trzeba uznać, że potrzebuje się zbawienia. 

    Jezus, który jest wolny od grzechu, przyjmuje grzeszników, którzy zostali potępieni przez innych grzeszników. Grzesznicy potępiając podobnych sobie, potępiają samych siebie. Jezus, jedyny sprawiedliwy, przebacza. Oni chcą, aby grzesznik umarł. Jezus chce, aby nawrócił się i żył. 

    Potrzebujemy przebaczenia. Grzech nas nie opuszcza. Sprawiedliwy siedem razy na dzień upada. To wystarczający powód, by odnosić się z miłosierdziem i wyrozumiałością do bliźnich, ponieważ nasze ręce nie są czyste. 


1. Czy szukam w świetle Bożego Słowa tego, co we mnie wymaga jeszcze przemiany i oczyszczenia?

niedziela, 3 kwietnia 2022

V Niedziela Wielkiego Postu

Wtedy uczeni i faryzeusze przyprowadzili jakąś kobietę, przyłapaną na cudzołóstwie. Postawili ją pośrodku i powiedzieli Mu: „Nauczycielu, ta kobieta została przyłapana na występku cudzołóstwa. W Prawie Mojżesz kazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?” (J 8,3-5).


Każdego dnia spotykamy się z różnymi spojrzeniami. I dziś chcę się z wami zatrzymać na spojrzeniu, chociaż trzeba je uchwycić pomiędzy słowami, które słyszymy od św. Jana.

To właśnie spojrzenie może być sposobem odczytania dzisiejszej Ewangelii.

     Jezus jest w świątyni, gdzie spotyka się z ludźmi, naucza. Wtedy przychodzą z nią, nieznaną kobietą, stawiają, a może rzucają ją na środek, pośród ludzi. To ona koncentruje teraz na sobie spojrzenia wszystkich, tych którzy przyszli i tych, którzy słuchali Jezusa. 

     Dla uczonych w Piśmie i faryzeuszy ta kobieta się nie liczy, jest tylko narzędziem, aby pochwycić Jezusa. Spróbuj zobaczyć ich wzrok – spojrzenie obojętne, pełne pogardy, spojrzenie, który czyni ją niewidzialną, pozbawia ją godności, spojrzenie, które sprawia, że ona staje się jedynie przedmiotem, którym można się posłużyć, by złapać Jego.

    Jezus pewnie jest jedynym, który w tym momencie nie patrzy na nią. Opuszcza wzrok. Nie daje się wciągnąć w pułapkę. Milczy i zaczyna pisać na ziemi. To milczenie musi być irytujące. Pytanie było proste, autorytet Mojżesza niepodważalny: a ty co powiesz? Widzę te spojrzenia pełne złości, narastającej irytacji i gniewu, wzbierającej agresji. Dłonie mocniej zaciskają się na kamieniach. Złość wykrzywia usta. Może nawet słychać zgrzyt zębów. I pytają, z coraz większą agresją w głosie. 

    A kiedy Jezus się podnosi, nie patrzy wciąż na tę, którą rzucono na środek – patrzy na oskarżycieli. Jego spojrzenie dociera do serca. To spojrzenie pełne smutku, bólu, bo posunęli się do tego, by posłużyć się kobietą, by uderzyć w Niego. 

            Na kobietę spojrzał dopiero wówczas, kiedy oni, jeden po drugim, odeszli, zostawiając swoje kamienie… Patrzy na nią i jest to spojrzenie, które przemienia, które przywraca ją życiu. Dla Jezusa to ona w tej chwili jest najważniejsza.

    Spojrzenie Jezusa rodzi w niej to, co najpiękniejsze. Wydobywa dobro z jej serca.         Spojrzenie Jezusa, które przemienia i nasze spojrzenia, które potrafią zabijać. Czy można wtedy doświadczyć Boga?


1.  1. Jak patrzę na innych ludzi? Czy jest to spojrzenie Jezusa, które podnosi?

sobota, 2 kwietnia 2022

Sobota 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: «Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!» (Jr 11,19). 

    Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? (J 7,4-1).


    Jeremiasz otwiera swoje serce przed Bogiem. Widzimy tylko fragment  jego modlitwy. Czuje się niesprawiedliwie prześladowany i to przez tych, od którym mógłby oczekiwać wsparcia - przez bliskich. Jest szczery, nie potrafi zrozumieć postępowania swoich nieprzyjaciół, a Bóg zaprasza go do zaufania. Zaufania, nawet jeśli tego nie rozumie.

    Odkąd Symeon zapowiedział w świątyni jerozolimskiej, kiedy Jezus został przyniesiony na rękach Maryi i Józefa jako niemowlę, że będzie On znakiem sprzeciwu, ciążyła nad Nim ta zapowiedź. 

    Ewangelia pokazuje dzisiaj rzeczywistość Jezusa - przyjętego przez jednych, odrzucanego przez drugich, niezrozumiałego. Patrząc na ten obraz namalowany przez św. Jana możemy usłyszeć błogosławieństwo Jezusa: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. 

    Dla ludzi prostych, do maluczkich, takich jak strażnicy świątyni, którzy potrafią przyznać, że nikt tak nie przemawiał i dlatego Go nie aresztowali, dla ludzi prostych, którzy potrafili rozpoznać w Jezusie Mesjasza, dla ludzi prostych, jak Nikodem, który będąc faryzeuszem, zachował otwarte serce i uczciwość, i potrafił zobaczyć światło Jezusa, stanął w Jego obronie, ryzykując, że zostanie zdyskredytowany - dla nich było to błogosławieństwo.

    Do Boga można dotrzeć przez wiarę, a do wiary przez oczyszczenie i otwarcie serca. 


1. Z którą z osób otaczających Jezusa w tej scenie z Ewangelii Jana mógłbym się utożsamić?

piątek, 1 kwietnia 2022

Piątek 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów (Mdr 2,12).

    Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić (J 7,1).


    Księga Mądrości, z której pochodzi pierwsze czytanie, została napisana w Egipcie, gdzie żyła wspólnota żydowska, która pod względem duchowym musiała się zmagać z wieloma trudnościami i problemami. 

    To były problemy, które nie są obce naszym czasom, chociaż patrzymy na nie z uprzywilejowanej strony. Nie my jesteśmy bowiem przybyszami do obcej ziemi. To do nas przybywa tak wielu. I szukają sposobu, by przeżywać swoją wiarę, kultywować zwyczaje, kulturę, język. Musimy się uczyć wrażliwości, by im tego nie utrudniać, bowiem ich sytuacja jest wystarczająco bolesna. 

    Przed takim problemem stanęli Żydzi: jak żyć swoją biblijną, tradycyjną, znaną im wiarą w świecie, który był całkowicie odmienny od ich świata, kiedy zwyczaje nie tylko nie sprzyjały, ale wręcz utrudniały zachowanie własnej kultury i religii. 

    Czytając Słowo zagłębiamy się nie tylko w ten kontekst historyczny, ale doświadczamy, że czas Jezusa zmierza do wypełnienia. Niektóre ze zdań Księgi Mądrości będą się pojawiały w Wielkim Tygodniu. Atmosfera wokół Jezusa staje się coraz bardziej gęsta, nieprzyjazna: nie chciał chodzić po Judei, bo zamierzali Go zabić... 

    Księga Mądrości ukazuje obraz sprawiedliwego, który zachowuje wierność Przymierzu, mimo przeciwności, jakich doświadcza w Egipcie, nie tylko ze strony obcych, ale przede wszystkim swoich, którzy zdradzili Przymierze. I chociaż ten fragment nie odnosi się bezpośrednio do Jezusa, Nowy Testament widzi w tym obrazie osobę samego Jezusa, Jego mękę i śmierć. 

    Bezbożni występują przeciwko Sprawiedliwemu. Być może dlatego, że stał się dla nich, za sprawą swojego postępowania i przekonań wiernych Przymierzu, wyrzutem sumienia. Stał się niewygodny. 

    Jezus prowokował i prowokuje swoim zachowaniem, słowami, cudami, znakami, swoją osobą. I tego i dziś wielu nie może Mu wybaczyć. W liturgii będziemy obserwować w przez kolejne dni coraz ciemniejsze chmury wokół Jezusa. I widzimy tę chęć usunięcia Jezusa także w naszym życiu, nie tylko w liturgii. To dzieje się także dzisiaj. Sprawiedliwy zawsze będzie człowiekowi niewygodny.


1. Jakie słowa Jezusa trudno mi zaakceptować? Co odrzucam z Jezusa?

czwartek, 31 marca 2022

Czwartek 4. Tygodnia Zwykłego

    Pan rzekł wówczas do Mojżesza: «Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: "Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej"» (Wj 32,7-8).

    Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał (J 5,36).


    Obraz ukazany w Księdze Wyjścia jest smutny. Kiedy Bóg, na szczycie góry, pieczętuje przymierze z ludem za pośrednictwem Mojżesza, lud na nizinie tworzy bożka, którego uznaje za swojego Boga i przypisuje mu dar wolności. 

    Bóg marzący o szczęściu człowieka i człowiek zapominający o Bogu. Wierność Boga jest wieczna, a słabość, ułomność i niewierność człowieka są obecne w całej historii zbawienia.

    Również dzisiaj Bóg pozostaje wierny swojemu planowi zbawienia, a my wciąż tworzymy sobie nowe bożki, nie zapominając o starych idolach. Jakże trudno jest zachować wiarę w Boga w świecie, który wyspecjalizował się w produkcji i pokładaniu zaufania w bożkach. 

    Jesteśmy zaproszeni, by się przypatrzeć tym różnym bożkom, od których także dzisiaj oczekujemy "szczęścia".

    Jezus, swoim sposobem postępowania i mówienia, pokazał, że szukanie dobra i szczęścia człowieka jest tym kryterium, które skłania Go do działania. Jego adwersarze absolutyzują Prawo, które jest zapowiedzią i obietnicą rzeczywistości, która wypełnia się w Jezusie.

    Nie zdają sobie sprawy, że właśnie w Jezusie Prawo znajduje swoje wypełnienie. Bóg daje świadectwo poprzez Jego dzieła. Bóg jest dawcą życia, a Jezus przekazuje życie i swoimi czynami potwierdza, że jest Bożym Posłańcem. 

    Nie można przylgnąć do Jezusa, nie kochając ludzi. 


1. Jakie bożki są obecne w moim życiu? Czy je dostrzegam?

środa, 30 marca 2022

Środa 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie (Iz 49,15).

    Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu (J 5,17-18).


    Bóg jest Miłością. Nikt nie żyje i nie opanował tej rzeczywistości miłości, jej przejawów i doświadczeń, głębi jej oczekiwań, tak jak Bóg. Już Stary Testament jest objawieniem tej Miłości, która jest samą istotą Boga. On zawiera przymierze, wychodzi na spotkanie niewolników, tych którzy żyją w ciemności, głodnych i spragnionych, aby obdarzyć wolnością i nasycić. Współczujący, Ten, który chce zaradzić ich potrzebom, nieszczęściom i słabościom. 

       A jednak nie wszyscy postrzegają Go w ten sposób - uważają, że On ich opuścił. Odpowiedzią na ten zarzut opuszczenia Bóg wypowiada jedno z najpiękniejszych zdań Biblii, odwołując się do obrazu matki: Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie...

    Spotkania Jezusa z przeciwnikami pozwalają nam odkrywać prawdę o Jezusie. Zapewnia nas dzisiaj, że jest ściśle zjednoczony z Ojcem i Jego słuchacze doskonale to rozumieją. Za to właśnie, nie tylko za łamanie szabatu, chcą Go zabić - Boga nazywał swoim Ojcem... Z tej pierwszej prawdy płynie dalsza nauka - Ojciec i Syn działają jednomyślnie, a moc Ojca jest mocą Syna. I stąd wypływa mandat Jezusa, autorytet nauczania. Ci, którzy słuchają, mają życie. 

    Syn otrzymał władzę sądzenia. Mamy szczęście, że dobry Sędzia będzie wydawał wyrok - tak dobry, że oddał za nas swoje życie, bo nas kocha. I będziemy sądzeni z miłości.


1. Czy potrafię zobaczyć Boga, który kocha mocniej niż mama?

    

wtorek, 29 marca 2022

Wtorek 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: «Czy chcesz stać się zdrowym?» (J 5,5-6).


    Tematem przewodnim liturgii jest życiodajna woda. Zatrzymujemy się na krużganku Betesdy. 

    Jezus podchodzi do człowieka na noszach, jednego z wielu, którzy tu leżą, czekając na poruszenie wody. Nie bawi się w pytania o niczym, jest bezpośredni: czy chcesz stać się zdrowym? 

    Paralityk musiał być zaskoczony. Przez trzydzieści osiem lat o jego nosze, a może i nogi, potknęło się wielu ludzi, a nikt nie zwracał na niego uwagi. Był jednym z wielu. 

    Czy chcesz stać się zdrowym? Trzydzieści osiem lat czekania. Dwa kroki od zdrowia, a bez zdrowia. Co by się ze mną stało, gdybym musiał czekać te trzydzieści osiem lat? Czy zachowałbym nadzieję, że może któregoś dnia ktoś pomoże mi zdążyć do sadzawki w momencie poruszenia wody? A może bym zgorzkniał i przyzwyczaił się do kalectwa? Może to moje pojawianie się w tym miejscu byłoby tylko po to, by się użalać nad sobą i ludzką obojętnością? Może zaakceptowałbym ten swój los: stać u drzwi i nie móc wejść...

    Ilu dzisiaj takich ludzi czeka dzisiaj nad "sadzawkami" życia, wyglądających dłoni, która im pomoże wyrwać się z problemów? 

    Miłość Jezusa nie używa kalendarzy z zaznaczonymi szabatami. Chociaż szabat, a dla nas niedziela, dzień święty, nie jest chyba problemem. Dużo poważniejszym problemem jest obojętność, pośpiech, wygoda. 

    Wstań, weź swoje nosze i chodź! Chociaż marzysz o poruszeniu wody, nawet jeśli jest szabat, wstań i chodź! Jezus uzdrawia tego człowieka, ale nie uwalnia od noszy. Nosze, na których był tu przynoszony od 38 lat ma teraz sam zanieść do domu. Niech ci przypominają: nie grzesz więcej, by ci się coś gorszego nie przydarzyło. To byłoby dużo gorsze od tego fizycznego paraliżu. 


1. Czy jest coś lub ktoś, na kogo czekam?

poniedziałek, 28 marca 2022

Poniedziałek 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania (Iz 65,19).

    Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko». Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem (J 4,49-50).


    Izajasz daje nam podgląd tego, co będzie naszą rzeczywistością. Słowa, które podnoszą na duchu. Ten fragment słyszeli Izraelici, kiedy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, na wygnaniu w Babilonie. Nie mieli świątyni, nie mogli składać ofiar ani obchodzić wielkich świąt. Byli poza swoją ojczyzną, poza Jerozolimą. Wielu było niewolnikami w domach Babilończyków. Upokorzenie było chlebem powszednim, 

    Ale w szabat, w synagodze, słuchali słów pełnych nadziei, które otwierały ich serca: oto ja sprawię, że Jerozolima się rozraduje... 

    To samo Słowo, zdolne osuszyć łzy Izraelitów i napełnić ich serca nadzieją, w Ewangelii nabiera szczególnej barwy. Jezus, przez swoje słowo, uzdrawia syna urzędnika królewskiego, syna poganina.

    Jezus przekracza granice przymierza. Jezus - Słowo nie jest już tylko dla Żydów. Każdy, bez wyjątku, kto słucha Słowa Bożego, kto jest posłuszny Słowu, jak królewski urzędnik i wierzy w to, co Słowo mówi, zyskuje uzdrowienie i radość.

    Piękne jest podkreślenie, że cierpienie ojca wypływa z tego, że cierpi jego syn. Ojciec cierpi z tym, który cierpi. Szczęście syna jest szczęściem ojca. Jezus przyjmuje cierpienie ojca i przemienia je w Życie. 

    Urzędnik królewski, ale jednak bezradny, słaby, cierpiący i po ludzku ubogi człowiek. Nie ma nic i dlatego może otworzyć się na Słowo. 


1. Czy moje słowa do innych są słowami nadziei, pokrzepienia?

niedziela, 27 marca 2022

IV Niedziela Wielkiego Postu

Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się"»(Łk 15,31-32).


Ostatnie słowa przypowieści uświadamiają nam, że nie jest to opowiadanie z happy endem. Otwartym pozostaje pytanie, czy starszy syn wszedł do domu, czy potrafił się ucieszyć powrotem brata, czy nie? 

Starszy brat, ten z zaciśniętymi pięściami i zgrzytającymi zębami, to ktoś, kto nie troszczy nie o innych. Nie obchodzi go, że ma brata, nie wie nawet, co to znaczy być bratem. Na scenie pojawia się na samym końcu, a czyni to tylko po to, by wylać swój żal, swoje pretensje, by zaprotestować i zbesztać ojca. Nie ma żadnej wzmianki o tym, by tęsknił za bratem, by wychodził go szukać, czy choćby wyglądał za nim przez okno. Nie ma w nim pragnienia, by młodszy brat wrócił. Chce zachować swoje prawa i stawia żądania. 

Nie zdaje sobie sprawy z udręki, zmartwieni i smutku ojca, który tęskni, który nie może spokojnie spać, który cierpi z powodu syna, którego utracił. Nie widzi nawet tego, że ojciec całymi dniami stoi przed drzwiami i wygląda za synem, którego chce zobaczyć choćby z daleka.

    Starszy syn nie czuje się wolny w domu ojca. Bycie w domu oznacza dla niego posłuszeństwo, pracę, podporządkowanie się. I czuje się okropnie, że inni korzystają z tak wielu swobód, żyją na luzie, ignorują przepisy i regulaminy. Ze swoich obowiązków wywiązuje się nienagannie. Żyje prawie wyłącznie dla siebie. Tak jakby był jedynakiem.

    W głębi duszy nie wie, co to znaczy mieć ojca, nie ma najmniejszego pojęcia, co to znaczy być synem i bratem - te rzeczy są ze sobą nierozerwanie związane. Mógłbym nawet podejrzewać, że jest częściowo winny tego, że jego brat nie wytrzymał i w końcu odszedł.

          Ten starszy syn jest równie zagubiony, a może nawet bardziej niż jego brat, mimo że jest w domu, mimo ze pozornie jest tak w porządku wobec ojca. 


1. Czy potrafię być bratem dla tych, którzy się zagubili? Czy wybaczam Bogu Jego miłosierdzie wobec innych?

  

sobota, 26 marca 2022

Sobota 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń (Oz 6,5-6).

Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik (Łk 18,11).


    Ofiary, poświęcenie, a nawet cierpienie nie są wartością samą w sobie. Stają się wartością tylko w odniesieniu do miłości. 

    Konfrontacja z Bogiem, stanięcie przed Nim w prawdzie, pozwolenie na to, by Miłość zadała nam pytanie, rozdziera nas, uderza, rani, bo odsłania nasze słabości, ograniczenia i nieszczęścia. Ale to jest pierwszy, trudny krok, by te nasze słabości i ograniczenia przezwyciężać, by wyrwać się z nieszczęścia. Miłość czasem boli, bo chce naszego wzrastania, postępu, chce naszego życia w obecności Boga, poznawania Boga, który jest niczym innym, jak Miłością.

    Bóg Miłość jest dla nas. I ta świadomość powinna nas doprowadzić do obudzenia w sobie pragnienia życia dla tej Miłości. Jeśli pozwolimy, by nasyciła nas Boża dobroć i miłość, będziemy mogli obdarowywać nią innych. Nasze uczynki będą miały na celu wzbudzenie Miłości i w tym będą miały swoje usprawiedliwienie. 

    W relacji do Boga nie chodzi o rozdzieranie szat czy prezentacja własnych zasług i cnót, by inni widzieli. Trzeba otworzyć serce, aby zrobić miejsce dla bliźniego, aby kochać innych tak, jak Bóg nas kocha.

    Obnażenie serca oznacza również, że ujawniamy nasze słabości, ale także nasze możliwości. To jest pokora. Poznać siebie takim, jakim naprawdę jestem. Poznać swoje słabości, aby przezwyciężać, swoje zdolności i możliwości, aby je rozwijać i służyć nimi innym. 


1. Jakie dobro otrzymałem w Wielkim Poście od innych? Jakie dobro innym uczyniłem?

piątek, 25 marca 2022

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

    Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona11, pełna łaski, Pan z Tobą». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus (Łk 1,28-31).


    Po początkowym zaskoczeniu - jakże mogłaby nie być zaskoczona, skoro sam Bóg poprosił Ją, by została matką Jego Syna - Maryja przyjęła Bożą propozycję: Oto Ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa. Przez dziewięć miesięcy w swoim łonie nosiła Bożego Syna, swojego Syna. 

    Do końca życia, jak każda matka, nie wyrzuciła swojego syna ze swojego serca. Miała swoje trudności ze zrozumieniem Go, ze zrozumieniem tego wszystkiego, co inni o Nim mówili, ze zrozumieniem niektórych rzeczy, które On mówił... ale zawsze nosiła w sercu swojego Syna. 

    Kiedy został skazany na śmierć i prawie wszyscy przyjaciele Go opuścili, Ona pozostała przy Nim. Był w Jej sercu, kiedy stała pod Krzyżem.

    Bóg, mówiąc do nas, proponuje nam to samo, co zaproponował Maryi. Pragnie, aby Jezus narodził się w naszym sercu. Oczekuje od nas akceptacji, jak oczekiwał tego od Niej. Pozwolić, aby Chrystus narodził się w naszym życiu.

    Święty Paweł, który żył przyjął Chrystusa, rozpoczynając nowe życie po spotkaniu Jezusa pod Damaszkiem, podsumował swoje doświadczenie w jednym zdaniu: już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Każdy z nas powinien pragnąć tego samego doświadczenia, by złożyć takie samo wyznanie. 

    W każdej Eucharystii Chrystus daje nam swoje Ciało, daje siebie. I nawet, jeśli uważamy, tak jak setnik, że nie jesteśmy godni, aby On zagościł w naszym sercu, kiedy otwieramy się na Jego obecność, stopniowo przejmuje nasze serce i nasze życie. przemienia je. 

    Maryja zaprasza nas, byśmy zaufali Bogu, który zakochał się w człowieku. 


1. Jak często goszczę w swoim sercu Jezusa?

czwartek, 24 marca 2022

Czwartek 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Dałem im tylko przykazanie: Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło (Jr 7,23).


    Jeremiasz przypomina, że Bóg jest z ludem, jest z nami, ale to my nie chcemy Go słuchać, być posłuszni, wprowadzać w życie tego, co słyszymy. Jesteśmy ludem o twardym sercu.

    Bóg wskazał nam drogę, która czyni człowieka szczęśliwym, zapewni nam poczucie przynależności: Ja będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Naszą odpowiedzią jest często niewierność i odrzucenie. 

    Jeremiasz uświadamia to ludowi, że zamyka się na sposób życia proponowany przez Boga. Obiera inne, łatwiejsze drogi, dał się oślepić, przyjmuje inne propozycje, które nie potrafią zaspokoić tęsknoty serca. 

    Bóg oferuje nam drogę, na której możemy być spełnieni. Ale my wciąż szukamy swoich "lepszych" rozwiązań.


1. Jaki sposób buntowania się przeciwko Bogu jest moją "specjalnością"?


    

środa, 23 marca 2022

Środa 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków (Pwt 4,9).

    Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni (Mt 5,18).


    Zarówno Stary jak i Nowy Testament dużą wagę przywiązują do pamięci. Zarówno Bóg objawiający się Izraelitom, jak i sam Jezus, zabiegają o to, byśmy pamiętali. Nie można w pełni przynależeć do ludu Bożego, jeżeli zawodzi nas pamięć.

    Nie chodzi tu o taką pamięć zwyczajną, psychologiczną czy intelektualną, ale o pamięć serca, które nie może zapomnieć o tym, co Bóg uczynił dla każdego z nas. Pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twoje oczy, by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia. Kiedy człowiek zapomina o tym, co Bóg dla niego czyni, bardzo szybko staje się trudne, a z czasem niemożliwe bycie przy Bogu. 

    Często też pojawia się dylemat - zachowywać prawo czy naśladować Jezusa. Dylemat pozorny. Tak, jesteśmy skłonni do tego, by opowiadać się za jednym i wykluczać drugie, także w życiu religijnym i często wydaje się, że prawo i Jezus to skrajne bieguny, z których jeden trzeba odrzucić. 

    Prawo nie zbawia. Najważniejsze jest spotkanie z Jezusem, trzeba pozwolić się Mu uwieść, zakochać się w Nim i przyjąć Jego zaproszenie, by pójść za Nim. Ale idąc za Jezusem, chcemy żyć tak, jak On, naśladować Jego postawę. I ten styl Jezusa staje się przykazaniem. Nie można rozdzielać Jezusa i Jego sposobu życia. A On przychodzi wypełnić Prawo, nadać Prawu pełnię. 

    Jezus i Jego styl życia ciągle musi być w naszej pamięci. Potrzebujemy pamiętać, że Jezus nas ukochał, przebaczył nam, za nas oddał życie. Wtedy łatwiej będzie nam pójść Jego śladami, żyć tym, czym On żył i zachowywać Jego przykazania.


1. Które z przykazań Bożych czy Kościelnych jest dla mnie problematyczne? Dlaczego? Czy zdarza się, że poddaję je w wątpliwość?

wtorek, 22 marca 2022

Wtorek 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu (Dn 3,39-40).

    Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy (Mt 18,21-22).


    Modlitwa Azariasza podkreśla wartość duchowej ofiary, która angażuje człowieka, bardziej aniżeli ofiara rytualna. Kiedy odmawiamy modlitwę, kiedy jesteśmy na Eucharystii, uczestniczymy w kulcie. Ale ten kult nie może ograniczyć się do zewnętrznych gestów i wypowiadanych słów. Potrzeba duchowej ofiary z własnego życia, oddania swojej osoby Bogu. To jest istota kultu. 

    Kiedy kapłan w czasie Eucharystii wchodzi w drugą część liturgii, pochyla się przed ołtarzem i prosi w imieniu zebranych: Przyjmij nas, Panie, stojących przed Tobą w duchu pokory i z sercem skruszonym; niech nasza ofiara tak się dzisiaj dokona przed Tobą, Panie Boże, aby się Tobie podobała. To jakby echo modlitwy Azariasza. 

    Pokora i skruszony serce otwiera na dar miłosierdzia. 

    Ewangelia ukazuje przedziwną matematykę Jezusa. Pytanie Piotra dotyczy miary przebaczenia. Czy można oczekiwać, że uczeń będzie ćwiczył się w przebaczaniu zawsze, nie licząc na rekompensatę za krzywdę? Czy istnieje jakaś norma, według której można zmierzyć obowiązek pojedna się z drugim?

    Piotr wskazuje: siedem razy, co już pokazuje coś doskonałego, całkowitego - aż siedem razy. To znaczy, że jest gotów nadal przebaczać, nie tylko za pierwszym razem. 

    Odpowiedź Jezusa jest jednak zdumiewająca. Nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy lub w innym tłumaczeniu siedemdziesiąt razy siedem. Nie ma limitu w praktykowaniu przebaczenia, nie ma górnej granicy. 

    W starym testamencie ta liczba, na która wskazuje Jezus występuje po raz pierwszy w Księdze Rodzaju, w kontekście całkowicie odwróconym. Lamek rzekł do swych żon, Ady i Silli: «Słuchajcie, co wam powiem, żony Lameka. Nastawcie ucha na moje słowa: Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko - jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!» Czytając te słowa Lameka, uważamy je za barbarzyństwo. Ale najstraszniejsze w tych słowach Lameka jest to, że wciąż są bardzo aktualne. O ile budzi w nas opór wielokrotne przebaczanie winowajcom, potrafimy praktykować prawo odwetu. 

    Nasze małostkowe pragnienie zemsty, odpłaty za wyrządzoną krzywdę, to takie małe ziarnka piasku w całej machinie napięć i przemocy, która potrafi zmielić zmielić człowieka, rodzinę czy całe społeczeństwa. 

    Grzech i zło przybiera tak różne formy, że można go powstrzymać tylko wtedy, gdy przeciwstawi mu się równie wielką miarę dobra. Grzech można pokonać tylko miłością - miłością przebaczającą. 

    Bóg przebaczył mi w życiu znacznie więcej już, niż siedemdziesiąt siedem razy. Jestem zaproszony i uzdolniony przez Boga do kochania i przebaczania z taką samą miłością, z jaką jestem przyjmowany przez Ojca. Przebaczenie, którego udzielamy, jest warunkiem i miarą przebaczenia, którego udziela nam Bóg. Ale jest także, a może przede wszystkim, świadectwem i znakiem przebaczenia, które my otrzymaliśmy od Boga. 


1. Czy długo noszę w sobie urazy blokujące przebaczenie?

poniedziałek, 21 marca 2022

Poniedziałek 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: "Czemu rozdarłeś szaty? Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu" (2Krl 5,8). 

    Wtedy rzekł do nich: "Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum". I dodał: "Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie" (Łk 4,23-24).


    To smutne i tragiczne, że nie potrafimy zobaczyć proroka, który istnieje pośród nas, właśnie dlatego, że jest pośród nas, że widzimy go nieustanie. Jest jednym z ludu, z naszego miasta czy wspólnoty. Stłumiliśmy w sobie zdolność odkrywania tego, co Bóg mówi nam przez tego, który żyje z nami, właśnie dlatego, że jest zawsze blisko.

    Nasza postawa pokazuje, że wciąż żyjemy głęboko w Starym Testamencie - potrafimy przyjąć Boga, który objawia swoją wolę pośród grzmotów, pękających skał i rozlewających się jęzorów ognia, jak to miało miejsce na Synaju. Szukamy objawień widowiskowych i niezwykłych, nadzwyczajnych. 

    To, co zachwyca w Jezusie, to nie cuda, ale Jego prosty sposób życia, słowa i gesty, odniesienie do ludzi, prosty sposób głoszenia Królestwa. Cuda są znakami.

    I może się jeszcze zdarzyć, że chociaż nie potrafimy rozpoznać proroka pośród nas, uzurpujemy sobie prawo do bycia jedynymi właścicielami Bożej Prawdy, bo przecież praktykujemy i mamy chrześcijański rodowód. 

    Trudno nam się zgodzić, że Bóg i Jego działanie jako Ojca, dawcy dobra, objawia się w innych, którzy może nie mogą się pochwalić takim chrześcijańskim rodowodem jak my. 

    Musimy nauczyć się odkrywania Boga w rzeczach prostych, codziennych, bardzo zwyczajnych. Musimy nauczyć się odkrywać Boga w ludziach, którzy są obok nas, w tych, z którymi żyjemy. 


1. Czy potrafię w słowach bliskich mi osób zauważyć wezwanie do przemiany?

niedziela, 20 marca 2022

III Niedziela Wielkiego Postu

    Pan mówił: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód (Wj 3,7-8a).

    Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie pożądali złego, tak jak oni pożądali (1Kor 10,6).

    W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci  Galilejczycy byli  większymi grzesznikami  niż inni mieszkańcy Galilei, że  to ucierpieli? (Łk 13,1-2).


    Ktoś powiedział, że nawrócić się, to zwrócić się twarzą ku Bogu, aby zobaczyć odbicie naszej grzesznej rzeczywistości i móc naprawić błędną drogę. Ale najpierw trzeba wiedzieć, kim jest i jaki jest Bóg, w którego wierzymy. To pragnienie prawdziwego poznania Boga jest możliwe przez to, co Bóg objawia nam w historii ludu Izraela oraz przez to, co Jezus objawił nam o Ojcu. 

    Pierwsze czytanie pozwala nam zobaczyć Boga oczami Mojżesza. Boga, który przedstawia się jako Jestem Który Jestem. Kiedy nadejdzie pełnia czasów, Bóg objawi się w Jezusie, jako Bóg z nami. 

    Jest to Bóg, który widzi, słyszy, słucha i zna cierpienie swojego ludu. Nie jest Bogiem dalekim, lecz bliskim; zstąpiłem, aby go wyrwać, wyprowadzić... Jest Bogiem, który wyzwala i oferuje drogę prawdziwej wolności, w ziemi, gdzie człowiek może żyć bez żadnych oznak niewolnictwa. 

    Święty Paweł zaprasza nas, byśmy również wyruszyli w drogę, która pomaga nam odnaleźć samych siebie (post), abyśmy naprawdę odnaleźli naszą relację z Bogiem (modlitwa) i z braćmi (jałmużna). 

    Ewangelia może zaskakiwać brutalnością obrazu i ostrością wypowiedzi Jezusa. Ale poprzez ten obraz i słowo Jezus ukazuje nam, jak wielka jest moc nawrócenia, naszego osobistego nawrócenia. 

    Jezus wychodzi od wydarzeń, które mają miejsce także dzisiaj, tak blisko nas. Jakiś "Piłat" naszych czasów znów w sposób brutalny i krwawy traktuje ludzkie życie. Przeżywamy wydarzenia, które są bardzo trudne, które znów pokazują, jak trudne jest pokojowe współistnienie narodów i społeczeństw i budowanie sprawiedliwego świata. 

    Do Jezusa przychodzą jacyś ludzie, którzy opowiadają o dwóch wydarzeniach. Jezus stara się im uświadomić, że te wydarzenia nie są karą Bożą, ale powinny służyć zmianie postaw. Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie - to ostre słowa. Podstawową rzeczą w naśladowaniu Chrystusa jest osobiste nawrócenie. Jasne jest, że nie ma ludzi jednoznacznie dobrych i złych. Wszyscy potrzebujemy nawrócenia; nikt nie może powiedzieć, że jest wolny od winy.

    Przypowieść o figowcu, który nie rodzi owoców jest skierowana do wszystkich, którzy Jezusa słuchają. Trzeba ją odnieść do siebie. Zło tkwi nie tylko w innych, ale także w nas samych. Musimy uświadomić sobie cierpliwość, jaką Bóg ma wobec każdego z nas. Pan, który jest współczujący i miłosierny, z cierpliwością odnosi się do tych, którzy nie wydają owoców, którzy oddalają się od Bożych zamierzeń. Czeka, dając możliwość zaowocowania. 

sobota, 19 marca 2022

Uroczystość św. Józefa Oblubieńca NMP

    Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (Mt 1,18-19).


    Chociaż z historycznego punktu widzenia niewiele o nim wiemy, jest bez wątpienia jednym z najpopularniejszych świętych. Nie jest jednak świętym, który błyszczy aureolą już od urodzenia, czy nawet przed urodzeniem, jak niektórzy święci. Trzeba się nad nim pochylić, by tę świętość dostrzec. 

    Józef jest człowiekiem, który robi to, co do niego należy i robi to dobrze, tak dobrze, że właściwie nie zwracano na niego uwagi. A on był i pozostał tam, gdzie miał być, wyrzekając się samego siebie i wybierając to, co zawsze uważał za wolę Bożą. 

    Dotykając tych kilku zdań Nowego Testamentu, które go wspominają, trzeba przyznać - wiemy o nim niewiele. Jest mężem, opiekunem, ojcem, cieślą. Ale wśród tych niewielu rzeczy, które o Nim powiedziano, jest jedna, która jest warta wszystkiego - był człowiekiem sprawiedliwym. Był jednym z tych ludzi, których chcielibyśmy mieć za towarzysza drogi i pracy. Człowiek godny zaufania. 

     Nawet gdybyśmy wiedzieli o Józefie tylko tyle, to i tak wiedzielibyśmy już bardzo dużo, być może to, co najważniejsze. 

Być może, słuchając słów św. Mateusza i swojego rodowodu, Józef uśmiechnąłby się – jest spokrewniony z Abrahamem i Dawidem. Ale jego prawdziwa wielkość nie wypływa z tego, kim byli jego przodkowie. Jego wielkość polega na bliskości z Jezusem. Tyle lat wspólnego życia w Nazarecie. Ważna była ta emocjonalna, fizyczna i duchowa bliskość, jaka musiała istnieć między Józefem i Jezusem w tych latach. 

     Józef, jego osoba, rola, którą podejmuje w życiu Maryi i Józefa, nie jest modna. Józef jest nazwany w Ewangelii sprawiedliwym, jest dobrym człowiekiem, wzorem wiary i zaufania wobec Boga i wobec Maryi, a także wobec Jezusa, Jej Syna. To nie są cechy, które świat dzisiaj podkreśla, to nie są tematy, które pojawią się w mediach, to nie są cnoty, o które my dzisiaj się ubiegamy. Nie, prawość, sprawiedliwość, ufność, pokora, wiara, świętość nie są tym, czego jest najwięcej pośród nas. 

Ale musimy też przyznać, że jest wokół nas wielu dobrych, sprawiedliwych i świętych ludzi. Jest wielu, którzy ufają Bogu i zawierzają Bogu i Maryi swoje życie, jak on zawierzył. Ludzie, którzy marzą o sprawiedliwości i dobru. Ludzie, którzy często nie rozumieją dróg, po których idą, ale ufają temu, co Bóg chce powiedzieć przez ich życie.


1. W której z cnót św. Józefa mogę go naśladować?



piątek, 18 marca 2022

Piątek 2. Tygodnia Wielkiego Postu

    Bracia Józefa widząc, że ojciec kocha go bardziej niż wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać (Rdz 37,4).

    W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: "To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo" (Mt 21,37-38).


    We wtorek słyszeliśmy przypowieść Jezusa o tych, którzy lubują się w pierwszych miejsca, szukają poklasku u ludzi. Dziś liturgia pokazuje coś więcej. 

    Wiele osób nie tylko zabiega o pierwsze miejsca, ale także nienawidzi tych, którzy odbierani są jako lepsi, którzy cieszą się znajdują uznanie. 

    Zazdrość i nienawiść potrafi zabić braterskie uczucia, zabija relacje między ludźmi: w pracy, w środowisku, w którym żyjemy,  także między narodami. Zazdrość niszczy i doprowadza do ruiny relacje rodzinne, rodząc kłótnie, wzajemne oskarżenia i ciosy, które powoli zabijają. 

    Tak stało się z Józefem, którego znienawidzili bracia, bo zazdrościli mu miłości ojca. 

    Ale to nie jest pełny obraz ludzkiego świata. jest również prawdą, że jest także wielu ludzi dobrej woli, którzy starają się unikać tego zła, które niesie z sobą zazdrość i nienawiść. I jest Bóg, który potrafi odpowiedzieć dobrem na grzechy i błędy, które my czynimy. 

    Przypowieść o winnicy kolejny raz ukazuje nam prawdę, że nikt nie ma monopolu na Boże  Królestwo. Osiągnie je ten, kto przyjmie Jezusa. 

    Bóg oferuje nam swoją Winnicę, ale kiedy źle traktujemy Jezusa i nie akceptujemy Jego Ewangelii, wycofa swoje zaproszenie i przekaże je innym, którzy przyjmą ją z większym zaufaniem i otwartością. 

    Nie można posiąść winnicy, zabijając Syna. Nasz egoizm, chęć zawłaszczenia Królestwa może sprawić, że stracimy je bezpowrotnie. 


1. Czy potrafię dostrzec dobro czynione przez ludzi?