zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 7 maja 2024

Wtorek 6. Tygodnia Wielkanocy

    Ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A  jeżeli odejdę, poślę Go do was (J 16,6-7).


    Jezus żegna się z uczniami, a my przygotowujemy się do Uroczystości Jego Wniebowstąpienia. Ale mimo pożegnania nie ma w Jezusie zgody na to, by serca Jego uczniów wypełniał smutek. I podaje uczniów powód - inaczej nie przyjdzie Pocieszyciel, Duch Święty.

    Wielkim grzechem, nad którym Jezus ubolewa, jest to, że tak wielu, mimo znaków, nie uwierzyło w Niego. Bóg uczynił wielki cud, posyłając swojego Syna światu. Syn dokonywał znaków i nauczaniem pokazywał drogę do znalezienia szczęścia i życia. A jednak wielu Go odrzuciło, a później został zabity.

    Duch Pocieszyciel, który zostaje posłany, ma moc przemienić ludzkie serca i obudzić w nim wiarę. Prośmy Ducha Parakleta, aby nie pozwolił nam popaść w grzech niewiary i zwątpienia, byśmy potrafili każdego dnia przyjmować Jezusa jako Pana i Zbawiciela.


Jak często w moich modlitwach zwracam się z prośbą o dar Ducha Świętego?

poniedziałek, 6 maja 2024

Święto Świętych Apostołów Filipa i Jakuba

    Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie (1 Kor 15,3-6a).


    Usłyszeli wezwanie Jezusa i poszli za Nim, zostawiając wszystko za sobą. Wspomnienie apostołów takie, jak dzisiejsze święto, są zawsze ukierunkowane na powrót do fundamentu Kościoła, do rdzenia Kościoła.

    Chodzi o powrót do tej istotnej prawdy, która rozbrzmiewa we fragmencie listu św. Pawła, do kerygmatu. Przypominając sobie, komu zawdzięczamy zbawienie, powinniśmy powracać do tego początkowego momentu naszej osobistej wiary, do momentu naszego osobistego nawrócenia, kiedy Jezus stał się naszym wyborem, kiedy On stał się dla każdego z nas Panem i Zbawicielem. 

    Kerygmat, fundament wiary, nie jest jednak tylko doktryną, a jego przyjęcie nie oznacza jedynie przyjęcia pewnych prawd, treści, światopoglądu czy moralności, chociaż to wszystko płynie z kerygmatu. 

    Poprzez przyjęty kerygmat wchodzimy w żywy kontakt ze zmartwychwstałym Panem - my także należymy do owych więcej niż pięciuset braci. Wtedy wyruszamy w drogę, rozpoczynamy proces naśladowania i osobistego wzrastania, który powinien prowadzić nas do podejmowania dzieła wiary i miłości. W ten sposób sprawiamy, że zmartwychwstały Chrystus staje się widoczny dla innych. 


1. Czy mogę wskazać konkretny moment, kiedy Jezus stał się moim osobistym wyborem?

niedziela, 5 maja 2024

VI Niedziela Wielkanocy

        Wtedy odezwał się Piotr: „Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my?” I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa (Dz 10,47-48).


        W wielu miejscach, gdzie ludzie się przemieszczają czy wędrują, na lotniskach, autobusowych dworcach, czasem na planach miast, czy na mapach rozstawionych na turystycznych szlakach można znaleźć charakterystyczny znak, który mówi człowiekowi: Jesteś tutaj! Jesteś w tym miejscu! Dobrze jest wiedzieć, gdzie się jest, nie tylko na turystycznym szlaku, ale także na drodze wiary.

    A dziś już szósta niedziela, tu jesteśmy i liturgia zaprasza nas do medytacji nad miłością i wyborem.

    Patrzymy na Piotra, który także stoi przed ważną decyzją. A każda decyzja oznacza dokonanie jakiegoś wyboru, odrzucenie czegoś i opowiedzenie się za czymś. I nie zawsze jest to wybór pomiędzy rzeczą dobrą i złą. 

    W tym wypadku Piotr musiał wyrzec się swojej żydowskiej przeszłości, swojej mentalności i sposobu rozumienia religii, życia i zbawienia zarezerwowanego jedynie dla jednego narodu. To zupełnie nowa dla niego i wielu rzeczywistość. Musiał otworzyć się na Ducha, który poprowadził go do Cezarei, do domu poganina Korneliusza, aby Ewangelia mogła wkroczyć na nowe drogi, zupełnie nieznane Piotrowi i innym apostołom.

    To wyjście z ciasnego i limitowanego rozumienia zbawienia, ograniczonego do jednego narodu, otwiera i czyni cały świat przestrzenią ewangelizacji. Duch Święty jest dostępny dla wszystkich, którzy się otwierają na Jego przyjęcie.


Jak odpowiadam na natchnienia Ducha Świętego? Czy potrafię otworzyć się na nowe doświadczenia?

sobota, 4 maja 2024

Sobota 5. Tygodnia Wielkanocy, wsp. św. Floriana

    
Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi (J 15,18-19).


    Ewangelia koncentruje naszą uwagę na proroctwie Jezusa - mówi On swoim uczniom, że nienawiść i prześladowania będą ich udziałem ze względu na Niego. I to proroctwo wypełnia się wciąż, historia Kościoła to potwierdza. 

    Nienawiść, o której mówi Jezus, nie odnosi się do krytyki i wyrzutów, z którymi mogą się spotkać Jego uczniowie z powodu braku autentyczności czy niewierności Ewangelii. Jezus mówi o prześladowaniach i nienawiści, na które będą narażeni  z powodu Jego imienia. 

    Vaclaw Havel mówiąc o nienawiści, wyjaśnia jej źródło w następujący sposób: W podświadomości tych, którzy nienawidzą, istnieje perwersyjne poczucie, że są jedynymi prawdziwymi nosicielami prawdy absolutnej. Świat oskarża i nienawidzi uczniów, ponieważ nie zgadza się z ich sposobem myślenia i je odrzuca. To jest dokładnie to, o czym mówi sam Jezus: nie znają Tego, który Mnie posłał. Ta nienawiść jest wynikiem zderzenia Ewangelii z wieloma standardami tego świata.

    Wobec nienawiści świata potrzebne są dwie postawy. Po pierwsze, nie powinniśmy się dziwić, że irracjonalna nienawiść istnieje i będzie uderzała w autentycznych naśladowców Jezusa. Trzeba być przygotowanym. Po drugie, to wezwanie do życia Ewangelią, do autentyczności. 

    Wierność Jezusowi często komplikuje nasze życie. Najłatwiej pójść z innym, robić to, co robią inni, co jest poprawne i mile widziane. A czasem także milczeć pod pretekstem roztropności. Ale często ta roztropność to zwykły lęk i obawa przed odrzuceniem i ciosami, które mogą nas spotkać. Nie możemy oczekiwać poklasku od świata, który wcześniej odrzucił Jezusa. Jeżeli jesteśmy z Nim zjednoczeni, musimy się liczyć z odrzuceniem.


1. Z czym dla mnie wiąże się wierność Jezusowi i Jego Ewangelii?

piątek, 3 maja 2024

Uroczystość NMP Królowej Polski

    Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena (J 19,25).

    Wyniesiona do niebieskiej chwały otacza macierzyńską miłością naród, który ją wybrał na swoją królową, broni go w niebezpieczeństwach, udziela mu pociechy w utrapieniach i wspiera go w dążeniu do wiecznej ojczyzny, aż nadejdzie pełen blasku dzień Pański (z prefacji na Uroczystość Królowej Polski).


Liturgia dzisiejszej uroczystości jest wielkim zaproszeniem do wdzięczności za dar Maryi. Jak nikt inny jest Ona wpisana w historię naszego narodu. Dzisiaj jednak nie brakuje takich, którzy chcą wymazać Maryję z polskich dziejów, przekreślić znaczenie chrześcijaństwa dla polskiej kultury, tożsamości i historii. Z podstawy programowej przedmiotów humanistycznych wykreśla się wszystko, co może kojarzyć się z chrześcijaństwem i Kościołem. 

    Wybaczcie zatem, że idąc za duchem liturgii, zabiorę was dzisiaj pod Krzyż, pod ten Krzyż, pod którym stała Maryja, ale także pod Krzyż, na którym cierpiały Jej dzieci, Jej synowie, synowie naszej Ojczyzny. Dzisiejsze słowo chcę poświęcić kapłanom, którzy na ołtarzu Ojczyzny złożyli dar swojego życia, a o których mało się mówi, a być może przyjdzie czas, kiedy w ogóle nikt mówił nie będzie.

     Byli kapłani, których śmierci do dzisiaj nie wyjaśniono, a którzy zostali zamordowani w ostatnich miesiącach Polski Ludowej, a nawet już w wolnej Polsce, po okrągłym stole.

Zacznijmy od osoby księdza Stefana Niedzielaka, człowieka, który w czasach wojny był emisariuszem Armii Krajowej. To on zapoczątkował odprawianie mszy za ojczyznę w kościółku świętego Karola Boromeusza na Powązkach, za co był szykanowany. 

    Został zamordowany przez nieznanych sprawców na swojej plebanii na Powązkach w nocy z 19 na 20 stycznia 1989 roku. W zakładzie medycyny sądowej stwierdzono szereg obrażeń w okolicy twarzy i głowy oraz złamanie kręgosłupa szyjnego, a mimo to ówczesne ministerstwo spraw wewnętrznych wykluczyło morderstwo.

     Drugim kapłanem, którego dzisiaj chce wspomnieć, był ksiądz Stanisław Suchowolec. Przyjaciel księdza Jerzego Popiełuszki. Śmierć kapelana Solidarności była dla niego ogromnym wstrząsem. Od listopada 1984 w każdą drugą niedzielę miesiąca sprawował mszę za ojczyznę oraz w intencji beatyfikacji swojego przyjaciela. 

    Zamordowany na plebanii w styczniu 1989 roku. Oficjalna wersja mówiła o śmierci na skutek nieszczęśliwego wypadku. Straż pożarna jednak stwierdziła, że pożar spowodowała fachowa ręka. Wszystko wskazuje na to, że księdza Suchowolca najpierw pozbawiono przytomności, a później wywołano pożar, w wyniku którego uległ zaczadzeniu. Sprawców do dzisiaj nie wykryto.

     I wreszcie ostatnia postać. Zacznę od słów jego testamentu: czuję, że zbliża się mój dzień, czas spotkania z Panem, który uczynił mnie swoim kapłanem. Dziękuję wszystkim, którzy dla mnie byli ludźmi. Do nikogo nie czuje nienawiści, dla wszystkich chce być bratem i kapłanem. Walczyłem, jak umiałem, walczyłem do końca, byłem w więzieniu, ale myślę, że Polsce trzeba dać więcej, trzeba dać siebie do końca, jak ksiądz Jerzy, mój przyjaciel… majątku nie posiadam. Tak pisał w testamencie ksiądz Sylwester Zych. Zamordowany już w lipcu 1989 roku, po wyborach czerwcowych, kiedy Polska świętowała koniec komunizmu. 

    Nad polską wolnością kładą się wciąż długie cienie niewyjaśnionych mordów i spraw, może dlatego ta wolność taka kuślawa...


1. Czy podejmuję wysiłek poszukiwania prawdy o polskiej historii?


czwartek, 2 maja 2024

Czwartek 5. Tygodnia Wielkanocy

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! (J 15,9).


    Trudno jest kochać, jeśli najpierw nie poczuło się kochanym. Miłości uczymy się z własnego doświadczenia życiowego. Musimy najpierw pozwolić się kochać Jezusowi i przyjąć Jego miłość, która ma swoje źródło w miłości Bożych Osób. 

    Przypomina nam o tym św. Jan w swoim Liście: W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

    Bóg zawsze stawia człowieka na pierwszym miejscu. Musimy pozwolić się kochać, otworzyć się na pełne miłości działanie Boga. Wtedy i nasze serce będzie zdolne do miłości, na wzór miłości Jezusa, który daje siebie, oddaje siebie całkowicie.


Czy czerpię z miłości Boga?

środa, 1 maja 2024

Środa 5. Tygodnia Wielkanocy, wsp. św. Józefa, rzemieślnika

    Kiedy doszło do niemałych sporów i roztrząsań między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba, i jeszcze kilku spośród nich udadzą się w sprawie tego sporu do Jeruzalem, do apostołów i starszych (Dz 15,2).

    Ja Jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Trwajcie we Mnie, a Ja was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeżeli nie trwa winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie (J 15,1.4b).


    Trwać - to jedno ze słów, do którego często odwołuje się Jezus. Dziś wybrzmiewa ono w przypowieści o winnym krzewie. 

    Trwać wskazuje na głęboką, prawdziwą i niezniszczalną relację między Jezusem a tymi z nas, którzy w Niego wierzą. Jezus jest źródłem życia. Z Jezusem jestem żywy, bez Niego jestem martwy. Z Jezusem jesteśmy wszystkim i możemy wszystko, bez Niego nic. Gałązka zjednoczona z życiem przynosi obfity  owoc, oddzielona od winnego krzewu usycha, pozostaje jałowa i bezpłodna, ponieważ życiodajny sok wypływa z pnia winnego krzewu, a nie z niej samej.

    Trwać to także być zjednoczonym, przeżywać komunię z innymi gałęziami - uczniami Jezusa. Krzew winny nie ogranicza się do pojedynczej gałęzi - jest krzewem i odżywia wszystkie gałęzie, które są z nim złączone. To Jezus tworzy komunię, wspólnotę ze swoich uczniów. Wspólnotę, która jest jednością serc, a nie jedynie byciem razem, komunię uczuć, a nie tylko słów i rytuałów.

    Bez trwania w Jezusie, usychamy w wymiarze osobistym i jako wspólnota. Każda próba zredukowania Ewangelii do moralności, jakiegoś światopoglądu lub społecznego planu reformy świata, bez osobistej i głębokiej relacji z Jezusem, skazana jest na niepowodzenie.

    Pierwszy spór, jaki wybuch w Kościele, dotyczący obrzezania, mógł rozsadzić Kościół od środka. Dzisiaj ktoś mógłby powiedzieć, że też nie mieli się o co kłócić, jest przecież tyle poważniejszych spraw i problemów. Ale to nie był mały problem. Spór dotyczył tego, kim tak naprawdę jest Jezus dla Kościoła. Jeżeli obrzezanie nadal jest konieczne do zbawienia, jak myśleli niektórzy, to Chrystus zostaje zredukowany do mniej lub bardziej znaczącego, ale nie niezbędnego dodatku historii Izraela. Nie jest tym, od którego zależy życie. 

    Jeżeli żyjemy wszczepieni w winny krzew, wszelkie kłótnie, spory i napięcia, jakie pojawią się we wspólnocie, w rodzinie, będziemy umieli przezwyciężyć, rozpoznając problem, podchodząc do niego w duchu rozeznania, słuchając słowa, poddając się Duchowi Świętemu i jego prowadzeniu. Odcinając się od Jezusa niszczymy winny krzew, pozbawiamy go owoców, a jednocześnie sami umieramy.


Czy dbam o moje życie sakramentalne i modlitewne? 


wtorek, 30 kwietnia 2024

Wtorek 5. Tygodnia Wielkanocy

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka (J 14,27).


    Jezus obdarowuje nas pokojem. Nie wzywa nas do walki o pokój, ale o przyjęcie Jego pokoju. Jego pokój nie jest tanim pokojem, ale pokojem, który pochodzi z góry. 

    Kiedy uczestniczymy w Eucharystii, za każdym razem słyszymy te słowa Jezusa mówiące o darze pokoju dla Kościoła i Jego uczniów tuż przed Komunią. Jest to dar, którego potrzebujemy.

    Początki ludzkich dziejów naznaczone są agresją i nienawiścią - śmierć Abla, który ginie z ręki brata, pokazuje, do czego jesteśmy zdolni, kiedy serce nie jest wypełnione pokojem. 

    Nie jest to pokój stoików, którzy rozumieją pokój jako formę apatii, obojętności i niewrażliwości... Nie jest to także pokój mistrzów jogi, którzy redukują go do opanowania i zewnętrznego spokoju. Nie jest to także pokój świata, który oznacza jedynie brak konfliktu.  Pokój, który przekazuje Jezus, rodzi się z krzyża. A krzyż jest znakiem miłości, która zwycięża nad nienawiścią. 

    Nienawiść może być pokonana jedynie miłością. A miłość pokonuje nienawiść, godząc się na klęskę, zniszczenie i podeptanie. Taka jest droga Jezusa: ubogiego i pokornego, odrzuconego i ukrzyżowanego, ale ostatecznie triumfującego i zmartwychwstałego.

    Ten pokój jest źródłem bezpieczeństwa i siły. Daje nadzieję. 


Czy moje serce wypełnia pokój? Czy potrafię go zachować w trudnych sytuacjach?

poniedziałek, 29 kwietnia 2024

Święto św. Katarzyny ze Sieny

    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mt 11,28-29).


    Święty Mateusz w krótkich słowach zawiera bardzo wiele treści. 

    Jezus wypowiada pochwałę Ojca, ponieważ objawia się tylko maluczkim, prostym ludziom. W rzeczywistości chodzi o tych, którzy mają otwarte serce, którzy szukają, którzy nie są przekonani, że już wiedzą wszystko i pozjadali wszelkie rozumy, którzy pozwalają Słowu wejść do swojego serca, którzy w świetle Słowa patrzą na wszelkie troski i problemy, tęsknoty i pragnienia, którzy pozwalają Słowu działać w swoim sercu i przemieniać życie...

    Jezus objawia swoją głęboką komunię z Ojcem, a jednocześnie ukazuje, że uczeń może uczestniczyć w tej komunii, jeżeli pozwala przemieniać się Słowu Jezusa, które rodzi poznanie.

    I wreszcie otrzymujemy dzisiaj dwa zaproszenia, którym towarzyszą obietnice:

* przyjdźcie do Mnie wszyscy - Ja was pokrzepię...
* weźcie na siebie moje jarzmo - a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych...

    Wszyscy zmęczeni i utrudzeni życiem w Nim znajdą odpoczynek i wytchnienie. Jezus mówi o odpoczynku, wytchnieniu, ukojeniu dusz, które nie polegają na zmianie gwałtownego i przyśpieszonego rytmu pracy na żywiołowy rytm odpoczynku w weekendy czy święta. Odpoczynek oznacza zatrzymanie się, milczenie, pozwolenie na dotknięcie łaską, kontemplowanie tego, czym żyjemy i co nas spotyka. Sam Bóg wystarczy, by nadać codziennemu życiu porządek i sens. 

    Katarzyna ze Sieny bardzo dobrze poznała tę umiejętność kontemplacji, która pozwala odpocząć sercu. Śmiała, odważna kobieta, gotowa głosić Prawdę każdemu, nawet papieżowi. Potrafiła powiedzieć: dość milczenia, ponieważ przez to milczenie świat staje się zepsuty.


Czy szukam ukojenia i pokrzepienia u Jezusa? 

niedziela, 28 kwietnia 2024

V Niedziela Wielkanocy

A Jego przekazaniem jest to, abyśmy uwierzyli słowu Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i abyśmy się wzajemnie miłowali zgodnie z przykazaniem, które nam dał (1J 3,23).

Ja jestem szlachetnym krzewem winnym, a mój Ojciec jest gospodarzem. Jak gałązka sama z siebie nie może wydać owocu, chyba że trwać będzie w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie (J 15,1.4b).


    Jeśli jesteśmy latoroślami, a Chrystus jest krzewem winnym, bez zjednoczenia z Nim nic nie możemy uczynić. Pozostaniemy wysuszeni. Zjednoczenie z Chrystusem pozwala na owocowanie. Te proste stwierdzenia nie wymagają głębokich analiz, łatwo je zrozumiemy.

Święty Jan mówi jednak nie tylko o zrozumieniu, ale o uwierzeniu, zaufaniu Jego słowom. To z tego zaufania później wyrastają owoce miłości. Jego przekazaniem jest to abyśmy uwierzyli słowu Jego Syna i abyśmy się wzajemnie miłowali…

Wierzyć, uwierzyć, to kochać. 

    Ale postawmy sobie dzisiaj pytanie: co tak naprawdę wnosi wiara do naszego życia? 

Wiara nie rozgrywa się w sferze uczuć. Nie ma wątpliwości, że wiara dotyka serca, jest odczuwana, przeżywana sercem, czasem doświadcza zranienia. Ale błędem byłoby sprowadzanie jej do uczuć, a co gorsza do sentymentalizmu.

     Wiara nie jest również zbiorem opinii. Wiara wymaga wysiłku poszukiwania prawdy.

Wiara nie jest też prostym zwyczajem czy tradycją przyjętą od rodziców, co często sprowadza się do wypełniania pewnych praktyk obrzędów religijnych. 

     Wiara nie może zostać zredukowana do pewnego rodzaju „uspokajacza”, który pozwala mi się czuć dobrze lub uciec w pewnych momentach od rzeczywistości. 

    Wiara nie jest także zbiorem moralnych zaleceń lub zobowiązań, dzięki którym możemy być w porządku przed Bogiem.

    Prawdziwa wiara prowadzi do działania, rozpoczyna drogę do czystości i troski o życie duchowe.


A zatem, czym dla mnie jest wiara?

sobota, 27 kwietnia 2024

Sobota 4. Tygodnia Wielkanocy

    Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy» (J 14,7-8).


    Czy jest w nas tęsknota za Bogiem, która wypełniała serce Filipa? Coraz bardziej, poprzez milczącą obojętność, hałaśliwy ateizm, troski i zajęcia codziennego życia, Bóg znika z horyzontu ludzkich zainteresowań, pragnień i tęsknot. 

    Przyszło nam żyć w czasach, kiedy dla wielu ludzi żaden czas nie jest odpowiedni, by myśleć o Bogu...

    Małe dziecko jest zbyt małe, by mówić mu o Bogu, by pójść z nim do Kościoła, by się pomodlić... Uczeń ma już tak dużo zajęć i lekcji, że trudno niedziela staje się jedynie dniem oddechu, więc trudno go zmuszać, by przyszedł do kościoła... zakochany młody człowiek, przepełniony szczęściem, który poza wybranką serca nie widzi już świata, a co dopiero, by znalazł go dla Boga... 

    Przytłoczenie pracą i wypełniony nią dzień, kończony wieczorem przed komputerem czy telewizorem, w końcu każdemu należy się odpoczynek, wiec trudno znaleźć miejsce dla Boga... Starość, choroba, samotność i ciągłe zmęczenie, nie ma nawet ochoty na spotkania z przyjaciółmi, a co dopiero znajdować czas dla Boga...

    A na grobowej płycie można już jedynie napisać: zbyt późno, by myśleć o Bogu....

    Czy człowiek jest jeszcze gotów zawalczyć o Boga w swoim życiu? Czy potrafi obudzić w sobie tęsknotę za Bogiem? Zawołać wraz z Filipem: pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy...

    Z pewnością tak, bo w każdym ludzkim sercu jest ta tęsknota i pragnienie spotkania... Tylko trzeba o to zawalczyć...

piątek, 26 kwietnia 2024

Piątek 4. Tygodnia Wielkanocy

    Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce (J 14,1-2).


    Codzienna lektura Słowa Bożego, z wyłączeniem uroczystości i świąt, które się pojawiały w kalendarzu liturgicznym, uporczywie powracała do tego jednego wydarzenia, jakim jest Zmartwychwstanie Chrystusa. Dziś także do tego wydarzenia odwołuje się Paweł, ale jednak Ewangelia zmienia już nieco kierunek. Słowo kieruje naszą uwagę na nadchodzące Wniebowstąpienie Pana Jezusa, wydarzenie, które otwiera czas misji.

    Jezus nie koncentruje się jednak na pożegnaniach z uczniami, ale kieruje ich uwagę na przyszłość. Rozpoczynają podróż, w której On będzie im towarzyszył, ale już inaczej. Jezus ich nie opuszcza, dlatego nie ma powodu do obaw i niepokoju. Niech się nie trwoży wasze serce... 

    Co więcej, znacie drogę... Znacie cel. Nie ma już miejsca na zagubienie Tomasza, który nie rozumie, o czym Jezus mówi. Wszystko zostało już wyjaśnione. Trzeba zaufać. 


1. Czy modlę się za tych, którzy wzbudzają mój niepokój?

czwartek, 25 kwietnia 2024

Święto św. Marka, Ewangelisty

    I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk 16,15-16).


    Słowa św. Marka ukazują nam Zmartwychwstałego, który dokonuje rozesłania uczniów. Uczniowie otrzymują misję, która jest obowiązkiem i niesie z sobą odpowiedzialność. Przekazywać doświadczenie Boga oraz Dobrą Nowinę o zbawieniu. Nie można Ewangelii zatrzymać dla siebie.

    Jest to misja, która niesie z sobą wielką odpowiedzialność, misja, której stawką jest zbawienie lub potępienie. Dziś mało mówi się o potępieniu, kiedyś ten aspekt był podkreślany zbyt natarczywie. 

    To misja, która niesie w sobie wiele zagrożeń, niebezpieczeństw, ale także misja, w której Jezus towarzyszy swoim uczniom. W obliczu sił zła, które zagrażają, Jezus nakazuje nam posługiwać się dobrem. 


Czy czuję się odpowiedzialny za przekaz Ewangelii? 

    

środa, 24 kwietnia 2024

Środa 4. Tygodnia Wielkanocy

    Gdy odprawili publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: «Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem». Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich (Dz 13,2-3).

    Jezus zaś tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał (J 12,44).


    Barnaba i Paweł dopiero co wrócili z misyjnej wyprawy, a Duch Święty ma już dla nich nowe zadanie. To wyraźny znak: w dziele Bożym nie ma miejsca na stanie w miejscu, na stagnację. Jeśli przeżywamy naszą wiarę zgodnie z natchnieniami Ducha, jest ciągły dynamizm. Potrzeba twórczej wierności, otwartości, a wówczas Duch popycha do głoszenia i dawania świadectwa.

    Drugie ważne wskazanie z tego fragmentu Dziejów Apostolskich dotyczy rozeznawania woli Bożej, które dokonuje się we wspólnocie oraz w wymiarze indywidualnym. Dokonuje się to poprzez modlitwę i  post. To właśnie poprzez modlitwę i post wspólnota chrześcijańska może stać się bardziej świadoma Bożego planu. To dwa środki, które zawsze mamy do dyspozycji. 

    I wreszcie - misja, która jest owocem rozeznania, jest misją wspólnoty, która posyła. 

    W Ewangelii uderza dziś szczególnie fakt, że głośno woła. To koniec Jego publicznej działalności. Woła głośno, bo chce otworzyć człowieka na przesłanie o zbawieniu. To wezwanie, bardzo głośne, do słuchania i zachowywania Jego Słowa, bo jest to Słowo, które daje nam życie!

    To wołanie głośne Jezusa wyraża wielkie pragnienie Jego serca, abyśmy porzucili naszą przeciętność i obojętność. Jezus woła, byśmy ostatecznie zdecydowali się na Niego i Jego Ewangelię! Jezus woła głośno, bo Mu na nas zależy, a stawką jest nasze życie - życie wieczne.


Jak często podejmuję modlitwę i post przed ważnymi życiowymi decyzjami?


wtorek, 23 kwietnia 2024

Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno  pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa (J 12, 24-25).

 

Każdy z nas ma swoją osobistą historię i nie ma dwóch jednakowych. Ale bez względu na to, jaka jest ta historia, w każdej można zobaczyć, Jak działa w niej Bóg, jeżeli pozwalamy mu działać. Różnimy się, każdy z nas wędruje własną ścieżką. Ktoś może mówić, że jego droga była prosta, wszystko było mu dane: szczęśliwe dzieciństwo, dobra szkoła, dobry życiowy start. A ktoś inny powie, że jego życie to ciągłe zmaganie się z przeciwnościami losu, wiatr zawsze wiał w oczy. Okoliczności życiowe, w których przychodzi nam wzrastać i rozwijać się, mają wpływ na kształt naszego życia. Ale bez względu na to, jaka jest nasza historia, jesteśmy zaproszeni do wydania owoców.

Warunkiem owocowania jest nasza zgoda na obumieranie. Bez tej zgody żadne ziarno nie zaowocuje, bez względu na to jaki drzemie w nim potencjał. Okoliczności zewnętrzne mogą sprzyjać, a ziarno nie przyniesie owocu.

Zgodzić się na obumieranie, to zgodzić się na to, że w moje życie wpisana jest także porażka, niepowodzenie czy śmierć. Trzeba umieć zaakceptować stratę. Zgodzić się na własne ograniczenia i deficyty. Przebaczać, chociaż urazy bolą. Ziarno, które nie obumrze, pozostanie bezowocne.

                Dotknięcie Ducha Świętego, jak dotknięcie ziarna wrzuconego w ziemię przez wodę, sprawia, że możemy owocować. Bez tego dotknięcia najlepiej wyposażone ziarno uschnie w ziemi i rozsypie się w proch. Samo z siebie nie da rady. Obumierać dla życia to zgodzić się na to dotknięcie Ducha Świętego, zgodzić się na łaskę.

                Takie było życie świętego Wojciecha. Po ludzku pełen różnych ograniczeń, w nieprzychylnym środowisku, można powiedzieć wrogim, dzięki dotknięciu Bożej łaski przynosi owoc. Po ludzku przegrane życie, staje się życiem bogatym w owoce. To był proces, przez które święty Wojciech musiał przejść poszukując najlepszego sposobu bycia świadkiem Chrystusa. Od wielkich aspiracji i biskupiej stolicy po zamknięcie w klasztornej celi, od spokoju klasztornego życia po wyprawę w nieznane, do kraju pogan i męczeńską śmierć.


Co to dla mnie znaczy: umierać dla siebie?


poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Poniedziałem 4. Tygodnia wielkanocy

    Kiedy Piotr przybył do Jeruzalem, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki: „wszedłeś do ludzi nieobrzezanych – mówili - i jadłeś z nimi? (Dz 11,2-3).

    Jezus powiedział: „zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Ja Jestem bramą owiec (J 10,1.7b).

 

      Święty Jan z upodobaniem używa obrazu pasterza, aby wyjaśnić, kim jest Jezus, aby wyjaśnić jego misję. Jest Dobrym Pasterzem, a jednocześnie jest owczarnią, do której należą owce, i drzwiami tej owczarni. To Święty Jan powie o Jezusie ustami Jana Chrzciciela: oto Baranek Boży.

     W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi faryzeuszom, że jest tym, dzięki któremu można zbliżyć się do owiec. Ci, którzy go omijają, którzy próbują używać innych środków, aby dostać się do owiec, a nie przechodzą przez bramę, nie są godni zaufania, nie mają dobrych intencji wobec owiec. Chcą jedynie wykorzystać dla swoich własnych interesów. Nie są pasterzami, nie kochają owiec, są jedynie najemnikami.

       Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie również nie zrozumiały, że Jezus jest jedyną bramą do zbawienia. Chciały nadal polegać na odziedziczonych rytuałach i przepisach, takich jak obrzezanie czy czystość rytualna odnosząca się do żywności. Trudno im było zrozumieć, że to wszystko straciło swoje znaczenie, że jedyną bramą jest Jezus.

        Obrzędy, tradycje, zasady. Dzisiejsi chrześcijanie, podobnie jak chrześcijanie w każdym wieku, są przywiązani do pewnych tradycji, zachowań, które uważamy za właściwe. Pewnie takie są. Problem polega na tym, że często w nich chcemy widzieć źródło naszego zbawienia, a nie w Jezusie. Przywiązujemy dużą wagę do pewnych naszych tradycji, a jednocześnie mało zwracamy uwagę na naśladowanie Jezusa. 

    Warto pomyśleć nad pewnymi zwyczajami, tradycjami czy przyzwyczajeniami, bo mogą mieć niewiele lub nie mieć nic wspólnego z Ewangelią i przesłaniają Jezusa. To takie nasze małe furteczki, którymi chcemy osiągnąć niebo, omijając bramę, którą jest Jezus, bo często tak wydaje się łatwiej i wygodniej.

 

Na ile potrafię weryfikować pewne przywiązania i zwyczaje z Ewangelią?


niedziela, 21 kwietnia 2024

IV Niedziela Wielkanocy

Wtedy Piotr, napełniony Duchem Świętym, przemówił do nich: „Przywódcy ludu i starsi, jeśli my w związku z dobrym czynem względem chorego człowieka jesteśmy dzisiaj pytani, dzięki komu doznał on ratunku, to niech będzie wiadome wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że dzięki imieniu Jezusa Chrystusa z Nazaretu, którego wy ukrzyżowaliście, a Bóg wskrzesił Go z martwych (Dz 4,8-10).

Popatrzcie jaką miłością obdarzył nas ojciec: dziećmi Boga zostaliśmy nazwani i nimi jesteśmy (1J 3,1).

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce (J 19,14-15).


     Zgodnie z naszymi ludzkimi predyspozycjami wydaje się normalne, że kiedy coś robimy i jesteśmy z siebie zadowoleni, pojawia się postawa pokazywania wszystkim, jak genialna jest nasza praca, jak dobrze ją wykonaliśmy.

Zdarza się też, że w takich sytuacjach nasz sukces odczytujemy trochę mniej błyskotliwie: nie próbujemy popisywać się przed publicznością, ale dzielimy się doświadczeniem z innymi.

     Ale święty Piotr w pierwszym czytaniu Dziejów Apostolskich oferuje nam inny sposób popatrzenia na nasze sukcesy. Piotr w centrum swoich sukcesów, swojego nauczania, uzdrowień, których dokonuje, stawia Jezusa Chrystusa. To nie ja działam, działa we mnie i przeze mnie Chrystus. Dzięki imieniu Jezusa Chrystusa ten człowiek stanął przed wami zdrowy. To jest najwłaściwsza postawa człowieka wobec dobra, które dzieje się przez jego ręce.

     Jezus nazywa siebie pasterzem, jest kamieniem odrzuconym. Jezus przychodzi przez to, co pokorne i małe. 

  Wielkanoc przynosi nam tajemnicę życia ukrytą za doświadczeniem porażki, upokorzenia i bólu. Doświadczenia, które wszyscy przeżywamy i które pomagają nam wzrastać. 

    Czasem dajemy się uwieść wielkim projektom, władzy, tytułom. Ale czasem te nasze wielkie projekty nie mają nawet kamienia węgielnego, na którym mogłyby się oprzeć. Co jest kamieniem węgielnym mojego życia, w oparciu o czyje imię wznoszę gmach życia, co stanowi centrum?


Co jest głównym punktem odniesienia w moim życiu? Czy jest Jezus? Czy jest to miłość?


sobota, 20 kwietnia 2024

Sobota 3. Tygodnia Wielkanocy

    Po usunięciu wszystkich Piotr upadł na kolana i modlił się. Potem zwrócił się do zwłok i rzekł: "Tabito, wstań!" (Dz 9,40).

    Od tego czasu wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: "Czyż i wy chcecie odejść?" Odpowiedział Mu Szymon Piotr: "Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że Ty jesteś Świętym Bożym" (J 6,66-69).


    Gorzkie zakończenie wielkiej mowy o Chlebie Życia. Odrzucenie Jezusa, odejście... To jednocześnie odrzucenie wszystkiego, co oznacza Eucharystia - odrzucenie krzyża, który oznacza całkowite oddanie swojego życia.

    W tym dialogu można usłyszeć gorycz, to poczucie osamotnienia, tylko częściowo złagodzoną przez wierność Dwunastu. Bo jak ta deklaracja wierności brzmi w ustach Piotra: do kogo pójdziemy? - jakby chciał powiedzieć: nie mamy innego wyboru. Ale jest też wierność zdecydowana: Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy (ufamy) i poznaliśmy (takie jest nasze doświadczenie), że Ty jesteś Świętym Bożym.

    Czasami bycie wiernym jest trudne, przynosi samotność i smutek. Poważne traktowanie chrześcijańskiej drogi zawsze prowadzi do trudnych wierności, do chodzenia pod prąd, nawet w oficjalnie chrześcijańskich środowiskach. Wystarczy pomyśleć o tak wielu świętych, którzy cierpieli z powodu niezrozumienia i odrzucenia, mimo że środowisko, w którym żyli, było chrześcijańskie. A co dopiero, kiedy jest wrogie?

    Ale niesprzyjające środowisko nie powinno sprawiać, że stracimy swój wewnętrzny, osobisty pokój, w nas samych i we wspólnocie Kościoła. Tylko z tego pokoju może narodzić się wierząca wspólnota, z której płynąć będzie dobro, gotowość do poświęcenia i budzenia życia tam, gdzie wydaje się panować śmierć, jak ukazuje to przypadek Tabity z Dziejów Apostolskich...


W jakich sytuacjach pojawia się pokusa odejścia od Jezusa?

piątek, 19 kwietnia 2024

Piątek 3. Tygodnia Wielkanocy

    To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie,  a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki (J 6,58).


    Jezus zawsze przedstawia się jako źródło życia, a w sposób szczególny, kiedy mówi o Eucharystii. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki, będzie żył teraz i później. 

    W Jezusie, jeżeli się do Niego zbliżymy, znajdziemy nie tyle doktrynę czy mądrość, które również można znaleźć, ale znajdziemy Kogoś zdolnego wypełnić wszystkie tęsknoty naszego życia, nadać pełnię naszemu życiu.

    W jaki sposób? Między innymi poprzez przewartościowanie i nadanie nowego znaczenia ludzkiemu posiłkowi, rodzinnemu spotkani przy stole, gdzie podstawową rzeczą przestaje być to, co postawiono na stole, ale atmosfera, która towarzyszy spotkaniu. 

    Jezus, zasiadając w gronie przyjaciół, przy stole, ofiarowuje nam swoje życie i swoją osobę. To dar Jego Ojca. On staje się dla nas Chlebem zstępującym z nieba i Krwią wylaną za życie świata.

    Kiedy ojciec lub ktoś kładzie na stole chleb, zwłaszcza chleb wyrobiony własnymi dłońmi, kładzie na stole coś jeszcze... coś, co jest niewidoczne dla osób postronnych, ale jest dostrzegane przez dzieci: wraz z chlebem ojciec kładzie na stole swój wysiłek, swoje życie, swoją ofiarną miłość. 

    Dzieci obdarzone wrażliwością serca potrafią zobaczyć ten dar, który nie jest tylko chlebem i potrafią okazać wdzięczność.

    Bóg Ojciec na stole Eucharystii kładzie przed nami i dla nas Chleb Życia, a wraz z Nim daje nam swoją miłość, swoje serce, swoje miłosierdzie...


Czy Eucharystia jest dla mnie pokarmem na życie wieczne? Czy ja w to wierzę?

czwartek, 18 kwietnia 2024

Czwartek 3. Tygodnia Wielkanocy

    Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki (J 6,51).


    Jezus prosi nas dzisiaj przede wszystkim o to, byśmy słuchali Ojca - każdy, kto od Ojca usłyszał... Słuchanie wymaga przede wszystkim ciszy i pewnej wrażliwości, wyczulonego ucha i serca, dyspozycyjności. Tak słuchała Ojca Maryja, gdy przemawiał do Niej przez anioła. Słuchanie Ojca oznacza jedna stawania w prawdzie, skonfrontowania naszych wizji z tym, co Ojciec dla nas pragnie, jakimi chce, byśmy byli.

    Słuchanie jednak nie wystarcza. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę... Musimy przyjąć sercem i wdrożyć w życie to, co słyszymy od Ojca. Zarówno osobiście, jak i we wspólnocie - rodzinnej, małżeńskiej, zakonnej, parafialnej... Tylko w ten sposób w człowieku rodzi się harmonia...

    I kolejna nowość Ewangelii. Poszukiwali Jezusa, bo jedli chleb do sytości. Jezus jednak wskazuje na nowe zadanie chleba. Nie tylko syci, ale przede wszystkim jest chlebem życiodajnym. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki... 

    Ale Eucharystia nie jest magią. Nie można jeść bez wiary, tak jak nie da się wierzyć bez życia zgodnego wiarą. 


Jak często korzystam z Chleba Życia?