zachód słońca

zachód słońca

piątek, 5 września 2025

Piątek 22. Tygodnia Zwykłego

    Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą (1 Kol 15a.17.19-20a).


    Listy św. Pawła zawierają wiele listów ku czci Chrystusa. W dzisiejszym hymnie możemy przeczytać, jest On obrazem Boga niewidzialnego. 

    To poprzez Chrystusa możemy poznawać życie Boga, poprzez Jego słowo doznajemy miłosierdzia. On jest pokojem, światłem, życiem i prawdą wszystkiego, co istnienie. Wszystko trwa w Nim i przez Niego, ponieważ Bóg w Nim umieścił samo centrum - serce historii stworzenia i odkupienia. 

    Hymn, który czytamy, jest pochwałą wielkości Chrystusa. Nie objawił się nam jednak w majestacie, lecz uniżył się, zrzekł się swojego Majestatu, stał się Sługą. Chciał nauczyć nas, jak żyć, by nie zmarnować naszego życia. Nie czynił tego, dając wskazania ze swojego tronu chwały, lecz stając się jednym z nas, głosząc i wypełniając swoje słowo, aż po krzyż.

    Nie wiem, co bardziej fascynuje w osobie Chrystusa. Czy Jego wielkość, wypływająca z faktu bycia wielkim - obrazem samego Boga, Pierworodnym wobec każdego stworzenia i Twórcy wszystkiego, czy też Jego wielkość wypływająca z Jego uniżenia się, stania się sługą... Jezus fascynuje. I całą pewnością ukazuje drogę do stawania się wielkim w Królestwie Bożym.



czwartek, 4 września 2025

Czwartek 22. Tygodnia Zwykłego

    Od dnia, w którym usłyszeliśmy o was, nie przestajemy za was się modlić i prosić Boga, abyście - przez całą mądrość i duchowe zrozumienie - doszli do pełnego poznania Jego woli (Kol 1,9).


    Paweł jest człowiekiem modlitwy i ukazuje modlitwę, która obejmuje konkretne twarze, osoby, doświadczenia na drodze wiary. Pisze do Kolosan, o których wie, że przyjęli dar wiary, ale prosi dla nich, by dobrze poznali wolę Bożą, ponieważ to jest droga do szczęścia. 

    Każda autentyczna duchowość ma związek z życiem kierowanym i ukierunkowanym na Boga. Dla św. Pawła mądrość polega na krytycznej wiedzy, która otwiera nas na rozeznanie. 

    Im bardziej człowiek pozwala się wypełnić Bogu, tym lepiej rozumie, że życie jest procesem, w którym trzeba pielęgnować cierpliwość, poszerzać serce. Na drodze wiary pojawiają się bowiem przeciwności, a poddanie się Bogu i Jego prowadzeniu pomaga przez nie przejść. 

    Największym darem, jaki otrzymaliśmy od Boga jest dar Jego Syna, bo wraz z Nim uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie - odpuszczenie grzechów. 


W jaki sposób staram się rozeznawać wolę Bożą?

środa, 3 września 2025

Środa 22. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Grzegorza Wielkiego

    Dzięki czynimy Bogu, Ojcu Pana naszego Jezusa Chrystusa, zawsze, ilekroć modlimy się za was - odkąd usłyszeliśmy o waszej wierze w Chrystusie Jezusie i o waszej miłości, jaką żywicie dla wszystkich świętych - z powodu nadziei nagrody odłożonej dla was w niebie (Kol 1, 3-5a).


    Rozpoczynamy lekturę listu  św. Pawła do wspólnoty, której autor osobiście nie zna i jej nie zakładał. Ewangelizację w Kolosach prowadził Epafras. Ale wieści o tej wspólnocie, jej wierze i funkcjonowaniu docierają do Pawła i napełniają go radością. 

    W tej wspólnocie obecne są wiara, nadzieja i miłość. To, na co zwraca uwagę św. Paweł, to miłość, którą adresaci żyją w odniesieniu do siebie i innych współwyznawców. Nie wspomina o miłości do Boga, ale miłości, którą jesteśmy w stanie ofiarować sobie nawzajem. 

    Wiara prowadzi do miłości. To nie jest abstrakcyjny ideał, ale rzeczywistość, którą żyją. Miłość jest możliwa, ponieważ przyjęli przesłanie Ewangelii. Przyjęli nie tylko swoimi umysłami, ale pozwolili, by prawda Ewangelii przemieniła ich życie, tak że sama wspólnota staje się świadkiem Ewangelii przez praktykę miłości, którą siebie darzą. 


Jak słuchanie Ewangelii przemienia moje serce?

wtorek, 2 września 2025

Wtorek 22. Tygodnia Zwykłego

    Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi (1Tes 5,5a.6).

    Przyszedł do galilejskiego miasta Kafarnaum. Tam uczył ich w szabat. Byli zdumieni Jego nauką, że mówił z takim autorytetem (Łk 4,31-32).


    Żyć tajemnicą chrztu, łaską chrztu, to mieć doświadczenie światła, które daje żyje. Grzech jest ciemnością i brakiem życia. Życie w świetle łaski pozwala zachować pogodę ducha także wobec naszego ostatecznego przeznaczenia, bo nie przeznaczył nas Bóg na to, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia. Potrzeba jednak zachować czujność i uwagę, cieszyć się wszystkim, co piękne i dobre, by czerpać duchową siłę z Niego, z modlitwy. Żyć wciąż w Jego obecności i z Jego błogosławieństwem. 

    Mieszkańcy Kafarnaum, podobnie jak mieszkańcy całej Galilei i Judei, znali autorytet władzy. Widzieli ludzi, którzy sprawowali różne urzędy, zarządzali miastem czy synagogą, doświadczali władzy rzymskich żołnierzy, którzy w Kafarnaum posiadali swój garnizon. 

    Co takiego widzieli zatem w Jezusie, w Jego stylu nauczania, że odczuwali płynący od Niego autorytet?

    Być może widzieli w Nim to, o czym sam mówił uczniom, ukazując obraz władzy i autorytetu: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. 

    Jezus posiada władzę, autorytet i moc, ale ta władza jest ukierunkowana na służenie, jest przepełniona troską o drugiego, jest władzą, która wyzwala. Być może po raz pierwszy widzieli kogoś, kto miał władzę, ale używał jej w taki sposób, by pomagać, by służy. Nawet zły duch rozpoznaje ten autorytet Jezusa i wie, że nie ma dla niego miejsca wobec wyzwalającej mocy Jezusa. 


Czy ufam wyzwalającej mocy Jezusa?

poniedziałek, 1 września 2025

Poniedziałek XXII Tygodnia Zwykłego

    Nie chcemy, bracia, byście trwali w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei (1Tes 4,13).


    Święty Paweł dotyka tematu o dzisiaj, tematu smutku związanego ze stratą kogoś bliskiego. Nie ma nic w złego w samym doświadczeniu smutku, gdyby go nie było, można by podejrzewać, że ktoś jest pozbawiony całej sfery uczuć, ludzkiej wrażliwości czy jest niezdolny do relacji. Święty Paweł mówi jednak o takim smutku, który odbiera nadzieję i pogrąża w rozpaczy, a to już zupełnie coś innego...

    Aby dobrze zrozumieć słowa z Listu do Tesaloniczan, warto popatrzeć na cały kontekst, w jakim Paweł pisze. To najstarszy z dokumentów Nowego Testamentu, napisany ok. 50roku. Wydarzenia związane ze śmiercią Jezusa i Jego zmartwychwstaniem są wciąż żywe. Jest też napięcie związane z Jego powtórnym przyjściem, które wydaje się bliskie, jeszcze za życia tych, którzy uwierzyli. Ale pojawia się pytanie: co będzie z tymi, którzy nie doczekali przyjścia, przyjęli wiarę, ale już umarli? Jaki będzie ich los?

    Odpowiedź Pawła odsyła pytających do fundamentów wiary: Jeśli wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. 

    To jest źródło nadziei, fundament wiary. Śmierć oznacza wejście w pełną komunię życia i miłości z Ojcem, Synem i duchem Świętym. I powie św. Paweł: I w życiu więc, i w śmierci, należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i zmartwychwstał, by zapanować tak nad żywymi, jak i umarłymi. 


Gdzie szukam źródeł swojej nadziei?

niedziela, 31 sierpnia 2025

XXII Niedziela Zwykła

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali (Łk 14,1.7).


    Zwyczajny obrazek. Dzień wolny – szabat, uroczysty posiłek. Ewangelia często ukazuje nam człowieczeństwo Jezusa. 

     Jezus nie jest ascetą jak Jan Chrzciciel, odczuwa radość z możliwości zaoferowania swojej przyjaźni i przesłania zbawienia wszystkim, którzy szczerze Go szukają. 

Dzisiaj widzimy Jezusa w domu faryzeusza. Został zaproszony i korzysta z okazji, aby mogli uchwycić spojrzenie samego Boga na ludzką rzeczywistość i zachowania. 

     Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca… Postawa gościa powinna być pełna pokory. Słuchając wskazania Jezusa, możemy uznać je za pewien żarcik nie na miejscu, a może także jako wskazanie związane z etykietą czy dobrym zachowaniem. Ale tak nie jest. To pozornie proste wskazanie ma głębsze znaczenie, ponieważ wprowadza nas w rzeczywistość pokory.

    Żyjemy w świecie kultu JA, przesadnego skupienia na sobie, co sprawia, że inny, drugi człowiek, staje się zwykłym przedmiotem, który może być przydatny, ale znaczenie ma niewielkie lub nie ma go wcale, bo ważne jest tylko moje JA. 

    Pokora nie oznacza zaprzeczenia potrzeby każdego człowieka, by kształtować i wzbogacać swoją osobowość  poprzez wysiłek, stając się dzięki temu coraz bardziej wartościowym członkiem społeczności. 

    Poczucie własnej wartości jest niesłychanie ważne, ma wymiar pedagogiczny, a prawdziwa pokora nie zaprzecza poczuciu własnej wartości – jest patrzeniem na siebie w prawdzie. 

    Pokora jest tym, co poczucie własnej wartości wzbogaca, dopełnia, ponieważ uświadamia nam, że wszystko pochodzi od Boga, że jesteśmy od Niego zależni i że wszystko, czym jesteśmy, opiera się na tej niewidzialnej, ale realnej więzi człowieka ze Stwórcą. Wszystko zostało nam dane. Pokorny człowiek uświadamia sobie swoją wartość i swoją małość wobec Bożego dzieła. 


Czym dla mnie jest pokora?

sobota, 30 sierpnia 2025

Sobota 21. Tygodnia Zwykłego

    Zachęcam was jedynie, bracia, abyście coraz bardziej się doskonalili i starali się zachować spokój, spełniać własne obowiązki i pracować swoimi rękami, jak to wam przykazaliśmy (1 Tes 4,11).


    Święty Paweł zna gminy i wspólnoty, do których kieruje listy i jest z nich dumny, ponieważ docierają do niego informacje o postawach miłości, które świadczą o żywej wierze i praktykowaniu Ewangelii. 

    Tym, na co zwraca uwagę, jest zachęta do ciągłego wzrastania, do nieprzestawania na tym, co już zostało osiągnięte i wypracowane. Każdy z nas potrzebuje nieustannego rozwijania się i wzrastania. To jak wypychanie kamienia pod górę - jeśli nie podejmiesz wysiłku, stoczy się w dół. 

    Ten wysiłek wzrastania ma się jednak dokonywać w spokoju. Nie chodzi o jakieś zrywy, ale spokojny i ciągły wysiłek. Małymi krokami. Dlatego nie można się rozpraszać, ale koncentrować się na własnych obowiązkach, zaufać pracy własny rąk. 

    W tej codziennej wierności i w wysiłku wzrastania przejawia się miłość.


Jak podchodzę do moich codziennych obowiązków?

piątek, 29 sierpnia 2025

Piątek 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela

    A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi (Jr 1, 18).

    Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Heriodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę (Mk 6,17)


    Taki był Jan Chrzciciel - nieugiętą kolumną ze stali, której nie dało się nagiąć, obłaskawić, złagodzić twardości. Można było tylko ściąć. 

    W oczach świata prawda i sprawiedliwość ostatniego proroka przegrywają. Heriodiada potrafi zrealizować plan zemsty i mimo oporu Heroda ostatecznie doprowadza do śmierci Jana Chrzciciela. 

    Bezczelny cynizm, wykorzystanie własnej córki, podstęp. Niedawno pisałem, że są takie śluby i obietnice złożone Bogu, które nigdy nie powinny być złożone, a jeśli nawet w sposób nie do końca przemyślany złożone zostaną, nie powinny zostać wypełnione, ponieważ godzą w dobro drugiego. Herod nie potrafi się wycofać ze złej obietnicy, danej ludziom, nie Bogu. 

    Zło zwyciężyło. Siła zła, pobudzona cudzołóstwem, i fałszywą dumą, usuwa świadka, który ją odkrywa i nazywa po imieniu. I chociaż świat cieszy się ze swojego triumfu, to jednak prorok wychodzi z tej potyczki zwycięsko. Swoją śmiercią pokazuje, że wartości, których broni, są warte więcej niż życie - jest męczennikiem. 

czwartek, 28 sierpnia 2025

Czwartek 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Augustyna

    Teraz bowiem ożyliśmy, gdy wy trwacie w Panu. Jakież bowiem podziękowanie możemy za was złożyć Bogu za radość, którą odczuwamy z waszego powodu przed Bogiem naszym? (1 Tes 3,8-9).


    Pan Bóg daje nam dzisiaj piękne Słowo. W czasach niewiary i różnego rodzaju przeciwności, które się pojawiają w życiu społecznym, tak łatwo poddać się zniechęceniu i narzekaniu. Społeczny wskaźnik wiary wciąż przecież opada. A Słowo zaprasza nas do wdzięczności i radości za tych, którzy wierzą. To ich wiara, ich trwanie przy Ewangelii, jest źródłem otuchy i nadziei. I tak musimy się nauczyć patrzyć, by nie zgorzknieć w narzekaniu...

    Święty Paweł wie bardzo dobrze, że miłość, życie miłością, jest jedyną drogą, by po śmierci cieszyć się pełnią życia i szczęścia. Dlatego prosi w modlitwie za tymi, których zrodził do wiary: Pan niech pomnoży was liczebnie i niech spotęguje miłość waszą nawzajem do siebie i do wszystkich. 

    Ta miłość do wszystkich, a nawet nawzajem do siebie, bywa wyzwaniem. Czasem trudno nam zrozumieć to ewangeliczne wymaganie. Jak kochać tych, którzy nas ranią, krzywdzą, obrażają, zadają cierpienie? Wciąż musimy do tego dorastać, doświadczając miłości, która jest nam ofiarowana przez Boga bez żadnej miary i warunków. On ofiarowuje i oczekuje odpowiedzi, szanując naszą wolność. Tak samo nasz dar miłości zawsze będzie związany z oczekiwaniem na wolność tego, kto zechce ją przyjąć i pozytywnie odpowiedzieć. 


Czy potrafię czerpać nadzieję i radość z tego, że są wokół mnie ludzie wierzący i trwający przy Bogu?


środa, 27 sierpnia 2025

Środa 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Moniki

    Pamiętacie przecież, bracia, naszą pracę i trud. Pracowaliśmy dniem i nocą, aby nikomu z was nie być ciężarem. Tak to wśród was głosiliśmy Ewangelię Bożą (1 Tes 2,9).


    W pewien sposób ten fragment listu świętego Pawła można potraktować jako rodzaj autobiograficznego komentarza odnoszący się do jego pobytu wśród Tesaloniczan, gdzie głosił Dobrą Nowinę.

    To bardzo ważny tekst w całym Nowym Testamencie, bowiem powstał ze wszystkich najwcześniej, już ok. 51 roku. Paweł przybył do Tesaloniki w czasie drugiej wyprawy misyjnej, o czym wspominają Dzieje Apostolskie. To wtedy spędził tam trzy tygodnie, głosząc i pracując. 

    Działalność misyjna przyniosła owoce, o których Paweł wspomina z dumą ojca i apostoła, bo niektórzy uwierzyli i przyłączyli się do Pawła i Sylasa, podobnie wielka liczba czcicieli spośród pogan i niemało wpływowych kobiet. Ale to była jednak strona medalu. Była też druga grupa Żydów, którzy weszli w otwarty konflikt z Pawłem: unieśli się zawiścią, dobrali z agory jakichś zepsutych ludzi, i wywołując zbiegowisko, poruszyli miasto. Paweł ratował się ucieczką pod osłoną nocy. 

    Słowa z listu świadczą o wielkim oddaniu Pawła dla dzieła misyjnego - spala się w głoszeniu Ewangelii, kierując się ojcowską miłością. Z jednej strony wielki autorytet, z drugiej ojcowska miłość, która wypowiada się troską o dzieci zrodzone w wierze. Z tej troski zrodziły się listy, które mają chronić przed błędami, umacniać w wierze i nadziei. Paweł widzi, że ci, którym głosił, przyjęli Słowo z wiarą, nie jako słowo ludzkie, ale jako słowo Boga, dlatego to Słowo przynosi wśród Tesaloniczan owoce. 

    Jako ten, który często głosi Słowo, pytam dziś samego siebie, na ile hojnie się dzielę Ewangelią i doświadczeniem wiary. A jako ten, który także słucha głoszonego Słowa, pytam siebie, czy to słuchanie prowadzi mnie do przyjęcia Słowa, do wprowadzania go w życie...

wtorek, 26 sierpnia 2025

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej

    W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów (J 2,1-2).


    Maryja była... Jezusa i Jego uczniów zaproszono... Maryja jest bliska nowożeńcom, zna ich, dlatego bardzo szybko będzie mogła zidentyfikować problem, który może ich radość zamienić w smutek i wstyd. 

   To ona jest w centrum wydarzeń związanych z weselem. Potrafi zobaczyć rzeczy, których inni jeszcze nie widzą. I nie chodzi tylko o brak wina, chociaż to w tym momencie wydawało się największą troską nowożeńców. Maryja potrafi zobaczyć w Jezusie Mesjasza i Pana, którego nikt inny jeszcze nie widzi. Uczniowie będą potrzebowali cudów, aby zrozumieć, kim Jezus jest. Ona nie potrzebuje znaków, by wyznać wiarę i powierzyć wszystko Jego mocy, Bożej mocy. 

    Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie... Publicznie, wobec sług wesela, zwraca się z zaufaniem do swojego Syna, w którym widzi swojego Mistrza i Pana, obiecanego Mesjasza i Zbawiciela. Uruchamia ten szczególny czas Jezusa, czas Jego mesjańskiej posługi, ową godzinę, która ostatnim dźwiękiem wybrzmi w tajemnicy Krzyża i Zmartwychwstania. 

    Za Jej sprawą dokonuje się ten pierwszy znak, odliczający czas Jezusa na zegarze zbawienia...



poniedziałek, 25 sierpnia 2025

Uroczystość świętego Józefa Kalasancjusza

    Hiob wstał, rozdarł szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: „Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! (Hi 1,20-21).

W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa, pytając: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” (Mt 18,1).


    Nazywany jest Hiobem Nowego Testamentu. Można powiedzieć, że należy do tych świętych, którzy w pełni przeżyli ostatnie błogosławieństwo, o którym mówi Jezus: Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków4, którzy byli przed wami. 

    Cały trud życia poświęconego wychowaniu i trosce o najmniejszych upadał w gruzy na jego oczach i to za sprawą przede wszystkim współbraci, którzy przez własne ambicje, zaślepienie i umiłowanie ciemności grzechu prowadzili dzieło jego życia do katastrofy. Jeden z nich miał mówić do ponad osiemdziesięcioletniego starca: Doprowadziłem zakon do ruiny i nie spocznę, dopóki go całkowicie nie zniszczę. Wówczas św. Józef Kalasancjusz, zachowując spokój, przestrzegał go: Strzeż się kary Bożej, jaką wyrządzasz Kościołowi. Bój się, bo Jego gniew dotrze do ciebie bardzo szybko. Oponent miał zaledwie 35 lat, kiedy usłyszał słowa przestrogi. Dwa tygodnie później pojawiły się objawy choroby, która dwa miesiące później zakończyła jego niegodziwe życie.

    To nie zatrzymało działań przeciwnych Zakonowi i Kalasancjusz w oratorium domu generalnego wysłuchał decyzji o kasacie Bożego dzieła, któremu poświęcił swoje dojrzałe życie. A jednak umierał ze spokojem i nadzieją, mówiąc współbraciom, którzy przy nim wiernie trwali: Matka Boża z Gór mi to powiedziała, bym był zadowolony i w nic nie wątpił. Matka Boże z Gór - Madonna dei Monti, dla której miał wielką cześć.

    Osiem lat po śmierci Kalasancjusza zgromadzenie zostało przywrócone, a 21 października 1669 r. ostatecznie przywrócono do istnienia Zakon. Była to decyzja papieża Klemensa IX. 

niedziela, 24 sierpnia 2025

XXI Niedziela Zwykła

Przybędę, by zebrać wszystkie narody i języki; przyjdą i ujrzą moją chwałę (Iz  66,18b).

Kogo miłuje Pan, tego karci, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje. Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? (Hbr 12,6-7).

Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi (13,29-30).


     Zbawienie jest, powinno być, bo może nie zawsze jest wśród naszych priorytetów, najważniejszą sprawą naszego życia. Podstawowym zadaniem religii jest poprowadzenie człowieka do zbawienia. Wiara i religijność, które nie prowadzą do zbawienia, stają się nie tylko bezużyteczne, ale i fałszywe, a można powiedzieć, że prawdopodobnie, a przynajmniej w wielu sytuacjach stają się szkodliwe. 

    Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? Jezus nie odpowiada liczbami, wskazuje na drogę, która prowadzi do zbawienia: usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. To zdanie jest kluczem, ale można łatwo wpaść w pułapkę moralizowania czy zbyt uduchowionych, bezcielesnych interpretacji.

     Brama zbawienia jest wąska, ponieważ jest ludzką bramą. A ludzkie możliwości są wąskie, trudne, przesiąknięte potem i cierpieniem. To jest brama, która odzwierciedla naszą ludzką nędzę. Bez tego przejścia przez wąską bramę doświadczenia własnej małości, grzeszności i kruchości, doświadczenia naszej ludzkiej nędzy, nie ma autentycznego doświadczenia religijnego i nie ma zbawienia.

     Autor Listu do Hebrajczyków mówi nam, że Bóg nie tylko oferuje nam wąską bramę zbawienia, ale także pomaga nam przez nią przejść. Czasami robi to, korygując nas, pomagając nam zmienić kierunek naszego życia. A wprowadzanie zmian jest trudne i często bolesne.

Czy wciąż widzę w sobie to, co wymaga Bożej łaski i przemiany? A może już uważam się za doskonałego?

sobota, 23 sierpnia 2025

Sobota 20. Tygodnia Zwykłego

    Wtedy Rut padła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi i zawołała: "Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak iż mnie uznajesz, choć jestem obcą?" Odpowiedział jej Booz: "Oznajmiono mi dokładnie to wszystko, co uczyniłaś swoje teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś" (Rt 2,10-11).


    Bohaterowie tej Księgi Starego Testamentu nie są wielkimi, znaczącymi postaciami, wielkimi mędrcami czy prorokami. Są to osoby, które poprzez prostotę codziennego życia, hojność i oddanie, z jakim żyją i podejmują decyzje, sprawiają, że możliwa staje się nadzieja. 

    Młoda Rut poprzez dar ze swojego życia sprawia, że błogosławieństwo dociera do domu jej teściowej - Noemi. Ona sama również doświadcza miłości męża, a z ich małżeństwa rodzi się syn, dziadek króla Dawida. 

    Wsłuchuję się w słowa Booza, które wypowiada do Rut: Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd... I chcę usłyszeć w tym wskazaniu słowo samego Boga. Może inne pola, inne miejsca wydają się bardziej urodzajne, ale jesteśmy zaproszeni do wierności, do podążania za Panem. Nagrodą za wierność jest błogosławieństwo i szczęście. 

    Za miłość Rut Pan ją pobłogosławił, czyniąc ją częścią domu Booza. Z obcej stała się cząstką ludu wybranego. Bóg dał jej syna, któremu nadano imię Obed, który jest ojcem Jessego, ojca Dawida. Rut wchodzi do drzewa genealogicznego Jezusa Chrystusa, potomka Dawida, jako jedna z czterech kobiet, które zostają wymienione. To Bóg umieszcza ją w domu Judy, aby historia Izraela stała się powszechną historią zbawienia. 

    Psalm, który towarzyszy liturgii może być naszą odpowiedzią, dziękczynieniem za każde błogosławieństwo, które otrzymujemy i które staje się naszym udziałem każdego dnia dzięki Bożej dobroci: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu i chodzi Jego drogami...



piątek, 22 sierpnia 2025

Piątek 20. Tygodnia Zwykłego, wsp. Najświętszej Maryi Panny, Królowej

    W czasach, gdy rządzili sędziowie, nastał głód w kraju. Z Betlejem judzkiego wyszedł pewien człowiek ze swoją żoną i swymi dwoma synami, aby osiedlić się w ziemi Moabu. Ten człowiek, imieniem Elimelek, mąż Noemi, zmarł, a Noemi pozostała ze swymi dwoma synami. Mieszkali tam około dziesięciu lat. Obaj synowie również zmarli, a kobieta pozostała, przeżywszy obu swych synów i swego męża (Rt 1,1.3.5). 


    Lekturę Księgi Rut warto uzupełnić Midraszem (komentarzem żydowskim) poświęconym tej księdze, ponieważ pozwala głębiej spojrzeć na to, co kryje się za prostą historią rodziny, z której wyjdzie w przyszłości Mesjasz... 

    W czasach, gdy rządzili sędziowie... To nie tylko informacja o chronologii opisywanych wydarzeń. To również informacja, że był to czas, kiedy nie było króla w Izraelu i każdy czynił to, co było słuszne w jego własnych oczach. 

    Elimelek również postępuje według własnego osądu, który daleki jest od Bożego planu. W czasach głodu biedota przychodziła do ludzi bogatych, prosząc o chleb. Takie było zadanie ludzi bogatych - pomagać swojemu ludowi zarówno w kwestiach materialnych jak i chronić przez pójściem za fałszywymi bogami. 

    Elimelek kieruje się jednak egoizmem, nie chce dzielić się chlebem, dlatego postanawia uciec do obcej ziemi, opuszcza ziemię daną przez Boga. Wyrusza, by zamieszkać wśród pogan. Nie zamierza osiedlać się tam na stałe, przecież los się odwróci, dlatego nie wybiera na miejsce osiedlenia żadnej wioski czy miasta pogan - zamieszkuje na polu, na chwilę...

    Egoizm, który poprowadził go do ziemi pogan, przynosi także tragiczne owoce: śmierć głowy rodziny i dwóch jego synów. To pierwsza lekcja tej księgi: egoizm, zamknięcie na drugiego człowieka i na Boga, prowadzi nas od życia ku śmierci, od życia zgodnego z wolą Boga do życia według zasad świata, które prowadzą do katastrofy. 

    Noemi, wdowa po Elimeleku, z kobiety zamożnej i szlachetnej, staje się uciekinierką, wdową, biedaczką... Uznaje siebie za osobę przegraną, bez nadziei, dotkniętą losem i dotkniętą przez Boga, co jest konsekwencją opuszczenia ziemi obiecanej: jestem zbyt stara... jestem nieszczęśliwsza od was, gdyż podniosła się przeciw mnie dłoń Pana. Podejmuje decyzję o powrocie do ziemi, z której wyszła. I tu zaczyna się historia jej synowej Rut, która postanawia towarzyszyć Noemi. Rut, synowa, wdowa po jednym z jej synów, postanawia pozostać: gdzie ty pójdziesz, ja pójdę, gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam, twój naród będzie moim narodem, a twój Bóg będzie moim Bogiem. Gdzie ty umrzesz, tam ja umrę i tam będę pogrzebana - mówi dalej Rut. 

    Po tym wyznaniu wiary Noemi zrozumiała, że wszystko,  na co Bóg pozwolił w jej życiu, wszystkie cierpienia, których doświadczyła: głód, ucieczka, ubóstwo, śmierć męża i synów, było przygotowaniem do tej chwili. Zrozumiała, że jest narzędziem, którym Bóg się posługuje, by wprowadzić Rut do ludu, z którego narodzi się później Mesjasz.

    Są chwile, kiedy przychodzi Boże światło i wiele rzeczy niezrozumiałych i trudnych nabiera sensu. Możemy wtedy zrozumieć, że wszystko jest łaską, wszystko jest objęte Bożym miłosierdziem. Bóg nie pozwoliłby na żadne zło, gdy nie wiedział, że wyprowadzi z niego dobro - mówił św. Augustyn.

    Piękne Słowo dała nam Liturgia we wspomnienie Tej, z której narodził się Pan i Zbawiciel, wywodzący się z ziemi, z pokolenia Judy, z Betlejem, do którego weszła dzięki Noemi także Rut Moabitka.


Czy patrząc z dystansu na historię własnego życia, potrafię zobaczyć, że wszystko jest łaską?



czwartek, 21 sierpnia 2025

Czwartek 20. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Piusa X

    Jefte złożył też ślub Panu: «Jeżeli sprawisz, że Ammonici wpadną w moje ręce, wówczas ten, kto pierwszy wyjdzie od drzwi mego domu, gdy w pokoju będę wracał z pola walki z Ammonitami, będzie należał do Pana i złożę z niego ofiarę całopalną» (Sdz 11,30-31).


     Jefte miał doświadczenie Boga i wierzył, ale jego wiara jest jeszcze wiarą niedojrzałą, opartą w pewien sposób na wymianie handlowej: jeśli Pan Bóg coś zrobi, to ja również uczynię coś dla Boga... 

    Składa bardzo dziwną obietnicę, bowiem pośród Izraela nie praktykowano ofiar z ludzi. Sam Bóg wyraźnie to podkreślił, zatrzymując dłoń Abrahama nad Izaakiem położonym na ołtarzu. A Jefte zobowiązuje się do złożenia w ofierze pierwszej osoby, która wyjdzie mu na spotkanie po zwycięstwie. I tą osobą była jego własna córka. Jefte złożył zobowiązanie, którego źródła można szukać w wierzeniach pogańskich, złe zobowiązanie. Co więcej, dotrzymał swojego ślubu, skazując na śmierć własne dziecko. 

    Są jednak takie ślubowania, takie zobowiązania zaciągane przed Bogiem, które nigdy nie powinny zostać złożone. Ślubowań należy dotrzymywać, kiedy są one dobre i dotyczą dobra. Kiedy jednak są one złe, oparte na złym fundamencie, kiedy wyrządzają zło, nigdy nie powinny być wypełnione, nawet jeśli zostały złożone... 

    Patrząc na ślub Jeftego warto zapytać siebie, czy nie zaciągamy wobec Boga zobowiązań, które wcale nie muszą się Bogu podobać, które nie są zgodne z Jego wolą? I wreszcie, czy nie opieramy naszej relacji  z Bogiem na swoistej wymianie handlowej, jakbyśmy mogli zapłacić za dary, które otrzymujemy z Jego ręki...

środa, 20 sierpnia 2025

Środa 20. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Bernarda

    Wszyscy możni miasta Sychem oraz cały gród Millo zgromadzili się i przyszedłszy pod dąb, gdzie stała stela w Sychem, ogłosili Abimeleka królem ( Sdz 9,6).


    Żądza władzy prowadzi Abimeleka do spisku i wymordowania braci, synów Gedeona. Wówczas zostaje ogłoszony królem przez możnych Sychem, Kananejczyków, którzy czczą Baala. To takie ludzkie, kiedy odchodzi się od Boga, a sercem zaczynają rządzić ambicja i złe pragnienia. 

    To jest tło bajki, którą wypowiada Jotam, jedyny ocalały z rzezi. Próbuje uświadomić błąd, jaki popełnili możni z Sychem, powierzając władzę Abimelekowi. Krzew cierniowy nie potrafi dać cienia, a każdy, kto się zbliży, by szukać osłony od słońca zostanie zraniony kolcami. 

    Ci, którzy mogli być wybrani ze względu na swoją użyteczność: drzewo oliwne, figowiec czy winorośl, nie przyjmują nominacji, nie chcąc rezygnować z tego, czym mogą obdarowywać. Tylko bezużyteczny cierniowy krzew przyjmuje koronę, a jego władza prowadzi do katastrofy. Symbolem tej katastrofy jest haniebna śmierć Abimeleka, samozwańczego króla, zaślepionego ambicją.

     Ten, kto pożąda władzy i nie liczy się z Bogiem i drugim człowiekiem, nigdy nie powinien jej otrzymać.

wtorek, 19 sierpnia 2025

Wtorek 20. Tygodnia Zwykłego

    Oto przyszedł Anioł Pana i usiadł pod terebintem w Ofra, które należało do Joasza z rodu Abiezera. Gedeon, syn jego, młócił na klepisku zboże, aby je ukryć przed Madianitami. I ukazał mu się Anioł Pana. «Pan jest z tobą - rzekł mu - dzielny wojowniku!» (Sdz 6,11-12).


    Spocony, oblepiony pyłem młóconego zboża, uzbrojony w cep, wykonujący swoją pracę pośpiesznie, by ukryć omłot przed wrogiem. Tak wyglądał Gedeon, kiedy przyszedł do niego Anioł, nazywając go dzielnym wojownikiem... 

    To mogło zabrzmieć jak drwina. A jednak Gedeon podejmuje dialog. Jest bardzo sceptyczny, prosi o dowody, sam uznaje się za zbyt małego i niegodnego... Zarzuca nawet Bogu, że zapomniał, że nie interweniuje w obronie swojego ludu: gdzież są te wszystkie dziwy, o których opowiadają nam ojcowie nasi, mówiąc: "Czyż Pan nie wywiódł nas z Egiptu?" A oto teraz Pan nas opuścił...

    Bóg przyjmuje narzekanie, jest cierpliwy wobec wątpliwości i niepewności Gedeona. Bóg zna jego talenty, dlatego wzywa go po imieniu i posyła: Idź z tą siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z rąk Madianitów...

    Bóg zawsze towarzyszy nam ze swoją łaską, prosi o zaufanie, zna nasze mocne strony, nasze talenty i umiejętności. Kiedy potrafimy Mu zaufać i oddać się w Jego ręce, może dokonać przez nas wielkich rzeczy. Nawet kiedy nasze doświadczenie mówi nam: przecież ród mój jest najbiedniejszy, a ja jestem ostatni... Bóg ma upodobanie w małych, bo przez nie może dokonywać wielkich rzeczy...


Czy potrafię zobaczyć i zaufać, że w mojej słabości i kruchości Bóg może objawić swoją moc?


poniedziałek, 18 sierpnia 2025

Poniedziałek 20. Tygodnia Zwykłego

    Wówczas Pan wzbudził sędziów, by wybawili ich z ręki tych, którzy ich uciskali. Kiedy zaś Pan wzbudzał sędziów dla nich, Pan był z sędzią i wybawiał ich z ręki nieprzyjaciół, póki żył sędzia. Pan bowiem litował się, gdy jęczeli pod jarzmem swoich ciemięzców i prześladowców (Sdz 2,16.18).


    Stary Testament uczy nas odczytywać wydarzenia w świetle wiary. Interpretować zdarzenia z pewnej perspektywy, aby zobaczyć we wszystkim działanie samego Boga pośród ludu.

    Bliskość relacji jaką Izraelici mieli z Bogiem, który ich prowadził, sprawiła, że zaczęli Mu przypisywać bardzo ludzkie zachowania i postawy: zapłonął gniew Pana, ręka Pana była przeciwko nim na ich nieszczęście. Ta interpretacja historii, ukazująca Boga karzącego, nie przeszkadza im pamiętać, że Bóg jest miłosierny. W powoływaniu sędziów dostrzegają Boże narzędzia, które chronią lud przed całkowitym wyginięciem. Pan bowiem litował się, gdy jęczeli pod jarzmem swoich ciemiężców.

    Grzech niesie z sobą konsekwencje, z którymi człowiek musi się zmagać, ale Bóg, pomimo ludzkiej niewierności, stawia na naszej drodze ludzi, którzy są Jego narzędziami. To oni sprawiają, że nasza więź z Bogiem nie jest zerwana w sposób ostateczny, że wciąż należymy do wspólnoty wierzących.

    Nawet kiedy się oddalamy od Boga, uparcie trwając na drogach dalekich od Niego, które niszczą nas i naszych bliskich, Bóg zachowuje swoją wierność i zawsze stoi po stronie człowieka. 

    Takie jest doświadczenie ludu: Bóg jest po stronie ludu, ponieważ kocha, a ten kto kocha nie godzi się na cierpienie tych, których kocha. Z miłości rodzi się litość i zmiłowanie. Jak to dobrze, że ponad naszym grzechem i niewiernością jest wola Boga, który kocha i nie męczy się przebaczeniem...


Czy mam doświadczenie odnalezienia mnie przez Boga?

niedziela, 17 sierpnia 2025

XX Niedziela Zwykła

Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby On już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam (Łk 12,49-51).


     W Europie i w Polsce jest upalnie i gorąco. Dopiero co wróciłem z pielgrzymki do Santiago, gdzie ogień trawi olbrzymie przestrzenie lasów. Ale my wciąż żyjemy w religijnie zimnym świecie.

     I w tym świecie, w którym przyszło nam żyć, w którym wszystko wolno, w którym dominuje relatywizm, Jezus przychodzi i nie uspokaja nas dzisiaj. To ten sam Chrystus,, który mówił: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, a Ja was pokrzepię, uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie…, pokój zostawiam wam…

     W nauczaniu Jezusa znajdziemy wiele paradoksów. W jednej chwili mówi, że jest pokorny i łagodny, a Jego jarzmo – Jego krzyż – lekki. A oto teraz słyszymy, że nie przychodzi z pokojem, lecz przynosi podział i miecz.

     Bóg jest światłością i nie ma w Nim nic ciemnego czy złego, ale doświadczenie Boga i życie wiarą nie zawsze będzie czymś, co uspokaja, co przynosi pokój. Bóg może również zasiewać w nas niepokój, wytrącać nas z wygodnego życie, by obudzić w nas na nowo życie. 

    Jezus jest znakiem sprzeciwu. Wielka pasja i oddanie Bożym sprawom prowadzi Go do męki i oddania własnego życia. Jako uczniowie, którzy czerpią z Ewangelii, staniemy się również znakiem sprzeciwu.

     Jezus domaga się odpowiedzi: tak lub nie. Nie ma miejsca na obojętność, na bycie letnim czy przeciętnym. Wybór Jezusa oznacza odwagę, która pochodzi  z przekonania, że wiem, w kim złożyłem swoją nadzieję.


    Czyje życie uważam za bardziej udane: dzisiejszych idoli i celebrytów, czy Jezusa? Kto jest dla mnie wzorem?