zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 30 kwietnia 2026

Czwartek 4. Tygodnia Wielkanocy

    Oni zaś przeszli przez Perge, dotarli do Antiochii Pizydyjskiej, weszli w dzień szabatu do synagogi i usiedli. Po odczytaniu Prawa i Proroków przełożeni synagogi posłali do nich ze słowami: "Przemówcie, bracia, jeżeli macie jakieś słowo zachęty dla ludu" (Dz 13,14-15).


    Ruszyła pierwsza wyprawa misyjna, w którą posłani zostali Paweł, Barnaba i Jan Marek. Misjonarze posługują się pewną strategią, która ma im ułatwić głoszenie Chrystusa. 

    W miejscu, do którego przybywali, szukali synagogi, gdzie w szabat uczestniczyli w nabożeństwie, słuchając czytania Prawa i Proroków. To był punkt wyjścia. 

    W Antiochii Paweł mówi o rzeczach, które Żydzi dobrze znali - przypomina słuchaczom historię zbawienia i działanie Boga w historii. Jest wędrówka przez pustynię, wejście do Ziemi Obiecanej, czas sędziów i pierwsi królowie. To prowadzi Pawła do punktu kulminacyjnego historii Bożego działania - obietnicy danej Dawidowi, która spełniona została w osobie Jezusa Chrystusa. W Jezusie Chrystusie spełniają się wszystkie obietnice Boże Starego Testamentu, jest obiecanym Panem i Zbawicielem, którego wskazywał Jan Chrzciciel.

    Ten tekst dzisiaj nagle się urywa, brakuje reakcji tych, którzy słuchali. Tak zawsze Ewangeliści podsumowywali słowa Jezusa, kiedy głosił w synagogach. Pozostajemy z pewnym niedosytem, z ciekawością, z pytaniem o reakcję tych, którzy słuchali Pawła...

    

    

środa, 29 kwietnia 2026

Święto św. Katarzyny Sienieńskiej, patronki Europy

    Piszę wam o tym dlatego,  żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika u Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego (1 J 2,1).


    Chrześcijanin żyje pomiędzy rzeczywistością łaski odkupienia i ciemnością grzechu. Św. Jan jest realistą. Widzi działanie Boga, które sprawia, że stajemy się dziećmi światłości, ale zna także nasze ograniczenia, które rodzą grzech. Jezus dokonał dzieła naszego odkupienia i sprawił, że staliśmy się nowym stworzeniem, ale wciąż możliwy jest grzech. 

    Dzieło Chrystusa sprawiło jednak, że grzech przestał być skazą, której nie można zaradzić. Jesteśmy grzesznikami, ale nie jesteśmy grzechem. Bóg nie pozostawia nas przygniecionych ciężarem naszych win. Zawsze możliwe jest skorzystanie z owoców odkupienia i powrót do światła łaski. 

    Grzech jest prawdą o naszą ludzkiej kondycji, tego napięcia obecnego w każdym z nas, prawdą o rozdźwięku między marzeniem o tym, jakimi chcielibyśmy być, a jakimi jesteśmy. 

    Nie jesteśmy doskonali i grzech będzie nam towarzyszył do końca naszych dni. Nie możemy jednak żyć w ciągłym samooskarżaniu się, bo to prowadzi nas do lęku. Nie możemy również dokonywać samousprawiedliwienia, zasłaniając się słabością ludzkiej kondycji, bo zawsze będziemy musieli odgrywać jakąś rolę: przed Bogiem, przed innymi i przed sobą. Otwarcie na Boga, który jest przebaczeniem i przychodzi nam z pomocą w naszej słabości jest jedyną drogą pokonywania naszego wewnętrznego pęknięcia.

wtorek, 28 kwietnia 2026

Wtorek 4. Tygodnia Welkanocy


    Oni to po przybyciu do Antiochii przemawiali także do Greków i głosili Dobrą Nowinę o Panu Jezusie. A ręka Pańska była z nimi, bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana (Dz 11,20b-21).

        Gród Jego wznosi się na świętych górach,
        umiłował Pan bramy Syjonu
        bardziej niż wszystkie namioty Jakuba.
        Wspaniałe rzeczy głoszą o tobie,
        miasto Boże.

    Wymienię Egipt i Babilon wśród tych, którzy mnie znają.
    Oto Filistea, Tyr i Etiopia,
    nawet taki kraj tam się narodził.
    O Syjonie powiedzą: "Każdy człowiek urodził się na nim,
    a Najwyższy sam go umacnia".

        Pan zapisuje w księdze ludów:
        "Oni się tam narodzili".
        I tańcząc, śpiewać będą:
        "Wszystkie moje źródła są w tobie".

                                                (Psalm 87)


    Bóg, którego wyznajemy, nie jest jakimś lokalnym bóstwem. Cała ziemia należy do Niego. To, co z ludzkiego punktu widzenia nazywa się rozproszeniem po śmierci Szczepana, w oczach Boga staje się rozesłaniem, rozszerzeniem oddziaływania poza Jerozolimę i poza krąg judaizmu. 

    A jednak centrum dzieła odkupienia znajduje się w Jeruzalem. Bóg szczególną miłością i troską otacza Syjon. Umiłował Pan bramy Syjonu. Miasto zawdzięcza Bogu całą swoją stabilność i świętość. Pierwsze słowo psalmu dosłownie oznacza siedzibę, gród Boga, który wznosi się na wzgórzach świętości. Gród Jego wznosi się na świętych górach - świętych Jego obecnością, On jest źródłem ich uświęcenia. Bóg tam jest, ponieważ wybrał to miejsce i je kocha. Ponieważ dzieło zbawienia dokonuje się czasie i przestrzeni, musiało się wydarzyć w konkretnym miejscu, a Bóg wybrał Jerozolimę jako miejsce, w którym rozegra się znaczna część zbawczego dzieła. 

    Gród Jego wznosi się na świętych górach. To tutaj:

* panował i służył Melchizedek, król i kapłan Boga Najwyższego, który wyszedł na spotkanie Abrahama, zapowiadając Chrystusa, Kapłana i Mesjasza;

* Abraham był gotów złożyć w ofierze Izaaka, swojego syna, zapowiadając ofiarę złożoną na tym samym miejscu przez Baranka Bożego;

* panował Dawid, król Izraela, z którego rodu według ciała narodzi się Chrystus, Król Izraela. Dawid uczyni z Syjonu stolicę królestwa;

* przybytek Boży znalazł swoje miejsce w świątyni zaprojektowanej  przez Dawida  i zbudowanej przez Salomona;

* funkcjonował przez wieki kult i służba kapłańska;

* Jezus obchodził święta i przestrzegał rytuałów świątynnych, umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i zmartwychwstał;

* narodził się Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy, a apostołowie nauczali i głosili Ewangelię;

* Bóg ustanowił geograficzne i fizyczne centrum swojego ostatecznego królestwa na ziemi. 

    Syjon jest miastem Bożym, ponieważ spośród wszystkich miejsc, które mógł wybrać, Bóg wybrał właśnie to miejsce, aby w nim zrealizować swoje dzieło odkupienia dla całego świata.

    Psalmista wypowiada proroctwo: Oni się tam narodzili, każdy człowiek rodził się na nim. Proroczy obraz zbawczego dzieła Boga, które dokona się w Jezusie Chrystusie. Każdy, kto narodził się na nowo, narodził się w Chrystusie Jezusie, narodził się właśnie tam. Wszystkie narody poznają i będą wielbić prawdziwego Boga. 

     Werset każdy człowiek urodził się na nim, Biblia Pierwszego Kościoła wyraża inaczej: Każdy będzie rozpowiadał: "Syjon moją matką. A Bóg zapisuje w księdze ludów: "Oni się tam narodzili"... te słowa wypowiada sam Bóg, nie człowiek. On nadaje obywatelstwo na Syjonie. 

     Autor Listu do Hebrajczyków potwierdza duchową ideę bycia obywatelem Bożego miasta - Jeruzalem dla nas wszystkich: Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż krew Abla.

    

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Poniedziałek 4. Tygodnia Wielkanocy

    Kiedy Piotr przybył do Jeruzalem, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki. "Wszedłeś do ludzi nieobrzezanych  - mówili - i jadłeś z nimi" (Dz 11,2-3).


    Dzisiaj rozumiemy to lepiej, ale też często mamy problem z porzuceniem pewnych tradycji, zachowań, zwłaszcza wtedy, kiedy uznajemy je za coś wartościowego, pięknego, przynależącego w jakiś sposób do naszej tożsamości. Trudno nam to porzucić, przewartościować, spojrzeć inaczej. 

    Tak było też z wyznawcami judaizmu, którzy przyjęli wiarę w Jezusa, a jednocześnie trudno im było przyjąć w pełni nowość Ewangelii i porzucić to, w czym wzrastali od czasów Mojżesza. Bardzo trudno było im zaakceptować porzucenie obrzezania czy możliwość spożywania mięsa, które dotąd uznawane było za nieczyste. 

    Sam Piotr, o tym mówi pierwsze czytanie, doświadczał wątpliwości i rozterek, a po wahaniach, wielkim wysiłku i dzięki szczególnej pomocy Boga zdołał się uwolnić od tych tradycyjnych praktyk. 

    Może dzisiaj i my powinniśmy się przyjrzeć różnym zwyczajom i praktykom, którym nadajemy wielkie znaczenie, także tym, które mają znaczenie mniejsze czy zupełnie marginalne. Czy jesteśmy zdolni, by rozeznać, że niektóre z nich nie mają niewiele lub właściwie nic wspólnego z chrześcijaństwem i uwolnić się od nich. 

    

niedziela, 26 kwietnia 2026

IV Niedziela Wielkanocy

    Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: „Cóż mamy czynić, bracia?” – zapytali Piotra i pozostałych apostołów (Dz 2,37)

    Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych (1P 2,25).

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, Ja jestem bramą owiec.    Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami. Jeśli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko (J 10,7-9).


     Liturgia pozwala nam dzisiaj zatrzymać się przy jednym z najpiękniejszych i najstarszych obrazów, jakiego używali chrześcijanie, by opowiedzieć o swoim Mistrzu. To obraz Dobrego Pasterza i Jego owczarni. To nie jest tylko ewangeliczna poezja – przez ten obraz ukazuje się prawda o Bogu i o człowieku, prawda o relacji Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem…

    Jezus przychodzi, aby owce miały życie i miały je w obfitości. Jezus nie zabiera człowiekowi niczego, poza grzechem.  Nie przychodzi zabierać, ale obdarzać pełnią życia. 

Pierwsze czytanie ukazało nam tę rzeczywistość obdarowania za sprawą Piotra. To pytanie nie traci na aktualności. Odpowiedź Piotra była jasna: Nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego. Dla was jest bowiem obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła. Obietnica zbawienia nie jest zamknięta w czasie ani w historii – obejmuje także nasze dni. Brama jest otwarta. Dobry Pasterz nie zamyka drogi powrotu. On czeka. 

    Wraz z całym Kościołem podejmujemy modlitwę za pasterzy i o pasterzy. Ale musimy pamiętać: powołania rodzą się tam, gdzie jest wiara, modlitwa i otwarte serce. Jeśli w rodzinach nie ma miejsca dla Boga, trudno usłyszeć Jego głos. Pytamy czasem: dlaczego tak mało powołań? Ale może trzeba postawić inne pytania: czy ja się modlę o powołania? Tak sam z siebie? Czy tworzę klimat wiary? Czy moje życie pozwala komuś usłyszeć głos Chrystusa? 


sobota, 25 kwietnia 2026

Święto św. Marka, ewangelisty

    Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was (1P 5,6-7). 


    Piękna rada, jaką Piotr kieruje do nas, wypływa z tego, co sam przeżył. Kiedy próbował ludzkimi sposobami widzieć i rozwiązywać różne sprawy, które spotykały ich, kiedy towarzyszyli Jezusowi, szybko okazywało się, że nie jest to Boże spojrzenie na rzeczywistość. Troski wasze przerzućcie na Niego. Istnieje Ktoś, komu możemy oddać nasze ciężary, nasze zmartwienia i troski, problemy i kłopoty. I nie chodzi tylko o to, że możemy je przerzucić na Niego, lecz o to, że Jemu zależy na nas. Problem się pewnie nie zmieni, sytuacja pozostanie taka sama, ale nasz sposób przeżywania tej rzeczywistości będzie już inny. Świadomość obecności Boga, któremu zależy na nas, który troszczy się o nasze życie, pozwala inaczej przeżywać trudności. 

    To jest możliwe, kiedy przestaniemy myśleć, że sami sobie ze wszystkim poradzimy. Potrzebujemy pokory, do której Piotr nas zachęca. 

piątek, 24 kwietnia 2026

Piątek 3. Tygodnia Wielkanocy


    Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie (J 6,53.57).


    Cały niemal tydzień wsłuchiwaliśmy się w mowę eucharystyczną Jezusa, a dzisiaj docieramy do kulminacyjnego punktu, który wywoła wielkie poruszenie, a nawet zgorszenie, wśród uczniów. Wielu odejdzie, nie mogąc zrozumieć słów Jezusa o Ciele i Krwi, które dają życie. 

    Jedna rzecz została wypowiedziana jednak bardzo jasno: bez czerpania z Eucharystii nie ma życia. Warto w kontekście tej bardzo kategorycznej wypowiedzi Jezusa popatrzeć i odkrywać różne strategie złego ducha, który odsuwa nas od Eucharystii. Pomijam stwierdzenie: jestem wierzący, ale niepraktykujący. Dużo bardziej niepokojąca jest postawa, którą można zamknąć w zdaniu: chodzę do kościoła na Mszę Świętą, ale Komunię z zasady przyjmuję na święta... W ten sposób oddalamy się od źródła, z którego wypływa życie wieczne. 

    Udział w Eucharystii nie może być traktowany jako jeden z wielu obowiązków, które wierzący powinien spełnić, nie może też stać się nawykiem i rutynową praktyką. Potrzebujemy obudzić w sobie potrzebę, ów głód Boga, który może być zaspokojony poprzez Chleb życia. Być zaproszonym na ucztę Eucharystii, to największy przywilej, jaki został dany człowiekowi. Przywilej, nie obowiązek. 

czwartek, 23 kwietnia 2026

Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika

    Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk. Jeśli żyć w ciele - to dla mnie owocna praca, cóż mam wybrać? (Flp 1,20c-22).

 

       Gdy Pan odmienił los Syjonu,
        wydawało się nam, że śnimy.
        Usta nasze były pełne śmiechu,
        a język śpiewał z radości.

    Mówiono wtedy między narodami:
    "Wielkie rzeczy im Pan uczynił".
    Pan uczynił nam wielkie rzeczy
    i radość nas ogarnęła.

        Odmień znowu nasz los, o Panie,
        jak odmieniasz strumienie na Południu.
        Ci, którzy we łzach sieją,
        żąć będą w radości.

    Idą i płaczą,
    niosąc ziarno na zasiew,
    lecz powrócą z radością,
    niosąc swoje snopy.

                                (Psalm 126)


    W Uroczystość liturgiczną św. Wojciecha towarzyszy nam fragment listu św. Pawła do Filipian. Przez te słowa możemy spojrzeć na życie św. Wojciecha, biskupa Pragi i misjonarza męczennika na ziemiach polskich.

    Wojciech jako młody kapłan, towarzysząc śmierci biskupa praskiego Dytmara, przeżył osobiste nawrócenie. Porzucił wówczas styl życia rycerskiego, podejmując pokutę. To był ten moment, w którym swoje życie całkowicie złączył z posługą Ewangelii i wiernością Chrystusowi. Mógł rzeczywiście mówić o sobie, że Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. W wieku 27 lat został powołany na biskupstwo w Pradze. Jego surowy i wymagający styl życia oraz głoszone wezwanie do nawrócenia, napotykało opór dworu i duchowieństwa. To był czas zasiewu, ale także wielu łez i trudnych decyzji, ciągłego wybierania między wiernością Ewangelii a lojalnością wobec dworu. Czas siania we łzach, niesienia ziarna na zasiew, któremu wzrost miały dać łzy cierpienia. Cierpienia tak wielkiego, że Wojciech ostatecznie opuścił stolicę biskupstwa praskiego i podjął życie mnicha. 

    Nie dane mu jednak było wieść życia za murami benedyktyńskiego klasztoru, gdzie radość przynosiły mu proste prace. Z polecenia papieża podjął próbę powrotu na swoje biskupstwo, by zobaczyć jeszcze większy moralny upadek swojej ojczyzny. Nie mogąc nic zdziałać w Pradze, powraca do klasztoru. Ponownie wezwany do Pragi, już do niej nie dotarł. Wobec wymordowania przez władców praskich jego rodziny, udał się natomiast na dwór Bolesława Chrobrego, skąd podjął wyprawę misyjną do kraju Prusów. Zrezygnował ze zbrojnej eskorty ofiarowanej przez księcia, pozostając jedynie z dwójką innych misjonarzy, by nieść ziarno na zasiew. Po Eucharystii, kiedy odpoczywali, zostali pojmani przez pogan. Miał wówczas Wojciech mówić do swoich towarzyszy niewoli: Bracia, nie smućcie się! Wiecie, że cierpimy to dla imienia Pana, którego doskonałość ponad wszystkie cnoty, piękność ponad wszelkie osoby, potęga niewypowiedziana, dobroć nadzwyczajna. Cóż bowiem mężniejszego, cóż piękniejszego nad poświęcenie miłego życia najmilszemu Jezusowi? Nie dane było mu skończyć, gdy został oszczepem uderzony w serce. Bóg został uwielbiony w jego ciele, zarówno w życiu, jak i poprzez śmierć. W życiu - poprzez podjętą pracę niesienia Ewangelii i wierność Chrystusowi, przez śmierć, w której także do Chrystusa się przyznawał i w którym widział spełnienie Bożych obietnic: ci, którzy we łzach sieją, żąć  będą w radości. Idą i płaczą, niosąc ziarno na zasiew, lecz powrócą z radością, niosąc swoje snopy

    W dwa lata po męczeńskiej śmierci został wyniesiony na ołtarze. Po ludzku przegrane życie, Bóg przemienił w zwycięstwo, zapraszając do chwały: Gdy Pan odmienił los Syjonu, wydawało się nam, że śnimy. Usta nasze były pełne śmiechu, a język śpiewał z radości. Mówiono wtedy między narodami: "Wielkie rzeczy im Pan uczynił". 

środa, 22 kwietnia 2026

Środa 3. Tygodnia Wielkanocy

    Po śmierci Szczepana wybuchło wielkie prześladowanie w Kościele jerozolimskim. Wszyscy, z wyjątkiem apostołów, rozproszyli się po okolicach Judei i Samarii. Ci, którzy się rozproszyli, głosili w drodze słowo (Dz 8,1b.4).

        Z radością sławcie Boga, wszystkie ziemie,
        opiewajcie chwałę Jego imienia,
        cześć Mu wspaniałą oddajcie.
        Powiedzcie Bogu: "Jak zadziwiające są Twe dzieła!

            Niechaj Cię wielbi cała ziemia i niechaj śpiewa Tobie,
            niech Twoje imię opiewa".
            Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga,
            zadziwiających rzeczy dokonał wśród ludzi!

        Morze na suchy ląd zamienił,
        pieszo przeszli przez rzekę.
        Nim się przeto radujmy!
        Jego potęga włada na wieki. 

                                            (Psalm 66)


    Prześladowanie, które miało złamać wyznawców Jezusa, staje się przyczyną misyjnego rozprzestrzeniania się Ewangelii. Słowo przestaje być wyłączną własnością Żydów - do udziału w zbawieniu zostają zaproszeni wszyscy, poprzez poznanie, przyjęcie i stawanie się uczniami Jezusa. 

    Wobec działania Boga, który nawet to, co po ludzku wydaje się klęską i katastrofą, zamienia w szansę, by głosić i rzucać ziarno tam, gdzie dotąd nikt nie zasiewał i nie głosił, jesteśmy zaproszeni do oddania Mu chwały. Jak zadziwiające są Twe dzieła! Prawdziwe uwielbienie zaczyna się od zauważenia i rozważenia wielkości Bożych dzieł. Już nie tylko Izrael, ale cała ziemia jest objęta Bożym działaniem i miłością, dlatego z radością sławcie Boga, wszystkie ziemie, opiewajcie chwałę Jego imienia, cześć Mu wspaniałą oddajcie. Śpiew jest bardzo ważną formą uwielbienia Boga. 

    Kiedy skupiamy się na rozważaniu i podziwianiu Bożej miłości i wielkości Jego dzieł, samo Słowo daje nam wskazania, jak uwielbiać: Powiedzcie Bogu! 

    Bóg jest godzien powszechnego uwielbienia: niechaj Cię wielbi cała ziemia! Psalm zawiera także odniesienia do historii zbawienia, która jest źródłem uwielbienia:

* morze na suchy ląd zamienił - odniesienie do przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone;

* pieszo przeszli przez rzekę - odniesienie do przejścia przez Jordan, gdy Izrael wchodził do Ziemi Obiecanej. 

wtorek, 21 kwietnia 2026

Wtorek 3. Tygodnia Wielkanocy

    Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu (J 6,32-33).


    Chleb jest tym podstawowym pokarmem, po który sięgamy każdego dnia. W pielgrzymce przez życie potrzebujemy pokarmu, który da nam siłę, by iść dalej i pokonywać trudności, jakie się pojawiają. 

    Czasem jednak zbyt mocno i zbyt łatwo skupiamy się na tym pokarmie fizycznym, zaniedbując ten, który jest potrzebny dla naszego wnętrza, dla naszej duszy. 

    W jednej z pokus na pustyni, gdy Jezus był kuszony przez złego ducha, Jezus mówi bardzo wyraźnie: nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Apostołom, którzy prosili Go: Rabbi, zjedz coś, a było to przy studni Jakubowej w Sychar, gdzie rozmawiał z Samarytanką, odpowiedział: Mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. A gdy nie potrafili zrozumieć, powiedział: moim pokarmem jest wykonać wolę Tego, który mnie posłał. W duszy każdego człowieka istnieje potrzeba, która nie dotyczy materialnego chleba, lecz pragnienia Boga. Żaden materialny chleb, żadne materialne dobra, nie potrafią zaspokoić tego jedynego pragnienia. Mogą je zagłuszyć, ale nie zaspokoić. Nie oznacza to, że materialny chleb nie jest ważny, ale wiara sięga poza horyzont doczesności, patrzy na wieczne życie i przeznaczenie człowieka. I tej perspektywie Jezus wskazuje na siebie: Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie 

    

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Poniedziałek 3. Tygodnia Wielkanocy

    A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś Go odnaleźli na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: "Rabbi, kiedy tu przybyłeś?" (J 6,24-25).


    Ciekawe, że ci, którzy znaleźli Jezusa, zapytali Go, kiedy przybył do Kafarnaum, a nie zapytali o to, jak... wiedzieli przecież, że nie wsiadł do łodzi z uczniami, że innych łodzi nie było, a Jezus jednak dotarł na odległy brzeg.

    Ale to nie jest najważniejsze pytanie, jakie powinniśmy postawić sobie w kontekście tej Ewangelii. Patrząc na tych, którzy Jezusa szukali po rozmnożeniu chlebów dużo ważniejszym pytaniem jest to, co motywuje poszukiwanie Jezusa... Jakie są te najgłębsze  potrzeby, które tylko spotkanie z Jezusem może zaspokoić? Powinniśmy stawiać sobie takie pytania, by nie przechodzić zbyt powierzchownie po drogach wiary, nie skupiać się na tym, co związane z emocjami, często chwilowe, ale wcale nie pomaga wzrastać i odnawiać zaufania Jezusowi.

    Mistrz daje im i nam możliwość, by otworzyć się na Jego tajemnicę, poznać osobę Jezusa. Ludzie nasyceni chlebem na pustkowiu szukali tak naprawdę nie Jezusa, ale szukali Jego darów.  Może i nasza droga za Jezusem wcale nie jest związana z Jego osobą, relacją z Nim, ale bardziej poszukiwaniem tego, co dzięki Niemu można uzyskać?  Może nie zależy nam na tym, by lepiej Go poznać, wejść w Jego tajemnicę, ale na tym, by zapewnić sobie Jego łaskę, poczucie bezpieczeństwa, spokój z tego, że nie jesteśmy dłużnikami wobec Boga...

niedziela, 19 kwietnia 2026

III Niedziela Wielkanocy

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło (Łk 24,13-14).


    Kleofas i jego towarzysz byli wprawdzie uczniami Jezusa, lecz byli to uczniowie, którzy mieli jeszcze długą drogę do przebycia, jeśli naprawdę chcieli zasłużyć na miano uczniów. Znajdowali się raczej na obrzeżach nauczania Jezusa i, co najważniejsze, bardzo daleko od osobistego spotkania z Jezusem.

    Wędrowcy do Emaus w dniu Paschy doceniali Go jako proroka, podziwiali Jego słowa i czyny, uznawali Jego silne przywództwo, ale to wszystko pogrążało ich w morzu zamętu. 

    Historia Izraela była pełna wielkich postaci. Wszyscy wielcy jednak poumierali. I Jezus był jednym z nich – tak sądzili. Ich ślepota prowadziła ich do zwątpienia i rezygnacji. Uważali, że ta droga zakończyła się porażką i trzeba nawet odejść z miejsca, które im o Nim przypominało i które zatrzymywało ich przy próżnych złudzeniach.

    Dopiero w geście łamania chleba otworzyły się im oczy i znów zadrżało serce: rozpoznali Go — Ten, który umarł, żyje.

To właśnie w tym misterium wiary uczestniczyli pierwsi chrześcijanie w każdą niedzielę podczas Eucharystii. Pałało im  serce, gdy słuchali czytań prorockich. Spełniał się wielki plan zbawienia zapowiadany od dawna: tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego wydał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne — życie w pełni, przekraczające śmierć.


sobota, 18 kwietnia 2026

Sobota 2. Tygodnia Wielkanocy

    Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy (Dz 6,1).


    To co ludzkie i słabe rodzi pęknięcia i pojawia się szemranie. Różnice kulturowe, religijne rodziły we wspólnocie pierwotnego Kościoła napięcia, które mogły rozsadzić Kościół od środka. Dzisiaj jesteśmy świadkami napięcia, które wypływa z poczucia braku sprawiedliwości w traktowaniu najuboższych we wspólnocie - wdów. 

    Wobec jednego z wielu kryzysów, jakie się pojawiają, apostołowie nie koncentrują się na przyznawaniu racji, badaniu słuszności niezadowolenia. Poszukują natomiast rozwiązania, które może złagodzić napięcie. Powstaje w ten sposób posługa służby we wspólnocie. Kościół w ten sposób odkrywa dwojakość swojej misji pośród świata: głoszenie Słowa i pomoc potrzebującym. 

    Zauważenie wówczas tego aspektu wspólnoty Kościoła i zadbanie o najbiedniejszych było jednym z czynników, który do Kościoła przyciągał. Wzrastała bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, a nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę. I nie tylko w Jerozolimie było widoczne to oddziaływanie, ale w całym Imperium, w którym chrześcijaństwo będzie się rozszerzało...

piątek, 17 kwietnia 2026

Piątek 2. Tygodnia Wielkanocy

    Pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud... zabrał głos w Radzie: "Mężowie izraelscy - przemówił do nich - zastanówcie się dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. (...) Zostawcie tych ludzi i puśćcie ich! Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie jej zniszczyć, i oby się nie okazało, że walczycie z Bogiem (Dz 5,34-35.39b-40).

        Pan moim światłe i zbawieniem moim,
        kogo miałbym się lękać?
        Pan obrońcą mego życia,
        przed kim miałbym czuć trwogę?  (Psalm 27)


    Perspektywa, jaką otwiera przed człowiekiem wierzącym psalm 27, perspektywa życia, którego spełnienie jest w Bogu, pozwala zachować ten wewnętrzny pokój i radość ducha, jakie mieli w sobie apostołowie wobec prześladowań, gróźb i przesłuchań. Możemy zapytać siebie, czy w nas jest ten pokój ducha, odwaga świadczenia Chrystusa? I w ogóle, czy znamy Tego, o którym mamy świadczyć? 

    Apostołowie cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa. To jest możliwe tylko wtedy, gdy towarzyszy nam nadzieja życia i pewność, że Jezus jest Wcielonym Synem Bożym, Odkupicielem człowieka i Zwycięzcą śmierci. 

    Patrząc na Gamaliela, który zapisał się złotymi zgłoskami w dziedzinie nauczania rabinackiego, zostawia nam świadectwo odwagi i rozsądku w przeciwieństwie do większości, która kieruje się uprzedzeniami i emocjami. Gamaliel podpowiada nam również dowód na prawdziwość nauczania apostołów, którzy głosili zmartwychwstanie: jeżeli ta myśl czy sprawa rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie jej zniszczyć. Głos rozsądku potrzebny jest także dzisiaj, kiedy często nie umiemy powtrzymać emocji...

czwartek, 16 kwietnia 2026

Czwartek 2. Tygodnia Wielkanocy

    Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi - odpowiedział Piotr, a także apostołowie. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego wy straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na miejscu po prawicy swojej jako Władcę i Zbawiciela, aby zapewnić Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów (Dz 5,29-31).


    Trwamy w lekturze Dziejów Apostolskich, które są niezwykłym świadectwem Zmartwychwstania. Możemy obserwować uczniów, słuchać świadectwa z pierwszej ręki, widzieć przemianę, jaka w nich się dokonała. 

    Ci, którzy w Wielki Piątek uciekli przerażeni, teraz z odwagą dają świadectwo o Zmartwychwstaniu Jezusa. Nie tylko wobec tych, którzy słuchają chętnie, ale również wobec tych, którzy odrzucają i próbują uciszyć niewygodnych świadków.

    Zmartwychwstanie Jezusa jest tajemnicą, której nie da się wyrazić w pełni. Wskrzeszenia, które miały miejsce za Jego sprawą w Ewangelii: wskrzeszenie młodzieńca z Nain, wskrzeszenie córki Jaira czy nawet wskrzeszenie Łazarza, były jedynie przebłyskiem Zmartwychwstania. Obudzeni do życia przez Jezusa, musieli ponownie umrzeć. Nad Zmartwychwstałym śmierć nie ma już żadnej władzy: On żyje i jest obecny pośród nas na zawsze. 

    Zdumiewa przejrzystość, siła, pewność i odwaga świadectwa, bo:

* nie możemy być posłuszni wam, musimy być posuszni Bogu;
* a Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa;
* aby ofiarować nawrócenie i odpuszczenie grzechów;
* czego my jesteśmy świadkami, wraz z Duchem, którego Bóg daje tym, którzy w Niego wierzą.

środa, 15 kwietnia 2026

Środa 2. Tygodnia Wielkanocy

    Arcykapłan i wszyscy jego zwolennicy, należący do stronnictwa saduceuszów, pełni zawiści, zatrzymali apostołów i wtrącili ich do publicznego więzienia ( Dz 5,17).


    Cierpienie jest integralnie związane z chrześcijańskim doświadczeniem. Nie jest zarezerwowane dla nielicznych, chociaż każdy otrzymuje tyle, ile zdoła unieść. 

    Gdy przychodzą próby, mamy wybór: możemy się zniechęcić albo odkryć, że również w nich działa Bóg. Bycie świadkiem Chrystusa nie jest łatwe, ale musimy być przekonani, że Zmartwychwstały zawsze nas wspiera.

    Apostołowie, doświadczając prześladowania, nie poddawali się zwątpieniu, nie rezygnowali. Uważali się za szczęśliwych, że mogą cierpieć zniewagi dla imienia Jezusa. 

    Pierwsi uczniowie nauczyli się w szkole niezrozumienia, oszczerstw, nieustannych prześladowań i zazdrości być mocnymi w wierze.  Taka była cena wierności Chrystusowi Zmartwychwstałemu. 

    Potrzebujemy na nowo pochylić się nad słowami Nowego Testamentu, aby to zrozumieć:

to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami - pisał św. Piotr;

- cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, abyście się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały. Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch chwały, Boży Duch na was spoczywa;

Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć - dodawał św. Paweł.


wtorek, 14 kwietnia 2026

Wtorek 2. Tygodnia Wielkanocy

Pan króluje, oblókł się w majestat,
Pan wdział potęgę i nią się przepasał.
Tak świat utwierdził,
że się nie zachwieje.

    Twój tron niewzruszony na wieki,
    istniejesz od wieków, Boże.
    Świadectwa Twoje bardzo godne są wiary;
    Twojemu domowi świętość przystoi,
    po wszystkie dni, o Panie.

                                            (Psalm 93)


    Psalm 93, który towarzyszy nam w dzisiejszej liturgii, nie posiada w wersji hebrajskiej tytułu ani autora. Przez wyznawców judaizmu jest on traktowany jako pieśń uwielbienia Boga, który jest Królem świata, który panuje nad siłami natury i dotrzymuje swoich obietnic. Niektórzy komentatorzy jako tło powstania psalmu wskazują czas panowania Nabuchodonozora, czas zesłania babilońskiego i rozproszenia Izraela, czas zniszczenia świątyni i wielkiego zwątpienia w Boże panowanie. Dlatego autor, pomimo tego doświadczenia, z mocą podkreśla. że Bóg nigdy nie przestał być Królem. Jeszcze inni wskazują, że psalm ten, podkreślając tak mocno królowanie Boga, mógł zostać napisany po jakimś wybawieniu, którego Izrael doświadczył za sprawą swego Boga, być może z oblężenia Sennacheryba, który z wojskiem asyryjskim stanął pod Jerozolimą...

    Pierwsze słowa tego psalmu: Pan króluje jest wyznaniem wiary, pierwszym artykułem wiary Izraela. Spotkałem się również z ciekawą interpretacją, mówiącą o tym, że ten psalm w oryginalnym brzmieniu zawiera 45 słów, co odpowiada wartości liczbowej imienia Adam. Hebrajskie litery to Alef (א) = 1, Dalet (ד) = 4, Mem (מ) = 40. Suma: 1 + 4 + 40 = 45.Symbolika: Liczba 45 jest często powiązana z koncepcją istoty ludzkiej jako mikrokosmosu w relacji do boskiego makrokosmosu. W takim kontekście niektórzy rabini mówią, że Adam, który widział Boga twarzą w twarz, uznał Go za Króla całego świata.

    Pan króluje, oblókł się w majestat, Pan wdział potęgę i nią się przepasał... W obrazie majestatu i potęgi podkreślona jest suwerenność Boga. Majestat oznacza niezwykłą godność, autorytet, suwerenną władzę i wielkość Boga. Ta moc Boga objawia się nie tylko w Jego osobie, ale także w Jego dziełach: tak świat utwierdził, że się nie zachwieje... Bóg podtrzymuje świat swoją ręką, dlatego jest bezpieczny. Na Bogu opiera się bezpieczeństwo stworzenia.

    Panowanie Boga jest niepodważalne: Twój tron niewzruszony na wieki... Królowie ziemscy i ich trony oraz władza są tymczasowe, a Boży tron pozostaje niewzruszony. Nie było nigdy takiego momentu, kiedy Bóg by nie królował. 

    Świadectwa Twoje bardzo godne są wiary... Słowo Boże, Jego obietnice. Bóg jest wierny, nie zawodzi. To, co objawia, jest pewnością. Dlatego jest godny zaufania. Używa swojej mocy dla dobra tych, którzy Go miłują, i spełnia swoje obietnice wobec tych, którzy Go przyjmują. 

    Kontemplując psalm 93 i wielki majestat Boga, jesteśmy zaproszeni do ufności wobec Tego, który króluje i podtrzymuje świat w istnieniu. Nagrodą za ufność wobec Boga i pełne zawierzenie Jego wyrokom jest dar świętości: Twojemu domowi świętość przystoi, po wszystkie dni, o Panie.

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Poniedziałek 2. Tygodnia Wielkanocy

    Piotr i Jan, uwolnieni, przybyli do swoich i opowiedzieli, co do nich mówili arcykapłani i starsi. A ci, wysłuchawszy tego, wznieśli jednomyślnie głos do Boga i mówili: "A teraz spójrz, Pani, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa" (Dz 4,23-24.29-30).


    Wiara chrześcijańska rodzi się w cieniu prześladowania. Być chrześcijaninem oznaczało być prześladowanym z powodu wyznawania tej wiary. Pierwsi uczniowie mieli świadomość zagrożenia. Odrzucenie Jezusa i skazanie Go na haniebną śmierć było czytelnym przesłaniem dla każdego. Z jednej strony trudno im było zaakceptować to, że można było odrzucić Tego, który był Posłany przez Ojca, a jednocześnie, pomimo obawy, że z nimi mogą postąpić podobnie, nie mogli nie dawać świadectwa o Jego zwycięstwie. 

    W obliczu prześladowań proszą Boga, by wypełnił serca odwagą, pozostawiając działaniu Bożemu znaki i cuda, które będą potwierdzeniem prawdy. Nie prosili o ustanie prześladowań, nie proszą o zrozumienie dla siebie przez przywódców religijnych Izraela. Proszą o odwagę, by ludzki lęk przed prześladowaniem nie zatrzymał Słowa i świadectwa. 

    To świadectwo i odwaga tych pierwszych uczniów jest najbardziej przekonującym argumentem za Zmartwychwstaniem Chrystusa. Nikt nie naraża i nie oddaje życia za przegraną sprawę.

niedziela, 12 kwietnia 2026

Niedziela Miłosierdzia

    A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! (J 20,21-22).


Zamknęli się w Wieczerniku. Porażka zapuszczała w nich gorzkie korzenie. Czuli się winni. To zamknięcie było bardzo wymowne. Izolacja i ucieczka, chęć zapomnienia o tym, co się stało, co zrobili, co ich spotkało. Zamknięcie na spotkanie z innymi, brak chęci, by poszukać sensu. Nie wiedzą, co robić, dokąd iść, co powiedzieć… Nieufność wobec innych i wobec siebie.

    Jezus, który przekracza zamknięte drzwi Wieczernika, nie robi im żadnych wyrzutów, nie stawia żądań. Przychodzi, by znów zaprosić ich do współpracy. Przynosi im swoje dwa dary: pokój i przebaczenie…

Poprzez św. Tomasza Bóg pozwala nam połączyć Jego rany z naszym życiem. Nie wiemy, czy Tomasz rzeczywiście dotknął boku Jezusa, ale uwierzył, bo skuteczniejsze od dowodów okazały się czułość Jezusa i Jego gotowość, by odpowiedzieć, na potrzebę Tomasza… To nie dotknięcie ran uzdrawia upór Tomasza i jego wątpliwości, lecz postawa Jezusa, który zwraca się do niego osobiście, po imieniu i pozwala się dotknąć… 

     Jezus stał się podatny na zranienie, solidaryzując się naszą kruchością. Kiedy Jezus mówi Tomaszowi, by dotknął Jego ran, zaprasza go jednocześnie, by spojrzał na rany, które powstały w nim samym po doświadczeniu śmierci Jezusa i zachwiały jego wiarą.  Jezus poraniony przychodzi do poranionego Tomasza, swojego ucznia, by rozwiać jego wątpliwości i rozczarowanie. Te niewidzialne rany zwątpienia i rozczarowania Tomasza muszą się zetknąć z widzialnymi, dotykalnymi ranami Jezusa, by dokonało się uzdrowienie. 

sobota, 11 kwietnia 2026

Sobota w Oktawie Wielkanocy

    Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi (Dz 4,13-14).

    Ci jednak, słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie dali temu wiary. Potem ukazał się w innej postaci dwom spośród nich na drodze, gdy szli do wsi. Lecz im też nie uwierzyli (Mk 16,11-12.13b).


    Wobec wiary Piotra i Jana, wobec oczywistych znaków i odwagi świadków, władza ziemska, przywódcy Izraela, czują się zagubieni. A to zagubienie rodzi lęk, 

    Tak samo zagubieni poczuli się wcześniej apostołowie zamknięci w Wieczerniku. Kiedy przybiegła do nich Maria Magdalena, by powiedzieć, że On żyje, nie uwierzyli jej. Podobnie odrzucili świadectwo dwóch uczniów, którzy wrócili z Emaus i mówili, jak Go poznali. A przecież im Jezus mówił, że zmartwychwstanie. Doświadczenie Wielkiego Piątku, doświadczenie własnej słabości, odcisnęło się jednak tak mocno w ich sercach i umysłach, że nie potrafili pogodzić tych wieści z traumą, w której żyli. Siedzieli za drzwiami Wieczernika, osamotnieni i zagubieni, aż On wypełni ich serca pokojem i swoją obecnością.

    Czy zatem można się dziwić zagubieniu tych, którzy krzyżując Jezusa, byli przekonani, że sprawa została skończona? Zmartwychwstały Jezus napełnia jednak Jerozolimę jeszcze większym zamieszaniem, niż czynił to przed swoją śmiercią.  

    Jezus wywołuje poruszenie. Nawet dzisiaj czyjeś osobiste świadectwo potrafi nas drażnić i niepokoić, zwłaszcza wtedy, gdy wyrywa nas z utartych przyzwyczajeń i schematów, kiedy zaprasza do działania i zaangażowania, burzy nasz spokój, a czasami komplikuje nam życie... 

piątek, 10 kwietnia 2026

Piątek w Oktawie Wielkanocy

    On rzekł do nich: "Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie". Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć (J 21,6)


    Piotr i ci, którzy wraz z nim poszli nad jezioro, by łowić ryby, znali się na tym - byli rybakami. A jednak mimo całej nocy pracy ich sieci pozostały puste. 

    Czasem żyjemy takim przekonaniem, że opanowanie jakiejś umiejętności, swoisty perfekcjonizm, powtarzanie schematu działania i konsekwencja muszą zakończyć się sukcesem. 

    Życie stawia jednak przed nami coraz to nowe wyzwania, potrzebujemy nowego spojrzenia, odejścia od schematów i rutyny, otworzenia  się na nowe możliwości. Trwanie w wyuczonych schematach, perfekcja wyuczonych działań nie prowadzą wówczas do sukcesu, a mogą spowodować rozczarowanie. 

    Kiedy nie potrafimy sami obudzić w sobie nowego spojrzenia i znaleźć nowych rozwiązań, potrzebujemy kogoś, kto spojrzy z boku, kto podpowie inne rozwiązanie. Potrzebujemy też otworzenia się na jego spojrzenie, zaufania i zaryzykowania, odejścia od tego, na czym dobrze się znamy. 

    To właśnie zaproponował ów Nieznajomy, który stanął na brzegu. Kiedy przyjęli Jego rozwiązanie, połów zakończył się sukcesem. 

    W życiu duchowym możemy się wiele natrudzić, walczyć z naszymi słabościami i grzechami, a jednak wciąż wracać w utarte koleiny grzechu. Dopiero kiedy skierujemy wzrok ku Zmartwychwstałemu i posłuchamy Jego wskazań, będziemy mogli cieszyć się sukcesem. Polegać na własnych siłach to najczęściej za mało...

czwartek, 9 kwietnia 2026

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

O Panie, nasz Panie,
jak przedziwne jest Twoje imię po całej ziemi.
Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?

    Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów,
    uwieńczyłeś go czcią i chwałą.
    Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich,
    wszystko złożyłeś pod jego stopy.

Owce i bydło wszelakie,
i dzikie zwierzęta,
ptaki niebieskie i ryby morskie,
wszystko, co szlaki mórz przemierza.

                                            (Psalm 8)


    Autorem psalmu, który towarzyszy nam dzisiaj w liturgii, jest Dawid. To psalm, który wypowiada chwałę Boga - Stwórcy, a jednocześnie ukazuje, że człowiek jest odbiciem tej chwały samego Boga. 

    O Panie, nasz Panie... Dawid zaczyna swoją pieśń od pochwały majestatu Bożego. Dwukrotnie użyte słowo Panie w oryginalnym brzmieniu o dwóch innych imionach Boga. Raz jest to święte imię Boga Jahwe, a za drugim razem pojawia się imię Adonai - nasz Pan, nasz Władca, Sędzia. 

    ... jak przedziwne jest Twoje imię po całej ziemi... Poznanie Boga, Jego imienia, Jego wielkości, sprawia, że człowiek jest w stanie właściwie Go wielbić. Poznanie majestatu Boga jest inspiracją do uwielbienia. Król Dawid rozumie, że Bóg - Jahwe jest Bogiem przymierza ludu Izraela, ale jest także Bogiem ponad Izraelem, a Jego imię jest chwalebne.

    Kontemplując chwałę i majestat Stwórcy, Dawid pyta: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego? Wobec majestatu i chwały Boga człowiek jest mały i kruchy. Tym większe zdumienie, że Bóg pamięta o kimś tak małym pośród całego stworzenia. A Bóg troszczy się, buduje relację z człowiekiem, opiekuje się nim. Bóg podnosi człowieka i obdarza honorowym miejscem pośród stworzenia: uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów. Tłumacz żydowski z XIX wieku, który dokonał przekładu na język polski, ukazuje właściwe rozumienie tego wersetu: uczyniłeś go niewiele mniejszym od bóstwa - pojawia się kolejne imię Boga - Elohim, Bóg który działa i sprawiedliwie sądzi... W ten sposób Dawid ukazuje, jak bardzo Bóg wynosi człowieka...

    Bóg powierzył człowiekowi panowanie nad całym stworzeniem: wszystko złożyłeś pod jego stopy... Powróćmy do tego pytania, które postawił Dawid: Czym jest człowiek? Jest małym stworzeniem, że swojej natury nic nie znaczy, ale dzięki woli Boga jest tym któremu powierzono wszystko - opiekę nad całym Bożym stworzeniem... Król Izraela odczytuje to, co zostało przekazane Adamowi w dziele stworzenia. 

    

środa, 8 kwietnia 2026

Środa w Oktawie Wielkanocy

    Gry Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Umieszczano go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wchodzących  do świątyni prosił o jałmużnę (Dz 3, 1-2).


    Tam gdzie tętniło życie, nieustanie słychać było przechodzących ludzi, kładziono jego, wychudzonego, że sztywnymi kośćmi nóg, zanikłymi mięśniami. On nie ruszał się od dnia narodzin. To pierwszy kontrast, który pojawia się w tym małym fragmencie Dziejów. Fizyczna niemoc i bezruch mówią nam o duchowych paraliżach, które człowiek może nosić w sobie i które odbierają człowiekowi godność.

    Piękna Brama, u której leżał sparaliżowany, była bramą szczególną - to przez nią król Dawid wniósł do Jeruzalem Arkę Przymierza. To przez tą bramę w Niedzielę Palmową wjechał na osiołku Jezus, witany przez tłumy. Przez nią również, jak mówił prorok Ezechiel, przejdzie Mesjasz w dniu swego ponownego przyjścia. 

    Przy tej bramie kładziono człowieka sparaliżowanego od urodzenia. Sens jego życia koncentrował się na szukaniu pomocy i wsparcia u tych, którzy cieszyli się wolnością i mogli się poruszać. To drugie przesłanie tego opowiadania. Kiedy ludzkie serce i dusza objęte są paraliżem, człowiek cały swój wysiłek poświęca na wyżebranie uwagi innych i poszukiwanie sensu swojego życia w uwadze innych.

    W to życie odarte z godności i życia Piotr i Jan wprowadzają sens i moc samego Jezusa. Srebro i złoto nie mogą wypełnić ludzkiego serca, to może zrobić tylko Bóg. Nie mam srebra ani złota, ale to co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! Wszystko się zmienia. Może wraz z innymi przekroczyć Piękną Bramę Jerozolimy, a jego życie staje się uwielbieniem...

wtorek, 7 kwietnia 2026

Wtorek w Oktawie Wielkanocy

Słowo Pana jest prawe,
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość,
ziemia jest pełna Jego łaski.

    Oczy Pana zwrócone na bogobojnych,
    na tych, którzy oczekują Jego łaski,
    aby ocalił ich życie od śmierci
    i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana,
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska,
według nadziei pokładanej w Tobie.

                                        (Psalm 33)


    W kolejnym dniu Oktawy Wielkanocy towarzyszy nam psalm uwielbienia - psalm 33. Jest on rozwinięciem zaproszenia do uwielbienia, którym kończy się psalm 32. Dlatego psalm ten nie ma swojego tytułu ani autora, bo ten wskazany jest już w poprzedniej pieśni, a jest nim Dawid.

    Pierwsza strofa mówi nam o powodach uwielbienia: Słowo Pana jest prawe, a każde Jego dzieło godne zaufania... Słowo, które wypowiada Bóg, jest czyste, nie ma w nim żadnego fałszu, jest wolne od manipulacji. A za Jego słowem idą dzieła. Boże Słowo i Jego działanie są nierozerwalne i skuteczne. Bóg rzekł i stało się... jest twórcze. 

    On miłuje prawo i sprawiedliwość, ziemia jest pełna Jego łaski... Wszędzie możemy znaleźć ślady Jego łaski, jeśli otworzymy oczy i serce. Stworzenie jest objawieniem Bożej miłości i wierności. Jest Stwórcą, który wszystko utrzymuje w istnieniu...

    Uwielbienie Boga, które wypływa z ludzkiego serca, znajduje upodobanie u Boga, którego oczy zwrócone na bogobojnych, którzy oczekują Jego łaski. On odpowiada hojnie na pragnienia i tęsknoty ludzkiego serca, które szuka pomocy u Pana. Bóg zachowuje tych, którzy Nim pokładają swoją ufność, w Jego łaskawości szukają pomocy, a nie we własnej sprawiedliwości. 

    Nic zatem dziwnego, że człowiek, który doświadcza Bożej opieki, pragnie pogłębienia tej relacji, ciągłego przebywania w Bogu: dusza nasza oczekuje Pana. Tylko On może spełnić najgłębsze pragnienia człowieka. Ostatnie słowa tego psalmu są modlitwą ufności wobec Boga, prośbą o Jego miłość: niech nas ogarnie Twoja łaska, według nadziei pokładanej w Tobie