zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 21 stycznia 2018

III Niedziela Zwykła

    Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" (Mk 1, 14-15).

     Jezus rozpoczyna publiczną działalność. Jest w ruchu. I jednocześnie porusza innych. To pierwsza charakterystyczna cecha widoczna w Ewangelii. Człowiek przez autentyczne spotkanie z Jezusem, nie może pozostać w tym samym miejscu. 

     Wezwani do pójścia za Jezusem muszą Mu zawierzyć całkowicie. Nie są w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji, nie wiedzą, co oznacza owo pójdź za Mną, nie wiedzą, dokąd ich poprowadzi.

    Zostawiają swoje sieci, zawód, domy, rodzinne więzi. Akcent nie jest jednak położony na wyrzeczeniu. Ważniejsze jest bowiem naśladowanie. Uczeń nie jest kimś, kto z czegoś zrezygnował. Jest przede wszystkim kimś, kto Kogoś znalazł. 

      Ucznia charakteryzuje czasownik naśladować, a nie czasownik uczyć się.. Nie chodzi bowiem o to, by przyjąć jakąś doktrynę, ideologię. Celem jest projekt życia. Podjęcie sposobu życia na wzór Mistrza. 

1. Co jest na pierwszym miejscu, kiedy patrzę na swoją wiarę: to, z czego zrezygnowałem, czy to, co mi ona daje?

poniedziałek, 1 stycznia 2018

1 stycznia - Świętej Bożej Rodzicielki Maryi - dzień modlitwy o pokój

      Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem (Lb 6,24-26).

     Urzeczywistnienie pokoju dokonuje się „tu” i „teraz”, na tym kawałku ziemi, na którym stawiasz stopy podczas codziennych spotkań z drugim człowiekiem. Człowiekiem, który nie zawsze jest miły, życzliwy, a czasem potrafi być wrogi. Pokój jest „tak” wypowiedzianym w geście akceptacji każdego człowieka jako brata i siostry.

Pokój potrzebuje działania ludzi zwykłych, potrzebuje drobnych gestów, niepozornych działań i nieskomplikowanych środków. 

Każdy z nas musi wyjść na otwarte pole i stawić czoła „wrogowi” ciosami przebaczenia, zrozumienia, tolerancji, szacunku, cierpliwości, dobroci i zaufania. Tak żeśmy się bardzo poranili i podzielili.

Czy potrafimy wyciszyć urazy, chęć zemsty? Czy potrafimy zrezygnować z polemicznych bitew, antagonizowania, czy potrafimy odsunąć się od plotek i oszczerstw, czy potrafimy zrezygnować z szemrania, poprzecinać zasieki uprzedzeń? Czy stać nas na rezygnację z wszelkiego rodzaju dyskryminacji? Czy chcemy jeszcze z uporem wytrwałych wprowadzających pokój, chociaż to takie niemodne i trudne, nawiązywać nici dialogu, komunikacji z tym, kto jest inny i daleki?

Pokój w rękach polityków zawsze będzie niepełny. Pokój oparty na politycznych układach nie daje żadnej gwarancji stabilności.

1. Czy jestem gotowy powiedzieć „tak” komuś, kogo nawet sam widok instynktownie prowokuje, by powiedzieć „nie”? 
2. Czy jestem gotowy wyciągnąć dłoń do człowieka, wobec którego wciąż czuję jakiś żal, poczucie krzywdy, a może nienawiść?

niedziela, 31 grudnia 2017

Niedziela Świętej Rodziny z Nazaretu

      A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga (Łk 2,25-28).

    Symeon i Anna, według metryki, czy dziś moglibyśmy powiedzieć – wg nr PESEL, są ludźmi starymi, ale jest w nich coś młodzieńczego. Udało im się zachować młodość. Ich długie życie było utkane z nadziei i oczekiwania. Tylko dziecko tak potrafi oczekiwać – wystarczy wspomnieć to napięcie, które towarzyszy prezentom oczekiwanym pod choinką. I dziecko potrafi się cieszyć. 

    Na życie tego, kto niczego od nikogo niczego nie oczekuje, kto wyczerpał już swój zapas nadziei, pada swoisty cień śmierci. 

      Symeon i Anna zachowali młodość, nie skupiali się na gromadzeniu rozczarowań i doświadczeń, skupili się na nadziei. Pozostali wierni swoim snom i marzeniom. Nie przestali oczekiwać z ekscytacją dziecka. 

Dziecko w świątyni zostaje wzięte w ramiona przez dziecko, które miało na imię Symeon, przez dziewczynkę, która miała na imię Anna. Tylko dzieci tak się rozumieją. Widzę czasem w szkole maluchy, które w poniedziałek rano witają się ze sobą. Jest w tym tyle radości, serdeczności, jakby minęło co najmniej pól roku, a widzieli się przecież dopiero co w piątek.

     Maryja, młoda Dziewczyna i Matka. I Józef, młody mężczyzna, bez siwej brody domalowanej później przez malarzy. Stoi prosto i nie ma pomarszczonej wiekiem twarzy. Bóg daje siebie dzieciom. Królestwo Boże, które się rozpoczyna, należy właśnie do dzieci. Jeśli się  nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa  - powie dojrzały Jezus.

1. Czy jest we mnie dziecięcy zachwyt i nadzieja?
2. Jakie są moje oczekiwania?