zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 19 lutego 2026

Czwartek po Popielcu

    Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście... Biorę przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli... (Pwt 30,15.19).

    Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Łk 9,23).


    Otrzymujemy kolejny Wielki Post, aby przemyśleć nasze życiowe wybory i sprawdzić, czy one są podobne do wyborów Jezusa. Tylko On i nic innego jest punktem odniesienia.

    Fragment z Księgi Powtórzonego Prawa ukazuje nam Mojżesza i lud Izraela u progu ziemi, która została obiecana Abrahamowi i jego potomstwu. I w tym momencie Mojżesz przypomina o zawartym przymierzu między Bogiem i ludem. Wzywa do wierności Bogu, bo tylko w ten sposób możliwe jest osiągnięcie życia i szczęścia, życia i błogosławieństwa. Ukazuje Boga, który jest bliski i pragnie dobra człowieka. Bez Niego życie zamiera i usycha...

    I pytanie Jezusa z Ewangelii: Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? Życie jest wielkim darem Boga. Patrząc na świat, który niszczy sam siebie poprzez wojny, nienawiść, chore ambicje i żądzę władzy, jako uczniowie Jezusa musimy odkrywać wciąż na nowo wartość krzyża, tego jedynego Krzyża, który stał się Drzewem Życia. Wciąż na nowo potrzebujemy odkrywać i uczyć się miłości, którą Jezus głosił i ucieleśniał. 

    Naszym przeznaczeniem, jak było również przeznaczeniem Jezusa, nie jest ziemskie zwycięstwo, ale zmartwychwstanie. Paradoks Ewangelii:

* zostanie zabity... a zmartwychwstanie...
* kto chce zachować życie... straci je...
* kto straci swe życie z Jego powodu... zachowa je...
* niech się zaprze samego siebie, niech bierze krzyż swój, niech Mnie naśladuje...

    Na drodze wiary uczeń musi w centrum postawić samego Jezusa i zaakceptować konsekwencje - ryzyko, jakie się z tym wiąże...

środa, 18 lutego 2026

Środa Popielcowa

    Tak mówi Pan: "Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament" (Jl 2,12).

    W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą (2 Kor 5,20b-21).

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli" (Mt 6,1a).


    Rozpoczynamy Wielki Post. Zaproszeni do wyruszenia w drogę, która ma nas poprowadzić ku Wielkanocy. 

    Chcielibyśmy być bez skazy, nie popełniać grzechów, nie postępować wbrew naszemu sumieniu. Ale życie pokazuje nam, że tak się nie da. Słyszymy słowa Jezusa: Jeśli ktoś z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień...

    Takie mamy doświadczenie - jesteśmy grzesznikami. I dobrze, że na początku Wielkiego Postu odczuwamy pragnienie uporządkowania naszego życia. Od momentu naszego chrztu jesteśmy zaproszeni do podjęcia drogi za Jezusem, ale wciąż na nowo potrzebujemy powracania, potrzebujemy nawrócenia. 

    Patrzymy w lustro Słowa Bożego i liturgii Środy popielcowej i odkrywamy nasze ubóstwo, nędzę, grzechy, a także niechęć, by się ich pozbyć. Ale świadomość grzechu i zła prowadzi nas również do żalu, o którym mówi prorok. 

    W duchowym zwierciadle pojawia się jednak kolejny obraz, odmienny od naszej nędzy: widać oblicze Boga pełne współczucia i miłosierdzia. Nie reaguje gniewem, przychodzi z miłością, bo gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska. Bóg odpowiada łaską przebaczenia na nasz grzech. Dostrzegamy przepaść między naszą nędzą a bogactwem Boga. Tylko Bóg może tę przepaść zasypać swoim przebaczeniem...

    Kiedy dalej spoglądam w lustro, widzę, że ten obraz miłosierdzia Bożego ma konkretną ludzką twarz - twarz Jezusa. My nie możemy sami dotrzeć do Boga, dlatego On przyszedł do nas. On, który nie znał grzechu, stał się grzechem. aby przywrócić nas Bogu. To w Nim Bóg przychodzi do nas ze swoją łaską. 

    Oblicze Chrystusa w lustrze Słowa się zmienia, pojawiają się twarze naszych bliźnich. Przychodzą do nas ci, którzy potrzebują pomocy, modlitwy, wyrzeczeń. To spojrzenie w lustro jest dla nas sprawdzianem - sprawdzianem naszego serca w odniesieniu do siebie (post), w odniesieniu do innych (jałmużna) i w odniesieniu do Boga (modlitwa). 

wtorek, 17 lutego 2026

Wtorek 6. Tygodnia Zwykłego

Błogosławiony mąż, którego Ty wychowujesz, Panie,
i pouczasz swoim prawem,
aby mu dać wytchnienie
w dniach nieszczęśliwych.

    Pan nie odpycha swojego ludu
    i nie porzuca swojego dziedzictwa.
    Sąd się zwróci ku sprawiedliwości,
    pójdą za nią wszyscy ludzie prawego serca.

A kiedy myślę: "Moja noga się chwieje",
wtedy mnie wspiera Twoja łaska, Panie.
Gdy w moim sercu mnożą się niepokoje,
Twoja pociecha orzeźwia mą duszę.

                                        (Psalm 94)


    Według tradycji żydowskiej psalm 94 został ułożony przez Mojżesza. Autor ukazuje wielkość i skuteczność Boga w obliczu tymczasowego triumfu, jaki mogą odnieść niesprawiedliwi. Ostateczny triumf należy bowiem do Boga i Jego sprawiedliwości. Psalm ten był przeznaczony do recytowania w czwartym dniu święta Rosz ha-Szana - święta nowego roku, które obchodzono przez dziesięć dni, upamiętniając stworzenie świata. Wtedy wyznawcy judaizmu pozdrawiają się słowami: niech twoje imię będzie zapisane w Księdze Życia

    Te dziesięć dni jest przygotowaniem do Święta Pojednania - Jom Kipur. Chociaż nam nowy rok kojarzy się z wielką radością, dla pobożnego Żyda te dziesięć dni było wezwaniem do skruchy i powrotu do Boga, czas badania serca, przeanalizowania życia, naprawienia krzywd i poproszenia o przebaczenie za wyrządzone krzywdy. 

    To czas, kiedy los sprawiedliwych i niesprawiedliwych zostaje zapieczętowany - imiona sprawiedliwych są umieszczone w Księdze Życia, imiona niesprawiedliwych w Księdze Śmierci. W ciągu tych dziesięciu dni od rozpoczęcia Rosz ha-Szana do Jom Kipur  człowiek ma czas, by zbadać swoje serce i zapieczętować swój los.

    Błogosławiony mąż, którego Ty wychowujesz i pouczasz swoim prawem. Bóg pragnie szczęścia człowieka, dlatego wychowuje i poucza. Ci, którzy nie chcą słuchać, są głupcami, ale Boży lud powinien czerpać i uczyć się. Czasem możemy nie rozumieć Bożych wskazań, nakazów i zakazów, ale w dniach nieszczęśliwych Boże lekcje stają się wytchnieniem. Dni niepowodzenia pojawiają się w życiu każdego człowieka, są nieuniknione, i wtedy objawia się cała wartość Bożych nauk i praw, dają one wytchnienie i zrozumienie. 

    Pan nie odpycha swojego ludu, nie porzuca swojego dziedzictwa. Człowiek w trudnych chwilach życia, owego milczenia Boga, może myśleć, że Bóg opuszcza go i zapomina. Psalmista jednak z głębokim przekonaniem wyraża prawdę, że Bóg nie porzuca swojego dziedzictwa. Potwierdza to wiele innych fragmentów Starego Testamentu, nawet te, gdy Izrael doświadcza niewoli i ucisku - Bóg jest ze swoim ludem w dniach niedoli. To dziełem Złego jest zasiewanie zwątpienia i prowadzenie człowieka ku rozpaczy. Bóg jest i podtrzymuje, nawet wtedy, gdy moja noga się chwieje, gdy tracę pewność, gdy w sercu mnożą się niepokoje, Bóg działa swoją łaską, wspiera i pociesza.