zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 29 września 2022

Czwartek 26. Tygodnia Zwykłego, Święto Świętych Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała

    
Potem powiedział do niego: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego» (J 1,51). 

    Michał, Gabriel i Rafał. Imiona, pod którymi poznaliśmy najbardziej bezpośrednich asystentów i posłańców Boga.

    Michał - któż jak Bóg - jest dla Izraelitów opiekunem Izraela, a dla nas opiekunem Kościoła. Jego głównym przeciwnikiem jest ojciec wszelkiego kłamstwa, zły duch, który stoi na czele zbuntowanych aniołów. Michał broni boskich interesów przed zbuntowanymi aniołami.

    Gabriel - moc Boża - zajmuje się wykonywaniem różnych misji w imieniu Boga. W islamie jest tym, który objawił Mahometowi Koran, w Ewangelii ogłasza narodziny Jana Chrzciciela i Jezusa, Zbawiciela świata. 

    Rafał - Bóg uzdrawia. Pojawia się w Księdze Tobiasza, wysłany przez Boga, aby towarzyszył młodemu Tobiaszowi w długiej i niebezpiecznej podróży, w poszukiwaniu żony. Sara, którą znalazł, była obarczona doświadczeniem złego ducha, który zabrał jej siedmiu mężów. Tobiasz zostaje uchroniony od śmierci, a kiedy wraca do domu, zgodnie z zaleceniem Rafała, pomaga ojcu odzyskać wzrok. 

    Kiedy spotykamy dobrą osobą, osobę uczciwą, potrafimy powiedzieć o niej, że jest aniołem. To powszechny sposób widzenia aniołów - są istotami, w których jest tylko dobro, być może z racji bliskości z Bogiem. Ilekroć pojawiają się w Biblii, to po to, by wypełnić Bożą misję. Bóg działa przez aniołów. Ostrzega Józefa, by uciekał do Egiptu, a po śmierci Heroda wzywa do powrotu. Na pustyni aniołowie przychodzą służyć Jezusowi, a w Getsemani umacniają Go przed męką. 

    Jezus wskazuje dzisiaj Natanaela jako osobę na wskroś dobrą, jako Izraelitę, w którym nie ma podstępu, jako anioła, w którym nie ma fałszu, w którym jest prawda, dobro i piękno. W tej harmonii dobra pomiędzy Jezusem a Natanaelem, uczeń jest w stanie rozpoznać w Jezusie Bożego Syna. 

1. Czy potrafię dziękować Bogu za Jego aniołów?

środa, 28 września 2022

Środa 26. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Wacława

    Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu!» Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego» (Łk 9,61-62).


    Trzy krótkie spotkania, wymiana zdań też krótka. Wszystkie te spotkania są katechezą, która ma nam uświadomić, że pójście za Jezusem jest decyzją radykalną, nie ma miejsca na rozwiązania połowiczne, nie da się za Nim pójść bez dokonania radykalnego wyboru. 

    Pierwszy spotkany to entuzjasta. Zapewnia, że jest w stanie i chce iść za Jezusem. A Jezus każe mu zobaczyć, że to nie jest łatwa droga, że wymaga rezygnacji z nawet bardzo podstawowych rzeczy. 

    Drugi chętnie pójdzie, ale ma inne priorytety, najpierw musi rozwiązać ważniejsze sprawy. I słyszy w odpowiedzi, że nie ma nic ważniejszego, niż Boże Królestwo.

    Trzeci prosi o chwilę, by się pożegnać ze swoimi najbliższymi w domu. A słyszy, że nie można się wahać. Trzeba być pewnym tego, co się wybiera. 

    Słysząc takie odpowiedzi Jezusa, można pokusić się o pytanie: kto zatem może być uczniem? Nie chodzi jednak o to, by w jednym momencie spełnić wymagania Jezusa. Bóg powołując, uzdalnia, obdarza łaską. Ale trzeba zostawić własne ludzkie kalkulacje, zaufać Mu i ruszyć. Poznając głębie Jego miłości, będziemy mogli stawiać pewniejsze kroki na Jego drodze, będziemy też poznawać Jego i poznawać siebie. 


1. Czy jest we mnie zgoda na ewangeliczny radykalizm?

wtorek, 27 września 2022

Wtorek 26. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Wincentego a Paulo

    Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» (Łk 9,54).


    Może zdumiewać, że to właśnie oni wyszli z tą propozycją. Uczestniczyli w wydarzeniach, do których nie byli dopuszczeni nawet pozostali apostołowie. 

    Kiedy ruszają do Jerozolimy, bo dopełnia się czas, kiedy Jezus mówi o swoim odejściu, oni wciąż tkwią w narcyzmie: starają się o pierwsze miejsca w Królestwie, nie pozwalają innym uzdrawiać ludzi w imię Jezusa, a teraz chcą sprowadzić ogień za brak gościnności na Samarytan. Aby zniszczyć tych, którzy myślą inaczej, którzy postanowili ich nie przyjąć.

    Jezus upomina ich, nie zgadza się na taką optykę. I to upomnienie musi stać się dla nas źródłem do rachunku sumienia: czy nie ma w nas ducha zazdrości, ducha wykluczania, przemocy i odwetu? Czy kieruję się duchem pokory, miłości, braterstwa? 

    Ktoś powiedział: Jeśli nie rozumiemy znaczenia przebaczenia i nie włączamy go do naszego życia razem z innymi, nigdy nie osiągniemy wewnętrznej wolności, pozostając więźniami naszych urazów. 

    Jezus jest wolny od urazów. Nie doszukuje się złej woli u tych, którzy nie myśleli tak jak On. Nie uciekał od rzeczywistości, która Go otaczała, ale potrafił przyjmować tę rzeczywistość i kochać ją taką, jaka jest, ze wszystkimi jej konsekwencjami. 


1. Czy nie przechowuję w sercu urazów do tych, którzy coś zrobili nie po mojej myśli?