zachód słońca

zachód słońca

piątek, 11 września 2026

Piątek 23. Tygodnia Zwykłego

    Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś - nieprzemijającą (1 Kor 9,24-25).

        Dusza moja stęskniona przedsionków Pańskich,
        serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
        Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo,
        gdzie złoży swe pisklęta,
        przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże.

            Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
            nieustannie wielbiąc Ciebie.
            Szczęśliwy, których moc jest w Tobie,
            którzy zachowują ufność w swym sercu.

        Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą,
        On hojnie darzy łaską i chwałą,
        nie odmawia dobrodziejstw
        żyjącym nienagannie (Ps 84).


    Może zaskakiwać, że św. Paweł, faryzeusz, znał tak dobrze świat grecki, świat pogański. I może budzić zdziwienie to, jak Pan Bóg potrafi dobierać sobie ludzi do konkretnych zadań. 

    Paweł znał kulturę grecką, ponieważ pochodził z Tarsu, potężnej metropolii handlowej, jednego z największych ówczesnych centrów kultury hellenistycznej. Był Żydem z urodzenia, ale jego tożsamość została ukształtowana w tyglu trzech kultur: żydowskiej, greckiej i rzymskiej. Nie dziwi zatem, że nie był mu obcy świat sportów greckich, do których porównuje życie wiary. I właśnie takiego człowieka wybrał Bóg, by zaniósł Dobrą Nowinę do pogan, wniósł ją w świat kultury greckiej i rzymskiej. 

    Wróćmy do porównania, którego Paweł dzisiaj używa. Zestawia on życie wiary z biegiem i zapasami. Zawodnik, który chce osiągnąć cel, ćwiczy, podejmuje wysiłek i rezygnuje z tego, co mogłoby go osłabić. 

    Podobnie jest w życiu duchowym. Dobre intencje nie wystarczą. Potrzebna jest wierność, modlitwa, praca nad sobą, panowanie nad własnymi słabościami i wytrwałość - także wtedy, gdy nie widzimy owoców od razu. Jesteśmy zaproszeni do nieustannego podążania drogą, na której człowiek nieustannie uczy się wybierać to, co prowadzi do Boga.

    Psalmista podpowiada nam, skąd czerpać siły do wierności i wytrwałości na tej drodze, do podejmowania trudu do zmagań na drodze wiary: Szczęśliwi, których moc jest w Tobie, którzy zachowują ufność w swym sercuNie chodzi więc o duchowy wysiłek oparty wyłącznie na ludzkiej silnej woli. U początku wszystkiego jest pragnienie Boga: Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich. Człowiek może biec wytrwale wtedy, gdy wie, ku Komu biegnie. 

    Dla tego, kto ufa Bogu, On staje się słońcem i tarczą: daje światło, abyśmy wiedzieli, dokąd iść, i osłania nas wtedy, gdy droga staje się trudna.

czwartek, 10 września 2026

Czwartek 23. Tygodnia Zwykłego

    A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie - jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów - dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy (1 Kor 8,5-6).

        Przenikasz i znasz mnie, Panie,
        Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
        Z daleka spostrzegasz moje myśli,
        przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
        i znasz wszystkie moje drogi.

            Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
            i utkałeś mnie w łonie mej matki.
            Sławię Cię, że mnie tak cudownie stworzyłeś,
            godne podziwu są Twoje dzieła.

        Przenikaj mnie, Boże, i poznaj moje serce,
        Doświadcz mnie i poznaj moje myśli.
        I zobacz, czy idę drogą nieprawą,
        a prowadź mnie drogą odwieczną (Ps 139).


    Psalmista zwraca się dzisiaj do Boga z pełną świadomością, że Bóg zna całą prawdę o człowieku: zna jego drogi, myśli serce i przeszłość. To Bóg nas stworzył, utkał w łonie matki i nie patrzy na nas w sposób powierzchowny, ale widzi to wszystko, czego nie widzą inni ludzie, czego czasem sami nie potrafimy dostrzec. 

    W strofie zamykającej psalmista zwraca się do Boga w sposób bardzo odważny i ufny: przenikaj mnie, Boże, i poznaj moje serce. To prośba o odkrycie prawdy o moich intencjach. Tylko Bóg tak naprawdę wie, co kryje się za moimi wyborami i decyzjami: pokora czy pycha, mądrość czy egoizm, dojrzałość czy obojętność. 

    Poprzez światło psalmu odczytujemy słowa św. Pawła. Nie wystarcza sama wiedza, która może prowadzić do pychy, do zadufania. Dopiero kiedy intencje serca przenika promień miłości, zaczyna się chrześcijaństwo praktyczne. 

    I ciekawa zasada, którą św. Paweł przedstawia, odwołując się do pokarmów składanych bożkom. Dojrzałość w wierze sprawia, że wiemy, że bożki nie mają żadnej mocy, dlatego taki pokarm sam w sobie nie jest problemem. Ale ważne jest również patrzenie na innych, by nie doprowadzić ich do zagubienia się na drogach wiary. Nie wszystko, co wolno zrobić, musi być dobre, ze względu na skutki, które może przynieść. Czasem miłość wymaga zrezygnowania z tego, na co pozwala prawo, by nie stać się przyczyną upadku dla drugiego. 

    Nie chodzi na drodze wiary o to, by jak najwięcej wiedzieć i udowadniać swoją wolność, ale polega na miłości, która umie przyznać: dobro drugiego człowieka jest dla mnie ważniejsze niż postawienie na swoim. 


środa, 9 września 2026

Środa 23. Tygodnia Zwykłego

    Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony! Ale jeśli się ożenisz, nie grzeszysz. Podobnie i dziewica, jeśli wychodzi za mąż, nie grzeszy (1Kor 7,27-28).

            Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
            zapomnij o swym ludzie, o domu swego ojca.
            Król pragnie twego piękna,
            on twoim panem, oddaj mu pokłon (Ps 45).


    Kolejny raz Słowo przypomina nam o naszym powołaniu do świętości, powołaniu, które człowiek może realizować na różnych ścieżkach. Drogi powołania są różne, a żadna z nich nie jest celem samym w sobie. Małżeństwo, życie konsekrowane, kapłaństwo czy życie samotne przeżywane jako świadoma odpowiedź na Boże zaproszenie są przestrzeniami i sposobami tego podstawowego powołania człowieka - powołania do jedności z Bogiem i zbawienia.

    Dwie drogi, które ukazuje nam święty Paweł w słowach skierowanych do Koryntian, ujęte zostały przez niego w szczególnej perspektywie: przemija bowiem postać tego świata. Jego celem nie jest przekreślenie wartości małżeństwa, ale przypomnienie, że nawet największe wartości tej ziemi nie są ostateczne. Nie zostaliśmy stworzeni jedynie do życia doczesnego, a każda forma powołania powinna prowadzić nas ku pełnej komunii z Bogiem. 

    Poszukiwanie własnego powołania nie polega na rozeznawaniu, która droga jest lepsza, a która gorsza,  lecz na poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o to, jaką drogą Bóg chce mnie poprowadzić do zbawienia i uczynić z mojego życia dar dla innych. 

    Psalmista zwraca się dzisiaj do nas słowami: Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha... W tych słowach warto zobaczyć Boże zaproszenie, kierowane do każdego człowieka, zaproszenie, które nazywamy powołaniem. Najpierw trzeba słuchać. Powołanie, to nie to, co ja chcę robić, ale to, czego Ty, Panie, pragniesz ode mnie?

    Król pragnie twego piękna... Bóg spogląda na człowieka z miłością i zaprasza do bliskości z sobą. Różnorodność powołań jest wielkim bogactwem Kościoła. Na końcu wszystkie ścieżki zbiegają się w tym jednym punkcie, którym jest zbawienie - życie w jedności z Bogiem.