zachód słońca

zachód słońca

środa, 4 listopada 2026

Środa 31. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Karola Boromeusza

    Pośród niego jawicie się jako źródła światła w świecie. Trzymajcie się mocno Słowa Życia, abym mógł być dumny w dniu Chrystusa, że nie na próżno biegłem i nie na próżno się trudziłem (Flp 2,15b-16).

        Pan moim światłem i zbawieniem moim,
        kogo miałbym się lękać?
        Pan obrońcą mego życia,
        przed kim miałbym czuć trwogę?

            O jedno tylko proszę Pana i o to zabiegam,
            żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu
            po wszystkie dni mego życia,
            abym kosztował słodyczy Pana,
            stale się radował Jego świątynią.

        Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
        w krainie żyjących.
        Oczekuj Pana, bądź mężny, 
        nabierz odwagi i oczekuj Pana  (Ps 27).


    W tych dniach, kiedy odwiedzamy cmentarze, może jeszcze bardziej uświadamiamy sobie kruchość naszego istnienia, dla którego pośród codzienności poszukujemy różnych zabezpieczeń. Psalmista kieruje dzisiaj naszą uwagę na Boga, kolejny raz przypominając, że tylko z ufności, że On jest blisko nas, może się zrodzić prawdziwe poczucie bezpieczeństwa. 

    Pragnie bliskości Boga. O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu. Najważniejsza jest bliskość Boga. On jest naszym światłem, dzięki któremu nawet na trudności możemy patrzeć  z perspektywy wiary.

    Patron dnia, św. Karol Boromeusz, doświadczając tej obecności Boga, z odwagą niósł pomoc i duchowe wsparcie tym, którzy doświadczali cierpienia z powodu epidemii, jaka wybuchła w Mediolanie. Ta odwaga miała swoje źródło w doświadczeniu zjednoczenia z Bogiem. Jego życia i zaangażowanie było tym źródłem świata w świecie pogrążonego w cierpieniu i śmierci.

    Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi i oczekuj Pana! Nawet pośród zagrożenia i trudności, zachować w sobie ufność i przeżywać wszystko w obecności Boga. Wciąż musimy się tego uczyć...

wtorek, 3 listopada 2026

Wtorek 31. Tygodnia Zwykłego

    To dążenie niech was  ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi (Flp 2,5-7a).


    Dotykamy jednego z najpiękniejszych i najbardziej znanych hymnów, które objawiają tajemnicę Chrystusa. On pozwala nam zobaczyć Boga, który staje się bliski człowiekowi, który w swoim Synu postanowił dzielić z nami naszą kruchość, zmęczenie, cierpienie. Boga, który nie jest obojętny wobec ludzkiego bólu. To Bóg, który zstępuje w naszą rzeczywistość i idzie u naszego boku - Bóg, który w najtrudniejszych i najbardziej bolesnych chwilach staje się źródłem naszej nadziei. 

    Paweł objawia Boga i zaprasza nas do kształtowania postawy służby na wzór Chrystusa: to dążenie niech was ożywia, ono też było w Chrystusie Jezusie. Jezus w całkowitej wolności wybiera służenie zamiast bycia obsługiwanym. Przychodzi, aby przywracać człowiekowi godność. 

    Postawa Jezusa wciąż jest dla nas wyzwaniem. Jego droga prowadzi przez posłuszeństwo, pokorę, cierpienie, uniżenie i śmierć. Nie kończy się na krzyżu. Paweł przypomina o wywyższeniu i obdarowaniu imieniem, które przewyższa wszelkie imię. Miłość, pokora i wierność zawsze są dostrzegane przez Miłość Boga. 

poniedziałek, 2 listopada 2026

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

     Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Idę przecież przygotować wam miejsce” (J 14,1-2).


     Są takie osoby, których już nie ma przy naszym stole, ale wciąż mają swoje miejsce w naszym sercu. Są głosy, których już nie usłyszymy, dłonie, których nie możemy uścisnąć, i twarze, za którymi tak bardzo tęsknimy…

    Czasem wystarczy zdjęcie, znajomy zapach, wspomnienie wspólnej chwili, by znów poczuć tęsknotę. I wtedy rodzi się w nas ciche pytanie: Czy to naprawdę wszystko? Czy miłość, która była tak wielka, może po prostu przestać istnieć?

    Nawet ludzie, którzy mówią, że nie wierzą w Boga, stojąc nad grobem kogoś bliskiego, szepczą: Mam nadzieję, że gdzieś tam jesteś… Że mnie słyszysz… Że kiedyś znowu się spotkamy.

    Bo serce człowieka nie potrafi pogodzić się z tym, że śmierć miałaby być ostatnim słowem o kimś, kogo kochamy.

Na tę tęsknotę naszego serca odpowiada dzisiaj Jezus: w domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Idę przecież przygotować wam miejsce.

     Słowo miejsce jest w ustach Jezusa pewnego rodzaju metaforą. Jak bowiem wyjaśnić nam rzeczywistość, która będzie istnieć poza przestrzenią i czasem naszego ziemskiego życia?