zachód słońca

zachód słońca

sobota, 30 maja 2026

Sobota 8. Tygodnia Zwykłego

O Boże, mój Boże, dla Ciebie wstaję o świcie;
Ciebie pragnie moja dusza,
za Tobą me ciało często wzdycha
w tej krainie pustynnej, nieprzebytej i bezwodnej!

    Obym tak mógł pojawić się przed Tobą w świątyni,
    aby oglądać Twą potęgę i majestat.
    Twoje miłosierdzie jest cenniejsze od życia,
    dlatego me wargi chcą Cię wysławiać.

Pragnę w ten sposób wysławiać Cię w swoim życiu,
wznosić swe ręce w imię Twoje.
Moja dusza mogłaby wtedy żywić się jak sadłem i tłuszczem,
a moje usta pobudzałyby wysławianiem me wargi do radości.

                                    (Psalm 63 wg Biblii Pierwszego Kościoła)


    Psalm 63, który rozbrzmiewa w liturgii, napisany został przez Dawida w jednym z najtrudniejszych momentów jego życia, podczas pobytu na pustyni judzkiej. Istnieją dwa możliwe konteksty historyczne dla tego psalmu: ucieczka przed Saulem lub bunt Absaloma. 

    Wspomnienie o pustyni, miejscu jałowym i niebezpiecznym, podkreśla sytuację rozpaczy, w jakiej znalazł się Dawid. Bunt Absaloma, już pod koniec życia Dawida, był szczególnie bolesny dla króla z powodu zdrady i buntu ze strony własnego syna. Podczas tego buntu Absaloma Dawid uciekł z Jerozolimy, szukając schronienia na pustyni. 

    Obraz pustyni może też służyć jako metafora życia duchowego, wskazując na czas posuchy i izolacji, gdy z większym zapałem szukamy Boga. 

    Psalm zaczyna wyznanie Dawida, który pragnie obecności Boga. Dla Ciebie wstaję o świcie... w ten sposób król wskazuje na znaczenie, jakie nadaje swojej relacji z Bogiem. Pierwsze godziny dnia przeznaczone są na poszukiwanie Pana. Czy w naszym życiu relacja z Bogiem jest priorytetem? 

    Jeśli cenimy Boga, naszą relację z Nim, naturalną rzeczą staje się poszukiwanie Go od świtu. To, co rano zajmuje nasze serce, często pozostaje w nim przez cały dzień. Umysł i serce dopiero co obudzone, wypełnione świeżością dnia, chłoną ze spotkania z Bogiem, z Jego Słowa, bo jeszcze nie zostały pochłonięte troskami dnia. 

    Autor Księgi Mądrości uczy nas: Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca: ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, i ci ją znajdą, którzy jej szukają, uprzedza bowiem tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać. Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich.

    Za Tobą me ciało często wzdycha... pragnienie duszy stęsknionej Boga sprawia, że nawet ciało odczuwa skutki tęsknoty. Wystarczy popatrzeć na zakochanych, ich pragnienie spotkania, by zrozumieć, że wraz z sercem i duszą za spotkaniem wzdycha ciało

    Dawid wraca pamięcią do bliskości Boga w Namiocie Spotkania, a może do wizji świątyni, którą pragnął zbudować. Uznaje, że Boże miłosierdzie jest cenniejsze od życia. A to prowadzi do uwielbienia, król podkreśla radość, która wypływa z przebywania w obecności Boga i wychwalania Jego chwały: me wargi chcą Cię wysławiać. 

    Pragnę... wznosić swe ręce w imię Twoje... to wyraz uwielbienia, które wypowiadają usta i ciało, a także znak gotowości na przyjęcie tego, czym Bóg obdarza. 

    Pragnę w ten sposób wysławiać Cię w moim życiu, przez całe życie... Dawid wypowiada zobowiązanie do wielbienia Boga przez całe swoje życie. Uwielbienie Boga nie zależą od okoliczności, w  jakich się znajdujemy. To nasza świadoma decyzja. Wierność w postawie uwielbienia Boga sprawia, że człowiek doświadcza nasycenia. Obraz nasycenia tłuszczem i sadłem, lub w innych tłumaczeniach tłuszczem i szpikiem wskazuje na radość i spełnienie człowieka, którego może doświadczyć tylko w obecności Pana.

    Prawdziwe spełnienie, zaspokojenie wszelkich tęsknot naszego serca, znajduje się w Bogu.

piątek, 29 maja 2026

Piątek 8. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Urszuli Ledóchowskiej

    Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem takim darem, jaki każdy otrzymał. Jeżeli ktoś ma dar przemawiania, niech to będą jakby słowa Boże. Jeżeli kto pełni posługę, niech to czyni mocą, której Bóg udziela, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez Jezusa Chrystusa (1P 4,10-11).


    Na naszej drodze do świętości doświadczamy bardzo wielu różnych darów, których udziela nam Bóg, byśmy mogli osiągnąć nasz cel - niebo. Nie zawsze nawet potrafimy dostrzec, jak wiele darów otrzymujemy.  Święty Piotr mówi nam dzisiaj, że wszystko, co nazywamy talentami, umiejętnościami, jest Bożym darem, który został nam dany, abyśmy służyli innym i w ten sposób, poprzez świadectwo życia, oddawali cześć samemu Bogu. 

    Dary są różnorodne i mają ubogacać wspólnotę. Każdy wnosi to, co ma i kim jest. A to sprawia, że każdy ma swoje zadanie i swoją rolę we wspólnocie Kościoła. Każdy jest jedynie szafarzem takich darów, które otrzymał. Piotr podkreśla dwa obszary: posługę Słowa i posługę miłosierdzia, które wzajemnie się uzupełniają. 

    W tym wszystkim ważne jest to, by korzystając z darów dla dobra innych, pamiętać zawsze, że są one darami i nie przypisywać sobie chwały. Ona należy się Bogu, który obdarza. 

    Ostatecznym celem chrześcijańskiej służby nie jest zdobywanie społecznego uznania ani poklasku, lecz kierowanie spojrzenia innych ku Bogu. W czasach trudności, w historycznym kontekście prześladowań pod panowaniem Imperium Rzymskiego, kiedy pisał Piotr swój list, bezinteresowna służba i wzajemna pomoc były najmocniejszym świadectwem wiary. Wobec dzisiejszego świata, w którym chrześcijaństwo coraz mocniej jest kwestionowane, przez słowa Piotra Bóg nam o tym przypomina.

czwartek, 28 maja 2026

Święto Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana

    Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego, Izaaka, położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna (Rdz 22,9b-10).

    I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: "Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!" (Mt 26,39).


    Jezus, Najwyższy i Wieczny kapłan, sam siebie składa w ofierze, oddając się całkowicie w ręce Ojca. A wszystko z miłości do człowieka, dla jego zbawienia. Zaprasza apostołów i zaprasza nas, byśmy towarzyszyli Jego modlitwie, w zaufaniu wobec Ojca, a z naszego życia uczynili dar dla braci. 

    W tym obrazie, który dziś daje nam liturgia, znajdziemy wzorzec dla naszego życia - życia, które znajduje sens i nabiera wartości właśnie przez to, że jest ofiarowane. 

    Modląc się modlitwą za wstawiennictwem sługi Bożego, ks. Franciszka Blachnickiego, przypominam sobie codziennie: Dziękujemy Ci za to, że pozwoliłeś mu gorąco miłować Twój Kościół i zrozumieć, że najgłębszą zasadą jego żywotności i płodności jest oblubieńcze oddanie siebie w miłości Twojemu Synowi, na wzór Niepokalanej, Matki Kościoła

    I patrzę na Abrahama. W sytuacji granicznej, kiedy wszystko wydaje się tracić sens, serce spowija mrok, Abraham zdaje się wołać: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę. Abraham nie składa w ofierze tylko swojego syna - ofiaruje siebie, wszystko to, co nadawało sens jego życiu, w kim widział spełnienie wszystkich obietnic. Jego wiara nie polega na zrozumieniu, ale na trwaniu. I w tym trwaniu Bóg objawia, że nie chce krwawych ofiar, ale serca otwarte na Jego wolę.

    W naszym życiu, różne sytuacje, których nie możemy zrozumieć, które są może bolesne i trudne do przyjęcia, Bóg zaprasza nas do oczyszczenia naszych intencji, do otwierania się na Jego wolę. Kiedy przyjmujemy ją z miłością, Bóg sprawi, że pojawią się owoce. Jeżeli to, co trudne, bolesne i niezrozumiałe, oddajemy w ręce Ojca, On wszystko przemienia. 

    Powiedzieć Bogu z ufnością i miłością: oto przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę, to mówić: oto jestem, oddaję się Tobie. I Bóg spotyka nas takimi, jakimi jesteśmy, w szczerości naszego serca.