zachód słońca

zachód słońca

piątek, 17 lipca 2026

Piątek 15. Tygodnia Zwykłego

Rzekłem: "W połowie dni moich
odejść muszę.
W bramach otchłani mnie  opuści
lat moich reszta".

    Mówiłem: "Nie ujrzę już Boga
    na ziemi żyjących,
    nie zobaczę już nikogo
    spośród mieszkańców tego świata.

Rozbiorą moje mieszkanie i przeniosą ode mnie
jak namiot pasterski.
Jak tkacz zwinąłem moje życie,
a Pan jego nić przeciął.

    Nad którymi Pan czuwa, ci ożyją,
    wśród nich dopełni się życie mego ducha.
    Uzdrowiłeś mnie, Panie,
    i żyć dozwoliłeś   (Iz 38,10-12.16)


    Dziś liturgia daje nam w miejsce psalmu modlitwę króla Ezechiasza, jednego z najlepszych królów ludu wybranego, którego panowanie przypada u końca VIII wieku przed Chrystusem.

    Przeprowadził on reformę religijną, usunął bałwochwalstwo i na nowo skierował lud ku Bogu. Był to jednak czas ogromnego zagrożenia. Potężne imperium asyryjskie podbijało kolejne narody, a Jerozolima żyła w cieniu wojny. Właśnie wtedy, gdy ważyły się losy państwa, Ezechiasz ciężko zachorował.

    Wtedy przybył do niego prorok Izajasz, by oznajmić: To mówi Pan: Rozporządź swoim domem, bo ty już umrzesz. Nie będziesz żył dłużejDla króla nie była to jedynie wiadomość o końcu życia. Oznaczała również niepewną przyszłość królestwa, niepewność trwania dynastii Dawida. Nic więc dziwnego, że Ezechiasz zwraca się do Boga z płaczem i modlitwą.

    To modlitwa człowieka, który naprawdę uświadamia sobie własną kruchość. Mówi: W połowie dni moich odejść muszę. W bramach Otchłani mnie opuści lat moich reszta. Ma poczucie, że życie zostało przerwane zbyt wcześnie. Porównuje siebie do pasterskiego namiotu, który można szybko zwinąć, i do tkacza, któremu nagle przecięto nić. To niezwykle sugestywne obrazy pokazujące, jak kruche i przemijające jest ludzkie życie.

    Ezechiasz żył objawieniem, które przyniósł Jezus Chrystus. Stary Testament nie mówi jeszcze jasno o życiu wiecznym. Dlatego król tak bardzo lęka się śmierci. Dla niego oznacza ona wejście w tajemniczą Otchłań – krainę umarłych, gdzie nie będzie już mógł wielbić Boga tak jak na ziemi. 

    Dla nas dzisiaj śmierć jest bramą, która prowadzi do spotkania z Bogiem. Dla Ezechiela oznaczała niepewność, wielką niewiadomą. 

    Ezechiasz nie ukrywa swoich łez. Nie udaje silnego. Przynosi Bogu swój lęk, bezradność i ból. To lekcja dla nas, która mówi, że prawdziwa wiara nie polega na tłumieniu emocji, ale na powierzaniu ich Panu. Bóg nie odrzuca szczerej modlitwy człowieka.

    Czasem i nasze plany zostają nagle przerwane lub zburzone, że coś się kończy zbyt wcześnie; choroba, cierpienie czy trudne doświadczenie odbierają nam poczucie bezpieczeństwa. Historia Ezechiasza przypomina, że nawet w takich chwilach trzeba zwracać się do Boga. On pozostaje Panem naszego życia i naszego czasu. Nie wszystko rozumiemy, ale możemy Mu zaufać.

czwartek, 16 lipca 2026

Czwartek 15. Tygodnia Zwykłego, wsp. NMP z Góry Karmel

    Ciesz się i raduj, Córo Syjonu, bo już idę i zamieszkam pośród ciebie - wyrocznia Pana. Wówczas liczne narody przyznają się do Pana i będą ludem Jego, i zamieszkają pośród ciebie, a ty poznasz, że Pan Zastępów mnie posłał do ciebie (Za 2,14-15).

    Jezus, wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką» (Mt 12,49-50).


    Ostatni dzień rekolekcji ze wspólnotą Domowego Kościoła Pan Bóg pozwolił nam przeżyć na Karmelu w Wadowicach. Jesteśmy duchowo w Ziemi Świętej, na górze szczególnie związanej z prorokiem Eliaszem, która symbolizuje piękno, a jej nazwa oznacza winnicę, ogród Pana.  Piękny dar otrzymujemy od Pana Boga na zakończenie rekolekcji. 

    Słowo, które dziś słyszymy, ukazuje nam Maryję jako tę, która nie zatrzymała Boga dla siebie, ale pozwoliła, aby On zamieszkał w Jej życiu i przez Nią przyszedł do innych. 

    Maryja uczy nas postawy człowieka, który robi Bogu miejsce. W Magnificat nie mówi przede wszystkim o sobie. Ona widzi wielkie rzeczy, które uczynił Pan. To jest spojrzenie człowieka wdzięcznego. 

    Ewangelia przynosi nam bardzo ważne słowa Jezusa: Kto pełni wolę mojego Ojca, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką. Te słowa najpełniej spełniły się w Maryi. Jej wielkość nie polega tylko na tym, że urodziła Jezusa, ale na tym, że każdego dnia mówiła Bogu tak — także wtedy, gdy nie wszystko rozumiała. Pod krzyżem, w codzienności Nazaretu, w chwilach radości i cierpienia pozostawała wierna.

    Maryja z Góry Karmel przypomina nam o tym, że droga świętości nie polega na czynieniu rzeczy nadzwyczajnych, ale na wiernym trwaniu przy Jezusie. Szkaplerz, znak Jej opieki, jest również przypomnieniem, że mamy przyoblec się w Jej sposób życia: słuchać Słowa, rozważać je w sercu i odpowiadać na nie konkretem codziennych decyzji.

środa, 15 lipca 2026

Środa 15. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Bonawentury oraz św. Pompiliusza Marii Pirrottiego

Depczą Twój lud, Panie,
uciskają Twoje dziedzictwo,
mordują wdowę i przybysza,
zabijają sieroty.

        Mówią: "Pan tego nie widzi,
        nie dostrzega tego Bóg Jakuba.
        Pomnijcie na to, głupcy w narodzie,
        kiedy zmądrzejecie, bezrozumni?

Czy nie słyszy Ten, który wszczepił ucho,
Ten, który stworzył oko, nie zobaczy?
Czy Ten, co napomina ludy, nie będzie ich karał?
Ten, który ludzi uczy mądrości?

        Pan nie odpycha swojego ludu
        i nie porzuca swojego dziedzictwa.
        Sąd się zwróci ku sprawiedliwości,
        pójdą za nią wszyscy ludzie prawego serca.

                                            (Psalm 94)


    Towarzyszy nam w liturgii część psalmu 94, który należy do grupy psalmów błagalnych.  Autor nie jest znany, a treść psalmu wskazuje, że powstał w czasie doświadczenia ucisku, ze strony władców lub obcych. 

    Trudne doświadczenie prowadziło lud do pytania o milczenie Boga wobec niesprawiedliwości. Psalm próbuje odpowiedzieć na to pytanie i pokazuje, że Boże milczenie nie oznacza obojętności...

    Depczą Twój lud, o Panie, mordują wdowę i przybysza, zabijają sieroty... To obraz uciemiężenia, który prowadzi do takich pytań o obecność Boga. Wdowa, sierota, cudzoziemiec odnoszą się do tych wszystkich, którzy nie mają siły, wpływów, możliwości, aby się skutecznie bronić. Pozostają bezradni wobec niesprawiedliwości i zła. 

    Każda krzywda im wyrządzona dotyka jednak również Bożego serca. Pan nie odpycha swojego ludu...  

    Niesprawiedliwi mówią: Pan nie widzi, Bóg Jakuba nie dostrzega. To bardzo aktualna pokusa. Człowiek łatwo ulega przekonaniu, że skoro zło nie zostaje natychmiast ukarane, to można żyć tak, jakby Boga nie było. Psalmista odpowiada jednak prostym pytaniem: Czy nie usłyszy Ten, który wszczepił ucho? Ten, który stworzył oko, nie zobaczy? To przypomnienie, że Bóg zna nie tylko nasze czyny, ale również intencje i myśli. Jego spojrzenie jest pełne prawdy i miłości, a jednocześnie domaga się odpowiedzialności.

    Wiara nie jest więc ucieczką od rzeczywistości ani zgodą na zło. Jest przekonaniem, że ostatecznie to sprawiedliwość należy do Boga i że dobro ma przyszłość. Nawet jeśli dzisiaj wydaje się przegrywać, Bóg pozostaje wierny swoim obietnicom. Sąd się zwróci ku sprawiedliwości, pójdą za nią wszyscy ludzie prawego serca.