Tam gdzie tętniło życie, nieustanie słychać było przechodzących ludzi, kładziono jego, wychudzonego, że sztywnymi kośćmi nóg, zanikłymi mięśniami. On nie ruszał się od dnia narodzin. To pierwszy kontrast, który pojawia się w tym małym fragmencie Dziejów. Fizyczna niemoc i bezruch mówią nam o duchowych paraliżach, które człowiek może nosić w sobie i które odbierają człowiekowi godność.
Piękna Brama, u której leżał sparaliżowany, była bramą szczególną - to przez nią król Dawid wniósł do Jeruzalem Arkę Przymierza. To przez tą bramę w Niedzielę Palmową wjechał na osiołku Jezus, witany przez tłumy. Przez nią również, jak mówił prorok Ezechiel, przejdzie Mesjasz w dniu swego ponownego przyjścia.
Przy tej bramie kładziono człowieka sparaliżowanego od urodzenia. Sens jego życia koncentrował się na szukaniu pomocy i wsparcia u tych, którzy cieszyli się wolnością i mogli się poruszać. To drugie przesłanie tego opowiadania. Kiedy ludzkie serce i dusza objęte są paraliżem, człowiek cały swój wysiłek poświęca na wyżebranie uwagi innych i poszukiwanie sensu swojego życia w uwadze innych.
W to życie odarte z godności i życia Piotr i Jan wprowadzają sens i moc samego Jezusa. Srebro i złoto nie mogą wypełnić ludzkiego serca, to może zrobić tylko Bóg. Nie mam srebra ani złota, ale to co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! Wszystko się zmienia. Może wraz z innymi przekroczyć Piękną Bramę Jerozolimy, a jego życie staje się uwielbieniem...


