zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła


Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy wiadomość przekazuje.

    Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
    których by dźwięku nie usłyszano.
    Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
    ich słowa aż po krańce świata.

                                        (Psalm 19)


    W Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła towarzyszy nam psalm 19, który należy do najpiękniejszych hymnów uwielbienia w całym psałterzu. Dziś dotykamy jego pierwszej części, ale gdybyśmy odczytali całość, moglibyśmy dość do wniosku, że składa się on z dwóch odrębnych hymnów, które zostały połączone nieco przypadkowo w całość...

    Tradycja przypisuje ten psalm królowi Dawidowi. Był on nie tylko królem i wojownikiem, był także poetą i człowiekiem głębokiej modlitwy. Zanim został królem, wypasał owce swojego ojca. Długie godziny spędzone na wzgórzach Betlejem, pod rozgwieżdżonym niebem, nauczyły go uważnego patrzenia na stworzony świat. Zanim zaczął jako król zgłębiać Boże Prawo, najpierw nauczył się odczytywać księgę stworzenia. To doświadczenie wybrzmiewa w całym psalmie, Dawid płynnie przechodzi od uwielbienia Boga za stworzenie, by później (druga część psalmu) płynnie przejść do uwielbienia Bożego Prawa. 

    Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon... tymi słowami zaczyna się nasz psalm. To piękny obraz. Psalmista mówi, że całe stworzenie jest jak wielka księga, w której można odczytać obecność Stwórcy. Niebo nie wypowiada słów, a jednak nieustannie przemawia. Wschód słońca, gwiaździste niebo, piękno przyrody, porządek świata - wszystko to staje się cichym świadectwem Stwórcy.

    Żyjemy jednak w świecie pełnym hałasu. Nieustannie bombardują nas wiadomości, obrazy, dźwięki i pośpiech. Im więcej słyszymy, tym trudniej nam usłyszeć to, co naprawdę ważne. Staliśmy się analfabetami, którzy nie potrafią odczytywać obecności Boga. Psalm przypomina nam, że Bóg bardzo często przemawia nie przez to, co głośne, ale przez ciszę stworzenia. Trzeba się zatrzymać, pozwolić sercu zachwycić się tym, co Bóg uczynił. 

    Słowa Ich głos się rozchodzi po całej ziemi, ich słowa aż po krańce świata, w dzisiejszej liturgii odnosimy również do świętych apostołów Piotra i Pawła. Oni również stali się głosem Boga, Jego Dobrej Nowiny o Zbawieniu człowieka. Nie tylko przekazywali wiedzę  o Jezusie, oni byli świadectwem życia przemienionego przez spotkanie z Chrystusem. 

    Oni nie byli idealnymi ludźmi. A jednak Bóg wybrał ich na swoich świadków.  To jest nadzieja dla każdego z nas. Wystarczy pozwolić, by Bóg działał w naszym życiu.

niedziela, 28 czerwca 2026

XIII Niedziela Zwykła

Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek (2 Krl 4,8).

    O łaskach Pana będę śpiewał na wieki,
Twą wierność będę głosił moimi ustami
przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś:
„Na wieki ugruntowana jest łaska,
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach”.
Cieszą się zawsze Twym imieniem,
Twoja sprawiedliwość ich wywyższa.
Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi,
Twoja sprawiedliwość ich wywyższa.
(Psalm 89)

    Jezus powiedział do swoich apostołów: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37a).


    Dzisiejsze słowo Boże prowadzi nas do jednego zasadniczego pytania: Kto naprawdę zajmuje pierwsze miejsce w moim życiu?

    Jezus w Ewangelii wypowiada słowa, które mogą nas niepokoić: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Nie oznacza to, że Jezus każe nam mniej kochać najbliższych.

    Miłość do Chrystusa nie odbiera niczego ludzkiej miłości – ona ją oczyszcza, porządkuje i nadaje jej właściwy kształt.

    Człowiek wierzący robi miejsce dla Boga w swoim życiu. Kobieta z Szunem nie oczekuje żadnej zapłaty. Nie pomaga Elizeuszowi by coś zyskać. Czyni dobro, bo rozpoznaje obecność Boga. I właśnie wtedy, kiedy niczego się nie spodziewa, Bóg sam ją zaskakuje. Otrzymuje dar, który po ludzku wydawał się już niemożliwy. 

    Bóg często działa tam, gdzie spotyka bezinteresowność. Nie daje się prześcignąć w hojności. Nie zawsze odpowiada tak, jak tego oczekujemy, ale zawsze daje więcej, niż jesteśmy w stanie przewidzieć i sobie wyobrazić.

    Szunemitka nie dokonała wielkiego czynu, żadnego cudu. Po prostu otworzyła drzwi swojego domu. Być może właśnie od tego zaczyna się świętość – od serca, które potrafi zrobić miejsce dla Boga i dla drugiego człowieka. A wtedy Bóg sam wypełnia to serce swoimi darami, często przekraczając nasze najśmielsze oczekiwania. A może właśnie dziś, kiedy jest tak gorąco, Bóg poprosi tylko o ten symboliczny kubek świeżej wody – drobny gest dobroci, który dla kogoś może stać się znakiem Jego miłości?

sobota, 27 czerwca 2026

Sobota 12. Tygodnia Zwykłego

Dlaczego, Boże, odrzuciłeś nas na wieki,
dlaczego gniewem płoniesz przeciw owcom Twego pastwiska?
Pomnij na lud, który dawno nabyłeś,
na pokolenie, które wziąłeś w posiadanie,
na górę Syjon, gdzie założyłeś swą siedzibę.

        Skieruj swe kroki ku niekończącym się ruinom,
        nieprzyjaciel wszystko spustoszył w świątyni.
        W miejscu świętych zgromadzeń
        rozległ się ryk Twoich wrogów,
        zatknęli tam swoje proporce.

Widać, że się podnoszą siekiery jak w leśnej gęstwinie.
Wyłamali wszystkie bramy, 
zniszczyli je toporem i młotem.
Wydali Twoją świątynię na pastwę ognia,
zbezcześcili do szczętu przybytek Twego imienia.

        Wspomnij na Twoje przymierze,
        bo mroczne zaułki ziemi pełne są przemocy.
        Niechaj uciśniony nie wraca ze wstydem,
        niech biedny i ubogi wychwala Twe imię.

                                                        (Psalm 74)


    Kolejny psalm pełen smutku po zniszczeniu Jeruzalem towarzyszy nam w liturgii - psalm 74. Ponieważ brak wyraźnego odniesienia historycznego, możemy uważać, że to kolejny psalm, który powstał po najeździe wojsk babilońskich... To psalm pełen rozpaczy, bo tylko tak można odczytywać słowa pytania: Dlaczego, Boże, odrzuciłeś nas na wieki, jakby nie było żadnych szans na zmianę sytuacji. Ale jest to także wołanie człowieka wierzącego, który wie, gdzie i u kogo może szukać odpowiedzi na wątpliwości i pytania, dlatego woła do Boga. 

    Psalmista nie kwestionuje Bożego wyroku, a jego pytanie wypływa z wiary, która kłóci się z możliwością odrzucenia na wieki. Czy Bóg może na zawsze być zagniewany na swój lud?  Czasem pojawia się stwierdzenie, że Bóg się odwraca od swojego ludu z powodu grzechów, ale psalmista mówi tutaj o jeszcze trudniejszym doświadczeniu: dlaczego gniewem płoniesz przeciw owcom Twego pastwiska? To już nie jest jedynie zerwanie więzi, to doświadczenie Bożego gniewu, który staje się namacalny. Bóg nie tylko odwraca swoje oblicze, On wydaje się działać przeciwko swojemu ludowi. 

    Z tego doświadczenia rodzi się błaganie o zmianę nastawienia do Izraela. Prośba psalmisty wypływa z przekonania, że mimo tego, co lud odczuwa, rzeczywistość i nastawienie Boga jest inne. To, co lud odczuwa są bardziej odbiciem tego, co dzieje się wśród ludu, aniżeli prawdą o Bogu. Inaczej nie miałoby sensu wołanie psalmisty o zmianę. Asaf odwołuje się do Bożej pamięci, prosi, by Bóg pamiętał: pomnij Panie. Przywołuje kilka ważnych argumentów:

* lud wybrany należy do Boga - lud, który dawno nabyłeś;

* lud jest szczególną własnością Boga - pokolenie, które wziąłeś w posiadanie i stało się cennym skarbem dla Boga;

* góra Syjon, święte miasto Jeruzalem i świątynia, są Bożym wyborem, gdzie chciał zamieszkać - na górę Syjon, gdzie założyłeś swą siedzibę...

    Obudzona pamięć sprawi, że nastąpi zmiana. 

    Świątynia została zniszczona i splądrowana, a psalmista prosi Boga, by spojrzał na ruiny i zniszczenia. Wrogowie przybyli z siekierami i młotami, by dokonać zniszczenia, a następnie podpalili ruiny. Świątynia przestała być miejscem wznoszenia hymnów i pieśni ku czci Pana, w miejscu świętych zgromadzeń rozległ się ryk Twoich wrogów. Proporce zatknięte na gruzach świątyni są wyrazem pogardy i dopełniają upokorzenia. 

    Asaf ponownie odwołuje się do przymierza, które Bóg zawarł ze swoim ludem. Prosi o zmiłowanie dla ludu, ale nie chodzi jedynie o łaskę, celem jest przywrócenie chwały Bożemu imieniu: niech biedy i ubogi wychwala Twe imię.