Odpowiedź mądrych panien może zaskakiwać, co więcej, może wydawać się sprzeczna z całym nauczaniem Jezusa. Czy nie na solidarność, miłość, pomoc wobec potrzebujących zwracał naszą uwagę? Czy Ewangelia nie uczy nas postawy dzielenia się z innymi, co później praktykowały gminy chrześcijańskie?
Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć... Jezus opowiada tę przypowieść, by uświadomić nam głęboką prawdę duchowego życia. Są takie rzeczywistości życia duchowego, których nie da się przekazać drugiemu, nie da się też za drugiego ich przeżyć.
Spróbujmy w oliwie zobaczyć znak naszej osobistej relacji z Bogiem, naszej z Nim więzi i miłości. Każda miłość, każda relacja, wymaga czasu, powoli wzrasta, dojrzewa. Staje się coraz bardziej osobista. Nie osiąga się tego w jednej chwili, nie można od kogoś pożyczyć czy kupić. Jest osobistą odpowiedzią na miłość, która doświadczamy ze strony Boga.
Relacja rodzi się z modlitwy, czasu marnowanego dla Boga, codziennej wierności i otwierania się na Jego łaskę, przebaczenie, miłość. Wtedy nawet wołanie o północy nie zaskoczy, nie wywoła lęku czy paniki. By tak było, nie można marnować tego, co dzisiaj... Nie wiemy, kiedy usłyszymy wołanie: Oto Pan młody idzie! Ważne, aby w tej chwili nasze serce było gotowe na spotkanie.


