zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 30 sierpnia 2026

XXII Niedziela Zwykła

Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś (Jr 20,7a).

        Boże, mój Boże, szukam Ciebie
        i pragnie Ciebie moja dusza.
        Ciało moje tęskni za Tobą
        jak zeschła ziemia łaknąca wody (Ps 63).

Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej (Rz 12,1).

Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę (Mt 16,26).


    Dopiero co w liturgii Kościoła obchodziliśmy uroczystość św. Józefa Kalasancjusza, pozwólcie zatem, że jego osoba będzie punktem odniesienia dla Słowa. 

    Prorok Jeremiasz wyznaje na samym początku: Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. A jednocześnie doświadcza, że Słowo Boga sprowadza na niego niezrozumienie, samotność i cierpienie. Prorok chciałby czasem zamilknąć, przestać mówić, wycofać się. A jednak odkrywa, że Boże słowo jest w nim jak ogień płonący, zamknięty w jego kościach.

    Coś podobnego wydarzyło się w życiu św. Józefa Kalasancjusza. Przybył do Rzymu z własnymi planami i ambicjami. Bóg jednak przemówił do niego przez rzeczywistość, której nie dało się nie zauważyć – przez ubóstwo dzieci pozostawionych bez wykształcenia i perspektyw. 

    Spotkanie z ubogimi dziećmi stało się dla niego tym uwiedzeniem przez Boga. Mógł przejść obojętnie. Mógł uznać, że to nie jego sprawa, nie po to przyjechał. Nie potrafił jednak zapomnieć tego, co zobaczył.

    Święty Paweł w Liście do Rzymian mówi: Proszę was, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną. Ofiara ta nie polega  jednak na składaniu Bogu rzeczy. Najważniejszym darem jest własne życie. Czas, zdolności, praca, cierpliwość, zmęczenie – wszystko może stać się ofiarą.

    Kalasancjusz oddał Bogu nie tylko swoją modlitwę, ale całego siebie: wykształcenie, zdolności organizacyjne, energię i czas.

    Najbardziej wymagające słowa pojawiają się jednak w Ewangelii. Jezus mówi uczniom: Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 

    Św. Józef Kalasancjusz poznał tę prawdę w bardzo bolesny sposób. Z ludzkiego punktu widzenia poniósł klęskę.

    Świętość Kalasancjusza polegała na tym, że zobaczył potrzebujących i rozpoznał w nich zaproszenie Boga. Zrozumiał, że przemiana świata zaczyna się od przemiany człowieka, a jednym z najpotężniejszych narzędzi tej przemiany jest mądre wychowanie. 

sobota, 29 sierpnia 2026

Sobota 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. męczeństwa św. Jana Chrzciciela

    A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem ze spiżu przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi (Jr 1,18).

        W Tobie, Panie, ucieczka moja,
        niech wstydu nie zaznam na wieki. 
        Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości,
        nakłoń ku mnie swe ucho i ześlij ocalenie. 

    Bądź dla mnie skałą schronienia
    i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
    bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą.
    Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

        Bo ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
        Panie, Tobie ufam od młodości.
        Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
        od łona matki moim opiekunem.

    Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość
    i przez cały dzień Twoją pomoc.
    Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
    i do tej pory głoszę Twoje cuda (Ps. 71).


    Psalm 71, który rozbrzmiewa w liturgii męczeństwa św. Jana Chrzciciela to modlitwa człowieka, który w Bogu odnajduje swoje schronienie. Psalmista odwołuje się do swojej młodości, a następnie do początku swojego życia, by dać świadectwo o obecności Boga w swoim życiu, Boga, na którym można się oprzeć.

    Warto wsłuchać w słowa psalmu, by usłyszeć przesłanie: ufność, którą posiada psalmista nie zrodziła się w sytuacji zagrożenia czy w sytuacji, gdy wszystko inne już zawiodło. Ufność jest postawą całego życia. Człowiek wierzący uczy się powierzać Bogu swoją historię, teraźniejszość oraz przyszłość. Ta postawa sprawia, że nawet w momencie doświadczenia niesprawiedliwości i krzywdy, człowiek potrafi ufać i mówić o Bożej sprawiedliwości. 

    W tej perspektywie odczytujemy słowa Jeremiasza. Ma głosić wszystko, co zostało mu powierzone, z całą świadomością oporu ze strony tych, do których Słowo jest kierowane, z całą świadomości walki, jaka go czeka. Bóg nie obiecuje Jeremiaszowi łatwego życia. Pojawią się trudności, pojawią się przeciwnicy. Ale będzie też Boża obecność. Nie można postawić znaku równości między wiarą a życiem bez konfliktów czy brakiem zrozumienia. Ale to właśnie wiara pozwala na zaufanie, że pośród wszystkich przeciwności Bóg jest obecny. 

piątek, 28 sierpnia 2026

Piątek 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Augustyna

    Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia (1 Kor 1,17-18).

    Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach (Mt 25,1.3-4).


    Słowa św. Pawła prowadzą nas do samego centrum chrześcijaństwa, przypominają nam bowiem, że centralnym punktem odniesienia na drodze wiary jest Chrystus, i to Chrystus ukrzyżowany.

    Życie patrona dnia, św. Augustyna, było poszukiwaniem mądrości.  Człowiek niezwykle inteligentny, a jednocześnie przez bardzo długi okres życia niespokojny. Spotkanie z Bogiem pozwoliło mu odkryć, że prawdziwa mądrość nie polega na tym, aby wiedzieć więcej, ale aby odnaleźć Tego, dla którego warto żyć.

    W tym kontekście odczytajmy Ewangelię o dziesięciu pannach. Wszystkie czekają na oblubieńca. Wszystkie mają lampy. Wszystkie zasypiają. Różnica między nimi ujawnia się dopiero wtedy, gdy rozlega się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Pięć z nich ma oliwę, pięć jej nie ma.

    Lampa symbolizuje to, co widoczne na zewnątrz, natomiast oliwa oznacza to, czego nie da się zdobyć w jednej chwili: wewnętrzną gotowość, wierność, dojrzałość, życie zbudowane na relacji z Bogiem. Są rzeczy, których nie można pożyczyć od drugiego człowieka, nie da się też ich kupić. 

    Można przekazać komuś wiedzę, wskazać drogę, dać przykład, ale nie można za niego uwierzyć, kochać, wybierać dobra ani dać odpowiedzi Bogu.

    Paweł mówi: nie pomylcie mądrości świata z mądrością Boga.

    Augustyn mówi swoim życiem: nie wystarczy wiedzieć — serce musi odnaleźć prawdę, której szuka.

    Ewangelia uzupełnia: nie wystarczy mieć lampę — potrzeba jeszcze oliwy.