zachód słońca

zachód słońca

środa, 5 sierpnia 2026

Środa 18. Tygodnia Zwykłego

    Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też podtrzymywałem dla ciebie łaskawość. Znowu cię zbuduję i będziesz odbudowana, Dziewico - Izraelu (Jr 31,3b-4a).

        Ten, który rozproszył Izraela, 
        znów go zgromadzi
        i będzie nad nim czuwał
        jak pasterz nad swym stadem.

    Przyjdą z weselem na szczyt Syjonu
    i rozradują się błogosławieństwem Pana.
    Zamienię bowiem ich smutek w radość,
    pocieszę ich i rozweselę po ich troskach.  
                                    (Jr 31,10b.12a.13b)


    Słyszymy proroka Jeremiasza, który przemawia do narodu doświadczonego niewolą, cierpieniem i utratą wszystkiego, co wydawało się trwałe. Spotykamy również kobietę kananejską, która z niezwykłą determinacją przychodzi do Jezusa, prosząc o uzdrowienie swojej córki. Te dwa obrazy spotykają się w jednym punkcie – w wierze, która potrafi dostrzec światło, zanim stanie się ono widoczne.

    Bóg mówi do ludu wybranego, mówi też do nas: Ukochałem cię odwieczną miłością. To zdanie jest dzisiaj sercem całego przesłania Jeremiasza. 

    W sytuacji, kiedy Izrael doświadcza konsekwencji własnych błędów, Bóg nie odwołuje swojego przymierza. Jego miłość jest większa niż ludzki grzech. Często oceniamy naszą relację z Bogiem przez pryzmat własnych sukcesów albo porażek duchowych. Tymczasem fundamentem naszej relacji z Bogiem nie jest nasza doskonałość, ale Jego wierność. 

    Prorok zapowiada także radość powrotu: Bóg zgromadzi rozproszonych, otrze łzy, zamieni smutek w wesele. Nie jest to jedynie obietnica poprawy nastroju. To zapowiedź nowego życia. Tam, gdzie człowiek widzi kres, Bóg widzi początek. Tam, gdzie człowiek doświadcza ciemności, Bóg przygotowuje świt.

wtorek, 4 sierpnia 2026

Wtorek 18. Tygodnia Zwykłego, wsp. św, Jana Marii Vianneya

    Tak bowiem mówi Pan: "Dotkliwa jest twoja klęska, nieuleczalna twoja rana. Nikt się nie troszczy o twoją sprawę, nie ma lekarstwa, by cię uzdrowić" (Jr 30,12-13).

        Poganie będą się bali imienia Pana,
        a Twej chwał wszyscy królowie ziemi.
        Bo Pan odbuduje Syjon
        i ukaże się w swym majestacie.

    Pan przychyli się ku modlitwie opuszczonych
    i nie odrzuci ich modłów.
    Należy to zapisać dla przyszłych pokoleń,
    lud, który się narodzi, niech wychwala Pana.

        Spojrzał Pan z wysokości swego przybytku,
        popatrzył z nieba na ziemię,
        aby usłyszeć jęki uwięzionych,
        aby skazanych na śmierć uwolnić.

    Synowie sług Twoich bezpiecznie mieszkać będą,
    a ich potomstwo będzie trwało w Twej obecności.
    Aby imię Pana głoszono na Syjonie
    i w Jeruzalem Jego chwałę,
    kiedy zgromadzą się razem narody i królestwa,
    aby służyć Panu.     (Psalm 102).


    Jeremiasz przekazuje rudne słowa ludowi. Izrael doświadcza konsekwencji swoich wyborów. Jego rana wydaje się nieuleczalna, a cierpienie jest tak wielkie, że nikt nie może pomóc. To diagnoza, którą przez usta Jeremiasza kieruje Bóg. 

    Ale Boże działanie nie kończy się na diagnozie. Po słowach o ranie przychodzi obietnica: oto przywrócę do poprzedniego stanu namioty Jakuba i okażę miłosierdzie nad jego siedzibami. Tam, gdzie człowiek nie widzi już możliwości wyjścia, gdzie widzi swój koniec, Bóg dostrzega początek. Nie neguje cierpienia, nie udaje, że nic się nie stało. Nazywa po imieniu zło i jego konsekwencje. Prawdziwe uzdrowienie zaczyna się zawsze od prawdy. Bóg nie leczy pozorów, ale dotyka tego, co najbardziej boli. 

    Boże zbawienie nie polega jedynie na usunięciu cierpienia. Bóg pragnie odbudować człowieka - jego serce, relacje, więź człowieka z sobą. Wy będziecie moim narodem, a Ja będę waszym Bogiem

    Psalmista, patrząc na ruiny świętego miasta, na cierpienie i przemijanie, wyznaje z ufnością, że Pan pozostaje wierny. To On odbuduje Syjon,  wysłucha modlitwy tych, którzy wszystko stracili. 

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Poniedziałek 18. Tygodnia Zwykłego

    I rzekł prorok Jeremiasz do proroka Chananiasza: "Słuchaj, Chananiaszu! Pan cię nie posłał, ty zaś pozwoliłeś temu narodowi żywić zwodniczą nadzieję. Dlatego tak mówi Pan: Oto usunę ciebie z powierzchni ziemi" (Jr 28,15-16).


    Jeremiasz i Chananiasz stają naprzeciw siebie. Chananiasz głosi to, co ludzie chcą usłyszeć. Zapowiada szybkie zakończenie wojny i pokonanie króla Babilonu. Jego słowa budzą nadzieję, ale nie są to słowa, które pochodzą od Boga. 

    Jeremiasz również pragnie nadziei i szczęścia dla ludu, chciałby, aby słowa Chananiasza się spełniły, ale pozostaje wierny prawdzie, którą otrzymał od Boga. 

    Dziś również nie brakuje tych, którzy obiecują życie bez krzyża, sukces bez wysiłku, szczęście bez nawrócenia. Lubimy ich słuchać, bo to przyjemne, nie wymaga od nas zmiany. 

    Bóg nie zwodzi człowieka. Jego słowo rzadko jest łatwe, ale zawsze prowadzi do życia. Prawda może boleć, ale tylko ona daje prawdziwą wolność. 

    Ławo ulec pokusie popularności czy uznania. Nie reagować na niewłaściwe zachowania, łudzić fałszywą nadzieją. Jeremiasz odrzuca taką drogę. Nie szuka popularności czy uznania. Wie, że wierność wobec Boga może kosztować odrzucenie, niezrozumienie, a nawet cierpienie. Pozostaje jednak wierny Bożemu przesłaniu. Bardziej boi się sprzeniewierzyć Bogu niż utracić ludzką sympatię.  

    I my często stajemy wobec takich wyborów i decyzji: czy zachowujemy wówczas wierność Ewangelii, czy raczej szukamy przypodobania się ludziom?