zachód słońca

zachód słońca

sobota, 15 czerwca 2024

Sobota 10. Tygodnia Zwykłego

    Eliasz zszedł z góry i odnalazł Elizeusza, syna Szafata, orzącego: dwanaście par wołów przed nim, a on przy dwunastej. Wtedy Eliasz, podszedłszy do niego, zarzucił na niego swój płaszcz (1 Krl 19,19).

    Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi (Mt 5,37).


    Słowo zatrzymuje nas przy powołaniu Elizeusza, które dokonuje się za pośrednictwem Eliasza. Każde powołanie ma w sobie szczególną nutę, ale wszystkie mają coś wspólnego: zawsze są zaproszeniem kierowanym przez Boga do człowieka. 

    Kiedy człowiek uświadamia sobie, że to Bóg wzywa, możemy niemal powiedzieć, że nie ma niemal wyboru, jak przyjąć to zaproszenie. Czy można odmówić Bogu, naszemu Ojcu, który kocha, który chce naszego dobra? Tak właśnie rozumiał to Elizeusz, porzucając swoją pracę i rodzinę i podejmując zaproszenie, które spadło na niego poprzez płaszcz Eliasza. Ale wiemy także, że człowiek ma władzę, by odpowiedzieć Bogu nie i odrzucić Jego zaproszenie...

    Gdybyśmy jako uczniowie prawdziwie żyli Ewangelią, wystarczyłoby tak lub nie. Kiedy coś potwierdzamy, kiedy mówimy tak lub kiedy chcemy czemuś zaprzeczyć, mówiąc nie, nasze słowo jest wystarczające. Niejednokrotnie traciliśmy jednak i tracimy w Kościele prostotę Ewangelii. A wszystko dlatego, że nie zawsze tak oznacza w naszym życiu tak, a nie nie zawsze oznacza nie. Stąd instytucja przysięgi, która nie tyle służy temu, kto ją składa, co bardziej temu, wobec kogo jest składana. Przysięga staje się swoistą gwarancją naszego tak lub nie. Ale jeżeli dla kogoś zwykłe tak nie ma znaczenia, nie żyje w prawdzie, to pewnie nie będzie miał również trudności z łamaniem przysięgi. A wówczas świadkowie danego słowa mogą lub sumienie mogą wpłynąć na dotrzymanie słowa...


Czy przywiązuję uwagę do podejmowanych zobowiązań i wypowiadanych słów?

piątek, 14 czerwca 2024

Piątek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Michała Kozala

    Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła (Mt 5,29).


    Jezus wypowiada się niezwykle ostro. I pewnie gdybyśmy zaczęli stosować dosłownie to Jezusowe wskazanie, wcale byśmy nie znaleźli uznania w Jego oczach. Jeden z Ojców Kościoła potraktował zresztą wprost to wskazane, kalecząc swoje ciało, co być może stało się później przeszkodą do wyniesienia na ołtarze...

    Ale jest to wypowiedź niezwykle radykalna, sięga do samych głębin ludzkiego serca, gdzie rodzą się pragnienia, także te złe. Trzeba dokonać radykalnego odcięcia się od grzechu.

    Zabierz człowiekowi to, co nadprzyrodzone, a nie znajdziesz tego, co naturalne, pojawi się wynaturzenie. Te słowa są obrazem tego, co dzieje się w cywilizacji Zachodu i wszędzie tam, gdzie ma ona swoje wpływy, także w sferze seksualnej człowieka. To konsekwencja niewiary, praktycznego ateizmu, który dotyka nawet ludzi, którzy uważają się za wierzących. 

    Zawsze istniało cudzołóstwo, prostytucja i inne zachowania godzące w godność człowieka. Istniało także nauczanie Kościoła, być może nawet przesadzone w pewnych kwestiach, ale doceniane nawet przez przestępców.  Dziś atmosfera sprzyja łamaniu wszelkich granic, a ci, którzy je naruszają i brutalnie łamią, są podziwiani i oklaskiwani, jako ci, którzy potrafią granice przekraczać. Istnieje przekonanie, że to, co nienaturalne i degraduje człowieka, jest wyrazem ludzkiej wolności. 

    Warto dzisiejsze słowa Jezusa odczytać jako wezwanie, by wykorzenić ze swojego serca to wszystko, co prowadzi do upadku, prosić Go o łaskę wiary oraz jedność wyznawanej wiary i praktyki życia. 


Jak często zauważam w sobie rozdwojenie między wyznawaną wiarą a życiem?

czwartek, 13 czerwca 2024

Czwartek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Antoniego z Padwy

    Potem Eliasz powiedział Achabowi: «Idź! Jedz i pij, bo słyszę odgłos deszczu». Achab zatem poszedł jeść i pić, a Eliasz wszedł na szczyt Karmelu i pochyliwszy się ku ziemi, wtulił twarz między swoje kolana (1 Krl 18,41-42).


    Prorok Eliasz jawi się jako wzór życia monastycznego i ascetycznego. Żyje w samotności i ascezie, jest wierny przymierzu Boga z Izraelem.

    Eliasz zaprasza króla do posilenia się, ale sam wspina się na górę, by wyprosił u Boga deszcz. Warto zwrócić uwagę na jego postawę: szuka miejsca odosobnionego, wspina się na górę, pochyla się, umieszczając głowę między kolanami; jego ciało, postawa, ułatwia modlitwę. Ta jego postawa pochylona nad górą przypomina postawę dziecka w łonie matki.  Jego modlitwa w intencji ludu doświadczonego suszą zostaje wysłuchana. Na horyzoncie pojawia się mały obłok. Boża odpowiedź staje się obfitym deszczem, który ma moc zregenerowania wyschniętej ziemi. 

    Obietnica deszczu i jej spełnienie są znakiem płodności. 

    Współczesny świat potrzebuje ludzi, którzy poświęcą się modlitwie. Ludzi, którzy potrafią rozeznawać, rozpoznawać w kruchym i małych znakach Bożą obecność i łaskę. 


Czy potrafię w małych znakach zobaczyć obecność Boga?