Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.
Wysławiajcie razem ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.
Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.
Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
aby ich ocalić.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.
Bójcie się Pana, wszyscy Jego święci,
gdyż bogobojni nie zaznają biedy.
Bogacze zubożeli i zaznali głodu,
szukającym Pana niczego nie zabraknie (Psalm 34).
Marta więc rzekła do Jezusa: "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga" (J 11,21-22).
Nasza nadzieja ma na imię Jezus Chrystus.
Słowo prowadzi nas dwiema ścieżkami, które tak często przeplatają się w naszym życiu: wdzięczność i strata, wdzięczność i ból. Psalmista woła z radością: będę błogosławił Pana po wieczne czasy, Jego chwała będzie zawsze na moich ustach... Nie mówi: tylko wtedy, gdy wszystko się będzie układać. Mówi: w każdym czasie, zawsze. Wiara nie wyklucza trudności, ale nawet pośród nich potrafi dostrzec obecność Boga.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry... Jesteśmy zaproszeni do osobistego doświadczenia, wiary nie da się przeżyć z drugiej ręki, w oparciu o cudze świadectwo. Doświadczamy bliskości Boga w chwilach radości, ale także w trudnych doświadczeniach. To pośród nich możemy odkryć, że Bóg jest znacznie bliżej nas, niż się tego spodziewaliśmy.
Marta przeżywa doświadczenie straty po śmierci brata. Wychodzi na spotkanie Jezusa ze swoim doświadczeniem bólu, wychodzi ze swoim żalem. Dlaczego dopiero teraz? Dlaczego przyszedłeś tak późno. Nie rozumie tego opóźnienia, ale wciąż wierzy: Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił.
Jezus nie wyjaśnia swojego spóźnienia. Wskazuje na siebie. Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Rdzeniem wiary nie jest to, że potrafimy odpowiedzieć na każde pytanie. Jej centrum spotkanie spotkanie z Osobą.
Wreszcie Jezus zadaje Marcie pytanie: Czy wierzysz w to? Nie pyta o wiedzę religijną czy znajomość Pisma. Pyta o zaufanie. Czy wierzę Jezusowi także wtedy, gdy nie rozumiem Jego działania? Czy potrafię Mu zaufać, kiedy moje plany się rozpadają, kiedy przychodzi choroba, strata lub rozczarowanie?
I odpowiedź Marty, która jest wyznaniem wiary. Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat. Wypowiada te słowa jeszcze przed cudem wskrzeszenia Łazarza. Jej wiara nie opiera się na tym, co już zobaczyła, ale na tym, komu zaufała.
Nadzieja, do której zaprasza nas Jezus, nie polega na przekonaniu, że wszystko zawsze dobrze się skończy według naszych oczekiwań. Nasza nadzieja ma imię – Jezus Chrystus. On jest obecny zarówno w chwilach radości, o których śpiewa psalmista, jak i w chwilach bólu, których doświadcza Marta.


