zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 8 listopada 2026

XXXII Niedziela Zwykła

    Gdy się Pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: "Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!" Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: "Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną". Odpowiedziały roztropne: "Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie do sprzedających i kupcie sobie" (Mt 25,5-9).


    Odpowiedź mądrych panien może zaskakiwać, co więcej, może wydawać się sprzeczna z całym nauczaniem Jezusa. Czy nie na solidarność, miłość, pomoc wobec potrzebujących zwracał naszą uwagę? Czy Ewangelia nie uczy nas postawy dzielenia się z innymi, co później praktykowały gminy chrześcijańskie? 

    Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć... Jezus opowiada tę przypowieść, by uświadomić nam głęboką prawdę duchowego życia. Są takie rzeczywistości życia duchowego, których nie da się przekazać drugiemu, nie da się też za drugiego ich przeżyć. 

    Spróbujmy w oliwie zobaczyć znak naszej osobistej relacji z Bogiem, naszej z Nim więzi i miłości. Każda miłość, każda relacja, wymaga czasu, powoli wzrasta, dojrzewa. Staje się coraz bardziej osobista. Nie osiąga się tego w jednej chwili, nie można od kogoś pożyczyć czy kupić. Jest osobistą odpowiedzią na miłość, która doświadczamy ze strony Boga. 

    Relacja rodzi się z modlitwy, czasu marnowanego dla Boga, codziennej wierności i otwierania się na Jego łaskę, przebaczenie, miłość. Wtedy nawet wołanie o północy nie zaskoczy, nie wywoła lęku czy paniki. By tak było, nie można marnować tego, co dzisiaj... Nie wiemy, kiedy usłyszymy wołanie: Oto Pan młody idzie! Ważne, aby w tej chwili nasze serce było gotowe na spotkanie.

sobota, 7 listopada 2026

Sobota 31. Tygodnia Zwykłego

  
    Bardzo się rozradowałem w Panu, że wreszcie rozkwitło wasze staranie o mnie, bo istotnie staraliście się, lecz nie mieliście do tego sposobności. Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem (Flp 4,10-11).


    Wczytując się w List do Filipian, mogliśmy zobaczyć, że św. Paweł uczynił Jezusa fundamentem swojego życia, źródłem nadziei i mocy. A to sprawia, że potrafi również docenić ludzką pomoc i życzliwość, jakiej doświadcza ze strony założonej przez siebie gminy. Dziękuje za wsparcie, a jednocześnie przypomina im: nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem.

    Nawet będąc w kajdanach, nie przestaje być apostołem Jezusa. Z miłości do Boga i braci, przyjmuje rzeczywistość, w której przyszło mu żyć, bez narzekania, z cierpliwością i wielkodusznością. Nie skarżył się na swój los.

    Gorącym pragnieniem Pawła było, aby Filipianie wzrastali w cnotach chrześcijańskich i przynosili coraz obfitsze owoce w Duchu Świętym. Paweł przyjął ich dar tak, jakby nie był on ofiarowany jemu samemu, lecz Bogu, którego był sługą.

    Wdzięczność to postawa ludzkiego serca, które doświadczyło przebaczenia, odkupienia i błogosławieństwa. To właśnie wdzięczność pobudza nas do posłuszeństwa Bogu, rozbudza w nas pragnienie życia w świętości, zachęca do głoszenia Ewangelii i do prawdziwej pokory. Chroni nas przed popadnięciem w pychę, przypomina, że jesteśmy całkowicie zależni od Boga, i skłania nas do życia we wspólnocie z innymi.

piątek, 6 listopada 2026

Piątek 31. Tygodnia Zwykłego

    Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też wyczekujemy Pana Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone w podobne do swego chwalebnego ciała tą mocą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować (Flp 3,20-21).


    Nasze życie wydaje się rozpięte między ziemską rzeczywistością, w której żyjemy, a oczekiwaniem rzeczywistości niebieskiej. Jesteśmy obywatelami nieba, ale żyjemy na ziemi. Nie możemy zatem kierować się logiką tego świata, ale nie możemy też od niego uciekać. Naszym zadaniem jest żyć pośród świata, nie upodabniając się do niego i nie przyjmując bezkrytycznie jego sposobu myślenia.

    Paweł daleki jest od potępienia ziemskiej rzeczywistości, nie odrzuca codziennych obowiązków, ale wskazuje na to, co powinno stanowić fundament naszego życia. Chrześcijanin żyje w świecie, ale jego serce nie może zatrzymać się wyłącznie na tym, co przemijające.

    Słowa Apostoła można odczytać również w kontekście napięć obecnych w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich. Niektórzy, przywiązani do dawnych przepisów religijnych, mogli upatrywać źródła zbawienia w zachowywaniu nakazów dotyczących pokarmów czy obrzezania. W takim kontekście szczególnego znaczenia nabierają mocne słowa Pawła: ich bogiem jest brzuch, a chwała w tym, czego winni się wstydzić. Apostoł przestrzega przed sprowadzaniem relacji z Bogiem do zewnętrznych praktyk i pokładaniem ufności we własnych religijnych osiągnięciach, zamiast w Chrystusie.

    Święty Paweł doskonale wie, że jedynym źródłem naszego zbawienia jest Chrystus i Jego krzyż. Dlatego tak stanowczo przestrzega przed wszystkim, co mogłoby przesłonić tę fundamentalną prawdę. Zbawienie jest przede wszystkim darem łaski, który otrzymujemy dzięki Jezusowi Chrystusowi.

    Być obywatelem nieba to patrzeć na ziemską rzeczywistość z perspektywy nieba, z perspektywy wieczności.