zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 4 czerwca 2026

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

    Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie, bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana (Pwt 8,3).

    Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym (J 6,53b-54).


    Przeżywając Uroczystość Bożego Ciała, warto postawić sobie pytania:

* czy Jezus jest dla mnie chlebem Życia?

* czy czuję się zaproszony, nawet wezwany, aby wraz z Nim stawać się chlebem łamanym dla innych?

    Jezus wywołuje zgorszenie, wskazując na swoje Ciało jako pokarm. To wszystko pozwala nam wejść jeszcze głębiej w Tajemnicę Wcielenia Bożego Syna, który przyjmuje ludzkie, kruche Ciało, poprzez które objawia się jako Dawca Życia. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, trwa we Mnie, a Ja w nim. Szczęście i wieczność zależą od naszej zdolności przyjęcia Go, a także naszej zdolności i zgody na czynienie tego, co Jezus czyni: dać się połamać i rozdawać

    Żydzi na pustyni odczuwali głód, a Bóg dał im mannę, chleb z nieba. Jezus również objawia siebie jako Chleb, który zaspokaja nasz głód Boga. Przez Chleb życia otrzymujemy życie wieczne i zmartwychwstanie. Gdy przyjmuję Chleb Eucharystyczny już dotykam tego, do czego dążę, celu mojego życia: miłości Boga. Eucharystia karmi nas życiem, którym żyje Chrystus uwielbiony - życiem, w którym dla śmierci nie ma już miejsca. Będziemy musieli przejść przez bramę biologicznej śmierci, lecz z perspektywy wiary jest ona przejściem do życia wiecznego. 

    Święty Tomasz z Akwinu powiedział: Jednorodzony Syn Boży, pragnąc uczynić nas uczestnikami swojej boskości, przyjął naszą naturę, aby stawszy się człowiekiem, przebóstwić ludzi. Ponadto dla naszego zbawienia oddał wszystko, co od nas przyjął.

    

środa, 3 czerwca 2026

Środa 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. świętych Karola Lwangi i towarzyszy

Do Ciebie wznoszę oczy, który mieszkasz w niebie.
Jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów,
jak oczy służebnicy na ręce jej pani,
tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu,
dopóki się nie zmiłuje nad nami.

                                    (Psalm 123)


    Psalm 123, którego tylko dwa wersety daje nam liturgia, jest pieśnią pielgrzymów zmierzających do Jeruzalem na święta. Dlatego w tytule został określony jako pieśń stopni. Jest jednym z krótszych psalmów w całym zbiorze.

    Psalmista już w pierwszych słowach mówi o swojej decyzji i działaniu wobec Boga: do Ciebie wznoszę oczy, który mieszkasz w niebie. Jest pośród innych wchodzących w pielgrzymce do świątyni, ale jego uwaga skupiona jest na Bogu. Nie spogląda na tych, którzy są wokół niego, nie koncentruje się na sobie, swoich doświadczeniach. I tu przychodzi pierwsze wskazanie: tak często w naszej modlitwie skupiamy się na sobie, na tym, co nas dotyka i boli, na tym, co nas otacza. Ulegamy rozproszeniom i oddalamy się od Boga. Psalmista zachęca nas do kierowania wzroku ku Bogu.

    To także wyznanie, że nikt nie posiada takiej mocy jak Bóg, że nikt inny nie może dać tego, czego ludzkie serce szuka, że niezależnie od działań ludzi to właśnie Pan może uratować z trudnych sytuacji: dopóki się nie zmiłuje nad nami

    Psalmista uznaje majestat Boga, Jego wielkość i panowanie. Wyrazem potęgi Boga jest dłoń, która udziela łaski i błogosławieństwa. Aby w pełni zrozumieć ten obraz, do którego odwołuje się psalmista, trzeba wejść w świat judaizmu tamtego czasu. Sługom usługującym polecenia wydawano niemal wyłącznie za pomocą gestów i znaków. To wymagało od nich szczególnej uwagi skierowanej na ręce swoich panów. Jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów, jak oczy służebnicy na ręce jej pani, tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu... Słudzy Boga powinni nauczyć się obserwować dłoń Boga, która kieruje, wskazuje zadania. Patrzymy na dłoń Boga, oczekując Jego błogosławieństwa i łaski: dopóki się nie zmiłuje nad nami. Patrzeć na rękę Boga to uznać swoją zależność od Pana. Spojrzenie na rękę Boga jest także znakiem posłuszeństwa oraz wewnętrznej dyscypliny - ręka Boga może dokonać korekty naszych niewłaściwych zachowań i postaw.



wtorek, 2 czerwca 2026

Wtorek 9. Tygodnia Zwykłego

Zanim narodziły się góry,
nim powstał świat i ziemia,
od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.

    Miarą naszego życia jest lat siedemdziesiąt,
    osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni.
    A większość z nich to trud i marność,
    bo szybko mijają, my zaś odlatujemy.

Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Niech sługom Twoim ukaże się Twe dzieło,
a Twoja chwała nad ich synami.

                                    (Psalm 90)


    Autorstwo psalmu 90 już w samym tytule przypisane jest Mojżeszowi: Modlitwa Mojżesza, męża Bożego. Towarzyszy nam kilka wersetów tego psalmu, w których patriarcha Izraela dzieli się z nami swoim życiowym doświadczeniem. Prawdopodobnym tłem, w którym pieśń się narodziła, to wydarzenia, o którym mówi Księga Liczba w rozdziale 20:

* śmierć Miriam - siostry Mojżesza i Aarona;
* grzech zwątpienia Mojżesza, który uderza skałę, gdy miał jedynie do niej przemówić, by lud otrzymał wodę. Polecenie Boga było jasne: Przemów do skały w ich obecności, a ona wyda z siebie wodę. Mojżesz mówił do Izraelitów, a skałę uderzył: "Posłuchajcie mnie buntownicy. Przecież nie możemy z tej skały wyprowadzić wody dla was!" I Mojżesz podniósł swe ramie, i uderzył skałę laską. Wtedy wypłynęła woda tak obficie, że napiło się zgromadzenie i ich bydło. To nieposłuszeństwo zamknęło Mojżeszowi drogę do Ziemi Obiecanej: nie okazaliście wiary..., dlatego nie wy wprowadzicie to zgromadzenie do kraju, który im daję;
* śmierć Aarona na górze Hor.

    Wobec doświadczenia kruchości ludzkiego życia Mojżesz kontempluje odwieczne istnienie Boga. Zanim narodziły się góry, nim powstał świat i ziemia, od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem... Mojżesz jest na pustyni, być może w cieniu góry Hor, gdzie pochował brata. Widzi majestat gór, widzi pustynię, która zdaje się nie mieć końca. I to wszystko prowadzi go do prawdy o Bogu, który istniał przed stworzeniem świata i pozostaje niezmienny przez wszystkie czasy. Jestem, Który Jestem - w tym imieniu zawiera się najgłębsza prawda o Bogu - Bóg Jest. Wszystko, co istnieje ma swój początek i doczesny kres, a Bóg Jest Tym, Który Jest! Dla człowieka, którego życie jest ograniczone czasem, jedynym oparciem jest Ten, który Trwa na Zawsze.

    Wiele można mówić o doświadczeniu postrzegania czasu przez nas, ludzi. Mojżesz patrzy jednak szerzej. Bóg jest ponad czasem, ponad naszym widzeniem czasu. Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, albo straż nocna. To, co dla człowieka wydaje się tak długie, tysiąc lat, dla Boga jest chwilą. On widzi dzieje świata w znacznie szerszej perspektywie, niż potrafi zobaczyć człowiek. A to skłania do zaufania Bogu, Jego działaniu, skłania do cierpliwości, nawet jeśli nie rozumiemy wszystkiego. Widzimy tylko mały fragmencik dziejów, zamknięty w ramach czasu i przestrzeni, w których przychodzi nam żyć...

    Ramy naszego życia to siedemdziesiąt lat, osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni... Pośród wielu pogrzebów, które Mojżesz przeżył, prowadząc lud przez pustynię, nie trudno było zobaczyć, jak kruche i krótkie jest ludzkie życie. Jest one też pełne trudności, naznaczone pracą i bólem: większość z nich to trud i marność... To nie jest pesymizm, lecz zachęta do mądrego życia, które ma swój cel. Nie słyszymy dzisiaj słów wypowiedzianych przez Mojżesza właśnie w tej pieśni: naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca

    Stąd płynie ufna prośba o doświadczenie Bożej łaski, Bożej miłości: Nasyć nas o świcie swoją łaską, abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć. To jedyna rzecz, która pozwala człowiekowi, świadomemu kruchości życia, zachować radość, uchronić się przed poczuciem beznadziei i bezsensu - Boża łaska, Boża miłość. Człowiek szuka czasem spełnienia w bogactwie, sławie, przyjemnościach czy sukcesach, ale to wszystko również jest kruche i przemija. Pozostaje Bóg i Jego łaska, Jego miłość. 

    Mojżesz kończy swoją modlitwę prośbą, by Bóg pobłogosławił ludowi i objawiał mu swoje działanie i obecność. Myśli o ludzie, który go otacza, ale i przyszłych pokoleniach. Doświadczenie Boga i wiara nie jest jedynie osobistym doświadczeniem, ale dziedzictwem, które przekazywane jest dzieciom i wnukom.