zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 19 października 2026

Poniedziałek 29. Tygodnia Zwykłego

    
I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś  według doczesnego sposobu tego świata (Ef 2,1-2a).

    Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tak zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj (Łk 12,18-19).


    Całkiem niezła perspektywa: odpoczywać, jeść, pić, używać życia. Zwłaszcza, jeżeli to efekt uczciwej i ciężkiej pracy i ktoś zasłużyć sobie na odpoczynek. Być może dla kogoś to spełnienie marzeń, zwieńczenie długiego pracowitego życia. 

    A jednak... Wystarczy wsłuchać się w słowa św. Pawła, by zobaczyć, że istnieje jakieś a jednak, a problem jest znany od dawna i może być zagrożeniem dla każdego z nas: Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. 

    Jezus nie mówi, że pieniądze są czymś złym ani że posiadanie dóbr materialnych jest samo w sobie czymś negatywnym. Zwraca uwagę na coś znacznie głębszego: na pokusę uczynienia bogactwa fundamentem naszego życia.

    Kiedy słuchamy opowieści Jezusa, na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to historia człowieka sukcesu. Pracował, gospodarował i zebrał obfite plony. Jest jednak coś, co szczególnie zwraca uwagę: w całej tej historii nie pojawia się nikt inny. Bogacz nie myśli o swojej rodzinie, pracownikach, ubogich, sąsiadach ani o Bogu. Wszystko kręci się wokół niego samego.

    Moje plony, moje spichlerze, moje dobra, moja dusza. Jego świat stawał się coraz mniejszy, aż w końcu ograniczył się wyłącznie do niego samego i do tego, co posiadał. Tutaj dotykamy istoty problemu: bogactwo może bardzo łatwo stworzyć złudzenie samowystarczalności.

    Ludzkie życie jest przecież znacznie bardziej kruche, niż nam się wydaje. Dlatego odpowiedź Boga jest tak stanowcza: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?

    Jezus podsumowuje swoje nauczanie niezwykle pięknymi słowami: Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem. Przypomina, że wiele otrzymujemy, ale nie jesteśmy absolutnymi panami swojego życia. 

niedziela, 18 października 2026

XXIX Niedziela Zwykła

Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Powiedz nam więc, jak ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezarowi czy nie? (Mt 22,16b.17).


    Jezus prosi, by podano mu monetę i pyta, czyj jest obraz na niej wyryty. Odpowiedź jest prosta: cezara. Skoro moneta nosi obraz cezara, należy ją oddać cezarowi. 

    Ale jest coś, na czym został wyryty obraz samego Boga. Tym kimś jest człowiek. Każdy z nas został stworzony na obraz i podobieństwo Boże. 

    A skoro tak jest, to pojawia się bardzo ważne pytanie: Czy rzeczywiście należę do Boga? Czy oddaję mu swoje życie? 

    Wiara nie może pozostać tylko deklaracją. Wiara ma stawać się czynem. Dlatego pytamy dalej: Co w moim życiu naprawdę świadczy o tym, że należę do Boga? Ksiądz Blachnicki przypominał, że wzorem naszego życia jest Chrystus Sługa. A Jezus całym swoim życiem pokazał, że prawdziwa wielkość człowieka objawia się w miłości, która daje siebie. 

    Wróćmy zatem do monety z dzisiejszej Ewangelii. Moneta nosiła obraz cezara. My nosimy w sobie obraz Boga. I może najważniejsze nie jest dziś pytanie, ile i co daję Bogu, ale czy pozwalam Mu, aby całe moje życie coraz bardziej stawało się Jego obrazem? 

sobota, 17 października 2026

Sobota 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Ignacego Antiocheńskiego

    Niech [Bóg] da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przeogromna Jego moc względem nas wierzących - na podstawie działania Jego potęgi i siły (Ef 1,18-19).

            O Panie, nasz Panie,
            jak przedziwne jest Twoje imię po całej ziemi.
            Ty swój majestat wyniosłeś nad niebiosa.
            Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę.

        Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło palców Twoich,
        na księżyc i gwiazdy, które Ty utwierdziłeś:
        czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
        czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?

            Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów,
            uwieńczyłeś go czcią i chwałą.
            Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich,
            wszystko złożyłeś pod jego stopy  (Ps 8).


    Dzisiaj liturgia stawia przed nami niezwykłego świadka wiary - św. Ignacego Antiocheńskiego. W jednym z ostatnich listów, który kierował do wspólnoty w Rzymie, pisał: Jestem Bożą pszenicą. Zostanę starty zębami dzikich zwierząt, aby stać się czystym chlebem Chrystusa. Proście za mną Chrystusa, abym za sprawą owych zwierzą stał się żertwą ofiarną dla Boga... 

    Słowa, które mogą zdumiewać, mogą nawet niepokoić. Ignacy nie wychwala samego cierpienia. Jest prowadzony do Rzymu, gdzie czeka go śmierć. Oprawcy mogli odebrać mu wolność, będą mogli odebrać mu życie. Nie mogą jednak odebrać mu nadziei, która widzi te wszystkie wydarzenia poprzez tajemnicę spotkania z Chrystusem. W słowach Ignacego wybrzmiewa wielka nadzieja tego spotkania i miłość do Chrystusa, pragnienie całkowitego zjednoczenia z Mistrzem. To człowiek, którego Bóg obdarzył światłymi oczami serca, dlatego wie, czym jest nadzieja, do której Bóg wzywa...

    W tym kluczu chcę odczytać dzisiaj słowa psalmisty, jego zachwyt nad wielkością Bożej miłości do człowieka. Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego? Tak mali wobec ogromu całego stworzenia, jesteśmy cenni w Bożych oczach i zaproszeni do udziału w Jego życiu. 

    Często patrzymy na siebie zupełnie inaczej, dalecy od spojrzenia, do którego zaprasza nas psalmista.  Widzimy nasze słabości, ograniczenia, grzechy i porażki. I czasem pozwalamy, by to one określały naszą wartość. Może także poprzez błędy na drodze wychowania, zaczynamy wierzyć, że to właściwe spojrzenie. Dlatego tak ważne jest to, o co prosi dzisiaj św. Paweł i o co sami powinniśmy prosić dla siebie: niech Bóg da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych... Potrzebujemy światłych oczu serca, by umieć patrzeć na swoje życie z perspektywy wiary i Bożej miłości...