zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 23 lipca 2026

Czwartek 16. Tygodnia Zwykłego, święto św. Brygidy

    Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2,19b-20a).


    Te słowa św. Pawła ukazują istotę życia chrześcijańskiego – całkowite zjednoczenie z Jezusem, które przemienia serce, sposób myślenia i codzienne wybory. Wiara nie jest jedynie wyznawaniem jakichś prawd, ale pozwoleniem, aby Chrystus żył i działał w człowieku.

    Kościół daje nam dzisiaj w liturgii jako orędowniczkę świętą Brygidę. Była żoną i matką, a po śmierci męża całkowicie oddała się służbie Bogu. Jej głęboka modlitwa, troska o Kościół, odwaga w upominaniu możnych tego świata oraz wierność otrzymanym od Boga natchnieniom pokazują, że nie szukała własnej chwały ani wygody. Pragnęła jedynie pełnić wolę Chrystusa i być narzędziem Jego działania.

    Św. Paweł mówi, że żyje wiarą w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. To doświadczenie Bożej miłości było również źródłem siły dzisiejszej patronki. To właśnie świadomość, że jest bezgranicznie kochana przez Boga, uzdalniała ją do podejmowania trudnych decyzji, do wytrwałości w cierpieniu i do odpowiedzialności za Kościół oraz świat.

środa, 22 lipca 2026

Środa 16. Tygodnia Zwykłego, Święto św. Marii Magdaleny

    Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, uderzenie boskiego gromu (Pnp 8, 6).

        Boże, mój Boże, szukam Ciebie
        i pragnie Ciebie moja dusza.
        Ciało moje tęskni za Tobą
        jak zeschła ziemia łaknąca wody.

    Bo stałeś się dla mnie pomocą
    i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
    Do Ciebie lgnie moja dusza,
    prawica Twoja mnie wspiera (Psalm 63).


    Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość… słowa z Pieśni nad Pieśniami w niezwykły sposób prowadzą do postaci Marii Magdaleny. Jej historia jest historią serca naznaczonego miłością, które raz spotkawszy Jezusa, już nigdy nie potrafiło od Niego odejść.

    Spotkanie z Jezusem odmieniło całe jej życie. Jej zachwyt Jezusem nie był chwilowym uniesieniem, lecz doświadczeniem, które przemieniło jej wnętrze. W Nim odkryła Tego, którego od dawna pragnęło jej serce. Dlatego szła za Jezusem wiernie, słuchając Jego słów, ucząc się Jego spojrzenia na świat i pozwalając, by Jego miłość uzdrawiała najgłębsze rany.

    Maria Magdalena pozostaje przy Jezusie, gdy większość uczniów ucieka. Stoi pod krzyżem, bo prawdziwa miłość nie opuszcza umiłowanego nawet wtedy, gdy wszystko zdaje się przegrane. Jej serce nosi pieczęć Jezusa – nie może przestać Go kochać, choć patrzy na Jego śmierć.

    Ta sama miłość w pierwszy dzień tygodnia poprowadzi ją do grobu. Nie szuka już cudów ani odpowiedzi. Szuka tylko Jego. W jej łzach i tęsknocie odbija się wołanie psalmisty: Boże, mój Boże, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza... Nawet pusty grób nie gasi jej pragnienia spotkania. Miłość nie pozwala odejść.

    Właśnie tam, pośród łez, rozbrzmiewa jedno słowo: Mario!. Zmartwychwstały woła ją po imieniu. W jednej chwili cała tęsknota znajduje ukojenie. Serce, które szukało Oblubieńca, odnajduje Go żywego. To spotkanie staje się odpowiedzią Boga na każde ludzkie pragnienie miłości – On nie zawodzi tych, którzy Go szukają całym sercem.

    Stałeś się dla mnie pomocą, w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie: Do Ciebie lgnie moja dusza... Maria Magdalena doświadcza tej prawdy nie jako odległej obietnicy, lecz jako żywej rzeczywistości.

    Każde ludzkie serce nosi w sobie tęsknotę za Bogiem. Szukamy miłości, która nie przemija, obecności, której nie zniszczy śmierć, i Słowa, które zna nasze imię. Jezus odpowiada na tę tęsknotę nie jakąś teorią, lecz spotkaniem. Gdy pozwalamy Mu dotknąć naszego życia, odkrywamy, że największym pragnieniem serca jest On sam.

wtorek, 21 lipca 2026

Wtorek 16. Tygodnia Zwykłego

    Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości. Wrzucisz w morskie głębiny wszystkie ich grzechy ( Mi 7,19).

        Łaskawym się okazałeś, Panie, dla Twej ziemi,
        odmieniłeś los Jakuba.
        Odpuściłeś winę swojemu ludowi
        i zakryłeś wszystkie jego grzechy.

    Odnów nas, Boże, nasz Zbawco,
    Twego oburzenia na nas poniechaj.
    Czyż będziesz się gniewał na nas na wieki,
    czy gniew swój rozciągniesz na wszystkie pokolenia?

        Czyż to nie Ty przywrócisz nam życie,
        a Twój lud w Tobie będzie się weselił?
        Okaż nam, Panie, łaskę swoją
        i daj nam swoje zbawienie. (Psalm 85)


    Bóg Pasterz nie pozostawia człowieka samego sobie w naszym zagubieniu i słabości. Paś lud Twój, Panie... Bóg prowadzi swój lud z czułością i troską. To nie jest pasterz obojętny, ale taki, który zna drogę i potrafi przeprowadzić przez każdą ciemność. Bóg obiecuje także, że będzie dokonywał znaków – tak jak wyprowadził Izraela z niewoli egipskiej, tak również dzisiaj działa w życiu tych, którzy Mu zaufają.

    Bóg nie oczekuje od człowieka, aby sam się zbawił. Nie mówi: Najpierw stań się doskonały, a wtedy cię przyjmę - musisz zasłużyć!  Przeciwnie – Micheasz pokazuje Boga, który przebacza winy, odpuszcza grzechy i wrzuca w morskie głębiny wszystkie nasze grzechy

    Bóg nie tylko wybacza, ale nie chce, aby nasze grzechy nadal nas definiowały. On uwalnia człowieka od ciężaru zła, którego sami często nie potrafimy z siebie zrzucić.

    Psalm staje się odpowiedzią spragnionego przebaczenia i miłości serca: Odnów nas, Boże, nasz Zbawco. To modlitwa człowieka, który rozumie, że sam nie jest w stanie przemienić swojego życia. Potrzebuje Boga, Jego łaski i miłosierdzia. 

    W świecie, który często przekonuje nas, że wszystko zależy wyłącznie od naszej siły i determinacji, dzisiejsze Słowo przypomina, że zbawienie jest przede wszystkim darem. Naszym zadaniem nie jest samodzielne wybawienie się od grzechu, ale otwarcie serca na Boga, który chce działać i przemieniać.

    Otwarcie wymaga jednak zaufania. Owca nie prowadzi pasterza – to pasterz prowadzi owcę. Podobnie jest w życiu duchowym. Czasami chcielibyśmy sami wyznaczać drogę, sami decydować, jak ma wyglądać nasze nawrócenie czy relacja z Bogiem. Tymczasem On zaprasza nas do tego, by pozwolić się prowadzić. Łaska nie odbiera człowiekowi wolności, ale uzdalnia go do życia w prawdzie i do pokonywania zła.