Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (…) Znacie drogę, dokąd Ja idę” (J 14,1.4).
Widzieliśmy ich zjednoczonych, ludzi jednego serca i ducha, którzy pomagają sobie we wszystkim, zarówno duchowo, jak i materialnie. Aż do dzisiaj, kiedy to pojawiają się różnice i spory, kiedy pojawia się niezadowolenie i szemranie. Wydaje się normalne, że gdy grupa się powiększa, pojawiają się problemy organizacyjne, nie trzeba od razu dopatrywać się w tym złej woli. Fakt jednak jest taki, że niektórzy poczuli się urażeni.
Apostołowie i prowadzona przez nich wspólnota dostosowali się do nowej sytuacji, aby wszyscy mieli co jeść, a modlitwa i posługa Słowa nie uległa osłabieniu.
Miło jest usłyszeć słowa pocieszenia w tak niespokojnym świecie. Niech się nie trwoży serce wasze. Dobry Pasterz rozpoczyna tymi słowami otuchy bardzo głęboką i osobistą przemowę.
Jezus nie obiecuje uczniom, że ból zniknie, nie oferuje im utopii ani lepszego świata, oferuje im kotwicę – wiarę. Wiara w Niego jest lekarstwem na niepokój serca.


