I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy razem z Nim byliśmy na górze świętej (2 P 1,18).
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza (Mt 17,4).
Słowo zaprasza nas, aby na chwilę zatrzymać się na górze Tabor. Pośród naszej codzienności, pochłoniętych obowiązkami, problemami i niepewnością, Słowo zaprasza nas do zatrzymania się na chwilę.
Prorok Daniel ukazuje majestatyczną wizję Boga oraz Syna Człowieczego, któremu zostaje dana władza, chwała i królestwo. To zapowiedź Mesjasza, którego panowanie nie przeminie. W Ewangelii widzimy wypełnienie tej zapowiedzi. Jezus nie jest tylko nauczycielem czy prorokiem. Jest Synem Bożym, któremu Ojciec powierzył wszelką władzę. Światło bijące z Jego oblicza i białe jak światło szaty są znakiem Jego boskiej natury.
Piotr wspomina, że był naocznym świadkiem przemienia. Nie opowiada pięknej historii ani legendy. Mówi o czymś, co sam przeżył. Usłyszał głos Ojca: To jest mój Syn umiłowany. I dodaje jeszcze jedną ważną myśl: mamy prorockie słowo, które jest jak lampa świecąca w ciemnym miejscu. Nawet jeśli nie oglądamy cudów ani niezwykłych znaków, Bóg nie pozostawia nas bez światła. Tym światłem jest Jego słowo. Kiedy regularnie się nim karmimy, ono prowadzi nas przez ciemności życia.
W centrum Ewangelii znajduje się jedno krótkie zdanie wypowiedziane przez Ojca: Jego słuchajcie. Człowiek rzeczywiście spotyka Chrystusa dopiero wtedy, gdy zaczyna żyć Jego słowem. Można zachwycić się Ewangelią, jak uczyniło to wielu, można znać na pamięć niektóre jej fragmenty, a przecież jednak nie słuchać. Słuchać Jezusa Mistrza, to przebaczyć, kiedy boli, kochać, chociaż to kosztuje, zaufać, kiedy nic nie jest już pewne…


