zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 15 października 2026

Czwartek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Teresy od Jezusa

    W Nim [Chrystusie] bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swojej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym (Ef 1,4-6).

            Pan okazał swoje zbawienie,
            na oczach pogan objawił swą sprawiedliwość.
            Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
            dla domu Izraela (Ps 98).


    Pan Bóg dał mi tę możliwość, że mogłem stanąć przy sarkofagu dzisiejszej świętej - św. Teresy. I kiedy czytam Słowo, które akurat dzisiaj daje nam Kościół, kolejny raz uświadamiam sobie tę prawdę, że Bóg umiłował człowieka i wybrał zanim człowiek zaczął Go szukać... Wybrał nas przed założeniem świata... Byliśmy już w sercu Boga, zanim podjęliśmy jakikolwiek wysiłek na drodze wiary. To piękna perspektywa dla naszego życia. 

    Święta Teresa doświadczała tego, że Bóg prowadził ją do coraz głębszej relacji z sobą. Nie zrażał się jej niedoskonałością. Trudno jej było zaufać i oddać Bogu swoje serce, aż zrozumiała pełnię Bożego obdarowania. Z miłości przeznaczył nas dla siebie...

    Szczególne miejsce w duchowości św. Teresy zajmuje modlitwa wewnętrzna, którą rozumiała jako przyjacielskie przebywanie sam na sam z Tym, o którym wiemy, że nas kocha. Modlitwa była dla niej spotkaniem dwóch serc: serca człowieka, które często jest niespokojne, z miłującym i wiernym Sercem Boga. 

    W pewnym momencie odkryła, że największym cudem jest obecność Boga w duszy człowieka. W Twierdzy wewnętrznej ukazała ludzką duszę jako wspaniały zamek, w którego centrum mieszka sam Bóg. Tak często szukamy ukojenia, szczęścia i spełnienia gdzieś na zewnątrz, poza sobą. A tymczasem najgłębsze spotkanie może się dokonać w naszym wnętrzu. Zajęci obowiązkami, troskami i problemami, nawet może czasem religijną aktywnością, zapominamy zatrzymać się i wejść w przestrzeń ciszy, w której oczekuje nas Bóg. 

środa, 14 października 2026

Środa 28. Tygodnia Zwykłego

    Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22-23a).

            Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych,
            nie wchodzi na drogę grzeszników
            i nie zasiada w gronie szyderców,
            lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
            i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

        On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
        które wydaje owoc w swoim czasie. 
        Liście jego nie więdną,
        a wszystko, co czyni, jest udane  (Ps 1).


        Słowo przychodzi do nas dzisiaj z prawdą o szczęśliwym i owocnym życiu, o prowadzeniu przez Ducha - przychodzi w dniu dla mnie szczególnym, który często nazywany jest także dniem nauczyciela. 

    Zacznę jednak od końca, bo zanim pojawią się owoce, potrzeba zobaczyć, że drzewo potrzebuje czerpać, aby je rodzić. On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą... Nauczyciel potrzebuje sam czerpać ze źródła. Potrzebuje tego zakorzenienia, chwili ciszy, refleksji, zastanowienia, potrzebuje wsparcia i doświadczenia, potrzebuje poczucia sensu podejmowanej pracy. 

    Z czasem dopiero przychodzi czas owocowania. Nie od razu i nie zawsze widać owoce. Trzeba czasem wielu lat, by przekonać się, że wypowiedziane kiedyś słowo, okazana życzliwość, a nawet stawiane wymagania pomogły młodemu człowiekowi odnaleźć właściwą drogę. 

    Bardzo łatwo też sprowadzić ocenę do tego, co wymierne. Nie wszystko jednak da się zmierzyć wynikiem egzaminu, czy nawet miejscem w rankingach. Są owoce niemierzalne, które znacznie dłużej i głębiej potrafią cieszyć: kiedy uczeń pokonuje swoje ograniczenia, kiedy zaczyna w siebie wierzyć, kiedy odkrywa, że jego życie ma wartość i sens. 

    

wtorek, 13 października 2026

Wtorek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Honorata Koźmińskiego

     
    Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. W Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość (Ga 5,1.6). 

            A Prawa Twego zawsze strzec będę
            po wieki wieków.

            I będę kroczył szeroką drogą,
            bo szukam Twoich przykazań  (Ps 119).


    Liturgia stawia dzisiaj przed nami kolejnego błogosławionego - Honorata Koźmińskiego. Spróbujmy przez pryzmat jego życia popatrzeć na słowa św. Pawła o wolności. 

    Patron dnia żył w czasach niewoli, gdy Polska znajdowała się pod zaborami, a wiele zakonów i klasztorów zostało zlikwidowanych. Trudno było rozpocząć i realizować życie zakonne. 

    Ojciec Honorat, chociaż również doświadczał tych ograniczeń, wewnętrznie pozostał człowiekiem wolnym. Zewnętrzne zakazany nie odebrały mu gorliwości, nadziei, nie zgasiły w nim pragnienia służenia Bogu. Chociaż nie można było zakładać klasztorów, on podjął dzieło rozwijania życia zakonnego poprzez tworzenie zgromadzeń bezhabitowych. Osoby konsekrowane miały żyć Ewangelią pośród ludzi, pracując w domach, warsztatach, szkołach, wśród potrzebujących i ubogich. Nie wyróżniały się spośród innych strojem, ale stylem życia, którego główną osią miała być miłość do Boga i człowieka. W Chrystusie Jezusie [znaczenie ma] tylko wiara, która działa przez miłość. 

    Dzieło błogosławionego o. Honorata było twórcze i wymagało odwagi. I chociaż zaborcy próbowali ograniczać Kościołowi przestrzeń działania, nie potrafili doprowadzić do zniewolenia lękiem serca, które chciało służyć Bogu, poszukiwało ścieżek i możliwości, by tę służbę wypełniać. Często patrzymy na to, co odbiera nam możliwości działania. O. Honorat uczy natomiast poszukiwania dobra, które można czynić, pomimo zewnętrznych ograniczeń. 

    Psalmista woła dzisiaj: i będę kroczył szeroką drogą, bo szukam Twoich przykazań. To też odniesienie do stylu życia o. Honorata. Można powiedzieć, że zewnętrznie możliwości działania były wówczas bardzo ograniczone. A mimo to powołał do istnienia 26 bezhabitowych zgromadzeń zakonnych, które podejmowały pracę w czasach niewoli.