zachód słońca

zachód słońca

środa, 4 lutego 2026

Środa 4. Tygodnia Zwykłego

Szczęśliwy człowiek,
któremu nieprawość została odpuszczona,
a jego grzech zapomniany.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy,
a w jego duszy nie kryje się podstęp.

    Grzech wyznałem Tobie
    i nie skryłem mej winy.
    Rzekłem: "Wyznaję mą nieprawość Panu", 
    a Ty darowałeś niegodziwość mego czynu.

Do Ciebie więc modlić się będzie każdy wierny,
gdy znajdzie się w potrzebie.
Choćby nawet wezbrały wody, fale go nie dosięgną.
Ty jesteś moją ucieczką,
wyrwiesz mnie z ucisku
i dasz mi radość mego ocalenia.

                                        (Psalm 32)


    Psalm 32 należy do grupy psalmów pokutnych, ale w przeciwieństwie do pozostałych nie zawiera prośby o przebaczenie, nie ma wołania do Boga o wysłuchanie i oczyszczenie ze zła, nie ma błagania o wyzwolenie. To wszystko dokonało się już wcześniej. Psalmista zamiast wyznawać grzechy mówi raczej o doświadczeniu, jakim jest wyznanie grzechu i Boże Miłosierdzie. Dlatego tytuł psalmu brzmi: Pieśń Dawida pouczająca

    Autor dziękuje Bogu za okazane miłosierdzie i dzieli się ze słuchaczami własnym doświadczeniem związanym z wyznaniem grzechów. Wskazuje na dobrodziejstwo spowiedzi, wyznania grzechów przed Bogiem. 

    Dawid sięga do swojego doświadczenia grzechu przed wyznaniem grzechu, chociaż dzisiaj nie słyszymy tej części psalmu. Możemy jednak wyobrazić sobie to udręczenie serca, kiedy próbował ukrywać tajemnicę swojego grzechu, o którym jednak wielu wiedziało...

    Dlatego po uzyskaniu może wołać z radością: szczęśliwy człowiek, któremu nieprawość została odpuszczona, a jego grzech zapomniany... Garb zostaje zdjęty z pleców. Wrzód został przecięty. Nie było to przyjemne doświadczenie, ale mimo wszystko wysiłek się opłacił, bo można było wyprostować plecy przygniecione wcześniej ciężarem ponad miarę. 

    Każdy z nas pragnie tego doświadczenia, ale nie wszyscy podejmują kroki potrzebne, aby przebaczenie uzyskać. Dawid, który przeszedł przez doświadczenie grzechu i udręki, który w nim grzech zrodził, zapewnia, że człowiek, który znajdzie przebaczenie u Boga, będzie szczęśliwy, błogosławiony.

    Dawid mówi o grzechu, używając trzech różnych określeń: nieprawość, grzech i wina. Nieprawość jest przestępstwem, które lekceważy Boży nakaz, jest upartym odrzucaniem Bożej drogi. Dawid bardzo dobrze wiedział, że jego zachowanie wobec Batszeby i potem kolejne grzechy, które były konsekwencją pierwszej nieprawości, były wbrew Bożym nakazom, ale uparcie brnął w grzech, próbując ukryć pierwsze wykroczenie. 

    Grzech, o którym mówi Dawid, jest błędem, człowiek popełnia go często z niewiedzy. Nie jest świadomym i upartym odrzucaniem Bożej drogi, bardziej wynikiem ludzkiej słabości, kondycji skażonej grzechem. 

    I wreszcie wina, która obejmuje zarówno sam grzech jak i rozeznanie, że człowiek dokonał błędnego wyboru. Wina może się odnosić do grzechu głęboko zakorzenionego w ludzkim sercu, co powoduje że właściwy osąd czynu staje się niemożliwy. Człowiek tak mocno przywiązał się do swojego grzechu, że uznaje go za normalny swój stan. Potrzeba łaski, aby ten stan rozeznać i uznać za zło. 

    Dawid ukazuje drogę. Uczy, co należy zrobić, aby uzyskać przebaczenie: grzech wyznałem Tobie i nie skryłem mej winy. Rzekłem: "Wyznaję mą nieprawość Panu". Dawid wcale nie chciał wyznawać swoich grzechów, ma doświadczenie skrywania winy: Póki milczałem, kości me drętwiały od krzyku, który codziennie w sobie więziłem. Twoja ręka bowiem dniem i nocą ciążyła nade mną. Cały stałem się udręką, bo wbijał się we mnie jakiś kolec. Doświadczenie ogromnego ciężaru grzechu, który przytłacza coraz bardziej. Im więcej mijało czasu, udręka stawała się większa.  

    Dawid pokazuje kontrast między błogosławieństwem wyznania grzechu, a nieszczęściem przemilczania i ukrywania. Wobec grzechu ludzkie sumienie ma dwie możliwości: odpowiada na wezwanie do nawrócenia i odwraca się od zła, albo staje się na nie nieczułe. Przy wyborze drugiego rozwiązania, życie człowieka staje się coraz bardziej kręte, a serce człowieka staje się nieczułym kamieniem. Człowiek sam siebie niszczy, jak mówi Księga Przysłów: Nie zazna szczęścia, kto błędy swe ukrywa; kto je wyznaje, porzuca - ten miłosierdzia dostąpi.

wtorek, 3 lutego 2026

Wtorek 4. Tygodnia Zwykłego

Nakłoń swego ucha i wysłuchaj mnie, Panie,
bo biedny jestem i ubogi.
Strzeż mojej duszy, bo jestem pobożny,
zbaw sługę Twego, który ufa Tobie,
Ty jesteś moim Bogiem.

    Panie, zmiłuj się nade mną, 
    bo nieustannie wołam do Ciebie.
    Uraduj duszę swego sługi,
    ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę.

Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i łaskawy,
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos moje prośby.

                                    (Psalm 86)


    Psalm, który towarzyszy nam w Liturgii, nosi prosty tytuł - Modlitwa Dawida. Trudno odnieść go do konkretnego wydarzenia w życiu króla Izraela, ale modlitwa ta zasługuje na uwagę chociażby z tego powodu, że siedmiokrotnie Dawid używa terminu Pan - Adonai w odniesieniu do Boga. 

    Już pierwszy wers psalmu pozwala nam zobaczyć, że jest w Dawidzie wielka potrzeba, by został wysłuchany przez swojego Boga. Dlatego bardzo ekspresyjnie woła: Nakłoń swego ucha i wysłuchaj... prawie można zobaczyć, jak Bóg skłania głowę ku ziemi, by usłyszeć wołanie Dawida. Pokora sprawia, że Bóg pochyla się nad tym, który do Niego woła.

    I Dawid przedstawia swoje argumenty, dla których Bóg powinien go wysłuchać. Jestem biedny i ubogi... Odwołuje się do współczucia Boga, do Jego miłosierdzia. Bóg o twardym sercu nie troszczyłby się o człowieka biednego i ubogiego, mógłby nawet nim wzgardzić. Dawid wyznaje Boga, który jest pełen współczucia i miłosierdzia, jest przekonany, że poruszy Go fakt, że Dawid jest świadomy swojej nędzy.

    Wyznanie: jestem biedny i ubogi nie jest łatwym do wypowiedzenia, wymaga pokory i uniżenia. Chcemy być przecież ludźmi, którzy zasługują na coś od Boga, chociażby za to, kim jesteśmy. A Dawid wyznaje swoją nędzę, dlatego woła ku Bogu.

    Strzeż mojej duszy... Dawid rozumie, że bez pomocy Boga może zginąć. Nie wiemy, o jakie niebezpieczeństwo chodzi, ale to pozwala zobaczyć, że w tym wołaniu króla możemy odnaleźć siebie, niezależnie od tego, z jaką sprawą zwracamy się ku Bogu. 

    Ponieważ jestem pobożny... Dawid wie, że jest grzesznikiem, że grzeszył i że wciąż będzie popełniał grzechy, ale mówi o swojej świętości i wypowiada to w sposób zdecydowany. Pozwala mu na to pobożność, którą żyje. 

    Zmiłuj się nade mną, bo nieustannie wołam do Ciebie... Wołał nieustannie, bo całkowicie polegał na Bogu. Wołał nieustannie, bo nie mógł lub nie chciał polegać na nikim innym. Jest wytrwały w swojej prośbie. W tym momencie Dawid po raz pierwszy w tym psalmie woła do Boga Adonai - Panie. W ten sposób uznaje pełnię władzy Boga i swoje poddanie Bogu. 

    Wołanie Dawida do Boga, o zmiłowanie i radość duszy opiera się na doświadczeniu Bożej łaski - jesteś dobry i łaskawy... 

poniedziałek, 2 lutego 2026

Święto Ofiarowania Pańskiego

    A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Byłą tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem (Łk 2,25.36a.38).


    Dwoje pobożnych, starych ludzi, którzy pozwalają się prowadzić Duchowi Świętemu. Pozwalają zobaczyć, jak ważne jest to, by słuchać Bożych natchnień, by nie przegapić tej jednej jedynej chwili, kiedy Bóg pragnie przejść przez nasze życie...

    Symeon i Anna rozpoznają, że mały Jezus, którego Maryja i Józef przedstawiają w świątyni, przyszedł, aby spełnić nadzieje Bożego ludu. Anna zaczęła dziękować Bogu za spełnioną obietnicę i stała się misjonarką - mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem

    Symeon jest człowiekiem, który umie czekać, ufając i  zachowując przekonanie, że Bóg jest ponad naszymi wyobrażeniami przestrzeni i czasu. Doświadczenie starca, pozwalało mu zachować nadzieję, gdy wszystko już wydawało się może niemożliwe. Ujrzał Jezusa i zobaczył, że Bóg nigdy nie cofa swojego słowa, że działa i jest wierny swoim obietnicom. W decydującym momencie Symeon był w stanie rozpoznać, że przed nim stoi sam Bóg. Ogłosił Jezusa światłem dla swojego ludu, światłem, które ogarnie całą ziemię.