Ten, który rozproszył Izraela,
znów go zgromadzi
i będzie nad nim czuwał
jak pasterz nad swym stadem.
Przyjdą z weselem na szczyt Syjonu
i rozradują się błogosławieństwem Pana.
Zamienię bowiem ich smutek w radość,
pocieszę ich i rozweselę po ich troskach.
(Jr 31,10b.12a.13b)
Słyszymy proroka Jeremiasza, który przemawia do narodu doświadczonego niewolą, cierpieniem i utratą wszystkiego, co wydawało się trwałe. Spotykamy również kobietę kananejską, która z niezwykłą determinacją przychodzi do Jezusa, prosząc o uzdrowienie swojej córki. Te dwa obrazy spotykają się w jednym punkcie – w wierze, która potrafi dostrzec światło, zanim stanie się ono widoczne.
Bóg mówi do ludu wybranego, mówi też do nas: Ukochałem cię odwieczną miłością. To zdanie jest dzisiaj sercem całego przesłania Jeremiasza.
W sytuacji, kiedy Izrael doświadcza konsekwencji własnych błędów, Bóg nie odwołuje swojego przymierza. Jego miłość jest większa niż ludzki grzech. Często oceniamy naszą relację z Bogiem przez pryzmat własnych sukcesów albo porażek duchowych. Tymczasem fundamentem naszej relacji z Bogiem nie jest nasza doskonałość, ale Jego wierność.
Prorok zapowiada także radość powrotu: Bóg zgromadzi rozproszonych, otrze łzy, zamieni smutek w wesele. Nie jest to jedynie obietnica poprawy nastroju. To zapowiedź nowego życia. Tam, gdzie człowiek widzi kres, Bóg widzi początek. Tam, gdzie człowiek doświadcza ciemności, Bóg przygotowuje świt.


