zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Poniedziałek 4. Tygodnia Wielkanocy

    Kiedy Piotr przybył do Jeruzalem, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki. "Wszedłeś do ludzi nieobrzezanych  - mówili - i jadłeś z nimi" (Dz 11,2-3).


    Dzisiaj rozumiemy to lepiej, ale też często mamy problem z porzuceniem pewnych tradycji, zachowań, zwłaszcza wtedy, kiedy uznajemy je za coś wartościowego, pięknego, przynależącego w jakiś sposób do naszej tożsamości. Trudno nam to porzucić, przewartościować, spojrzeć inaczej. 

    Tak było też z wyznawcami judaizmu, którzy przyjęli wiarę w Jezusa, a jednocześnie trudno im było przyjąć w pełni nowość Ewangelii i porzucić to, w czym wzrastali od czasów Mojżesza. Bardzo trudno było im zaakceptować porzucenie obrzezania czy możliwość spożywania mięsa, które dotąd uznawane było za nieczyste. 

    Sam Piotr, o tym mówi pierwsze czytanie, doświadczał wątpliwości i rozterek, a po wahaniach, wielkim wysiłku i dzięki szczególnej pomocy Boga zdołał się uwolnić od tych tradycyjnych praktyk. 

    Może dzisiaj i my powinniśmy się przyjrzeć różnym zwyczajom i praktykom, którym nadajemy wielkie znaczenie, także tym, które mają znaczenie mniejsze czy zupełnie marginalne. Czy jesteśmy zdolni, by rozeznać, że niektóre z nich nie mają niewiele lub właściwie nic wspólnego z chrześcijaństwem i uwolnić się od nich. 

    

niedziela, 26 kwietnia 2026

IV Niedziela Wielkanocy

    Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: „Cóż mamy czynić, bracia?” – zapytali Piotra i pozostałych apostołów (Dz 2,37)

    Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych (1P 2,25).

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, Ja jestem bramą owiec.    Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami. Jeśli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko (J 10,7-9).


     Liturgia pozwala nam dzisiaj zatrzymać się przy jednym z najpiękniejszych i najstarszych obrazów, jakiego używali chrześcijanie, by opowiedzieć o swoim Mistrzu. To obraz Dobrego Pasterza i Jego owczarni. To nie jest tylko ewangeliczna poezja – przez ten obraz ukazuje się prawda o Bogu i o człowieku, prawda o relacji Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem…

    Jezus przychodzi, aby owce miały życie i miały je w obfitości. Jezus nie zabiera człowiekowi niczego, poza grzechem.  Nie przychodzi zabierać, ale obdarzać pełnią życia. 

Pierwsze czytanie ukazało nam tę rzeczywistość obdarowania za sprawą Piotra. To pytanie nie traci na aktualności. Odpowiedź Piotra była jasna: Nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego. Dla was jest bowiem obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła. Obietnica zbawienia nie jest zamknięta w czasie ani w historii – obejmuje także nasze dni. Brama jest otwarta. Dobry Pasterz nie zamyka drogi powrotu. On czeka. 

    Wraz z całym Kościołem podejmujemy modlitwę za pasterzy i o pasterzy. Ale musimy pamiętać: powołania rodzą się tam, gdzie jest wiara, modlitwa i otwarte serce. Jeśli w rodzinach nie ma miejsca dla Boga, trudno usłyszeć Jego głos. Pytamy czasem: dlaczego tak mało powołań? Ale może trzeba postawić inne pytania: czy ja się modlę o powołania? Tak sam z siebie? Czy tworzę klimat wiary? Czy moje życie pozwala komuś usłyszeć głos Chrystusa? 


sobota, 25 kwietnia 2026

Święto św. Marka, ewangelisty

    Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was (1P 5,6-7). 


    Piękna rada, jaką Piotr kieruje do nas, wypływa z tego, co sam przeżył. Kiedy próbował ludzkimi sposobami widzieć i rozwiązywać różne sprawy, które spotykały ich, kiedy towarzyszyli Jezusowi, szybko okazywało się, że nie jest to Boże spojrzenie na rzeczywistość. Troski wasze przerzućcie na Niego. Istnieje Ktoś, komu możemy oddać nasze ciężary, nasze zmartwienia i troski, problemy i kłopoty. I nie chodzi tylko o to, że możemy je przerzucić na Niego, lecz o to, że Jemu zależy na nas. Problem się pewnie nie zmieni, sytuacja pozostanie taka sama, ale nasz sposób przeżywania tej rzeczywistości będzie już inny. Świadomość obecności Boga, któremu zależy na nas, który troszczy się o nasze życie, pozwala inaczej przeżywać trudności. 

    To jest możliwe, kiedy przestaniemy myśleć, że sami sobie ze wszystkim poradzimy. Potrzebujemy pokory, do której Piotr nas zachęca.