zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 19 lipca 2026

XVI Niedziela Zwykła

    Twoja bowiem moc jest podstawą Twej sprawiedliwości, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy móc, gdy zechcesz (Mdr 12,16.18).

        Ty, Panie, jesteś dobry i łaskawy,
        pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.

            Ty jesteś, Panie, 
            Bogiem łaski i miłosierdzia,
            do gniewu nieskory, łagodny i bardzo wierny.
            Wejrzyj na mnie
            i zmiłuj się nade mną. (Psalm 86)

    Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami ( Rz 8,26).


    Autor Księgi Mądrości ukazuje Boga jako jedynego Pana całego stworzenia. Jego wszechmoc nie przypomina ludzkiego sposobu sprawowania władzy. Człowiek często kojarzy władzę z dominacją, przymusem czy bezwzględnością. Tymczasem Boża moc objawia się w zupełnie inny sposób. 

    Autor natchniony podkreśla, że właśnie dlatego, iż Bóg jest wszechmogący, może być cierpliwy, łagodny i miłosierny. Nie musi niczego udowadniać ani nikogo zastraszać. Jego potęga wyraża się w miłości, która daje czas na nawrócenie, przebacza i nie przekreśla człowieka mimo jego niewierności.

    Boża sprawiedliwość nigdy nie jest oderwana od miłosierdzia. On zna ludzką słabość i wie, że droga wiary jest drogą wzrastania, pełną upadków i ponownych powrotów. Dlatego daje nadzieję każdemu, kto otwiera przed Nim swoje serce.

    Święty Paweł pozwala nam spojrzeć jeszcze głębiej. Apostoł przypomina, że największym problemem człowieka nie jest jedynie grzech czy cierpienie, ale także własna bezradność. Często nie wiemy, jak się modlić. Brakuje nam słów, jesteśmy zmęczeni, zagubieni lub przytłoczeni codziennymi doświadczeniami. Nieraz wydaje się nam, że Bóg jest daleko, a nasze modlitwy stają się ubogie i pełne milczenia.

    Wtedy objawia się niezwykła pomoc Ducha Świętego. Święty Paweł mówi, że Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Nie usuwa od razu wszystkich trudności ani nie sprawia, że życie staje się łatwe. Czyni jednak coś znacznie głębszego – wchodzi w nasze wnętrze i modli się razem z nami. Przemienia nasze niewypowiedziane pragnienia w modlitwę zgodną z wolą Boga. Nawet wtedy, gdy nie umiemy znaleźć odpowiednich słów, Duch Święty nie przestaje działać. Nasza słabość może się stać przestrzenią Jego obecności.

    Bóg nie oczekuje od nas doskonałości ani nie stawia warunku, że musimy być silni, aby zasłużyć na Jego pomoc. Wręcz przeciwnie – właśnie tam, gdzie kończą się nasze możliwości, rozpoczyna się działanie Jego łaski. Człowiek odkrywa wtedy, że nie jest sam w swojej walce, lecz niesiony przez Bożą moc.

    Tłem do obu biblijnych tekstów stają się słowa psalmu. Psalmista z prostotą i ufnością woła do Boga: Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i łaskawy, pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają. Nie ukrywa swoich trudności ani lęków, ale przynosi je przed oblicze Boga, ponieważ wie, że zostanie wysłuchany. Cały psalm jest modlitwą człowieka, który odkrył, że największą siłą nie jest samowystarczalność, lecz zaufanie wobec Tego, który nigdy nie zawodzi.

sobota, 18 lipca 2026

Sobota 15. Tygodnia Zwykłego

Dlaczego z dala stoisz, o Panie,
ukrywasz się w czasach ucisku, gdy występny się pyszni,
biedny jest w udręce
i ulega podstępom, które tamten uknuł?

    Bo chełpi się grzesznik swą pożądliwością,
    bluźni drapieżca i pogardza Panem.
    Pyszniąc się, mówi występny:
    "Nie pomści, nie ma Boga"/
    Oto całe jego myślenie.

Jego usta pełne przekleństwa, zdrady i podstępu,
a pod jego językiem złość i krzywda.
Czai się w zasadzkach przy drogach
i zabija niewinnego z ukrycia,
oczy jego wypatrują biedaka.

    A Ty to widzisz: i trud, i cierpienie,
    patrzysz, by wziąć je w swe ręce.
    Tobie poleca się biedny,
    Ty jesteś opiekunem sieroty.

                                    (Psalm 10).


    Psalm 10, który rozbrzmiewa dzisiaj w liturgii, należy do pierwszej księgi Psałterza i tradycyjnie przypisywany jest Dawidowi. Jest modlitwą człowieka, który mierzy się z doświadczeniem niesprawiedliwości. Nie odnosi się do konkretnego historycznego wydarzenia, ale ze względu na swój charakter jest modlitwą wielu pokoleń wierzących, którzy wobec zła pozostają bezradni i bezbronni.

    Psalm otwiera bardzo przejmujące pytanie: Dlaczego z dala stoisz, o Panie, ukrywasz się w czasach ucisku?...To wołanie nie jest wyrazem zwątpienia, jest raczej wyrazem szczerej relacji z Bogiem. Psalmista nie boi się powiedzieć Bogu o swoim bólu i niezrozumieniu. Wielu z nas także doświadcza chwil, gdy wydaje się, że Bóg milczy wobec cierpienia, przemocy czy niesprawiedliwości.

    Kolejne słowa psalmisty zwracają naszą uwagę na postawę człowieka bezbożnego. Jest on pyszny, przekonany o własnej sile, uważa, że nie będzie musiał odpowiadać za swoje czyny. Wykorzystuje słabych, oszukuje, zastawia sidła na ubogich. Ten obraz nie stracił nic ze swojej aktualności. Również dzisiaj spotykamy ludzi, którzy wykorzystują swoją pozycję, bogactwo czy władzę, aby krzywdzić innych. Czasem dzieje się to na wielką skalę, a czasem w codziennych relacjach – przez pogardę, wykluczenie czy obojętność wobec potrzebujących.

    Najważniejszym przesłaniem tego psalmu nie jest jednak opis zła, lecz objawienie Boga. Psalmista wyznaje z ufnością: Ty to widzisz: i trud, i cierpienie, patrzysz, by wziąć je w swe ręce. To jedno z najpiękniejszych zdań całego utworu. Bóg nie jest obojętnym obserwatorem historii. Nawet jeśli Jego działanie nie zawsze jest natychmiast widoczne, On dostrzega każdą krzywdę, zna cierpienie człowieka i staje po stronie tych, którzy nie mają obrońcy.

    Psalmista odsłania przed nami oblicze Boga, który jest Ojcem ubogich, sierot i uciśnionych. W Piśmie Świętym ubogi to nie tylko człowiek pozbawiony dóbr materialnych. To również ten, kto doświadcza bezradności, odrzucenia, samotności czy niesprawiedliwości. Taki człowiek może liczyć na szczególną troskę Boga. Nie dlatego, że jest doskonały, ale dlatego, że Bóg jest sprawiedliwy i miłosierny. Jego serce zawsze zwraca się ku temu, kto cierpi.

    

piątek, 17 lipca 2026

Piątek 15. Tygodnia Zwykłego

Rzekłem: "W połowie dni moich
odejść muszę.
W bramach otchłani mnie  opuści
lat moich reszta".

    Mówiłem: "Nie ujrzę już Boga
    na ziemi żyjących,
    nie zobaczę już nikogo
    spośród mieszkańców tego świata.

Rozbiorą moje mieszkanie i przeniosą ode mnie
jak namiot pasterski.
Jak tkacz zwinąłem moje życie,
a Pan jego nić przeciął.

    Nad którymi Pan czuwa, ci ożyją,
    wśród nich dopełni się życie mego ducha.
    Uzdrowiłeś mnie, Panie,
    i żyć dozwoliłeś   (Iz 38,10-12.16)


    Dziś liturgia daje nam w miejsce psalmu modlitwę króla Ezechiasza, jednego z najlepszych królów ludu wybranego, którego panowanie przypada u końca VIII wieku przed Chrystusem.

    Przeprowadził on reformę religijną, usunął bałwochwalstwo i na nowo skierował lud ku Bogu. Był to jednak czas ogromnego zagrożenia. Potężne imperium asyryjskie podbijało kolejne narody, a Jerozolima żyła w cieniu wojny. Właśnie wtedy, gdy ważyły się losy państwa, Ezechiasz ciężko zachorował.

    Wtedy przybył do niego prorok Izajasz, by oznajmić: To mówi Pan: Rozporządź swoim domem, bo ty już umrzesz. Nie będziesz żył dłużejDla króla nie była to jedynie wiadomość o końcu życia. Oznaczała również niepewną przyszłość królestwa, niepewność trwania dynastii Dawida. Nic więc dziwnego, że Ezechiasz zwraca się do Boga z płaczem i modlitwą.

    To modlitwa człowieka, który naprawdę uświadamia sobie własną kruchość. Mówi: W połowie dni moich odejść muszę. W bramach Otchłani mnie opuści lat moich reszta. Ma poczucie, że życie zostało przerwane zbyt wcześnie. Porównuje siebie do pasterskiego namiotu, który można szybko zwinąć, i do tkacza, któremu nagle przecięto nić. To niezwykle sugestywne obrazy pokazujące, jak kruche i przemijające jest ludzkie życie.

    Ezechiasz żył objawieniem, które przyniósł Jezus Chrystus. Stary Testament nie mówi jeszcze jasno o życiu wiecznym. Dlatego król tak bardzo lęka się śmierci. Dla niego oznacza ona wejście w tajemniczą Otchłań – krainę umarłych, gdzie nie będzie już mógł wielbić Boga tak jak na ziemi. 

    Dla nas dzisiaj śmierć jest bramą, która prowadzi do spotkania z Bogiem. Dla Ezechiela oznaczała niepewność, wielką niewiadomą. 

    Ezechiasz nie ukrywa swoich łez. Nie udaje silnego. Przynosi Bogu swój lęk, bezradność i ból. To lekcja dla nas, która mówi, że prawdziwa wiara nie polega na tłumieniu emocji, ale na powierzaniu ich Panu. Bóg nie odrzuca szczerej modlitwy człowieka.

    Czasem i nasze plany zostają nagle przerwane lub zburzone, że coś się kończy zbyt wcześnie; choroba, cierpienie czy trudne doświadczenie odbierają nam poczucie bezpieczeństwa. Historia Ezechiasza przypomina, że nawet w takich chwilach trzeba zwracać się do Boga. On pozostaje Panem naszego życia i naszego czasu. Nie wszystko rozumiemy, ale możemy Mu zaufać.