zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 5 maja 2026

Wtorek 5. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Stanisława Kazimierczyka

    Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe (Dz 14,19b-20).


    Kiedy Jezus wyszedł na spotkanie Szawła pod Damaszkiem i powołał go na swojego apostoła, powiedział do Ananiasza, który widział w Szawle jedynie prześladowcę: idź, bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia

    Misja Pawła w głoszeniu Ewangelii i budowaniu pierwszych wspólnot jest opowieścią o całkowitym oddaniu. Dzisiejsze czytanie z Dziejów Apostolskich to jeden z epizodów, który najlepiej to ukazuje. Uznany za martwego po ukamienowaniu, podnosi się i kontynuuje swoją misję, wracając tam, gdzie niemal został zabity. Skąd bierze się ta głęboka wola, wytrwałość, zaufanie i oddanie, które potrafią pokonać strach, nienawiść, konflikty i wrogość?

    Z tamtego pierwszego spotkania ze Zmartwychwstałym Panem. Z wiary i miłości rodzi się odwaga, która potrafi pokonać każdą trudność, każdą próbę i udrękę. Paweł wie, w kim złożył swoją nadzieję i ufność, a to daje wewnętrzny pokój i wierność wezwaniu, które stało się jego udziałem. 

poniedziałek, 4 maja 2026

Poniedziałek 5. Tygodnia Wielkanocy, wsp. św. Floriana


Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę
za łaskę i wierność Twoją.
Dlaczego mają pytać poganie: 
"Gdzie się ich Bóg znajduje?"

    Nasz Bóg jest  w niebie;
    czyni wszystko, co zechce.
    Ich bożki są ze srebra i złota,
    dzieła rąk ludzkich.

Błogosławieni jesteście przez Pana,
który stworzył niebo i ziemię.
Niebo jest niebem Pana,
ziemię zaś dał synom ludzkim.

                                (Psalm 115)


    Psalm 115, który towarzyszy nam w liturgii,  zawiera prośbę o Boże błogosławieństwo i pomoc. To może wskazywać, że psalmista tworzył tę pieśń w czasie doświadczenia, gdy lud Izraela znajdował w sytuacji krytycznej wobec obcej potęgi. Poganie zdają się szydzić z ludu wybranego, który jest opuszczony przez swojego Boga. 

    Prosząc o pomoc i błogosławieństwo, psalmista rozumie, że wybawienie i inne wielkie rzeczy, których lud doświadcza, są dziełem Boga. Dlatego tylko Bogu należy się chwała, a nie ludziom, nie nam, nawet jeśli mamy udział w Bożym dziele. Chwała należy do Boga i Jego świętego Imienia. Psalmista woła o pomoc Boga, ponieważ w poniżeniu Jego ludu zagrożona jest także chwała samego Boga. Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją

    Psalmista jest świadomy mocy Boga, który przebywa w niebie i stamtąd jako najwyższy władca rządzi całym stworzeniem, tak że nikt nie może się sprzeciwić Jego woli - czyni wszystko, co zechce. Jeśli Izrael jest teraz poniżony, to nie dlatego, że Bogu brak mocy, by go podźwignąć, lecz dlatego, że tak postanowił w swoich tajemniczych zamiarach. Wobec Niego bożki innych narodów nic nie znaczą — są jedynie posągami ze srebra i złota, dziełem ludzkich rąk, i jako takie nie mogą pomagać swoim czcicielom, bo nie ma w nich życia. 

    Izrael wobec pogańskiego świata, którym jest otoczony, jest świadkiem Boga jedynego i głosicielem Jego chwały. Doświadcza błogosławieństwa od Tego, który stworzył niebo i ziemię

    Wszechświat dzieli się na trzy sfery: niebo, ziemię oraz Otchłań - Szeol. W ostatnim wersecie, który nam towarzyszy, psalmista mówi nam, że niebo należy do Pana, jest niebem Pana. Ziemia także należy do Boga, została przez Niego stworzona, ale została dana ludziom. To, czego już dziś nie słyszymy, to prawda o Szeolu, świecie umarłych, gdzie nie istnieje już kult Boga, nie nie rozbrzmiewa Alleluja - tam już nie wychwala się Boga, to jest możliwe na ziemi i w niebie... Pomiędzy niebem a otchłanią znajduje się teraz lud Pana, który głosi chwałę swego Boga: Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę, za łaskę i wierność Twoją.

niedziela, 3 maja 2026

V Niedziela Wielkanocy

  Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy (Dz 6,1).

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! (…) Znacie drogę, dokąd Ja idę” (J 14,1.4).


    Widzieliśmy ich zjednoczonych, ludzi jednego serca i ducha, którzy pomagają sobie we wszystkim, zarówno duchowo, jak i materialnie. Aż do dzisiaj, kiedy to pojawiają się różnice i spory, kiedy pojawia się niezadowolenie i szemranie. Wydaje się normalne, że gdy grupa się powiększa, pojawiają się problemy organizacyjne, nie trzeba od razu dopatrywać się w tym złej woli. Fakt jednak jest taki, że niektórzy poczuli się urażeni. 

    Apostołowie i prowadzona przez nich wspólnota dostosowali się do nowej sytuacji, aby wszyscy mieli co jeść, a modlitwa i posługa Słowa nie uległa osłabieniu. 

    Miło jest usłyszeć słowa pocieszenia w tak niespokojnym świecie. Niech się nie trwoży serce wasze. Dobry Pasterz rozpoczyna tymi  słowami otuchy bardzo głęboką i osobistą przemowę. 

    Jezus nie obiecuje uczniom, że ból zniknie, nie oferuje im utopii ani lepszego świata, oferuje im kotwicę – wiarę. Wiara w Niego jest lekarstwem na niepokój serca.