zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 9 marca 2026

Poniedziałek 3. Tygodnia Wielkiego Postu

Jak łania pragnie wody źródlanej,
tak moja dusza Ciebie, Boże, pragnie.

Dusza moja tęskni do Boga żyjącego,
kiedyż tam przyjdę i pokażę się przed obliczem Boga?

    Przyślij mi światło i swoją troskliwość,
    niechby one wskazały mi drogę
    i poprowadziły na Twą górę świętą
    i do Twojej świątyni.

Chciałbym przystąpić do ołtarza Bożego,
do Boga, który daje radość mojej młodości.
Boże, mój Boże,
chciałbym wielbić Cię na lirze!

           (Psalm 42 i 43 - wg Biblii Pierwszego Kościoła)


    Dzisiaj w liturgii towarzyszą nam słowa dwóch psalmów jednocześnie, chociaż bez uważniejszego spojrzenia trudno to zauważyć. Według niektórych komentatorów te dwa psalmy były kiedyś jednym utworem, a później zostały rozdzielone. Są jak syjamskie bliźnięta, rozdzielone, ale wciąż duchowo wyrażają jedność.

    Autorstwo psalmów jest jednak przypisane różnym twórcom - psalm 42 pochodzi od synów Koracha, lewitów i świątynnych śpiewaków, a psalm 43 samemu Dawidowi. 

    Pierwsza zwrotka pochodzi z psalmu 42 i wypowiada tęsknotę psalmisty, który sięga po obraz świata przyrody. Możemy wyobrazić sobie pięknego jelenia, który na pustkowiu nie może znaleźć wody, która jest niezbędna do przeżycia. To obraz niepokojący, pełen rozpaczy.

    Człowiek może zapomnieć o Bogu, przez większą część życia o Nim nie pamiętać. Ale w pewnym momencie swojego życia, jeżeli będzie uczciwie patrzył na swoje życie, zobaczy, że istnieje taka pustka, którą tylko Bóg potrafi wypełnić. Istnieje pragnienie, które tylko Bóg może zaspokoić. 

    Kiedy przyjdę i ujrzę oblicze Boże? Kiedyż tam przyjdę i pokażę się przed obliczem Boga? Są jakieś okoliczności, które stanowią przeszkodę, by stanąć przez Bogiem. Być może choroba lub zagrożenie ze strony wrogów, na co zdają się wskazywać słowa psalmu. Psalmista pragnie pocieszenia, które może dać tylko Bóg, a doświadczenie choroby, odrzucenia czy prześladowania oraz poczucie nieobecności Boga wywołują pragnienie i tęsknotę za spotkaniem...

    Ześlij światłość i wierność swoją, przyślij swoje światło i swoją troskliwość... Nie tylko po to, by podziwiać majestat i chwałę Boga, lecz by one zaprowadziły na Twą górę świętą i do Twoich przybytków. Prośba o wskazanie drogi i Boże prowadzenie. 

    Psalmista przewiduje już w wierze odpowiedź Boga. Żyje przekonaniem, że jego tęsknota i pragnienie spotkania znajdą pozytywne zakończenie: przystąpię do ołtarza Bożego. Wypełnione spełnieniem obecności serce podejmie wówczas pieśń dziękczynienia i uwielbienia: będę Cię chwalił przy dźwiękach lutni, Boże, mój Boże! 

niedziela, 8 marca 2026

III Niedziela Wielkiego Postu

Synowie Izraela rozbili obóz w Refidim, a lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: „Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?” (Wj 17,3).

A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5).

Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu (J 4, 13b-14).


Na naszej pielgrzymiej drodze ku niebu, drodze wiary, którą Bóg prowadzi nas przez życie, obecne jest doświadczenie kryzysu nadziei. O takich kryzysach nadziei mówi nam dzisiejsza liturgia. Wydarzenie na pustyni w Refidim, o którym mówił nam autor Księgi Wyjścia, było takim kryzysem nadziei. Kryzysem wyrażonym w ostrych słowach oskarżenia.

     O kryzysie nadziei mówi nam też spotkanie przy studni Jakuba w Sychar, spotkanie Jezusa z Samarytanką. Kiedy Jezus proponuje obdarowanie jej wodą żywą, padają pełne wątpliwości słowa.

     Słowo, które daje nam dzisiaj liturgia, przekazuje nam prawdę, że te kryzysy nadziei mogą stać się źródłem jej ożywienia. Wszystko zaczyna się od uświadomienia sobie tego kryzysu.

    Potrzebujemy powrócić do źródła, powrócić do Tego, który w dzisiejszym Słowie objawia się jako jedyny dawca wody żywej, jako specjalista od nadziei, jako Źródło nadziei! 

    Czas Wielkiego Postu jest po to, by obudzić w nas pragnienie, tęsknotę za spotkaniem z Tym, który jedyny potrafi zaspokoić pragnienia naszego serca. 


Czy proszę Jezusa o dar wody żywej, dar Ducha Świętego?


    

sobota, 7 marca 2026

Sobota 2. Tygodnia Wielkiego Postu

    [Młodszy] syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". [Starszy syn] odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu" (Łk 15,21.29a).


    Młodszy syn reprezentuje wszystkich, którzy opuszczają dom i żyją rozrzutnie. A może trzeba powiedzieć, że tych, którzy uczyni to raz, a nawet kila razy. Jest obrazem osób samolubnych, zarozumiałych, którzy szukają spełnienia, żyjąc swoim życiem. Marzy o pieniądzach i o tym, co wydaje się dobrym życiem, z dala od monotonii i nudy rodzinnego domu. Realizuje swój plan, nie dbając o ojca, brata, nie zastanawiając się nawet nad cierpieniem, które wywołuje swoim zachowaniem. 

    Jeśli po roztrwonieniu wszystkiego powraca, to nie z powodu miłości do rodziny czy z powodu wielkiego żalu. Powraca, uznając siebie za nieudacznika, który przegrał wszystko, a jedyne, czego pragnął, to znów zjeść - jak inni słudzy jego ojca. Ale wraca i to go ratuje. 

    Starszy syn jest posłuszny, ale jednocześnie zgorzkniały, surowy, zatruty zazdrością. Zazdrości grzesznikom, których nie ma odwagi naśladować. Wracał z pracy jak zawsze. Nie był nigdy nieposłuszny, ale nigdy też nie kochał, ani brata, ani ojca. Ojciec jest jedynie pracodawcą. A brat jest tylko tym twoim synem. Nie budzi sympatii. 

    Odkąd Jezus opowiedział tę przypowieść, a my potrafiliśmy uznać, że każdy z nas, bez wyjątku, przynajmniej raz opuścił dom Ojca, wiemy, że jedyną szansą jest powrót, powrót w ramiona Ojca. Nawet jeśli z powodu świń i strąków... nawet jeśli brak miłości i żalu. Nawet jeśli towarzyszy nam myśl, że w domu czeka nas tylko trud, praca i status robotnika, trzeba wracać. 

    Ojciec zajmie się nami, ubierze, obuje, ucałuje, tak jak tylko Ojciec potrafi to uczynić. I nie warto przejmować się tym, co sobie myślą starsi bracia, którzy zawsze się pojawią. Naszym zadaniem jest powrót. A co do Ojca, cóż możemy Mu powiedzieć? On wie już wszystko...