zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 28 lutego 2023

Wtorek 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne (Iz 55,10a.11a).

    ...wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie... (Mt 6,8).


    Słowo nawadnia, ożywia, przynosi owoce, rodzi wiarę... Potrzeba jednak zaufania Słowu, zasłuchania w nie, by przyniosło owoc. 

    Wiara rodzi się w naszym dialogu z Panem, w naszej modlitwie, która nie ma nic wspólnego z długimi i skomplikowanymi tyradami, z wielomówstwem.  Modlitwa nie jest też wołaniem o to, czego nam brakuje, albo o to, co się nam wydaje potrzebne.  

    Chrześcijanie są ludźmi, którzy znają całe bogactwo modlitw i jednocześnie mało się modlą. I pewnie jest coś z prawdy w tej ocenie. Bo modlić się to nie znaczy wypowiadać magiczne formułki, zapalać świecę czy palić kadzidło. 

    Dzisiaj już w niektórych kościołach w Polsce (na zachodzie praktykuje się to na dużo większą skalę) wystarczy wrzucić monetę, by zapaliła się elektryczna świeczka lub z automatu popłynęła wybrana modlitwa. Nie trzeba się wysilać. 

    Modlić się to nawiązać intymną relację z Bogiem. Myśleć i żyć według Bożego upodobania. Modlić się, to usiąść z Bogiem, być z Nim blisko, trwać przed Nim, słuchać Go i mówić. Modlić się, to zaufać Bogu, otwierać się na sprawiedliwość, prawdę, dobro...


1. Czy wzrastam w szkole modlitwy? Czy moja modlitwa się rozwija?

poniedziałek, 27 lutego 2023

Poniedziałek 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie" (Mt 25,34b-36).


    Centralną ideą Ewangelii nie jest to, na czym będzie polegało życie wieczne, ale jak do tego życia wiecznego dojść, co zrobić wcześniej, w życiu doczesnym, aby "zagwarantować" sobie to drugie, wieczne życie. 

    Nie oznacza to jednak, że będziemy kupować sobie niebo tym, co robimy, by "zasłużyć" swoimi uczynkami na wieczne życie. Nieba nie da się kupić, jest darem. I niezależnie od tego, ile dobrych uczynków wykonamy, nigdy nie będziemy mogli "zasłużyć" na życie wieczne, które zawsze będzie darem Boga, Jego łaską. 

    Jezus podkreśla postawę, której szuka u swoich uczniów. Dotyczy to naszej relacji do braci i sióstr, szczególnie tych, którzy są głodni, spragnieni, chorzy, pozbawieni wolności. Dziś te słowa niosą w sobie często inne elementy, niż w czasach Jezusa: inne choroby, nowe więzienia i kajdany, nieludzkie warunki życia...

    Słowa Jezusa są jasne i dobitne. Bardziej niż wyjaśnienia, wymagają refleksji. Mnie to uczyniliście. Dla Jezusa jest jasne, że musimy się troszczyć o siebie nawzajem. 

    Stary Testament zaczynał od niższych standardów:  nie kradnij, nie cudzołóż, nie zabijaj, nie mów fałszywie... Dziś jesteśmy proszeni o coś więcej: o zainteresowanie każdą ludzką niedolą, którą możemy zobaczyć u tych, którzy są nam bliscy. 


1. Czy sumienie nie wyrzuca mi jakiegoś konkretnego zaniedbania miłości?

niedziela, 26 lutego 2023

I Niedziela Wielkiego Postu

    Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel (Mt 4,1-3a).


    Trzy dni temu, poprzez obrzęd posypania głów popiołem, znak pokuty i nawrócenia, rozpoczęliśmy okres Wielkiego Postu. 

    Niemal natychmiast, stając wobec wyzwań tego czasu, odkrywamy naszą słabość i kruchość. Ten czas zostaje nam dany jako szansa, aby ożywić naszą relację z Bogiem i innymi; aby w ciszy otworzyć się na modlitwę i opuścić mur naszego zamkniętego „ja”, zerwać kajdany indywidualizmu, odkryć na nowo, poprzez spotkanie i słuchanie, kim jest ten, który idzie obok nas każdego dnia, i aby na nowo nauczyć się kochać go jak brata

    Obraz pustyni w kulturze żydowskiej jest obrazem, który przynosi wspomnienia, który wciąż działa na wyobraźnie i serce.  To fizyczne miejsce, w którym duża grupa niewolników, ludzi pozbawionych godności i tożsamości, ludzi wyrwanych ze swojej przeszłości, uczyła się bycia jednym ludem, poznawać i akceptować siebie, a także ufać Bogu. Wymagało to czasu, potu, łez.    

    Poza tym,  że jest to konkretne fizyczne miejsce, jest to także miejsce duchowe, życiowa sytuacja, czas spotkania z samym sobą, czas rewizji i reorientacji naszego życia. To czas rozeznawania, podejmowania decyzji, zadawania sobie pytania: dokąd iść i z kim. A w tym z „kim” powinniśmy uwzględnić ludzi, wspólnotę wierzących i samego Boga: jaką rolę odgrywają oni w moim życiu.

    Pustynia może być również tym „miejscem”, w którym życie nas czasem stawia, wbrew naszej woli. Każdy z nas może wymienić takie chwile w swoim życiu, kiedy zagubił swoje serce, gdzie wydaje się, że już nic nowego nie ma szans się narodzić, kiedy nasze najlepsze uczucia wyschły, gdzie słońce życia pozostawiło wszystko całkiem suche i popękane.

Momenty pustyni to te, kiedy trzeba podjąć wielkie decyzje dotyczące własnego życia i kiedy w chwili prawdy zawsze jesteśmy sami, bo nikt nie może i nie powinien podejmować decyzji za nas, a ryzyko podejmujemy sami. 

Pustynia to także te chwile, kiedy u naszego boku nie ma już kogoś bliskiego, a nasze serce doświadcza pustki.

Szczególnie w tych trudnych chwilach jesteśmy narażeni na działania złego ducha. Kiedy jesteśmy osłabieni, kusiciel przychodzi ze swoją ofertą. 

Jego cel jest zawsze ten sam: aby człowiek nie stał się tym, do czego powołał go Bóg, kim powinien się stać. Aby odwrócił od drogi, którą Bóg nam powierzył. Abyśmy to, co Bóg nam powierzył dla naszego rozwoju, wykorzystali do pokazania naszej przewagi, do konfrontacji, do szkodzenia, do tworzenia konfliktów. Zły duch zawsze będzie próbował odwrócić nas od dobra. 


1. Co dzisiaj jest moją pustynią? W jakim miejscu czuje się szczególnie atakowany przez złego ducha?

sobota, 25 lutego 2023

Sobota po Popielcu

    Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»  On zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim (Łk 5,27-28).


    Wiemy o tym, że celnicy w czasach Jezusa należeli do najbardziej znienawidzonych w swoim ludzie. I nie brakowało ku temu obiektywnych powodów. Palestyna została podbita przez Rzym, a celnicy byli przedstawicielami okupanta, zdradzili swój lud, kolaborowali z wrogiem, a przy okazji czerpali zyski, zawyżając podatki, które ściągali na rzecz Rzymu. Byli też religijnie nieczyści poprzez swoje kontakty z poganami, którym przekazywali pieniądze. 

    Przebywanie Jezusa z celnikami, a także fakt, że z nimi jadał było skandalem dla bardzo wielu. Przypominał o tym Piotr w Dziejach Apostolskich: wy sami wiecie, jak niewłaściwe jest dla Żyda przestawać z kimś z innego plemienia lub przychodzić do niego. A z drugiej strony widzieli w Nim proroka, który mówił o wierności Bogu. 

    Jezus przełamuje bariery i powołuje Lewiego. Wzywa go, by poszedł drogą naśladowania. Ewangelistom udało się opisać tę scenę z wielką prostotą, ale jednocześnie przekazują przesłanie, które przekracza samo powołanie. 

    Jezus jest tym, który przechodzi obok, patrzy i wzywa swoim autorytetem. Lewi wobec tego spojrzenia i zaproszenia Jezusa zostawia wszystko i rusza za Jezusem. Mistrz z Nazaretu jest wielką wartością, jest jak skarb ukryty w polu, dla którego zdobycia oddaje się wszystko. 

    Tak rodzi się naśladowanie. Centralny punkt relacji Mistrza i ucznia. Pójście za nie jest jedynie dzieleniem drogi, ale jest dzieleniem uczuć, ideałów, dzieleniem życia. Wtedy uczeń może powiedzieć: już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus

    Wraz z wezwaniem Lewiego na drogę naśladowania Jezus tworzy wspólnotę i komunię życia tam, gdzie dla innych było to nie do pomyślenia. Ci, którzy zostali skazani lub sami skazali się na bycie społecznymi wyrzutkami, zostają zaproszeni do stołu. W ich gronie Jezus wypowiada jedną z najważniejszych swoich zapowiedzi: przyszedłem powołać grzeszników. Jezus swoim gestem mówi wyraźnie: to, co uważaliście za bezpowrotnie stracone, dla Boga takie nie jest. Bóg wciąż daje szansę człowiekowi, spojrzenie Jezusa jest tym, które ma moc przemienić ludzkie serce. 


1. Czy nie oceniam zbyt szybko i pochopnie innych? Czy staram się zrozumieć drugiego człowieka?

piątek, 24 lutego 2023

Piątek po Popielcu

    "Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał?" Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich waszych robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości (Iz 58,3-4).

    Wtedy podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?» (Mt 9,14).


    Prawo nakazywało tylko jeden post w roku z okazji święta pojednania (Jom Kipur) - był to post ścisły. Powszechną praktyką było jednak ogłaszanie dni postu z powodu różnych nieszczęść lub klęsk. Ludzie przeważnie podejmowali taki post, ale nie mieli doświadczenia, że ten ich wysiłek jest przez Boga przyjęty. Może Bóg i widział, ale czy przyjął, czy zwracał uwagę? 

    Izajasz wypowiada słowa potępienia, które jest wciąż aktualne. Musimy sobie postawić pytanie: jakie pokutne praktyki, jakie umartwienia są Bogu miłe? W świetle Bożego Słowa możemy zauważyć, że te praktyki są Bogu miłe, które przynoszą jakąś korzyść bliźnim. Poprzez miłość bliźniego możemy doświadczać miłości Boga. Wszelki formalizm i praktyki, które stają się celem samym w sobie, nie znajdują Bożej przychylności. 

    Post jest dobry. Praktykował go Jezus, praktykowali święci i zaleca go Kościół, zwłaszcza w pewnych okresach liturgicznych. Post może nas zbliżyć do Boga i może pomóc nam zachować uwagę, byśmy nie przeoczyli przychodzącego Pana.

    Post jest dobry, ale nie jest najważniejszy. Dopóki Pan młody jest z nami, ważniejsze jest być z Nim, uczyć się od Niego, nie przegapić niczego, o czym mówi. Trzeba się cieszyć z tego, co On dla nas czyni. To miłość jest najważniejsza, jest tak ważna, że nawet post musi być nią przyprawiony. 


1. Czy podejmuję post? Dlaczego i od czego poszczę?

czwartek, 23 lutego 2023

Czwartek po Popielcu

    Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo (Pwt 30,19).

    Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa (Łk 9,23-24).


    W życiu musimy i nieustannie dokonujemy wyborów. Zawsze korzystamy z naszej wolności. To my decydujemy i wybieramy, a nasze wybory wpływają na nasz los. Mamy przed sobą drogę życia i drogę śmierci, ale jakże często je mylimy, szukamy życia tam, gdzie go nie ma. 

    Liturgia zachęca nas do dokonywania właściwych wyborów, unikania pozorów, które mogą sprowadzać na drogę śmierci. 

    Jesteśmy też zaproszeni na początku Wielkiego Postu do zaufania Jezusowi. W naszym nastawionym na przyjemność społeczeństwie, gdzie priorytetem własna wygoda, jasny i wymagający język Jezusa może szokować. Ziemskim przeznaczeniem Jezusa i Jego wyznawców nie jest triumf. Jesteśmy zaproszeni do zrezygnowania z własnych ambicji i tracenia życia, aby je zyskać. 

    Przywódcy polityczni wiele obiecują, aby skłonić ludzi do postawienia krzyżyka przy swoim nazwisku i zdobyć władzę. Jezus unika populistycznych haseł, nie łagodzi wymagań wobec swoich uczniów. 

    Uczeń musi postawić Jezusa w centrum swojego życia i przyjąć ryzyko oraz konsekwencje, które z tego wynikają. 

    Prawdziwa nadzieja ludzkości przekracza bariery i granice tego świata. Życie ziemskie nie jest najwyższą wartością. Krzyż i wyrzeczenie, których żąda się od wyznawców Jezusa, brzmią jak dziwny, niezrozumiały język i pozostają wciąż trudne do przyjęcia. Ale Jezus prowadzi nas tą drogą - drogą, która prowadzi do zysku drogą straty. I jeśli chcemy zyskać, musimy mu zaufać.


1. Czym się kieruję w życiu, dokonując małych i wielkich wyborów?

środa, 22 lutego 2023

Środa Popielcowa

    Uważajcie, by swoich czynów sprawiedliwych nie spełniać przed ludźmi po to, aby was oglądali. Jeśli nie, nie będziecie mieć zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc będziesz spełniał uczynek miłosierdzia, nie otrąbiaj tego przed sobą, jak to robią obłudnicy... Kiedy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy... Gdy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy... (Mt 6, 1-2.5.16).


    Rozpoczyna się Wielki Post. Rozpoczyna się wymownym gestem, który uświadamia nam bardzo wyraźnie naszą ludzką kondycję jako pielgrzymów na tej ziemi - przemijamy... A w naszym pielgrzymowaniu i przemijaniu nie wszystko robimy dobrze, bo jesteśmy ograniczeni, bo jesteśmy ludźmi...

    Potrzebujemy tego czasu, aby zajrzeć w głąb naszego serca. Nie zdając sobie z tego sprawy, w pędzie życia, gromadzimy tysiące bezużytecznych rzeczy, które w najlepszym przypadku niczemu nie służą, a czasem po prostu nam szkodzą i przeszkadzają. Nie chodzi tylko o materialne rzeczy, ale o nasze nawyki, postawy, gesty, które przy bliższym spojrzeniu rozpoznajemy jako mało ewangeliczne, a czasem anty ewangeliczne. Wielki Post może być szansą, by dokonać oczyszczenia, które pozwoli kontynuować pielgrzymkę wiary bez zbędnego balastu. 

    Symboliczny gest popiołu wzywa do nawrócenia. Popiół symbolizuje naszą kondycję grzeszników, którzy przez ten gest otwierają się przed Bogiem i braćmi, wyznając winy. 

    I jesteśmy zaproszeni do nawrócenia, a Słowo wskazuje nam trzy kierunki:

* czyny miłosierdzia, które często sprowadzamy do jałmużny. Są skierowane ku tym, którzy w jakimkolwiek sensie mają mniej. Można wspierać materialnie, pomagając ubogim, ale czynami miłosierdzia będzie także dzielenie się przebaczeniem, wszelkie gesty wsparcia i pomocy, poświęcony czas. Czasem łatwo jest dać jakiś grosz, a dużo trudniej ofiarować drugiemu swój czas i uwagę...

* modlitwa kieruje nas ku Bogu. Zaczyna się od zasłuchania w Boże Słowo, a później jest trwaniem - osobistym, rodzinnym, wspólnotowym, w Jego obecności. Czas Wielkiego Postu to czas robienia miejsca dla Boga w naszym życiu. 

* post jest skierowany na nas, mówi o rezygnacji z nadmiaru, z konsumpcjonizmu. Jesteśmy zaproszeni nie tylko do tego, by zmniejszyć nasze posiłki i zrezygnować z jedzenia do syta czy mięsa w piątki. Post jest zaproszeniem do porzucenia tego, co drugorzędne, co może jest nawet dobre, ale nie jest konieczne, aby otworzyć swoje serce na wartości najważniejsze. 

    Potrzebujemy tego czasu, który Bóg daje każdemu z nas jako szansę. 


1. Jak podchodzę do czasu Wielkiego Postu. Czym on dla mnie jest?

wtorek, 21 lutego 2023

Wtorek 7. Tygodnia Zwykłego

    Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj! (Syr 2,1-2.6).

    Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» I rzekł do nich: «Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!» (Mk 9,33.35).


    Syrach, jak dobry ojciec, daje wskazania dzieciom, kilka praktycznych rad na chwilę pokusy. I przestrzega nas - przygotuj swą duszę na doświadczenie, na walkę! Bo pokusa zawsze jest z nami jak cień, który nam towarzyszy. W doświadczeniu i walce powinniśmy zachować ufność, bo przez nie wierność się wypala jak złoto. 

    Jezus rozpoczyna swoją drogę ku Jerozolimie, gdzie będzie wydany w ręce ludzi. Ale wstępuje do swojego miasta, do Kafarnaum, do domu Szymona i Andrzeja. To tu ma miejsce kolejna lekcja, której udziela uczniom. 

    Uczniowie szli z Nim, byli fizycznie blisko, a jednocześnie bardzo daleko. Można zaryzykować stwierdzenie, że Jezus idzie w osamotnieniu - uczniowie nie rozumieją, kłócą się, nie mają odwagi pytać. Dwa różne światy, które idą obok siebie. 

    Nikt z nas nie jest wolny od ambicji, nikomu nie jest obca pokusa władzy, znaczenia, panowania nad innymi. To szatańska pokusa. Jezus wskazuje na inny model - rezygnację, uniżenie, służbę. A to wymaga samozaparcia, rezygnacji z własnych interesów i dużej dojrzałości. 


1. Czy potrafię zachować cierpliwość w trudnych doświadczeniach?

poniedziałek, 20 lutego 2023

Poniedziałek 7. Tygodnia Zwykłego

    Jezus zapytał ojca: «Od jak dawna to mu się zdarza?» Ten zaś odrzekł: «Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam!». Jezus mu odrzekł: «Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy» (Mk 9,21-23).


    Uzdrawianie i litowanie się nad potrzebującymi stanowią charakterystyczny rys działania Jezusa. Znaki towarzyszą nauczaniu. Kiedy Jezus dokonuje znaków i cudów, to nie po to, by się popisać, bo to prowadziłoby do zniekształcenia obrazu Boga, który starał się na wszelkie sposoby oczyścić z ludzkich naleciałości, lecz aby coś przekazać. 

    To właśnie ukazuje historia z dzisiejszej Ewangelii. Bóg nie pozostaje obojętny wobec ludzkiego cierpienia, ale Jezus kieruje swoją uwagę  nie tylko na cierpiące dziecko; wszyscy wokół otrzymują lekcję, która jest skierowana także do nas. 

    Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy. Działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, a ufaj, jakby wszystko zależało od Boga i tylko od Boga.

    Wątpliwości zdarzają się nam wszystkim i nadal będą się pojawiać. Ale ufność jest tą rzeczywistością, o którą Jezus prosi nas często. Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Ufaj w moc Boga, ufaj Opatrzności, która kieruje zawiłościami historii, ufaj w dar przebaczenia i przemieniającą moc miłości, ufaj, że Ten, który cię zrodził i powołał, doprowadzi swoje dzieło w tobie do szczęśliwego końca. Pozwól się prowadzić Bogu. 


1. Czy przyjmuję wątpliwości w wierze jako zaproszenie do zaufania i poszukiwania u Boga odpowiedzi?

niedziela, 19 lutego 2023

VII Niedziela Zwykła

    Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (Mt 5,43-45).


    Jezus uświadamia nam, że mamy wrogów, mamy nieprzyjaciół, że sami możemy i pewnie przez kogoś jesteśmy tak odbierani – jako wrogowie, jako zagrożenie. 

    Nigdy nie jesteśmy całkowicie wolni od egoizmu, który prowadzi nas do redukowania relacji z innymi, nawet z Bogiem do swoistej wymiany korzyści. 

    Kiedy egoistyczny interes kieruje naszym relacjami, ulegają one całkowitemu wypaczeniu.  Owoce zrodzone z osobistego spotkania więdną, gdy próbujemy je zawłaszczyć, staramy się je zdobyć, zamiast otrzymać je i przyjąć jako dar. 

    Potrzebujemy być kochani, ale miłości nie można żądać, musi być darmo dana. Nie otrzymamy też miłości, jeżeli pozostaniemy bierni – my także musimy wystawić na próbę naszą wolność, otworzyć się na miłość, na kogoś drugiego  naszym życiu. 

    Miłość, do jakiej zaprasza nas Bóg, jest możliwa tylko wtedy, gdy czerpiemy ze źródła miłości, którym jest Bóg, źródła, które zostało nam otwarte w Jezusie Chrystusie. 


1. Czy staram się przezwyciężać własny egoizm w relacjach z innymi?

    


sobota, 18 lutego 2023

Sobota 6. Tygodnia Zwykłego

    Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy (Hbr 11,1).

    Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich (Mk 9,2).


    W podróży życia są chwile ciemności i chwile światła; na drodze naśladowania Jezusa są chwile zagubienia i chwile pocieszenia. 

    Dziś Słowo mówi nam o chwili światła, które dane jest uczniom, Mogą odkryć prawdziwą tożsamość Jezusa, który przychodzi, aby wypełnić to, co zapowiadało Prawo (Mojżesz) i Prorocy (Eliasz). 

    Ojciec zaprasza do słuchania swojego Słowa, które przyoblekło się i ukryło w ludzkim ciele. Ojciec wskazuje na Syna, w którym dał nam wszystko; On jest Drogą, która prowadzi nas do Boga i Prawdą, o istnieniu i świecie; On jest Życiem, które otwiera przed nami horyzonty, których nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, sięgające poza granice śmierci. On jest Wodą, która gasi wszelkie pragnienie ludzkiego serca, Światłem, które rozświetla każdą ciemność, Chlebem, który daje siłę wobec każdego zmęczenia, Słowem, które nadaje sens wszystkiemu... nawet krzyżowi.

    W Jego blasku i świetle wszystko nabiera nowego znaczenia. Czasami chcielibyśmy zatrzymać tę chwilę, pozostać i trwać wobec światła. Ale to tylko chwila. I my również, jak Piotr, otrzymujemy zaproszenie, by zejść z góry, do doliny, gdzie biegnie codzienne życie. Ale mamy wciąż żyć tym światłem i tym horyzontem naszego przeznaczenia, który On nam ukazuje. 

    Temu służą wszystkie chwile pocieszeń, które Bóg nam daje, byśmy wytrwali w wierze pośród codzienności dalekiej od niezwykłego blasku.


1. Jakie wydarzenie z mojego życia jest taką górą Tabor, momentem dotknięcia przez Boga, które pozwala mi trwać przy Nim pośród codzienności?

piątek, 17 lutego 2023

Piątek 6. Tygodnia Zwykłego

    Gdy mieli już cegły zamiast kamieni, a jako zaprawy murarskiej mogli używać smoły, powiedzieli: "Wybudujmy sobie miasto i postawmy wieżę, tak by jej szczyt sięgał firmamentu nieba. Zadbajmy o rozgłos naszego imienia, zanim rozproszymy się po całej ziemi (Rdz 11,3b-4).

    Jezus powiedział: "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyprze siebie, niech weźmie krzyż swój i niech idzie moimi śladami (Mk 8,34).


    Pierwsza zapowiedź męki i zmartwychwstania jest dla uczniów nie tylko niespodziewana, ale przede wszystkim niezrozumiała: Jezus ma w zanadrzu triumf, ale najpierw musi poddać się wyszydzeniu, potępieniu i śmierci na krzyżu.

    Kiedy te słowa padły  Piotr, niesiony poczuciem przyjaźni, za wszelką cenę chce zapobiec cierpieniu Mistrza, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że jego dobre serce jest wykorzystane przez złego, by kusić. Powraca ten sam zły duch, który spotkał Jezusa na pustyni, i próbuje nakłonić Jezusa do zorganizowania sobie życia, własnej przyszłości, na swój sposób, dla własnej wygody i uznania tłumów. 

    Jezus wykorzystuje tę sytuację, aby wyjaśnić uczniom, że droga do chwały prowadzi przez krzyż, a oni jako uczniowie będą nimi tylko dzieląc wraz z Nim doświadczenie krzyża.

    Mieszkańcy Babel chcą zorganizować swoje życie według własnych pragnień, poza Bogiem. Chcą sięgnąć nieba, być jak Bóg. Ponawiają w pewien sposób grzech pierwszych ludzi.

    Próbując szukać szczęścia na własną rękę, człowiek raz po raz doświadcza niepowodzeń i rozczarowań. Ale starając się dawać siebie innym, potrafimy być szczęśliwi i doświadczać spełnienia. 


1. Na ile w moim planowaniu życia jest obecne poszukiwanie Bożych zamiarów wobec mnie?

czwartek, 16 lutego 2023

Czwartek 6. Tygodnia Zwykłego

    Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?» Ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz» (Mk 8,27.29).


    Jezus dokonuje przeglądu swojej osoby zanim wyruszy w kierunku Jerozolimy. Pierwszym pytaniem skierowanym do uczniów Jezus wyznacza scenę. To jest pytanie dotyczące tego, co inni o Nim myślą. Uczniowie nie mają problemu z udzieleniem odpowiedzi - znają różne opinie. Atmosfera wydaje się spokojna, odpowiedź pozytywna - Jezus będzie zadowolony.

    Opinia tłumów nie jest jednak dla Jezusa najważniejsza. Jezus szuka czegoś innego. To było tylko przygotowanie do bardziej osobistego pytania. I to pytanie zaskakuje, to już nie łatwe pytanie, a odpowiadając, można się skompromitować. Jezusa nie da się oszukać. A to pytanie wzywa do jasnego opowiedzenia się, wyjaśnienia osobistego stosunku do Jezusa. Dlaczego idziesz za Mną?, co zobaczyłeś we Mnie, co sprawia, że za Mną idziesz? Jak daleko jesteś gotów iść w tym pójściu za Mną? Czy myślisz, że inni widzą spójność między twoimi deklaracjami o pójściu za Mną, a twoim życiem?

    Jak przy innych okazjach, na szczęście, w wyrywa się z odpowiedzią i trudno znaleźć lepszą odpowiedź. Oddychają z ulgą. Jezus rzeczywiście był dla nich Mesjaszem, Panem, Synem Bożym, ale to ich doświadczenie jest jeszcze bardzo kruche i ubogie, jak bardzo rozmija się ich wyobrażenie Mesjasza z tym, które realizuje Jezus. 

    Jezus pokazuje uczniom, co musi się stać, aby rzeczywiście dokonało się dzieło Mesjasza. Wyjaśnił im wszystko, ale oni jeszcze nie rozumieją. Spontaniczność Piotra pozwala im zobaczyć, że ich sposób rozumienia mocno odbiega od drogi Jezusa.

    Później, dużo później, Piotr i apostołowie będą umieli myśleć po Bożemu, a w konsekwencji poprzez męczeństwo dadzą swoją odpowiedź na pytanie, drugie pytanie spod Cezarei Filipowej.


1. Kim dla mnie, nie dla innych, jest Jezus Chrystus?

środa, 15 lutego 2023

Środa 6. Tygodnia Zwykłego

    Pan rzekł do siebie: «Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem. Będą zatem istniały, jak długo trwać będzie ziemia: siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc» (Rdz 8,21-22).

    Przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: «Czy widzisz co?» (Mk 8,22b-23).


    Inna jest sytuacja tego, który widzi, od tego który nie widzi, niewidomego od widzącego; jakże inna jest sytuacja tego, który mówi: widzę ludzi, dostrzegam ich niby drzewa, od tego, o którym można powiedzieć: widział wszystko jasno i wyraźnie

    Ciemność jest złym doradcą, powoduje potknięcia, uniemożliwia chodzenie po właściwych ścieżkach, jest źródłem smutku. Tęsknimy za światłem i potrzebujemy światła

    Nie dziwimy się, widząc w Ewangelii niewidomych proszących Jezusa o przywrócenie im wzroku, czy też innych ludzi, przyprowadzających do Jezusa niewidomych, aby ich wyleczył ze ślepoty. 

    Tęsknimy za światłem, potrzebujemy światła, pragniemy światła, ale potrzebujemy czegoś więcej niż światła.

    Wiele razy pojawiało się w historii takie myślenie, że ktoś, kto ma światło, ten zna dobro i będzie czynił dobro. Tak myślał Sokrates i wielu innych filozofów. 

    Historia człowieka zapisana na kartach Biblii, a także zapisana w ludzkiej pamięci, przeczy tej pełnej dobrych intencji teorii Sokratesa. Bóg umieszczając człowieka w rajskim ogrodzie, oświecił go swoim światłem, pokazując mu drogę dobra i przestrzegając przed złem. I chociaż pierwsi rodzice posiadali światło, poszli wbrew otrzymanemu światłu. Znali dobro i nie poszli drogą dobra. 

    Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Nieszczęsny ja człowiek! - będzie wołał św. Paweł. Sam Bóg również mówi dzisiaj o tym nastawieniu ludzkiego serca: Nie będę więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości

    Musimy wciąż prosić Jezusa, aby sprawiał, że będziemy widzieć wyraźnie, by usuwał nasze ciemności, ale także i o to, byśmy mieli odwagę do życia według wskazań światła, o siłę do trwania na ścieżkach dobra, które światło ukazuje i nakazuje czynić. 

    Potrzebujemy czegoś więcej niż światła. Potrzebujemy odważnego i konsekwentnego kroczenia za światłem.


1. Czy jestem konsekwentny w tym, co rozpoznaję jako Boże wskazania?

wtorek, 14 lutego 2023

Wtorek 6. Tygodnia Zwykłego, Święto św. Cyryla i Metodego

    Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał (Łk 10,1).


    Jezus powołuje i powierza misję. Nie ma powołania bez misji. Ci, którzy są powołani - uczniowie, m wszyscy - są zawsze posłani, są apostołami. Jeśli chrześcijanin nie czuje się apostołem, nie czuje się posłanym, trudno mu też czuć się autentycznym uczniem Jezusa. 

    Dzisiejsza liturgia ukazuje nam wzór apostołów w osobach świętych Cyryla i Metodego, apostołów Słowian, braci krwi i wiary. I wskazuje na pewne cechy, których nie może zabraknąć niosącym orędzie Jezusa, bez względu na czas:

* darmowość. Dzisiaj, kiedy, być może bardziej kiedykolwiek, świat wydaje się wielkim sklepem, gdzie wszystko, nawet to, co najświętsze, jest sprzedawane i kupowane, gdzie także każdy z nas ma swoją cenę, Jezus wysyła swoich uczniów bez pieniędzy, torby czy sandałów. 

    Jezus nie dyskwalifikuje ludzkich środków, technologii, radia, telewizji czy Internetu, ale szuka przejrzystości przekazu. Środki są w porządku, ale nie mogą stać się celem. Nigdy nie można stracić z oczu tego, co najważniejsze. 

* pokój i delikatność. Najpierw przekaż orędzie pokoju. Jezus po zmartwychwstaniu bardzo będzie nalegał na pokój, czyniąc go wartością ewangeliczną.

    Tak rozumiany pokój nigdy nie jest narzucany siłą, zewnętrznym wsparciem politycznym, ekonomicznym czy militarnym. Pokój wypływa z przekonania co do tego, co się głosi. Pierwszą postawą apostoła Jezusa, gdziekolwiek jest, jest dawanie pokoju.

    A to jest możliwe tylko przy postawie delikatności. Ponad przesłaniem, ponad środkami, których używamy do jego przekazania, jest miłosierdzie i współczucie, serce Boga, który jest zawsze życzliwy i miłosierny, którego mamy być znakiem. 


1. Czy widzę swoją przynależność do Kościoła jako powołanie i posłanie?

poniedziałek, 13 lutego 2023

Poniedziałek 6. Tygodnia Zwykłego

    Rzekł Kain do Abla, brata swego: «Chodźmy na pole». A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go. Wtedy Bóg zapytał Kaina: «Gdzie jest brat twój, Abel?» On odpowiedział: «Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?» Rzekł Bóg: «Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi! (Rdz 4,8-10).


    Zło, jego niemal nieustanna obecność wśród nas, w naszej historii, jest tajemnicą. Nie chodzi tylko o zło w postaci choroby czy śmierci. Jest też zło nienawiści, kłótni, odwetu; zło, które przenosi się między rodzinami i rodzeństwem, między sąsiadami i współpracownikami, między ludami i narodami czy państwami. 

    Pierwszy obraz tego zła przedstawia nam autor Księgi Rodzaju, opowiadając historię Kaina i Abla. Poczucie winy będzie prześladowało Kaina do końca życia. Tego typu zachowania, a także konflikty i wojny nie są niczym nowym. I wydaje się, że krew nieustannie głośno woła, krew zabitych.

    Każdy, kto choć trochę dotknął historii, potrafi zrozumieć, co potrafimy wzajemnie sobie zrobić. W odległej przeszłości, w bliskiej przeszłości i dzisiaj. 

    Czy zatem jest nadzieja? Do niej jesteśmy wezwani. W pierwszym czytaniu jest jeden fakt, który powinniśmy mieć na uwadze: Bóg nie chce śmierci przestępcy. Kain jest chroniony boskim znakiem, aby nikt go nie zabił. Bóg, który nas stworzył, który objawił się nam w Jezusie jako Ojciec wszystkich żyjących, jest Bogiem życia, a nie śmierci. On nie chce, aby człowiek zabijał człowieka. 

    Pamiętam głośno relacjonowany przez media zamach na sędziego Falcone, który doprowadził do skazania wielu włoskich mafiozów. Wdowa po zamordowanym w tym zamachu policjancie, pośród całego bólu związanego ze stratą męża, a także cierpienia, jakie każdego dnia niosły działania mafii ze społeczeństwem i państwem, skierowała się do uczestników pogrzebu ze słowami przebaczenia i nadziei.  Zwróciła się także do tych, którzy dokonali zamachu, zapraszając do przemiany i nawrócenia. Ból, a jednocześnie głęboka obecność wiary, która wzywa do nadziei i życia.

    Nie chodzi o negowanie bólu i cierpienia. To niemożliwe. Ale pośród bólu mamy wciąż być świadkami nadziei, której źródło jest w Jezusie, bo w Niego wierzymy. Jakiego innego znaku potrzebujemy, niż Jezusa, który za nas oddał z miłości swoje życie?


1. Czy nie wykluczam kogoś z kręgu przebaczenia, do którego jestem wezwany?

niedziela, 12 lutego 2023

VI Niedziela Zwykła

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni (Mt 5,17-18).


Kiedy wchodzimy w Ewangelię i wsłuchujemy się w słowa Jezusa, kontemplujemy Jego czyny, możemy dojść do wniosku, że Jezus wywraca Prawo Starego Testamentu. To zresztą zarzucali mu również uczeni w Piśmie i faryzeusze. 

    W słowach kazania na Górze Jezus zaprzecza takim insynuacjom: nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Prawo Starego Testamentu, dane człowiekowi przez Boga na Synaju, ma wartość wieczną i musi być przestrzegane do ostatniego przecinka. 

Czy zatem nie ma tu jakiejś sprzeczności między słowami Jezusa, a Jego późniejszym zachowaniem? 

     Wypełnić oznacza doprowadzić do pełni, do doskonałości. Jezus w duchu błogosławieństw podejmuje interpretację przykazań  i wskazuje na ich głębię. Mówi nie tylko o prawie (jak czynili to faryzeusze i uczeni w Piśmie), ale o prawie i prorokach. 

    To już pokazuje, że interpretuje prawo poprzez pryzmat prorockich natchnień, które krytykowały pusty legalizm i odwoływały się do prawa wypisanego w ludzkim sercu, do miłosierdzia i troski o potrzebujących. Wypełnienie prawa nie polega zatem na zewnętrznym przestrzeganiu zapisów, pełnię Prawu nadaje odnowione i oczyszczone serce. 

     Jezus, który wzywa nas do bycia miłosiernymi wobec słabości innych, zna także nasze słabości i bierze je pod uwagę. Nie jest rabinem, który komentuje prawa, zastępuje jedne drugimi, łagodzi lud zaostrza ich rozumienie. Jezus jest nauczycielem, który pokazuje nam nowy styl życia, który sam rozpoczyna i sam staje się prawem dla swoich uczniów. Wypełnienie prawda, do ostatniej kropki, oznacza naśladowanie Jezusa i przyjęcie Jego sposobu życia. To On jest radykalnym wypełnieniem Prawa.


1. Czy potrafię spojrzeć na przykazania jako drogowskazy do szczęśliwego życia, czy są jedynie trudnym zobowiązaniem religijnym?



sobota, 11 lutego 2023

Sobota 5. Tygodnia Zwykłego

    Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących. Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich (Rdz 3,20-21).

    Jezus przywołał do siebie uczniów i rzekł im: «Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść (Mk 8,1b-2).


    Kiedy wchodzimy w dzisiejszy fragment z Księgi Rodzaju, może się wydawać, że dominuje w nim osąd i wyrok, a to nie budzi pozytywnych uczuć. Surowość kary może przytłoczyć. 

    Pojawiają się też negatywne reakcje ludzi, złe emocje i oskarżenia. Mężczyzna oskarża Ewę, że podała mu owoc, a Boga, że ją stworzył. Kobieta oskarża węża. A wszystko przepełnione strachem, wstydem. Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za to, co się stało.

    Warto jednak zobaczyć Boga, który przed wypędzeniem człowieka z rajskiego ogrodu, otwiera przed nim drogę nadziei. Pojawia się imię Ewy, Matki Życia, matki wszystkich żyjących. Rzeka życia zostaje otwarta i płynie. A Bóg pochyla się nad człowiekiem i okrywa nagość porażki i wstydu. Nie wszystko jest przekreślone, nawet jeśli odtąd nie będzie już tak, jak było przed upadkiem.

    Litość Boga wobec człowieka objawia się w pełni w osobie Jezusa. Żal mi tego tłumu... Współczucie nie ogranicza się do słów. Jezus przychodzi, aby człowiek mógł mieć życie. 


1. Czy często zdarza mi się uciekać przed odpowiedzialnością za popełnione zło?

piątek, 10 lutego 2023

Piątek 5. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Scholastyki


    Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę (Mk 7,31-32).


    Geografia Ewangelii Marka została pomylona, ponieważ droga z Tyru do Dekapolu i nad jezioro Genezaret nie prowadzi przez Sydon (po aramejsku beSaida), lecz przez Betsaidę. To i tak było ok. 50 km.

    Stałym elementem, który pojawia się w Ewangelii Marka, jest zwycięstwo Jezusa nad duchami nieczystymi, które często trzymają człowieka w niewoli i pozbawiają go wolności. 

    Czasem trudno nam zrozumieć mentalność tamtych ludzi, którzy w każdej chorobie starali się widzieć działanie złego ducha. Dziś mamy inną wiedzę medyczną i nie powinniśmy we wszystkim szukać nadprzyrodzonych przyczyn, kiedy można znaleźć wyjaśnienie przyczyn na drodze naturalnej, w oparciu o wiedzę. 

    Sam Jezus unikał zresztą takich prostych tłumaczeń, a kiedy uczniowie zapytają go, dlaczego człowiek urodził się niewidomy: kto zgrzeszył, on czy jego rodzice, odpowie: ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice... 

    Wiara i ufność w Boże Słowo nie każe nam rezygnować z naukowych osiągnięć, chociaż zawsze powinniśmy posiadać krytyczny zmysł, by nie uznawać każdego ludzkiego osiągnięcia za sukces... Kiedy wchodzisz do kościoła, zdejmij kapelusz, ale nie pozbawiaj się głowy, powiedział Chesterton. Celem Ewangelii nie jest poszukiwanie przyczyn choroby, ale ukazanie, że Bóg nie jest obojętny wobec ludzkiego cierpienia, współczuje nam i przychodzi z pomocą. 

    Jezus nie położył jednak kresu ludzkiemu cierpieniu, ono wciąż pozostaje uciążliwym towarzyszem naszej drogi. Sam przyjął na siebie ludzkie cierpienie i niedolę, od pierwszych dni wcielenia. Pokazał jednak, że ostatnie słowo nie należy do cierpienia i śmierci, lecz do życia. 


1. Czy nie traktuję wiary jako formy zwolnienia z wysiłku ewangelicznego krytycyzmu wobec wszystkiego, co mnie otacza?

czwartek, 9 lutego 2023

Czwartek 5. Tygodnia Zwykłego

    Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta» (Rdz 2,22-23).

    Usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, upadła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka rodem, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki (Mk 7,25-26).


    Przemoc domowa i dyskryminacja ze względu na płeć, mają się całkiem dobrze w XXI wieku. Istnieją nawet kultury, w których wyższość mężczyzn nad kobietami jest uważana za coś naturalnego i oczywistego.

    Księga Rodzaju ukazuje prawdziwy zamysł Boży. Chociaż tekst naszpikowany jest metaforami, łatwo odkryć w nim prawdziwy sens. Bóg stworzył człowieka jako istotę społeczną, jako mężczyznę i kobietę. Oboje są równi w godności, co wypowiada Adam dziękując za pojawienie się kobiety. Stworzeni z kruchej materii oboje cieszą się tym samym tchnieniem życia - tchnieniem samego Stwórcy.

    Dla Jezusa uzdrawianie jest sposobem okazywania miłości. Dziś przychodzi do niego kobieta przepełniona bólem, rozpaczą ale i odwagą. Ból tej matki nie zna granic, podobnie jak jej odwaga i determinacja. 

    Przyzwyczailiśmy się widzieć Jezusa czule przyjmującego chorych. Wobec tej kobiety, poganki i cudzoziemki, Jezus jest surowy. Można być zaskoczonym ostrością Jego słów. 

    Ale ta matka pełna bólu i odwagi, potrafi przyjąć ostre słowa. Wie, że to, o co prosi, nie jest niesprawiedliwe, daje odpowiedź pełną inteligencji i pewności. To, czego chce ta kobieta jest tym, czego chce Bóg: ona nie chce cierpienia i zła dla swojej córki, a Bóg nie chce, by Jego dzieci cierpiały. 

    Jak ludzki ból nie zna granic, tak nie zna granic współczucie Boga. Do Niego dochodzi się przez wiarę, a nie przez przynależność do narodu czy rasy. Bóg jest blisko tych, którzy cierpią.


1. Czy w trudnościach proszę Boga o pomoc z determinacją i wiarą?

środa, 8 lutego 2023

Środa 5. Tygodnia Zwykłego

    Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz»(Rdz 2,15-17).

    Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym (Mk 7,15).


    Pan Bóg umieścił człowieka w bujnym ogrodzie, w dobrym miejscu. Daje człowiekowi wszystko, co potrzebne do życia i zleca zadanie, by ten ogród uprawiał, dbał o niego. Człowiek otrzymuje to, co jest mu potrzebne do szczęśliwego życia i otrzymuje wskazanie, jaką drogą powinien iść. Bóg wskazuje drogę do szczęścia, ale również przestrzega przed wyborem złej drogi. 

    Człowiek dokona wyboru, który dokona się w jego sercu. 

    Zadaniem człowieka jest to, by przede wszystkim zatroszczyć się o swoje serce. Powód jest jasny - wszystkie nasze działania, reakcje, decyzje, nasze uczucia, wypływają z serca. 

    Zadbać o serce to zadbać o to, czy pójdzie się drogą dobra czy zła. Z dobrego serca wypływa dobro, ze złego wypłynie zło. 

    Ponieważ każdy z nas nosi w sercu ranę grzechu pierworodnego, jedną z naszych próśb jest ta, by Jezus przemieniał nasze serce na wzór Serca swojego. Prośmy, by miłość Boża rozlała się w naszych sercach przez Ducha Świętego, który został nam dany, który jest darem Chrystusa dla Jego uczniów. 


1. Czy dbam o dobro serca?

wtorek, 7 lutego 2023

Wtorek 5. Tygodnia Zwykłego

    Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając. Oto są dzieje początków po stworzeniu nieba i ziemi (Rdz 2,2-4).

    Znosicie słowo Boże przez waszą tradycję, którąście sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie» (Mk 7,13).


    Autor Księgi Rodzaju w poetycki sposób wyraża jedną z prawd wiar: Bóg jest Stwórcą nieba i ziemi oraz wszystkiego, co w nich jest.  W sposób szczególny upodobał sobie Bóg człowieka spośród wszystkich stworzeń, tylko o człowieku powiedział: uczyńmy człowieka na nasz obraz... I to właśnie człowiekowi daje wszystkie owoce ziemi i panowanie nad wszystkimi żywymi istotami.

    Takie jest nasze pochodzenie. Nie przyszliśmy na ten świat przez przypadkowe zderzenie gwiazd. Wyszliśmy z kochających rąk Boga. Jemu tylko zawdzięczamy życie, które dał nam przez naszych rodziców. I On też przygotowuje dobry koniec naszej podróży. Bóg nie chce, aby nasze życie, które od Niego otrzymaliśmy, skończyło się na progu śmierci. Pragnie naszego szczęścia, wiecznego szczęścia.

    Jezus pokazuje faryzeuszom, że zachowując tradycję, omijają Boże Prawo i nie są posłuszni Słowu Bożemu.

    Musimy przyznać, że przez XXI wieków chrześcijaństwa, zostało ono wypełnione licznymi normami, tradycjami, które mogły powstać w dobrej wierze, w określonym czasie i kontekście, próbując nawet znaleźć uzasadnienie w Ewangelii. 

    Wszystko jednak musi być na właściwym miejscu. Zarzut Jezusa może odnosić się także do nas - czasami połykamy wielbłąda, a cedzimy komary. Nie wszystko ma taką samą wartość. Wartości głoszone i przeżywane przez Jezusa, jak miłość, prawda, przebaczenie mają najwyższą wartość. Wszystkie inne ludzkie tradycje i zwyczaje mają wartość względną, a ich celem jest ukierunkowanie naszego życia na wartości ewangeliczne. I kiedy dochodzi do starcia pomiędzy naszą tradycją a Ewangelią, wybór pozostaje jeden - Ewangelia. 


1. Jak układam swoją hierarchię wartości?

    

poniedziałek, 6 lutego 2023

Poniedziałek 5. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Pawła Miki i Towarzyszy

    Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre (Rdz 1,12).


    Autor Księgi Rodzaju nie znał ekologicznych zmartwień wypowiedzianych w encyklice Laudato Si, nie znał tym bardziej ekstrawagancji współczesnych obrońców przyrody i zielonych, którzy nie mogą spokojnie zasnąć, przejmując się usychaniem lub znikaniem chwastu z syberyjskiej tundry, ale jednocześnie nie widzą problemu w hasłach nieograniczonej aborcji i eutanazji. 

    Bóg chrześcijan  (i Żydów) jest bardzo z tego świata, jest Stwórcą i miłośnikiem piękna, materii. do tego stopnia, że sam stał się Człowiekiem. 

    Kiedy kontemplujemy świat oczami serca, jak czyni to biblijny autor, widzimy go jako wielką świątynię. Nie ma chaosu, ale harmonijna całość. Świat ma swoje sklepienie, swoje dekoracje. Gwiazdy wyznaczają święta, zapraszają do oddania czci Twórcy. Tak czynili święci: Pochwalony bądź, Panie mój, ze wszystkimi Twymi stworzeniami, szczególnie z panem bratem słońcem, przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz. I ono jest piękne i świecące wielkim blaskiem: Twoim, Najwyższy jest wyobrażeniem - wołał św. Franciszek. 

    Patrzmy na to, co istnieje, oczami Boga: widział, że wszystko było dobre


1. Czy potrafię zachwycić się światem i widzieć go jako księgę, przez którą Bóg mówi mi o swojej miłości?