zachód słońca

zachód słońca

sobota, 31 grudnia 2022

Siódmy dzień Oktawy Bożego Narodzenia

    Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła (J 1,1.4-5). 


    Kiedy chcemy lepiej zrozumieć pewne rzeczy, cofamy się do źródeł. Aby zrozumieć zachowanie jakiegoś człowieka, sięgamy często do jego dzieciństwa, by zobaczyć w jakich warunkach wzrastał jako dziecko, czy doświadczał miłości najbliższych, czy też może był pozbawiony rodzinnego ciepła. W jakiejś mierze pochodzenie warunkuje teraźniejszość, jest platformą, z  której wyrasta nasza osobowość. 

    Ewangelia w ostatnim dniu roku kalendarzowego również przenosi nas do początku. I to co było na początku może rzucić nieco światła na naszą teraźniejszość. 

    A co było na początku?

    Na początku była Cisza. Żeby Słowo mogło wybrzmieć, musi być cisza. Cisza wszechświata bez projektu, bez początku. Wielka cisza, w której Bóg śnił swoje marzenia... by pewnego dnia mogły stać się rzeczywistością. Cisza milczenia Boga, który w pewnym momencie, na początku rzekł i Słowo zaczęło nadawać kształty stworzeniu.

    Na początku było Słowo... Treść, która wdziera się w ciszę i tworzy rzeczywistość. Słowo, które wprowadza w życie ład. Słowo, które wyraża to, co Bóg wymarzył. 

    Na początku było Życie. Życie w obfitości to Boży plan dla stworzonego świata. Życie, które uosobiło się w Synu, by rozwijać się pośród nas i uczynić człowieka współtwórcą życia. 

    Na początku była Światłość. Światło, które rozświetla, które daje poczucie bezpieczeństwa, które ukazuje drogę, usuwa ślepotę. Światło, które daje Życie. 

    Jeśli na początku była Cisza, Słowo, Życie i Światło, to dlatego, że jesteśmy powołani do Ciszy, Słowa, Życia i Światła. Jesteśmy powołani do wielkości, a czasem ulegamy drodze na skróty, wybierając różnego rodzaju zastępcze produkty, erzace czy protezy ludzkiej wielkości, i zamiast stawać się świadkami światłości prawdziwej, cieszymy się błyskotkami oferowanymi przez ciemność świata. 


1. Jak często w tym roku sięgałem po Słowo, które jest Światłem i daje Życie? Czy potrafię trwać w ciszy wsłuchując się w Słowo?

piątek, 30 grudnia 2022

Święto Świętej Rodziny z Nazaretu: Maryi, Józef i Jezusa

    Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić» (Mt 2,13).


    Święto Świętej Rodziny mogłoby być przedstawione z dużą łagodnością, radością, w asyście aniołów i pasterzy. Relacja św. Mateusza pokazuje jednak zupełnie inny obraz. Ból, wygnanie, kondycja uciekinierów. Święta Rodzina rozpoczyna drogę, która jest pewną antycypacją Drogi Krzyżowej (zagrożenie, lęk, niepewność). 

    Wysuwa się na pierwszy plan postać św. Józefa, opiekuna i pośrednika zbawienia, które przyszło do nas w osobie Jezusa. Ewangelista Mateusz ukazuje Jezusa, który wypełnia wszystkie proroctwa Starego Testamentu. Gdy Herod umarł, Józef zgodnie z nakazem anioła wraca z wygnania, ale do Nazaretu. Do miejsca, z którego wyszli, wyruszając do Betlejem, by poddać się spisowi ludności. Pewnie nie myśleli, że tak długo zajmie im ta droga i że będzie tak kręta. 

    Nazaret stanie się miejscem wzrastania, wsłuchiwania się w głos Boga, czasem ciszy i codzienności. Jezus żyje codziennością rodziny, ojcowską opieką, nauką, ciepłem i czułością swoich rodziców.  Przygotowuje się do swojej przyszłej misji bycia nosicielem miłości Ojca dla wszystkich ludzi.


1. Jakie są moje wspomnienia dzieciństwa? Czy dziękuję za swoich rodziców?

    

czwartek, 29 grudnia 2022

Piąty dzień Oktawy Bożego Narodzenia

    Kto twierdzi, że żyje w światłości, a nienawidzi brata swego, dotąd jeszcze jest w ciemności. Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się potknąć (1J 2,9-10).

    «Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela» (Łk 2,29-32).


    Kolejne dni Oktawy Bożego Narodzenia przez liturgię przypominają nam, że nie ma w nich nic z tkliwości. Uczucie czułości wobec nowo narodzonego dziecka, którego doświadczamy również wobec Dzieciątka Jezus, nie powinno sprawić, że zatracimy właściwy obraz tego, co oznacza przyjście Boga do ludzi. Wskazywali nam na to patroni poprzednich dni: święty Szczepan, umiłowany uczeń czy święci młodziankowie męczennicy z Betlejem. 

    Dziś Słowo zaprasza nas, byśmy przyjrzeli się sobie. Jeżeli kontemplując Dziecko narodzone w Betlejem, poznaliśmy w Nim Bożego Syna, to ciąży na nas zobowiązanie. Bo rozpoznać Jezusa, to żyć Jego słowem, Jego przykazaniami. Święty Jan w dość dosadny sposób informuje nas o tym, że przykazania w istocie są jedynym przykazaniem, przykazaniem miłości. 

    Jeśli nie żyjemy Jego Słowem, nie praktykujemy miłości, oszukujemy samych siebie. Tak rodzi się fasadowe chrześcijaństwo i fasadowi chrześcijanie, którzy mówią, że wierzą w Jezusa, a jednocześnie potrafią darzyć nienawiścią braci. 

    Jesteśmy zaproszeni do zbadania naszego życia, do uznania, że istnieją w nas takie postawy i zachowania, które są nie do pogodzenia z wyznawaną wiarą. 

    W noc Bożego Narodzenia usłyszeliśmy słowa: Naród kroczący w ciemności ujrzał wielką światłość. Dzisiaj możemy odczytać, że przyjmując Go jako Zbawiciela, możemy sami stać się światłem, jeżeli będziemy żyli Jego nauką. Zamiast narzekać na ciemności i zło świata, mamy stawać się światłem, by te ciemności rozpraszać.

    Spotkanie w świątyni, spotkanie, w którym Maryja i Józef wypełniają prawny nakaz Starego Testamentu, a Symeon rozpoznaje nowe prawo, które już wschodzi zamienia się w doświadczenie łaski. Ale Symeon przypomina, że jest jeszcze cena łaski: Jezus, przeznaczony na upadek i powstanie wielu, znak, któremu się będą sprzeciwiać, a także miecz, który przebije serce Maryi. To sprawia, że te Boże Narodzenie nie ma nic wspólnego z ckliwym sentymentalizmem, ale od samego początku związane jest z gotowością do dawania życia za braci.


1. Jaki owoc miłości zrealizowany w Adwencie mógłbym ofiarować Bogu wraz z Maryją i Józefem?

środa, 28 grudnia 2022

Święto Świętych Młodzianków, męczenników

    Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców (Mt 2,16).


    W historii biblijnej tajemnica zła pojawia się często, ukazując różne oblicza ludzkiej niegodziwości. Historia Heroda, który nie potrafi powstrzymać swego gniewu wobec frustracji i obaw przed utratą władzy, pokazuje do czego potrafi posunąć się człowiek, aby dopiąć swego. 

    Możemy dostrzec to w wielu dziedzinach życia. Frustracja zawsze rodzi przemoc. 

    W świecie, który jest ze sobą połączony, nikt nie jest wolny od konsekwencji niewłaściwego zarządzania frustracją. Tak dzieje się z tymi, którzy nie wywołali wojny, a mimo to cierpią z jej powodu. Wiele dzieci, które nie rozumieją jeszcze pewnych spraw, wplątuje się sytuacje, które są wynikiem ideologicznych frustracji dorosłych, którzy nie patrzą na konsekwencje swoich działań. 

    Jezus doświadczył od najmłodszych lat, na własnym ciele, co znaczy być ofiarą niesprawiedliwości. To jeden ze sposobów, przez który Bóg mówi nam, dzieli swoją drogę z ludźmi, zwłaszcza z tymi, którzy doświadczają cierpienia i niesprawiedliwości.

    Pośród tej biblijnej historii i niesprawiedliwości Heroda, postać Józefa, sprawiedliwego, pojawia się jak delikatne światło. Józef jest opiekunem ludzkości i zagrożonego życia dziecka. W obliczu przemocy i niezrozumiałego zagrożenia pojawia się to małe, ale jasne światło, które oświetla jakoś naszą drogę. 


1. Jak często gniew staje się silnikiem mojego działania? Jakie są tego skutki? 

wtorek, 27 grudnia 2022

Święto św. Jana, apostoła i ewangelisty

    Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono» (J 20,1-2).


    Kiedy ktoś umiera, traci kontakty, wszystko wypełnia cisza. Jeśli nawet ktoś dzwoni, ich głos nie odpowie. Jeśli dotkniemy ich martwego ciała, nie okaże nam żadnej wrażliwości. 

    Ale zaraz po śmierci Jezusa atmosferę Jerozolimy przenikały pogłoski o Jego zmartwychwstaniu. Mówiono, że żyje, że ukazał się swoim przyjaciołom, wśród których był umiłowany uczeń. W oktawie Bożego Narodzenia obchodzimy jego święto. 

    Ewangelia skupia się ma postaci umiłowanego ucznia. Był świadkiem wielu wydarzeń z życia Jezusa, które nam przekazał. Najbardziej uderzającą była opowieść, którą Kościół wybrał dla uczczenia jego święta. 

    Maria Magdalena poszła do grobu i jest zaskoczona, bo grób jest pusty. Poinformowała o tym Piotra i umiłowanego ucznia. Rozpoczyna się bieg do grobu, a umiłowany uczeń nie przyjmuje łatwego wyjaśnienia o wykradzeniu ciała. Ujrzał i uwierzył, zrozumiał zapowiedzi Jezusa. I tam gdzie inni podejrzewali kradzież, on widział potwierdzenie zmartwychwstania.

    Ten umiłowany uczeń miał tylko jednego Mistrza i Jemu poświęcił całe swoje życie. Umiłowany uczeń nie otrzymuje w Ewangelii własnego imienia. Wszyscy możemy zobaczyć w nim siebie. Tam, gdzie Ewangelia mówi o umiłowanym uczniu, możemy wstawić własne imię. 

    Dziś można spotkać wielu ludzi zagubionych. Nie dlatego, że nie mają nauczyciela, ale dlatego, że mają ich zbyt wielu. To jak posiadanie wielu bogów, bo żadnemu z nich nie da się oddać całego serca. 

    Znalezienie jedynego Mistrza i oddanie Jemu całego swojego życia, to wszystko, czego wymaga się od chrześcijanina. 

    Człowiek, który każdego dnia żyje słowem swojego Pana, który słucha i podejmuje działanie na podstawie tego, co słyszy czyni Jezusa swoim jedynym Mistrzem. Umiłowany uczeń jest w stanie pójść za Mistrzem, z Maryją, na Kalwarię, gdzie inni z lęku nie poszli. Umiłowany uczeń potrafi patrzeć zakochanym sercem, dlatego tam, gdzie inni widzieli kradzież, on zobaczył i uwierzył.


1. Co sprawia, że wciąż nie potrafię na 100% zaufać Jezusowi, uczynić Go jedynym Mistrzem?

poniedziałek, 26 grudnia 2022

Święto św. Szczepana, pierwszego męczennika

    A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali (Dz 7,57-58a).


    Wczoraj świętowaliśmy narodzenie Jezusa Chrystusa na ziemi, a dziś świętujemy narodziny dla nieba św. Szczepana. Jest pierwszym męczennikiem Kościoła, który oddał życie za Jezusa.

    Szczepan jest świadkiem Prawdy, którą jest Chrystus. Wzywa współczesnych sobie do nawrócenia, wyjaśniając ich błąd na drodze wiary. Nie mogą sprostać jego mądrości, a jednocześnie nie potrafią i nie chcą zaakceptować Prawdy. Prawda im się nie podoba. 

    Jako chrześcijanie, jeżeli jesteśmy autentyczni w naszej wierze, możemy być również wyrzutem sumienia dla wielu, którzy ulegają modnym prądom, porzucając wiarę. I oni jakoś będą nas próbowali przeciągnąć na swoją stronę, bo Prawda ich krępuje, bo Chrystus ich krępuje, staje się niewygodny, a czasem nawet niebezpieczny. 

    Szczepan swój wzrok utkwił w Chrystusie. Chrystus był tym jedynym skarbem, dla którego nie bał się oddać wszystkiego, nawet życia. Otrzymał czyste serce, co pozwoliło mu oglądać Bożą chwałę. Czystość serca, zapatrzenie się w Chrystusa dało mu odwagę, by wyznać wiarę, by dać świadectwo Prawdzie. 


1. Czy moja postawa wiary napotyka na opór innych? Czy potrafię się za nich modlić?

niedziela, 25 grudnia 2022

Uroczystość Bożego Narodzenia

       O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: «Twój Bóg zaczął królować» (Iz 52,7).

    Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (Hbr 1,1-2).

    Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało (J 1,1-3).


    Jezusa z Nazaretu nazywamy wieloma imionami: Zbawiciel, Odkupiciel, Ukrzyżowany, Frasobliwy czy Zmartwychwstały. W Uroczystość Bożego Narodzenia przychodzi do nas jako Słowo. To małe Dziecko, które kontemplujemy w tajemnicy Betlejem jest Słowem, czyli Tym, który do nas mówi. 

Jezus jest tym, który mówi do nas, bo nie jest na nas zły. Ci, którzy są na siebie zagniewani czy obrażeni, nie rozmawiają ze sobą. Jezus przychodzi, by do nas mówić, bo daleki jest od gniewu i wciąż nie znudził się człowiekiem. 

    Panie, pewnego dnia, gdzieś na obrzeżach świata, dałeś człowiekowi prosty i ledwo dostrzegalny znak: Dziecko. Z dala od władzy, chwały i potęgi Jerozolimy, z dala od różnych ekspertów od prawa i świątynnych interesów, które potrafią zamienić ołtarz w pobożną ladę sklepową, z której każdy wybierze sobie coś atrakcyjnego w danej chwili. 

    Stałeś się Dzieckiem, centrum historii, odpowiedzią na tęsknotę ludzkiego serca. Z daleka wyruszyły do Ciebie wielbłądy, zapomniani pasterze, ci którzy mieli niewiele do stracenia ale i niewiele do zaoferowania. W Betlejem była wielka samotność, aby Twoje słowo mogło rozbrzmiewać w świecie. 

    A dziś jesteś tu, w naszej samotności, pośród ciemności świata, w naszych lękach i niepokojach, w zwątpieniu i poczuciu bezradności. Oto jesteś – Słowo, Dziecko, Światło. Prosisz, byśmy Cię przyjęli na nowo. Niech się stanie. Amen. 


1. Jak posługuję się słowem, co niosą ze sobą moje słowa?



sobota, 24 grudnia 2022

Sobota 4. Tygodnia Adwentu

    Wtedy ojciec jego, Zachariasz, został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc: «Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i wyzwolił go, i moc zbawczą nam wzbudził w domu sługi swego, Dawida (Łk 1,67-69).


    Dziś wieczorem będziemy już świętowali Uroczystość Bożego Narodzenia. Daje się już wyczuć pewną niecierpliwość i pośpiech przygotowań. Liturgia kieruje nasz wzrok w ten poranek na starego kapłana Zachariasza. 

    Miał swoje osobliwe święta. Uwolniony od ducha niemoty przez moc Ducha Świętego, Ducha, który opanował jego serce. I z tego serca, a później ust popłyną słowa hymnu uwielbienia Boga.

    Każdy człowiek ma w życiu swoją wielką szansę. Jest to jakby właściwy czas na ponowne narodziny. Tak stało się ze starym i niewierzącym kapłanem Zachariaszem, ojcem Jana Chrzciciela. 

    Przyzwyczaił się do swojej religijnej aktywności, do samotności bezdzietnego małżeństwa, do ciszy domu bez dzieci. Odwiedzony przez Boga ujawnił swój brak zaufania w Jego moc. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam, jak ostatecznie otworzył się na łaskę. To była jego szansa, by powtórnie się narodzić, narodzić się na nowo. Duch Święty objął go, tak jak objął dwie obecne w jego domu kobiety: Maryję i Elżbietę. Sam Zachariasz zaczął prorokować, odzyskując mowę. 

    Hymn Zachariasza codziennie recytujemy w porannej modlitwie Kościoła, w jutrzni. Ten hymn opowiada przede wszystkim o wyzwalającym nawiedzeniu Boga. Zachariasz przyznaje, że lud, Boży lud, został zniewolony lękiem, niewolą, nienawiścią swoich wrogów, doświadczył okropności i przeciwieństw losu, Przeszłość ludu była życiem w cieniu śmierci. 

    Bóg poruszony swoim miłosierdziem, odwiedził swój lud i uwolnił go. Bóg pamiętał o swoim przymierzu, jest wierny swoim obietnicom, wypełnia swoje zapowiedzi. Bóg posyła swojemu ludowi dziecko, które zostanie nazwane prorokiem Najwyższego, które przygotuje drogę, ogłosi przyjście zbawienia i przebaczenia. Tym dzieckiem jest właśnie Jan. A po proroku przyjdzie zbawienie, które wyzwala, obdarza miłosierdziem, umożliwia życie w świętości. 

    W każdym wieku możemy odrodzić się na nowo, przeżyć nawrócenie, doświadczyć tego dotknięcia Ducha Świętego, który pozwala widzieć w swoim życiu działanie Boga. To istota Bożego Narodzenia. Rodzi się ten, kto odkrywa Boga w swoim życiu, jak odkrył Go Zachariasz. 

    Zachariasz jest w każdym z nas. W naszych lękach, w naszej nieufności, w naszym sceptycyzmie. Ale możemy narodzić się na nowo, zwłaszcza w tę Noc, kiedy będziemy świętować najbardziej niespodziewane narodziny Boga pośród nas. 


1. Czy pozwalam Bogu wnosić światło w swoje życie?

piątek, 23 grudnia 2022

Piątek 4. Tygodnia Adwentu

    Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów (Ml 3,1).

    Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza (Łk 1,58-59).


    Zbliża się dzień Bożego Narodzenia i Jan ponownie wypełnia scenę. To naturalne, bo to on otwiera drogę. W obliczu nadchodzących narodzin Jezusa, Słowo zaprasza nas do kontemplacji narodzin Poprzednika. 

    Uderza radosny i otwarty dla gości dom Zachariasza i Elżbiety. Nie dziwi to wobec niezwykłości tego porodu: zaawansowany wiek matki, wydarzenia związane z poczęciem - niemota Zachariasza. Przyjaciele i krewni dołączają do radości i wtrącają się, nawet bardziej niż powinni, chcą nawet decydować o imieniu dziecka ponad decyzją rodziców. Chcą nazwać je imieniem ojca, szanując tradycję. 

    Zachariasz oznacza Bóg pamięta. Ale ten, który się narodził, nie będzie z nostalgią spoglądał w przeszłość, nie jest nawet kontynuatorem starego. Jest prekursorem, tym, który otworzy drogę do nowego. Wypełnia dawne proroctwa, jak choćby to z Księgi Malachiasza, jednak w ich wypełnieniu widać już świt czasów mesjańskich. 

    Elżbieta dotknięta Duchem tej nowości, upiera się przy imieniu Jan. Zachariasz bez wahania tym razem zgadza się na dar miłosierdzia i bez głosu mówi: Jan będzie mu na imię. Imię Jan oznacza: Bóg jest miłosierny lub Bóg się zmiłował. To otwarcie się na miłosierdzie, brak wahania, sprawia, że Zachariasz odzyskuje mowę. Przez jego usta Stary Testament wyśpiewa swój ostatni hymn, zapowiadając obecność Słowa, które nabiera ludzkich kształtów. 

    Słowo zaprasza nas dzisiaj do radości, do świętowania, ale także do otwarcia serca na nieprzewidywalną nowość Boga.


1. Czy pozwalam, by Pan - Bóg niespodzianek zaskakiwał mnie w życiu? Czy raczej staram się nad wszystkim mieć kontrolę?

czwartek, 22 grudnia 2022

Czwartek 4. Tygodnia Adwentu

    O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu. Po wszystkie dni, jak długo będzie żył, zostaje oddany na własność Panu (1 Sm 27-28).

    Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny (Łk 1, 46b-49a).


    Khalil Gibran, arabski pisarz, poeta, malarz, powiedział kiedyś słowa, które w pierwszym odbiorze mogą się wydawać dla rodziców szokujące: wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.

    Anna z pierwszego czytania zdaje się głęboko rozumieć prawdę zawartą w tych słowach i otrzymawszy dar macierzyństwa, owoce tego daru oddaje Bogu. 

    Rodzicielstwo powinno być aktem hojności. Miłość małżonków rodzi dzieci, ale nie po to, by stały się własnością rodziców (dzisiaj czasem zabawką rodziców), ale po to, by stały się sobą. Prawdziwa miłość obdarza wolnością. Więzi miłości, także te między rodzicami a dziećmi, są najsilniejsze, ale nie oznacza to prawa do posiadania czy podporządkowania. Rodzice muszą pozwolić dziecku stać się sobą. 

    Maryja również to rozumie. Na słowa błogosławieństwa Elżbiety odpowiada hymnem radości i uwielbienia Boga. Od samego początku zaczyna oddawać Bogu to, co od Niego otrzymała. Nie poczęła tego Dziecka dla siebie, ale dla Boga, aby w tym Dziecku objawiło się Boże ojcostwo. Bóg, którego uwielbia Maryja, jest rzeczywiście Stwórcą, rodzi i kocha życie. Przychodzi z miłosierdziem, z pragnieniem uzdrawiania, podniesienia, napełniania dobrem. 

    Maryja śpiewa o cudach, które Bóg w Niej uczynił. Znamienne jest to, że Jej sytuacja materialna czy społeczna nie uległa zmianie, nadal towarzyszy jej ubóstwo i pokora. Ale czuje się pełna życia. Maryja potrafi zobaczyć, że mimo wszystkich trudów, Bóg dotrzymuje swoich obietnic. Kieruje uwagę Elżbiety na Boga i Jego cuda, jak ten rosnący w Jej własnym łonie. Już teraz oddaje Bogu owoc swojego łona, zapowiadając ofiarę, która dokona się na krzyżu. 


1. Jak często modlę się modlitwą uwielbienia?

środa, 21 grudnia 2022

Środa 4. Tygodnia Adwentu

    W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy (Łk 1,39).


    Wczoraj usłyszeliśmy odpowiedź Maryi na zwiastowanie: oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa. Te słowa Maryi nie były jedynie chwilowym westchnieniem czy dobrym życzeniem. Te słowa były programem na życie. 

    Maryja nazywa się służebnicą i swoje słowa od razu wprowadza to w czyn. Wstaje i wyrusza w drogę, w góry. Taka jest droga prowadząca do Ain Karim, którą Maryja pokonuje i to pokonuje w pośpiechu. 

    Są takie sytuacje, nagłe i niespodziewane, które wymagają natychmiastowej reakcji, nie można pozwolić sobie na zwłokę. Taki jest duch prawdziwej służby. 

    Maryja była wybrana przez Pana, mogła uważać się za uprzywilejowaną, mogła oczekiwać uwagi i zainteresowania. Nazywając jednak siebie służebnicą Pana daleka jest od stawiania siebie w centrum uwagi. Stawia w centrum tych, którzy potrzebują Jej wsparcia. To pierwszy owoc przyjętego Słowa: wyruszyć w drogę, by być gotowym do służby.

    Możemy w ten sposób zmierzyć na ile każdy z nas pozwala się tworzyć przez usłyszane Słowo. Jeśli Słowo nie wyprowadza nas drogi służby, nie wyprowadza nas w pośpiechu i pod górkę, na drogę wspierania tych, którzy potrzebują pomocy, to może nie pozwalamy Słowu w nas działać. 

    Ale samo wyruszenie w drogę to tylko pierwszy owoc. Maryja nosi w swoim łonie Słowo, któremu służy, Słowo Dobrej Nowiny, która została Jej przekazana w Zwiastowaniu, która została przekazana także Elżbiecie. Stąd charakter spotkania tych dwóch kobiet brzemiennych  w błogosławieństwo i życie. 

    Patrząc na środowisko społeczne i historyczne, nie trudno zrozumieć, że miały wszelkie powody, by narzekać, na to, że życie jest złe: zepsucie świątyni, tyranię Heroda, rzymskie zniewolenie... Ale nie narzekają. Z ich ust płynie błogosławieństwo: najpierw Maryja błogosławi bez słów, bo nosi w sobie źródło każdego błogosławieństwa. Elżbieta, przedstawicielka sprawiedliwych Starego Testamentu dostrzega w Maryi spełnienie Bożych obietnic i odpowiada błogosławieństwem i radością.

    To drugi owoc Słowa w nas. Jeśli z naszych ust padają słowa goryczy, skargi, krytyki, bezlitosnego potępiania, jeśli przepełnia nas pesymizm (wobec świata, wobec Kościoła, wobec własnej rodziny), to znaczy, że wciąż nie przyswoiliśmy sobie jeszcze w sposób wystarczający Słowa, że wciąż Boże Słowo jest dla nas niestrawne. 

    Nie chodzi o to, by nie zauważać zła, udawać, że go nie ma, bo ono godzi w ludzką godność i niszczy obraz świata. Ale zło nie może nas zaślepiać, nie może sprawiać, że przestajemy widzieć i słyszeć Słowa Dobrej Nowiny. Po to Bóg wszedł w nasz świat, byśmy nieśli temu światu błogosławieństwo. 


1. Czy znajduję w sobie gotowość do służby tym, którzy potrzebują? Niosę błogosławieństwo czy narzekanie?

wtorek, 20 grudnia 2022

Wtorek 4. Tygodnia Adwentu

    I znowu Pan przemówił do Achaza tymi słowami: «Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze!» Lecz Achaz odpowiedział: «Nie będę prosił, i nie będę wystawiał Pana na próbę» (Iz 7,10-12).


    Proszenie, domaganie się dowodu, udowodnienia czegoś od kogoś, kogo kochamy, jest prostą drogą do zniszczenia miłości i zaufania.  Achaz zdaje się o tym wiedzieć, dlaczego odrzuca możliwość zabiegania o znaki.

    Prorok jednak wskazuje Achazowi tę drogę domagania się znaków od Boga, ponieważ widzi, że Achaz przestał ufać Bogu. Tu już nie ma miłości i zaufania, a znak może pomóc królowi tę miłość odbudować. I dlatego, mimo odmowy Achaza, Bóg przejmuje inicjatywę i przychodzi ze swoim znakiem. Dom Dawida będzie miał potomka, dom Dawida nie zginie. 

    W tym pragnieniu Bożej interwencji zawarta jest jednak pokusa, która polega na tym, że pomylimy znak, który ma służyć odbudowaniu naszego zaufania, miłości, zaangażowania w życie z ufnym oczekiwaniem z czymś, co byłoby natychmiastowym spełnieniem naszych pragnień. 

    Bóg przychodzi, każdego dnia przychodzi ze swoim błogosławieństwem i łaską. Ale też wycofuje się, jak anioł Gabriel. I to jest czas, kiedy każdy z nas powinien żyć i czynić obecnym to, co potrafimy wraz z Maryją wypowiadać: niech mi się stanie według Twego słowa


1. A gdyby dziś Bóg dał mi możliwość prosić o znak - o co bym poprosił?

poniedziałek, 19 grudnia 2022

Poniedziałek 4. Tygodnia Adwentu

    Odpowiedział mu anioł: «Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie» (Łk 1,19-20).


    Narodziny Samsona i Jana Chrzciciela. Preludium do tego, co wydarzy się w Nazarecie. Szczególna interwencja Boga. Bóg, ponieważ jest Bogiem, może interweniować w nasze życie, w życie ludzkości i Kościoła. I czyni to, zarówno w codziennej zwyczajności jak i przez nadzwyczajne znaki. 

    Tym co uderza w spotkaniu Zachariasza z aniołem jest reakcja Bożego posłańca (samego Boga) na opór kapłana na wieść o wysłuchaniu jego prośby i obdarowaniu synem. 

    Wiara w Boga opiera się na zaufaniu Jego słowom, zaufaniu obietnicom, które On daje. Zaufanie pozwala zachować wewnętrzny spokój w życiu. Jego słowa prowadzą nas do życia w łasce i to życia w obfitości. Kiedy odpowiadamy zaufaniem na Bożą obietnicę, na Jego słowo, doświadczamy spełnienia Jego obietnic, doświadczamy prawdziwości Jego słów. Bóg spełnia swoje obietnice, ale jak mówi Jezus, spełnia je właściwym czasie, w czasie, który tylko Bogu jest znany. 


1. W jakich sytuacjach najtrudniej mi zaufać Bogu?

niedziela, 18 grudnia 2022

IV Niedziela Adwentu

    Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (Mt 1,18b-19).


    Św. Mateusz przedstawia okoliczności towarzyszące narodzinom Jezusa, ukazując także konkretne i praktyczne konsekwencje Bożej interwencji w życie małżeństwa Józefa i Maryi.

    Wiele razy odczytywałem tę Ewangelię, patrząc na tajemnicę, przed jaką stanął Józef, człowiek sprawiedliwy. Dlaczego postanowił oddalić Maryję, o jaką niesławę chodziło? 

    Wiele komentarzy wskazuje na to, że w tej sytuacji Józef miał prawo podejrzewać Maryję o zdradę, a chcąc uchronić Ją przed karą przewidzianą prawem, postanowił Ją oddalić, bo miłość nie pozwalała mu na to, by Ją skrzywdzić, ale nie był także gotów na to, by dzielić z Nią życie, skoro to dziecko nie było jego.

    Próbuję jednak inaczej spojrzeć na to wydarzenie. Józef jest człowiekiem sprawiedliwym, zakochanym w Maryi, a Ona kocha Józefa. Dlaczego Maryja nie miałaby wyjawić przed nim prawdy o zwiastowaniu, które było Jej udziałem i Bożych planach wobec Niej? 

    Stan błogosławiony w istocie stanowił problem tylko dla Józefa. To on miał prawo wnieść oskarżenie. A skoro nie chciał Jej krzywdzić, to skąd jego zakłopotanie?  Wątpliwości w obliczu tego wydarzenia, o którym Józef się dowiedział od Maryi, nie wynikają z podejrzeń co do winy Maryi, lecz z tego, że Józef nie potrafi zobaczyć swojej roli wobec tego wydarzenia.

    Jeżeli popatrzymy w ten sposób na to, co dzieje się w sercu Józefa, pojawienie się anioła, który wyjaśnia Józefowi jego zadanie, staje się czymś naturalnym. Bóg daje odpowiedź na rozterki Józefa. Ma nadać dziecku imię, usynowić. Kiedy Józef poznaje swoją rolę w Bożych planach, czuje się wolny od wątpliwości co do roli, jaką wyznaczył mu Bóg w tym małżeństwie i rodzinie. 


1. Czy staram się u Boga szukać odpowiedzi na życiowe wątpliwości i rozterki, stając przed wyborami, których nie do końca rozumiem? 

sobota, 17 grudnia 2022

Sobota 3. Tygodnia Adwentu

    
Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów! (Rdz 49,10).

    Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń (Mt 1,1.17).

    Wchodzimy w drugą część Adwentu i warto w tym czasie sięgnąć do brewiarza, ponieważ modlitwie nieszporów każdego z dni towarzyszą antyfony do pieśni Maryi, które zaczynają się od "O" i przybliżają nam imiona Jezusa, który już jest blisko. Dziś liturgia ogłaszamy Go jako Mądrość Najwyższego.

    W czytaniu z Księgi Rodzaju liturgia przywołuje jednego z przodków Jezusa - Judę, którego patriarcha Jakub stawia w centrum uwagi swoich synów: Judo, ciebie sławić będą bracia twoi, synowie twego ojca będą ci oddawać pokłon

    Berło Izraela nie odstąpi od Judy, aż przyjdzie ten, dla którego jest zarezerwowane, ten obiecany, który wybawi swój lud, a wszyscy oddadzą Mu hołd.

    Mesjasz będzie pochodził z plemienia Judy. Jezus, którego dziś nazywamy Mądrością Najwyższego, który pochodzi od Boga, jest także poprzez Maryję Synem Człowieczym, staje się człowiekiem. 

    Zapowiedź Księgi Rodzaju znajduje swoje wypełnienie w Chrystusie. Św. Mateusz wymienia przodków Chrystusa od Abrahama do Józefa, męża Maryi. Dominują imiona męskie, ale pojawiają się też kobiety i to nie najlepszej reputacji. Słowo Boże pokazuje nam, że Syn Boży przyjmuje naszą ludzką naturę ze wszystkimi jej słabościami i wynosi naszą upadłą naturę do rangi Bożych dzieci. 

    Bóg spełnia swoje obietnice. Realizuje plan zbawienia, odkupienia człowieka, zapisany od pierwszych stron ludzkich dziejów. W tym Bożym planie Maryja, wolna od grzechu, przez swoją wiarę rodzi Chrystusa. 

1. Czy potrafię dziękować Bogu za dzieje mojej rodziny, czy w tych dziejach potrafię zobaczyć działanie Boga?

piątek, 16 grudnia 2022

Piątek 3. Tygodnia Adwentu

    Niechże cudzoziemiec, który się przyłączył do Pana, nie mówi tak: "Z pewnością Pan wykluczy mnie ze swego ludu". Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i ażeby miłować imię Pana i zostać Jego sługami... przyprowadzę na moją Świętą Górę i rozweselę w moim domu modlitwy (Iz 56,3a.6-7a).


    Pierwszą część Adwentu kończymy obrazem zostawionym nam przez Izajasza, obrazem Boga, u którego każdy może odnaleźć swoje miejsce. Te słowa zostały skierowane najpierw do Izraela, który uważał, że zbawienie jest zarezerwowane do ludu wybranego. Bóg pokazuje im, że jego łaska przekracza ludzkie granice, przełamuje ograniczenia. Dla każdego człowieka jest miejsce pośród Bożego ludu. 

    Te słowa skierowane są również do nas. Chociaż dziś świat staje się globalną wioską, a człowiek dużo łatwiej sięga po jego zdobycze, to jednocześnie ten dzisiejszy świat bardziej niż budowaniem mostów porozumienia i jedności buduje mury i zasieki, i to nie tylko te na granicach państw. Osiedlowe getta, linie podziałów w przedszkolach i szkołach, szufladkowanie ludzi. Jest wielu, którzy wciąż czują się wykluczeni, są obok, ale czują się jak obcy, jak cudzoziemcy... 

    Bóg zaprasza nas do innego spojrzenia. U niego dla każdego jest miejsce. Nie ma sztucznych granic.


1. Na kogo się zamykam? Wobec kogo wciąż utrzymuję wąwozy, które powinienem zasypać w czasie Adwentu, by umożliwić pojednanie?

czwartek, 15 grudnia 2022

Czwartek 3. Tygodnia Adwentu


    Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? (Łk 7,24-25a).


    Jezus w swoim stylu stawia pytania, wobec których nie można pozostać obojętnym. Stawia pytania, na które nie da się odpowiedzieć w jakiś wyuczony sposób, gotową formułką. Stawia pytania o to, dlaczego robimy to, co robimy, stawia pytania o naszą autentyczność. 

    Na pustynię idzie się po to, by spotkać Boga i siebie, poznać siebie. Gdyby Jan był zwykłym zjadaczem chleba, który utożsamia przyjemność ze szczęściem, który troszczy się przede wszystkim o wygodę życia, o to, by cieszyć się życiem, nie poszedłby na pustynię. 

    Nie jest też trzciną, która ulega każdemu wiatrowi, kłania się tam, gdzie powieje. Jan jest twardy, a chociaż będzie to kosztowało go życie, nie ulega chwilowym podmuchom wiatru. 

    Jan umiłował prawdę i jest człowiekiem prawym. Ma świadomość tego, kim jest, a kim nie jest. I to przyciąga na pustynię tłumy. Nie starał się zadowolić tych, którzy do niego przychodzili, nie dbał o ludzką opinię i względy. Ale wszyscy, którzy przybywali nad Jordan uznawali jego uczciwość. 

    Jezus chwali konsekwencję tego człowieka, całkowitą zgodność między tym, co głosił i jak żył. 

    Charakterystyczną nutą prawości Jana, jego uczciwości jest to, że nie szuka siebie, lecz Mesjasza, którego przyszedł głosić. Kiedy Go zobaczył i rozpoznał, wskazał Go swoim uczniom. Nie miał pretensji, nie był zazdrosny, można powiedzieć, że pozbył się swoich uczniów, wskazał im Jezusa, by za Nim poszli. 


1. Czy staram się, by żyć tym, co wyznaję ustami?

środa, 14 grudnia 2022

Środa 3. Tygodnia Adwentu, wsp. św. Jana od Krzyża

    Ja jestem Pan, i nie ma innego. Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko. Ja, Pan, jestem tego Stwórcą» (Iz 45,6b.7.8b).

    Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię (Łk 7,22).


    W pierwszym czytaniu uderzają powtarzające się jak refren słowa, w którym Bóg mówi o sobie: Ja jestem Pan. Prorok Izajasz wypowiada te słowa w imieniu Boga w czasie niewoli, kiedy lud Izraela widzi obcych bogów, bogów potężnych, którzy doprowadzili do zniszczenia świątyni i niewoli ludu. Towarzyszy im zwątpienie i niezdolność do rozpoznania Boga. Łatwo w takiej zwątpić, zrezygnować, pójść z nurtem, pójść za tymi, którzy są w większości i cieszą się przywilejami. 

    To słowa, które Izajasz kieruje także do nas, kiedy doświadczamy różnych niepokojów, czasu zwątpienia, czasu, w którym Bóg wydaje się wielkim przegranym, a rację zdają się mieć ci, którzy podważają wartości, wiarę, którzy głośno krzyczą. Najłatwiej jest się poddać, pójść z prądem, za tym co modne i głośne. Spróbujmy jednak usłyszeć zapewnienie, które Bóg kieruje i uczyć się rozpoznawać go także w nocy zwątpienia i przeciwności. 

    Również w Ewangelii pojawia się ta sama przewodnia myśl. Jezus wzywa Jana Chrzciciela, wzywa nas do rozpoznania w Nim obiecanego Mesjasza, Zbawiciela. Błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi... Jesteśmy zaproszeni do rozpoznawania Boga zarówno w Jego Słowie jak i w Jego dziełach. Dzieła Boże dokonują się w naszym codziennym życiu, co możemy rozpoznać poprzez Boże Słowo. To Słowo czyta naszą ludzką rzeczywistość.

    Czasem popełniamy błąd i próbujemy wybierać ze Słowa to, co nam odpowiada. Wybieramy sobie tę część Jezusa (jak Jan), która nam pasuje, odpowiada naszym wyobrażeniom i oczekiwaniom. Ale wybieranie tylko części Jezusa, czy niektórych tylko aspektów Jego życia, jest drogą ślepą i głuchą, prowadzącą na manowce wiary.


1. Czy jestem uczciwy w słuchaniu Bożego Słowa? Czy przyjmuje je w całości?

wtorek, 13 grudnia 2022

Wtorek 3. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Łucji

    
Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego (Mt 21,31).

    Niech komentarzem do dzisiejszej Ewangelii będą słowa papieża Benedykta XVI: 

    Bądźmy też pewni, że Bóg pragnie zbawienia swojego ludu. On pragnie naszego zbawienia. Zawsze, a zwłaszcza w czasach niebezpieczeństwa i wstrząsów jest blisko nas, Jego serce bije dla nas, pochyla się nad nami. Aby moc jego miłosierdzia mogła dotknąć naszych serc, konieczne jest otwarcie na Niego, potrzebna jest gotowość do zaniechania zła i wydostania się z obojętności oraz zrobienie miejsca na Jego słowo. Bóg szanuje naszą wolność. On nas nie zmusza.

Jezus podejmuje w Ewangelii ten podstawowy temat przepowiadania prorockiego. Opowiada przypowieść o dwóch synach, których ojciec prosi, żeby pracowali w jego winnicy. Jeden z nich odpowiedział: „«Idę, panie», lecz nie poszedł” (Mt 21,29). Drugi natomiast powiedział do Ojca: „«Nie chcę». Później jednak opamiętał się i poszedł”(Mt 21,30). Na pytanie Jezusa, który z dwóch wypełnił wolę Ojca, słuchacze odpowiedzieli: „Ten drugi” (Mt 21,31). 
    
    Przesłanie tej przypowieści jest jasne: nie liczą się słowa, lecz działanie, akty nawrócenia i wiary. Jezus skierował to przesłanie do arcykapłanów i starszych ludu, to znaczy do religijnych ekspertów ludu Izraela. Mówią oni najpierw „tak” wobec woli Bożej. Ale ich religijność staje się rutyną, a Bóg już ich nie niepokoi. Dlatego uważają przesłanie Jana Chrzciciela i orędzie Jezusa Chrystusa za uciążliwe. Dlatego Pan kończy swą przypowieść drastycznymi słowami: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć” (Mt 21,31-32). 

    Słowo to przetłumaczone na język naszych czasów mogłoby brzmieć następująco: agnostycy, którzy nie znajdują spokoju z powodu pytania o Boga, ludzie, którzy cierpią z powodu naszych grzechów i tęsknią za czystym sercem, są bliżsi królestwu Bożemu niż rutyniarze kościelni, którzy widzą w Kościele jedynie aparat, ale których serce jest obojętne na wiarę.

    Tak więc słowa Jezusa powinny nas skłonić do refleksji, wstrząsnąć nami.  Za tymi dwoma synami dzisiejszej przypowieści stoi tajemniczy, trzeci syn. Pierwszy syn mówi „tak” ale nie wypełnia tego, co mu nakazano. Drugi syn mówi „nie” ale wypełnia później wolę Ojca. Trzeci syn mówi „tak” i czyni także to, co mu kazano. Tym trzecim synem jest Syn Jednorodzony Boga, Jezus Chrystus, który nas wszystkich tutaj przyprowadził. Jezus przychodząc na świat powiedział: „Oto idę… abym spełniał wolę Twoją, Boże” (Hbr 10,7). Owo „tak”, On nie tylko powiedział, ale wypełnił.

    Życie chrześcijańskie nieustannie musi orientować się według kryteriów Chrystusa. Podobnie jak Chrystus był w pełni zjednoczony z Ojcem i Jemu posłuszny, tak też i Jego uczniowie powinni być posłuszni Bogu, mieć nawzajem te same dążenia. 


1. Jak często nie słucham swojego sumienia? Czym się wówczas kieruję?

poniedziałek, 12 grudnia 2022

Poniedziałek 3. Tygodnia Adwentu

    
Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło (Lb 24,17a).

    Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię (Mt 21,24).

    Proroctwo z pierwszego czytania zostało wypowiedziane w czasie wyjścia z Egiptu, kiedy Izraelici znaleźli się w pobliżu Morza Martwego, niedaleko Ziemi Obiecanej. Król Moabu, nie życząc sobie  przybyszów, wysyła do nich proroka, aby ich przekląć. 

    I oto ten, który miał przeklinać, zaczyna błogosławić, wbrew sobie. Posłany, by przeklinać, staje się narzędziem błogosławieństwa. Pogański prorok i wróżbita zapowiada Mesjasza i błogosławi lud Jakuba. 

    W rozmowie Jezusa z przeciwnikami Jezus nie udziela odpowiedzi na postawione pytanie. Zadają je ci, którzy są przywódcami Izraela, są uprawnieni, by wiedzieć, jakim prawem Jezus w świątyni naucza. Czy to arogancja Jezusa, który odmawia odpowiedzi?

    Jezus nie unikał odpowiedzi wobec tych, którzy szczerze szukali prawdy. Unika jednak pułapki tych, którzy nie szukają odpowiedzi, ale chcą Go pochwycić w mowie i zdyskredytować. Nie akceptuje braku szczerości, intryg, złej woli, zatwardziałych serc. Dlatego nie udziela odpowiedzi. 

    Oni też nie odpowiedzieli na pytanie Jezusa. Ale nie dlatego, że w pytaniu Jezusa było jakieś drugie dno. Nie odpowiedzieli ze strachu przed ludźmi, którzy uznawali Jana za proroka. Zwykłe cwaniactwo, by nie narazić się ludziom, nie stracić w oczach innych. 

    Zdarza się, że narzekamy na milczenie Boga, który nie odpowiada na nasze wątpliwości, pytania i prośby. A może powinniśmy się wówczas pytać o intencje naszego serca, o szczerość naszych poszukiwań, o uczciwość naszych próśb...


1. Komu ostatnio udzieliłem błogosławieństwa? Dla kogo o błogosławieństwo się modliłem?

niedziela, 11 grudnia 2022

III Niedziela Adwentu

Nasyć się weselem, pustynio spragniona wody; niech rozraduje się pustkowie i rozkwitnie jak lilia. Pokryją się kwiatem i rozpromienią szczęściem bezludne miejsca nad Jordanem. Mój lud będzie oglądał chwałę Pana i wielkość Boga (Iz 35,1-2).

Zachowajcie cierpliwość, bracia, aż do przybycia Pana. Zachowajcie i wy cierpliwość, utwierdźcie swoje serca, bo już bliskie jest przybycie Pana (Jk 5,7a.8).

Jan, usłyszawszy w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów do Niego z pytaniem: „Czy ty jesteś tym Przybywającym, czy też czekać mamy na innego?” (Mt 11,2-3).


     Piękno jest wielką potrzebą człowieka, jest korzeniem, z którego wyrasta pień naszego pokoju i owoce naszej nadziei. Piękno jest również objawieniem Boga, gdyż, podobnie jak On, piękne dzieło jest czystą bezinteresownością, nakłania do wolności i wyrywa z egoizmu – te słowa wypowiedział papież Benedykt XVI. 

    Uczymy się obserwować piękno Boga patrząc na piękno stworzenia. Adwent zaprasza nas do odkrywania piękna i jego poszukiwania. I o tym mówi nam prorok Izajasz, zapowiadając objawienie piękna, które przyniesie Mesjasz.

     Patrząc jednak na świat nie trudno dojść do stwierdzenia, że to piękno jest trudniej zobaczyć. Tym, co rzuca się w oczy jest przede wszystkim zło i brzydota. I trudno to pogodzić z wiedzą o tym, że On już przyszedł. 

    Przyszedł dawno temu, na obrzeżach Betlejem. Potrzebujemy wsłuchać się w słowa św. Jakuba, który zaprasza nas znów do cierpliwości - Zachowajcie i wy cierpliwość, utwierdźcie swoje serca, bo już bliskie jest przybycie Pana – do cierpliwej nadziei oczekiwania. 

     Może nam się przydarzyć to samo, co przydarzyło się Janowi – chociaż oczekujemy i wyglądamy, przygotowujemy się na Jego przyjście, możemy nie być w stanie Go rozpoznać. 

Musimy sobie przede wszystkim uświadomić, że nie jest łatwo rozpoznać Mesjasza. 

    W więzieniu, słysząc o działaniu Jezusa, doświadcza zwątpienia. Jego wiara w Mesjasza zaczyna się chwiać.

     Bóg dobry i miłosierny dla wszystkich nie pasował do schematu mesjasza, jaki posiadał Jan. Wyobrażał sobie Mesjasza twardego, wymagającego, a słyszał o Mesjaszu słabym i delikatnym; spodziewał się gwałtownych działań, rąbania siekierą i uderzania ogniem, a nic takiego się nie działo. 

Okres Adwentu i dla nas jest zaproszeniem do zrewidowania naszych wyobrażeń i przekonań, do zrewidowania naszej nadziei związanej z tym, jaki jest Bóg i jak działa. 


1. Jakie wydarzenia w życiu zachwiały moją wiarą? Gdzie szukałem odpowiedzi?


sobota, 10 grudnia 2022

Sobota 2. Tygodnia Adwentu

    Wtedy zapytali Go uczniowie: «Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?» (Mt 17,10).


    Dialog Jezusa z uczniami rozgrywa się po przemienieniu na górze Tabor i schodzi z nimi na dół. Atmosfera sprzyja intymności i zaufaniu, nie ma tłumów. Widzieli Mojżesza i Eliasza, być może to skłania ich do zadania pytania: czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz? 

    Odpowiedź Jezusa potwierdza myślenie uczonych, ale jednocześnie pokazuje ich błąd. Eliasz już przyszedł. Sam Jezus porównywany jest nawet z Eliaszem. Jezus dokonuje nowego odczytania zapowiedzi: to nie Eliasza powinni oczekiwać, ale tego, na co Eliasz wskazywał. To jego misja była znakiem. Eliasz nie jest problemem. Problem polega na umiejętności rozpoznawania znaków i ich odczytywaniu.

    Widzieli Jana na pustyni. I nie potrafili zrozumieć znaku. Jan na pustyni nie tylko mówił, Jan krzyczał. Krzyczał na całe gardło, ale bardziej niż jego głos krzyczało jego życie. Całe jego życie było prowokacja, wezwaniem do nawrócenia. Ale nie potrafili go usłyszeć i zrozumieć.

    Kiedy zamykamy się w prawach, tradycjach i oczekiwaniach co do tego, jakie powinny być znaki mówiące o Królestwie Bożym, nie jesteśmy w stanie rozpoznać świadków, którzy do nas mówią. Prorocy zawsze przekraczają nasze wyobrażenia i oczekiwania. 

    Musimy się wciąż uczyć świeżego spojrzenia na Boże zamiary, które jest wolne od schematów, naszych wyobrażeń i oczekiwań.


1. Czy podejmuję wysiłek, by przełamywać stereotypy i schematy na drodze wiary?