zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 31 października 2023

Wtorek 30. Tygodnia Zwykłego

    Jezus powiedział: «Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? (Łk 13,18).


    Za pomocą dwóch przypowieści Jezus wyjaśnia, jak działa Królestwo Boże. Te przypowieści nie odnoszą się jedynie do przyszłości. One pozwalają rozpoznać, że to, co Jezus zapowiada, staje się teraźniejszością. 

    Przypowieści Jezusa opierają się na:

* prostocie - mogą być zrozumiane przez każdego;

* zwięzłości - nie wymagają wyjaśnień;

* pięknie - z jednej strony są wyraziste, a jednocześnie bardzo obrazowe;

* rezonują - skłaniają do myślenia i działania. 

    Tym, co w tych przypowieściach zwraca dziś moją uwagę, to dwie rzeczywistości:

* Królestwo Boże jest rzeczywistością, która wciąż rośnie. Nawet jeśli wydaje się bardzo małe, jak najmniejsze z nasion, nosi w sobie niezwykłą siłę życia. To, co dziś jest maleńkim ziarenkiem, stanie się drzewem. Drzewem gościnnym, ponieważ wiele ptaków znajduje miejsce dla swoich gniazd, drzewem silnym, ponieważ ma głębokie korzenie i mocny pień, którym płynie życie.

* Królestwo Boże przemienia od wewnątrz. Obraz zaczynu jest nie mniej wymowny. Zaczyn jest również życiodajnym elementem, który uruchamia się w kontakcie z mąką. Jest siłą zdolną do przemiany świata i jego wartości. Każdy, kto przygotowuje chleb, może podziwiać niezwykłą siłę zakwasu czy drożdży. Ich siła jest aktywna i zaraźliwa. Nawet jeśli cały chleb nie stanie się zaczynem, nabierze smaku zaczynu. 

    Te dwie przypowieści mówią o dwóch procesach, które zachodzą w naszym życiu. Nasza wewnętrzna przemiana, której dokonuje w nas Boży zaczyn, staje się zaraźliwa. Daje wzrost. Ten wzrost nie służy jedynie nam, ma nas otwierać na świat, służyć innym.


1. Na ile doświadczam przemieniającej siły Boga w swoim życiu?

poniedziałek, 30 października 2023

Poniedziałek 30. Tygodnia Zwykłego

    Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» (Rz 8,15).

    Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: «Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy». Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga (Łk 13,12-13).


    Mijamy niezliczone ilości osób, każdego dnia. Anonimowe istoty z bezimiennymi twarzami - na ulicach, w sklepach, w urzędach, w autobusie i tramwaju, a czasem nawet na klatce tego samego bloku, w którym mieszkamy. 

    Kiedy jednak ktoś dotyka naszego serca, jego twarz otrzymuje imię, nabiera kształtu. Kiedy tak się dzieje, stajemy się zdolni do wielkoduszności, codziennej wierności, wrażliwości idącej z pomocą. A jeśli tego kogoś dotyka zło, reagujemy, by pomóc. 

   Jezus nie potrafi przejść obojętnie wobec tych, którzy uginają się pod ciężarem swego nieszczęścia, dotyka rzeczywistości, która wykrzywia człowieka, przełamuje zło. Nie waha się. 

    Nie znamy jej imienia, ale dla Jezusa była kimś, dla kogo warto było zaryzykować i złamać prawo, które ją uciskało. Bóg, który jest pełen czułości, zawsze zaskakuje i nigdy nie zawodzi. 

    Paweł, nawrócony faryzeusz, rozumiał ten gest Jezusa, poznał oblicze Boga, które Jezus objawił, Boga, do którego można powiedzieć: Abba, Tatusiu! 

    Miłość Boża w Jezusie staje po stronie słabych, ogranicza niesprawiedliwość, przełamuje formalizm, aby stanąć  po stronie tych, którzy potrzebują pomocy. 

    Nasze naśladowanie Jezusa jest zobowiązaniem do aktywnej miłości, takim patrzeniem na ludzi, którzy nas mijają każdego dnia, by te anonimowe twarze zyskały imię, by stały się dla mnie kimś, a nie tylko anonimową masą. 


1. Jak kształtuję swoją wrażliwość na potrzeby innych?

niedziela, 29 października 2023

XXX Nedziela Zwykła

    On mu odpowiedział: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego (Mt 22,37.39b).


    Miłość porusza i definiuje nas jako osoby. Jesteśmy tym, co kochamy, nasze życie kręci się wokół tego, co kochamy. Na różne sposoby powstają różne idole, wokół których kręcą się osoby, społeczeństwa, nie tylko w dziedzinie religijnej...

    Aby znaleźć sens życia, trzeba kochać, ryzykować, ale także zadawać pytania: co kochamy? kogo kochamy? Kochać bliźniego to ofiarować mu to, czego potrzebuje, a to możliwe jest wtedy, gdy miłość Boga wypełnia serce i pozwala żyć pełnią swojego istnienia. Czuć się przez Niego kochanym i móc Go kochać. 

    Wielką misją wierzącego jest pragnienie, aby Chrystus był znany i kochany. Miłość, którą proponuje nam Jezus, pochodzi od Boga i do Niego powraca. Wymaga odkrycia w drugiej osobie nowego stworzenia, obdarzonego dobrami godnymi miłości, ze względu na to, że są i ze względu na to, do czego są przeznaczeni. 

  Inicjatywa pochodzi zawsze od Boga. Ja pierwszy cię umiłowałem i nadal cię kocham. Zapraszam cię do życia miłością, do odkrycia, że drugi człowiek jest także dzieckiem Boga, kochanym przez Niego, jest odbiorcą Jego darów.

    Kończymy tydzień misyjny. Ewangelia nie jest wyłącznym dobrem tych, którzy ją otrzymali, ale darem, którym należy się dzielić, Dobrą Nowiną, którą należy przekazywać. 


1. Czy podejmuję wysiłek, by pielęgnować miłość do Boga i do człowieka? 

sobota, 28 października 2023

Święto Świętych Szymona i Judy Tadeusza

    Pewnego razu Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą  noc trwał na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami (Łk 6,12-13).


    Wybór Dwunastu poprzedza noc modlitwy, noc pełna zażyłości z Bogiem, otwartości na tajemnicę, w miejscu Bożej obecności - na górze. Owoc tej intensywnej modlitwy staje się widoczny w świetle dnia. Ze spotkania z Ojcem Jezus ofiarowuje światu dar zbawienia i posyła Dwunastu. 

    Od tego momentu apostołowie zostają wyłączeni z dużego grona uczniów Jezusa, są przeznaczeni do szczególnej misji. 

    Jezus jest w samym centrum tego obrazu. Wokół Niego dwunastu, następnie duża grupa uczniów i tłum. To pozwala zrozumieć słowa św. Pawła: ci, którzy byli daleko, stają się teraz współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głowicą węgła jest sam Chrystus Jezus

    Jezus zaprasza wszystkich do bycia częścią tej wspólnoty. Jesteśmy wielkiej budowli, wykraczającej poza czas i miejsce. 

    Święto tych dwóch apostołów, których wspominamy razem, gdyż według tradycji zawsze wyruszali razem na misje, to zaproszenie dla nas do wejścia na górę, na spotkanie z Bogiem, by zobaczyć jak mocno jesteśmy wszczepieni w ten fundament Dwunastu, fundament położony przez Jezusa. 



piątek, 27 października 2023

Piątek 29. Tygodnia Zwykłego

    Umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? (Łk 12,56-57).


    Nie jest łatwo być wrażliwym i zdolnym do zrozumienia znaków i sygnałów, które przychodzą do nas z nieba. Pochłonięci pracą i codziennymi obowiązkami, nie mamy czasu, a tym bardziej wewnętrznego spokoju, aby wsłuchiwać się i rozeznawać to, co pochodzi od Boga. Beztroska godzina, kiedy Bóg przechodził przez Eden, aby spotkać Adama i Ewę i zamienić z nimi kilka słów, stała się dziś zlepkiem niepokojących bodźców i dźwięków. Trudno pośród tego zgiełku usłyszeć Jego głos, a co dopiero zinterpretować Jego znaki. 

    Ale poszukiwanie i rozeznawanie woli Bożej nie jest też rzeczą niemożliwą. Bóg obdarzył nas zdolnością do słuchania Go i przyjmowania Go. Bóg chce się z nami komunikować. W człowieku znalazł rozmówcę zdolnego Go zrozumieć, objawia nam siebie i chce, byśmy Go znaleźli. 

    Stając się człowiekiem w Jezusie, Bóg stał się dostępny i ukazał nam swoje oblicze. W Nim, w Jezusie, znajdujemy marę człowieczeństwa, do którego wszyscy jesteśmy powołani. Być człowiekiem na miarę Jezusa to nasze powołanie i zadanie. 


1. Ile czasu poświęcam na zastanowienie się nad tym, co dzieje się we mnie i wokół mnie? W jaki sposób interpretuję rzeczywistość? Czy szukam Bożego światła?

czwartek, 26 października 2023

Czwartek 29. Tygodnia Zwykłego

    Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu (Łk 12,51-52).


    Po naleganiach na potrzebę czuwania i życia poświęconego innym, czujnego i uważnego, padają nagle zaskakujące słowa o podziałach i rozłamach, a nie pokoju.  Czy to ten sam Jezus, czy jesteśmy w tej samej Ewangelii, mówiącej o błogosławieństwie i szczęściu? Jak rozumieć ten nagły zwrot wypowiedzi?

    Jestem przekonany, ze człowiek z natury stawia opór wszelkiej przemocy i konfliktom. Pokój, harmonia, jedność są wpisane w nasze DNA, dlatego tam, gdzie wyczuwamy napięcie, rozłam, czujemy się źle. Być może dlatego tak trudno przyjąć nam ten fragment Ewangelii. Próbujemy go łagodzić i reinterpretować, szukamy symbolicznych znaczeń. Ale rzeczywistość jest taka, że podążanie za Jezusem i Jego Ewangelią pociąga za sobą decyzje i wybory, a te zawsze rodzą napięcia. 

    Miłość jest najlepszą rzeczą, jaka może nam się przydarzyć. Życie w pokoju, to perspektywa, za którą wszyscy tęsknimy. Ale kto z nas nie musiał zmagać się z sobą, walczyć z sobą, idą za Jezusem. Kto z nas nie musiał się zmagać z przeciwnościami za chęć bycia wiernym prawdzie, za przezwyciężanie złych nawyków i przyzwyczajeń, jakie w sobie nosimy. Walka jest potrzebna, by pszenica duchowego życia mogła wzrastać. Jak często musiałeś zmusić siebie, by wybrać pokój i nie odpowiedzieć na atak kogoś większą przemocą?

    Łaska jest darmowa, ale nie jest tania. Bóg jest pokojem, ale kosztuje wiele wyrzeczenia, nie da się go zdobyć za ochłapy. 


Z czym najtrudniej mi walczyć w życiu duchowym?


środa, 25 października 2023

Środa 2. Tygodnia Zwykłego

    Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nas całym swoim mieniem (Łk 12,43-44).


    Gdyby Pan nie był po naszej stronie, przyznaj... mówi dziś psalmista. Niech każdy z nas dokończy sam to zdanie. Jakże inne byłoby moje życie, gdy Pan nie był po mojej stronie, gdyby nie Jego troska i miłość, gdyby nie był ze mną zawsze i w każdych okolicznościach...

    Bóg jest Panem domu, Panem mojego serca, które jest Jego świątynią i Jego domem. 

    Dzisiejsza Ewangelia jest kontynuacją wczorajszych wskazań. Wciąż słyszymy zapowiedź błogosławieństwa i szczęścia, jakie jest kierowane dla wiernego sługi.

    Ale otrzymujemy nowy klucz do szczęścia: nie wystarczy dbać już jedynie o swoje życie i wypełniać go jak stodoły, ponieważ jesteśmy powołani do bycia świątynią Boga. Idziemy krok dalej: trzeba uznać, że jesteśmy jedynie zarządcami, a nie właścicielami, a od zarządców wymaga się troski o innych, życia godnego i zrównoważonego, a nie życia bez umiaru, wśród obżarstwa i upijania się. 

    Nie wystarczy być wiernym Bogu, trzeba być wiernym sobie i tym, którzy nas otaczają, zwłaszcza tym, których Bóg powierzył naszej opiece. 


Jak wygląda moje zaangażowanie dla innych?

wtorek, 24 października 2023

Wtorek 29. Tygodnia Zwykłego

    Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy bądźcie podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze (Łk 12,35-36).


    Gotowi, do biegu, start... Tak jak w wyścigu. Na swoim miejscu w blokach, w pełnej gotowości. Klucze do czekania według Ewangelii.

    Miej przepasane biodra, jedno oko zawsze otwarte, nie opuszczaj gardy. Lampa niech wciąż płonie, by widzieć i być widzianym, uważnym na przyjście Pana, który przychodzi bezszelestnie dyskretnie, w każdej osobie i w każdym wydarzeniu. Przychodzi jako wesele, z przesłaniem nadziei i świętowania. Wzywa i zaprasza do słuchania.

    Każdego dnia otrzymujemy tak wiele sygnałów. On stoi u drzwi i puka. Wystarczy otworzyć, by zasiadł do stołu. Jego zapłata przychodzi z Nim.

    Czujność oznacza, że nie możemy pozwolić, by nasze mięśnie zwiotczały, ponieważ podobnie jak sportowcy i pielgrzymi musimy utrzymywać je w doskonałej formie podczas podróży. Nie rozpraszać się, nie popadać w senność, nie osiadać na laurach, jak ktoś, kto jest zadowolony z tego, co już osiągnął. Pośród społeczeństwa, które wydaje się zadowolone z bogactw, które posiada, jesteśmy zaproszeni do życia w namiotach, czując się pielgrzymami, będąc członkami pielgrzymującego Kościoła. 

    Świat jest drogą, a nie celem. Od czasu do czasu dobrze jest spojrzeć na miejsce docelowe oznaczone na naszym podróżnym bilecie, aby nie dać się zauroczyć jakiejś pośredniej stacji...


1. Na czym polega moja czujność i moja gotowość na spotkanie z Bogiem?

    

poniedziałek, 23 października 2023

Poniedziałek 29. Tygodnia Zwykłego

    Wtedy ktoś z tłumu rzekł do Niego: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?» (Łk 12,13-14).


    Zwykle chcemy, by Bóg był arbitrem w naszych sprawach, lubimy się na Niego powoływać... tak długo, jak długo przynosi nam to korzyść...

    Nie tylko prosimy Go o interwencję, ale próbujemy również podyktować, jak i co powinien zrobić. Tak to wygląda i w dzisiejszej Ewangelii. 

    Jezus nie daje się uwikłać w ludzkie spory. Widzi głębiej, mówi o chciwości, która leży u źródła tej prośby o interwencję. I opowiada przypowieść o ludzkich błędnych kalkulacjach, które obnażają ludzkie egoistyczne myślenie. Człowiek z przypowieści uważa, że wszystko kręci się wokół niego, a Bóg jest jedynie dowodem, że ma rację - pola, które obrodziły są znakiem Jego przychylności. 

    Często próbujemy przejmować rolę reżyserów i scenarzystów życia, wierzymy, że wszystko jest w naszych rękach, zależy od naszej pomysłowości, sprytu i zdolności. Pod płaszczykiem rzekomej wolności i autonomii stajemy się bogami własnej egoistycznej liturgii. 

    A Bóg zawsze jest Bogiem. Nawet wtedy, gdy Mu na to nie pozwalamy w naszym życiu. Zazwyczaj milczy, ale kiedy mówi, patrząc na nasze egoistyczne kalkulacje, jest nieubłagany - obnaża naszą małość i głupotę.  

    Zachowuje się jak dobry przyjaciel, który swoim celnym słowem ustawia do pionu i wyrywa z głupoty. Jakby mówił: czy myślisz, że jesteś stodołą, w której można przechowywać ziemskie bogactwa? Nie! Jesteś czymś więcej! Jesteś moją świątynią, jesteś powołany, by być moim domem. Ja jestem twoim Gościem. To znacznie więcej niż pszenica, jęczmień czy inne materialne dobra...


Czym zagracam swoje wnętrze, nie dając miejsca Bogu?

niedziela, 22 października 2023

XXIX Niedziela Zwykła, Uroczystość św. Jana Pawła II

    Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje!» (J 21,15).


     Odchodzimy od lektury Ewangelii Mateusza, ze względu na przeżywaną dziś uroczystość św. Jana Pawła II. W tym dniu Kościół daje nam do refleksji krótki fragment Ewangelii wg. św. Jana, wybrany z szerszej sceny, którą znamy z okresu wielkanocnego. Jezus zaskakuje swoich apostołów nad Jeziorem Tyberiadzkim, okazuje im swoją troskę, zjada z nimi śniadanie. Ale w szczególny sposób podchodzi do Szymona.

            Chrystus, po zakończonym śniadaniu, bierze Piotra na bok i prowadzi z nim bardzo osobistą rozmowę. Piotr pewnie nie czuł się najlepiej, te pytania, zwłaszcza powtórzone, musiały sprawić, że poczuł się przytłoczony.

     Kiedy Karol Wojtyła, krakowski kardynał, został wybrany biskupem Rzymu, stanął również sam na sam z Jezusem i musiał również udzielić trudnych odpowiedzi. Świadomość tego, do czego jest zapraszany przez Mistrza, świadomy trudności, musiał odpowiedzieć na zaproszenie. 

     Stając przed Bogiem i Jego zaproszeniem, stając wobec Bożego majestatu i ogromu spraw, a jednocześnie mając świadomość własnej małości, słabości i grzeszności, człowiek może doświadczać obaw i lęku.

    W 25 rocznicę swojego wyboru Jana Paweł II wrócił do tamtych dni konklawe i mówił: Jakże mógłbym nie drżeć, mówiąc po ludzku? Konieczne było odwołanie się do Bożego Miłosierdzia, abym w obliczu pytania: „Czy przyjmujesz?”, mógł odpowiedzieć z ufnością: „W posłuszeństwie wiary, przed Chrystusem, moim Panem, powierzając się Matce Chrystusa i Kościoła, świadomy wielkich trudności, przyjmuję!

     Niech te słowa, zachęcające nas do zaufania Jezusowi i otworzenia dla Niego naszych serc, także i dziś będą dla nas oparciem i zachętą do zaufania, chociaż nie zawsze potrafimy zrozumieć rzeczywistość świata, Kościoła, nas samych. Chrystus jest jedyną pewną Skałą, prawdziwym oparciem.


Gdzie szukam oparcia wobec trudnych decyzji i wyborów?



sobota, 21 października 2023

Sobota 28. Tygodnia Zwykłego

    Kiedy was ciągać będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć (Łk 12,11-12).


    Uwierzyć w te słowa i nie martwić się o to, co i jak powiedzieć. Jeden z moich znajomych kapłanów brał te słowa w sposób dosłowny,, dlatego prawie nigdy nie przygotowywał się do kazań czy do katechezy, tak mocno ufał, że Duch Święty podpowie mu, co powiedzieć... Efekty bywały niestety różne...

    Męczennicy pierwszych wieków potrafili dobrze zrozumieć te słowa. Oczekiwali na przyjście Jezusa, zachowując w sobie ewangeliczne napięcie oczekiwania, dlatego starali się żyć w sposób spójny i konsekwentny. Ich życie i słowa wzajemnie się przenikały, dlatego zawsze wiedzieli, co trzeba powiedzieć. Żyli Ewangelią. Nie rozdzielali wiary od życia, deklaracji od codziennej praktyki. 

    Niejeden z nich miał okazję zeznawać, bez obrońcy i powoływania się na rozbudowane prawne kodeksy, bez wyszukiwania łagodzących okoliczności i potrafili wprawić w zakłopotanie swoich prześladowców. 

    Każdego dnia tysiące słów opuszcza nasze usta, tysiące dociera do naszych uszu. O czym mówimy? Czego słuchamy? Czy to oczywiste, że jesteśmy uczniami Jezusa, kiedy ktoś patrzy na nas z boku? 

    Zawsze Bóg daje nam okazje do dawania świadectwa. Słowami i czynami. W codziennym życiu. To tu widać, jaka jest nasza wiara. I tak jak możemy grzeszyć myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem, tak też na wiele sposobów możemy dawać świadectwo. 


Czy moje życie jest świadectwem wyznawanej wiary?

piątek, 20 października 2023

Piątek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jana Kantego (w Krakowie Uroczystość)

    
Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! (Łk 12,4-5).


    Wiele razy, w różnych kontekstach i momentach ostatnich lat słyszeliśmy te słowa: Nie bójcie się! To brzmi niemal jak okrzyk bojowy.

    Jezus wypowiada te słowa dokładnie wtedy, gdy znajduje się w bezpośrednim zagrożeniu, otoczony przez wrogów i nękany przez tych, którzy chcą Go zabić. Jego osobista wolność, pełna miłości relacja z Ojcem, zderza się z interesami i płaską religią faryzeuszy i uczonych w Piśmie.

    Człowiek może być wolny od lęku tylko dlatego, że Bóg go kocha i troszczy się o niego. On nigdy nas nie opuszcza.  Nie szukamy ostatecznego bezpieczeństwa w sobie. Nasz grzech, nasze ograniczenia i słabości nie prowadzą nas do rozpaczy. Na dnie ludzkiej słabości jest solidna Skała, twarda i pewna. Mogą zabijać nasze ciała, ale są takie wartości, dla których warto oddać życie. 

    Nawet śmierć nie potrafi pozbawić nas Tego, który jest poza śmiercią, który jest Życiem. 

    Istnieje bojaźń Boża i ludzki strach. Ta pierwsza jest darem Ducha Świętego. To nie jest strach, ale wrażliwość na Bożą miłość i opiekę. To jest zaufanie, wewnętrzny pokój i nadzieja. 

    Strach przed ludźmi jest strachem. Strachem przed prześladowaniem, przed utratą społecznego prestiżu, przed finansową ruiną, przed chorobą, przed zdradą, przed śmiercią. Ten strach może być gdzieś ukryty, ale jest obecny. Zawsze gotowy, by uderzyć. 

    Dlatego nie wystarczy mówić komuś: Nie bójcie się! Trzeba uczyć się żyć zaufaniem wobec Boga, w poczuciu bezpieczeństwa wobec przeciwności. Patrzeć w przyszłość z nadzieją, w sposób twórczy. Boję się Kościoła, który skupia się na narzekaniu, który patrzy na świat przez czarne okulary, który obawia się politycznych systemów, idei czy ludzi. Kościoła, który pozwala odebrać sobie nadzieję. 

    Nie bójcie się! Ale czy w to wierzymy? A może nie za bardzo... 


Jakie sytuacje wypełniają mnie lękiem? Jak sobie z nimi radzę? Gdzie szukam oparcia?

czwartek, 19 października 2023

Czwartek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. ks. Jerzego Popiełuszki

    Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków (Łk 11,49-50a).


    Bardzo potrzebujemy proroków. A jednocześnie doświadczamy tego, o czym mówi ewangelia: prorocy są prześladowani, nękani, zastawiane są na nich pułapki, a czasem są zabijani, jak chociażby patron dnia, bł. ks. Jerzy. 

    I chociaż świat obchodzi się brutalnie z prorokami, to bardzo proroków potrzebuje. W czasach, w których zanika coraz bardziej odniesienie do Boga, brakuje doświadczenia Boga, w których wielu wciąż doświadcza głodu, niesprawiedliwości, smutku czy rozpaczy, głos proroków może być tym, który budzi sumienie, który rozświetla mrok i zwątpienie. 

    Także my, uczniowie Jezusa, potrzebujemy proroków. Jeśli ich zabraknie, świadectwo chrześcijan stanie mało czytelne. To prorocy wyrywają nas z letargu, rutyny. To prorocy powodują, że rodzą się pytania i pragnienie poszukiwania prawdy. 

    I wciąż Bóg posyła proroków. Tylko ich głos nie zawsze jest słyszany, jest zagłuszany, jest lekceważony i wyśmiewany. Może dlatego wciąż nie potrafimy rozwiązać tak wielu spraw...


Czy potrafię słuchać głosu tych, których słowa wyrywają mnie z przyzwyczajenia i rutyny?

środa, 18 października 2023

Środa 28. Tygodnia Zwykłego, Święto św. Łukasza, Ewangelisty

    Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. (Łk 10,5).


    Święto św. Łukasza Ewangelisty zachęca nas do spojrzenia na jego dzieło, to co w sposób szczególny podkreślił, pisząc swoją Ewangelię. 

    W św. Łukaszu widzimy ewangelistę o szczególnej wrażliwości. Jego Ewangelia zawiera obraz Jezusa jako człowieka modlitwy, Mistrza pełnego miłosierdzia, bliskiego ubogim. Maryja jest dla Łukasza kobietą uważną na Słowo. Wszystkiemu towarzyszy niezwykła atmosfera: spotkanie z Tym, który jest Słowem, czyni nas bardziej ludzkimi, bardziej wrażliwymi, czyni nas ludźmi pokoju. Miłosierdzie Boga, który kocha nas bezgranicznie, przemienia nas. 

    Dzisiejsza Ewangelia podkreśla wartość pokoju. Być nosicielem pokoju, życie pełne zaangażowania w to, by być pośrednikiem Dobrej Nowiny jest najlepszym znakiem, który potwierdza autentyczność ucznia. 

    Jezus jest źródłem pokoju, a nie podziałów czy niechęci między braćmi. Pokój zaś jest owocem przyjęcia Bożego Miłosierdzia. Jezus jest obliczem tego Miłosierdzia. Nikt nie podkreślił tego tak bardzo, jak uczynił to św. Łukasz. U niego zawsze znajdujemy zaproszenie do miłosierdzia. 


Czy jestem nosicielem pokoju?

wtorek, 17 października 2023

Wtorek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Ignacego Antiocheńskiego

    Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów (Rz 1,22-23).


    Gdybyśmy zawsze mogli powtarzać za św. Pawłem: Nie wstydzę się Ewangelii. Pod koniec każdego dnia, patrząc w lustro, mogli powiedzieć, że rzeczywiście Ewangelia towarzyszyła nam we wszystkich decyzjach i działaniach, że nigdy nie odłożyliśmy jej na bok. 

    Naszą uwagę przyciąga wiele pilnych spraw i rzeczy, które przynosi codzienność, ale nie zawsze to, co jest pilne, jest ważne. A ważne sprawy potrafimy pomijać. I tu można postawić pierwsze pytanie: o jakość czasu, jaki poświęcamy Bogu. 

    Idąc dalej za słowami Pawła, możemy znaleźć wiele wymówek, którymi potrafimy uzasadniać bylejakość relacji z Bogiem. Ci z nas, którzy znają Boga, uznają się za wierzących, często potrafi marnować czas na wiele jałowych spraw, a trudno znaleźć kilka minut dla Stwórcy. 

    Śpiewamy w psalmie na dziś: Niebiosa głoszą chwałę Boga, o działaniu rąk Jego mówi nieboskłon; dzień dniowi przekazuje nakaz, noc nocy przekazuje wiedzę. Po całej ziemi ich głos się rozchodzi, po krańce świata ich słowa... 

    Czy nie powinniśmy zrobić tego samego? Głosić chwałę Boga naszym życiem?

    Może warto dzisiaj, w ramach duchowego ćwiczenia, wziąć kawałek kartki, długopis lub pióro, by napisać list dziękczynny do Boga, dobrego Ojca. Nie wstydź się , z pewnością potrafisz to zrobić. A i Ewangelia nie będzie się ciebie wstydzić...


Czy mogę ze św. Paweł zawołać: Nie wstydzę się Ewangelii?



poniedziałek, 16 października 2023

Poniedziałek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jadwigi Śląskiej, wsp. bł. Piotra Casaniego

    Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia (Łk 11,30).


    Pan Bóg dotyka człowieka łaską, ale pozostawia mu wolność, w której to człowiek musi zdecydować i opowiedzieć się za Jezusem. Czasami jednak odczuwa ciężar milczenia Boga, przychodzą pytania, które stają się udręką i wtedy pragnie jakiegoś dowodu, znaku. Można ulec pokusie myślenia, że wystarczy znak, kiedy potrzeba zaufania. 

    Gorsza jest jednak postawa tych, których Jezus nazywa przewrotnym plemieniem. Proszą o znaki, domagają się znaków, ale ze złymi intencjami.

    Jezus odrzuca spektakularne znaki, których się od Niego domagają. On sam, Jezus, jest znakiem, objawieniem, całym Słowem. Odwołuje się do dwóch przykładów: Jonasza i Salomona. Byli mniejsi od Jezusa, a jednak wzbudzili nawrócenie Niniwy i podziw królowej Południa. Ci, którzy pozostają w domu, znający Pisma i Proroków, nie potrafią zobaczyć znaku. Znaki stają się bezużyteczne, jeśli człowiek nie potrafi ich zobaczyć.

    Jezus jest naszym znakiem. Nie ma potrzeby szukać i domagać się nowych dowodów i zapewnień. W czasach trudnych jednak wzrasta ilość złowieszczych i magicznych objawień i przepowiedni, katastroficznych wizji i znajdują posłuch u wierzących. Chyba niewielkie jest nasze zaufanie Bogu, skoro poszukujemy i wierzymy szarlatanom i wątpliwym cudom. 


1. Czy jest we mnie pełne zaufanie Jezusowi i Jego słowu?

niedziela, 15 października 2023

XXVIII Niedziela Zwykła

Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa (Iz 25,6).

Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swojemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść (Mt 22,2-3).


Zaproszenie i uczta. Na weselnej uczcie jest wiele radości, dużo gości, spotkań, konieczność bycia z tymi, którzy zostali zaproszeni, nawet jeśli nie znamy ich za dobrze. 

    Nie potrzeba też specjalnych zasług, zabiegania o wejściówki – wystarczy, że gospodarz liczy na naszą obecność i kieruje zaproszenie.

     Goście, którzy nie idą na ucztę, którzy otwarcie mówią nie, wprost, bez owijania w bawełnę i bawienia się w dyplomację. Ich serca są zamknięte. Król psuje jedynie ich plany. Ten Król jest po prostu nudny, nie ma nic ciekawego do zaoferowania, nie będą się dobrze bawić. Być może wyrzucili swoje zaproszenie do kosza, nawet nie otwierając koperty, nie ma co zaprzątać sobie głowy takimi sprawami.

     Zaskakujące jest to, jak uparty jest król. Nie poddaje się, nie godzi się na odrzucenie. Ale wobec oporu zaproszonych szuka innych gości. 

     I okazuje się, że nie wystarczy przyjąć zaproszenie, nie wystarczy powiedzieć: wchodzę w to! Zapisanie się, tak samo jak przyjęcie chrztu, komunii, zawarcie sakramentu małżeństwa, przyjście na Eucharystię, jest stosunkowo łatwe. Wielu się zapisuje i zgłasza. Ale Jezus chce, byśmy zaproszenie potraktowali poważnie, z szacunkiem. Nie każde ubranie wystarczy, aby dzielić stół z Królem.

     Historia opowiedziana przez Jezusa może się powtórzyć. My również możemy stać się leniwymi kotami, postawić nasze sprawy na pierwszym miejscu, zlekceważyć zaproszenie lub nie odpowiedzieć na nie we właściwy sposób. Zaproszenie jest darem, to prawda. Ale ponieważ wymaga naszej odpowiedzi, staje się również odpowiedzialnością.


Czy zawsze jestem przygotowany na Bożą ucztę? Z jakim nastawieniem podchodzę do Bożego zaproszenia?

sobota, 14 października 2023

Sobota 27. Tygodnia Zwykłego

    Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: «Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś» (Łk 11,27).


    Była kobietą z ludu, reagowała spontanicznie, nie zwracając uwagi na konwenanse. Nie rumieniła się ani nie wstydziła. Mówiła to, co czuła. Głośno, pośród tłumu: błogosławione łono...

    Warto stanąć pośród tego tłumu i usłyszeć jej głos, zobaczyć jej odwagę i żarliwość. Poruszona, porwana słowami Jezusa, wypowiada niezwykłą pochwałę.

    Dla tamtych ludzi chwałą kobiety było jej macierzyństwo. Stąd pochwała Matki, osoby jeszcze nieznanej, dotycz tego wymiaru jej powołania. Jezus nie umniejsza tej chwały, ale wskazuje na coś więcej. Błogosławieni, którzy słuchają Słowa... Mówił o swojej Matce, ona była otwarta na Boże Słowo. 

    Istnieje poziom macierzyństwa, ludzkiej chwały, poziom łona i piersi. Jest też płaszczyzna słuchania, strzeżenia i wypełniania woli Bożej. Te dwa wymiary łączą się w Maryi. Mówi o sobie: Oto ja, służebnica Pańska,  a potem Słowo staje się Ciałem w Jej łonie

    Najpierw była wiara, otwartość na to, czego Bóg od Niej oczekiwał. Święty Augustyn mówił o Maryi: poczęła Jezusa najpierw w swoim sercu, a później w swoim łonie. 

    Maryja jest błogosławiona najpierw jako pierwsza Jego uczennica, najlepsza spośród Jego uczniów, później przychodzi fizyczne macierzyństwo. 


Jak wygląda moje zasłuchanie się w Słowo?

piątek, 13 października 2023

Piątek 27. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Honorata Koźmińskiego

    Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: "Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy" (Łk 11,15).


    Uzdrowienia w Ewangeliach zdarzają się często. Różne też są reakcje ludzi na czynione znaki. Ponieważ nie mogą zaprzeczyć znakom, próbują przypisać uzdrowienie Złemu duchowi. 

    Cuda, które Jezus czyni są znakiem obecności Królestwa. Czasami, wobec wielkiego okrucieństwa i zła świata trudno nam je rozpoznać i poddajemy w wątpliwość obecność Boga w świecie. Tym bardziej powinniśmy jednak szukać źródeł i budzić nadzieję. 

    W tej ewangelicznej scenie najbardziej uderza to, że zamiast dziękować za dobro, człowiek potrafi przypisywać dobro diabłu. Kiedy ludzkie serce zranione jest zazdrością, urazami czy uprzedzeniami, nie potrafimy zobaczyć dobra, docenić szlachetności, która jest w drugim człowieku. 


1. Czy potrafię dostrzegać dobro i za nie dziękować?

czwartek, 12 października 2023

Czwartek 27. Tygodnia Zwykłego

    Jeśli więc wy, choć źli jesteście, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą (Łk 11,13).


    Kiedy zwracamy się do Boga z prośbą, raczej nie jest pierwszą sprawą prośba o Ducha Świętego. Przychodzi do głowy tyle różnych spraw i problemów, o które chcemy prosić. To ludzkie, że tak się dzieje. Ale ważne jest, byśmy pamiętali słowa Izajasza: zamiary wasze nie są moimi, ani wasze drogi moimi drogami

    Piotr musiał się tego nauczyć (podobnie jak i my musimy), kiedy Jezus mówił o cierpieniu, odrzuceniu i śmierci, które czekały Mistrza i samego Piotra. Wtedy Piotr wołał: Niech Cię Bóg broni, by to przyszło na Ciebie... Ale Bóg tego chciał, na tym polegało odkupienie. Piotr musiał przyjąć upomnienie. 

    Kiedy przychodzą złe chwile, trudności, zwątpienie, pojawia się pokusa, by uciec, porzucić natarczywą modlitwę, która może nam dać światło i siłę, by przyjąć trud i nie ulec pokusom. Czuwajcie i módlcie się, byście nie ulegli pokosie

    Nasze serce i nasz umysł są dalekie od zamiarów Pana Boga. A to, co możemy osiągnąć w oparciu o nasze słabe siły, skromne intencje... to bardzo niewiele. Beze Mnie nic nie możecie uczynić... 

    Jezus był tym, który szukał Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości..., prosił, by ominął Go ten kielich, ale Twoja wola niech się stanie i został wysłuchany. Wołał Czemuś Mnie opuścił?, a Ojciec Mu odpowiedział. 

    W ciemnościach nocy, w ciemnościach Wielkiego Piątku zapłonęło światło. Ogromne zamknięte drzwi grobu zostały otworzone, a On powstał z martwych, aby dać nam Życie. 

    To jest zachętą, by nigdy nie porzucić modlitwy, nie znużyć się wołaniem do Boga. Nieustannie prosić o dar Ducha, byśmy umieli się modlić według Bożej myśli, abyśmy umieli chodzić Jego drogami. Niech nam da Ducha Świętego, nie trzeba nic więcej.


1. Jak często proszę o dar Ducha Świętego w modlitwie?

środa, 11 października 2023

Środa 27. Tygodnia Zwykłego

    A On rzekł do nich: "Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię, niech przyjdzie Twoje królestwo..." (Łk 11,2).


    Wędrując po zboczach Góry Oliwnej pielgrzym dociera do kościółka Pater noster, który upamiętnia modlitwę pozostawioną nam przez Jezusa. Na wielu ścianach można znaleźć tekst tej modlitwy w wielu językach świata. 

    Modlitwa Pańska, dlatego tak wzniosła i wzorcowa, krótka, bezpośrednia i synowska. Daleka od naszych długich, pełnych słów modlitw, które czasem brzmią tak, jak byśmy chcieli wymusić Bożą życzliwość. 

    Tertulian powiedział, że ta modlitwa to streszczenie całej Ewangelii. Katechizm mówi, że jest sercem Pisma Świętego. Pierwszym wspólnotom chrześcijańskim, jak mów Didache, zalecano odmawianie tej modlitwy trzy razy dziennie. 

    Wszystko w tej modlitwie jest zrozumiałe. Ojcze... ponieważ jest Ojcem, ufność pozwala nam prosić. Jest Ojcem wszystkich, a zatem nawet kiedy modlę się sam, zawsze modlę się w liczbie mnogiej. Ale piękniej brzmi, kiedy mówione jest razem, we wspólnocie: Ojcze nasz.

    Ponieważ kochamy Boga, chcemy tego, co najlepsze: niech się święci, niech przyjdzie... 

    W drugiej części przychodzą sprawy ludzi. Prosimy o chleb i przebaczenie. Ten chleb, który jest niezbędny do budowania Królestwa. Podobnie jak syn z przypowieści, uznajemy: zgrzeszyliśmy , dlatego prosimy: przebacz nam... Na szczęście nie dodajemy, jak tamten syn, by przestał traktować nas jak swoje dzieci, ale z ufnością powtarzamy wciąż na nowo przebacz...


Czym jest dla mnie "Ojcze nasz"?

wtorek, 10 października 2023

Wtorek 27. Tygodnia Zwykłego

    Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu10.Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie (Łk 10,38-39).


    Działanie i kontemplacja, Marta i  Maria, służba i cisza. Niby jasne, a trudno tym żyć. Może potrzeba nowego św. Franciszka z Asyżu, by dzisiejszy człowiek zrozumiał, że te dwie rzeczywistości idą w parze. Jedna osoba i dwa wymiary - praca i modlitwa. 

    To jest prawdziwy wymiar chrześcijańskiego życia. Bóg i człowiek, zanurzenie w Tym, który jest niewidzialny, by móc zaangażować się wobec tych, którzy są na wyciągnięcie ręki czasem. 

    Osiągnięcie tej osobistej spójności, jedności między działaniem i modlitwą, jest znakiem ludzkiej dojrzałości. 

    Zasadniczo te obie siostry w każdym z nas się zgadzają. Maria słucha Mistrza. To najlepsza część, ale nie jedyna. Maria słucha Mistrza, słucha Tego, który jest Słowem, Tego, który nalega: miłujcie się wzajemnie, daj pić spragnionemu... Słowo prowadzi do konkretów, do działania.  Ale samo działanie potrzebuje zakorzenienia w ciszy, w Bogu, by znajdowało swój najgłębszy sens i znaczenie. Nie można zapominać o innych słowach, które padły w tym samym domu: ubogich zawsze mieć będziecie u siebie. Czasem trzeba skoncentrować całą uwagę na Mistrzu.

    Rozdzielenie Marii i Marty, a nawet przeciwstawianie ich sobie, zawsze będzie rodziło zniekształcenie tego, czego nauczał Mistrz. 

    Sam Jezus ukazuję tę pełnię harmonii wewnętrznej człowieka: w nocy się modlił, rano wychodził ku ludziom, by uzdrawiać i nauczać. Słuchając Ewangelii słyszymy jednocześnie: Jego słuchajcie  i  wy dajcie im jeść.


Czy potrafię znajdować czas na modlitwę pośród działania? Czy w modlitwie szukam inspiracji, by lepiej służyć innym?

poniedziałek, 9 października 2023

Poniedziałek 27. Tygodnia Zwykłego

A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» (Łk 10,25).


    Intencja uczone w Piśmie z pewnością nie była czysta, ale samo pytanie należy do tych, które możemy określić jako fundamentalne dla ludzkiego życia. Powinniśmy je sobie zadawać, a raczej zadawać je Bogu, co jakiś czas w naszym życiu.

    Wydaje się jednak, że dla wielu życie wieczne nie jest jakimś wielkim zmartwieniem, wystarczająco dużo zmartwień przynosi codzienność... Ale może trzeba to pytanie uczonego w Piśmie jedynie inaczej postawić, by stało się ważne...

    Skąd mam wiedzieć, że to co robię, warte jest tego, by poświęcać temu swoje życie?  Czego potrzebuję, aby to, co robię, dawało mi radość i satysfakcję, poczucie sensu?

    Nasze życie z pewnością jest pełne zajęć, obowiązków, działania, zobowiązań. Jest wypełnione spotkaniami z ludźmi. Czujemy się często przytłoczeni, żyjemy w pospiechu, czasem towarzyszy temu wszystkiemu poczucie, że nie żyjemy swoim własnym życiem... 

    Bez czasu, by poczuć siebie, swoje wnętrze, aby zadać sobie istotne pytania, powoli gubimy siebie. Potrzebujemy takich pytań, by życie nabierało sensu. Czasami zmusza nas do tego samo życie, poprzez różnego rodzaju zawirowania i wstrząsy - utratę pracy, zdrowia, zmianę miejsca zamieszkania, odejście kogoś bliskiego...

    To pytanie jest ważne. Ale jeszcze ważniejsze jest to, by zadać je Panu, by u Niego szukać odpowiedzi...


1. Czy znajduje czas, by stawiać sobie ważne życiowe pytania? Gdzie szukam na nie odpowiedzi?

niedziela, 8 października 2023

XXVII Niedziela Zwykła

Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni, i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody (Iz 5,1b-2).

Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo” (Mt 21,38).


     Tę przypowieść św. Mateusz umieszcza po wjeździe Jezusa do Jeruzalem, po wypędzeniu handlarzy ze świątyni. To moment wielkiego napięcia pomiędzy przywódcami Izraela, a Jezusem, którego autorytetu nie uznają, nie chcą zobaczyć w Nim Syna Dawidowego i obiecanego Mesjasza. 

    To odrzucenie Jezusa jest równoznaczne z odmową przekazania owoców wiary, którą Bóg przez wieki kształtował w ludzie Izraela. Przypowieść o nieuczciwych dzierżawcach, w której Jezus przypomina los tak wielu proroków i przepowiada własną śmierć, nie mogła pozostać niezauważona, ponieważ jest to niemal cytat z Izajasza, który mówił o miłości Boga do swojej winnicy.

     Jezus podkreśla miłość Boga do swojego ludu i troskę, jaką włożył w swoje dzieło. Wybrana, umiłowana winnica, została oddana w ręce godnych zaufania rolników, ale oni zdradzili pokładane w nich zaufanie, i to nie raz, ale wielokrotnie, do tego stopnia, że odrzucili nawet samego syna, co było wyraźnym powiedzeniem właścicielowi: winnica nie należy już do ciebie, lecz do nas!

     Patrząc na odrzucenie Jezusa przez władze żydowskie, bardzo łatwo ulec pokusie antysemickiego odczytywania tej przypowieści. Musimy jednak odczytać wezwanie skierowane w tej przypowieści do nas. Lud Izraela, lud kapłański, reprezentuje całą ludzkość, a zatem treść tej przypowieści dotyczy także nas, wierzących w Chrystusa, w każdym czasie i w każdym miejscu.


Co widzę, kiedy słucham o winnicy? Jaki obraz ukrywa się dla mnie za tą przypowieścią?


sobota, 7 października 2023

Sobota 26. Tygodnia Zwykłego, wsp. Najświętszej Maryi Panny Różańcowej

    Jak bowiem, błądząc, myśleliście o odstąpieniu od Boga, tak teraz, nawróciwszy się, szukajcie Go dziesięciokrotnie (Ba 4,28).

    W tej właśnie chwili rozradował się Jezus  w Duchu Świętym i rzekł: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi..." (Łk 10,21).


    Sobota, można trochę odpocząć, ucieszyć się weekendem... A słowo proroka uderza z całą mocą. Uderza, ponieważ każdy prawdziwie wierzący musi głęboko przeżywać doświadczenie odejścia od wiary tych, którzy uparli się, by odejść od Boga, wyśmiewając wszystko, co z wiarą się wiąże, bawiąc się w bycie dorosłym - samowystarczalnych i autonomicznym. Bóg już nie jest im do niczego potrzebny. Chciałbym im dzisiaj wraz z prorokiem powiedzieć: szukajcie Go dziesięciokrotnie...

    Żyjemy w czasach zwątpienia, kwestionowania wszystkiego i wszystkich, ale także w czasach poszukiwania. Widać to wyraźnie w głębokim poczuciu niezadowolenia tak wielu ludzi, zwłaszcza młodych ludzi, w ogromnym braku równowagi i rozchwiania wartości, w przemocy, która nas otacza i rani swoim językiem, w pośpiechu. Dokąd zmierza ten pociąg ludzkości? Dokąd ja zmierzam w pociągu, którym nie mogę kierować?

    I patrzę na Jezusa, wypełnionego Duchem i promieniującego Bożą radością. Owocem tej radości jest modlitwa uwielbienia i dziękczynienia za to, że tajemnice świata objawia najprostszym. 

    W tych dwóch zdaniach dzisiejszej liturgii znajduję odpowiedź na wątpliwości czasu, w którym przychodzi żyć. Bóg objawia się tym, którzy szukają Go z wytężonym wysiłkiem - szukajcie Go dziesięciokrotnie i tym, którzy potrafią zrezygnować z pychy, źle  rozumianej dorosłości i staje się prosty, jak maluczcy tego świata...


 Jaką rolę w moim życiu spełnia różaniec - modlitwa ludzi prostych? Jak często po niego sięgam?