zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 30 kwietnia 2023

IV Niedziela Wielkanocy

    Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych (1P 2,25).

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami. Jeśli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko (J 10,7-9).


     Pasterz, owce i owczarnia, wilki, złodzieje i rozbójnicy, brama i odźwierny… Czy te obrazy jeszcze do nas przemawiają?

Łatwo, czytając tę Ewangelię, o uproszczenia, schematy i podział ról. Tradycyjnie hierarchów określamy pasterzami, wiernych owcami… Spróbujmy jedna wyjść poza schematy i zobaczyć, każdy z nas, ochrzczonych, ma swój udział w pasterskiej posłudze Chrystusa. 

     A idąc jeszcze głębiej, możemy zobaczyć, że pasterz, baranek i wilk żyją razem w każdym z nas. W naszej osobowości i tożsamości, w sposobie, w jaki odnosimy się do samych siebie i do innych, pasterz, wilk i owca na zmianę przejmują stery. Reprezentują złożoność naszego sposobu istnienia. Uświadomienie sobie ich istnienia może nam pomóc rozświetlić  nasze wewnętrzne sprzeczności i napięcia, które czasem wychodzą na zewnątrz, raniąc i nas, i innych. 

     Ewangelia zachęca nas, byśmy żyli według Ducha Zmartwychwstałego Chrystusa. Każda Eucharystia objawia nam Jezusa, który jednocześnie jest Pasterzem i ofiarowanym Barankiem, który przez oddanie swojego życia daje życie światu, daje życie każdemu i każdej z nas. Jego Duch umożliwia nam życie w Świetle i w Prawdzie. 

    Przez zmartwychwstanie Jezusa rozpoczęło się nowe stworzenie, a łaska wylana z Jego otwartego boku pozwala nam opanowywać agresywność i ambicje wilka, a karmić łagodność owcy i mądrość pasterza, którą nosimy w sobie. 


Czego dziś we mnie więcej: owcy i czy wilka? Czy podejmuję wysiłek, by budować w sobie łagodność owcy, mądrość pasterza, a opanowywać wilka?




sobota, 29 kwietnia 2023

Święto św. Katarzyny ze Sieny, patronki Europy

    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mt 11,28-29). 


    Nikt, poza Jezusem, nie może wiarygodnie wypowiedzieć tych słów. Choć wielu próbuje wspierać nas na drodze życia.

    O tym, czym różni się pomoc udzielona przez Niego od każdej innej możemy poznać w rozmowie z Samarytanką u Jakubowej studni w Sychar. Woda, ziemska woda, potrafi ugasić nasze ziemskie pragnienie, ale tylko On jeden potrafi zaspokoić nasze pragnienie wieczności i szczęścia. A wszyscy je odczuwamy.

    Jezus okazuje swoje upodobanie wobec maluczkich tego świata, co nie oznacza wykluczenia mądrych i wielkich. Upodobanie wywołuje ich prostota, dyspozycyjność, otwartość, szczerość i pragnienie dobra. 

    Człowiek sam potrafi wykreślić się z Bożego upodobania swoją pychą, arogancją, samowystarczalnością...

    Święta Katarzyna ze Sieny, duchowa córka św. Dominika, była kobietą prostą i otwartą na Boże działanie, a przez to odcisnęła głębokie piętno na historii i duchowości Kościoła, zabiegając o jedność i pokój. Bez wykształcenia, a jednak nazwana przez św. Pawła VI doktorem Kościoła, a przez św. Jana Pawła II Patronką Europy. Św. Jan Paweł II nazwał ją również arcydziełem łaski, co już mniej znane. 

    W niej wypełniło się Słowo Ewangelii. Pokorna i prosta, otrzymała mądrość, którą Bóg obdarza maluczkich. Zjednoczyła w sobie prostotę i moc Ewangelii. Nauczyła się od Jezusa łagodności i pokory oraz poświęcenia, pomagając wielkim tego świata osiągnięcie pokoju i zjednoczenia Kościoła, który tak bardzo kochała i dla którego znosiła cierpienie. 


1. W jaki sposób wyraża się moje przywiązanie i miłość do Kościoła?

piątek, 28 kwietnia 2023

Piątek 3. Tygodnia Wielkanocy

    
Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: «Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?» Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił (Dz 9,1a.3-4.9).


    Duch Święty nadaje pracy misyjnej pierwszego Kościoła ostateczny impuls. Po umocnieniu Apostołów, wyborze siedmiu diakonów i wielu innych uczniów, kieruje swój wzrok na Szawła z Tarsu. Możemy przyglądać się całemu procesowi wewnętrznej przemiany, aż Szaweł stanie się Pawłem. 

    Z całego tekstu św. Łukasza uderza mnie dzisiaj ślepota Szawła, ta fizyczna i duchowa.

    Szaweł jest absolutnie przekonany, że zna prawdę, dlatego podejmuje się prześladowania chrześcijan, których uważa za wichrzycieli łamiących Boże Prawo i dawne tradycje. Jest gorliwym wyznawcą Boga. Ci, którzy odwołują się do Jezusa, są w błędzie i trzeba zrobić z nimi porządek. 

    On zawsze był wiernym wyznawcą Prawa, zawsze zachowywał święte tradycje, jest przekonany, że to wszystko sprawia, że jest  w porządku wobec Boga, że działania, które podejmuje, dodają mu zasług przed Bogiem, że postępuje właściwie.

    Jego sposób rozumienia i przeżywania religii żydowskiej sprawia, że zwraca się przeciwko samemu Bogu, aż do prześladowania Jego Syna. Jest ślepcem, duchowym ślepcem, zanim jeszcze straci wzrok pod Damaszkiem. I nie jest tego świadomy, uważając chrześcijan za ślepców.

    Zmartwychwstały Jezus sprawi, że trzeciego dnia odkryje swoje zagubienie, ślepotę i odzyska wzrok. Odkryje piękno Ewangelii i Jezusa, którego uzna za ostateczne objawienie Boga i Jego woli. Wszystkie dotychczasowe zasługi, którymi się szczycił, uzna za śmieci. 

    Został wybrany, aby nieść imię Jezusa do narodów i królów, by cierpieć dla Jego imienia. To wszystko, co odkryje, co objawi mu Chrystus, skłoni go do walki z wszelkimi tendencjami i próbami zamykania żywej wiary w przepisach, obrzędach i religijnych praktykach. Jedyną mądrością dla Pawła stanie się Krzyż Chrystusa. 


1. Czy nie ulegam ślepocie duchowej, sprowadzając wiarę do rytualizmu i zewnętrznych praktyk?
    

czwartek, 27 kwietnia 2023

Czwartek 3. Tygodnia Wielkanocy

    «Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta» - powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł (Dz 8,26-27a).

    Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym (J 6,44).


    Filip, jak wielu innych, wychodzi z Jerozolimy, gdzie trwa prześladowanie. Nie jest to jednak bezmyślna ucieczka, lecz podróż, w której wciąż jest otwartość i uwaga na działanie Ducha. 

    Chrześcijanie nie idą za porażką, nie wspierają przegranej sprawy; raczej otwierają swoje drzwi dla żywego Boga, który kocha i działa pośród świata. Dla tego Boga, który jest Duchem, Panem i Dawcą Życia.

    Bóg jest w nas sprawcą i chcenia, i działania, zgodnie z Jego wolą - będzie mówił św. Paweł Filipianom. Dzisiaj o tym samym mówi nam Jezus: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec

    Etiop, dworzanin królewski, już jest dotknięty przez Boga, pochyla się nad Słowem, którego jednak nie rozumie. I Bóg posługuje się człowiekiem, Filipem, aby dać Etiopowi zrozumienie.

    Na naszej drodze wiary zawsze będą nam potrzebni przewodnicy, którzy dadzą się prowadzić Duchowi Świętemu i będą towarzyszyli innym, przekazując im swoją nadzieję, dzieląc się świadectwem wiary.

    Dworzanin królewski czyta fragment proroka Izajasza, czyta dokładnie to, czego nie rozumieli także uczniowie Jezusa: nie rozumieli skandalu cierpiącego Mesjasza. Całe opowiadanie ma formę liturgii: zaczyna się głoszeniem i objaśnieniem Słowa, a kończy liturgią sakramentalną - udzieleniem chrztu świętego. 

    W tym opowiadaniu można znaleźć wiele wskazówek dla nas, uczniów Jezusa. Mieć odwagę przybliżyć się do rydwanu świata, do ludzi, którzy mijają nas w drodze, odważyć się zrobić ten pierwszy krok, zapytać: czy rozumiesz, co się wokół dzieje? co wypełnia i porusza twoje serce? za czym tęsknisz? co jest dla ciebie ważne?

    Musimy dać się zaprosić do dzielenia się naszym doświadczeniem wiary, naszym doświadczeniem Słowa Życia, z całą świadomością, że pierwszym, który działa, jest sam Bóg i to On pociąga.

    Boże drogi są tak różne i nieznane, ale On wie, jak wyjść na spotkanie naprzeciw każdej osobie.


1. Czy mam odwagę rozmawiać z innymi o wierze?

środa, 26 kwietnia 2023

Środa 3. Tygodnia Wielkanocy

    Z tym dniem nastało w Jerozolimie wielkie prześladowanie Kościoła. Wszyscy, z wyjątkiem apostołów, rozproszyli się po wsiach Judei i Samarii. Szaweł niósł zgubę Kościołowi po domach (Dz 8,1b.3a).


    Śmierć Szczepana otwiera czas prześladowań, rozproszenia, czas ucieczki i niepewności. W ten sposób rozpoczyna się nowy etap życia Kościoła, etap misyjny. Prześladowanie umożliwia rozprzestrzenianie się Ewangelii na sąsiednie rejony.

    To, co w ludzkich oczach było ucieczką i rozproszeniem, prawdziwą karą i prześladowaniem tylko, w tajemniczych Bożych planach staje się nową możliwością i szansą, by Słowo Boże rozprzestrzeniało się i dotykało nowych serc. 

    Filip staje się bohaterem dzisiejszego fragmentu. Jego misja w Samarii kończy się sukcesem. Tam, gdzie była ciemność, zapłonęło światło i radość. 

    Trudne chwile w naszym życiu, których często nie rozumiemy, jeśli są przeżywane z wiarą, w zaufaniu wobec Boga, stają się źródłem błogosławieństwa. Pomagają nam dojrzewać i wzrastać i jako ludziom, i jako uczniom Jezusa. 


1. Czy potrafię z zaufaniem przyjąć trudności, jakie spotykam w życiu?

wtorek, 25 kwietnia 2023

Święto św. Marka Ewangelisty

    Pozdrawia was ta, która jest w Babilonie razem z wami wybrana, oraz Marek, mój syn. Pozdrówcie się wzajemnym pocałunkiem miłości! Pokój wam wszystkim, którzy trwacie w Chrystusie (1P 5,13-14).

    I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (Mk 16,15).


    Nie można mówić o ś. Marku, zapominając o jego rodzinnym domu, bo był to nie tylko jego dom, ale także dom uczniów i być może miejsce najzwyklejszych spotkań wspólnoty jerozolimskiej.  

    Maria, matka Marka była kobietą zamożną, posiadała obszerny dom. Żaden Ewangelista nie podał o nim tylu szczegółów, co św. Marek - to Wieczernik. Być może tym człowiekiem, który niósł dzban wody był właśnie on, wskazując uczniom miejsce Ostatniej  Wieczerzy. Komentatorzy uważają, że młodzieniec okryty prześcieradłem, który poszedł za Jezusem i uczniami do Getsemani, był właśnie on. Piotr po wyjściu z więzienia jerozolimskiego, przybył do domu Marii, matki Jana, zwanego też Markiem, gdzie dość duża liczba zebranych modliła się... 

    Marek w swoim domu zetknął się z Jezusem, uczniami, wsłuchiwał się i przyglądał nauczaniu Piotra. Nic dziwnego, że Piotr nazywa go swoim duchowym synem. 

    Jezus w Ewangelii używa nakazu. Bycie wybranym, pójście za wezwaniem i głoszenie tego, co się widziało i słyszało stanowi całość misji. Głoszenie musi być powszechne. Potem pojawia się sprawa przyjęcia lub odrzucenia Słowa, przez tych, którzy słuchają. To wybór ludzkiej wolności. Ale przyjąć i nie głosić, oznacza brak przekonania lub niską ocenę tego, widzieliśmy i usłyszeliśmy od Jezusa. 

    Uczeń jest wezwany, by dzielić się swoim doświadczeniem wiary. Napisano, że wiara rodzi się z tego, co się słyszy. I jest to prawda. Ale prawdą jest również i to, że sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia.


1. Czy potrafię cenić i szukać takiego środowiska, w którym moja wiara się umacnia?

    

poniedziałek, 24 kwietnia 2023

Uroczystość św. Wojciecha BM, Patrona Polski

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity (J 12,24).


    Kiedy Jezus mówił swoim uczniom, jaki los czeka Go w Jerozolimie, nie potrafili tego ani zrozumieć, ani zaakceptować, mimo zapowiedzi zmartwychwstania. Dlatego odwołuje się do prostego obrazu, wziętego z życia, który każdy człowiek może zaobserwować. Z nasion mogą wyrosnąć  rośliny i owoce tylko wtedy, gdy najpierw nasiona umrą w ziemi. 

    Odmowa wrzucenia w ziemię nasion, aby uniknąć ich śmierci, oznaczałaby pozbawienie się plonów i głód. Jeśli chcieli zobaczyć owoce, musieli zaakceptować śmierć. 

    Całe życie Jezusa, Jego nauczanie i cuda nie przyniosłyby nam zbawienia, bez Jego krzyża. Tylko śmierć na krzyżu, tak jak śmierć pszenicznego ziarna, mogła zrodzić błogosławieństwo i życie wieczne nam, potrzebującym odkupienia. 

    Nie da się zrodzić życia, nie dając swojego życia. W tym kontekście życie jest owocem miłości, która jest dawana bez zastrzeżeń, aż do całkowitej ofiary z siebie, jeśli to konieczne. 

    Z ludzkiego punktu widzenia możemy postrzegać to jako stratę, ale było to kluczem do sukcesu misji Jezusa. Jego śmierć była taką stratą, która przyniosła jeszcze większy zysk. Słuchaliśmy o tym w Orędziu Wigilii Paschalnej: nic by nam przecież nie przyszło z daru życia, gdybyśmy nie zostali odkupieni... szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel...

    To właśnie dlatego śmierć Chrystusa nigdy nie jest przedstawiana jako tragedia, ale zawsze widziana jest jako strata, która kończy się zyskiem, jako źródło życia duchowego i odkupienia dla całego świata. 

    W niektórych egipskich grobowcach sprzed pawie 4 tysięcy lat znaleziono ziarna pszenicy, martwe ziarna. Miały być zabezpieczeniem faraonów na wieczność. Można sobie wyobrazić, jak ogromne żniwo mogłyby one wydać, gdyby je zasiano. Pozostawione same sobie, umarły bezowocnie. Nasze zbawienie nie byłoby możliwe bez Jezusowego Krzyża. Jezus byłby w niebie, ale bez nas. A przyszedł, aby nam dać życie wieczne. 

    Jezus idzie krok dalej. Każdy z nas musi umrzeć, aby wejść do życia wiecznego, które On nam wyjednał swoją śmiercią. To absolutna zasada: przez śmierć do życia. Ważne jest jednak, aby rozumieć, że owoce śmierci Jezusa i naszej ofiary są odmienne. Śmierć Chrystusa daje życie innym, daje życie nam. Nasza śmierć służy temu, byśmy mogli skorzystać z tego daru, który Jezus nam wyjednał. 

    W taki sposób musimy patrzeć na śmierć św. Wojciecha. - Jego śmierć była drogą do udziału w chwale Chrystusa i dzięki łasce Chrystusa stała się ziarnem, które obrodziło wiarą. 


1. W czym dla mnie wyraża się dawanie życia?

niedziela, 23 kwietnia 2023

III Niedziela Wielkanocy

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło (Łk 24,13-14).


     Lubimy ten fragment Ewangelii św. Łukasza. A dzieje się tak być może dlatego, że skierowany jest do tych, którzy nie znali historycznego Jezusa i którzy zastanawiali się, jak mogą rozpoznać Go teraz, w swojej aktualnej rzeczywistości wiary. To słowa skierowane także i do nas, bez względu na to, jak dzisiaj patrzymy na rzeczywistość Kościoła.

     Jesteśmy powołani do przeżycia tej historii spotkania z Jezusem Zmartwychwstałym, do osobistego spotkania. Droga między Jerozolimą a Emaus to nie tylko odcinek na mapie, to droga naszego życia, droga, na której spotykamy Jezusa. To droga, na której Jezus uobecnia się bez naszej wiedzy, nie wiemy jak, kiedy, gdzie, ale zawsze objawia się w tym samym celu: aby dać nam życie wieczne i otworzyć nasze oczy, jeśli tylko na to pozwolimy.

     Nie jest też pewnie pomyłką Łukasza, że jeden z tych uczniów jest bezimienny. Każdy z nas może wstawić swoje własne imię, by towarzyszyć Kleofasowi. 

     Jeżeli jeszcze nie potrafimy zobaczyć Jezusa Zmartwychwstałego w Piśmie Świętym, jeśli Jego Słowo nie powoduje, że nasze serce płonie, jeżeli jeszcze nie potrafimy skonfrontować z Jezusem i Jego Słowem naszego życia, wciąż jesteśmy na naszej drodze do Emaus. 

    I nie jest to powód do zniechęcenia, ale do zauważenia możliwości, szansy, jaką daje nam Chrystus, aby odnaleźć nas w naszym życiu i iść obok nas na tyle, na ile zaprosimy Go do pozostania.


1. Gdzie bym oznaczył swoje miejsce na drodze między Jerozolimą a Emaus? W którym kierunku dzisiaj idę?

sobota, 22 kwietnia 2023

Sobota 2. Tygodnia Wielkanocy

    Ze wzrostem liczby uczniów zaczęło się w tych dniach narzekanie na hellenistów na Hebrajczyków, że w codziennej posłudze pomijane były ich wdowy (Dz 6,1).

    Kiedy upłynęli około dwudziestu pięciu, może trzydziestu stadiów, zobaczyli, że Jezus idzie po jeziorze i zbliża się do łodzi. Przerazili się. On odezwał się do nich: "To ja jestem, nie bójcie się" (J 6,19-20).


    Narzekanie, szemranie, pretensje - zjawisko, które we wspólnocie Kościoła występowało od początku i trwa do dziś. Przypominają nam o tym czytanie z Dziejów Apostolskich. 

    Samo niezadowolenie nie musi być złe, pojawia się czasem wbrew naszej woli. Problem polega na tym, że nie zawsze wiemy, co z nim zrobić. 

    Dzieje Apostolskie podpowiadają: wszystkie nasze myśli, pragnienia, czyny, muszą być poddawane światłu Ducha Świętego, tak samo powinno się dziać z naszymi pretensjami.

    Apostołowie wobec narzekania wychodzą z konkretną propozycją, która uwzględnia dobro całej wspólnoty. To nie było coś dobrego dla nielicznych czy dla absolutnej większości, ale było dobre dla wszystkich

    Słowo daje nam wskazówkę: nasze pretensje, narzekania, nasze niezadowolenie, którego są wyrazem, nie powinny być dolewaniem oliwy do ognia, pogłębianiem problemów. Powinny być wyrażane w każdej wspólnocie, aby znaleźć dla nich rozwiązania, dla dobra wszystkich. Inaczej zawsze ucierpi przekaz Bożego Słowa. 

    Znamy tę scenę, o której mówi nam św. Jan w Ewangelii. Jeden z takich obrazów, które zapadają w pamięć. Ale spróbujmy popatrzeć na nią w perspektywie Zmartwychwstania, jak umieszcza ją dzisiejsza liturgia. 

    Mimo przeżycia Świąt Wielkiej Nocy, całej świątecznej Oktawy i kolejnego tygodnia, uczniowie wciąż przeżywają noc, w której doświadczają silnego nieprzyjaznego wiatru i gwałtownych fal, bo Jezus jeszcze do nich nie przyszedł. Ale pragnieniem Jezusa jest, aby światło Zmartwychwstania dosięgło wszystkich. 

    Na co dzień musimy się uczyć rozpoznawania Jezusa w naszej codzienności, bo przychodzi jak jeden z nas, zwyczajnie. Ale kiedy przychodzi do nas pośród doświadczenia nocy, nie jawi się jako jeden z nas. Objawia się z mocą w życiu każdego z nas jako Bóg, którym jest. Przechodzi przez wszystkie możliwe wody, noce, śmierć, nasze lęki, zwątpienia, cierpienie i mówi do nas: To Ja jestem, nie bójcie się!

    Powierzyć swoje bezpieczeństwo w ręce Jezusa, Jemu zaufać, bo On jest jedynym naszym Zbawicielem, naszym Bogiem i Panem. To wciąż wyzwanie, z którym musimy się zmagać, każdego dnia.


1. Czy zapraszam do mojego życia Pana podczas moich ciemności?

piątek, 21 kwietnia 2023

Piątek 2. Tygodnia Wielkanocy

    A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa. Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i głosić po domach Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie (Dz 5,41-42).

    Jezus wziął więc chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym: podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał (J 6,22).

    Uderza zachowanie apostołów. Cieszyli się, że stali się godni cierpieć. Jak to możliwe, żeby cierpieć i być szczęśliwym; a jeszcze trudniej: jak to możliwe, żeby cierpieć niesprawiedliwie, będąc niewinnym, i być szczęśliwym?

    Wytłumaczeniem wszystkiego jest zakończenie zdania: dla Imienia Jezusa. Jezus jest ich mocą, wypełnia ich serca. Nie czują się również osamotnieni, bo cała wspólnota jest z nimi. 

    Cud rozmnożenia chlebów, o którym mówi nam Ewangelia, jest również dzisiaj rzeczywistością niezliczonych wspólnot chrześcijańskich. Kościół ma wiele wad, ale z całą pewnością potrafi wychodzić ku biednym i potrzebującym. Ubogich zawsze będziecie mieli u siebie

    Ostatnio czytałem świadectwo Maksymiliana wypowiedziane w sierpniu 2000, w czasie Światowego Spotkania Młodzieży. Urodzony w Rzymie, mówił o sobie, że urodził się w społeczeństwie, w którym wszystko można kupić i mieć wszystko. Mówił dalej: mam pełną rodzinę, niczego mi nie brakuje w domu, mam wyższe wykształcenie, pewną pracę. Nie doświadczyłem wojny, deportacji czy ograniczenia wolności jak wielu młodych ludzi, którzy też tu są. Uważam się za uprzywilejowanego młodego człowieka. Ale pewnego dnia, czytając Ewangelię, natrafiłem na słowa, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie, słowa, które Jezus wypowiedział do bogatego młodzieńca: "Jednego ci brakuje, idź, sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim"... To była prawda. Brakowało mi miłości do ubogich.

    Ten młody człowiek poczuł w głębi swojego serca to samo zaproszenie, by dać to, co ma ubogim i naśladować Chrystusa. Wraz z innymi przyjaciółmi raz w tygodniu uczestniczy w spotkaniu z ubogimi w Rzymie.

    Staram się zaprzyjaźnić z nimi: oni już znają moje imię, ja znam imiona niektórych z nich. I nie robię tego wszystkiego  sam, bo jestem z grupą przyjaciół, którzy mają te same ideały, co ja.


1. Jaki uczynek miłosierdzia wobec bliźnich podjąłem w tym tygodniu?


czwartek, 20 kwietnia 2023

Czwartek 2. Tygodnia Wielkanocy

Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy są Mu posłuszni (Dz 5,32).


    Świadectwo to nie jest chodzenie po ulicy z transparentem, który mówi jestem chrześcijaninem lub w jakiejś koszulce tego typu, opaską na czole czy tatuażem, który ma mówić kocham Jezusa... To wszystko może być właściwe w pewnych sytuacjach, ale prawda jest taka, że Jezus nie nosił żadnego charakterystycznego stroju czy emblematów. Nie ma też świadectw o takich zewnętrznych znakach u apostołów. 

    Ciekawa jest historia habitu, który stał się strojem obowiązującym dla zakonników, ale jego początek wiąże się z przyjęciem stylu ubierania się w stylu najbiedniejszych ówczesnego społeczeństwa. A kiedy ubodzy zmienili swój styl ubierania, nie na bogatszy, lecz inny, zakonnicy i zakonnice pozostali przy swoich habitach, które stały się zwyczajowym strojem.

    Prawdziwe świadectwo nie leży w stroju, nawet nie w sposobie mówienia. Święty Franciszek mówił swoim współbraciom: wszędzie i zawsze głoście Ewangelię, a mówcie tylko wtedy, gdy jest to konieczne

    Głoszenie dobrej nowiny, dawanie świadectwa o Jezusie dokonuje się o wiele bardziej przez sposób zachowania, styl życia, niż przez słowa. Czasami słowa są konieczne, ale trzeba żyć stylem ewangelicznym. To jest istota. 

    Apostołowie byli świadkami tego wszystkiego, co widzieli i słyszeli i starali się przekazać ludowi wszelkimi możliwymi sposobami prawdę o Jezusie. Nie było sposobu, aby ich uciszyć. Przywódcy Izraela byli bezradni. A wszystko za sprawą Ducha Świętego, który rozpalał serca świadków i któremu nie mogli się oprzeć. Próżne były próby zastraszania. Dzięki temu  świadectwu otrzymaliśmy skarb Ewangelii.

    Dziś to my jesteśmy świadkami. Dzięki pośrednictwu Apostołów i tylu innych w całych dziejach chrześcijaństwa, uwierzyliśmy w Jezusa i mamy dzisiaj świadczyć o tej miłości Boga do nas. Przez nas sposób życia, przez wzajemne odnoszenie się do siebie, zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości, pojednanie, przebaczenie, otwartość na potrzebujących. W ten sposób będziemy świadkami, że miłość Boża jest w naszych sercach.


Jakim jestem świadkiem?

środa, 19 kwietnia 2023

Środa 2. Tygodnia Wielkanocy

    W nocy anioł Pański otworzył bramy więzienia i wyprowadziwszy ich powiedział: «Idźcie i głoście w świątyni ludowi wszystkie słowa tego życia!» (Dz 5,19-20).

    Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16).


    Wiara góry przenosi. A miłość pokonuje wszelkie przeszkody. Nawet więzienne kraty. Apostołowie dali się uwieść Bożej miłości w zmartwychwstałym Chrystusie i nic nie było w stanie ich zatrzymać.

    Dla chrześcijanina pociągniętego przez Boga nie ma krat, które uniemożliwiałyby mu miłość i dzielenie się z innymi prawdą, nawet jeśli musi to czynić  więzieniu. 

    Dla tego, kto kocha, tysiąc przeszkód nie stanowi problemu. Dla tego, kto nie kocha, tysiąc dowodów nie jest dowodem. 

    Jeśli chodzi o miłość, mam najlepszy wzór: tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał... W tym zdaniu św. Jan zawarł całe zbawcze dzieło. A za nim kryje się jeden cel: aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne

    Czujemy się akceptowani, kiedy ktoś patrzy na nas z miłością. Dzisiejsza liturgia przypomina nam, że tym, kto zawsze patrzy na nas z miłością, jest sam Bóg


1. W czym wyraża się w moim życiu dobroć Boga?

wtorek, 18 kwietnia 2023

Wtorek 2. Tygodnia Wielkanocy

    Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę (Dz 4,32-33). 


    Wczoraj zatrzymałem się na chwilę przy Piotrze i Janie, którzy po odzyskaniu wolności wrócili do wspólnoty i podjęli modlitwę. Dzisiaj św. Łukasz pozwala nam podejrzeć trochę, jak wyglądało życie tej wspólnoty.

    Opis św. Łukasza wykracza jednak poza rzeczywistość i opowiada o marzeniu, które w sobie nosi, aby zbudować wspólnotę taką jakiej chce Bóg. Wspólnotę, w której apostołowie wierzą w Ewangelię, głoszą ją z odwagą i świadczą o zmartwychwstaniu Jezusa. Za tę prawdę kładą na szali swoje życie. Pozostali członkowie wspólnoty znajdują się w tej samej łodzi, ponieważ jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich. Ich ręce były przy jednym pługu i nikt nie oglądał się wstecz. 

    W sobotę zakończyła się kolejna Kapituła naszej Prowincji i można było poczuć tego samego ducha, pojawiały się marzenia i odważne patrzenie w przyszłość, pełne nadziei i zaufania wobec Pana.

    To był ideał, zarówno wtedy, jak i teraz. Nic więcej i nic mniej. Ich głównym celem było dzielić się tym, co posiadali, z tymi, którzy posiadali mniej. Rzeczywistość zawsze jednak jest wolniejsza od marzeń. Świadczy o tym pochwała gestu Barnaby, która nie miałaby sensu, gdyby tego typu gesty były naszym powszednim chlebem. Jeszcze bardziej ten ideał będzie wybrzmiewał wobec zgrzytu, jaki wywoła postępek Ananiasza i Safiry (Dz 5,1nn).

    A jednak warto pomarzyć. Poznawać pragnienia serca, widzieć ideał, by do niego powoli zmierzać, nawet jeśli nasze marzenia wyprzedzają rzeczywistość, nawet jeśli inni uznają nas za idealistów, jeśli nawet wewnątrz wspólnoty i poza nią nie będziemy dobrze odbierani przez rozsądnych, twardo stąpających po ziemi ludzi...


1. Jakie marzenia wobec wspólnoty rodzinnej, wspólnoty parafialnej, zakonnej, wspólnoty Kościoła, kryją się w moim sercu?

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Poniedziałek 2. Tygodnia Wielkanocy

    Piotr i Jan, uwolnieni, przybyli do swoich i opowiedzieli, co do nich mówili arcykapłani i starsi. A ci, wysłuchawszy tego, wznieśli jednomyślnie głos do Boga i mówili: daj sługom Twoim głosić słowo woje z całą odwagą (Dz 4,23-24a.29b).

    Jezus na to mu rzekł: "O tak, zapewniam cię, jeśli ktoś na nowo się nie narodzi, nie jest zdolny ujrzeć Królestwa Bożego (J 3,3).


    W obliczu dopiero co odzyskanej wolności, Piotr i Jan zwracają się do wspólnoty, by rozpocząć modlitwę. Nie proszą w niej, by Bóg ukarał prześladowców, ale by dał im odwagę, której potrzebują, aby stać się zwiastunami Słowa. Miejsce, w którym się modlili, drży. To jedyne miejsce, które się trzęsie, i to nie ze strachu, ale pod wpływem wielkiej mocy Ducha, który zostaje im udzielony. 

    Tak realizują się w nich nowe narodziny. Z ludzi zalęknionych, zamkniętych w Wieczerniku, stają się ludźmi przepełnionymi Duchem, Duchem odwagi, męstwa, który pozwala im wychodzić ze Słowem, mimo gróźb i niebezpieczeństw.

    Istnieje "stary" sposób życia, sposób życia według ciała, sposób życia według kryteriów tego świata. Powinniśmy podejmować wysiłek, by rozeznawać, czy nie kierujemy się nim w naszym decyzjach i wyborach. 

    Kiedy weryfikujemy w świetle Ewangelii tylko nasze chęci, idee i myśli, możemy dojść do wniosku, że jesteśmy po stronie Ewangelii. Ale konfrontacja naszych wyborów i decyzji, tym małych i wielkich, pozwala odsłonić prawdę. 

    Istnieje czasem ogromna przepaść między naszymi deklaracjami, a dokonywanymi wyborami i podejmowanymi decyzjami. Znam bardzo religijnych rodziców, którzy byli tacy do momentu, kiedy ich niezamężna córka poczęła dziecko - wtedy zrobili wszystko, aby uwolnić ją od "traumy" i zadbać o jej nieposzlakowaną opinię (przy okazji też własną), wybierając aborcję. Lub inna sytuacja. Wszystko było dobrze na drodze wiary, póki syn pewnych rodziców nie podjął decyzji, by zostać zakonnikiem - rodzice uruchomili całą artylerię argumentów, by go odwieść od tej decyzji. 

    Przykłady można mnożyć. Stary sposób życia, oparty na prestiżu, dobrej opinii, wygodzie, korzyściach, pojawia się za każdym razem, kiedy życie stawia nas przed wyborem decyzji. 

    Istnieje "nowy" sposób życia, sposób według Ducha. Styl,  w którym mniej ludzkich kalkulacji, kontrolowania wszystkiego i wszystkich, wolność od ludzkich opinii, mniej zabiegania o własną wygodę interesy.

    Drugi tydzień Wielkanocy rozpoczynamy wezwaniem do powtórnych narodzin, wezwaniem do nowości Ducha, który jest nam dany.


1. Czy badam w świetle Ewangelii moje życiowe decyzje i wybory?

niedziela, 16 kwietnia 2023

II Niedziela Wielkanocy - Niedziela Miłosierdzia

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” (J 20,19).


Grupa uczniów, zamknięte drzwi. Zamknięci na światło, niezdolni, by zmierzyć się z życiem, z tym, co przynosi nowy dzień. Pogrążeni we wspomnieniach, smutku, tęsknocie.  Rozmawiają cicho, nie potrafią spojrzeć sobie w oczy. 

    Są razem, ale trochę jakby obok siebie, nie ma wspólnoty. Porażka zakorzeniała się w ich sercach. Doświadczają nocy – tej na zewnątrz (wieczór), ale także tej w sobie. Nie spodziewali się takiego zakończenia, zakończenia, w którym mieli się czego wstydzić. Mogą rodzić się pretensje, bo przecież mogli zareagować inaczej. Czuli się winni. 

    A w takim stanie trudno nawet pomyśleć, że może przyjść nowe światło o świcie pierwszego dnia tygodnia. Nie zdawali sobie sprawy, że stało się coś wielkiego i wspaniałego, co zmieni wszystko. 

To bycie za zamkniętymi drzwiami wyraża bardzo wiele – to symbol. To zamknięcie na dialog, myślenie tylko o tym, co mi się przydarzyło, co zrobiłem lub co mi zrobiono, bez chęci spotkania z innymi. Nie chcieć wiedzieć o niczym i o nikim, zamknąć się refleksję nad tym, co się stało, bez próby zrozumienia i nadania sensu. Nie wiedzieć, dokąd pójść, co zrobić, co powiedzieć. 

    Uczniowie są w Wieczerniku, miejscu ważnym dla nich… Tam dzieli z Jezusem Chleb w czasie Ostatniej Wieczerzy. Wciąż odbijają się echem Jego słowa:  nie zostawię was samych, pokój mój daję wam, bierzcie i jedzcie, jesteście moimi przyjaciółmi, życie moje oddaję za was, miłujcie się wzajemnie, czyńcie to, co Ja wam uczyniłem, czyńcie to na moją pamiątkę…

    Ale też słychać inne słowa, słowa przestrogi: uderzą pasterza i rozproszą się owce, jeden z was mnie zdradzi, zanim kogut zapieje trzy razy się mnie wyprzesz, jednej godziny nie mogliście czuwać ze mną…


1. Które słowa Jezusa wybrzmiewają echem w moim sercu? Za co się winię? Czy potrafię przyjąć Jego miłosierdzie i przebaczenie?


sobota, 15 kwietnia 2023

Sobota w Oktawie Wielkanocy

    Ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wcześniej usunął siedmiu demonów. Ukazał się potem w odmienionej postaci dwom z nich, gdy szli, podążając na wieś. A później ukazał się samym jedenastu, gdy byli przy stole. Zganił ich za niewiarę i upór, że nie uwierzyli tym, którzy Go oglądali Zmartwychwstałego (Mk 16,9.12.14).


Święty Marek kończy swoją Ewangelię nawiązując do różnych doświadczeń Zmartwychwstałego, odnotowanych w innych Ewangeliach. Warto do każdego z tych przypadków powracać.

Ale zebrane tak razem, pozwalają nam zobaczyć zaskakujący wybór osób, którym Jezus się objawia. Kobieta, która miała w sobie siedem złych duchów, grupa przestraszonych rybaków, którzy zatrzasnęli drzwi z obawy, dwóch rozczarowanych, którzy dali nogę do Emaus. Zaledwie kilka osób. A gdyby tak Zmartwychwstały stanął przed Kajfaszem i Annaszem czy całym Sanhedrynem? Przed Piłatem, przed faryzeuszami?

Najważniejsze wydarzenie naszej wiary zostaje objawione małej grupce ludzi, raczej prostych i mało wpływowych, a nawet niezbyt przygotowanych, do swojej roli. Dopiero św. Paweł dzięki swemu wykształceniu nada wszystkiemu teologiczny szlif. Dziwne są te kryteria Pana Boga. 

Apostołowie, co podkreśla św. Marek, byli twardego serca, opornych uszu – zganił ich za niewiarę i upór. Na pewno nie byli naiwni, nie ulegli zbiorowej halucynacji. Uwierzenie w Zmartwychwstanie będzie procesem, w którym nie brakowało wątpliwości. Tamtym mężczyznom i kobietom nie było łatwiej uwierzyć, chociaż Go widzieli, niż nam, którzy nie widzimy. Wątpliwości zawsze towarzyszą wierze, czasem są tak wielkie, że mówimy o nocy wiary.

Będzie im bardzo trudno dać świadectwo o zmartwychwstaniu Jezusa. Nawet język, którym się posługiwali, nie był do tego przystosowany. Nie będą się upierać, głosząc Jezusa, przy niesprawdzalnych wizjach, ale będą wskazywali na osobistą przemianę, którą dało im spotkanie z Jezusem. Będą pokazywali nowy styl, nowy sposób życia. 

    Wiara zaczyna się od zaufania tym, którzy twierdzą, że Go spotkali… aż do osobistego doświadczenia spotkania na drodze wiary… może nawet na drodze wątpliwości i rozczarowań, drodze do Emaus. 


1. Jakie mam doświadczenie Jezusa, które może być moim świadectwem dla innych?


piątek, 14 kwietnia 2023

Piątek w Oktawie Wielkanocy

    Jezus zawołał do nich: "Dzieci, czy macie coś do zjedzenia?... Przynieście ryby, któreście teraz złowili... Chodźcie, zjedzcie śniadanie (J 21,5.10.12).


    Jedzenie to coś więcej niż przyjęcie pokarmu, aby przetrwać. Ludzie uczynili z posiłków chwile spotkania, rozmowy, intymnej komunii. W tym sensie biblijne wskazania mają rację, mówiąc, że skromne jedzenie w dobrym towarzystwie jest więcej warte niż wielkie uczty bez miłości. Zapraszamy członków rodziny, przyjaciół, tych, do których mamy zaufanie, aby usiedli z nami do posiłku przy wspólnym stole.

    Jezusa można poznawać na wiele sposobów. Jednym z nich jest spojrzenie na to, z kim jadał, z kim zasiadał przy stole. I tu możemy zobaczyć kolejny raz Jego wielkość. Zasiadał przy stole z bardzo wieloma i bardzo różnymi ludźmi: z faryzeuszami, celnikami, uczniami, przyjaciółmi, grzesznikami... i w ten sposób nikt nie jest wyłączony - każdy może należeć do Jego rodziny, jeżeli jest gotów słuchać Jego Słowa i nim żyć. 

    Dziś Zmartwychwstały organizuje posiłek swoim uczniom. Ostatni raz jedli wspólnie w Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy. 

    Jezus mógł być zły, bo w Jego godzinie zostawili Go samego, strach przeważył nad zaufaniem. A jednak On, który zna ich lepiej niż oni sami siebie, zaprasza ich na posiłek. Przygotował miejsce, rozpalił ogień, poprosił ich, by zrobili to, co umieli: by złowili ryby. 

    Każdego dnia, każdej niedzieli, Jezus przygotowuje nam miejsce i zaprasza do swojego stołu - na Eucharystię. Każdy z nas jest proszony, by przynieść to, co jest owocem naszego wysiłku, przynieść do tego stołu swoje życie, troski i osiągnięcia. On obiecuje nam dać to, co przygotował: swoje Słowo i swój Chleb. I dzięki tym darom możemy znów dalej iść Jego drogą. 


1. Co przynoszę do Bożego stołu Eucharystii, kiedy w niej uczestniczę? Czy korzystam z tego, co On dla mnie przygotował?

czwartek, 13 kwietnia 2023

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

    Gdy tak rozmawiali, On sam stanął między nimi i odezwał się do nich: "Pokój wam". Oniemieli i strachem zdjęci myśleli, że widzą ducha. A On im rzekł: "Dlaczego jesteście zmieszani i dlaczego takie myśli powstają w waszych sercach (Łk 24,36-38).


    W krótkim czasie przeszli wiele. Wydarzenia piętrzyły się jedno po drugim, nie mieli czasu na spokojne przemyślenie wszystkiego. Nic dziwnego, że oniemieli i objął ich lęk - drzwi zamknięte, a On wszedł.

    Ale Zmartwychwstanie powoli nabiera kształtów, staje się widoczne, a słowa Jezusa dotyka i porusza serca. 

    Spotkanie jest najważniejsze, ale aby mogło do niego dojść, konieczne jest wzajemne rozpoznanie, a dokładniej rzecz ujmując, nasze rozpoznanie Jezusa, bo On już nas zna. Uczniowie z Emaus mówią o tym, że rozpoznali Go, bo pozwolili Mu mówić, wyjaśniać Pisma i serce w nich zapłonęło. 

    Jezus idący u ich boku pozwolił im wyjaśnić, że utracili nadzieję i co było tego przyczyną. Wcześniej spodziewali się, ale teraz już nie... A ponieważ była szczerość, słuchanie, otwarcie i rozpoznanie, nastąpił cud,  wraz z nim spotkanie.

    Doświadczenie spotkania zaczyna się od zbliżenia się do Jezusa, a może bardziej, od pozwolenia Jezusowi, by On mógł się zbliżyć do nas, bo tylko wówczas możemy Go rozpoznać. 

    Pozwolili Mu towarzyszyć sobie w drodze. Czuli się przy nim swobodnie, dzieląc się swoim doświadczeniem straty, mówili o swoich nadziejach i rozczarowaniu. Jezus pozwolił im mówić, aż w końcu przejął inicjatywę, pozwala im spojrzeć na rzeczywistość w nowy sposób. Otwiera ich znów na nadzieję, którą dopiero co utracili.

    Doświadczenie spotkania pozwala im zrozumieć, że Bóg wciąż jest obecny, prowadzi ich do świętowania, wracają do Jerozolimy, by być razem z braćmi. 


1. Czy potrafię dostrzegać Boże działanie pośród moich rozczarowań i zwątpień?

środa, 12 kwietnia 2023

Środa w Oktawie Wielkanocy

    Tego samego dnia dwóch z nich szło do wsi zwanej Emaus, odległej od Jeruzalem sześćdziesiąt stadiów. Rozmawiali sobie o tym wszystkim, co się wydarzyło. W czasie ich rozważań sam Jezus przybliżył się i zaczął iść z nimi (Łk 24,13-15).


    Droga do Emaus. Idą smutni i zrozpaczeni. Uwierzyli, mieli nadzieję... wszystko się rozsypało... Kochali Jezusa, ale już Go nie ma z nimi... 

    Emaus, oprócz miejscowości leżącej tylko 11 km od Jerozolimy... Emaus duchowe reprezentuje jednak coś bardziej wartościowego i odkrywczego. Może dlatego tak trudno wskazać z całą pewnością na mapie to właściwe - kilka miejsc pretenduje do miejsca spotkania przy stole. Bo każdy ma swoje osobiste Emaus, ku któremu zmierzamy, bardziej lub mniej świadomie, kiedy dzień się ma ku wieczorowi.

     Zmierzamy do naszego Emaus. Pewnie niejeden raz szedłeś tą drogą, którą przebył Kleofas i drugi uczeń, ze swoimi rozczarowaniami, zwątpieniem, brakiem nadziei. Dobrze znasz tę drogę. 

    Pewne jest to, że wszyscy, oni i my, jesteśmy w drodze. I wszyscy zmierzamy do tego samego domu, do tego samego stołu. 

    I jeśli będziemy, tak jak Kleofas i ten drugi uczeń, ludźmi z otwartymi oczami, rozpoznamy tego samego i jedynego Wędrowca, który, gdy już usiądzie przy stole, potrafi przywrócić nam nadzieję i sprawi, że zawrócimy z drogi zwątpienia, by innym dawać nadzieję. 

wtorek, 11 kwietnia 2023

Wtorek w Oktawie Wielkanocy

    Rzekł do niej Jezus: "Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?" Jezus jej rzekł: "Nie zatrzymuj Mnie..., ale idź do moich braci i powiedz im... (J 20,15.17).


    Zmartwychwstały przychodzi do nas ze swoim słowem, aby rozświetlać wciąż mroki naszych serc. Słowa skierowane do Marii Magdaleny dotykają także nas.

    Czemu płaczesz? Nazwij, albo przynajmniej spróbuj nadać imię temu wszystkiemu, co sprawia ci ból i cierpienie, co wyciska twoje łzy. Odkryj przed sobą i przed Nim to, co jest powodem twojej bezradności i bezsiły, to wszystko, co blokuje twoją wolę i nie pozwala czynić dobra. 

    Kogo szukasz? Co jest wciąż niespełnioną tęsknotą twojego serca? Tak często próbujesz zdobyć czyjś uśmiech, uznanie, chcesz, by inni zauważyli. Tak bardzo się starasz, by w układance życia wszystkie puzzle trafiły na swoje miejsce, a mimo to pojawia się rozczarowanie... twoje plany, perfekcyjnie dopracowane, które nie przynoszą spodziewanych owoców... Za czym lub za kim tęsknisz?

    Nie zatrzymuj Mnie. Bóg nie jest niczyją własnością. Nie traktuj Go zatem jak magicznej różdżki, która zawsze jest pod ręką i zawsze spełni twoje oczekiwania. Zmartwychwstały jest twoim przyjacielem, więc nie próbuj uczynić z Niego niewolnika, zapanować nad Nim. Będzie zawsze blisko twojego boku, ale nie próbuj zawłaszczyć Go dla siebie.

    Idź do moich braci i powiedz im... nie możesz wciąż kręcić się wokół swoich spraw, swojego bólu i żalu. Wyjdź ku innym, głoś zmartwychwstanie. To wciąż tajemnica, której nie potrafisz zrozumieć do końca, ale idź i mów o niej innym. Nie zawsze trzeba wszystko rozumieć, by dzielić się doświadczeniem wiary. Przekazując Dobrą Nowinę, dzieląc się własnym doświadczeniem Boga sprawiasz, że Jego tajemnica, także dla ciebie, staje się bardziej zrozumiała i jaśniejsza. 


1. Co mogę odpowiedzieć dziś Zmartwychwstałemu Panu na pytania, które zadaje? Czy potrafię podjąć Jego zaproszenie, by innym głosić Dobrą Nowinę?

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy

    
Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście (Dz 2,22-23).

    Wczoraj składaliśmy sobie życzenia Wielkanocne. Wiele razy z pewnością padło: wszystkiego najlepszego!
    Mówimy te słowa, słuchamy ich, ale nie do końca potrafimy zrozumieć, co kryje się za tymi słowami, które są echem wielkanocnego orędzia. Może w tych słowach kryć się tak wiele różnych myśli i przekonań:
* że ten, kto kocha, zawsze w końcu zwycięża;
* że nie jesteśmy stworzeni do cierpienia;
* że śmierć nie może zniszczyć naszego powołania do pełni życia;
* że wiara w Jezusa nie jest absurdem i niedorzecznością;
* że świadectwo Jego uczniów jest Prawdą,

    Liturgia proponuje nam fragment przemówienia Piotra apostoła. Opowiada nam o Jezusie, wymieniając najważniejsze punkty Jego życia i powołania. Mówi i Jego pochodzeniu z Nazaretu, o wybraniu przez Boga, co potwierdzały znaki i cuda, o Jego śmierci na drzewie krzyża i o Jego triumfie: Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci.

    Piotr cytuje Psalm 16, który również mówi o tym działaniu Boga: cieszy się moje serce i dusza raduje, a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie, bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie...

    To świętowanie zwycięstwa jest dla nas tak ważne, że dla Liturgii dzisiejszy dzień nie jest poniedziałkiem. Wciąż trwa Niedziela Zmartwychwstania. I jutro też będzie Niedziela, i tak przez osiem dni. 
    Świętujemy prawdę, że Bóg nie jest obojętny wobec cierpienia i śmierci. Nasza rzeczywistość jest taka, jaka jest, ale Pan Bóg nie zawiedzie tych, którzy w Nim pokładają ufność. Pomaga nam w naszych trudnościach. Zabierze nasze lęki, nasze wątpliwości i otworzy nasze oczy na poranek światła. Nie wiemy, kiedy to nastąpi, ale nastąpi. Zmartwychwstały nie jest już przywiązany do naszego kalendarza. On ma swój własny czas. Nie używa dat. Ale dzień, kiedy przyjdzie, będzie Niedzielą Zmartwychwstania, nawet jeśli będzie to poniedziałek czy czwartek.


1. Czy wierzę w Boga, który towarzyszy mojej codzienności?

niedziela, 9 kwietnia 2023

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

    Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył (J 20,1b-2.8).


      Ewangelia Uroczystości Zmartwychwstania, może tego nawet nie zauważyłeś, nie jest relacją o ukazaniu się Zmartwychwstałego. Ta Ewangelia mówi o Jego zniknięciu. Maria Magdalena, a potem obaj uczniowie, nie doświadczają triumfalnego objawienia się potęgi Boga, który kruszy skały grobu.  Widzą jedynie pusty grób.    

      Jezus w tej historii jest wielkim nieobecnym, a jednocześnie jest prawdziwą mocą, która rozświetla mrok serca, pozwala zobaczyć i uwierzyć. Leżące płótna i chusta są niemymi świadkami i mówią, że Jego martwe ciało tam było.   

    Nie ma sensu szukać wyjaśnień i dowodów pośród płócien, bandaży i chusty, tylko osobiste doświadczenie miłości Jezusa może sprawić, że Go zobaczymy Zmartwychwstałego. 

    Tylko zeznania świadków, pierwszych świadków, których słowa płyną przez wieki. Od ucha do ucha przekazywana jest wiadomość: Jezus Zmartwychwstał!     


1. Jakie sprawy i problemy odbierają mi dzisiaj nadzieję? Co mogę zrobić, by to zmienić?