zachód słońca

zachód słońca

środa, 20 maja 2015

Środa VII Tygodnia Wielkanocy

      Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni. Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego (J 17, 13 - 15).

     Każdy człowiek wcześniej czy później musi przeprowadzić jakiś remont. Moim doświadczeniem jest zawsze problem ze znalezieniem odpowiedniego fachowca. Dyletantów na rynku nie brakuje. Później wszystko wychodzi. Ale kiedy obok dyletantów pojawi się prawdziwej klasy fachowiec, który potrafi zrobić dobrze, czasem nawet taniej, dyletanci potrafią mocno uderzyć. Sama obecność fachowca jest dla nich zagrożeniem. Odsłania ich brak kompetencji i wiedzy. Nie dziwi zatem, że dyletant nie będzie darzył sympatią fachowca.

      Kiedy czytam Ewangelię, nietrudno zobaczyć ten sam mechanizm w odniesieniu do Jezusa. Człowiek-dyletant stara się poprawiać Boga, a kiedy jego nieumiejętność zostaje zdemaskowana, występuje przeciw Jezusowi. 

      O takim zachowaniu świata wobec uczniów Jezusa mówi dzisiaj Mistrz. Już sama obecność ucznia pośród świata może rodzić niepokój, zagrożenie i nienawiść. Uczeń żyjący wiarą odsłania dyletanctwo świata, który wyklucza Boga z przestrzeni życia. 

     Mimo tej świadomości, Jezus nie pozwala
uczniom na zamknięcie się w twierdzy, na odizolowanie się od świata. Ich zadaniem jest niesienie prawdy o Bogu, który zbawia do takiego właśnie świata. Jedyną troską Jezusa jest to, by uczniowie zostali zachowani od złego - od utraty tego daru łaski, jakim zostali obdarzeni. By nie ulegli światu, do którego są posłani, bo wówczas przestaną być posłańcami prawdy, a staną się posłańcami ideologii.

1. Czy nie dostrzegam w sobie mechanizmu zamkniętej twierdzy?
2. Czy potrafię świadczyć o Bogu pośród ludzi, którzy odeszli od wiary?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza