zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 18 maja 2015

Poniedziałek VII Tygodnia Wielkanocy

     Uczniowie rzekli do Jezusa: Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś. Odpowiedział im Jezus: Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego (J 16, 29 - 32).

    Jezus kończy swoją mowę. Uczniom wydaje się, że już wszystko wiedzą. Rozumieją prawidłowo każde słowo Mistrza. Z tego wypływa ich wiara, przekonanie, że wierzą w sposób pewny. Ale ich wiara jest jeszcze bardzo słaba. Nie opiera się na fundamencie, jakiego oczekuje Jezus. Widzą znaki, ale nie potrafią jeszcze dostrzec ich znaczenia. 

    Nie dziwi postawa Jezusa, który do ich wyznania podchodzi sceptycznie, a nawet z pewną ironią. Prawdziwa wiara musi mieć odniesienie do Chrystusowego Krzyża, do tego znaku miłości Boga i Jego zbawczej woli. 

    Kiedy apostołowie dotkną tej rzeczywistości Krzyża,
śmierci, odwrócą się, uciekną. Zaprzeczą swojej deklaracji i wyznawanej wierze. Owo rozproszenie owczarni jest efektem załamania się wyobrażeń o ziemskim triumfie. 

    Pośród trudności, z jakimi musieli, muszą i będą się mierzyć uczniowie Chrystusa nie jest problemem doświadczenie bliskości Boga czy otrzymywana od Niego pomoc, tak konieczna w naszym życiu, bo On jest obecny, kiedy gromadzimy się w imię Jezusa. 

     Problemem jest to, że naśladowanie Jezusa nigdy nie będzie pełne, jeżeli pomija się tajemnicę Jego śmierci i dopóki nie rezygnujemy z naszych marzeń o ziemskiej chwale. 

1. Czy w moim naśladowaniu Jezusa jest obecna tajemnica Krzyża?
2. Na ile moje deklaracje przekładają się na życie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza