zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 22 lipca 2024

Poniedziałek 16. Tygodnia Zwykłego, Święto świętej Marii Magdaleny

    Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał (2 Kor 5,14-15).


    Dojrzała miłość, taka, którą żyła Maria Magdalena, jest gotowa do poświęceń, do dawania siebie. Często mówiąc o miłości ludzkiej, pojawiają się słowa o dopasowaniu, o drugiej połowie naszej istoty jako recepcie na udane życie. Ale zawsze, mimo najlepszego dopasowania i przeżywanego szczęścia, pojawiają się rozczarowania, pojawiają się rysy. Część z nich ma swoje źródło w naszych ludzkich ograniczeniach, ale prawdą jest również to, że człowiek, jak mówił święty Augustyn, pełnię, która może zaspokoić jego dusza, jego serce, może znaleźć jedynie w Bogu

    Miłość jest zawsze związana z duszą, z sercem człowieka. Jeśli człowiek nie sprawia, by dusza wzrastała i dojrzewała, miłość zostanie zawsze wystawiona na powierzchowność,  zostanie zraniona, a czasem zawiedziona całkowicie. Zawsze do głosu dojdzie nasz egoizm, egocentryzm. Aby prawdziwie kochać, muszę najpierw rozpoznać oczekiwania i potrzeby własnego serca, by móc wznieść się ponad nie, przezwyciężyć egoistyczne pragnienia i odważyć się na prawdziwą miłość.

    Miłość dojrzała zawsze jest gotowa na poświęcenie, które jest darmowym darem z siebie, ze wszystkiego, czym jestem, dla tego, którego kocham. Nie ma dojrzałej miłości bez zaufania i niezachwianej wierności.

    Miłość jest jak tlen dla naszego życia. Nie należy jednak mylić dwóch rzeczywistości: czym innym jest oddychanie, a czym innym sapanie, to impulsywne łapanie tlenu. Złą rzeczą jest przekonanie, że oddychamy, podczas gdy to, co robimy, to jedynie impulsywne nabieranie powietrza, które rodzi nieprawidłową zdolność oddychania. Nabieramy powietrza, gdy czujemy, że się dusimy lub przeciążamy nasze ciało, ale dopiero kiedy potrafimy wyrównać i uspokoić nasz oddech, nasze ciało zaczyna prawdziwie oddychać...

    Tak samo jest z Bogiem. Albo oddychamy Nim w sposób świadomy, by nasze serce było z Nim zjednoczone, każdego dnia, w dopasowanym rytmie, zachowując wierność i systematyczność, albo działamy impulsywnie - jak trwoga, to do Boga, czy przy okazji świąt i różnych wydarzeń, ale wtedy trudno mówić o relacji z Bogiem, o tym, że jest On tlenem dla naszego życia. 

    Bóg jest miłością. To od Niego otrzymaliśmy zdolność kochania w akcie stwórczym. Kształtujemy naszych bliskich, tych, których kochamy, kiedy obdarzamy ich naszą miłością. 

    Maria Magdalena została obdarowana miłością i ta miłość ukształtowała jej serce, uczyniła z niej apostoła apostołów, pierwszą głosicielkę Dobrej Nowiny o zbawieniu człowieka, wyzwolenia z grzechu i śmierci. 

    Miłość przynaglała Marię Magdalenę, by stanąć pod krzyżem, z odwagą wobec bólu i śmierci, by szukać Pana w miejscu umarłych. Obdarzona miłością nie wstydziła się swojej przeszłości, teraźniejszości, swoich łez i bólu. Miłość pozwoliła jej jako pierwszej z apostołów ucieszyć się radością zmartwychwstania Umiłowanego.


Czy miłość budzi we mnie gotowość, czy przynagla, do poświęcenia?



niedziela, 21 lipca 2024

XVI Niedziela Zwykła

Zebrali się znowu apostołowie przy Jezusie i opowiedzieli Mu o wszystkim, co robili i jak nauczali. Odezwał się do nich: „Chodźcie tylko wy sami na jakieś ustronne miejsce i odpocznijcie trochę” (Mk 6,30-31a).


Pośród upalnego lata otrzymujemy zaproszenie do zaczerpnięcia przy Jezusie i z Nim trochę oddechu. Dopiero co wrócili z misji, jak i my dopiero co zamknęliśmy kolejny tydzień różnych prac i trudów. Jezus chce, byśmy w miejscu osobnym, sam na sam z Nim, odpoczęli, otworzyli się na Niego, wspólnie modlili się, rozmawiali i zastanawiali się nad tym, co się nam przydarzyło, co było naszym udziałem…

     Jezus jest zainteresowany tym, czego doświadczyli uczniowie, chce ich wysłuchać.

    Ten czas, który Jezus zaplanował jako czas ze swoimi uczniami, zostaje jednak przerwany. Tłum zakłóca ciszę odosobnionego miejsca. Jezus patrzy ze współczuciem, jest głęboko poruszony tym, co widzi w tych, którzy Go szukają. Postanawia zająć się nimi, ponieważ byli jak owce pozbawione pasterza.

     Jezus wie, że każdy z nas potrzebuje oddechu, czasu odpoczynku, wytchnienia, tego czasu sam na sam z Nim. Ale jednocześnie uczy nas, że czasem trzeba umieć zmienić własne plany. Trzeba być uważnym na to, co Bóg zaplanował w danym momencie dla nas, by wiedzieć, jak przekuć w dobro to, co nie zawsze idzie w parze z naszymi dobrymi planami. 


Na ile pozwalam Panu Bogu zmieniać moje zamierzenia?

sobota, 20 lipca 2024

Sobota 15. Tygodnia Zwykłego

    Obmyślali na swych łożach udręki, przygotowali nieszczęścia i równo z nastaniem dnia je zadawali, nie wznosili swoich rąk do Boga (Mi 2,1).

    Za Nim poszło bardzo wielu. Uzdrowił ich wszystkich. Lecz upominał ich, żeby Go kimś sławnym nie robili (Mt 12,15b-16).


    Spiskowanie i nastawanie na Jezusa przez faryzeuszów i uczonych w Piśmie nie było niczym dziwnym wówczas i nie jest dzisiaj. Ktoś, kto idzie pod prąd, kto nie zgadza się z ustalonym sposobem życia, zawsze traktowany jest jako ktoś niebezpieczny, ponieważ może spowodować zmiany. A każda zmiana dla tych, którzy mają już poukładane spokojne życie, wywołuje zaniepokojenie, a czasem nawet ból głowy. W tym kontekście czymś zrozumiałym było to, że faryzeusze chcieli pozbyć się Jezusa - był zbyt niebezpieczny.

    W pierwszym czytaniu prorok Micheasz odsłania niegodziwe zamiary i działania tych, którzy posiadają władzę. Uciskają najsłabszych. 

       W codziennym życiu każdy z nas ma mniejszy lub większy udział we władzy, może wpływać na konkretnych ludzi. I może warto w świetle Słowa spojrzeć na to, jak ta władza jest wypełniana, czy odpowiada to stylowi,  w jaki Jezus sprawował władzę i wpływał na innych. 

    W Ewangelii Jezus ukazuje postawę pokory, poświęca się dla najbardziej potrzebujących. Uzdrawia w ciszy, nie szuka rozgłosu czy uznania. Unika również bezpośredniej konfrontacji z władzą, ponieważ to Jego styl życia przynosi ludziom nadzieję i radość. W ten sposób dokonuje się przemiana ludzkich serc, a wraz z nią przemiana społeczeństw. 


Czy mój styl życia jest zaproszeniem do przemiany, budzi niepokój sumienia, skłania do zastanowienia? Czy jest to Jezusowy styl?

    

piątek, 19 lipca 2024

Piątek 15. Tygodnia Zwykłego

    
Nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia (Mt 12,5-6).


    W 2020 roku, kiedy rząd turecki podjął decyzję, by świątynię Hagia Sophia uczynić Wielkim Meczetem, z ograniczeniem możliwości zwiedzania dla tych, którzy nie wyznają islamu, byłem zadziwiony i zbulwersowany. 
    Powody były różne. Do tej pory w Hagia Sophia funkcjonował meczet, ale nie było ograniczeń zwiedzania. Dawna świątynia, w której zachowało się wiele elementów odnoszących się do chrześcijaństwa, była miejscem, które mówiło o przeszłości i pięknie chrześcijańskiej kultury. Miałem możliwość być w tym miejscu, a decyzja rządu tureckiego sprawiła, że raczej już więcej nie będę miał takiej możliwości, jak wielu turystów, którzy odwiedzają Stambuł.
    A potem przyszło Słowo: zbliża się czas, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawać czci Ojcu. Zbliża się czas, nawet już jest, gdy prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie
    Utrata Hagia Sophia, choć smutna, jest również zaproszeniem do uznania, że jest tu coś więcej niż Świątynia. Prawdziwą świątynią Ducha jest serce człowieka. Czcimy i wielbimy Boga, kiedy potrafimy wyjść na spotkanie ludzkim potrzebom, zgodnie z duchem błogosławieństw czy też osądu, który ukazuje Jezus na końcu czasów. Potrzebujemy widzialnych znaków, dlatego potrzebujemy świątyń, ich piękna i liturgii, ale one nie mogą przesłaniać człowieka. 


    Czym dla mnie jest oddawanie czci Bogu w Duchu i prawdzie?

czwartek, 18 lipca 2024

Czwartek 15. Tygodnia Zwykłego

    
Dusza moja pożąda Ciebie w nocy, duch mój - poszukuje Cię w mym wnętrzu; bo gdy Twe sądy jawią się na ziemi, mieszkańcy świata uczą się sprawiedliwości (Iz 26,9).


    Człowiek zdobywa sprawiedliwość, kiedy pozostaje blisko Boga, zawsze na Niego czeka, zawsze o Nim pamięta, a w swoim wnętrzu, każdego dnia wcześnie dla Niego wstaje.

Sprawiedliwy:
- szuka drogi Bożych przykazań,
- wie, że Jego sądy są światłem ziemi,
- wie, że pozostanie na drodze Boga, jeśli będzie wierny Jego przykazaniom,
- wie, że będzie sprawiedliwy, gdy będzie rozmyślał i zachowywał w umyśle i sercu sąd Boży,
- wie, że tylko Bóg doprowadza do szczęśliwego zakończenia to, co czynimy.
- wie, że Bóg da nam pokój, ponieważ On jest pokojem świata i jest także naszym pokojem,
- wie, że to Bóg daje siłę i owoce,
- wie, że Bóg toruje i prostuje ścieżkę jego życia,
- On sprawia, że jego życie jest pieśnią dziękczynienia,
- wcześnie wstaje dla Boga,
- pozwala Bogu przejąć stery swego życia,
- uznaje, że dobro, które czyni, jest uczestnictwem w Dobru Boga,
- ma nadzieję tylko w Bogu, ponieważ wie, że ci, którzy Mu ufają, zostaną wskrzeszeni z martwych.


Czy Boża sprawiedliwość jest moją drogą?

środa, 17 lipca 2024

Środa 15. Tygodnia Zwykłego

    Działałem siłą mej ręki i własnym sprytem, bom jest rozumny. Przesunąłem granice narodów i rozgrabiłem ich skarby, a mieszkańców powaliłem, jak mocarz (Iz 10,13).

    Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom (Mt 11,25b).


    Te dwa fragmenty wydają się kłócić w dzisiejszej liturgii. Z jednej strony wielka pycha, która swojemu rozumowi i sile zawdzięcza podboje i zagarnianie coraz większych skarbów, a z drugiej pochwała pokory i prostoty, Jezusowe Magnificat. 

    Pycha skupia uwagę na sobie, własnych zasługach i zdolnościach, wszystko zawdzięcza sobie. Pycha i samozadowolenie prowadzi do duchowej ślepoty, która nie potrafi zobaczyć, jak wiele w życiu zawdzięczamy innym, a nie sobie, pycha zamyka nasze horyzonty, rodzi arogancję i pogardę wobec innych, co ukazuje przepowiednia Izajasza. Pycha Asyrii prowadzi do tego, że sobie przypisuje władzę i jej nadużywa.

    Prostota wyraża się pokorą, nie oczernia siebie, ale uznając własną wartość, wypowiada jednocześnie wdzięczność za wszelkie dobro, które zawdzięcza innym. Prostota potrafi uznać własne ograniczenia i dlatego jest w stanie otworzyć się na wyższą mądrość, która pochodzi od Boga, Pana nieba i ziemi.

    Święta s. Benedykta od Krzyża, Edyta Stein, jako jedno z wydarzeń, które skłoniło ją ku Bogu, ku nawróceniu, wymienia spotkanie prostej kobiety, wchodzącej do kościoła, aby się pomodlić. 

    Zatrzymaliśmy się w katedrze na kilka minut; i gdy rozglądaliśmy się w pełnej szacunku ciszy, weszła kobieta niosąca koszyk z targu, uklękła w jednej z ławek, by się krótko pomodlić. To było dla mnie coś zupełnie nowego:... Jest ktoś, kto przerwał swoje codzienne zakupy, by wejść do tego kościoła, mimo że nie było tu nikogo innego, tak jakby wszedł tutaj, by odbyć intymną rozmowę. Nigdy tego nie zapomnę.

    Ta kobieta, jej świadectwo wiary i bliskości Boga, zupełnie nieświadomie, stało się zaczynem nawrócenia i zrodziło świętą.


Na ile wiara i pobożność ludzi prostych i ubogich jest dla mnie świadectwem? 

wtorek, 16 lipca 2024

Wtorek 15. Tygodnia Zwykłego, wsp. NMP z Góry Karmel

    Uważaj, bądź spokojny, nie bój się! Niech twoje serce nie słabnie (Iz 7,4a).


    Planując wyjście na jakiś wymagający szczyt, każdy, kto chodzi po górach, zabiera odpowiedni strój, sprzęt, przygotowuje się od strony kondycyjnej, szuka sprzyjającej pogody, zapoznaje się z mapą trasy, którą trzeba pokonać. 

    Ale kiedy wydarzy się coś nieoczekiwanego, musi zachować spokój i jasność oceny sytuacji, by wszystko nie obróciło się przeciwko niemu, by nie stracić życia. 

    Są takie sytuacje w życiu, które są jak wspinaczka na najwyższe szczyty, ale najczęściej przychodzą w sposób niespodziewany, nagle, bez uwzględnienia naszego przygotowania, sił, jakie posiadamy. Mierząc się z nimi możemy wyjść z nich umocnieni, ale mogą nas też mocno poranić i doprowadzić do upadku. 

    Opisane wydarzenia z panowania Achaza przekazują nam ostrzeżenie: atak nastąpi, ale kiedy zachowasz ufność i spokój, Bóg stanie się wystarczającą siłą, aby nie poddać się i stawić czoła przeciwnościom. Prawdziwa odporność na różne uderzenia i niesprzyjające sytuacje opiera się na fundamentach, na których budujemy nasze życie. Jeśli brakuje solidnego fundamentu, rzadko udaje się z pośród przeciwności wyjść z podniesioną głową.


Jak reaguję wobec trudnych sytuacji? Gdzie i na czym opieram swoje zaufanie?

poniedziałek, 15 lipca 2024

Poniedziałek XV Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Pompiliusza Marii Pirrottiego i św. Bonawentury

    Co mi po mnóstwie waszych ofiar? - mówi Pan. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce (Iz 1.11a.12-13a).

    Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz (Mt 10,34).


    Ostre słowa proroka do Izraela, do ludzi gwałtownych, aroganckich, godnych takiego samego potępienia, na jakie zasłużyły Sodoma i Gomora. To nie mogło być dobrze przyjęte. Niewielu ludzi denerwuje się tak bardzo, jak religijni szarlatani, gdy mówi się im, że ich religijność jest fałszywa. 

    Czy myślisz, że cieszę się, gdy przychodzisz do świątyni i składasz ofiarę? Bóg przez proroka mówi: jest wprost przeciwnie! Czy myślicie, że nie widzę waszych serc? Czy myślicie, że nie widzę, jak traktujecie ubogich przez pozostałe sześć dni tygodnia? To wszystko jest fałszywe, na pokaz i dlatego jest odrażające i obrzydliwe.

    Bóg upomina się o krzywdzonych i wzywa do sprawiedliwości. Dopiero wówczas kult może stawać się przyjemny Bogu.

    W świecie, w którym żyjemy, są rzeczy, o które toczą się prawdziwe wojny. Wszyscy pewnie mamy takie doświadczenie, że w naszych rodzinach są takie tematy, o których lepiej nie rozmawiać, bo zawsze kończą się awanturą i podziałami. Jednym z takich tematów staje się dzisiaj Jezus. A to wiąże się z tym, że wobec Jezusa nie da się pozostać obojętnym. Trzeba się opowiedzieć: albo za Nim, albo przeciwko Niemu. 

    Jego osoba, przesłanie i życie są tak wyraziste, że tworzą podziały. Są tacy, którzy czują się atakowani już przez sam fakt, że ktoś podejmuje Jezusowy styl życia, bo staje się wyrzutem sumienia i odpowiadają agresją. Inni atakują symbole, reagują pogardą, nienawiścią... W ten sposób rodzi się wojna, ponieważ niektórzy nie wierzą i gardzą tymi, którzy wierzą, a inni wierzą i konfrontują się z tymi, którzy nie wierzą. 

    Dzisiaj można zobaczyć dodatkowy problem, który jest owocem społeczeństwa, które jest coraz dalej od Boga, nie dlatego, że Go nie ma, ale dlatego, że uparliśmy się nie uznawać Jego obecności. Tworzymy świat bez Boga, wielkiego zapomnianego i wielkiego nieznanego.

    I ta rzeczywistość zmusza nas do zastanowienia się nad tym, co Chrystus oznacza dla każdego z nas. To jest wojna, którą wywołał Chrystus, walka o wiarę i życie lub walka o inne wartości, które nie mają nic wspólnego z Ewangelią. 


Na ile moje serce wrażliwe jest na krzywdę innych i sprawiedliwość?

niedziela, 14 lipca 2024

XV Niedziela Zwykła

    Od trzody bowiem wziął mnie Pani rzekł do mnie Pan: „Idź, prorokuj do narodu mego izraelskiego (Am7,15).

W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem (Ef 1,4).

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich pod dwóch (Mk 6,7).


       Kiedy słuchamy dzisiejszej Ewangelii, łatwo ulec pokusie i uznać, że te wskazania Jezusa skierowane są do innych: misjonarzy, zakonników i zakonnic, kapłanów i tych nielicznych świeckich, którzy podejmują działania duszpasterskie. Adresatami Ewangelii byli jednak bracia i siostry w wierze, wszyscy.

     Święty Marek mówi nam nieco wcześniej, przed rozesłaniem, że Jezus ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy. To jedna z definicji tego, co znaczy być chrześcijaninem, uczniem Jezusa: być z Nim i być posłanym.

    Po pierwsze: Być z Nim. Mieć z Jezusem osobistą relację, więź przyjaźni. Znać Go. Być z Nim, to słuchać Jego nauki. Uczeń oznacza tego, który się uczy. 

Po drugie, modlitwa na wzór Jezusa. Zawsze znaleźć czas na to spotkanie i rozmowę z Ojcem, by z niej czerpać życiodajne soki, siłę i wewnętrzny pokój. Szukać i znajdować czas dla budowanie niezwykłej więzi… 

     Być z Jezusem to być  z uczniami Jezusa. Sam im powie: wy jesteście uczniami moimi… jeśli się wzajemnie miłujecie. Być uczniem Jezusa, to być bratem dla innych uczniów, być wspólnotą.

     Być z Nim i być posłanym…, to znaczy dzielić się swoim doświadczeniem Boga.


Czy moje życie, moje słowa i styl życia są świadectwem wiary?

sobota, 13 lipca 2024

Sobota 14. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Andrzeja Świerada i Benedykta, pustelników

    Potem usłyszałem głos Pana. Pytał: "Kogo mam posłać? Kto zechce pójść do tego ludu?" Odezwałem się: "Oto ja! Mnie poślij" (Iz 6,8).

    Uczeń nie jest ponad nauczycielem ani sługa nad swym panem. Wystarczy uczniowi, by stał się jak jego nauczyciel, a sługa - jak jego pan (Mt 10,24a).


    Powołanie Izajasza, powołanie uczniów, powołanie patronów dnia... Często powracają w liturgii te chwile, kiedy możemy przyglądać się drodze powołania różnych postaci biblijnych czy świętych. Tak często, że chyba czasem przestajemy właściwie ich słuchać. Podobnie może stać się z przeżywaniem własnego powołania, czy to do życia małżeńskiego, zakonnego czy kapłańskiego. Możemy patrzeć na swoje powołanie jako jakiś moment w historii, mniej lub bardziej wyraźny, kiedy dokonany został wybór.

    Ale powołanie Izajasza, o którym mówi dzisiaj liturgia, powołanie Andrzeja Świerada i Benedykta, moje osobiste powołanie, to nie jest jedynie jakaś historia z przeszłości, historia o czymś, co się wydarzyło raz, w określonym momencie dziejów. Powołanie to historia, która dzieje się każdego dnia, historia Bożego uwodzenia i naszej odpowiedzi. 

    Każde powołanie, które spotykamy na kartach Biblii, jest zapisem codziennego spotykania się z Bogiem. Jak w każdym spotkaniu muszą pojawić się dwie strony. Boskość przejmuje inicjatywę, ale do nas należy udzielenie odpowiedzi, nie tylko na chwilę, ale odpowiedzi, która rozciąga się na całe życie, odpowiedzi, która nas przemienia, która wypełnia nasze życie. 


Czy patrzę na moje życie jako drogę dojrzewania i wzrastania?

piątek, 12 lipca 2024

Piątek 14. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Brunona z Kwerfurtu

    Uleczę ich niewierność, szczodrze obdarzę ich miłością, bo gniew mój odwrócił się od nich (Oz 14,5).

    Duch Ojca waszego będzie mówił przez was (Mt 10,20b).


    Bóg wyznaczył czas pokuty, prowadząc do nawrócenia serca ludu wybranego. Obdarza miłością w sposób szczodry, hojnie, ponad miarę. 

    Ten obraz Bożej miłości odsłonił przed nami Jezus, opowiadając przypowieść o synu marnotrawnym, gdzie miłosierdzie Ojca przecina nawet wyuczoną mowę syna marnotrawnego.

    O takiej miłości mówił także św. Paweł Efezjanom w swoim liście (Ef 2,1-10). Inicjatywa tej bezinteresownej miłości zawsze ma swoje źródło w Bogu. 

    Kiedy wszystko wydaje się stracone, pojawia się Boża miłość, regenerująca miłość, którą Ozeasz ukazuje poprzez obraz kwitnących kwiatów i obfitość owoców. 

    Odejście od bożków, usunięcie tego wszystkiego, co blokuje relację z Bogiem, człowiek może doświadczyć, że Pan jest źródłem naszego wzrostu i owocowania.

    Jezus dobrze znał świat, do którego posyłał swoich uczniów: jak owce między wilki. Głoszenie Ewangelii zawsze wiąże się z pewnymi niewygodami, a czasem z przeciwnościami czy prześladowaniami, ponieważ Ewangelia demaskuje kłamstwo, a prawda czasem boli. Wiedział o tym dobrze św. Bruno z Kwerfurtu, który wysłany przez papieża z Ewangelią do pogan, nie uciekł do miejsc, gdzie było łatwiej głosić, ale jako dobry pasterz oddał życie dla Dobrej Nowiny o zbawieniu człowieka...


Czy dziękuję za jakiś szczególny moment, w którym doświadczyłem Bożej miłości?

czwartek, 11 lipca 2024

Święto św. Benedykta, opata, patrona Europy

   Jeśli, synu, nauki me przyjmiesz i zachowasz u siebie wskazania, ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności nakłonisz swe serce, tak, jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę, jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pożądać jej będziesz jak skarbów - to bojaźń Pańską zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga. Bo Pan udziela mądrości, z ust Jego - wiedza, roztropność: dla prawych On chowa swą pomoc, On - tarczą żyjącym uczciwie (Prz 2,1-7).

    Wy, którzy poszliście za Mną... I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy (Mt 19,28b-29).


   Głos Boży towarzyszy człowiekowi i dociera na różny sposób do ludzkiego serca. 

  Głos mądrości i roztropności, sprawiedliwości i prawdy, pamięci i nadziei. Czasami ten głos wołał w czasie burzy, innym razem był słyszalny w delikatnym powiewie wiatru. Czasem przez pośrednictwo proroków, a czasem bezpośrednio. Ale nigdy nie pozostawił żadnego pielgrzyma wiary opuszczonego na pastwę losu.

    Ten głos zawisł nad głową Abrahama, zafascynował Mojżesza, unosił się wraz z dźwiękiem cytr w niewoli babilońskiej.  

    Kiedy na przełomie IV i V wieku Rzym uczynił chrześcijaństwo swoją oficjalną religią, Kościół przeżył najważniejszy kryzys polityczny i społeczny, a w konsekwencji kryzys obyczajów, wartości i wiary. 

   W tym momencie głos Pana objawił się w pokornym i prowokacyjnym życiu człowieka, który wbrew wszystkiemu i wszystkim postanowił wycofać się i poszukać Boga. 

     Swoim gestem i słowem, wcielonym w nowe życie zakonne opisane przez Regułę, św. Benedykt ukazał niezwykłą drogę w świecie, gdzie wszystko groziło ruiną.

    Posłuchaj, synu, nakazów Mistrza i nachyl ucho swego serca; chętnie przyjmij radę pobożnego ojca i naprawdę ją wypełnij... Cóż może być słodszego dla nas, drodzy bracia, niż ten głos Pana, który nas zaprasza? Zobacz jak Pan pobożnie ukazuje nam drogę życia (Wstęp do Reguły). 

    Na tym benedyktyńskim szepcie zbudowany został gmach Europy, duchowy gmach. Dziś ten gmach  jest może tak samo kruchy i chwiejny, wobec odrzucania duchowego dziedzictwa i budowania na piaskach nowych idei. 

   Ale głos Pana jest słyszalny również dziś: wy, którzy poszliście za Mną... I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy.


Czy staram się wsłuchiwać w głos Boga i pogłębiać wiarę?

środa, 10 lipca 2024

Środa 14. Tygodnia Zwykłego

    Posiejcie sobie sprawiedliwość, a zbierzecie miłość; karczujcie nowe ziemie! Nadszedł czas, by szukać Pana, aż przyjdzie, by sprawiedliwości was nauczyć (Oz 10,12).

    Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości (Mt 10,1).


     Liturgia zaprasza nas do przyjrzenia się naszemu powołaniu i misji, zadaniu, jakie zostało nam powierzone. Każdemu bez wyjątku. Pierwotnym powołaniem każdego z nas jest bowiem bycie uczniem Jezusa. To z niego wyrastają inne, szczególne wezwania do głoszenia Ewangelii, poprzez małżeństwo czy kapłaństwo, i wzrastanie w świętości. 

    Podmiotem i przedmiotem każdego chrześcijańskiego powołania jest Bóg, nikt inny. W tej jedynej miłości wypływa miłość ludzka. I wszystkie nasze ziemskie miłości muszą być podporządkowane tej jedynej, pierwotnej miłości - miłości Boga. 

    Tylko w oparciu o tę miłość możemy siać sprawiedliwość i oczekiwać plonu miłości i miłosierdzia. Jesteśmy wezwani do siania i czekania na Jego miłosierdzie. 


Jakie ziarno rozsiewam wokół siebie swoimi słowami, czynami, wyborami i decyzjami? 



wtorek, 9 lipca 2024

Wtorek 14. Tygodnia Zwykłego

    Odrzucam cielca twojego, Samario, gniew mój się na nich rozpala. Wykonał go rzemieślnik, lecz nie jest on bogiem; w kawałki się rozleci cielec samaryjski. Wiele ołtarzy Efraim zbudował, ale służą mu jedynie do grzechu (Oz 8,5-6.11).

    Faryzeusze mówili: "Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy" (Mt 9,34).


    Nam też zagraża zapomnienie o Bogu żywym i stworzenie sobie bogów według naszego upodobania. Możemy stworzyć kult, który nam odpowiada. 

    Możemy tworzyć dla siebie pustą religijność, kult bez życia, bożki, które noszą imię pieniędzy, zmysłowości, ambicji, zaszczytów, władzy, przyjemności, sukcesu, ideologii: bożki, które nie mają życia.

    Obrazem do dzisiejszej Ewangelii może być anegdota o pewnym szefie, który pewnego dnia spotkał swojego pracownika, który siedział zmęczony, blady, wyraźnie mu coś dolegało. Zapytał zatem podwładnego, co takiego się dzieje, że tak kiepsko wygląda, że taki zmęczony. Podwładny spojrzał na niego, a następnie zmęczonym głosem powiedział: 

- Mogę odpowiedzieć na to pytanie, ale Pan i tak mi nie uwierzy... 

 - Ależ oczywiście, że ci uwierzę, powiedz, co się dzieje...

- Pracowałem od kilku tygodni zbyt ciężko, dlatego jestem zmęczony.

- Nie wierzę ci - odpowiedział pracodawca.

    Faryzeusze przypominają tego szefa. Bez względu na to, co czyni Jezus, jakich cudów są świadkami, nie chcą uwierzyć. Potrafią nawet znaleźć uzasadnienie dla swojej niewiary, przypisując Jezusowi konszachty z diabłem. 


Czy nie podchodzimy czasem do ludzi, a nawet do Boga, z uprzednio założoną niewiarą czy brakiem zaufania? Może dlatego tak trudno zobaczyć później dobro...

poniedziałek, 8 lipca 2024

Poniedziałek 14. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jana z Dukli

    Gdy Jezus mówił do uczniów, oto przyszedł do Niego pewien zwierzchnik synagogi i oddając Mu pokłon, prosił... Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza (Mt 9,18a.20).


    Nazywał się Jair. Z wiarą przyszedł do Jezusa. Był człowiekiem, który był znany w społeczności - zwierzchnik synagogi. Ale ani jego społeczna pozycja, ani pieniądze, nie mogły rozwiązać problemy jego córki. Udał się więc do Jezusa? Może za późno i stało się to, co było nieuniknione? Dziewczynka zmarła nie chcąc więcej niepokoić Mistrza. Tu kończyła się wiara Jaira. Śmierć kończyła możliwość działania. Teraz to Jezus przejmuje inicjatywę. Przywrócił zmarłą do życia. 

    Jair miał wiarę, ale nie potrafił zobaczyć, że Jezus, że Bóg jest Bogiem żywych, Bogiem życia. Jezus wypędza z domu żałobników - symbol śmierci, tych wszystkich, którzy wiedzą, że już nic nie da się zrobić, i dokonuje cudu.

    Nazywała się... niestety, tego nie wiemy. I nie jest to ważne. Do historii przeszła jako ta, która cierpiała na chroniczny krwotok. Jej spotkanie z Jezusem ma miejsce na drodze do domu Jaira. Ona, nieważna kobieta bez imienia, podeszła do Jezusa z tyłu, po prostu dotknęła Jego płaszcza, nic więcej. Nie prosiła jak Jair, nie mogła prosić, by poszedł do jej domu. Nie była nikim ważnym w tej społeczności, nie stała na czele żadnej synagogi. Była chorą kobietą, a choroba uczyniła ją religijnie nieczystą. Nie chciała nadużywać Jego cennego czasu. Wystarczy dotknięcie, by dokonał się cud. 

    Jair i owa nieznana z imienia kobieta reprezentują mężczyzn i kobiety wszystkich czasów, ludzi przeżywających problemy, trudności i życiowe tragedie, którzy z determinacją stawiają życiu czoła do momentu, aż zdają sobie sprawę, że już nic więcej nie da się po ludzku zrobić. Szukają pomocy u Jezusa, on otwarcie prosząc, ona po cichu, w ukryciu, zdesperowani i naznaczeni piętnem tragedii oraz pieczęcią wykluczenia. 

    Twoja wiara cię ocaliła... Nie bój się, wierz tylko... Zawsze wiara. Wiara, która przyprowadziła ich do Jezusa, by mógł dokonać się cud.


Czy wierzę, kiedy proszę Jezusa?

niedziela, 7 lipca 2024

XIV Niedziela Zwykła

    
Powiedz im: To mówi Pan. Oni pewnie nie posłuchają i nie będą się przejmować, ale przynajmniej dowiedzą się, że ty jesteś prorokiem pośród nich (Ez 2,4-5).

    Abym się nie wynosił, dany mi został dla mego ciała kolec, posłaniec szatana, aby mnie policzkował, żebym się nie wynosił (2 Kor 12,7b).

    Jezus powiedział do nich: "Nigdzie nie lekceważą proroka, jak tylko w jego ojczyźnie, wśród jego krewnych i w jego domu (Mk 6,4).


    Ezechiel został deportowany do Babilonu wraz ze wszystkimi Żydami, którzy mogli być przydatni dla interesów Imperium. Tam usłyszał wezwanie, by zwrócić się do ludu o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach, ludu upartego i zbuntowanego. Pan zwraca się do niego w słowach synu człowieczy, przypominając mu o skromnym stanie. To człowiek z wadami i ułomnościami, od których żaden śmiertelnik nie jest wolny. Mówił jednak dobrze, a ludzie go słuchali. 

    Jego rodacy, deportowani wraz z nim, nie byli bardziej grzeszni od innych ludzi. Odeszli jednak od Bożego życia. Pragnieniem Boa jest to, by nie mogli Mu zarzucić, że milczał lub porzucił swój lud w trudnych czasach. 

    Kruchy prorok i jego uparci rodacy, którzy nie chcą go słuchać...

    Doświadczenie Jezusa św. Marek opisuje w mocnych słowach: powątpiewali o Nim i lekceważyli. Jego krewni i sąsiedzi. Nawet nie zadali sobie trudu, by Go posłuchać. Jezus nazywa to brakiem wiary.

    Pan Bóg ma upodobanie i zwyczaj wybierania ludzi słabych i kruchych na swoich posłańców. Aby usłyszeć przesłanie potrzeba wyjść poza ograniczenia tego, który przesłanie głosi.

    Wciąż aktualne niebezpieczeństwo jest takie, że głównymi przeciwnikami, wrogami i przeszkodami dla Ducha są lub będą ci, którzy są wewnątrz, nie świat zewnętrzny, ponieważ jesteśmy uczuleni na zmiany i nowości. 

Czy jestem wystarczająco otwarty na spotkanie z Jezusem? 

sobota, 6 lipca 2024

Sobota 13. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Marii Teresy Ledóchowskiej

    W tym dniu podniosę szałas Dawidowy, który upada, zamuruję jego szczeliny, ruiny jego podźwignę i jak za dawnych dni go zbuduję, by posiedli resztę Edomu i wszystkie narody, nad którymi wzywano mojego imienia - wyrocznia Pana, który to uczyni (Am 9,11-12).


    Kończymy lekturę Księgi Amosa, która towarzyszyła nam w tym tygodniu. Po zapowiedziach kar i nieszczęść wywołanych niewiernością przymierzu i niesprawiedliwością przychodzi od Boga słowo nadziei.

    Jesteśmy zaproszeni do zaufania Bogu, który chociaż jest wymagający wobec nas i zawartego z nami przymierza, współczuje zawsze naszej słabości. 

    Bóg zawsze zostawia miejsce na nadzieję. Zawsze pozwala nam wrócić. Bóg ma serce Ojca. On sam uleczy rany i odbuduje zrujnowane miasta. Bóg koryguje, ale jego surowość zawsze ma swoje źródło w miłości. Koryguje jak ojciec swojego syna. 

    Jakie pęknięcia czy ruiny są w moim życiu, które Bóg chce naprawić? A w życiu mojej wspólnoty, rodziny, grupy? Jesteśmy zaproszeni do zmiany naszego życia, do pójścia drogą, którą Bóg nam wskazuje, by zbierać i cieszyć się owocami życia. 


Co powinienem oddać Bogu, bo wymaga naprawy w moim życiu?

piątek, 5 lipca 2024

Piątek 13. Tygodnia Zwykłego

    Wasze święta zamienię w żałobę, a wszystkie wasze radosne pieśni w smętne elegie. Nadchodzą dni - mówi Pan - w których wyślę głód do tego kraju, nie głód chleba ani nie pragnienie wody, ale głód słuchania słowa Pana. Od północy aż do wschodu będą biegać wkoło, szukając słowa Pana, ale nie znajdą (Am 8,10a.11-12).


    Amos potępia zakłamanie Izraela. Pobożność, która nie przekłada się na życie, jest pustą pobożnością. Nękanie, oszukiwanie i okradanie biednych, przy fasadowości kultu jest zakłamaniem i pogłębia jedynie zło. Czy w tych słowach nie ma także potępienia dla naszych czasów? Tu już nawet nie chodzi o brak miłosierdzia wobec potrzebujących, ale nieludzkie traktowanie drugiego człowieka. 

    Prowadzenie podwójnego życia jest bardzo subtelną pokusą, która łatwo potrafi znieczulić nasze sumienie. Możemy oszukiwać innych, możemy oszukiwać samych siebie, ale nie potrafimy oszukać Boga.

    Bóg potępia niesprawiedliwość, której poddawani są ubodzy i zapowiada karę. Niesprawiedliwość ściąga mrok, gorycz, poczucie beznadziei. I nawet kiedy będą próbowali odzyskać nadzieję, szukając Bożego Słowa, bo tylko ono jest zdolne przywrócić nadzieję, nie znajdą go. Głód Słowa Bożego wypełni serce tych, którzy dopuszczają się niesprawiedliwości i oszukują sumienie pozorną pobożnością.


jak moja pobożność przekłada się na relacje z innymi?

czwartek, 4 lipca 2024

Czwartek 13. Tygodnia Zwykłego

    Amazjasz, kapłan z Betel, posłał wiadomość do Jeroboma, króla izraelskiego, zawierającą takie słowa: "Do buntu przeciw tobie w domu Izraela podżega Amos. Kraj nie może już znieść tych wszystkich jego słów (Am 7,10).


    Nastąpił już podział Królestwa Dawida, istnieje Izrael i Juda. Betel, gdzie rozgrywa się pierwsze czytanie, było miejscem, do którego udawały się pielgrzymki z północnej części kraju. To w Betel zostało stworzone miejsce kultu jako przeciwwaga dla Jerozolimy. Było to sanktuarium królewskie i stolica Izraela. Amazjasz był kapłanem tego sanktuarium.

    Amos staje się niewygodnym prorokiem, ponieważ potępia fałszywy kult i potwierdza, że nie jest miejsce Boże. To powoduje oskarżenie o spisek przeciwko królowi, o podżeganie do buntu.

    Amos, odpowiadając na oskarżenia, mówi o swoim pochodzeniu i powołaniu. Jest jedynie pasterzem, a nie profesjonalnym prorokiem. To Bóg wezwał go, by podjął prorocką misję, której nie może się sprzeciwić. Wierność Bogu głosi to, co trudne, nie obawia się gróźb i fałszywych zaleceń. 

    Patrząc na postawę Amosa, zawsze możemy zapytać o naszą wierność, umiejętność sprzeciwu tam, gdzie trzeba powiedzieć nie czy odwagę opowiedzenia się po stronie prawdy, gdy trzeba powiedzieć tak.


Czy potrafię z odwagą świadczyć o Bożej prawdzie?

środa, 3 lipca 2024

Święto św. Tomasza Apostoła

        Tak zatem nie jesteście już cudzoziemcami ani przybłędami, lecz współobywatelami świętych i należycie do domu Boga. Postawieni zostaliście jako budowla na fundamencie apostołów i proroków, a jego kamieniem węgielnym jest Chrystus Jezus! (Ef 2,19-20).

    A on rzekł: "Jeżeli na Jego rękach nie zobaczę śladu po gwoździach, i jeżeli nie włożę swego palca w ślad po tych gwoździach, i jeżeli nie włożę swej dłoni w Jego bok, nie uwierzę" (J 20,25b).


    Paweł podkreśla w Liście do Efezjan, a także w wielu innych miejscach to, co nasze chrześcijańskie doświadczenie z całą mocą potwierdza. Cała stabilność i piękno chrześcijańskiej budowli, naszego naśladowania Chrystusa, nie wypływa z nas samych. Sami nie jesteśmy w stanie wznieść nawet jednego metra tej ściany, która tworzy duchowy Kościół. Kamieniem węgielnym, na którym wszystko się opiera, cały budynek naszego duchowego życia, jest Chrystus. Beze Mnie nic nie możecie uczynić

    Jeżeli kiedykolwiek pojawia się w nas myśl, że możemy cokolwiek osiągnąć coś poza łaską, kończy się to niepowodzeniem. 

    Tomasz apostoł może zaskakiwać nas swoim sceptycznym podejściem i nieufnością. Jak można w taki sposób traktować świadectwo i słowa najbliższych towarzyszy tej samej drogi, którą dzielili przez trzy lata...

    A jednak, kiedy w uczciwy sposób patrzymy na swoje naśladowanie Jezusa, Tomasz staje się nam bliski. My również jesteśmy wypełnieni słabościami i wątpliwościami, jesteśmy słabi i niekonsekwentni na drodze wiary. Musimy prosić Chrystusa, aby On umacniał naszą wiarę, byśmy mogli wzrastać.


Gdzie szukam umocnienia w wierze? Czy modlę się o przezwyciężenie wątpliwości?


wtorek, 2 lipca 2024

Wtorek 13. Tygodnia Zwykłego

    
Oskarżam całe plemię, które wyprowadziłem z Egiptu i tak mówię: Z wszystkich plemion na ziemi tylko was uznałem, dlatego ześlę na was karę za wszystkie wasze grzechy (Am 3,1b-2).

    Odpowiedział im: "Dlaczego przerażeni jesteście, małej wiary?" Potem wstał, upomniał wichry i jezioro i nastała wielka cisza (Mt 8,26).


    Bóg nie jest przywilejem, ale odpowiedzialnością, dlatego domaga się wierności i sprawiedliwości. Bóg stawia Izraelowi większe wymagania niż innym narodom, ponieważ tylko z Izraelem zawarł przymierze. Izrael jest świadomy swojego wybrania, ale musi też być świadomy tego, do czego się zobowiązał i konsekwencji własnej niewierności. 

    Nie ma skutku bez przyczyny i nie ma przyczyny bez skutku. Niewierność i grzech mają swoje konsekwencje. I chociaż nadejdą trudne dni, Bóg pozostanie ze swoim ludem. Przygotuj się, by stawić się przed Bogiem twym, Izraelu.

    Jezioro Galilejskie nie jest wielkim akwenem. Ale jak każde jezioro, potrafi sprawić wiele kłopotów, kiedy jest targane przez wichry i burze. Wystarczy przypomnieć sobie, co potrafi się dziać na polskimi jeziorami, gdy wiatr potrafi przewracać łodzie.  Podczas burzy jezioro przestaje być przyjemnym i bezpiecznym miejscem, zwłaszcza dla niewielkich łodzi, jakimi posługiwali się tamci rybacy.

    Podczas tej burzy Jezus spał, a uczniowie przechodzili intensywny kurs z modlitwy i zaufania, na dodatek w trybie awaryjnym. To nie były ćwiczenia, ale realne zagrożenie, któremu nie potrafili stawić sami czoła.

    Jezus jawi się jako ten, który ma władzę nad siłami przyrody. Ale podczas burzy śpi, mówiąc nam, że nie zawsze działa tak, jak myślimy, że powinien. Nie zawsze użyje swojej siły, by uciszyć burze. Ale jedno jest pewne, nawet kiedy śpi, jest po naszej stronie. Jest z nami nawet wtedy, kiedy nam się wydaje, że giniemy

    W różnych kryzysowych, niebezpiecznych czy najbardziej skomplikowanych sytuacjach, kiedy fale uderzają w tę kruchą łódź naszego życia, On jest obecny. Musimy Mu zaufać...

Czy jestem świadomy zobowiązań, które zaciągnąłem wobec Boga poprzez sakrament chrztu? 

    

poniedziałek, 1 lipca 2024

Poniedziałek 13. Tygodnia Zwykłego

Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę. Wtem przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego" "Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz" (Mt 8,18-19).


    Po Kazaniu na Górze, po pierwszych znakach, Jezus jest już znany, staje się popularny, wokół Niego gromadzą się tłumy ludzi. Czego szukali w Jezusie? Byli Nim zafascynowani? Czy spodobał się im Jego plan na życie? A może szukali uzdrawiającej mocy Jezusa? 

    To był moment, w którym wielu wykorzystałoby okazję, by rozszerzyć grono swoich zwolenników. Ale Jezus czyni coś zupełnie odwrotnego. Tym, którzy chcą za Nim iść, daje jasno do zrozumienia, że nie ma im nic do zaoferowania, nawet domu, w którym mógłby ich przyjąć. Mówi im, że pójście za Nim, to radykalny wybór. Nawet więzi rodzinne, dużo mocniejsze w tamtym społeczeństwie niż w naszym dzisiaj, nie mogą stać wyżej niż pójście za Nim. 

    Jezus nie jest politykiem, nie działa pod publiczkę, by zdobyć zwolenników. W tym samym duchu będzie również przestrzegał swoich uczniów przed prześladowaniami, a nawet śmiercią, przed życiową porażką. Ne potrafili Go wówczas zrozumieć.

    Jako uczniowie nie możemy o tym zapomnieć. Pójście za Jezusem nie prowadzi do sukcesu ekonomicznego czy społecznego, nie prowadzi do wygodnego życia.

    To wszystko nie przekreśla atrakcyjności tej drogi. Atrakcyjność dobra, poszukiwania prawdy o tym, kim jest każdy z nas oraz o Bogu, odkrywanie sensu życia to bogactwo tej drogi. Wyrzeczenia dla wierności Jezusowi są warte tego, co staje się zyskiem w naszym osobistym spełnieniu, wierności temu, kim jesteśmy. 


Czy nie oczekuję profitów jako nagrody za bycie przy Jezusie?