zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 23 czerwca 2024

XII Niedziela Zwykła

Nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu (Mk 4,37-38).


Morzem, po którym płynie nasza osobista, kościelna czy społeczna łódź, jest nasza historia, ta, która dzieje się każdego dnia i którą my sami tworzymy, jako ludzie. I dzisiaj wydaje się, że to morze jest bardzo wzburzone, a Jezus wciąż wydaje się spać gdzieś w tyle łodzi, niespecjalnie zainteresowany tym, co dzieje się wokół…

     Doświadczamy życia, w którym wykuwa się historia, zebrana z wielu ludzkich doświadczeń, uczuć, doznań, a także różnego rodzaju oczekiwań, lęków i niepewności. 

     Znamy bardzo dobrze, w mniejszym lub większym stopniu, doświadczenie bezradności, jaką przynosi choroba, nasza lub kogoś bliskiego, kiedy po ludzku nic już nie można uczynić , kiedy pojawia się niepokój, a w sercu rodzą się różne lęki…

     Pośród tych nieprzyjaznych fal naszej rzeczywistości, pośród naszych lęków i niepewności, musimy usłyszeć słowo Jezusa, słowo niezwykłe: Dlaczego tak bojaźliwi jesteście? Nadal brakuje wam wiary? Wyraźne i mocne zaproszenie do ufności. Zawsze! Nawet wtedy, gdy życie wydaje się nas przytłaczać.

    

    Czy moja ufność w moc Boga jest żywa i silna? Jak to się przejawia w moim życiu?

sobota, 22 czerwca 2024

Sobota 11. Tygodnia Zwykłego

    Posyłał więc Pan do nich proroków, aby ich nawrócili do Pana i napominali, oni jednak ich nie słuchali (2 Krn 24,19).

    Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie (Mt 6,24).


    Po przeczytaniu tekstu tego czytania z drugiej Księgi Kronik, tak pełnego ludzkich intryg, zdrad i morderstw, odpowiedź psalmu jest imponująca: Na wieki zachował dla niego łaskę... rózgą ukarzę ich przewinienia, lecz nie odejmę od niego mej łaski i nie zawiodę w wierności...

    Pomimo naszych niewierności. niegodziwości, Bóg pozostaje wierny. W kontekście biblijnym wierność jest przede wszystkim boskim atrybutem: Bóg daje się nam poznać jako Ten, który jest wierny, na zawsze, przymierzu, które zawarł ze swoim ludem. Nasza niewierność nie jest przeszkodą dla Boga; On nadal nas kocha, ponieważ nie może zaprzeć się samego siebie.

    Wierność Boga stwarza możliwość naszej wierności. Cnota ludzkiej wierności jest głęboko związana z nadprzyrodzonym darem wiary, stając się wyrazem solidności, która charakteryzuje tych, którzy całe swoje życie opierają na Bogu.

    W wierze znajdujemy jedyną gwarancję naszej stabilności i tylko na jej podstawie możemy być prawdziwie wierni: przede wszystkim Bogu, następnie Kościołowi, a w nim naszemu powołaniu, historii, w którą Bóg nas wszczepił.


Czy dziękuję Bogu za Jego wierność i kolejne powroty ze ścieżek mojej niewierności?


piątek, 21 czerwca 2024

Piątek 11. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Alojzego Gonzagi

    Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6,20-21).


    Wszyscy rodzimy się pełni skarbów, nawet ci, którzy żyją w absolutnym ubóstwie, ponieważ większość bogactw, które posiadamy, nie pochodzi z zewnątrz, ale rodzimy się z nimi i to od nas zależy, czy będziemy w stanie zwiększyć ich wartość. 

    W miarę dorastania pojawia się ubóstwo, a dzieje się tak, bo zaczynamy przywiązywać większą wagę do tego, co jest na zewnątrz, do bogactwa innych, do tego, co z czasem zostaje utracone lub zmarnowane, a my nie jesteśmy w stanie sprawić, by to, co mamy, rozkwitło.

    Odkrycie skarbu, który nosimy w sobie, nie jest łatwym zadaniem, wydaje nam się, że to, co mamy, jest zawsze gorsze od tego, co widzimy na zewnątrz, że jesteśmy bezwartościowi, że nie mamy wszystkiego, czego potrzebujemy, że inni mają więcej możliwości niż my lub więcej zdolności, umiejętności... cokolwiek, ale mają więcej.

   Możemy zarabiać pieniądze, zdobywać majątek, mieć wielkie bogactwo, ale kiedy nadejdzie czas, odejdziemy tak, jak przyszliśmy na świat, nadzy i bez niczego. 

    Możemy spędzać wiele czasu na gromadzeniu rzeczy materialnych, które dają nam pewne szczęście, bezpieczeństwo i satysfakcję, ale to oznacza również konieczność znalezienia kogoś, kto będzie je dla nas chronił i dbał. Poza tym będziesz musiał upewnić się, czy ten, kto zajmie się twoimi rzeczami, nie wykorzysta cię... spędzasz więc więcej czasu na oszczędzaniu niż na cieszeniu się swoimi skarbami, więc jaki jest sens posiadania tak wielu rzeczy, jeśli w końcu nie możesz się nimi naprawdę cieszyć?    

    Z drugiej strony, często jest tak, że ci, którzy mają niewiele, cieszą się wszystkim, co mają, a także mają czas, aby cieszyć się sobą, szukać w sobie tych skarbów, które pomagają im żyć w pokoju, szukać szczęścia w relacji z innymi, poświęcać czas i dzielić się darami, które sprawiają, że rozwijają się jako osoby.

    Ty i ja, każdy człowiek, jesteśmy wielkimi skarbami, wewnątrz nas samych posiadamy ogromne bogactwa; wielkim darem, który otrzymaliśmy, jest życie, w którym musimy sprawić, by skarb, którym jesteśmy, wzrastał i powiększał dobro, nie tyle to materialne, ale to, które naprawdę napełnia nas szczęściem.


Czy odkryłeś już, co jest twoim skarbem? Czy jesteś w stanie pozbyć się wszystkiego, co nie pozwala ci zajrzeć do środka? Czy ukrywasz swój skarb, czy też go ujawniasz?

czwartek, 20 czerwca 2024

Czwartek 11. Tygodnia Zwykłego

    Wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje (Mt 6,8-9).


    Modlitwa Pańska to najprostsza modlitwa, uwielbienia Boga, która pozwala nam wejść w Jego boski plan, prosić Go o to, co chce nam dać, a co zawsze jest dla nas najlepsze.

    Kiedy modlimy się Ojcze nasz:

- chcemy być blisko Boga, naszego Ojca, utrzymując nasze umysły i serca otwarte na Niego.

- chcemy uświęcać Jego Imię, oddając Mu cześć, chwaląc Go, błogosławiąc i dziękując Mu za Jego miłosierdzie i opatrzność.

- chcemy przekształcić tę ziemię w Jego Królestwo, aby Jego Wola mogła być w pełni realizowana tutaj, tak jak w niebie.

- prosimy Go o chleb duchowy przed materialnym chlebem powszednim, ponieważ wiemy, że "reszta też będzie nam dana".

- uznajemy i dziękujemy Mu za Jego przebaczenie.

- prosimy Go, aby nam przebaczył i nie pozwolił nam popaść w najgorszą ze wszystkich pokus, jaką jest brak chęci przebaczenia, ponieważ naszą wolą jest zawsze chcieć przebaczać.

- prosimy Go, aby nie wystawiał nas na próbę, ponieważ nie ufamy sobie i uznajemy, że jesteśmy w stanie Go zdradzić.

    Modlitwa Pańska jest modlitwą prawdziwej pokory, ponieważ rozpoznajemy w niej, kim jest Bóg i kim my sami jesteśmy.

    Modlitwa Pańska zawiera najgłębsze prawdy naszej wiary:

- Bóg jest naszym Ojcem, wiemy, że nas kocha, że nas słucha, że się o nas troszczy, że na nas czeka.

- nasze życie ma sens, jeśli szukamy Jego chwały, jeśli staramy się ustanowić Jego Królestwo na tym świecie i jeśli staramy się wypełniać Jego wolę.

- zdajemy sobie sprawę, że są rzeczy, których nie zrobiliśmy dobrze i że potrzebujemy Jego przebaczenia,

- wzmacnia naszą duszę.

- On wybawia nas od niebezpieczeństw.


Jak często staram się rozważać słowa Modlitwy Pańskiej?



środa, 19 czerwca 2024

Środa 11. Tygodnia Zwykłego

    Eliasz do Elizeusza: «Żądaj, co mam ci uczynić, zanim wzięty będę od ciebie». Elizeusz zaś powiedział: «Niechby - proszę - dwie części2 twego ducha przeszły na mnie!» (2 Krl 2,9).

    Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 6,1).


    Pośród symbolicznych obrazów Eliasz zostaje w tajemniczy sposób zabrany do nieba. W tak tajemniczy sposób, że nawet w czasach Jezusa ludzie będą pytać Jana Chrzciciela: "Czy ty jesteś Eliaszem?"

    Podobnie jak Elizeusz, my również nie możemy rościć sobie prawa do proroczego ducha Eliasza. Należy on do Boga. Ale możemy i musimy dążyć do tego, aby Bóg mógł na nas liczyć, tak jak mógł liczyć na Eliasza i Elizeusza, aby Jego przymierze z ludzkością mogło stać się rzeczywistością dzisiaj.

    Jezus prosi i wymaga autentyczności od swoich uczniów i naśladowców. Nie pokazujemy się takimi, jakimi nie jesteśmy i nie ukrywamy tego, kim jesteśmy. Kiedy podejmujemy nasze zadania, spoglądajmy na Boga, czy Jemu to się podoba, bo bardzo łatwo ulec pokusie, by podobać się ludziom i szukać ich uznania.

    Jałmużna jest dobra i potrzebna, ale kiedy udzielając pomocy szukamy uznania, profanujemy dar i możemy obrazić obdarowanego.

    Modlitwa jest konieczna i niezbędna, ale kiedy modlimy się, by inni widzieli naszą pobożność, zamiast spotkania z Bogiem, kręcimy się wokół siebie.

    Post jest ważny, ale kiedy pościmy na pokaz, zamiast wyrzec się nadmiaru i konsumpcjonizmu, staje się przebraniem, którym oszukujemy samych siebie.

    Unikać hipokryzji i szukać uczciwości i autentyczności. Ostatecznie liczy się to, jak widzi nas Bóg, a Jego oszukać się nie da...


Jakie intencje towarzyszą moim wyrzeczeniom? 

    

wtorek, 18 czerwca 2024

Wtorek 11. Tygodnia Zwykłego

    Zapewne widziałeś, że Achab upokorzył się przede Mną? Dlatego że upokorzył się przede Mną, nie sprowadzę niedoli za jego życia (1 Krl 21,29).

    Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,44).


    Na niesprawiedliwość i wobec zbrodni Bóg odpowiada gniewem, On zawsze staje po stronie skrzywdzonych. Wobec skruchy i uznania grzechu, Bóg łagodzi swój gniew, odpowiada wstrzymaniem kary. 

    Achab mógłby wołać do Boga słowami psalmisty, który błaga o przebaczenie i wyznaje swój grzech. Zawsze pierwszym krokiem do pokonania grzechu, problemu, czy nawet uczuć, które blokują nas i nie pozwalają iść naprzód, jest uznanie, że to jest mój grzech, mój problem, że to ja odpowiadam za moje uczucia. Nazywam po imieniu grzech czy problem. To pierwszy krok, by zostać objętym Bożym Miłosierdziem. 

    Jezus w Ewangelii pokazuje kolejny krok. Doświadczywszy miłosierdzia, sami mamy stawać się miłosiernymi. Kochać nawet tych, co do których jesteśmy pewni, że nigdy nie odwzajemnią naszego uczucia, uśmiechu czy przysługi. Będą nas ignorowali. Kochać tych, którzy wyrządzili lub wyrządzają nam krzywdę. 

    Aby to było możliwe, najpierw musimy ukochać samych siebie, takimi, jakimi jesteśmy, często w naszym ubóstwie, nieszczęściu i słabościach. Kiedy nauczymy siebie traktować z miłosierdziem, łatwiej nam będzie z miłosierdziem odnosić się do innych. Czasem jesteśmy dla siebie zbyt surowi, a to sprawia, że trudno nam zrozumieć i wybaczyć słabości i błędy innych ludzi...

    Pisanie jest łatwe, czytanie jest łatwe. Wprowadzanie tego w życie to inna sprawa - łatwe nie jest i trzeba się długo tej sztuki miłosierdzia uczyć - by je przyjąć i innych nim obdarzyć...


W jakich sytuacjach ta miłość, do której zaprasza Jezus, może stać się konkretna w moim życiu?


    


poniedziałek, 17 czerwca 2024

Poniedziałek 11. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. br. Alberta Chmielowskiego

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: "Oko za oko i ząb za ząb'! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu" (Mt 5,38-39a).


    To już piąta antyteza Jezusa z kazania na górze: słyszeliście, że powiedziano..., a Ja wam powiadam...

    Dzisiejsze wskazanie Jezusa oferuje nam vademecum praktycznych wskazań dotyczących inteligentnego radzenia sobie z naszymi relacjami z innymi, gdy są one trudne i uciążliwe. Te wskazania znalazły odzwierciedlenie w życiu Jezusa i jeżeli poważnie traktujemy jego nauczanie i życie, powinny również znaleźć odzwierciedlenie w naszym życiu...

    Pierwsze wskazanie dotyczy prawa odwetu, które zawarte zostało w Księdze Wyjścia 21,24-24 i w jakiś sposób określały granice odwetu za wyrządzone zło. Jezus proponuje radykalną zmianę tego prawa, ponieważ przemoc generuje jedynie więcej przemocy. Pragnienie odwetu jest siłą, która wciąż daje o sobie znać, nawet wśród tych, którzy nazywają się chrześcijanami. Chrystus zaprasza do zrezygnowania z odwetu. Jezus sam unika konfrontacji ze złem za pomocą zła. Pokazuje, że istnieje coś więcej poza sprawiedliwością opartą na zasadzie równowagi zbrodni i kary. Otwiera okno na miłosierdzie...

    Drugie wskazanie wydaje się jeszcze trudniejsze: jeśli ktoś cię uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Czy Jezus chciał, byśmy narażali się na ataki niegodziwców? Uważna lektura pozwala zrozumieć, że jedynym lekarstwem na zniszczenie zła jest powrót do dobra. Zło można pokonać wyłącznie dobrem. Zło się pomnaża, kiedy odpowiadamy na nie złem. Zło jest nie tylko brutalne, ale i zaraźliwe. Tylko dobrocią można je pozbawić siły. Odpowiadając złem na zło człowiek nigdy nie odnosi korzyści. Wystarczy przejrzeć podręczniki do historii, a może nawet historię własnego życia.

    Wskazanie trzecie dotyczy naszej hojności: daj temu, kto cię prosi i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Jezus przypomina, że dając, nic nie tracimy; wręcz przeciwnie, zyskamy na wieczność. 


Jak wygląda konfrontacja mojego życia z tymi wskazaniami Jezusa?

niedziela, 16 czerwca 2024

XI Niedziela Zwykła

Jezus mówił do tłumów: „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię… z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej powieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko  gorczycy… (Mk 4,26.30-31a).


    W naszym świecie, w którym oczekujemy natychmiastowego efektu naszego działania, owoców z dnia na dzień, słowa Jezusa stają się zaproszeniem do refleksji i opamiętania. Te przypowieści mogą być także odpowiedzią na poczucie zniechęcenia wspólnoty, która nie widzi owoców swoich wysiłków i starań.

    Pierwszą rzeczą, na którą zwraca się uwagę, jest to, że nasienie jest zasiane w ziemi. Człowiek jest stworzony z ziemi, dobrej ziemi. Bóg ukształtował człowieka z mułu ziemi i tchnął w jego oblicze tchnienie życia. Człowiek otrzymał wiele nasion. Bóg zasiewa nas wielokrotnie, jak czynią to wszyscy siewcy. Każdego dnia na nowo.

    Nasiona mówią nam o życiu. Jest we mnie wiele nasion życia, które już zostały zasiane, a także inne, które dopiero będą zasiane i które przyniosą owoce. 

     Pierwszą rzeczą, o jakiej muszą wiedzieć uczniowie Jezusa, jest to, że ich głównym zadaniem jest sianie, a nie zbieranie. Nie mają żyć dla wyników. 

     Prawdopodobnie najtrudniejszą i najbardziej niezbędną rzeczą w życiu rolnika, w jego pracy, jest nadzieja i cierpliwość. To drugie przesłanie dzisiejszej Ewangelii. Kiedy siejesz, to dlatego, że oczekujesz żniw.

     I trzecia rzecz, o której mówi nam dzisiejsza Ewangelia - zwracać uwagę na małe rzeczy. Rzeczywistość świata możemy przekształcać, czynić ją bardziej ludzką, jeżeli robimy to, co jest możliwe, chociaż może jest bardzo niewielkie. 


Czy potrafię docenić wartość małych rzeczy? Czy one mnie cieszą?

sobota, 15 czerwca 2024

Sobota 10. Tygodnia Zwykłego

    Eliasz zszedł z góry i odnalazł Elizeusza, syna Szafata, orzącego: dwanaście par wołów przed nim, a on przy dwunastej. Wtedy Eliasz, podszedłszy do niego, zarzucił na niego swój płaszcz (1 Krl 19,19).

    Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi (Mt 5,37).


    Słowo zatrzymuje nas przy powołaniu Elizeusza, które dokonuje się za pośrednictwem Eliasza. Każde powołanie ma w sobie szczególną nutę, ale wszystkie mają coś wspólnego: zawsze są zaproszeniem kierowanym przez Boga do człowieka. 

    Kiedy człowiek uświadamia sobie, że to Bóg wzywa, możemy niemal powiedzieć, że nie ma niemal wyboru, jak przyjąć to zaproszenie. Czy można odmówić Bogu, naszemu Ojcu, który kocha, który chce naszego dobra? Tak właśnie rozumiał to Elizeusz, porzucając swoją pracę i rodzinę i podejmując zaproszenie, które spadło na niego poprzez płaszcz Eliasza. Ale wiemy także, że człowiek ma władzę, by odpowiedzieć Bogu nie i odrzucić Jego zaproszenie...

    Gdybyśmy jako uczniowie prawdziwie żyli Ewangelią, wystarczyłoby tak lub nie. Kiedy coś potwierdzamy, kiedy mówimy tak lub kiedy chcemy czemuś zaprzeczyć, mówiąc nie, nasze słowo jest wystarczające. Niejednokrotnie traciliśmy jednak i tracimy w Kościele prostotę Ewangelii. A wszystko dlatego, że nie zawsze tak oznacza w naszym życiu tak, a nie nie zawsze oznacza nie. Stąd instytucja przysięgi, która nie tyle służy temu, kto ją składa, co bardziej temu, wobec kogo jest składana. Przysięga staje się swoistą gwarancją naszego tak lub nie. Ale jeżeli dla kogoś zwykłe tak nie ma znaczenia, nie żyje w prawdzie, to pewnie nie będzie miał również trudności z łamaniem przysięgi. A wówczas świadkowie danego słowa mogą lub sumienie mogą wpłynąć na dotrzymanie słowa...


Czy przywiązuję uwagę do podejmowanych zobowiązań i wypowiadanych słów?

piątek, 14 czerwca 2024

Piątek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Michała Kozala

    Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła (Mt 5,29).


    Jezus wypowiada się niezwykle ostro. I pewnie gdybyśmy zaczęli stosować dosłownie to Jezusowe wskazanie, wcale byśmy nie znaleźli uznania w Jego oczach. Jeden z Ojców Kościoła potraktował zresztą wprost to wskazane, kalecząc swoje ciało, co być może stało się później przeszkodą do wyniesienia na ołtarze...

    Ale jest to wypowiedź niezwykle radykalna, sięga do samych głębin ludzkiego serca, gdzie rodzą się pragnienia, także te złe. Trzeba dokonać radykalnego odcięcia się od grzechu.

    Zabierz człowiekowi to, co nadprzyrodzone, a nie znajdziesz tego, co naturalne, pojawi się wynaturzenie. Te słowa są obrazem tego, co dzieje się w cywilizacji Zachodu i wszędzie tam, gdzie ma ona swoje wpływy, także w sferze seksualnej człowieka. To konsekwencja niewiary, praktycznego ateizmu, który dotyka nawet ludzi, którzy uważają się za wierzących. 

    Zawsze istniało cudzołóstwo, prostytucja i inne zachowania godzące w godność człowieka. Istniało także nauczanie Kościoła, być może nawet przesadzone w pewnych kwestiach, ale doceniane nawet przez przestępców.  Dziś atmosfera sprzyja łamaniu wszelkich granic, a ci, którzy je naruszają i brutalnie łamią, są podziwiani i oklaskiwani, jako ci, którzy potrafią granice przekraczać. Istnieje przekonanie, że to, co nienaturalne i degraduje człowieka, jest wyrazem ludzkiej wolności. 

    Warto dzisiejsze słowa Jezusa odczytać jako wezwanie, by wykorzenić ze swojego serca to wszystko, co prowadzi do upadku, prosić Go o łaskę wiary oraz jedność wyznawanej wiary i praktyki życia. 


Jak często zauważam w sobie rozdwojenie między wyznawaną wiarą a życiem?

czwartek, 13 czerwca 2024

Czwartek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Antoniego z Padwy

    Potem Eliasz powiedział Achabowi: «Idź! Jedz i pij, bo słyszę odgłos deszczu». Achab zatem poszedł jeść i pić, a Eliasz wszedł na szczyt Karmelu i pochyliwszy się ku ziemi, wtulił twarz między swoje kolana (1 Krl 18,41-42).


    Prorok Eliasz jawi się jako wzór życia monastycznego i ascetycznego. Żyje w samotności i ascezie, jest wierny przymierzu Boga z Izraelem.

    Eliasz zaprasza króla do posilenia się, ale sam wspina się na górę, by wyprosił u Boga deszcz. Warto zwrócić uwagę na jego postawę: szuka miejsca odosobnionego, wspina się na górę, pochyla się, umieszczając głowę między kolanami; jego ciało, postawa, ułatwia modlitwę. Ta jego postawa pochylona nad górą przypomina postawę dziecka w łonie matki.  Jego modlitwa w intencji ludu doświadczonego suszą zostaje wysłuchana. Na horyzoncie pojawia się mały obłok. Boża odpowiedź staje się obfitym deszczem, który ma moc zregenerowania wyschniętej ziemi. 

    Obietnica deszczu i jej spełnienie są znakiem płodności. 

    Współczesny świat potrzebuje ludzi, którzy poświęcą się modlitwie. Ludzi, którzy potrafią rozeznawać, rozpoznawać w kruchym i małych znakach Bożą obecność i łaskę. 


Czy potrafię w małych znakach zobaczyć obecność Boga?

środa, 12 czerwca 2024

Środa 10. Tygodnia Zwykłego

    
Wówczas Eliasz zbliżył się do całego ludu i rzekł: Dopókiż będziecie chwiać się na obie strony? Jeżeli Jahwe jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!» Na to nie odpowiedzieli mu ani słowa (1 Krl 18,21).

    Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić (Mt 5,17).


    Prorok jak ogień, Eliasz, jest niezwykle radykalny i stanowczy w sprawach wyboru między Bogiem i bożkami. Nie ma w nim miejsca na żadne kompromisy. Wzywa do porzucenia bałwochwalstwa i opowiedzenia się za jedynym Wybawicielem Izraela.

    Jezus, wskazując na wartość Prawa, które przyszedł wypełnić, nie znosić oraz wzywając do zachowania Prawa, idzie następnie krok dalej - doskonali Prawo, ukazując ducha Prawa, a nie jedynie literę.

    Czasem może się zdarzyć, że słuchając Jezusa, można próbować przeciwstawiać Jezusa Mojżeszowi. Jest to jednak nadinterpretacja naucza Jezusa. Prawo jest konieczne w każdym społeczeństwie czy państwie. Chroni ludzi. 

    Ale to samo prawo, które jest pomocą, może stać się przeszkodą, kiedy jest dyskredytowane lub absolutyzowane, kiedy się Prawo lekceważy lub kiedy używając Prawa, zapomina się, że jest ono w służbie człowieka, dla człowieka, a nie odwrotnie. 


Czym dla mnie jest Boże Prawo? Ołtarze jakich "bożków" można znaleźć w moim życiu?

wtorek, 11 czerwca 2024

Wtorek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Barnaby

    Gdy odprawili publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: "Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem". Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich (Dz 13,2-3).

    Jezus powiedział do swoich Apostołów: "Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie (Mt 10,7).


    Duch Święty wybiera, ale to wspólnota nakłada ręce i posyła. Wtedy i dzisiaj. Dla każdego, kto wyrusza z misją głoszenia Ewangelii ważne jest to doświadczenie, że jest za nim wspólnota, która się modli, posyła, pości, podejmuje wyrzeczenia, by misja przyniosła owoce. To doświadczenie, że posłany nie jest sam, że ma oparcie. 

    Wtedy był pogański świat, do którego trzeba było iść i głosić. Zupełnie inna kultura, czasami mentalność zupełnie odmienna niż semicka, w której wzrastali pierwsi apostołowie. Inne widzenie świata, wartości, całkowicie odmienne myślenie o Bogu. A czasem wrogość tych, którzy wywodzili się z tego samego kulturowego kręgu, ale odrzucali Ewangelię. 

    I tak od wieków po dziś. Nic się nie zmieniło. Pogański często świat, obojętność, a czasem wprost wrogość. I niezmienna prawda o odkupieniu człowieka. Zmieniły się narzędzia, którymi można się posługiwać w głoszeniu, świat stał się bliższy, jakby na wyciągnięcie ręki, ale najważniejsze zawsze pozostanie to samo: doświadczenie wspólnoty, która posyła i się modli oraz wybór dokonywany przez Ducha Świętego, nie dla wszystkich i nie zawsze oczywisty...


Czy mogę liczyć na wsparcie wspólnoty, kiedy staram się głosić Ewangelię?

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Poniedziałek 10. Tygodnia Zwykłego

    Poszedł więc, aby uczynić według rozkazu Pańskiego, i podążył, żeby zamieszkać przy potoku Kerit na wschód od Jordanu. A kruki przynosiły mu rano chleb i mięso wieczorem, a wodę pijał z potoku (1 Krl 17,5-6).

    Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami: "Błogosławieni..." (Mt 5,2-3a)


    Księga Królewska mówi o pomocy, jaką otrzymuje Eliasz od Boga w czasie suszy i głodu. Eliasz jest posłuszny Słowu Pana, które jest do niego skierowane, czyni to, co Bóg nakazuje. Wypełniając słowo, otrzymuje wodę i pożywienie.

    Ewangelia zdaje się przekazywać tę samą myśl: słuchanie i wypełnianie Słowa jest źródłem życia. Księga Królewska mówi o pomocy Boga w życiu fizycznym, o zaspokojeniu podstawowych potrzeb życiowych. Ewangelia mówi o Bożej pomocy w życiu duchowym człowieka, o pomoc dotykającej głębi serca człowieka. Kto słucha i służy Słowu, zyskuje życie.

    Błogosławieństwa nie są łatwe do zrozumienia. Nawet kiedy słowo błogosławieni zamienimy na szczęśliwi, nie każdy zaakceptuje taką drogę szczęścia. 

    Być może zmiana językowa pomoże lepiej zrozumieć zaproszenie zawarte w błogosławieństwach. Jeśli zamienimy słowo błogosławieni na staję po stronie, wybieram - na poziomie osobistym lub stajemy po stronie, wybieramy - na poziomie wspólnotowym, błogosławieństwa stają się narzędziami do osiągnięcia życia:

- wybieram, staję po stronie ubogich w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie;

- wybieram, staję po stronie tych, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni...

    Nie chodzi tu jednak o ćwiczenie naszej woli i deklaracje. Chodzi o słuchanie i pozwolenie Słowu, by nas przemieniało, by kształtowało nasze serce, nasz umysł, naszą wolę i wolność w służbie tego, co Słowo do nas mówi. 


Jak odpowiadam na Boże Słowo? Jak ono wpływa na moje życie?

niedziela, 9 czerwca 2024

X Niedziela Zwykła

Zapytał go: „ kto cię uświadomił, że jesteś nagi? Czy ty może zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci nakaz, abyś tylko z niego nie jadł?” Adam odpowiedział: „ to ta kobieta, którą postawiłeś przy mnie, dałem z tego drzewa. No i zjadłem” (Rdz 3,11-12).

A uczeni w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy, mówili, że ma Belzebuba i że demony usuwa za sprawą tego przywódcy demonów (Mk 3,22).


Adama nie stać na uczciwość wobec Stwórcy i wobec siebie. Nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swój czyn. To ta kobieta którą postawiłeś przy mnie… Ewa również nie przyjmuje na siebie odpowiedzialności: wąż mnie zwiódł… Żadne z nich nie jest w stanie zaakceptować, że popełnili błąd, że zawiedli, że nie byli posłuszni.

    Zamiast uznać swój błąd, obwiniają innych, szukają winy poza sobą. Tak się dzieje, kiedy nie bierzemy odpowiedzialności za swoje wybory, Kiedy próbujemy zatuszować nasz grzech i szukamy winy u innych.

    Brakuje nam zdolności do przyjmowania, do uznania własnej winy. Pycha i arogancja aż do końca. Tak jakby Bóg był winny naszych własnych grzechów. 

     Ewangelia również dotyka tematu zła. Przywódcy Izraela oskarżają Jezusa o współdziałanie ze złym duchem. Dzieje się tak dlatego, że oni mieli problem, byli przytłoczeni tym wszystkim, co Jezus mówił i czynił. A ponieważ nie mogli zaprzeczyć faktom, jako źródło dobra czynionego przez Jezusa, wskazali zło. W pewnym sensie zdemonizowali Jezusa, nazywając dobro złem, a zło dobrem. 

    Człowiek może użyć źle swojej wolności, Bóg tego prawa nie zabierze. Ale również człowiek będzie się zmagał z konsekwencjami swoich wyborów. Grzech zawsze powstaje z powodu nieuporządkowanych pragnień człowieka. Kiedy człowiek pragnie być jak Bóg, sam decydować, co dobre, a co złe, kiedy ulega pokusie przebóstwienia, zły duch zawsze to wykorzysta i uderzy, zadając rany. 


W jakich obszarach mojego życia doświadczam rozdwojenia, bo trudno mi zaufać Bogu?

sobota, 8 czerwca 2024

Sobota 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny

    Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy16 do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu (Łk 2,48-50.51b).


    Liturgia pozwala nam zajrzeć dzisiaj do kolejnego serca - Serca Najświętszej Maryi Panny.

    Kiedy Bóg zdecydował się przyjść na świat, stał się dzieckiem, z sercem dziecka. Jezus wzrastał, a wraz z Nim rosło Jego serce. Ale rosło jakby inaczej niż u innych ludzi. Bo bardzo często ludzkie serce wraz z latami nabiera podejrzliwości, staje się nieufne, czasem złośliwe. Serce Jezusa stawało się coraz bardziej wrażliwe, ufne, pokorne i ciche. Jezus uczył się tego od swojej Matki. 

    Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. To co specyficznie ludzkie, duchowe, jest niewidoczne dla oczu. Przyjaźń, dobroć, piękno, prawda, szczerość są widoczne tylko dla serca. 

    Kontemplując Niepokalane Serce Maryi, patrzymy na to, co Maryja widziała i jak widziała. Oczy pokazały Jej dziecko - Ona dostrzegła Boga; oczy pokazały Jej Józefa, który nie rozumiał, co się dzieje - Ona zobaczyła w nim osobę przygotowaną przez Boga i wybraną do najbardziej delikatnego zadania, jakie można było sobie wyobrazić. I tak było ze wszystkim innym.

    Maryja patrzyła sercem. To sprawiało, że była wrażliwa, bardzo delikatna, pełna współczucia. Nie rozumiała wszystkiego, ale nie domagała się wyjaśnień od Boga, ni protestowała, nie odwróciła się od Boga. Zachowywała to wszystko, jako coś świętego, w głębi swojego serca. Tam się modliła, rozeznawała, wspominała i przeżywała. I jak dobra Matka czekała na moment, kiedy to zrozumie, godząc się z tym, że może nigdy nie będzie Jej to dane - zrozumienie wszystkich Bożych spraw. 

    Być człowiekiem serca, na wzór Maryi, by być blisko Serca Jej Syna, jak było blisko Jej Serce. Serce odrębne, ale bijące w tym samy rytmie, co Serce Jezusa. 


Czy moje serce stara się bić w rytm Serca Jezusa, jak biło Serce Maryi? 

piątek, 7 czerwca 2024

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

    Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je (Oz 11.1-2a. 4b). 

    Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, (...) i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą pełnią Boga (Ef 3,17-19).

    Gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda (J 19,33-34).


    Bogactwo zawsze oznacza obfitość. Ludzie są bogaci w pieniądze, we władzę, w tytuły, w zasługi, w osiągnięcia... I wielu bogatych szczyci się swoim bogactwem. 

   Bóg również jest bogaty. Mógłby szczycić się obfitością swoich bogactw. Ale jeśli chodzi o podejście do nas, objawia nam swoje bogactwo poprzez miłość. Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni

    Chrześcijan można zdefiniować na wiele sposobów. Jako naśladowców Chrystusa, jako Jego uczniów, jako tych, którzy wypełniają Bożą wolę, głoszą i żyją Ewangelią. 

    Przeżywając uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, używając słów św. Jana, możemy powiedzieć, że chrześcijaninie są przede wszystkim tymi, którzy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam... Uwierzyliśmy w miłość dzięki Jezusowi i Jego Sercu.

    Jezus wiedział, że pokarmem, którego serca ludzkie najbardziej potrzebują, jest miłość, to, że są kochane. To miłość leczy wszystkie dolegliwości duszy, takie jak smutek, bezsens, rozczarowanie, beznadzieja. Jej uzdrawiająca moc sięga śmierci. Tylko miłość jest silniejsza od śmierci i zwycięża ją.  


Czy otwieram się na Bożą Miłość i przebaczenie?

czwartek, 6 czerwca 2024

Czwartek 9. Tygodnia Zwykłego

    Pamiętaj na Jezusa Chrystusa, potomka Dawida. On według Ewangelii mojej powstał z martwych (2 Tm 2,8).

    Jezus odpowiedział: "Pierwsze jest: 'Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował..." (Mk 12,29-30a).


    Wiemy, że Chrystus przyjmując nasze śmiertelne ciało, zadebiutował w tajemnicy rodzenia się i umierania, by zatriumfować nad śmiercią przez tajemnicę Zmartwychwstania. Nasza droga, to zatriumfować z Nim, a to jest możliwe tylko poprzez umieranie dla grzechu.

    Paweł swoje słowa pisze z więzienia i przypomina nam tę prawdę, ale świadomość ludzkiej słabości każe mu pisać słowa nadziei: jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego. On pozostaje wierny. Jest to wierność Tego, który prawdziwie kocha, a On umiłował nas do końca...

    Obraz z Ewangelii wychodzi poza schemat ciągłych sporów z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie. Jezus nie odrzuca swoich przeciwników, nie zgadza się często z ich teoriami i wymysłami, ale ma otwarte serce dla tych, którzy przychodzą do Niego w dobrej wierze. 

    Na pytanie o pierwsze przykazanie Jezus odpowiada słowami modlitwy, którą każdy Izraelita zanosił do Boga trzy razy w ciągu dnia, przypominając sobie to, co Pan Bóg uczynił dla Izraela: Słuchaj, Izraelu...


W jaki sposób pośród zgiełku świata próbuję odnaleźć głos Boga?

    

środa, 5 czerwca 2024

Środa 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Bonifacego

    Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez nałożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia (2 Tm 1,6-7).


    Swój drugi list do Tymoteusza Paweł pisze z Rzymu. Jest więźniem, obciążony kajdanami, zmęczony posługą misyjną wielu lat. Paweł przeczuwa, że próba, której ma zostać poddany, zakończy jego życie. Pisze do swojego ucznia, którego nazywa duchowym dzieckiem.

    Z tego, co Paweł do niego pisze, wynika, że Tymoteusz przeżywa jakiś kryzys na drodze bycia chrześcijaninem. Być może jest to związane właśnie z tym, czego doświadcza jego nauczyciel - Paweł. Pojawia się zniechęcenie, przygnębienie, lęk - to wszystko składa się na doświadczenie kryzysu, którego doświadcza Tymoteusz. 

    Paweł zachęca go, przypominając mu o tym, co otrzymał: o Duchu Świętym. Duch Święty, Duch Jezusa, działa w bardzo praktyczny sposób. Dar Ducha przynosi moc, miłość, właściwy osąd, pozwala dobrze rozeznawać. Dar Ducha pozwala przezwyciężyć ludzki lęk, zwątpienie, przygnębienie. 


Gdzie szukam siły w doświadczeniu zniechęcenia czy zwątpienia?

wtorek, 4 czerwca 2024

Wtorek 9. Tygodnia Zwykłego

    Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość (2P 3,13).

    Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli Mu: «Cezara». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga» (Mk 12,16-17).


    Chrześcijanin patrzy w przyszłość z nadzieją na nowe niebo i nową ziemię, w których mieszka sprawiedliwość. Chrześcijanin o spojrzeniu wiary umie rozpoznać w życiu i rzeczywistości obecność Ducha, żyje w oczekiwaniu przyszłości. 

    Nasza nadzieja jest rozwijana przez święte życie; nadzieja i wiara nie są niezależne od sposobu, w jaki żyjemy; wiemy, że życie bez zasad, bez wartości, odwraca nasz wzrok od wiary i wciąga nas w błąd. Jest to pułapka tych, którzy nie mają nadziei.

    Spoglądanie w przyszłość z nadzieją sprawia, że czuwamy, przygotowując się na przyjście Pana; sprawia, że uważamy cierpliwość naszego Pana za zbawienną dla nas. Sprawia, że wzrastamy w łasce, to znaczy staramy się być lepszymi ludźmi, bardziej życzliwymi, bardziej pomocnymi, bardziej wrażliwymi... Spójrz, dzięki tej nadziei możesz wzrastać bardziej w poznaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa; możesz być lepszym człowiekiem i chrześcijaninem, możesz bardziej zawierzyć się Chrystusowi...

    Ewangelia zachęca nas do zadania sobie pytania, w jaki sposób podchodzimy do Jezusa: czy On jest dla nas rzeczywiście Nauczycielem, Mistrzem, Synem Bożym? A może podchodzimy z ukrytymi interesami, z ukrytą motywacją; Może szukając odpowiedzi, którą chcielibyśmy usłyszeć.....

    Faryzeusze i zwolennicy Heroda przychodzą do Jezusa z pochlebstwem i zakłamaniem, aby zastawić na niego pułapkę pozornie prostym pytaniem: Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?

    Odpowiadając faryzeuszom i zwolennikom Heroda, Jezus nie przeciwstawia tego, co doczesne temu, co duchowe, tego, co polityczne temu, co religijne, władzy cywilnej królestwu Bożemu. Mówi: Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara.

    Ewangelia zaprasza nas do odpowiedzi na pytanie: Co należy do Cezara?  Postać, napis na monecie, która jest mu pokazana, to znaczy pozory, to, co zewnętrzne... dlatego Jezus dodaje w swojej odpowiedzi: Oddajcie Bogu to, co należy do Boga. Co należy do Boga?

* do Boga należy dar życia.

* do Boga należy osoba, każdy człowiek, ponieważ to Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo.

* do Boga należy Jego święty lud nabyty przez Niego za cenę krwi Chrystusa.

* Boża jest sprawiedliwość, miłosierdzie, miłość Ojca do każdego człowieka....

    Zajrzyj do swojego serca, co według ciebie należy do Boga? Co dajesz Bogu w swoim życiu?



poniedziałek, 3 czerwca 2024

Poniedziałek 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Karola Lwangi i towarzyszy

    Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość (2P 1,5-7).


    Wsłuchując się w słowa św. Piotra, myślę o całym procesie wypiekania chleba lub ciasta. Każdy, kto chociaż raz przygotowywał osobiście chleb i ciasto, bardzo dobrze wie, że o sukcesie decydują czasem szczegóły. I tak samo jest z naszym życiem, a Piotr daje nam wskazówki na udane życie...

    Pierwsza rzecz niezbędna do wypieku, to posiadanie odpowiednich składników. Bez tego się nie uda. Aby życie duchowe było udane, potrzeba zadbać o odpowiednie składniki: wiarę, uczciwość, ciągle podejmować wysiłek poznawania, ale jednocześnie zadbać o powściągliwość, która chroni przed próżną ciekawością czy niepotrzebnym strzępieniem języka. Dalej jest cierpliwość, bo tylko dzięki niej osiąga się trwale owoce, pobożność, która jest relacją z Bogiem, a ta przekłada się na relacje z ludźmi, aż to wszystko przyniesie owoc miłości. 

    Mamy składniki na udane życie, ale aby chleb się udał, trzeba jeszcze posiadać przepis, znać proporcje, odpowiednio składniki połączyć, by ciasto się związało i wyrosło. Bez przepisu łatwo o klapę. 

    I wreszcie mając przepis, znając proporcje i składniki, potrzeba jeszcze naszego zaangażowania. Ciasto trzeba wyrobić, wymieszać. Potrzeba też czasu, by ciasto wyrosło i się wypiekło... W przypadku chleba czy ciasta można posłużyć jakimiś urządzeniami, ale w odniesieniu do życia duchowego bez naszego osobistego zaangażowania nie będzie udanego wypieku. Zawsze wyjdzie zakalec...

    I ostatnia rzecz, kiedy rozpoczynamy przygotowanie duchowego chleba. Warto pamiętać z wdzięcznością o tych, którzy wcześniej przygotowali te składniki, o tych, którzy nam je dostarczyli i tych, którzy włożyli niezbędne narzędzia w nasze ręce, innymi słowy, o tych wszystkich, którzy pomogli nam wyszkolić się na dobrych szefów kuchni, aby przygotować wspaniałe danie, o tych wszystkich, którzy poświęcili wiele uwagi, by przygotować nas do wzięcia odpowiedzialności za życie. Pamiętać o Bogu, który obdarował nas talentami i o ludziach, którzy pomogli i pomagają je nam rozwijać...


Czy potrafię patrzeć na moje życie jako twórczy proces, który wymaga mojego osobistego zaangażowania?



niedziela, 2 czerwca 2024

IX Niedziela Zwykła

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: „Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?” (Mk 2,23-24).


    Wejdźmy w tę scenę, którą ukazuje nam św. Marek.

W zderzeniu z Jezusem faryzeusze jawią się jako swojego rodzaju policja religijna, która śledzi każdy krok Jezusa i Jego uczniów. Jedyne, co mogą zarzucić, to zrywanie kłosów w szabat. Ale czy naprawdę zabraniało tego Prawo?

Dzisiejsi chrześcijanie, w przeciwieństwie do faryzeuszy, popadli w drugą skrajność, dzień święty dla wielu nie różni się wiele od pozostałych dni tygodnia. 

     Przestrzeganie dnia świętego uczyniło Izrael narodem odrębnym od innych i potwierdziło jego tożsamość jako ludu Bożego. Korzystanie z jednego dnia wolnego  w tygodniu było nieznane w prawie starożytnego świata.  Cel tego przykazania był dwojaki:

• służyło zaspokojeniu ludzkiej potrzeby odpoczynku;

• służyło także oddaniu czci Stwórcy, odkładając codzienne zajęcia na bok.

    To nie był dzień bierności, bezmyślnego lenistwa i marnowania czasu. To był dzień, który służył pielęgnowaniu życia duchowego oraz oddaniu czci Bogu. Miał służyć wierzącemu do rozkoszowania się Bogiem: Jeśli powściągniesz twe nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana - czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy znajdziesz twą rozkosz w Panu.

    Jezus staje w obronie swoich uczniów. Nie zamierza iść w tym samym kierunku, co faryzeusze. To błędna droga. Odwołuje się do Słowa i wskazuje na Dawida.

    Popatrzmy i my na dzień święty, każdą niedzielę, jako szansę, by ucieszyć się Bogiem, a nie jako ciężar i obowiązek. To powinien być czas, kiedy przestajemy wykonywać naszą codzienną pracę, ale nie możemy zapominać o duchowym wymiarze tego dnia. To czas na uwielbienie Boga, słuchanie Jego Słowa i służenie Mu. 


Co wypełnia moje świętowanie dnia Pańskiego? Jak przeżywam swoje szabaty?



sobota, 1 czerwca 2024

Sobota 8. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Justyna

    Budując samych siebie na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym się módlcie i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, które wiedzie ku życiu wiecznemu (Jud 20-21).

    Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i zapytali Go: «Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?» (Mk 11,27-28).


    List Judy jest bardzo krótki. Apostoł zachęca nas, byśmy trwali w wierze. Otrzymujemy kolejne zaproszenie do świętego życia i ciągłego poszukiwania tych, którzy na drodze wiary pobłądzili.

    Świętość może być realizowana, wzrasta i przynosi owoce w naszym życiu i w życiu innych tylko wtedy, kiedy trwamy na modlitwie i jesteśmy poddani Duchowi Świętemu. 

    Pod udawaną troską o świątynię i nauczanie Prawa przeciwko Jezusowi zbierają się przeciwnicy. Stawiają pytanie, w którym słychać fałsz, hipokryzję i podstęp. 

    Jezus, odpowiadając, stawia przed nimi jakby lustro, w którym mogą zobaczyć swoje nieuczciwe intencje i zamiary. Mogą się przekonać, że żyjąc w kłamstwie, używając oszustw i kłamstw, by narzucić swój osąd lub wymusić działanie, dochodzą do takich sytuacji, że nie są w stanie udzielić odpowiedzi, bo każda odpowiedź ujawni ich zakłamanie.

    Jezus żyje prawdą, dlatego jest w stanie stawić czoła przeciwnikom i znaleźć wyjście z pułapek, które na Niego zastawiono. 


Czy dbam o swoją własną świętość?