zachód słońca

zachód słońca

środa, 24 czerwca 2015

Uroczystość narodzenia św. Jana Chrziciela

    Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu
dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem (Łk 1,59-60.62-63.66).

    Nim rodzice wybrali moje imię, Bóg już je znał. Nazwał mnie po imieniu i powstałem. Nadał mi imię i dzięki temu inni mogą się do mnie zwrócić, a ja mogę im odpowiedzieć. Bóg wciąż wypowiada moje imię i w ten sposób wciąż na nowo wzywa mnie do wzrastania, daje mi siłę, bym wciąż szedł ku Niemu. I temu dziecku też chcieli nadać imię jego ojca - Zachariasza. Ale Bóg miał inne plany. 

     Jan - Bóg jest łaskawy. Jego łaska objawia się w tym wypadku w narodzeniu Jana. Elżbieta była niepłodna. Była już starszą kobietą i kiedy anioł przyszedł do Zachariasza, ten zwątpił.  I mimo ludzkiego zwątpienia Bóg okazuje swoją łaskę - niepłodna rodzi Jana. I w tym imieniu, które Elżbieta wybiera dla syna,  a które potwierdził Zachariasz pisząc na tabliczce, zawiera się dziękczynienie dla Stwórcy - Bóg jest łaskawy!

      I dziwili się, pytali jeden drugiego: Kimże będzie to dziecię? Rodzice pochylają się nad łóżeczkiem niemowlęcia i często pytają o to samo. Kim on, ona będzie? W tym pytaniu zawiera się pragnienie szczęścia dla dziecka, często wielkie nadzieje i ambicje rodziców. Czy dziecko je spełni?


     Przyjdzie czas, kiedy ukaże się przed Izraelem. Być może wtedy nikt już nie będzie pamiętał tych niezwykłych urodzin, tych pytań i nadziei. Ale być może przypomną sobie, że Zachariasz był stary, Elżbieta też podeszła w latach. Być może ta pamięć będzie również przeszkodą, by zobaczyć w Janie posłańca Bożego. Łatwo przecież sobie wytłumaczyć jego dziwactwa - życie na pustyni, chodzenie w wielbłądziej skórze i sandałach, żywienie się miodem i szarańczą późnym urodzeniem. Urodził się za późno - rodzice byli starzy, może z jego głową coś nie jest w porządku. 

     Gdyby pamiętali te niezwykłe wydarzenia urodzin, być może przyjęliby jego posłanie. Jan stanie przed Izraelem w mocy ducha. Będzie głosił bliskość Królestwa Bożego. I zostanie uwięziony i stracony. 

     Jak trudno dostrzec działanie Boga w codzienności, kiedy ludzki rozum wszystko próbuje zracjonalizować.

1. Czy dostrzegam działanie Pana Boga w swoim życiu?
2. Czy nie próbuję wszystkiego wytłumaczyć sobie "po ludzku"?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza