Gdy Eliasz przybył do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Bóg rzekł: "Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!" (1 Krl 19,9a).
Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał (Mt 14,22-23).
Góra Horeb. Ta sama góra, na której Mojżesz spotkał Boga. Teraz spotyka Go Eliasz. Te dwie postaci Starego Testamentu to dwa filary wiary Izraela. O ich obecności na górze Tabor w czasie przemienienia Jezusa wspominają ewangeliści.
Jest jednak różnica między tym, czego doświadczył Mojżesz, a doświadczeniem Eliasza. Wielkie zjawiska huraganowego wiatru, który rozrywał góry na strzępy i rozbijał skały, trzęsienie ziemi i ogień, nie były przejawami Boga. Pan Zastępów pojawia się w doświadczeniu delikatnego, łagodnego wiatru.
Jezus w Ewangelii również spotyka się z Ojcem na górze. Po całym dniu pracy, pełnym zgiełku i hałasu, w nocy doświadcza ciszy i obecności Ojca. Ten czas spotkania i modlitwy powoduje przemianę, tak że uczniowie Go nie potrafili rozpoznać.
I słyszą słowa, które są zachętą do odwagi i ufności. Bóg, który przychodzi, napełnia pokojem, daje ufność i poczucie bezpieczeństwa.
1. Czy jest we mnie pragnienie spotkania z Bogiem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz