zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 29 grudnia 2015

5. dzień Oktawy Bożego Narodzenia

    A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela (Łk 2,25 - 32).

    Wyczekiwał... Składamy się z oczekiwań. One nadają sens i smak naszemu życiu. 

     Nie chodzi o bierność w oczekiwaniu. Symeon oczekuje, ale jednocześnie wychodzi na spotkanie. Wychodzi na spotkanie swoim oczekiwaniom. Jest aktywny. To sprawia, że życie człowieka staje się twórcze. 

     Oczekiwanie, któremu wychodzi się na przeciw, napełniają serca radością. A radość jest na miarę naszych oczekiwań. Radość Symeona zamienia się w pieśń spełnionego życia. Życia udanego. Życia spełnionych oczekiwań. 

    Spełnione życie otwiera się na spotkanie z Bogiem, kiedy Bóg jest naszym oczekiwaniem.

1. Jakie są moje oczekiwania?
2. Czy pośród moich oczekiwań jest oczekiwanie Boga?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza