zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 13 sierpnia 2017

XIX Niedziela Zwykła

      Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty. A wtedy rozległ się głos mówiący do niego: "Co ty tu robisz, Eliaszu?" (1 Krl 19,11-13)

     Na to odezwał się Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!" A On rzekł: "Przyjdź!" Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, małej wiary?" (Mt 14,28-31).

     Eliasz przekonuje się, że Bóg nie jest jego wyobrażeniem – Bóg objawia się w ciszy, w delikatnym powiewie. Doświadcza Boga, który jest ciszą, pokojem, intymnością, Boga, który przynosi uspokojenie. 

      Pioruny nie rozświetlają nocy człowieka, jak myślał Eliasz. Pioruny mogą co najwyżej uczynić noc człowieka jeszcze bardziej przerażającą. Wystarczy pomyśleć, jak reagujemy, kiedy pioruny rozświetlają niebo. 

       Oblicze Boga nie jest rozświetlane błyskawicami i hukiem grzmotów. Aby zobaczyć oblicze Boga wystarczy delikatny płomyk. Zwykła świeca może rozświetlić mroki i napełnić serce spokojem. Bóg jest pokojem. 
        Wiara nie ułatwia drogi. Nie zwalnia z trudnego zadania bycia człowiekiem. Nie jest też
sposobem unikania odpowiedzialności. Nie można traktować Boga jako  wygodniej wymówki. Wiara nadaje sens życiu, ale go nie ułatwia. Zaproszenie Jezusa, skierowane do każdego z nas – „Przyjdź” nie sprawia, że burza zniknie, ale że będę umiał stawić jej czoła.

Wiara nie jest wygodną tratwą, na której można się wygodnie rozciągnąć i zażywać promieni słońca wśród spokojnym fal. Jest raczej deską, która płynie po wzburzonych falach i której trzeba się kurczowo trzymać.  Czasami zaczyna się wymykać z rąk i wówczas trzeba do niej dopłynąć – a to wymaga utrzymania się na powierzchni. To nie jest wygodna wiara. To wiara wymagająca wysiłku, zaangażowania, bo jest czymś niepewnym, śliskim.

1. Czy walczę o swoją wiarę?
2. Jakie jest moje wyobrażenie Boga?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza