zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 19 maja 2020

Wtorek VI Tygodnia Wielkanocy

   Gdy strażnik zerwał się ze snu i zobaczył drzwi więzienia otwarte, dobył miecza i chciał się zabić, sądząc, że więźniowie uciekli. «Nie czyń sobie nic złego, bo jesteśmy tu wszyscy!» - krzyknął Paweł na cały głos. «Panowie, co mam czynić, aby się zbawić?» «Uwierz w Pana Jezusa - odpowiedzieli mu - a zbawisz siebie i swój dom» (Dz 16,27-28.30b-31).

   Filipianie odrzucają Ewangelię, głoszoną przez Pawła i Sylasa, ponieważ nowa nauka burzy dotychczasowy styl życia, utarte schematy i przyzwyczajenia. Co więcej, staje się ona zagrożeniem dla panującego porządku społecznego i politycznego. Pojawia się obawa przed utratą zysków. 

   Bardzo przypomina to postępowanie Kajfasza wobec Jezusa. Obawa przed utratą władzy nad ludem, upadek świątyni, niebezpieczeństwo rzymskiej interwencji. 

    W takim kontekście postępowanie Filipian staje się zrozumiałe. Paweł i Sylas trafiają do więzienia, bo stają się zagrożeniem dla systemu. 

   Paweł zachowuje spokój i w więzieniu, pośród wielu skazańców rozpoczyna modlitwę. I ta modlitwa zostaje przerwana trzęsieniem ziemi i opadnięciem kajdan. 

   To wywołuje przerażenie strażnika. Trudno zignorować znak trzęsienia ziemi. Ale to nie trzęsienie ziemi, nie otwarte drzwi i otwarte kajdany były znakiem. Strażnik wyrwany ze snu pomylił się w swoim postrzeganiu rzeczywistości. 

   Znakiem staje się pozostanie uwięzionych w lochu mimo otwartych drzwi. To coś zupełnie niezrozumiałego. I to wywołuje reakcję: strażnik wskakuje do lochu, wyprowadza więźniów, prowadzi do domu i opatruje ich rany. Słucha przepowiadania Pawła i przyjmuje chrzest, bo uwierzył... 

    Jesteśmy wciąż zapraszani do trwania pośród przeciwności, zapraszani do zachowania spokoju mimo lęków i obaw. Jesteśmy zapraszani do ufności w moc Słowa, które zbawia, kiedy potrafimy mu zaufać i pozwalamy się przez nie prowadzić.

1. Czy potrafię zachować spokój w przeciwnościach?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza