Nadeszła [tam] kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: "Daj Mi pić! Na to rzekła do Niego Samarytanka: "Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?" Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?" (J4,7.9.12).
Mężczyzna, wg wschodniego zwyczaju, nie powinien odzywać się do kobiety na drodze. On jednak podejmuje rozmowę. On, Żyd, prosi ją, kobietę wątpliwej reputacji, do tego Samarytankę, o wodę. Zachowuje się skandalicznie.
Przynosi jej dar, o którym ona jeszcze nie wie. Dar, który przemieni całe jej życie. Ale najpierw prosi, by ona podzieliła się wodą. Taki jest Bóg!
Pragnąc udzielić nam swoich darów, najpierw chce zabrać z naszych rąk to wszystko, czego tak kurczowo się trzymamy. Jeśli nie potrafimy się podzielić, tym co sami posiadamy, co niesiemy w naszych rękach, nie możemy przyjąć Jego darów.
Samarytanka nie była pewnie zbyt szczęśliwa z tego spotkania. Chciała uniknąć ludzi. A On jeszcze zaczyna rozmawiać. Nie chce kontynuować rozmowy. Weszła w dialog, który teraz zmierza w niebezpieczną stronę - w stronę jej osobistego życia.
Próbuje odwrócić uwagę. Zawsze można pospierać się, kto właściwie oddaje cześć Bogu. Zawsze można mówić o aktualnych ogólnych problemach i kwestiach, byle tylko odsunąć osobiste problemy.
Byle tylko nie podjąć wysiłku osobistego nawrócenia.
1. Co mi przeszkadza w nawróceniu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz