zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 19 stycznia 2021

Wtorek 2 Tygodnia - wsp. św. Józefa Sebastiana Pelczara

    Dlatego Bóg, pragnąc okazać ponad wszelką miarę dziedzicom obietnicy niezmienność swego postanowienia, wzmocnił je przysięgą, abyśmy przez dwie rzeczy niezmienne, co do których niemożliwe jest, by skłamał Bóg, mieli trwałą pociechę, my, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nadziei. Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy (Hbr 6,17-19).


    Nadzieja umiera na końcu. Jest kotwicą pewną i solidną dla życia, wobec wszelkich przeciwności i burz, ponieważ jest umocowana i podtrzymana w obietnicy samego Boga, który jest wierny. 

    Beznadzieja jest duchową śmiercią. Utrata nadziei sprawia, że tracimy poczucie sensu życia. Nadzieja sprawia, że potrafimy zobaczyć sens naszych wysiłków, starań i poświęceń.

    Nadzieja rodzi wiarę i cierpliwość. Prowadzi ku Bogu drogą wierności tego, który pozwala się jej pochwycić. Gwarancją naszej nadziei jest Jezus, który już przeszedł przez bramę wieczności, zasłonę Świętego Świętych, gdzie przebywa Bóg.

    Chociaż życie przynosi fale różnych doświadczeń i cierpienia, nadzieja rodzi pociechę i daje poczucie stabilizacji pośród niepewnego i zagubionego świata.

    Święty Paweł, doświadczając różnych przeciwności i cierpień, będzie z ufnością wołał: wiem, komu zaufałem. 

    Zawieść mogą ludzie, pewne społeczne, polityczne czy gospodarcze układy mogą się rozpaść, ale Bóg nie zawodzi. Wędrówka z Bogiem, który jest nadzieją, mimo różnych przeciwności spotykanych na drodze, gwarantuje przeżycie najtrudniejszych sytuacji i chroni przed rozpaczą. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. 

1. W czym i w kim pokładam moją nadzieję?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza