zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 12 maja 2020

Wtorek V Tygodnia Wielkanocy

   Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego (Dz 14,19b.22b).

   Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka! (J 14,27).

   Dzieje Apostolskie mówią o początkach i wzroście Kościoła, o sile Bożego Słowa, ale jednocześnie ukazują prześladowania wyznawców. 

   Niedawno Paweł sam uczestniczył w tych prześladowaniach. Był przekonany, że postępuje słusznie. Teraz sam doświadcza prześladowania - uderzających o ciało kamieni, wleczenia po ulicy za miejską bramę i porzucenia na śmierć. Święty Paweł zdaje sobie sprawę, że podążanie za Jezusem wiąże się z cierpieniem. Ono oczyszcza i umacnia. 

   Żyjemy w czasach, kiedy w wielu miejscach świata trwają prześladowania. Rzadko wspominają o nich media, chrześcijanie giną po cichu. Są też i takie prześladowania, które dokonują się w sposób bezkrwawy. I trzeba o tym wiedzieć.

   Jezus mimo wszystko wzywa swoich uczniów do zachowania pokoju, obdarowuje pokojem. 

   Często mylimy pokój ze stanem umysłu wynikającym z braku wojen, napięć, problemów i obaw. To może być spokój, w którym pokój może być nieobecny. Nasze serce może bowiem doświadczać rozpaczy i niepokoju.

   Pokój Jezusa jest inny i paradoksalnie może być związany z niepokojem. Pokój Jezusa daje poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa wobec różnych niebezpieczeństw i zagrożeń, a wynika z wiedzy, że jesteśmy kochani i pojednani z Bogiem. 

   Ten Jezusowy pokój wypływa ze spokoju sumienia, które nas nie oskarża, które mówi nam o naszym pojednaniu z Bogiem i o naszej z Nim przyjaźni. 

   To pokój dużo pełniejszy niż ten, jaki może nam oferować świat. Pokój, który wypływa z naszej wierności wobec Boga i przede wszystkim z Bożej miłości do człowieka. 

1. Co rodzi we mnie poczucie lęku i niepewności?

   

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza