zachód słońca

zachód słońca

sobota, 10 stycznia 2026

Sobota po Objawieniu Pańskim

    Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara (1 J 5,4).

    "Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście". A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego (Łk 4,21b-22a).


    Święty Jan w wielu miejscach przeciwstawia wiarę światu. Wiara jest znakiem wyróżniających naśladowców Jezusa, a pojęcie świat obejmuje wszystkich, którzy w Jezusa nie wierzą. Trzeba jednak być bardzo ostrożnym. Naśladowca Jezusa nie jest człowiekiem odizolowanym, obcym i wrogim światu. Jesteśmy obywatelami świata, którzy sumiennie wypełniają swoje doczesne zadania, którzy kochają i błogosławią świat, w którym można znaleźć także wiele dobra w wymiarze duchowym czy społecznym. 

    Ewangelia jest przeżywana w codzienności. Jezus przychodzi z mocą ducha, ale nie unika ludzkiej codzienności. Wchodzi w tą rzeczywistość, która była czymś normalnym dla każdego z Jemu współczesnych. Ale kieruje się Bożym Duchem. Poświęca się dla ludzi, widzi ich potrzeby, dostrzega chorych, odrzuconych, niesprawiedliwie traktowanych. 

    W synagodze w Nazarecie ogłasza swój program. I ten program będzie konsekwentnie realizował, co będziemy mogli widzieć, słuchając codziennie Ewangelii. Dziś spełniły się te słowa Pisma... Dzisiaj, to znaczy tam, w Nazarecie, potem w Galilei, Samarii, Judei, a także w całej historii, za każdym razem, gdy ktoś zatrzymywał się, aby otworzyć księgę, przekazać ją Jezusowi i pozwolił, by On przemówił. Za każdym razem, kiedy ktoś wsłuchuje się w Jego wyjaśnienie, Jego komentarz, staje się dzisiaj, w którym możemy zobaczyć siebie, jako potrzebujących Jego działania, uzdrowienia, dobrego słowa, oczyszczenia oczu, otworzenia uszu, uwolnienia... 

    Tylko ci, którzy nie potrzebują Boga, którzy uważają, że sami sobie poradzą, którzy nie mają czasu, by zasłuchać się w Słowo, nie potrafią zobaczyć sensu swojego dzisiaj. Dla nich dzisiaj nie jest wydarzeniem, nie jest miejscem spotkania Jezusa. 



piątek, 9 stycznia 2026

Piątek po Objawieniu Pańskim

    W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości (1 J 4,18).

    "Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!" I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył (Mk 6,50b-51).


    Kiedy w Ewangelii ogłaszana jest zbawcza moc Boga, jesteśmy zapraszani, by się nie bać. Nie bój się - mówi Bóg przez anioła do Zachariasza i Dziewicy Maryi; Nie bój się wziąć do siebie Maryi - słyszy Józef we śnie, kiedy jego serce wypełniają rozterki; nie bójcie się - usłyszeli pasterze w betlejemską noc, gdy aniołowie ogłosili im narodziny Zbawiciela. Nie bójcie się! - słyszą dziś uczniowie od Jezusa - To ja jestem!  - mówi nam Pan, którego imię niesie wybawienie. 

    Dlaczego się boimy? Czego się boimy? 

    Poza zwykłymi lękami i obawami, które mogą się pojawiać każdego dnia, który przynosi nowe, pojawia się w nas również lęk przed miłością. Boimy się, że kochając, dając siebie, stracimy swoją tożsamość, zostaniemy zranieni lub zlekceważeni. Ale prawda jest inna: jeżeli poznamy miłość Boga i uwierzymy, że jest Miłością, że nas kocha, będziemy mogli powiedzieć tym, których chcemy kochać: Nikt nie odbiera mi życia, ale ja je oddaję z własnej woli

    Cud Jezusa, który chodzi po wodzie i panuje nad żywiołami, odsłania wiarę uczniów i naszą wiarę. Wiarę niezdolną do uwierzenia, do zrozumienia, do przyjęcia prawdy o Bożej mocy pośród nas.

czwartek, 8 stycznia 2026

Czwartek po Objawieniu Pańskim

    Gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: "Miejsce to jest pustkowiem, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia". Lecz On im odpowiedział: "Wy dajcie im jeść!" (Mk 6,35-37).


    Uczniowie dostrzegli problem i chcieli jakoś go rozwiązać. Nie można odmówić im dobrej woli i wrażliwości, uważnych oczu, które potrafią widzieć. Ludzkie myślenie, które poszukuje rozwiązania, każe im powiedzieć Jezusowi, by rozesłał ludzi, bo w miejscowościach leżących niedaleko będą mogli nabyć żywność.   

    Jezus pokazuje im jednak inne spojrzenie. To nie była tylko sprawa, która dotyczyła tylko tych, którzy przyszli na pustkowie, by słuchać. To była sprawa, która dotyczyła także uczniów. Ich problem jest waszym problemem, zdaje się mówić Jezus. A zatem musicie inaczej go rozwiązać: wy dajcie im jeść! Jezus zrywa z ludzką logiką i swoiste podziały: to nie mój problem, to wasz problem... to nasz problem! 

    Znam taką osobę, która reaguje zawsze tak samo, nawet kiedy nie wie, w czym rzecz. Wystarczy, że ktoś powie, że ma problem, trudność, jakąś sprawę do załatwienia. Ona zawsze wtedy wchodzi w słowo i pyta: i jak mogę Ci pomóc? Nawet, kiedy po ludzku nie jest w stanie wiele zrobić, to przynajmniej wiem, że wysłucha i spróbuje...