Dom Jezusa oferuje tym, którzy przychodzą:
- Słowo;
- uzdrowienie;
- przebaczenie grzechów.
Ewangelista Marek ukazuje nam to poprzez cud uzdrowienia i konfrontację Jezusa z uczonymi w Prawie, którzy siedzą okopani na swoich pozycjach. Ich przeciwieństwem jest tych czterech ludzi niosących nosze, a może i sam paralityk, którzy mają wiarę, wyrażającą się w zaufaniu. To zaufanie wyraża się w działaniu, więc nie jest to wiara teoretyczna.
Jezus kolejny raz udziela nam cennej lekcji. Chory oczekiwał uzdrowienia, a Mistrz otwiera przed nim inną perspektywę - całościowe, integralne spojrzenie na człowieka. Dlatego zaczyna od przebaczenia grzechów. Często uważamy, że grzech wyrządza krzywdę drugiemu człowiekowi. Ale ten, kto grzeszy, szkodzi przede wszystkim sobie samemu. Krzywda wyrządzana drugiemu człowiekowi jest w istocie konsekwencją grzechu i ran zadanych sobie samemu.
Ludzka sprawiedliwość próbuje naprawiać krzywdy wyrządzane drugiemu innym i nie potrafi nic innego. Dla Boga nie ma to sensu. Dlatego Jezus szuka grzesznika, który jest pierwszym skrzywdzonym, upośledzonym, a czasem martwym, by go wydobyć z tej sytuacji. Dopiero wtedy można naprawiać krzywdy wyrządzone innym.
Jezus sprawia, że osoba leżąca, bezużyteczna, sparaliżowana złem grzechu, staje się osobą stojącą, odpowiedzialną za siebie.


