zachód słońca

zachód słońca

piątek, 4 września 2026

Piątek 22. Tygodnia Zwykłego

    Faryzeusze i uczeni w Piśmie rzekli do Jezusa:  "Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, podobnie też uczniowie faryzeuszów; natomiast Twoi jedzą i piją" (Łk 5,33).


    Słuchając dyskusji faryzeuszów z Jezusem można odnieść wrażenie, że to kolejna dyskusja o przestrzeganiu praw, w tym wypadku dotykająca postu. Potrzebujemy jednak spojrzeć głębiej, by zobaczyć, że rozmówcy Jezusa oczekują od Niego, że dostosuje się On i Jego uczniowie do znanych już schematów religijnych i sposobów przeżywania wiary. Jezus w odpowiedzi próbuje im przekazać, że to niemożliwe, bo wraz z Nim rozpoczął się nowy czas... 

    Jezus sięga po obrazy, które są zrozumiałe dla słuchaczy. Mówi o oblubieńcu, którego obecność sprawia, że życie nabiera uroczystego weselnego charakteru; o szacie, której nie da się załatać kawałkiem nowej tkaniny; wreszcie o winie, nowym i świeżym, które potrzebuje nowych i mocnych bukłaków. Te przykłady niosą w sobie głęboki przekaz: spotkanie z Jezusem przemienia życie i nie można sprowadzić wiary jedynie do przestrzegania norm. 

    Niebezpieczeństwo rutyny, powtarzalnych nawyków, które nie niosą świeżości dla serca i nie przemieniają, zagraża zawsze. Nowość Chrystusa nie polega na zerwaniu ze wszystkim, co było wcześniej, ale na odkrywaniu sensu tego, dlaczego w taki sposób przeżywamy wiarę, by zewnętrzne praktyki wpływały na nasze serce. 

czwartek, 3 września 2026

Czwartek 22. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Grzegorza Wielkiego


    Jeśli ktoś z was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga (1Kor 3,18b-19).

        Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia,
        świat cały i jego mieszkańcy.
        Albowiem On go na morzach osadził
        i utwierdził ponad rzekami.

    Kto wstąpi na górę Pana,
    kto stanie w Jego świętym miejscu?
    Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca,
    którego dusza nie lgnęła do marności (Ps 24).


    Psalmista rozpoczyna swoją pieśń słowami: do Pana należ ziemia i wszystko, co ją napełnia, świat cały i jego mieszkańcy. To ważna perspektywa oglądania rzeczywistości, w której żyjemy. Jeżeli przyjmiemy punkt widzenia psalmisty, czyli prawdę o tym, że człowiek nie jest właścicielem świata, lecz jego uczestnikiem i zarządcą z mandatu Pana Boga, a wszystko, co posiada, jest darem, nauczanie św. Pawła stanie się zrozumiałe. To spojrzenie psalmisty zmienia nasz sposób patrzenia na świat, samych siebie i innych.

    Wróćmy zatem do Pawła. Jego słowa brzmią dla nas jak wyzwanie rzucone naszemu rozumowi. Apostoł nie kwestionuje praw poznawczych naszego rozumu, nie odrzuca ludzkiej wiedzy. Przestrzega jednak przed takim przekonaniem, które potrafi zamknąć człowieka w przekonaniu o jego samowystarczalności. 

    Mądrość świata to bardzo często skuteczność, pozycja, wpływy, zdolność panowania nad innymi. Słyszymy często: musisz mieć, bądź sprytniejszy, silniejszy, wygrywają ci, co potrafią rozpychać się łokciami. Musisz wiedzieć i umieć udowodnić, że masz rację. 

    Paweł wskazuje na zupełnie inną postawę, mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Pokora, przebaczenie, bezinteresowność, służba drugiemu, to wszystko, co postrzegane jest jako słabość przez wielkich tego świata, w Bożej logice może być wyrazem wielkiej duchowej dojrzałości. 

    Dlatego psalmista zadaje nam pytanie: Kto wstąpi na górę Pana, kto stanie w Jego świętym miejscu? Odpowiedź może być zdumiewająca dla bardzo wielu: człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, którego dusza nie lgnęła do marności... Prawdziwa mądrość nie jest jedynie teoretyczną wiedzą, ale ma wymiar duchowy i moralny. Nie wystarczy wiedzieć, co jest dobre, trzeba jeszcze według tego żyć.

    Mądrość prawdziwa nie jest wyłącznie sprawą intelektu, jest zdolnością przeżywania życia w świetle Bożego Słowa, które kształtuje sumienie i serce człowieka.  

środa, 2 września 2026

Środa 22. Tygodnia Zwykłego

    Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? (1 Kor 3,3)

        Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem,
        naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie.
        Pan spogląda z nieba,
        widzi wszystkich ludzi.

    Patrzy z miejsca, gdzie przebywa,
    na wszystkich mieszkańców ziemi.
    On, który serca wszystkich ukształtował,
    który zważa na wszystkie ich czyny.

        Dusza nasza oczekuje Pana,
        On jest naszą pomocą i tarczą.
        Raduje się w Nim nasze serce,
        ufamy Jego świętemu imieniu (Ps 33).


    Święty Paweł kieruje do wspólnoty w Koryncie słowa, które ujawniają jedną z wielu bolączek: niedojrzałość. Przyjęli chrzest, należą do Chrystusa, ale wciąż jeszcze do głosu dochodzi to, co cielesne: zazdrość i niezgoda. 

    Niedojrzała wiara bardzo łatwo koncentruje się na tym, co ludzkie: osobowości, sposobie mówienia, charyzmacie, przynależności do określonej grupy. Ja jestem Pawła, a ja Apollosa. To co miało służyć wzrostowi wspólnoty, różnorodność posługiwania, zaczyna ją dzielić. 

    Niedojrzała wiara, zamiast poszukiwać tego, co służy Ewangelii, koncentruje się również na tym, by budować sobie ludzkie zaplecze, dlatego zbiera tych, których uznaje za swoich. Człowiek może przywiązać się do konkretnego kapłana, wspólnoty, sposobu modlitwy tak mocno, że zaczyna z rezerwą lub wyższością odnosić się do tych, którzy wiarę przeżywają inaczej. 

    Dlatego Paweł upomina i przypomina: to Bóg daje wzrost. Ludzie są tylko narzędziami. Dojrzałość wiary zaczyna się wówczas, gdy człowiek przestaje stawiać na pierwszym miejscu narzędzia, a zaczyna dostrzegać Tego, który działa przez nie. Dojrzała wiara zawsze buduje wokół Boga, nie na ludziach. Człowiek dojrzały w wierze jest wdzięczny za ludzi, których Bóg stawia na jego drodze, ale to Bóg jest centralnym punktem odniesienia, nie człowiek.

    Niedojrzała wiara zawsze będzie dzielić ludzi: na naszych i obcych, lepszych i gorszych, prawdziwie wierzących i tych mniej gorliwych

    Psalmista kolejny raz ukazuje nam spojrzenie Boga: Pan patrzy z nieba, widzi wszystkich ludzi. On, który serca wszystkich ukształtował. Bóg zna ludzkie serca i jedynie On potrafi właściwie widzieć i osądzić ludzkie działania. Dojrzałość wiary wymaga dużej pokory wobec tajemnicy drugiego człowieka. 

    Dusza nasza oczekuje Pana, raduje się w Nim nasze serce, ufamy Jego świętemu imieniu. Wspólnota wzrasta, kiedy wspólnie oczekuje Pana. Człowiek niedojrzały potrzebuje zwyciężać, by udowadniać swoje znaczenie. Człowiek dojrzały pragnie służyć, pamiętając, że to Bóg daje wzrost.