Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich,
serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo,
gdzie złoży swe pisklęta:
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże!
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie wielbiąc Ciebie.
Spójrz, Boże, Tarczo nasza,
wejrzyj na twarz Twojego pomazańca.
Doprawdy, dzień jeden w przybytkach Twoich
lepszy jest niż innych tysiące.
Wolę stać w progu domu mojego Boga
niż mieszkać w namiotach grzeszników.
(Psalm 84)
Autorami Psalmu 84, który słyszymy w Liturgii, są synowie Koracha, należący do grona lewitów i znanych śpiewaków świątynnych. Korach jest wspomniany w Księdze Liczb jako przywódca spisku przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi, kiedy lud wybrany wędrował przez pustynię ku Ziemi Obiecanej. Korach zginął, ukarany przez Boga, wraz z innymi buntownikami, synowie zaś Koracha ocaleli.
Dusza moja stęskniona przedsionków Pańskich... w ten sposób przeżywa się miłość do świątyni. Tęsknota i wielkie pragnienie przebywania w obecności Tego, którego się kocha.
Serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego, krzyczą z tęsknoty. To krzyk dziecka, które odczuwa głód, a wówczas krzyczy całą swoją istotą; krzyczą usta, a wraz z nimi krzyczą ręce, stopy, twarz - wszystko płacze. To doświadczenie głodu Boga, Boga żywego, sprawia, że człowiek potrafi tak krzyczeć z tęsknoty za spotkaniem. Psalmista ma doświadczenie Boga żywego - Boga, który jest życiem i napełnia życiem, w przeciwieństwie do bożków pogańskich, które są martwe, nieme i głuche.
Nawet wróbel znajduje swój dom, jaskółka gniazdo... Wróbel jest symbolem niewielkiego znaczenia - czy nie sprzedają dwóch wróbli za asa, a jaskółka symbolem niepokoju. Ktoś mało znaczący tutaj, w świątyni Pana, znajdzie schronienie, a człowiek niespokojny wytchnienie i odpoczynek.
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie... obraz ptaków znajdujących schronienie prowadzi psalmistę do spoglądania z zazdrością na kapłanów, którzy mają swoje miejsce (pokoje) w domu Pana. Ich życie może stać się nieustannym wychwalaniem Boga, za czym tęskni psalmista.
Psalmista prosi również za królem Izraela - Dawidem lub Salomonem - wejrzyj na twarz Twojego pomazańca. Wyznaje, że Bóg jest obroną, tarczą ludu wybranego.
Psalmista zaczął swoją pieśń od wyrażenia tęsknoty za Bogiem i Jego świątynią, a teraz powraca do tej myśli - dzień jeden w przybytkach Twoich lepszy jest niż innych tysiące. Szczęście przebywania z Bogiem, przy którym wszystko inne traci znaczenie. Święty Paweł wypowie to jeszcze mocniej: wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa.
Psalmista dokonuje wyboru: lepiej z pokorą służyć w świątyni niż cieszyć się bogactwem siedzib grzeszników i niegodziwców. I każdy człowiek ma ten wybór i go dokonuje każdego dnia.


