zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 1 listopada 2026

Uroczystość Wszystkich Świętych


    Potem ujrzałem: A oto wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem (Ap 7,9).

Do Pana należy ziemia i wszystko co ją napełnia,
           świat cały jego mieszkańcy.
           Albowiem On go na morzach osadził
           i utwierdził ponad rzekami.

            Kto wstąpi na górę Pana, 
                 kto stanie w Jego świętym miejscu?
             Człowiek rąk nie skalnych i czystego serca, 
                 którego dusza nie lgnęła do marności.

On otrzyma błogosławieństwo od Pana
i zapłatę od Boga swego Zbawcy.
     Oto pokolenie tych, którzy Go szukają,
     którzy szukają oblicza Boga Jakuba (Ps 24).


     Zbyt często może kojarzymy świętość wyłącznie z heroicznym życiem, nadzwyczajnymi cnotami, rygorystyczną doskonałością moralną czy cudami. Choć wszystko to jest wartościowe i nie należy tego odrzucać, nie powinniśmy tracić z oczu pewnego poważnego zagrożenia: Możemy przecież uznać, że to rzeczywiście piękne, tylko że nie dla nas. 

    Święty Jan w Apokalipsie opisuje niezwykłą wizję: Wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków. Wszyscy stoją przed tronem Boga i przed Barankiem, odziani są białe szaty, a w rękach trzymają palmy. To piękny obraz nieba.

    Doświadczali cierpienia, zmagali się ze swoimi słabościami, nieraz upadali, ale pozwalali Chrystusowi podnosić się na nowo. Ich świętość polega na tym, że zaufali miłosierdziu Boga.

    Dlatego tak wymowny jest obraz tych białych szat. Jan mówi, że zostały one wybielone we krwi Baranka. Po ludzku brzmi to paradoksalnie: przecież krew nie wybiela, lecz pozostawia ślady. A jednak w języku wiary oznacza to, że nie własna doskonałość człowieka, ale miłość i ofiara Chrystusa otwierają nam drogę do świętości.

     Stajemy się świętymi wtedy, gdy pozwalamy Bogu przemieniać nasze serca.  Świętość jest możliwa dla każdego z nas. Nie dlatego, że jesteśmy doskonali, ale dlatego, że Bóg jest wierny. Nie dlatego, że nie upadamy, lecz dlatego, że Chrystus nie przestaje nas podnosić. Kiedy patrzymy dziś na niezliczony tłum zbawionych, pamiętajmy, że Bóg pragnie, aby kiedyś także każdy z nas znalazł się pośród nich. 


sobota, 31 października 2026

Sobota 30. Tygodnia Zwykłego

    Na wszelki sposób głosi się Chrystusa. A z tego ja się cieszę i będę się cieszył (Flp 1,18b).


    Paweł pisał swój list do Filipian najprawdopodobniej w momencie uwięzienia w Rzymie, kiedy jego los był niepewny. Pomimo trudnego położenia Paweł nie traci radości. Co więcej, jego uwięzienie przyczynia się do rozszerzania Ewangelii. Niektórzy chrześcijanie, widząc jego wytrwałość, nabierają odwagi i zaczynają jeszcze śmielej głosić Chrystusa.

    Nie wszyscy jednak, głosząc Ewangelię, kierują się szlachetnymi pobudkami... Wystarczy przeczytać kilka linijek wcześniej: niektórzy - z nieżyczliwości i dla jątrzenia, niektórzy natomiast głoszą Chrystusa z przekonania. Ci - z miłości, bo wiedzą, że znalazłem się tu dla obrony Ewangelii, a tamci mówią o Chrystusie dla podjudzania, z nieczystą myślą, bo sądzą, że doprowadzą do powiększenia udręk w moim uwięzieniu...

    Paweł nie oskarża ich o głoszenie fałszywej Ewangelii. Problemem nie jest treść ich nauczania, lecz intencja, z jaką podejmują swoją działalność. 

    Filozofia rozróżnia to, co słuszne, co obiektywnie powinno się czynić, od tego, co dobre czyli od moralnej wartości czynu. Człowiek staje się moralnie dobry wtedy, gdy czyni to, co powinien, ale kieruje się przy tym właściwą motywacją, a więc działa z czystą intencją.

    Paweł jest świadomy tych niewłaściwych intencji ludzi, którzy głoszą Ewangelię. A jego odpowiedź może zaskakiwać. A z tego ja się cieszę i będę się cieszył. Nie popiera złych motywacji czy egoistycznych ambicji. Możemy jednak podziwiać jego wewnętrzną wolność: nawet wtedy, gdy inni próbują mu zaszkodzić, on potrafi się cieszyć  z dobra, które się dokonuje przez głoszenie Ewangelii. Najważniejszy jest dla niego Chrystus, a nie osobista pozycja, sława czy autorytet. 

piątek, 30 października 2026

Piątek 30. Tygodnia Zwykłego

    Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa (Flp 1,6).


    Kiedy kandydat do święceń klęka przed biskupem i wypowiada słowa przysięgi posłuszeństwa, biskup mówi: Niech Bóg, który rozpoczął w tobie dobre dzieło, sam go dokona. W tych słowach wybrzmiewa przekonanie, że to Bóg dokonuje swojego dzieła, a jednocześnie, że to dzieło jest procesem, który dokonuje się w czasie całej drogi kapłańskiej posługi. 

    Dzisiaj słyszymy te słowa skierowane do całej wspólnoty Filipian, Bóg rozpoczyna w każdym człowieku proces przemiany, który się dokonuje. Bóg wciąż działa. Nikt z nas nie jest już dziełem skończonym.

       Często oczekujemy od drugiego, by już był doskonały. Potrzeba jednak zaufania i zgody, by Pan Bóg prowadził swoje dzieło. Nie próbować zastępować Pana Boga i wykonywać za Niego Jego pracy... Bóg jest cierpliwy wobec człowieka, więc może potrzebujemy się uczyć również większej cierpliwości wobec siebie.