zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 3 września 2026

Czwartek 22. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Grzegorza Wielkiego


    Jeśli ktoś z was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga (1Kor 3,18b-19).

        Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia,
        świat cały i jego mieszkańcy.
        Albowiem On go na morzach osadził
        i utwierdził ponad rzekami.

    Kto wstąpi na górę Pana,
    kto stanie w Jego świętym miejscu?
    Człowiek rąk nieskalanych i czystego serca,
    którego dusza nie lgnęła do marności (Ps 24).


    Psalmista rozpoczyna swoją pieśń słowami: do Pana należ ziemia i wszystko, co ją napełnia, świat cały i jego mieszkańcy. To ważna perspektywa oglądania rzeczywistości, w której żyjemy. Jeżeli przyjmiemy punkt widzenia psalmisty, czyli prawdę o tym, że człowiek nie jest właścicielem świata, lecz jego uczestnikiem i zarządcą z mandatu Pana Boga, a wszystko, co posiada, jest darem, nauczanie św. Pawła stanie się zrozumiałe. To spojrzenie psalmisty zmienia nasz sposób patrzenia na świat, samych siebie i innych.

    Wróćmy zatem do Pawła. Jego słowa brzmią dla nas jak wyzwanie rzucone naszemu rozumowi. Apostoł nie kwestionuje praw poznawczych naszego rozumu, nie odrzuca ludzkiej wiedzy. Przestrzega jednak przed takim przekonaniem, które potrafi zamknąć człowieka w przekonaniu o jego samowystarczalności. 

    Mądrość świata to bardzo często skuteczność, pozycja, wpływy, zdolność panowania nad innymi. Słyszymy często: musisz mieć, bądź sprytniejszy, silniejszy, wygrywają ci, co potrafią rozpychać się łokciami. Musisz wiedzieć i umieć udowodnić, że masz rację. 

    Paweł wskazuje na zupełnie inną postawę, mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Pokora, przebaczenie, bezinteresowność, służba drugiemu, to wszystko, co postrzegane jest jako słabość przez wielkich tego świata, w Bożej logice może być wyrazem wielkiej duchowej dojrzałości. 

    Dlatego psalmista zadaje nam pytanie: Kto wstąpi na górę Pana, kto stanie w Jego świętym miejscu? Odpowiedź może być zdumiewająca dla bardzo wielu: człowiek rąk nieskalanych i czystego serca, którego dusza nie lgnęła do marności... Prawdziwa mądrość nie jest jedynie teoretyczną wiedzą, ale ma wymiar duchowy i moralny. Nie wystarczy wiedzieć, co jest dobre, trzeba jeszcze według tego żyć.

    Mądrość prawdziwa nie jest wyłącznie sprawą intelektu, jest zdolnością przeżywania życia w świetle Bożego Słowa, które kształtuje sumienie i serce człowieka.  

środa, 2 września 2026

Środa 22. Tygodnia Zwykłego

    Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? (1 Kor 3,3)

        Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem,
        naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie.
        Pan spogląda z nieba,
        widzi wszystkich ludzi.

    Patrzy z miejsca, gdzie przebywa,
    na wszystkich mieszkańców ziemi.
    On, który serca wszystkich ukształtował,
    który zważa na wszystkie ich czyny.

        Dusza nasza oczekuje Pana,
        On jest naszą pomocą i tarczą.
        Raduje się w Nim nasze serce,
        ufamy Jego świętemu imieniu (Ps 33).


    Święty Paweł kieruje do wspólnoty w Koryncie słowa, które ujawniają jedną z wielu bolączek: niedojrzałość. Przyjęli chrzest, należą do Chrystusa, ale wciąż jeszcze do głosu dochodzi to, co cielesne: zazdrość i niezgoda. 

    Niedojrzała wiara bardzo łatwo koncentruje się na tym, co ludzkie: osobowości, sposobie mówienia, charyzmacie, przynależności do określonej grupy. Ja jestem Pawła, a ja Apollosa. To co miało służyć wzrostowi wspólnoty, różnorodność posługiwania, zaczyna ją dzielić. 

    Niedojrzała wiara, zamiast poszukiwać tego, co służy Ewangelii, koncentruje się również na tym, by budować sobie ludzkie zaplecze, dlatego zbiera tych, których uznaje za swoich. Człowiek może przywiązać się do konkretnego kapłana, wspólnoty, sposobu modlitwy tak mocno, że zaczyna z rezerwą lub wyższością odnosić się do tych, którzy wiarę przeżywają inaczej. 

    Dlatego Paweł upomina i przypomina: to Bóg daje wzrost. Ludzie są tylko narzędziami. Dojrzałość wiary zaczyna się wówczas, gdy człowiek przestaje stawiać na pierwszym miejscu narzędzia, a zaczyna dostrzegać Tego, który działa przez nie. Dojrzała wiara zawsze buduje wokół Boga, nie na ludziach. Człowiek dojrzały w wierze jest wdzięczny za ludzi, których Bóg stawia na jego drodze, ale to Bóg jest centralnym punktem odniesienia, nie człowiek.

    Niedojrzała wiara zawsze będzie dzielić ludzi: na naszych i obcych, lepszych i gorszych, prawdziwie wierzących i tych mniej gorliwych

    Psalmista kolejny raz ukazuje nam spojrzenie Boga: Pan patrzy z nieba, widzi wszystkich ludzi. On, który serca wszystkich ukształtował. Bóg zna ludzkie serca i jedynie On potrafi właściwie widzieć i osądzić ludzkie działania. Dojrzałość wiary wymaga dużej pokory wobec tajemnicy drugiego człowieka. 

    Dusza nasza oczekuje Pana, raduje się w Nim nasze serce, ufamy Jego świętemu imieniu. Wspólnota wzrasta, kiedy wspólnie oczekuje Pana. Człowiek niedojrzały potrzebuje zwyciężać, by udowadniać swoje znaczenie. Człowiek dojrzały pragnie służyć, pamiętając, że to Bóg daje wzrost.

wtorek, 1 września 2026

Wtorek 22. Tygodnia Zwykłego

    Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego. Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży (1Kor 2,10b-11).

        Pan jest łagodny i miłosierny,
        nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
        Pan jest dobry dla wszystkich,
        a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

    Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
    i podnosi wszystkich zgnębionych.
    Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
    i łaskawy we wszystkich swoich dziełach (Ps 144).


    W naszym widzeniu świata i ludzi często zatrzymujemy się na tym, co zewnętrzne. Oceniamy ludzi po zachowaniu, słowach, na podstawie osiągniętych sukcesów czy poniesionej porażki. Czasem w taki sam sposób potrafimy patrzeć także na siebie, odwołując się do ludzkich osądów i opinii. Święty Paweł podpowiada nam dzisiaj, że potrzebujemy Bożego Ducha, nie tylko do tego, by chociaż odrobinę poznać Boga, ale także po to, by nauczyć patrzeć się na siebie na Boży sposób. 

    Psalmista dzieli się z nami prawdą o Bogu. który jest łagodny, miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Prowadzi nas do odkrycia Bożego Miłosierdzia, którym jest przepełnione Boże spojrzenie, Bożej cierpliwości i dobroci wobec każdego z nas. I dodaje: podtrzymuje wszystkich, którzy upadają, podnosi wszystkich zgnębionych. Bóg się pochyla, by podnieść człowieka. Jakże to odmienne od postępowania ludzi: dołożyć temu, kto się przewrócił, by już się nie podniósł. Bóg nie wykorzystuje przeciwko nam naszych słabości.

    Duch Boży, którego otrzymaliśmy w darze i o którego zawsze możemy prosić, może nas nauczyć takiego spojrzenia na samych siebie i na innych - przez pryzmat Bożego Miłosierdzia.