zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 23 czerwca 2026

Wtorek 12. Tygodnia Zwykłego

Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały
w mieście Boga naszego.
Święta Jego góra, wspaniałe wzniesienie,
radością jest całej ziemi.

        Góra Syjon, kres północy,
        jest miastem wielkiego Króla.
        Bóg w zamkach swoich
        okazał się obroną.

Rozważamy, Boże, łaskawość Twoją
we wnętrzu Twojej świątyni.
Jak imię Twe, Boże,
tak i chwała Twoja sięga po krańce ziemi.
Prawica Twoja pełna jest sprawiedliwości.

                                            (Psalm 48)


    Tytuł psalmu 48, który dzisiaj rozbrzmiewa po pierwszym czytaniu, brzmi: Pieśń. Psalm synów Koracha. To słowo pieśń należy rozumieć jako pieśń radosną, jak kantyk, który w Biblii jest wielkim dziękczynieniem i uwielbieniem Boga. 

    Psalmista zaczyna swoją pieśń od wyrażenia uznania dla Boga oraz tego, że Pan jest godzien wychwalania: Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały.  Chwała Boża związana jest z konkretnym miejscem - z Jerozolimą, miastem Boga naszego

    Wielkości Boga nie jesteśmy w stanie zrozumieć i zobaczyć. Ale stworzony świat, który jest odbiciem Jego chwały, oraz dzieła, których dokonuje dla swojego ludu, przede wszystkim dzieło wybawienia z niewoli, objawiają wielkość Boga. Jako Boży lud możemy kontemplować wielkość Boga w dziele naszego odkupienia w Jezusie Chrystusie - w Jego Wcieleniu, śmierci i Zmartwychwstaniu. 

    Obecność Boga czyni z Jerozolimy wyjątkowe miasto. Tylko ona, może nie największa i nie najbogatsza, ale tylko ona może nazywać się miastem wielkiego Króla.   

    Po uznaniu wielkości i chwały Boga, który okazał się obroną dla świętego miasta Jeruzalem, psalmista idzie krok dalej, by podjąć refleksję nad wierną miłością Boga wobec ludu i miejsca, które wybrał na swoją siedzibę. Ta wierna miłość znajduje swoje potwierdzenie poprzez obecność Boga pośród ludu, czego znakiem jest Jego świątynia - miejsce spotkania ludu z Panem.


poniedziałek, 22 czerwca 2026

Poniedziałek 12. Tygodnia Zwykłego

Odrzuciłeś nas i złamałeś, Boże,
rozgniewałeś się, lecz powróć do nas!
Wstrząsnąłeś i rozdarłeś ziemię,
ulecz jej rozdarcia, albowiem się chwieje.

    Ludowi Twemu zgotowałeś los twardy,
    napoiłeś nas winem, które moc odbiera.
    Czyż nie Ty, Boże, który nas odrzuciłeś
    i już nie wychodzisz z naszymi wojskami?

Daj nam pomoc przeciw nieprzyjacielowi,
bo ludzkie wsparcie jest zawodne.
Dokonamy w Bogu czynów pełnych mocy,
a On podepcze naszych nieprzyjaciół.

                                (Psalm 60)


    Tytuł psalmu 60, który towarzyszy nam dzisiaj w Liturgii, jest bardzo długi: Miktam. Dawidowy. Celem pouczenia. Gdy walczył z Aram-Naharaim i z Aram-Sobą i gdy powracający Joab zwyciężył Edomitów w Dolinie Soli - dwanaście tysięcy ludzi.

    Tylko sześć psalmów zawiera to określenie Miktam, które jest tłumaczone jako klejnot lub sekret Dawida. Jest to złoty psalm Dawida, którego celem jest pouczenie współczesnych królowi Izraela i przyszłych pokoleń. Najważniejsza lekcja, jaką Dawid chce nam przekazać, została wyrażona w ostatniej strofie psalmu: w trudnych sytuacjach, jedynym pewnym oparciem jest Bóg i na Nim wyłącznie trzeba polegać. Każda inna pomoc może okazać się zawodna: daj nam pomoc przeciw nieprzyjacielowi, bo ludzkie wsparcie jest zawodne

    Psalm został napisany przez Dawida w pierwszym okresie jego panowania, kiedy król Izraela prowadził wojny. Opisuje zwycięstwa Dawida nas Dilistynami, Moabem, Syrią, Amonitami, Amalekitami oraz zwycięstwo nad Edomem w Dolinie Soli. Co ciekawe, psalm wskazuje na niepowodzenia, o których milczą księgi historyczne Starego Testamentu, stąd lament Dawida. Wojny zakończyły się zwycięstwem, ale prawdopodobnie nie były one natychmiastowe, a czasem pojawiało się i niebezpieczeństwo klęski... Czyż nie Ty, Boże, który nas odrzuciłeś i już nie wychodzisz z naszymi wojskami?

    Dawid wie, że kiedy Bóg stawał na czele wojsk Izraela, odnosiły one zwycięstwa. Dlatego niepowodzenie i porażki interpretuje jako znak odwrócenia się Boga od Izraela. Lud Wybrany poniósł klęskę w starciu z nieprzyjaciółmi i to boli, ale Dawid widzi znacznie większy powód do smutku - oddzielenie ludu od swojego Boga, życie bez Jego obecności. Dlatego nie prosi o odwrócenie losów bitwy, lecz o obecność Boga pośród swojego ludu: Odrzuciłeś nas i złamałeś, Boże, rozgniewałeś się, lecz powróć do nas! 

    Odrzucenie przez Boga, utrata więzi z Bogiem, jest największym nieszczęściem, jakie może spotkać człowieka. Wszystkie inne porażki i nieszczęścia są już tylko konsekwencją tej najważniejszej straty. Kiedy człowiek nie zdaje sobie sprawy ze źródła swojego nieszczęścia, nie potrafi okazać skruchy. Żal okazany wobec Boga sprawia, że relacja może być odbudowana. Grzech sprawia w nas pęknięcie, wewnętrzne rozdarcie, które jest odczuwalne. Dawid ma wrażenie, że cała ziemia zadrżała i została skazana na rozdarcie, ale Bóg, który mógł wstrząsnąć ziemią, ma moc uzdrowić jej pęknięcia. Wstrząsnąłeś i rozdarłeś ziemie, ulecz jej rozdarcia, albowiem się chwieje. Człowiek rozdarty grzechem traci wewnętrzną równowagę i pokój.

    Ludowi Twemu zgotowałeś los twardy, napoiłeś nas winem, które moc odbiera. Trudno było zrozumieć klęskę, zrodziła ona szok, oszołomienie. Taka Boża pedagogika, która ma skłonić do nawrócenia, powrotu do Boga i odbudowania relacji. Wtedy będzie możliwe uzyskanie Bożej pomocy i zwycięstwo. Na polu bitwy Dawid widział męstwo swoich ludzi, którzy w walce dokonywali wielkich rzeczy, ale wie, że ludzkie siły i pomoc nie wystarczą, kiedy nie ma Boga. Nie szuka też sojuszników dla prowadzenia wojny pośród innych ludów, bo ludzkie wsparcie jest zawodne. Zwycięstwo przychodzi od Boga: dokonamy w Bogu czynów pełnych mocy, a On podepcze naszych nieprzyjaciół

    Zmagania Dawida z nieprzyjaciółmi możemy dziś odnieś do duchowej walki, którą musimy toczyć każdego dnia z wrogiem naszego zbawienia, złym duchem. Tm bardziej tutaj potrzebujemy Bożego wsparcia, by odnieś zwycięstwo...

niedziela, 21 czerwca 2026

XII Niedziela Zwykła

    Usłyszałem oskarżenia ze strony wielu zebranych wokół mnie. Wołali: „Wystąpcie razem! Stańmy przeciw niemu, wszyscy jego przyjaciele! Śledźcie jego zamysły! Może da się jakoś podejść, zdołamy go przemóc i zemścimy się na nim” (Jer 20,10).

            Dla Ciebie znoszę urąganie,
            dla braci moich stałem się obcym…
                                                            (Psalm 69)

    I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który i duszę, i ciało może zgubić w piekle (Mt 10,28).


    Słyszymy słowa proroka Jeremiasza, który doświadcza zdrady, osamotnienia i szyderstwa. Jego wierność i głoszenie Słowa nie przynosi mu uznania. Przeciwnie, staje się źródłem cierpienia. 

    To modlitwa człowieka, który nie ukrywa bólu. Co ważne, Jeremiasz nie odwraca się od Boga. Właśnie do Boga kieruje swoje skargi. 

    To bardzo ważny moment w życiu duchowym: wiara nie polega na udawaniu, że wszystko jest dobrze. Wiara dopuszcza prawdę o cierpieniu.

    Ze szczerości wobec Boga rodzi się przełom. Prorok przechodzi od skargi do zaufania: Pan jest przy mnie jako potężny mocarz.

    To zdanie nie neguje wcześniejszego bólu, ale go przekracza. Jeremiasz nie mówi: już nie cierpię, ale raczej: nawet jeśli cierpię, nie jestem sam.

    Psalm, który nam towarzyszy dzisiaj, to modlitwa człowieka, który doświadcza głębokiego odrzucenia. To jeden z tych psalmów, które pokazują, że Biblia nie boi się ciemnych emocji: zmęczenia, upokorzenia, poczucia osamotnienia.  Ukazuje obraz człowieka na granicy wytrzymałości – fizycznej, emocjonalnej i duchowej.

    W tej samej modlitwie rodzi się w sercu psalmisty prośba o ocalenie oraz nadzieja, że Bóg nie odwraca się od cierpiącego: Wysłuchaj mnie, Panie, spojrzyj na mnie w ogromie swego miłosierdzia. To bardzo ważne wskazanie: modlitwa nie usuwa cierpienia, ale przemienia sposób, w jaki człowiek w nim trwa.

    Jezus mówi wprost: uczniowie będą doświadczać niezrozumienia i prześladowania. Ale jednocześnie powtarza trzykrotnie: Nie bójcie się! Jezus nie mówi, że nic złego się nie wydarzy. Mówi raczej: nic, co się wydarzy, nie wymyka się Bogu. To jest wezwanie do innego spojrzenia na rzeczywistość.