zachód słońca

zachód słońca

piątek, 26 czerwca 2026

Piątek 12. Tygodnia Zwykłego

Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy,
płacząc na wspomnienie Syjonu.
Na topolach tamtej krainy
zawiesiliśmy nasze harfy.

        Bo ci, którzy nas uprowadzili,
        żądali od nas pieśni.
        Nasi gnębiciele żądali pieśni radosnej:
        "Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich!"

Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską
w obcej krainie?
Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
niech uschnie moja prawica.

        Niech mi język przyschnie do gardła,
        jeśli nie będę o tobie pamiętał,
        jeśli nie wyniosę Jeruzalem
        ponad wszelką swoją radość.

                                            (Psalm 137)


    Dotykamy dzisiaj jednego z najtrudniejszych w brzmieniu psalmu - psalmu 137. Liturgia dzisiaj opuszcza jego trzy ostatnie wersety, może właśnie ze względu na ich trudne w przyjęciu przesłanie - pragnienie odwetu. 

    Jest jednym z najbardziej znanych psalmów w liturgii żydowskiej - odmawiany codziennie przed błogosławieństwem po posiłku. Jest także śpiewany podczas dnia żałoby, a piąty werset tego psalmu służy wyznaniu miłości mężczyzny wobec swojej żony w dniu ślubu: jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica

    Psalm powstał najprawdopodobniej w czasie lub już po powrocie Żydów z niewoli babilońskiej, prawdopodobnie ok. 516 roku przed Chrystusem. Autorstwo psalmu jest nieznane, ale można przypuszczać, że był dziełem lewitów należących do grona świątynnych śpiewaków. 

    Pierwszy werset stanowi wprowadzenie do całego psalmu, określa kontekst, w którym psalmista tworzy swoją pieśń: nad rzekami Babilonu siedzieliśmy, płacząc na wspomnienie Syjonu. A było nad czym płakać - Jerozolima została zburzona, świątynia ograbiona i zrujnowana. W jednym z wersetów, których dzisiaj nie usłyszeliśmy, psalmista mówi o rozmiarze zniszczenia: Pamiętaj, Panie, synom Edoma ów dzień Jeruzalem, kiedy mówili: "Ogołoćcie je! Ogołoćcie aż do fundamentów!"

    Na topolach tamtej krainy zawiesiliśmy nasze harfy... te słowa psalmisty pozwalają nam odkryć tożsamość twórców psalmu. Harfy i liry były bowiem instrumentami, których używano przy składaniu świątynnych ofiar w Jeruzalem, a także w czasie uroczystości i świąt. To pierwszy instrument, który w ogóle wymienia Biblia z imienia. Te instrumenty służyły wyrażeniu radości, a nad rzekami Babilonu, gdzie panuje przygnębienie i smutek, nie są używane - to nie był właściwy czas na radość... 

    A jednak nasi gnębiciele żądali od nas pieśni radosnej: "Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich!". Okrutne żądanie prześladowców. Domagali się pieśni dla własnej rozrywki. To żądanie jeszcze bardziej raniło serca uprowadzonych do niewoli, pochodziło od sprawców ich nieszczęścia. 

    Pieśń zamarła jednak na ustach i w sercach Izraelitów: Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską w obcej krainie? W zniewoleniu, doświadczając upokorzenia i hańby. 

    Psalmista składa również uroczystą przysięgę, że nie zapomni świętego miasta Jeruzalem: Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica. Niech język mi przyschnie do gardła, jeśli nie będę o tobie pamiętał. Jerozolima symbolizowała wszystko co święte i cenne: przymierze, świątynię, obecność Boga, przebłaganie, przebaczenie i pojednanie. Stąd zobowiązanie do pamięci o Bożych obietnicach i trwanie w oczekiwaniu na dzień odkupienia. 

czwartek, 25 czerwca 2026

Czwartek 12. Tygodnia Zwykłego


Boże, poganie wtargnęli do Twego dziedzictwa,
zbezcześcili Twój święty przybytek,
Jeruzalem obrócili w ruiny.
Ciała sług Twoich wydali na pastwę ptaków z nieba,
zwierzętom ziemskim ciała Twoich wiernych.

        Ich krew rozlali jak wodę wokół Jeruzalem
        i nie miał ich kto pogrzebać.
        Przedmiotem wzgardy staliśmy się dla sąsiadów,
        igraszką i pośmiewiskiem dla otoczenia.

Jak długo, Panie? Czy wiecznie będziesz się gniewał?
A Twoja zapalczywość płonąć będzie jak ogień?
Nie pamiętaj nam win przodków naszych,
niech szybko nas spotka Twoje zmiłowanie,
gdyż bardzo jesteśmy słabi.

        Wspomóż nas, Boże, nas Zbawco,
        dla chwały Twojego imienia;
        wyzwól nas i odpuść nam grzechy
        przez wzgląd na swoje imię. 

                                            (Psalm 79)


    Wsłuchujemy się w słowa Psalmu 79, który opisuje ruinę Jerozolimy i świątyni po najeździe wojsk babilońskich. To wydarzenie było na tyle traumatyczne i ważne w dziejach Izraela, że pojawia się w wielu miejscach Biblii. Już w okresie Wielkiego Postu nam towarzyszył, ale wówczas nie słyszeliśmy jego pierwszej części.

    Armia Babilonu, która podbiła Judę i dokonała zniszczenia Jeruzalem składała się z żołnierzy wielu ludów podbitych już wcześniej przez najeźdźcę. 

    Psalmista z przerażeniem patrzy na dzieło zniszczenia: Boże, poganie wtargnęli do Twego dziedzictwa, zbezcześcili Twój święty przybytek, Jeruzalem obrócili w ruiny. To profanacja i zbezczeszczenie miejsca wybranego przez Boga. Świątynia leży w gruzach, a ciała sług Twoich także są bezczeszczone, wydawane na pastwę ptaków z nieba i zwierząt ziemskich. Najeźdźcy nie pozwolili na pogrzebanie zabitych, co było ostatecznym upokorzeniem i hańbą ludu wybranego, symbolem całkowitej klęski, nie miał ich kto pogrzebać

    W tej sytuacji psalmista woła do Boga. To pierwsze wskazanie dla każdego człowieka. W chwilach straty  upokorzenia, kiedy odczuwamy, że nasze godność została naruszona czy zniszczona, a my doświadczamy rozpaczy, powinniśmy wołać do Boga, który jako jedyny jest w stanie przywrócić nam godność i sprawiedliwość.

    Zniszczenie fizyczne, ruina tego co najświętsze i co było przedmiotem chluby, wywołuje szok i niedowierzanie. Ale poza fizycznym upadkiem pojawia się upokorzenie społeczne i narodowe. Sąsiedzi, zamiast okazać współczucie, szydzą z ludu wybranego przedmiotem wzgardy staliśmy się dla sąsiadów, igraszką i pośmiewiskiem dla otoczenia. To dodatkowo potęguje ból wywołany militarną klęską i zniszczeniem miasta. 

    W tej sytuacji psalmista woła do Boga: Jak długo, Panie? Czy wiecznie będziesz się gniewał? A Twoja zapalczywość płonąć będzie jak ogień? Doświadczenie udręki wywołuje pytanie o to, jak długo Boży gniew będzie trwał. Nie kwestionuje winy ludu, stąd klęskę i ruinę odbiera jako zasłużoną karę i Boży sąd nad świętym miastem i Judą. Metafora ognia, którą posługuję się psalmista, podkreśla ogrom i siłę sądu Bożego, którego lud doświadcza. 

   Doświadczenie kary i sądu nie przekreśla jednak zaufania. To do Boga, który dokonuje sądu, psalmista woła o miłosierdzie: niech szybko nas spotka Twoje zmiłowanie. Prosi o przebaczenie dawnych grzechów i łaskę zmiłowania. Nie tylko dlatego, by ulżyć niedoli cierpiących i złamanych upokorzeniem, bardzo jesteśmy słabi, ale także dlatego, by objawiła się znów chwała Boga i Jego imienia: wspomóż nas, Boże, dla chwały Twojego imienia, przez wzgląd na swoje imię.  Przebaczenie i odkupienie nie służą jedynie naszej korzyści, ale chwale Boga. 

    

środa, 24 czerwca 2026

Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

    Posłuchajcie mnie, wyspy! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył (Iz  49,1-2a).

    Ale matka jego odpowiedziała: "Nie, natomiast ma otrzymać imię Jan". Pytali więc na migi jego ojca, jak by chciał go nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: "Jan będzie mu na imię" (Łk 1,60.62-63).


    Ci, którzy przyszli do domu Zachariasza i Elżbiety, w narodzonym niemowlęciu widzieli jedynie i aż pierworodnego syna tych dwojga w podeszłym już wieku bogobojnych ludzi. Bóg w niezwykły sposób odpowiedział na ich wołanie i prośby - twoja prośba została wysłuchana. Trudno było uwierzyć w po ludzku niemożliwe. 

    Tylko Zachariasz i Elżbieta rozumieli i rozpoznali oczami wiary, że ich syn jest darem samego Boga, a jego rola i misja znacznie przekracza fakt bycia pierworodnym. Dlatego nadają imię Jan, bo Bóg okazał łaskę i ulitował się nad hańbą bezpłodnej Elżbiety. 

    Na długo przed narodzeniem Bóg naznaczył Jana powołaniem - został umiłowany, zanim jeszcze mógł odpowiedzieć. Bóg objawia swój plan zbawienia i realizuje go, jest wierny swoim obietnicom. Jan zostaje powołany i obdarowany, by mógł wypełnić zadanie, do którego został wybrany. 

    Bóg okazał swą łaskę, a ci, którzy przyszli do domu Zachariasza i Elżbiety może nawet nie do końca wszystko rozumieli, ale dostrzegli jedno: ręka Pańska spoczywała nad nim, była z nim... Widzieli tajemnicę, wobec której można tylko w pokorze skłonić głowę, nie da się zrozumieć.