zachód słońca

zachód słońca

piątek, 18 września 2026

Święto św. Stanisława Kostki

    Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2,51a.52).


    Ostatnie słowa dzisiejszej Ewangelii ukazują nam cztery wymiary ludzkiego wzrastania. Człowiek dojrzewa naprawdę wtedy, gdy rozwija się harmonijnie: intelektualnie, fizycznie i wewnętrznie, duchowo oraz w relacjach z innymi. Dopiero połączenie tych wymiarów prowadzi do wewnętrznej spójności, którą nazywamy dojrzałością albo pełnią człowieczeństwa.

    Św. Łukasz mówi, że Jezus wzrastał najpierw w mądrości. Nie chodzi jedynie o zdobywanie wiedzy. Mądrość w rozumieniu biblijnym oznacza zdolność właściwego odczytywania rzeczywistości, rozpoznawania tego, co naprawdę ważne, oraz porządkowania swojego życia według właściwej hierarchii wartości. Człowiek mądry nie tylko wiele wie, ale potrafi odróżnić to, co istotne, od tego, co drugorzędne. Wie, czemu warto poświęcić swoje życie.

    Jezus wzrastał także w latach. To określenie bywa tłumaczone również jako wzrastanie w dojrzałości czy postawie. Obejmuje więc nie tylko naturalny rozwój fizyczny, ale również dojrzewanie całej osoby. Ewangelia przypomina nam w ten sposób, że również Jezus wszedł w zwyczajny rytm ludzkiego życia. Nie ominął czasu dorastania, codzienności, pracy i rodzinnych relacji. Nazaret staje się miejscem ukrytego dojrzewania Syna Bożego.

    Jezus wzrastał w łasce u Boga. Jest to wymiar najgłębszy: więź z Ojcem. Już scena odnalezienia dwunastoletniego Jezusa w świątyni pokazuje, że ta relacja zajmuje w Jego życiu miejsce pierwsze: Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?. Jezus wraca z Maryją i Józefem do Nazaretu i jest im posłuszny, ale Jego ostatecznym punktem odniesienia pozostaje Ojciec.

    Św. Łukasz będzie konsekwentnie rozwijał ten obraz. Józef po opowiadaniach o dzieciństwie pojawi się już tylko w genealogii Jezusa. Maryja powróci jeszcze w czasie Jego publicznej działalności, jednak najważniejszą więzią, która wyznacza drogę Jezusa, będzie więź z Ojcem. Całe Jego życie, nauczanie, modlitwa i wreszcie droga do Jerozolimy będą podporządkowane pełnieniu woli Ojca.

    Wreszcie Jezus wzrastał w łasce u ludzi. Człowiek nie dojrzewa w samotności. Potrzebuje relacji, spotkania, przyjaźni, odpowiedzialności za drugiego człowieka. Jezus przez lata żyje pośród mieszkańców Nazaretu, a później spotyka ludzi na drogach Galilei i Judei: uczniów, chorych, grzeszników, ubogich, ludzi poszukujących i tych, którzy będą Mu przeciwni. Jego dojrzałość objawia się również w sposobie, w jaki przyjmuje każdego człowieka.

    Mądrość bez relacji z Bogiem może przerodzić się w pychę. Pobożność bez dojrzałości ludzkiej może stać się ucieczką od odpowiedzialności. Relacje z ludźmi bez wewnętrznego uporządkowania mogą być powierzchowne. Ewangelia pokazuje więc obraz człowieka integralnego: zakorzenionego w Bogu, dojrzewającego wewnętrznie i zdolnego do dojrzałych relacji.

    W tym świetle możemy spojrzeć również na życie św. Stanisława Kostki. W pewnym momencie jego drogi rodzice, zapewne kierując się troską o przyszłość syna, stanęli jednak na drodze jego rozeznanego powołania. Stanisław musiał dokonać trudnego wyboru. Sprzeciwił się woli rodziny nie z buntu ani z lekceważenia rodziców, lecz dlatego, że odkrył, iż istnieje posłuszeństwo jeszcze głębsze: posłuszeństwo Bogu.

    Historia jego życia przypomina nam, że władza rodziców, choć ważna i zakorzeniona w Bożym porządku, nie może przekreślać daru i powołania, które człowiek otrzymuje od Stwórcy. Dojrzałość wiary nie polega więc na bezmyślnym podporządkowaniu się każdej ludzkiej woli, lecz na takim uporządkowaniu relacji, aby Bóg rzeczywiście zajmował pierwsze miejsce.

    Jezus jest posłuszny Maryi i Józefowi, wraca z nimi do Nazaretu, żyje w zwyczajnej rodzinie, a jednocześnie wie, że przede wszystkim należy do Ojca. Jedno nie przekreśla drugiego. Przeciwnie: właściwie przeżywana relacja z Bogiem porządkuje wszystkie pozostałe relacje.

    A najważniejszym pytaniem pozostaje to, które w pewnym sensie postawił swoim życiem także św. Stanisław Kostka: czy naprawdę chcę być przede wszystkim w tym, co należy do Ojca?

czwartek, 17 września 2026

Czwartek 24. Tygodnia Zwykłego

    Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna (1 Kor 15,9-10a).

        Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
        bo Jego łaska trwa na wieki.
        Niech dom Izraela głosi:
        "Jego łaska na wieki".

            Prawica Pana wzniesiona wysoko,
            prawica Pańska moc okazała.
            Nie umrę, ale żyć będę
            i głosić dzieła Pana.

        Jesteś moim Bogiem, podziękować chcę Tobie,
        Boże mój, wielbić pragnę Ciebie.
        Wysławiajcie Pana, bo jest dobry,
        bo Jego łaska trwa na wieki (Ps 118).


    Kiedy Paweł pisze do Koryntian, zmartwychwstanie Chrystusa ukazuje nie tylko jako wydarzenie z przeszłości, ale jako rzeczywistość, która przemieniła jego życie. 

    Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. A zaraz potem dodaje słowa, które stanowią klucz do całej jego historii: Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna

    Nie ukrywa swojej przeszłości. Nie próbuje jej wygładzić, usprawiedliwić, niczego nie próbuje wymazać. Był prześladowcą, krzywdził, walczył z powstającym Kościołem. To wszystko pozostaje prawdą. Dzięki spotkaniu Zmartwychwstałego to, co mogłoby już na zawsze być powodem wstydu, zostaje objęte łaską. 

    Łaska nie sprawia, że zło staje się dobrem. Paweł wie, kim był. Nie nazywa prześladowania gorliwością ani błędu niewinną pomyłką. Odkrywa jednak, że ostatnie słowo nie należy do grzechu. Ostatnie słowo należy do miłosierdzia. 

    Nie jest dumny ze swojej przeszłości. Nie ukrywa jej, bowiem dzięki łasce staje się ona miejscem świadectwa o Bożej łasce. 

    Byłem prześladowcą. Ale sens tych słów św. Pawła należy odczytać inaczej: Popatrzcie, jak wielkie jest miłosierdzie Pana. Potrafił mnie odnaleźć, przebaczyć mi i uczynić apostołem. Jego łaska przemienia człowieka. Przeszłość Pawła staje się częścią jego apostolskiego świadectwa. Nie chlubi się prześladowaniem Kościoła. Chlubi się tym, że Bóg nie przekreślił prześladowcy. 

    Psalmista woła dziś w liturgii: nie umrę, ale żyć będę i głosić dzieła Pana. Grzech zawsze w jakiś sposób prowadzi do śmierci. Odbiera wolność, zamyka człowieka w przeszłości, każe mu się ukrywać. A Bóg odpowiada słowami psalmu: Nie umrzesz. Będziesz żył. I więcej: będziesz głosił dzieła Pana

    To, co człowiek chciałby ukryć, Bóg potrafi przemienić w miejsce głoszenia Jego łaski. Święty Paweł jest właśnie takim świadkiem. Kiedy opowiada o swoim apostolstwie, nie buduje własnego pomnika. W centrum jego historii jest Boże miłosierdzie: za łaską Boga jestem tym, czym jestem

środa, 16 września 2026

Środa 24. Tygodnia Zwykłego, wsp. świętych Korneliusza i Cypriana

Sławcie Pana na cytrze,
grajcie Mu na harfie o dziesięciu strunach.
Śpiewajcie Mu pieśń nową,
pełnym głosem śpiewajcie Mu wdzięcznie.

        Bo słowo Pana jest prawe,
        a każde Jego dzieło godne zaufania.
        On miłuje prawo i sprawiedliwość,
        ziemia jest pełna Jego łaski.

Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem,
naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska,
według nadziei pokładanej w Tobie  (Ps 33)

        Z kim mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci przesiadujących na rynku, które głośno przymawiają jedne drugim: "Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali" (Łk 7,31-32).


    Tak łatwo nam zamknąć Boga w naszych schematach i wyobrażeniach, pośród naszych oczekiwań i pragnień. A kiedy Bóg wychodzi z ciasnych ramek naszych oczekiwań i wyobrażeń, łatwo też Go odrzucić - to nie mój Bóg. 

    Porównanie Jezusa zaczerpnięte ze świata dzieci to piękny obraz naszego patrzenia, naszych oczekiwań i wyobrażeń. Bóg się w nich nie mieści, jak było w przypadku Jana Chrzciciela czy Jezusa i im współczesnych. 

    Czy rzeczywiście szukam Boga, czy może jedynie Boga dopasowanego do moich oczekiwań? Mogę oczekiwać wyraźnego znaku, a Bóg przemówi przez człowieka. Mogę szukać pocieszenia, a On przyjdzie z wezwaniem do nawrócenia.  Mogę wreszcie pragnąć szybkiej odpowiedzi i Bożej interwencji, a On zaprosi mnie do cierpliwości i zaufania. 

    Psalmista przypomina mi dzisiaj: słowo Pana jest prawe, a wszystkie Jego dzieła godne zaufania. Nie muszę wszystkiego od razu rozumieć. To tu zaczyna się wiara, kiedy nie rozumiejąc, potrafię mówić: wierzę, że jesteś dobry i łaskawy

    Pięknie brzmią słowa psalmisty: Niech nas ogarnie Twoja łaska, Panie, według nadziei pokładanej w Tobie. Nie wszystko będzie tak, jak sobie wyobraziłem i planowałem, nie wszystkie marzenia się spełnią, ale niezależnie od wszystkiego, On będzie przy mnie. 

    Panie, daj mi serce, które rozpozna Ciebie, niezależnie od tego, w jaki sposób i z czym przychodzisz...