zachód słońca

zachód słońca

piątek, 30 stycznia 2026

Piątek 3. Tygodnia Zwykłego

Zmiłuj się nade mną Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

    Uznaję bowiem nieprawość moją,
    a grzech mój jest zawsze przede mną.
    Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
    i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Abyś okazał się sprawiedliwy w swym wyroku
i prawy w swoim sądzie.
Oto urodziłem się obciążony winą
i jako grzesznika poczęła mnie matka.

    Spraw, abym usłyszał radość i wesele,
    niech się radują kości, które skruszyłeś.
    Odwróć swe oblicze od moich grzechów
    i zmaż wszystkie moje przewinienia. 

                                                        (Psalm 51)


    Psalm często pojawiający się w Liturgii Godzin, w jutrzni. Wyraźnie wskazana jest sytuacja, w której ten psalm powstał - po grzechu Dawida z Batszebą, kiedy król został upomniany przez proroka Natana i rozpoczął pokutę za swoją nieprawość. 

    Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość... Dawid zgrzeszył morderstwem, cudzołóstwem, ukrywaniem swojego grzechu oraz brakiem skruchy. Dopiero konfrontacja z prorokiem Nananem doprowadza do przebudzenia jego serca, w szczerości i skrusze staje przed Bogiem. 

    To modlitwa człowieka, który wie, że popełnił grzech i przestał się usprawiedliwiać, a zaczął prosić o miłosierdzie. W ogromie swej litości... ludzie koncentrują się na wielości swoich grzechów i przewinień, ale w Bogu jest różnorodność i wielość łaski. Dawid ma już doświadczenie Bożej dobroci, doświadczenie niewyczerpanego miłosierdzia, do którego teraz się zwraca. W ogromie swej litości zgładź moją nieprawość... wymaż moją nieprawość... Dawid nie prosi jedynie o przebaczenie, ale o coś znacznie większego. Prosi Boga, aby została zniszczona pamięć o tej winie. Bóg, który przebacza grzechy, wymazuje je, kiedy człowiek staje przed Nim ze szczerym wyznaniem...

    Obmyj..., oczyść..., zgładź... To wołanie o całkowite i pełne przebaczenie. Dawid odrzuca swój grzech, pragnie oczyszczenia i miłosierdzia. Uznaję bowiem nieprawość moją... Wyznanie jest jedynym warunkiem uzyskania przebaczenia. Nie chodzi jednak o wyznanie wymuszone, powierzchowne czy rutynowe. Grzech musi być rozpoznany, trzeba poznać jego głębokie zakorzenienie w ludzkim sercu, w naszej naturze. Wtedy rodzi się w sercu pragnienie oczyszczenia i otwartość na miłosierdzie. Skrucha prowadzi nas do zrozumienia i zobaczenia naszych występków takimi, jakimi są naprawdę - są jawną obrazą Boga - przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przez Tobą. Każdy grzech jest zawsze grzechem przeciwko Bogu.

    Poprzez swój grzech Dawid rozpoznaje swoją naturę, która jest naznaczona grzechem: Oto urodziłem się obciążony winą i jako grzesznika poczęła mnie matka. Nie jestem grzesznikiem z tego powodu, że popełniam grzech, ale popełniam grzechy, bo jestem z natury grzeszny i słaby. Dawid wraca do początku swojego istnienia, rozumie już, że jego grzech nie zaczął się w królewskim pałacu, ale od momentu narodzin, ponieważ narodził się grzesznikiem. 

czwartek, 29 stycznia 2026

Czwartek 3. Tygodnia Zwykłego

Pamiętaj, Panie, Dawidowi
wszystkie jego trudy.
Jak złożył Panu przysięgę,
związał się ślubem przed Bogiem Jakuba:

    "Nie wejdę do mieszkania w moim domu,
    nie wstąpię na posłanie mego łoża,
    nie użyczę snu moim oczom, powiekom moim spoczynku,
    póki ni znajdę miejsca dla Pana,
    mieszkania dla Niego, dla Boga Jakuba".

Pan złożył Dawidowi niezłomną obietnicę,
której nie odwoła:
"Zrodzone z ciebie potomstwo
posadzę na twoim tronie.

    A jeśli twoi synowie zachowają moje przymierze
    i wskazania, których im udzielę,
    także ich synowie
    zasiądą na tronie po wieczne czasy".

Pan bowiem wybrał Syjon,
tej siedziby zapragnął dla siebie.
"Oto miejsce mego odpoczynku na wieki,
tu będę mieszkał, bo wybrałem je sobie".

                                                    (Psalm 132)


    Psalm 132, który nam dzisiaj towarzyszy, należy do tak zwanych piętnastu psalmów stopni i nawiązuje do wydarzenia, jakim było wniesienie Arki Przymierza do Jerozolimy. Nawiązuje, ponieważ trudno jest jednoznacznie wskazać autora. Czy był nim król Dawid, czy może już Salomon, a może nawet czas powstania był późniejszy, gdy królestwo Dawida zaczynało się już chwiać, a Bóg zdawał się odwracać swoje oblicze od jego domu, o czym zdaje się mówić werset, którego dziś nie słyszymy: Przez wzgląd na Dawida, Twego sługę, nie odwracaj się od oblicza Twojego pomazańca

    Pamiętaj, Panie, Dawidowi, wszystkie jego trudy... Od wspomnienia Dawida oraz jego wysiłków i trudów zaczyna psalmista swoje wołanie. Psalmista odwołuje się do Bożej pamięci, jakby prosił: spójrz na człowieka, na to wszystko, z czym się zmaga, niech żaden z jego problemów nie zostanie zapomniany, a trud zmarnowany. To może być źródłem naszej nadziei - Bóg pamięta o wszystkich trudach, które człowiek znosi dla Jego chwały. 

    Psalmista przywołuje na pamięć przysięgę Dawida. Treść nie została dokładnie zapisana, ale w Księdze Samuela zapisane zostały intencje, którymi kierował się król Izraela. Dawidowi nie było dane wybudować świątyni, ale to on znalazł miejsce odpowiednie pod jej budowę i zgromadził wiele materiałów, z których mógł później skorzystać przy jej wznoszeniu Salomon, syn Dawida - póki nie znajdę miejsca dla Pana.

    Druga obietnica, a nawet przysięga tego psalmu pochodzi już od Boga. I to jest przysięga, z której Bóg nigdy się nie wycofa. Bo Bóg jest wierny, Jego Tak zawsze będzie Tak! Potomstwo Dawida zasiądzie na jego tronie. Warunkiem jest wierność Bogu, a wówczas potomkowie Dawida zasiądą na jego tronie po wieczne czasy. Potomkowie Dawida utracili tron, ponieważ sprzeniewierzyli się przymierzu, ale prawdziwy Dawid - Jezus Chrystus - zasiada na tronie...

    Mogłoby się wydawać, że to Dawid szukał miejsca dla Pana i znalazł je w Jeruzalem. W rzeczywistości jednak to Pan wybrał Syjon, tej siedziby zapragnął dla siebie. Obok słowa wybrał pojawia się zapragnął, upatrzył sobie. Bóg zapragnął w tym miejscu w szczególny sposób objawić swoją obecność. 

    Spróbujmy popatrzeć na własne serce, które Bóg wybiera na swoją świątynie, którego pragnie dla siebie. Skoro tak bardzo ukochał materialną świątynię na górze Syjon, o ileż większą miłością dotyka ludzkiego serca, żywej świątyni Ducha Świętego?

środa, 28 stycznia 2026

Środa 3. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Tomasza z Akwinu

    Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno ziarno padło na drogę; i przyleciały ptaki i wydziobały je. Inne padło na grunt skalisty, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i uschło, bo nie miało korzenia. Inne padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je tak, że nie wydało owocu. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i wydawały plon (Mk 4,3b-8a).


    Jak to zwykle z przypowieścią, nieco przejaskrawiony obraz, który ma przyciągnąć uwagę słuchacza - tak z pewnością się działo, kiedy Jezus po raz pierwszy ją opowiadał. Jezus chciał reakcji słuchaczy. Bo co to za Siewca, który nie bierze pod uwagę stanu pola, który nie przygotował go wcześniej do zasiewu... Pole zawiera kamienie i chwasty...

    Siewca jednak rzuca ziarno, mając świadomość, że ziemia nie wyda owocu, który jest oczekiwany, że część ziarna się zmarnuje. Każdy jednak ma szansę, Królestwo Boże jest dla wszystkich...

    Ziarnem jest Słowo. Słowo wypowiadane i przekazywane ludzkimi słowami, ale jednak Słowo Boże. Przyjęcie Słowa oznacza przyjęcie samego Boga. I tutaj wzorem pozostaje kobieta, Służebnica Pańska, która tak przyjęła Słowo, że nie tylko w Niej zamieszkało, ale na zawsze pozostało wśród nas. I od tego momentu wszystko zależy od nas, od tego, co zrobimy ze Słowem, które jest wypowiadane i rozsiewane. 

    Polem jest ludzkie serce, nasze serca, które różnią się tylko tym, jak podchodzimy do Słowa, a tym samym do Siewcy. Problem z owocowaniem nie leży po stronie Siewcy czy ziarna. Wszystko zależy od tego, jak przyjmujemy Ziarno, jakim sercem je przyjmujemy. Czy jesteśmy gościnni dla Słowa, pozwalając mu zapuścić korzenie i w nas owocować.