zachód słońca

zachód słońca

sobota, 29 sierpnia 2026

Sobota 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. męczeństwa św. Jana Chrzciciela

    A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem ze spiżu przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi (Jr 1,18).

        W Tobie, Panie, ucieczka moja,
        niech wstydu nie zaznam na wieki. 
        Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości,
        nakłoń ku mnie swe ucho i ześlij ocalenie. 

    Bądź dla mnie skałą schronienia
    i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
    bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą.
    Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

        Bo ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
        Panie, Tobie ufam od młodości.
        Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
        od łona matki moim opiekunem.

    Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość
    i przez cały dzień Twoją pomoc.
    Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
    i do tej pory głoszę Twoje cuda (Ps. 71).


    Psalm 71, który rozbrzmiewa w liturgii męczeństwa św. Jana Chrzciciela to modlitwa człowieka, który w Bogu odnajduje swoje schronienie. Psalmista odwołuje się do swojej młodości, a następnie do początku swojego życia, by dać świadectwo o obecności Boga w swoim życiu, Boga, na którym można się oprzeć.

    Warto wsłuchać w słowa psalmu, by usłyszeć przesłanie: ufność, którą posiada psalmista nie zrodziła się w sytuacji zagrożenia czy w sytuacji, gdy wszystko inne już zawiodło. Ufność jest postawą całego życia. Człowiek wierzący uczy się powierzać Bogu swoją historię, teraźniejszość oraz przyszłość. Ta postawa sprawia, że nawet w momencie doświadczenia niesprawiedliwości i krzywdy, człowiek potrafi ufać i mówić o Bożej sprawiedliwości. 

    W tej perspektywie odczytujemy słowa Jeremiasza. Ma głosić wszystko, co zostało mu powierzone, z całą świadomością oporu ze strony tych, do których Słowo jest kierowane, z całą świadomości walki, jaka go czeka. Bóg nie obiecuje Jeremiaszowi łatwego życia. Pojawią się trudności, pojawią się przeciwnicy. Ale będzie też Boża obecność. Nie można postawić znaku równości między wiarą a życiem bez konfliktów czy brakiem zrozumienia. Ale to właśnie wiara pozwala na zaufanie, że pośród wszystkich przeciwności Bóg jest obecny. 

piątek, 28 sierpnia 2026

Piątek 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Augustyna

    Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia (1 Kor 1,17-18).

    Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach (Mt 25,1.3-4).


    Słowa św. Pawła prowadzą nas do samego centrum chrześcijaństwa, przypominają nam bowiem, że centralnym punktem odniesienia na drodze wiary jest Chrystus, i to Chrystus ukrzyżowany.

    Życie patrona dnia, św. Augustyna, było poszukiwaniem mądrości.  Człowiek niezwykle inteligentny, a jednocześnie przez bardzo długi okres życia niespokojny. Spotkanie z Bogiem pozwoliło mu odkryć, że prawdziwa mądrość nie polega na tym, aby wiedzieć więcej, ale aby odnaleźć Tego, dla którego warto żyć.

    W tym kontekście odczytajmy Ewangelię o dziesięciu pannach. Wszystkie czekają na oblubieńca. Wszystkie mają lampy. Wszystkie zasypiają. Różnica między nimi ujawnia się dopiero wtedy, gdy rozlega się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Pięć z nich ma oliwę, pięć jej nie ma.

    Lampa symbolizuje to, co widoczne na zewnątrz, natomiast oliwa oznacza to, czego nie da się zdobyć w jednej chwili: wewnętrzną gotowość, wierność, dojrzałość, życie zbudowane na relacji z Bogiem. Są rzeczy, których nie można pożyczyć od drugiego człowieka, nie da się też ich kupić. 

    Można przekazać komuś wiedzę, wskazać drogę, dać przykład, ale nie można za niego uwierzyć, kochać, wybierać dobra ani dać odpowiedzi Bogu.

    Paweł mówi: nie pomylcie mądrości świata z mądrością Boga.

    Augustyn mówi swoim życiem: nie wystarczy wiedzieć — serce musi odnaleźć prawdę, której szuka.

    Ewangelia uzupełnia: nie wystarczy mieć lampę — potrzeba jeszcze oliwy.

    


czwartek, 27 sierpnia 2026

Czwartek 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Moniki

    Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście  wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was (1Kor 1,4-6).

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie" (Mt 24,42).


    Św. Paweł rozpoczyna Pierwszy List do Koryntian słowami wdzięczności: Bogu mojemu dziękuję wciąż za was. Kieruje te słowa do wspólnoty, która borykała się z wieloma trudnościami i słabościami, które Paweł znał. Najpierw jednak dostrzega działanie Bożej łaski. 

    Podobnego spojrzenia potrzebowała św. Monika. Patrząc na swojego syna Augustyna, przez wiele lat mogła widzieć przede wszystkim to, co niepokojące: jego oddalenie od wiary, życiowe wybory i poszukiwania prowadzące go daleko od chrześcijaństwa. Mogła uznać, że jej modlitwa niczego nie zmienia. A jednak nie przestała wierzyć, że Bóg działa także wtedy, kiedy człowiek jeszcze nie widzi owoców Jego działania.

    W Ewangelii Jezus mówi: Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. Czuwanie to łatwo odnosić wyłącznie do oczekiwania na koniec życia. Jezus mówi jednak również o sposobie przeżywania codzienności. Człowiek czuwający to ten, który pozostaje wierny temu, co zostało mu powierzone. Nie odkłada dobra na później. Nie mówi: Jeszcze mam czas.

    Życie św. Moniki można nazwać długim czuwaniem miłości. Czuwała nad swoim synem, ale nie mogła przeżyć jego życia za niego. Nie mogła podjąć za niego decyzji wiary. Mogła kochać, modlić się, rozmawiać, cierpieć i ufać. Ostatecznie Augustyn musiał sam spotkać Boga i odpowiedzieć na Jego łaskę.

    Każdy z nas pewnie nosi w sercu osoby, których wyborów nie rozumie albo o które się martwi. Czasem chcielibyśmy jakiejś natychmiastowej interwencji Pana Boga i przemiany. Św. Monika swoją postawą mówi nam dzisiaj: kochaj, módl się, dawaj świadectwo, ale pozostaw Bogu przestrzeń do działania.

    Św. Monika uczy nas, że czuwanie nie jest bezczynnością. Jest wierną miłością, która nie rezygnuje z człowieka i jednocześnie nie przestaje ufać Bogu - Bogu, który jest wierny i nie rezygnuje z człowieka.