Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.
Liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane (Ps 1).
Słowo przychodzi do nas dzisiaj z prawdą o szczęśliwym i owocnym życiu, o prowadzeniu przez Ducha - przychodzi w dniu dla mnie szczególnym, który często nazywany jest także dniem nauczyciela.
Zacznę jednak od końca, bo zanim pojawią się owoce, potrzeba zobaczyć, że drzewo potrzebuje czerpać, aby je rodzić. On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą... Nauczyciel potrzebuje sam czerpać ze źródła. Potrzebuje tego zakorzenienia, chwili ciszy, refleksji, zastanowienia, potrzebuje wsparcia i doświadczenia, potrzebuje poczucia sensu podejmowanej pracy.
Z czasem dopiero przychodzi czas owocowania. Nie od razu i nie zawsze widać owoce. Trzeba czasem wielu lat, by przekonać się, że wypowiedziane kiedyś słowo, okazana życzliwość, a nawet stawiane wymagania pomogły młodemu człowiekowi odnaleźć właściwą drogę.
Bardzo łatwo też sprowadzić ocenę do tego, co wymierne. Nie wszystko jednak da się zmierzyć wynikiem egzaminu, czy nawet miejscem w rankingach. Są owoce niemierzalne, które znacznie dłużej i głębiej potrafią cieszyć: kiedy uczeń pokonuje swoje ograniczenia, kiedy zaczyna w siebie wierzyć, kiedy odkrywa, że jego życie ma wartość i sens.


