zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 8 września 2026

Wtorek 23. Tygodnia Zwykłego, Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

    Tak mówi Pan: A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z cienie wyjdzie dla mnie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności (Mi 5,1).

            Ja zaufałem Twemu miłosierdziu,
            niech się moje serce cieszy z Twej pomocy.
            Będę śpiewać Panu,
            który mnie obdarzył dobrem (Ps 13).

    Albowiem tych, których przedtem poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był Pierworodnym między wielu braćmi (Rz 8,29).


        W Święto Narodzin Matki Bożej przychodzi mi stanąć przy trumnie naszego brata Mariana, zakonnika, który oddał swoje życie Bogu. Poprzez dzisiejsze Słowo chcę spojrzeć na tajemnicę śmierci, nie tylko oczami ludzkiego smutku, lecz także w świetle wiary.

    A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu. Bóg wybiera to, co małe, ukryte i niepozorne, aby właśnie tam objawić swoją wielkość. Betlejem nie było miejscem, które przyciągało uwagę świata. A jednak to właśnie ono zostało wybrane, by stać się miejscem narodzin Zbawiciela.

    W tym świetle możemy spojrzeć także na życie zakonne - życie naszego brata. W oczach świata może ono wydawać się życiem ukrytym, pozbawionym tego, co zwykle uznaje się za miarę ludzkiego sukcesu. Tymczasem Ewangelia uczy nas, że właśnie w tym, co ciche, wierne i ofiarowane Bogu, może dokonywać się coś naprawdę wielkiego. Życie naszego zmarłego Brata było wpisane w tę logikę Betlejem. Było odpowiedzią na Boże wezwanie. 

    Poprzez śluby zakonne, modlitwę, życie we wspólnocie, codzienną służbę i podejmowane obowiązki mówił Bogu swoje tak. Zapewne nie zawsze było to łatwe. Żadne ludzkie życie nie jest przecież wolne od zmęczenia, pytań, słabości czy chwil ciemności. Tak właśnie wykuwa się świętość - rodzi się ona z ciągle ponawianej wierności.

    Słyszymy słowa psalmisty: Ja zaś zaufałem Twemu miłosierdziu. W chwili śmierci właśnie to pozostaje najważniejsze: zaufanie miłosierdziu Boga. Nie stajemy dzisiaj przed Bogiem z przekonaniem o ludzkiej doskonałości. Stajemy przed Nim jako ludzie potrzebujący Jego miłości i przebaczenia. 

    Powierzamy naszego brata Bożemu miłosierdziu. Temu miłosierdziu, któremu ufał, które głosił swoim życiem i którego sam potrzebował. Wierzymy, że Bóg zna całą prawdę o jego drodze — wszystkie modlitwy wypowiedziane w ciszy, wszystkie ofiary, o których nikt nie wiedział, wszystkie chwile zmęczenia, przebaczenia, służby i dobra. To, czego być może nie zauważyli ludzie, nie pozostało ukryte przed Bogiem.

    A święty Paweł dodaje, że Bóg przeznaczył nas, abyśmy się stali na wzór obrazu Jego Syna. Oto najgłębszy sens każdego chrześcijańskiego powołania, a w sposób szczególny powołania zakonnego: stawać się podobnym do Chrystusa. Nie tylko poprzez habit, zewnętrzny sposób życia czy wykonywaną posługę, lecz poprzez serce coraz bardziej podobne do Jego Serca — przez miłość, pokorę, służbę, przebaczenie i gotowość oddania siebie. 

    Nie tyle żegnamy dzisiaj naszego brata, ile powierzamy go Temu, któremu on sam kiedyś powierzył całe swoje życie. Bogu, który powołał go po imieniu. Bogu, który prowadził go przez lata życia zakonnego. Bogu, który znał jego radości i trudy. I Bogu, który w godzinie śmierci nie przestaje być wierny.

    

    

    


poniedziałek, 7 września 2026

Poniedziałek 23. Tygodnia Zwykłego

    Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, bo przecież przaśni jesteście (1 Kor 5,6b-7a).

        Ty nie jesteś Bogiem,
        któremu miła nieprawość,
        zły nie może przebywać u Ciebie,
        nie ostoją się przed Tobą nieprawi.

            Nienawidzisz wszystkich,
            którzy zło czynią.
            Zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie.
            Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym.

    Ale wszyscy, którzy uciekają się do Ciebie,
    niech się cieszą i radują na zawsze.
    Osłaniaj ich, niech się Tobą weselą
    wszyscy, którzy miłują Twe imię (Ps 5).


    Tolerowanie grzechu rodzi konsekwencje. Święty Paweł odwołuje się do obrazu zakwasu - nawet niewielka jego ilość przenika całe ciasto. Podobnie jest z tym, co złe: jeśli człowiek przestaje nazywać grzech grzechem, bardzo łatwo może on przeniknąć całe myślenie człowieka, a następnie oddziaływać na relacje z innymi i kształtować osobiste wybory i życie. 

    Stary zakwas może być obecny w życiu każdego człowieka: przyzwyczajenia, urazy, zazdrość, pycha, nieuczciwość czy kompromisy, które początkowo wydają się niewielkie, ale stopniowo oddalają od Boga. Dlatego Paweł wzywa do odrzucenia zła. 

    Psalmista również przypomina, że Bóg nie ma upodobania w złu, nie jest Bogiem, któremu miła nieprawośćBóg jest święty, dlatego Jego miłość odrzuca na zło. Właśnie dlatego, że kocha człowieka, pragnie uwolnić go od tego, co niszczy. Ci, którzy zwracają się ku Bogu, ku Jego miłosierdziu, spotykają się z Jego przebaczeniem. 

    Bóg, który stanowczo sprzeciwia się złu, otwiera jednocześnie przed człowiekiem drogę do odnowy i radości. Oczyszczenie nie jest celem samym w sobie. Ma prowadzić do wolności, prawdy i głębszej więzi z Bogiem.

    

niedziela, 6 września 2026

XXIII Niedziela Zwykła

    Tak mówi Pan: "Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela po to, byś słysząc z mych ust napomnienia, przestrzegał ich w moim imieniu" (Ez 33,7).

    Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo (Rz 13,8).


    Słowo przypomina nam dzisiaj, że chociaż każdy z nas ma swoją osobistą ścieżkę, którą idzie do Boga, to nie idzie nią samotnie. Bóg stawia obok nas ludzi i na tej drodze powierza ich naszej trosce. 

    Prorokowi zostaje powierzona misja stróża domu Izraela, co oznacza słuchanie Boga, a następnie ostrzeganie tych, którzy wchodzą na drogę prowadzącą ku zgubie. Nie może się zwolnić z tego zadania, nie może powiedzieć: to przecież nie moje życie, ich wybór, ich problem... 

    Odpowiedzialność za drugiego człowieka domaga się czasem odwagi, by zareagować. Prawdziwa troska o człowieka nie może się ograniczać do tego, co sprowadza się do modnego dzisiaj dobrostanu, dobrego samopoczucia. Chodzi o coś znacznie ważniejszego: o życie wieczne, o zbawienie. 

    Święty Paweł wskazuje na miłość, by przypomnieć fundament tej troski o drugiego człowieka. Odpowiedzialność nie może wypływać z poczucia wyższości, chęci osądzania czy potrzeby wytykania komuś błędów. Jedynym źródłem może być miłość. 

    Można powiedzieć komuś prawdę, jak to się mówi - wygarnąć - i bardzo zranić. Można też milczeć, odwołując się do tolerancji, choć często za tą postawą ukrywa się jednie obojętność lub własny lęk, by nie stracić czyjejś sympatii. Droga Ewangelii nie polega na żadnym z tym rozwiązań - mamy mówić prawdę, ale z miłością i kochać drugiego tak, by troszcząc się o niego, nie uciekać od prawdy. 


za kogo czuję się szczególnie odpowiedzialny?