zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 1 października 2026

Czwartek 26. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Teresy od Dzieciątka Jezus

    Zlitujcie się, przyjaciele, zlitujcie, gdyż Bóg mnie dotknął swą ręką. Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni (Hi 19,21.25).

            Usłysz, Panie, kiedy głośno wołam,
            zmiłuj się nade mną i mnie wysłuchaj.
            O Tobie mówi serce moje:
            "Szukaj Jego oblicza!""

        Będę szukał oblicza Twego, Panie.
        Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy,
        nie odtrącaj w gniewie Twego sługi.
        Ty jesteś moją pomocą, więc mnie nie odrzucaj.

            Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
            w krainie żyjących.
            Oczekuj Pana, bądź mężny,
            nabierz odwagi i oczekuj Pana (Ps 27).


    Towarzyszymy wciąż Hiobowi. Ten fragment, który nam daje Kościół w liturgii, Biblia Jerozolimska tytułuje: Triumf wiary w opuszczeniu przez Boga i ludzi. 

    Widzieliśmy już ból Hioba, doświadczenie cierpienia, którego nie rozumie. Milczenie Boga to doświadczenie jeszcze potęguje. Wołanie Hioba, który mimo wszystko zachowuje wiarę, trafia w ciemność. 

    Przyjaciele, którzy przybyli do Hioba, próbują przemówić mu do rozsądku. Mieli z pewnością dobre zamiary, ale jeszcze bardziej pogłębiają ból. 

    Do ciemności związanej z nieobecnością i milczeniem Boga dołącza zniekształcanie historii i okoliczności przez tych, o których sądziliśmy, że możemy się na nich oprzeć.

    Hiob nie przyjmuje logicznych wyjaśnień, manifestując potęgę wiary. Staje wobec próby, której rozum nie potrafi wyjaśnić - jest bezsilny. Hiob nie próbuje już niczego tłumaczyć, kogokolwiek przekonywać do swoich racji, nie próbuje się już nawet bronić. 

    Pozwala innym snuć domysły. Pozostaje mu jedynie niewzruszona ufność. On już nie tylko wierzy, on wie! Jego pewność przekracza wszystkie granice logiki. Nie ufa sobie, nie ufa przyjaciołom. Ufa jedynie Bogu: ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni... 

    Podobnym doświadczeniem dzieli się z nami autor psalmu: Usłysz, Panie, kiedy głośno wołam, a zarazem wyznaje: Wierzę, że będę oglądał dobra Pana w krainie żyjących.

    Święta Teresa od Dzieciątka Jezus pod koniec życia sama przeżywała głęboką próbę wiary. Doświadczała cierpienia fizycznego i duchowej ciemności, a mimo to nie przestawała ufać: Śpiewam o tym, w co chcę wierzyć... 

środa, 30 września 2026

Środa 26. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Hieronima

    Wołam do Ciebie, Panie, przez całe dnie;
    wyciągam do Ciebie swe ręce.
    Czy Ty dla umarłych chcesz czynić te wszystkie cuda?
    Czy jacyś lekarze ich wskrzeszą, by Cię wychwalali?

            Czy ktoś w grobie będzie opowiadał o Twoim miłosierdziu
            albo w miejscu zagłady o Twojej troskliwości?
            Czy możliwe jest poznawanie w ciemności
            Twoich dzieł cudownych
            albo Twojej sprawiedliwości w krainie zapomnienia?

    Wołam zatem do Ciebie, Panie,
    już od wczesnego rana moja modlitwa biegnie do Ciebie.
    Dlaczego, o Panie, odpychasz mnie od siebie?
    Dlaczego odwracasz ode mnie swoje oblicze?!

                                                            (Psalm 88)


    Dzisiaj w liturgii słyszymy psalm, przypisany synom Koracha, z dokładnym wskazaniem Ezrachity Hemana. Trudno jednak zidentyfikować postać autora. Hemana wraz z innymi trzema osobami wymienia 1 Księga Królewska, podkreślając jego mądrość, choć wszyscy ustępowali mądrości Salomona. 1 Księga Kronik wymienia natomiast Hemana jako potomka Judy, syna Zeracha. Czy to jeden z nich? Nagłówek psalmu wyraźnie wskazuje środowisko świątynnych śpiewaków, którzy tworzyli liturgiczną modlitwę Izraela.

    Psalm ten należy do najbardziej przejmujących modlitw całego Psałterza. Nie prowadzi człowieka szybko od cierpienia do pocieszenia. Nie kończy się radosnym wyznaniem, że wszystko zostało już rozwiązane. Pozostawia modlącego się niemal w ciemności. Jest tak bardzo bardzo prawdziwy w doświadczeniu cierpienia. Pokazuje człowieka, który nie rozumie Boga, nie odczuwa Jego bliskości, a jednak nie przestaje do Niego wołać. 

    Wołam do Ciebie, Panie, przez całe dnie... Pomimo Twojego milczenia, wołam. 

    Pytania, które stawia Bogu psalmista, pozwalają przypuszczać, że autor doświadcza skrajnego zagrożenia życia, izolacji i poczucia zbliżającej się śmierci. Psalmista mówi o grobie, otchłani, ciemności i oddaleniu od ludzi. Jego pytania są bardzo przejmujące: Czy Ty dla umarłych chcesz czynić te wszystkie cuda? Czy jacyś lekarze ich wskrzeszą, by Cię wychwalali? Czy ktoś w grobie będzie opowiadał o Twoim miłosierdziu albo w miejscu zagłady o Twojej troskliwości? Czy możliwe jest poznawanie w ciemności Twoich dzieł cudownych albo Twojej sprawiedliwości w krainie zapomnienia? 

    Ludzie Starego Testamentu nie patrzyli na śmierć poprzez światło zmartwychwstania. Psalmista stoi wobec tajemnicy śmierci, przed krainą Szeolu,  a jego wołanie staje się wołaniem o życie. 

    Wołam zatem do Ciebie, Panie, już od wczesnego rana moja modlitwa biegnie do Ciebie... W całym psalmie dominuje ciemność, a jednak psalmista czeka na poranek, który rozproszy mrok. Odpowiedź wciąż nie przychodzi, on jednak zwraca się ku Bogu. Woła, chociaż spotyka się z milczeniem ze strony Boga. 

    Ciemność, której psalmista doświadcza, rodzi kolejne pytania, pełne emocji: Dlaczego, o Panie, odpychasz mnie od siebie? Dlaczego odwracasz ode mnie swoje oblicze?! To wołanie człowieka, który wierzy i dlatego doświadcza cierpienia. Przecież gdyby Bóg był dla niego obojętny, Boże milczenie nie rodziłoby tyle bólu w sercu. Cierpi, bo jego serce pragnie bliskości Boga. 

    W tej modlitwie psalmisty nie ma wzniosłych uczuć, łatwego pocieszenia, szybkich rozwiązań. Jest wołanie i milczenie. Pozostaje tylko człowiek i Bóg. Człowiek cierpiący, pytający, czasem w całkowitym osamotnieniu. Człowiek, który mimo wszystko zwraca się ku Bogu ze swoim bólem. 

    Wołam zatem do Ciebie, Panie - pomimo cierpienia.
    Wołam zatem do Ciebie, Panie - pomimo braku odpowiedzi.
    Wołam zatem do Ciebie, Panie - pomimo osamotnienia.

    Wołam zatem do Ciebie, Panie, już od wczesnego rana moja modlitwa biegnie do Ciebie... 

    

wtorek, 29 września 2026

Święto Świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała

    Patrzyłem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć  tysięcy stało przed Nim (Dn 7,9a.10b).

        Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
        bo usłyszałeś słowa ust moich.
        Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
        pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku (Ps 138).


    Słowo pozwala nam spojrzeć na rzeczywistość, która na co dzień jest dla nas niewidoczna. Prorok Danie widzi Boga, którego otaczają niezliczone zastępy sług. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Rzeczywistość, której nie widzimy, ale która jest bardzo realna i która mówi nam, że świat nie kończy się na tym, co potrafimy zobaczyć, zmierzyć, zważyć... Jest świat duchowy, w którym rozbrzmiewa śpiew uwielbienia dla Stwórcy wszystkiego. 

    Święci Archaniołowie należą do tej rzeczywistości i pozwalają nam odkrywać Boże działanie pośród naszego świata. Michał przypomina, że ostateczne zwycięstwo należy do Boga. Gabriel jest posłańcem, który przynosi nam Słowo i uczy tego, że Bóg wciąż przemawia, a wiara zaczyna się od słuchania tego Słowa. Rafał przypomina nam o Bogu, który towarzyszy nam w drodze, przychodząc z pomocą w naszej słabości. 

    Odkrywając ten duchowy świat, spróbujmy wraz z psalmistą odpowiedzieć na tę Bożą obecność. Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów, pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku. Nasze uwielbienie, jeżeli płynie z serca, łączy się ze śpiewem aniołów. W ten sposób włączamy się w pieśń uwielbienia, którą śpiewa całe stworzenie na cześć swego Stwórcy.