zachód słońca

zachód słońca

piątek, 16 października 2026

Piątek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jadwigi Śląskiej

    On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością Boga, ku chwale Jego majestatu (Ef 1,14).

    U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli (Łk 12,7).


    W Liście do Efezjan św. Paweł przypomina nam, że w Chrystusie zostaliśmy włączeni w Boży plan zbawienia - naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, należymy do Boga. 

    I mówi dziś o nadziei złożonej w Chrystusie. Ta nadzieja jest zaufaniem, że Bóg pozostaje wierny swoim obietnicom, nawet kiedy nie rozumiemy Jego dróg. Dobrze chyba rozumiała to św. Jadwiga. Nie pozwoliła, aby cierpienie zamknęło jej serce. A doświadczyła wiele. Przeżyła śmierć męża i niemal wszystkich swoich dzieci. Szczególnie bolesna była śmierć syna, Henryka Pobożnego, który poległ w bitwie pod Legnicą. Sprawiła jednak, że jej osobisty ból uczynił ją jeszcze bardziej wrażliwą na cierpienie innych.

    W dzisiejszym fragmencie Ewangelii dwukrotnie powracają słowa: Nie bójcie się. Brak lęku jest ściśle związany z zaufaniem. Kto czuje się bezpieczny, ten komuś lub czemuś ufa. Czasem ufamy własnej sile czy umiejętnościom, ale życie pokazuje, że takie zaufanie bywa zawodne. Nasze siły są ograniczone i często przychodzi nam mierzyć się z sytuacjami oraz trudnościami, które nas przerastają. Dlatego Jezus kieruje naszą uwagę na Ojca, dla którego jesteśmy ważni. 

    Ileż to włosów mamy na głowie! Na pierwszy rzut oka moglibyśmy powiedzieć, że są niezliczone albo przynajmniej bardzo trudne do policzenia. Ojciec nie zapomina o wróblach, które mają tak niewielką wartość, a jakże mógłby zapomnieć o nas? Przecież nawet wszystkie włosy na naszej głowie są policzone! Piękne porównanie. 

czwartek, 15 października 2026

Czwartek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Teresy od Jezusa

    W Nim [Chrystusie] bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swojej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym (Ef 1,4-6).

            Pan okazał swoje zbawienie,
            na oczach pogan objawił swą sprawiedliwość.
            Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
            dla domu Izraela (Ps 98).


    Pan Bóg dał mi tę możliwość, że mogłem stanąć przy sarkofagu dzisiejszej świętej - św. Teresy. I kiedy czytam Słowo, które akurat dzisiaj daje nam Kościół, kolejny raz uświadamiam sobie tę prawdę, że Bóg umiłował człowieka i wybrał zanim człowiek zaczął Go szukać... Wybrał nas przed założeniem świata... Byliśmy już w sercu Boga, zanim podjęliśmy jakikolwiek wysiłek na drodze wiary. To piękna perspektywa dla naszego życia. 

    Święta Teresa doświadczała tego, że Bóg prowadził ją do coraz głębszej relacji z sobą. Nie zrażał się jej niedoskonałością. Trudno jej było zaufać i oddać Bogu swoje serce, aż zrozumiała pełnię Bożego obdarowania. Z miłości przeznaczył nas dla siebie...

    Szczególne miejsce w duchowości św. Teresy zajmuje modlitwa wewnętrzna, którą rozumiała jako przyjacielskie przebywanie sam na sam z Tym, o którym wiemy, że nas kocha. Modlitwa była dla niej spotkaniem dwóch serc: serca człowieka, które często jest niespokojne, z miłującym i wiernym Sercem Boga. 

    W pewnym momencie odkryła, że największym cudem jest obecność Boga w duszy człowieka. W Twierdzy wewnętrznej ukazała ludzką duszę jako wspaniały zamek, w którego centrum mieszka sam Bóg. Tak często szukamy ukojenia, szczęścia i spełnienia gdzieś na zewnątrz, poza sobą. A tymczasem najgłębsze spotkanie może się dokonać w naszym wnętrzu. Zajęci obowiązkami, troskami i problemami, nawet może czasem religijną aktywnością, zapominamy zatrzymać się i wejść w przestrzeń ciszy, w której oczekuje nas Bóg. 

środa, 14 października 2026

Środa 28. Tygodnia Zwykłego

    Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22-23a).

            Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą występnych,
            nie wchodzi na drogę grzeszników
            i nie zasiada w gronie szyderców,
            lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
            i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

        On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
        które wydaje owoc w swoim czasie. 
        Liście jego nie więdną,
        a wszystko, co czyni, jest udane  (Ps 1).


        Słowo przychodzi do nas dzisiaj z prawdą o szczęśliwym i owocnym życiu, o prowadzeniu przez Ducha - przychodzi w dniu dla mnie szczególnym, który często nazywany jest także dniem nauczyciela. 

    Zacznę jednak od końca, bo zanim pojawią się owoce, potrzeba zobaczyć, że drzewo potrzebuje czerpać, aby je rodzić. On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą... Nauczyciel potrzebuje sam czerpać ze źródła. Potrzebuje tego zakorzenienia, chwili ciszy, refleksji, zastanowienia, potrzebuje wsparcia i doświadczenia, potrzebuje poczucia sensu podejmowanej pracy. 

    Z czasem dopiero przychodzi czas owocowania. Nie od razu i nie zawsze widać owoce. Trzeba czasem wielu lat, by przekonać się, że wypowiedziane kiedyś słowo, okazana życzliwość, a nawet stawiane wymagania pomogły młodemu człowiekowi odnaleźć właściwą drogę. 

    Bardzo łatwo też sprowadzić ocenę do tego, co wymierne. Nie wszystko jednak da się zmierzyć wynikiem egzaminu, czy nawet miejscem w rankingach. Są owoce niemierzalne, które znacznie dłużej i głębiej potrafią cieszyć: kiedy uczeń pokonuje swoje ograniczenia, kiedy zaczyna w siebie wierzyć, kiedy odkrywa, że jego życie ma wartość i sens.