zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 8 października 2026

Czwartek 27. Tygodnia Zwykłego

    Któż was urzekł, was, przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, czy z powodu posłuszeństwa wierze? (Ga 3,1-2).

    Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą (Łk 11,13).


    Jezus zachęca swoich uczniów do wytrwałej modlitwy i wołania o pomoc do Boga. On zna nasze potrzeby i udziela nam swoich darów, udziela tego, co rzeczywiście jest nam potrzebne i co prowadzi do dobra. Jego darem jest przede wszystkim Duch Święty.

    Duch Święty jest darem Ojca. Nie możemy o tym zapominać. Święty Paweł wyraźnie to podkreśla, stawiając Galatom pytanie. Relacja z Bogiem nie opiera się wyłącznie na ludzkim wysiłku czy zasługach. Jesteśmy zaproszeni do wzrastania, ale zawsze musimy pamiętać, że źródłem naszego duchowego wzrostu jest przede wszystkim łaska Boga. 

    Najpierw jest Dar Ducha, a z przyjęcia z wiarą tego Daru wypływa nasza odpowiedź, która zmienia nasze życie. 

    Słuchając zachęty Jezusa do wytrwałej modlitwy, możemy zapytać samych siebie o naszą osobiste wołanie do Boga - czy prosimy o Dar Ducha?  Czy prosimy wytrwale? Czy wierzymy, że Bóg odpowiada na nasze wołanie i udziela tego, czego rzeczywiście potrzebujemy?

środa, 7 października 2026

Środa 27. Tygodnia Zwykłego, wsp. NMP Różańcowej

    Po czternastu latach udałem się ponownie do Jerozolimy wraz z Barnabą, zabierając z sobą także Tytusa. Udałem się zaś w tę stronę na skutek otrzymanego objawienia. I przedstawiłem im Ewangelię, którą głoszę wśród pogan, osobno zaś tym, którzy cieszą się poważaniem, by stwierdzili, czy nie biegnę lub nie biegłem na próżno (Ga 2,1-2).


    We wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej liturgia zaprasza nas do popatrzenia na Chrystusa oczami Maryi. Ona najpełniej pozwoliła, aby Słowo Boga stało się jej życiem. Nie zatrzymała Boga dla siebie. Przyjęła Chrystusa, a potem zaniosła Go innym — Elżbiecie, pasterzom, ludziom w Kanie, uczniom zgromadzonym pod krzyżem i w Wieczerniku.

    W kolejnych tajemnicach uczymy się pokory Nazaretu, radości Betlejem, posłuszeństwa Jezusa, miłości objawionej na krzyżu i nadziei zmartwychwstania. 

    Liturgia zaprasza nas również do popatrzenia na siebie, na Kościół, na rzeczywistość, która nas otacza, Bożymi oczami. Paweł, po czternastu latach misyjnej działalności, po zebraniu wielu pięknych, ale także i bolesnych doświadczeń, wraca do Jerozolimy, aby tutaj poddać się w pewien sposób osądowi Kościoła - osądowi tych, którzy otrzymali misję odpowiedzialności za wspólnotę. Jego droga była przecież tak odmienna od dróg, na które posłani zostali inni apostołowie. 

    Poprzez modlitwę i wspólne rozważanie - taką bowiem praktykę pokazał już sobór jerozolimski - apostołowie uznali, że źródłem ich misji jest ten sam Chrystus. Paweł otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii poganom, Piotr zaś przede wszystkim Żydom. Różne powołania, różne środowiska, ale jedna Ewangelia i jeden Pan.

    Czasem gubimy to Boże spojrzenie na Kościół i wypełniane zadania, ponieważ patrzymy jedynie po ludzku. Pojawiają się  ambicje, sympatie i antypatie, które łatwo zaciemniają nasze widzenie. Nie wszystkie decyzje w Kościele potrafimy od razu zrozumieć; niekiedy potrzeba czasu, by zobaczyć, że były właściwe i rzeczywiście służyły dobru. 

    Potrzeba zaufania. Potrzeba spojrzenia Maryi - spojrzenia pełnego wiary - aby uznać, że także poprzez te ludzkie decyzje, nieraz trudne i niezrozumiałe, działa jednak w Kościele Duch Święty, który prowadzi.

wtorek, 6 października 2026

Wtorek 27. Tygodnia Zwykłego

    Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał mnie łaską swoją, aby objawić Syna swojego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Damaszku (Ga 1,15-17).

            Przenikasz i znasz mnie, Panie, 
            Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
            Z daleka spostrzegasz moje myśli,
            przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
            i znasz wszystkie moje drogi.

        Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
        i utkałeś mnie w łonie mej matki.
        Sławię Cię, że mnie tak cudownie stworzyłeś,
        godne podziwu są Twoje dzieła.

            I duszę moją znasz do głębi.
            Nie byłem dla Ciebie tajemnicą,
            kiedy w ukryciu nabierałem kształtów,
            utkany we wnętrzu ziemi (Ps139).


    Piękne słowa psalmisty mówią mi o tym, że Bóg zna mnie od początku, zanim jeszcze cokolwiek potrafiłem zrobić, cokolwiek udowodnić. Jesteśmy kochani przez Boga i w Nim jest źródło naszego istnienia. Nasza wartość nie zależy od naszych sukcesów, nasze błędy nie przekreślają miłości, z której zostaliśmy stworzeni. 

    Tak możemy popatrzeć na świadectwo Pawła, którym dzieli się z nami poprzez słowa listu. Bóg widział jego błędne myślenie i to co czynił. Widział również jego możliwości, których sam Paweł nawet w sobie nie podejrzewał. Spojrzenie Boga otwiera przed człowiekiem nowe drogi i pozwala na przemianę serca. 

    Bóg dotyka Pawła i dokonuje w jego życiu zmiany, która przekraczała ludzkie wyobrażenia. Prześladowca staje się apostołem.  Również nasze życie Bóg może przemienić, jeśli otwieramy się na Jego łaskę. Nie jesteśmy dla Niego anonimowymi istotami. On zna  moje drogi, zna moje wnętrze i zna mnie od początku mojego istnienia. A skoro zna mnie tak dobrze i mimo wszystko mnie powołuje, mogę z odwagą pozwolić Mu prowadzić moje życie.