zachód słońca

zachód słońca

piątek, 28 sierpnia 2026

Piątek 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Augustyna

    Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia (1 Kor 1,17-18).

    Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach (Mt 25,1.3-4).


    Słowa św. Pawła prowadzą nas do samego centrum chrześcijaństwa, przypominają nam bowiem, że centralnym punktem odniesienia na drodze wiary jest Chrystus, i to Chrystus ukrzyżowany.

    Życie patrona dnia, św. Augustyna, było poszukiwaniem mądrości.  Człowiek niezwykle inteligentny, a jednocześnie przez bardzo długi okres życia niespokojny. Spotkanie z Bogiem pozwoliło mu odkryć, że prawdziwa mądrość nie polega na tym, aby wiedzieć więcej, ale aby odnaleźć Tego, dla którego warto żyć.

    W tym kontekście odczytajmy Ewangelię o dziesięciu pannach. Wszystkie czekają na oblubieńca. Wszystkie mają lampy. Wszystkie zasypiają. Różnica między nimi ujawnia się dopiero wtedy, gdy rozlega się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Pięć z nich ma oliwę, pięć jej nie ma.

    Lampa symbolizuje to, co widoczne na zewnątrz, natomiast oliwa oznacza to, czego nie da się zdobyć w jednej chwili: wewnętrzną gotowość, wierność, dojrzałość, życie zbudowane na relacji z Bogiem. Są rzeczy, których nie można pożyczyć od drugiego człowieka, nie da się też ich kupić. 

    Można przekazać komuś wiedzę, wskazać drogę, dać przykład, ale nie można za niego uwierzyć, kochać, wybierać dobra ani dać odpowiedzi Bogu.

    Paweł mówi: nie pomylcie mądrości świata z mądrością Boga.

    Augustyn mówi swoim życiem: nie wystarczy wiedzieć — serce musi odnaleźć prawdę, której szuka.

    Ewangelia uzupełnia: nie wystarczy mieć lampę — potrzeba jeszcze oliwy.

    


czwartek, 27 sierpnia 2026

Czwartek 21. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Moniki

    Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście  wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was (1Kor 1,4-6).

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie" (Mt 24,42).


    Św. Paweł rozpoczyna Pierwszy List do Koryntian słowami wdzięczności: Bogu mojemu dziękuję wciąż za was. Kieruje te słowa do wspólnoty, która borykała się z wieloma trudnościami i słabościami, które Paweł znał. Najpierw jednak dostrzega działanie Bożej łaski. 

    Podobnego spojrzenia potrzebowała św. Monika. Patrząc na swojego syna Augustyna, przez wiele lat mogła widzieć przede wszystkim to, co niepokojące: jego oddalenie od wiary, życiowe wybory i poszukiwania prowadzące go daleko od chrześcijaństwa. Mogła uznać, że jej modlitwa niczego nie zmienia. A jednak nie przestała wierzyć, że Bóg działa także wtedy, kiedy człowiek jeszcze nie widzi owoców Jego działania.

    W Ewangelii Jezus mówi: Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. Czuwanie to łatwo odnosić wyłącznie do oczekiwania na koniec życia. Jezus mówi jednak również o sposobie przeżywania codzienności. Człowiek czuwający to ten, który pozostaje wierny temu, co zostało mu powierzone. Nie odkłada dobra na później. Nie mówi: Jeszcze mam czas.

    Życie św. Moniki można nazwać długim czuwaniem miłości. Czuwała nad swoim synem, ale nie mogła przeżyć jego życia za niego. Nie mogła podjąć za niego decyzji wiary. Mogła kochać, modlić się, rozmawiać, cierpieć i ufać. Ostatecznie Augustyn musiał sam spotkać Boga i odpowiedzieć na Jego łaskę.

    Każdy z nas pewnie nosi w sercu osoby, których wyborów nie rozumie albo o które się martwi. Czasem chcielibyśmy jakiejś natychmiastowej interwencji Pana Boga i przemiany. Św. Monika swoją postawą mówi nam dzisiaj: kochaj, módl się, dawaj świadectwo, ale pozostaw Bogu przestrzeń do działania.

    Św. Monika uczy nas, że czuwanie nie jest bezczynnością. Jest wierną miłością, która nie rezygnuje z człowieka i jednocześnie nie przestaje ufać Bogu - Bogu, który jest wierny i nie rezygnuje z człowieka.

środa, 26 sierpnia 2026

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej

    W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: "Nie mają wina" (J 2,1.3).


    Liturgia prowadzi nas dzisiaj przed obraz Matki Jasnogórskiej. Twarz Maryi nie jest twarzą beztroską. Jest poważna, naznaczona charakterystycznymi bliznami. Można w niej zobaczyć obraz Matki, która zna ludzkie cierpienie.

    Przed ten obraz przychodzą ludzie ze swoimi własnymi ranami: z chorobą, samotnością, troską o dzieci, kryzysowymi sytuacjami, niepewnością jutra, grzechem czy zagubieniem.

    A Ona prowadzi do Jezusa. Podobnie jak w Kanie Galilejskiej, pierwsza zauważa: Nie mają wina. Dostrzega brak, zanim ktokolwiek zdąży poprosić Ją o pomoc. Właśnie tak możemy przeżywać obecność Matki Bożej Częstochowskiej: jako obecność Matki, która widzi nasze braki i zanosi je do Syna. Nie stawia siebie na miejscu Jezusa. Nie mówi: Ja rozwiążę wasz problem. Mówi Jezusowi o człowieku, a człowiekowi mówi o Jezusie.

    Możemy popatrzeć na nasze życie przez obraz wesela w Kanie. Czasem wszystko wydaje się być na swoim miejscu, a jednak w pewnym momencie odkrywamy: nie mam już wina. Nie mam cierpliwości. Nie mam siły. Nie potrafię przebaczyć. Nie wiem, jak dalej żyć. Nie umiem pomóc komuś, kogo kocham. Moja wiara osłabła. Moja modlitwa stała się pusta.

    Maryja nie przychodzi wówczas z dobrą radą: Musisz być silniejszy, na pewno sobie poradziszWskazuje na Jezusa: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.