Liczniejsi od włosów na mej głowie
są ci, którzy mnie nienawidzą bez powodu.
Silni są moi prześladowcy, wrogowie zakłamani,
czyż mam oddać to, czego nie zabrałem?
Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie,
hańba twarz mi okrywa,
dla braci moich stałem się obcym
i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera
i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.
Panie, modlę się do Ciebie,
w czas łaski, o Boże.
Wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci,
w Twojej zbawczej wierności (Psalm 69).
Jeremiasz mówił do nas obrazami, dziś on sam staje się obrazem. Posłany do świątyni, by ogłaszać to, czego nikt nie chce słuchać. Głosi, wzywa do nawrócenia i przestrzega. Dobrze wie, że takie słowa i postawa nie przyniosą mu uznania ani wdzięczności. Przeciwnie – mogą kosztować go życie. Jednak nie milczy.
Wierność Bogu rzadko oznacza popularność. Często wymaga odwagi, by mówić prawdę, nawet jeśli inni ją odrzucają. Jeremiasz nie głosi własnych poglądów ani nie szuka poklasku. Jest wierny temu, co usłyszał od Boga.
Psalmista pozwala nam zajrzeć do serca Jeremiasza, człowieka wiernego Bogu. Słyszymy w nim ból, doświadczenie odrzucenia i niezrozumienia: Dla Ciebie znoszę urąganie. W modlitwie prorok znajduje siłę do wierności. Nawet gdy doświadcza samotności i prześladowania, zwraca się do Boga z ufnością. Wie, że tylko w Nim może znaleźć oparcie. Nie opiera się na własnych możliwościach, ale na Bogu. Człowiek, który trwa blisko Boga, nie przestaje odczuwać lęku, ale uczy się, że lęk nie musi decydować o podejmowanych wyborach.
Jeremiasz staje się znakiem dla mieszkańców Judei. Jest znakiem, który zapowiada Chrystusa. Jezus również przyjdzie z przesłaniem, które dla wielu będzie niewygodne. Będzie wzywał do nawrócenia, zdemaskuje obłudę i będzie głosił prawdę o miłości Ojca. I jak Jeremiasz zostanie odrzucony przez wielu i spotka się z wrogością. W chwilach największego zagrożenia będzie trwał na modlitwie, powierzając się całkowicie Ojcu. Ostatecznie wierność poprowadzi Go na krzyż, ale właśnie przez tę wierność przyszło zbawienie świata.
Czy moje przyznawanie się do wiary zależy od opinii innych? Czy mam odwagę żyć Ewangelią także wtedy, gdy jest to niepopularne lub wymaga ode mnie poświęcenia? A może zbyt często milczę ze strachu przed oceną?


