zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 26 kwietnia 2026

IV Niedziela Wielkanocy

    Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: „Cóż mamy czynić, bracia?” – zapytali Piotra i pozostałych apostołów (Dz 2,37)

    Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych (1P 2,25).

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, Ja jestem bramą owiec.    Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami. Jeśli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko (J 10,7-9).


     Liturgia pozwala nam dzisiaj zatrzymać się przy jednym z najpiękniejszych i najstarszych obrazów, jakiego używali chrześcijanie, by opowiedzieć o swoim Mistrzu. To obraz Dobrego Pasterza i Jego owczarni. To nie jest tylko ewangeliczna poezja – przez ten obraz ukazuje się prawda o Bogu i o człowieku, prawda o relacji Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem…

    Jezus przychodzi, aby owce miały życie i miały je w obfitości. Jezus nie zabiera człowiekowi niczego, poza grzechem.  Nie przychodzi zabierać, ale obdarzać pełnią życia. 

Pierwsze czytanie ukazało nam tę rzeczywistość obdarowania za sprawą Piotra. To pytanie nie traci na aktualności. Odpowiedź Piotra była jasna: Nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego. Dla was jest bowiem obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła. Obietnica zbawienia nie jest zamknięta w czasie ani w historii – obejmuje także nasze dni. Brama jest otwarta. Dobry Pasterz nie zamyka drogi powrotu. On czeka. 

    Wraz z całym Kościołem podejmujemy modlitwę za pasterzy i o pasterzy. Ale musimy pamiętać: powołania rodzą się tam, gdzie jest wiara, modlitwa i otwarte serce. Jeśli w rodzinach nie ma miejsca dla Boga, trudno usłyszeć Jego głos. Pytamy czasem: dlaczego tak mało powołań? Ale może trzeba postawić inne pytania: czy ja się modlę o powołania? Tak sam z siebie? Czy tworzę klimat wiary? Czy moje życie pozwala komuś usłyszeć głos Chrystusa? 


sobota, 25 kwietnia 2026

Święto św. Marka, ewangelisty

    Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was (1P 5,6-7). 


    Piękna rada, jaką Piotr kieruje do nas, wypływa z tego, co sam przeżył. Kiedy próbował ludzkimi sposobami widzieć i rozwiązywać różne sprawy, które spotykały ich, kiedy towarzyszyli Jezusowi, szybko okazywało się, że nie jest to Boże spojrzenie na rzeczywistość. Troski wasze przerzućcie na Niego. Istnieje Ktoś, komu możemy oddać nasze ciężary, nasze zmartwienia i troski, problemy i kłopoty. I nie chodzi tylko o to, że możemy je przerzucić na Niego, lecz o to, że Jemu zależy na nas. Problem się pewnie nie zmieni, sytuacja pozostanie taka sama, ale nasz sposób przeżywania tej rzeczywistości będzie już inny. Świadomość obecności Boga, któremu zależy na nas, który troszczy się o nasze życie, pozwala inaczej przeżywać trudności. 

    To jest możliwe, kiedy przestaniemy myśleć, że sami sobie ze wszystkim poradzimy. Potrzebujemy pokory, do której Piotr nas zachęca. 

piątek, 24 kwietnia 2026

Piątek 3. Tygodnia Wielkanocy


    Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie (J 6,53.57).


    Cały niemal tydzień wsłuchiwaliśmy się w mowę eucharystyczną Jezusa, a dzisiaj docieramy do kulminacyjnego punktu, który wywoła wielkie poruszenie, a nawet zgorszenie, wśród uczniów. Wielu odejdzie, nie mogąc zrozumieć słów Jezusa o Ciele i Krwi, które dają życie. 

    Jedna rzecz została wypowiedziana jednak bardzo jasno: bez czerpania z Eucharystii nie ma życia. Warto w kontekście tej bardzo kategorycznej wypowiedzi Jezusa popatrzeć i odkrywać różne strategie złego ducha, który odsuwa nas od Eucharystii. Pomijam stwierdzenie: jestem wierzący, ale niepraktykujący. Dużo bardziej niepokojąca jest postawa, którą można zamknąć w zdaniu: chodzę do kościoła na Mszę Świętą, ale Komunię z zasady przyjmuję na święta... W ten sposób oddalamy się od źródła, z którego wypływa życie wieczne. 

    Udział w Eucharystii nie może być traktowany jako jeden z wielu obowiązków, które wierzący powinien spełnić, nie może też stać się nawykiem i rutynową praktyką. Potrzebujemy obudzić w sobie potrzebę, ów głód Boga, który może być zaspokojony poprzez Chleb życia. Być zaproszonym na ucztę Eucharystii, to największy przywilej, jaki został dany człowiekowi. Przywilej, nie obowiązek.