zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 9 czerwca 2026

Wtorek 10. Tygodnia Zwykłego

Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże,
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.

    Jak długo będą ociężałe wasze serca, mężowie?
    Czemu kochacie marność i szukacie kłamstwa?
    Wiedzcie, że godnym podziwu
    czyni Pan swego wiernego.

Pan mnie wysłucha,
gdy będę Go wzywał.
Zadrżyjcie i już nie grzeszcie,
rozważcie na swych łożach i zamilknijcie.

    Wielu powiada: "Któż nam szczęście ukaże?"
    Wznieś ponad nami, Panie, światłość Twojego oblicza!
    Więcej wlałeś radości w moje serce
    niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina.

                                        (Psalm 4)


    Psalm 4, który nam dzisiaj towarzyszy, nazywany jest czasem wieczorną modlitwą. Bardziej właściwe jest jednak osadzenie go w kontekście innych pięciu psalmów od 3 do 7, które opowiadają o Dawidzie w czasie ucieczki przed Absalomem. Wtedy zobaczymy, że to nie jest spokojna wieczorna modlitwa, ale wołanie człowieka w cierpieniu, który jednocześnie daje świadectwo swojego zaufania wobec Boga w obliczu ciężkiej próby, przez którą musi przejść...

    O powadze tej modlitwy świadczą trzy wezwania, jakie Dawid kieruje ku Bogu już w pierwszych wersetach psalmu: odpowiedz mi, zmiłuj się, wysłuchaj... Wszystkie w trybie rozkazującym, by uprosić Boże działanie. Jest też nawiązanie do przeszłości, Dawid ma doświadczenie Bożego miłosierdzia: Tyś mnie wydźwignął z utrapienia, a to pozwala mi wołać z determinacją o Twoje działanie także teraz!

    Zwraca uwaga ta Determinacja Dawida. Czasem modlitwie brakuje mocy, mało jest w niej zaangażowania i pasji. Nie chodzi tu o emocjonalne gesty, które miałyby przekonać Boga, ale o głęboką ufność, która przeradza się w odważne, usilne wołanie i zaangażowanie serca. 

    W drugiej strofie psalmu następuje zwrot. Psalmista zwraca się ku ludziom, którzy są przyczyną cierpienia. Ich zamiarem jest zaszkodzenie Dawidowi, wyrządzenie mu krzywdy. Dawid ufa w Bogu, który wymierza sprawiedliwość, dlatego za bezsensowne uznaje starania tych, którzy go prześladują. Stąd wypływa dla nich pouczenie, które kieruje psalmista: wysiłki prześladowców są daremne, ponieważ godnym podziwu czyni Pan swojego wiernego. W przeciwieństwie do przeciwników, którzy kochają marność i szukają kłamstwa, Dawid żyje miłością do Pana i cieszy się Jego opieką. Stąd pewność: Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał. Wynik tego starcia już jest znany, wrogowie poniosą klęskę. Jedynym rozsądnym wyjściem jest porzucenie złych zamiarów...

    Psalmista zwraca się do swoich prześladowców, by porzucili grzech: 

* Zadrżyjcie i już nie grzeszcie;
* rozważcie na swych łożach i zamilknijcie;
 

    Pragnieniem Dawida jest nawrócenie prześladowców, by porzucili grzech i powrócili do Boga. Zachęca ich także, by na chłodno, już na swoich łożach, rozważyli swoje działania i ich zaprzestali. Aby zasięgnęli głosu swego serca i rozpoznali swoje błędy. 

    W ostatniej części psalmu Dawid znów przenosi swój wzrok, tym razem na tych, którzy mu towarzyszą w ucieczce przed Absalomem i być może zaczynają tracić nadzieję. Psalmista jest pewny Bożej pomocy i zwycięstwa nad wrogami, ale zwraca się do tych, którzy wokół pytają: któż nam szczęście ukaże? kto nas wybawi? Dawid woła o Boże światło,  by wątpiących i pytających napełnić nadzieją. Boże światło ma moc rozproszyć mroki zwątpienia, niepewności i lęku, by człowiek zobaczył dla siebie ratunek...

    I dzieli się własnym doświadczeniem bliskości Boga, pewnością, której może udzielić tylko Pan: Więcej wlałeś radości w moje serce niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina. Serce Dawida jest już spokojne, uspokojone przez pewność Bożej opieki i błogosławieństwa. 


poniedziałek, 8 czerwca 2026

Poniedziałek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jadwigi, królowej

Wznoszę swe oczy ku górom:
skąd nadejść ma dla mnie pomoc?
pomoc moja od Pana,
który stworzył niebo i ziemię.

    On nie pozwoli, by potknęła się twa noga,
    ani się nie zdrzemnie Ten, który ciebie strzeże.
    Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie
    Ten, który czuwa nad Izraelem.

Pan ciebie strzeże, 
jest cieniem nad tobą,
stoi po twojej prawicy.
We dnie nie porazi cię słońce
ani księżyc wśród nocy.

    Pan cię uchroni od zła wszelkiego,
    ochroni twoją duszę.
    Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem,
    teraz i po wszystkie czasy.

                                            (Psalm 121)


    Psalm 121, który dzisiaj rozbrzmiewa w liturgii, w tradycji żydowskiej nazywany jest Strażnikiem Izraela i należy do pieśni pielgrzymów, nazywanych pieśniami stopni. 

    Psalmista kontempluje widok gór, jeszcze odległych gór Jerozolimy, w czasie swojej pielgrzymki do Świętego Miasta: wznoszę swe oczy ku górom. Jest jeszcze daleko od celu pielgrzymki, ale nie jest daleko od Pana, dla którego podejmuje trud. I będąc jeszcze daleko zdaje sobie sprawę, że jest bezpieczny, bo Bóg czuwa nad swoim ludem nie tylko w centrum kultu, w Jerozolimie, ale także podczas podróży. Bóg jest tak samo obecny w czasie drogi, jak będzie po dotarciu do celu.

    Poczucie bezpieczeństwa pielgrzyma nie kryje się w murach Świętego Miasta Jeruzalem, lecz w Panu, który stworzył niebo i ziemię, Pan udziela pomocy. Patrząc na góry, psalmista nie zatrzymuje wzroku na nich, zdaje się patrzeć dalej i wyżej, kieruje swój wzrok ku samemu Bogu, który stworzył góry. 

    On nie pozwoli, by potknęła się twa noga... dopóki idziesz Jego drogami, możesz z pewnością i bezpiecznie stawiać stopy, bo nie zdrzemnie się Ten, który ciebie strzeże... Jest to pierwsze miejsce z sześciu w tym krótkim psalmie, w których pojawia się słowo tłumaczone jako strzeże lub zachowuje. To główny wątek tego psalmu: Bóg czuwa nad swoim ludem, tak jak strażnik czuwa nad bezpieczeństwem miasta czy pielgrzymów. 

    Psalmista jest tak przejęty myślą o Bogu - Strażniku swego ludu, że nie widzi niemal powodów, by koncentrować się na niebezpieczeństwach czy zagrożeniach. Pan nie zdrzemnie się ani nie zaśnie. Oko Boga jest zawsze otwarte i patrzy z miłością i troską na swój lud. 

    Owa troska Boga wyraża się w tym, że chroni lud pielgrzymów przed nadmiernym zmęczeniem, przed zbyt palącym słońcem, które może porazić. Jest cieniem nad tobą i osłania, jak osłaniał swój lud, kiedy opuszczał Egipt. Bóg czuwa nad pielgrzymem, dlatego nic nie może mu zaszkodzić, ani w ciągu dnia, ani pośród nocy. 

    Bóg chroni przed wszelkim złem tych, którzy Mu ufają. Jest Strażnikiem ludzkiej duszy i czuwa nad jej bezpieczeństwem, ochroni twoją duszę. Nasza dusza jest chroniona przed panowaniem grzechu, przed przygnębieniem i rozpaczą, bo Pan czuwa i ochroni

    Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem... w każdym momencie naszego życia możemy polegać na Jego mocy i opiekuńczej trosce. I Bóg czyni to zawsze, po wieczne czasy. Czasem doświadczamy tego w bardzo bezpośredni sposób, innym razem musimy uważnie szukać tej Bożej obecności w naszym życiu, ale możemy ufać, że zawsze jest obecny ze swoją miłością. 

    Poznanie Boga prowadzi wierzącego do coraz większego zaufania w Jego pomoc i ochronę, w Jego moc i Słowo. Nie dzieje się to jednak dlatego, że wierzący wie, że Pan troszczy się o jego życie, ale dlatego, że coraz lepiej rozumie, że wszystko ma swój cel i Boży zamysł, wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Boża opieka nie usuwa trudności, ale daje pewność, że kiedy napotykam je na drodze, mogę je przezwyciężyć, że one nie zniszczą mojej duszy i życia, nie oderwie od celu ludzkiego pielgrzymowania przez życie. 

niedziela, 7 czerwca 2026

10. Niedziela Zwykła

Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię (Oz 6,3).


Wsłuchuję się w pierwsze zdanie proroka Ozeasza z dzisiejszej liturgii, które zaprasza nas do poznania Boga. Czy jest we mnie to pragnienie, by dążyć do poznania Pana? 

Kiedy ktoś jest zakochany, pragnie dzielić się tym, kim jest, z tym, którego kocha. Chce, by drugi znał jego pasje, myśli, podziwiał zdolności talenty, rozumiał także ból, kiedy cierpi, jest smutny, by wspierał… Są też pewne rzeczy w relacjach ludzkich, których wolimy nie ujawniać, przynajmniej od razu, bo szczerość i otwartość może narazić nas na zranienie czy odrzucenie. Im bardziej komuś możemy zaufać, tym bardziej się otwieramy i chcemy być poznani takimi, jakimi jesteśmy. Dzieje się tak, bo w naszym sercu jest pragnienie prawdziwych głębokich więzi i relacji. 

    I kiedy słuchamy dzisiaj słów proroka Ozeasza, możemy zobaczyć, że  w Bogu jest także głębokie pragnienie poznania. Bóg pragnie być poznany, bo kocha, bo zakochał się w człowieku. 

     Bóg czyni rzeczy godne uwielbienia, abyśmy mogli wychwalać Jego moc, mądrość; mówi nam przez proroków także o swoim smutku, byśmy mogli rozpoznać Jego ból z powodu zerwanych relacji czy odrzuconej miłości. Zaprasza nas do swojej misji, powierza konkretne zadania, obdarza zaufaniem, abyśmy mogli podjąć z Nim współpracę, uczestniczyć w Jego dziełach.

Bóg uwielbia dzielić się z nami swoim sercem, nawet wtedy, gdy taka otwartość i delikatność naraża Go na odrzucenie. Obdarzył nas wolnością i tę wolność szanuje, dlatego godzi się na odrzucenie z naszej strony i wciąż wychodzi do nas z miłością. Bóg pragnie bliskości.