zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 6 października 2026

Wtorek 27. Tygodnia Zwykłego

    Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał mnie łaską swoją, aby objawić Syna swojego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Damaszku (Ga 1,15-17).

            Przenikasz i znasz mnie, Panie, 
            Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
            Z daleka spostrzegasz moje myśli,
            przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
            i znasz wszystkie moje drogi.

        Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
        i utkałeś mnie w łonie mej matki.
        Sławię Cię, że mnie tak cudownie stworzyłeś,
        godne podziwu są Twoje dzieła.

            I duszę moją znasz do głębi.
            Nie byłem dla Ciebie tajemnicą,
            kiedy w ukryciu nabierałem kształtów,
            utkany we wnętrzu ziemi (Ps139).


    Piękne słowa psalmisty mówią mi o tym, że Bóg zna mnie od początku, zanim jeszcze cokolwiek potrafiłem zrobić, cokolwiek udowodnić. Jesteśmy kochani przez Boga i w Nim jest źródło naszego istnienia. Nasza wartość nie zależy od naszych sukcesów, nasze błędy nie przekreślają miłości, z której zostaliśmy stworzeni. 

    Tak możemy popatrzeć na świadectwo Pawła, którym dzieli się z nami poprzez słowa listu. Bóg widział jego błędne myślenie i to co czynił. Widział również jego możliwości, których sam Paweł nawet w sobie nie podejrzewał. Spojrzenie Boga otwiera przed człowiekiem nowe drogi i pozwala na przemianę serca. 

    Bóg dotyka Pawła i dokonuje w jego życiu zmiany, która przekraczała ludzkie wyobrażenia. Prześladowca staje się apostołem.  Również nasze życie Bóg może przemienić, jeśli otwieramy się na Jego łaskę. Nie jesteśmy dla Niego anonimowymi istotami. On zna  moje drogi, zna moje wnętrze i zna mnie od początku mojego istnienia. A skoro zna mnie tak dobrze i mimo wszystko mnie powołuje, mogę z odwagą pozwolić Mu prowadzić moje życie.

poniedziałek, 5 października 2026

Poniedziałek 27. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. s. Faustyny Kowalskiej

    Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową (Ga 1, 6-7).

        Z całego serca będę chwalił Pana
        w radzie sprawiedliwych i na zgromadzeniu.
        Wielkie są dzieła Pana,
        zgłębiać je mają wszyscy, którzy je miłują. 

            Dzieła rąk jego są sprawiedliwe i pełne prawdy,
            wszystkie Jego przykazania są trwałe,
            ustalone na wieki wieków,
            nadane ze słusznością i mocą.

        Zesłał odkupienie swojemu ludowi,
        na wieki ustanowił swoje przymierze,
        imię Jego jest święte i wzbudza trwogę,
        a Jego sprawiedliwość będzie trwać na wieki  (Ps 111).


    Lubię te słowa św. Pawła. Słowa mocne, które nie pozostawiają miejsca na kompromis. Mogą się zmieniać sposoby przekazu, język czy formy pracy, ale istota pozostaje niezmienna. Chrystus jest jeden i jedna jest Ewangelia. 

    Pokusa innej Ewangelii nie znikła. Może trochę złagodzić wymagania, niektóre słowa uznać jedynie za stylistyczny zabieg czy za język epoki, który dziś już stać się passé, bo stracił na aktualności...

    Jak miło by było, gdyby Słowo pocieszało, lecz nie stawiało wymagań, nie kwestionowało naszych wątpliwych wyborów i decyzji. Można przecież zachować nauczanie Jezusa o miłosierdziu, ale raczej nie akcentować potrzeby nawrócenia i życia w prawdzie...

    Paweł mówi wprost: Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus. Nie jesteśmy właścicielami Ewangelii. Słowo do nas mówi, mamy go słuchać i wypełniać, stając się świadkami. 

    Psalmista przypomina nam o niezmienności Bożych praw:  wszystkie są trwałe, ustalone na wieki wieków. Jego sprawiedliwość będzie trwać na wieki. Człowiek bywa chwiejny w swoich decyzjach i wyborach. Bóg jest wierny.

    Patronka dnia, św. s. Faustyna, dokonała swoistej rewolucji w Kościele. Błędem byłoby jednak patrzenie na to, co przekazała, jako nową Ewangelię. Ona przypomniała Kościołowi samo jej serce: Boga bogatego w miłosierdzie.

    Siostra Faustyna doświadczała Boga jako Tego, który zna ludzką nędzę, grzech i słabość, a jednak nie przestaje szukać człowieka. Przypominała, że Boże Miłosierdzie jest większe od każdego grzechu. 

niedziela, 4 października 2026

XXVII Niedziela Zwykła

    Chcę zaśpiewać mojemu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody (Iz 5,1.2b).

        Przeniosłeś winorośl z Egiptu
        I zasadziłeś ją, wygnawszy pogan.
        Rozpostarła swe pędy aż do Morza,
        aż do Rzeki swoje latorośle.

            Dlaczego zburzyłeś jej ogrodzenie
            i każdy przechodzień zrywa jej grona?
            Niszczy ją dzik leśny
            i obgryzają polne zwierzęta.

        Powróć, Boże Zastępów,
        wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
        Chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
        latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

            Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
            daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
            Odnów nas, Panie, Boże Zastępów,
            i rozjaśnij nad nami swoje oblicze,
            a będziemy zbawieni  (Ps 80).

    Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wierze, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny (Mt 21,33-34).


    Obraz winnicy, który pojawia się w Starym i Nowym Testamencie, przypomina nam wciąż na nowo, że jesteśmy objęci czułą troską Boga. On powołał nas do istnienia, założył jak winnicę, otacza swoją miłością i staraniem. I pokłada w nas nadzieję, jak gospodarz w winnicy umieszczonej na żyznym pagórku - oczekując dorodnych owoców naszego życia. 

    Kiedy ktoś inwestuje, oczekuje owoców, to normalne. Troska o zapewnienie winnicy wszystkiego, co niezbędne, wybór ziemi, ochrona, pracownicy, którzy mają zadbać o owoce - to obraz  Bożej inwestycji w nasze życie. 

    To, czego Bóg się po nas spodziewa, zostało wyrażone już przy stworzeniu człowieka - On pragnie naszej współpracy w kontynuowaniu dzieła stworzenia. Czyni nas współgospodarzami - zarządcami winnicy, którym powierza zarząd nad dziełem stworzenia. 

    Przypowieść Jezusa powinna być dla nas ostrzeżeniem przed postawą zawłaszczania. Każdy z nas ponosi odpowiedzialność: jedni na skromnym poziomie, inni na wyższym, a jeszcze inni na bardzo wysokim. Dla wszystkich jednak decydujące znaczenie ma postawa, jaką przyjmujemy wobec powierzonych nam obowiązków. Pokusa jest zawsze taka sama: przyjąć postawę właściciela i powiedzieć: Bóg dał mi pewne dary, jestem ich właścicielem i robię z nimi, co chcę. Otrzymałem stanowisko związane z władzą, więc wykorzystuję je dla własnych korzyści. W ten sposób przyjmujemy postawę zawłaszczania, zamiast wypełniać zadania  dzierżawców, dla dobra wszystkich.

    My również możemy w pewien sposób usunąć Chrystusa z naszego życia, kiedy zauważamy, że sprzeciwia się On naszym planom, kiedy mamy coś ludzkiego, czego kurczowo się trzymamy, i nie jesteśmy gotowi zrezygnować, by w pełni oprzeć się na Bogu.