Chwal, duszo moja, Pana,
będę chwalił Pana do końca mego życia,
będę śpiewał mojemu Bogu,
dopóki istnieję.
Nie pokładajcie ufności w książętach
ani w człowieku, który zbawić nie może.
Kiedy duch go opuści, znowu w proch się obraca
i przepadają wszystkie jego zamiary.
Szczęśliwy ten, kogo wspiera Bóg Jakuba,
kto pokłada nadzieję w Panu Bogu.
On stworzył niebo i ziemię, i morze
ze wszystkim, co w nich istnieje (Psalm 146).
Jeremiasz wraca do nas z kolejnym obrazem: Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy... Te słowa mogą w nas wywołać sprzeciw, bo gdzie nasza wolność, skoro wszystko jest w Jego rękach. Prawda jest jednak taka, że nigdy człowiek nie ma pełnej kontroli nad swoim życiem. Spróbujmy jednak spojrzeć na ten obraz pozytywnie: nasze życie nie znajduje się w rękach ślepego przypadku ani w rękach losu, lecz w rękach kochającego Ojca, który wie, co robi.
Lubimy snuć plany. Układamy scenariusze na przyszłość, wyznaczamy cele, mamy swoje marzenia i oczekiwania. I nie ma w tym nic złego. Problem pojawia się wtedy, gdy nasze plany stają się ważniejsze od Bożych planów. Kiedy kurczowo trzymamy się własnych wyobrażeń, trudno nam przyjąć to, że Bóg chce poprowadzić nas inną drogą.
Boże działanie przekracza ludzkie zamiary. To, co dla nas wydaje się porażką, końcem czy zmarnowaną szansą, dla Boga może stać się początkiem czegoś nowego. Garncarz nie zniechęca się, gdy naczynie się nie udaje. Nie przestaje pracować. Podobnie Bóg nigdy nie rezygnuje z człowieka. Nawet wtedy, gdy popełniamy błędy, gdy nasze życie wydaje się pogmatwane, On nadal potrafi wydobyć z niego dobro. Jego miłość jest większa od naszych słabości, a Jego mądrość przekracza nasze ograniczone spojrzenie.
Psalmista prowadzi nas krok dalej. Otwarcie i przyjęcie Bożych planów to droga do szczęśliwego finału ludzkiego życia. Szczęśliwy ten, kogo wspiera Bóg Jakuba, kto pokłada nadzieję w Panu Bogu. Psalmista przestrzega, aby nie pokładać nadziei wyłącznie w ludziach, w ich możliwościach czy obietnicach. Człowiek jest ograniczony i przemijający. Nawet najlepsze ludzkie plany mogą zawieść. Jedynie Bóg pozostaje wierny na zawsze.
Szczęście nie rodzi się z przekonania, że wszystko zależy ode mnie. Prawdziwy pokój serca rodzi się wtedy, gdy uczę się ufać Bogu bardziej niż sobie. To nie oznacza bierności ani rezygnacji z działania. Oznacza natomiast gotowość, by swoje plany nieustannie konfrontować z Bożą wolą i mieć odwagę powiedzieć: Panie, jeśli Ty widzisz dla mnie lepszą drogę, poprowadź mnie nią.
Poszukiwanie Bożej woli nie jest utratą wolności. Jest odkrywaniem tego, do czego naprawdę zostaliśmy stworzeni. Garncarz najlepiej wie, jakie naczynie chce uformować. Podobnie Bóg zna nasze serce lepiej niż my sami. Wie, gdzie odnajdziemy spełnienie, nawet jeśli droga do niego nie zawsze pokrywa się z naszymi oczekiwaniami.


