zachód słońca

zachód słońca

piątek, 9 października 2026

Piątek 27. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Wincentego Kadłubka (Arch. Krakowska)

    I dlatego ci, którzy żyją dzięki wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wraz z Abrahamem, który dał posłuch wierze (Ga 3,9).

            Z całego serca będę chwalił Pana
            w radzie sprawiedliwych i na zgromadzeniu.
            Wielkie są dzieła Pana,
            zgłębiać je mają wszyscy, którzy je miłują (Ps 111).


    Liturgia stawia dzisiaj przed nami człowieka - błogosławionego Wincentego Kadłubka. Był człowiekiem wykształconym, cieszył się poważaniem współczesnych i zajmował ważne miejsce w życiu Kościoła i społeczeństwa. A jednak w pewnym momencie zrezygnował z urzędu biskupa krakowskiego, udał się do cysterskiego klasztoru w Jędrzejowie, aby tam prowadzić życie modlitwy, oddając się całkowicie Bogu. 

    Pewnie dla wielu, którzy pamiętają rezygnację Benedykta XVI, rezygnacja biskupa lokalnego Kościoła nie wywołuje dzisiaj jakiegoś wielkiego oddźwięku. Niemniej jednak, po ludzku patrząc, taka rezygnacja oznaczała przecież utratę znaczenia, wpływów i zaszczytów. Dlatego trzeba na to patrzeć z perspektywy wiary. Błogosławiony patron dnia odkrył, a następnie potwierdził swoją decyzją to, że największym bogactwem człowieka nie jest to, co posiada, ale Ten, do którego należy jego serce. 

    Ta decyzja to przykład wiary, o której pisze dzisiaj św. Paweł, stawiając nam przed oczy Abrahama. Abraham oparł swoje życie na zaufaniu Bogu i Jego obietnicom. A Ten, któremu zawierzył, okazał się godnym zaufania. Tego Boga wychwala dzisiaj psalmista, podkreślając wierność Boga, który dokonuje wielkich dzieł i nie zapomina o swoim przymierzu. 

    Droga błogosławionego Wincentego Kadłubka przypomina nieco drogę Abrahama. Trzeba było pozostawić to, co już znane, aby jeszcze pełniej w pokorze zaufać Bogu.  Jego życie pokazuje, że trzeba czasami z czegoś zrezygnować, by zyskać coś cenniejszego...

czwartek, 8 października 2026

Czwartek 27. Tygodnia Zwykłego

    Któż was urzekł, was, przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, czy z powodu posłuszeństwa wierze? (Ga 3,1-2).

    Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą (Łk 11,13).


    Jezus zachęca swoich uczniów do wytrwałej modlitwy i wołania o pomoc do Boga. On zna nasze potrzeby i udziela nam swoich darów, udziela tego, co rzeczywiście jest nam potrzebne i co prowadzi do dobra. Jego darem jest przede wszystkim Duch Święty.

    Duch Święty jest darem Ojca. Nie możemy o tym zapominać. Święty Paweł wyraźnie to podkreśla, stawiając Galatom pytanie. Relacja z Bogiem nie opiera się wyłącznie na ludzkim wysiłku czy zasługach. Jesteśmy zaproszeni do wzrastania, ale zawsze musimy pamiętać, że źródłem naszego duchowego wzrostu jest przede wszystkim łaska Boga. 

    Najpierw jest Dar Ducha, a z przyjęcia z wiarą tego Daru wypływa nasza odpowiedź, która zmienia nasze życie. 

    Słuchając zachęty Jezusa do wytrwałej modlitwy, możemy zapytać samych siebie o naszą osobiste wołanie do Boga - czy prosimy o Dar Ducha?  Czy prosimy wytrwale? Czy wierzymy, że Bóg odpowiada na nasze wołanie i udziela tego, czego rzeczywiście potrzebujemy?

środa, 7 października 2026

Środa 27. Tygodnia Zwykłego, wsp. NMP Różańcowej

    Po czternastu latach udałem się ponownie do Jerozolimy wraz z Barnabą, zabierając z sobą także Tytusa. Udałem się zaś w tę stronę na skutek otrzymanego objawienia. I przedstawiłem im Ewangelię, którą głoszę wśród pogan, osobno zaś tym, którzy cieszą się poważaniem, by stwierdzili, czy nie biegnę lub nie biegłem na próżno (Ga 2,1-2).


    We wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej liturgia zaprasza nas do popatrzenia na Chrystusa oczami Maryi. Ona najpełniej pozwoliła, aby Słowo Boga stało się jej życiem. Nie zatrzymała Boga dla siebie. Przyjęła Chrystusa, a potem zaniosła Go innym — Elżbiecie, pasterzom, ludziom w Kanie, uczniom zgromadzonym pod krzyżem i w Wieczerniku.

    W kolejnych tajemnicach uczymy się pokory Nazaretu, radości Betlejem, posłuszeństwa Jezusa, miłości objawionej na krzyżu i nadziei zmartwychwstania. 

    Liturgia zaprasza nas również do popatrzenia na siebie, na Kościół, na rzeczywistość, która nas otacza, Bożymi oczami. Paweł, po czternastu latach misyjnej działalności, po zebraniu wielu pięknych, ale także i bolesnych doświadczeń, wraca do Jerozolimy, aby tutaj poddać się w pewien sposób osądowi Kościoła - osądowi tych, którzy otrzymali misję odpowiedzialności za wspólnotę. Jego droga była przecież tak odmienna od dróg, na które posłani zostali inni apostołowie. 

    Poprzez modlitwę i wspólne rozważanie - taką bowiem praktykę pokazał już sobór jerozolimski - apostołowie uznali, że źródłem ich misji jest ten sam Chrystus. Paweł otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii poganom, Piotr zaś przede wszystkim Żydom. Różne powołania, różne środowiska, ale jedna Ewangelia i jeden Pan.

    Czasem gubimy to Boże spojrzenie na Kościół i wypełniane zadania, ponieważ patrzymy jedynie po ludzku. Pojawiają się  ambicje, sympatie i antypatie, które łatwo zaciemniają nasze widzenie. Nie wszystkie decyzje w Kościele potrafimy od razu zrozumieć; niekiedy potrzeba czasu, by zobaczyć, że były właściwe i rzeczywiście służyły dobru. 

    Potrzeba zaufania. Potrzeba spojrzenia Maryi - spojrzenia pełnego wiary - aby uznać, że także poprzez te ludzkie decyzje, nieraz trudne i niezrozumiałe, działa jednak w Kościele Duch Święty, który prowadzi.