Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie,
a Ty ich karmisz we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę
i karmisz do syta wszystko, co żyje (Psalm 145).
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (Rz 8,35a).
Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych (Mt 14,14).
Prorok Izajasz kieruje do nas niezwykłe zaproszenie: Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody. Przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy. To zaproszenie jest wyjątkowe, bo nie opiera się na naszych zasługach. Bóg mówi po prostu: Przyjdź! To słowo jest skierowane do każdego człowieka – zmęczonego, zagubionego, rozczarowanego, ale także do tego, który wydaje się mieć wszystko, a mimo to odczuwa wewnętrzną pustkę.
Jakże aktualnie brzmi pytanie Izajasza: Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? Można je odczytać szerzej: dlaczego poświęcamy tyle czasu, energii i serca na rzeczy, które nie dają trwałego szczęścia?
Psalm ukazuje Ojca, który z czułością pochyla się nad każdym stworzeniem. Słyszymy słowa: Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie, a Ty ich karmisz we właściwym czasie. Bóg widzi nasze potrzeby. Może nie zawsze odpowiada tak, jak sobie wyobrażamy, ale nigdy nie pozostaje obojętny.
Ewangelia ukazuje bardzo konkretną sytuację. Uczniowie patrzą realistycznie. Widzą problem. Jest późno, miejsce jest pustynne, ludzi jest kilka tysięcy. Ich propozycja wydaje się rozsądna: Odpraw tłumy. Ale Jezus odpowiada zaskakująco: Wy dajcie im jeść.
Bardzo często potrafimy dostrzec problemy świata, naszych rodzin, wspólnot czy miejsc pracy. Łatwo powiedzieć: Nic się nie da zrobić. Jezus natomiast pyta: Co masz? Co możesz dać?
Uczniowie mają zaledwie pięć chlebów i dwie ryby. To bardzo niewiele wobec potrzeb tłumu. A jednak właśnie od tego zaczyna się cud. Jezus nie oczekuje od nich tego, czego nie mają. Prosi, aby oddali Mu to, co posiadają.
Święty Paweł w drugim czytaniu idzie jeszcze dalej. Pisze z ogromną pewnością: Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Wymienia cierpienie, ucisk, prześladowanie, głód, niebezpieczeństwo, śmierć. Wszystkie te doświadczenia wydają się niezwykle trudne. A jednak kończy słowami pełnymi nadziei: Ani śmierć, ani życie, ani żadne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga.
Nasza relacja z Bogiem nie opiera się przede wszystkim na sile naszej miłości do Niego, ale na Jego niezmiennej miłości do nas.
Czy jednak naprawdę wierzę, że Bóg potrafi zaspokoić najgłębszy głód mojego serca?


