zachód słońca

zachód słońca

sobota, 17 października 2026

Sobota 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Ignacego Antiocheńskiego

    Niech [Bóg] da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przeogromna Jego moc względem nas wierzących - na podstawie działania Jego potęgi i siły (Ef 1,18-19).

            O Panie, nasz Panie,
            jak przedziwne jest Twoje imię po całej ziemi.
            Ty swój majestat wyniosłeś nad niebiosa.
            Usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę.

        Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło palców Twoich,
        na księżyc i gwiazdy, które Ty utwierdziłeś:
        czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
        czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego?

            Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów,
            uwieńczyłeś go czcią i chwałą.
            Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich,
            wszystko złożyłeś pod jego stopy  (Ps 8).


    Dzisiaj liturgia stawia przed nami niezwykłego świadka wiary - św. Ignacego Antiocheńskiego. W jednym z ostatnich listów, który kierował do wspólnoty w Rzymie, pisał: Jestem Bożą pszenicą. Zostanę starty zębami dzikich zwierząt, aby stać się czystym chlebem Chrystusa. Proście za mną Chrystusa, abym za sprawą owych zwierzą stał się żertwą ofiarną dla Boga... 

    Słowa, które mogą zdumiewać, mogą nawet niepokoić. Ignacy nie wychwala samego cierpienia. Jest prowadzony do Rzymu, gdzie czeka go śmierć. Oprawcy mogli odebrać mu wolność, będą mogli odebrać mu życie. Nie mogą jednak odebrać mu nadziei, która widzi te wszystkie wydarzenia poprzez tajemnicę spotkania z Chrystusem. W słowach Ignacego wybrzmiewa wielka nadzieja tego spotkania i miłość do Chrystusa, pragnienie całkowitego zjednoczenia z Mistrzem. To człowiek, którego Bóg obdarzył światłymi oczami serca, dlatego wie, czym jest nadzieja, do której Bóg wzywa...

    W tym kluczu chcę odczytać dzisiaj słowa psalmisty, jego zachwyt nad wielkością Bożej miłości do człowieka. Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, czym syn człowieczy, że troszczysz się o niego? Tak mali wobec ogromu całego stworzenia, jesteśmy cenni w Bożych oczach i zaproszeni do udziału w Jego życiu. 

    Często patrzymy na siebie zupełnie inaczej, dalecy od spojrzenia, do którego zaprasza nas psalmista.  Widzimy nasze słabości, ograniczenia, grzechy i porażki. I czasem pozwalamy, by to one określały naszą wartość. Może także poprzez błędy na drodze wychowania, zaczynamy wierzyć, że to właściwe spojrzenie. Dlatego tak ważne jest to, o co prosi dzisiaj św. Paweł i o co sami powinniśmy prosić dla siebie: niech Bóg da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych... Potrzebujemy światłych oczu serca, by umieć patrzeć na swoje życie z perspektywy wiary i Bożej miłości...

piątek, 16 października 2026

Piątek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jadwigi Śląskiej

    On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością Boga, ku chwale Jego majestatu (Ef 1,14).

    U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli (Łk 12,7).


    W Liście do Efezjan św. Paweł przypomina nam, że w Chrystusie zostaliśmy włączeni w Boży plan zbawienia - naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, należymy do Boga. 

    I mówi dziś o nadziei złożonej w Chrystusie. Ta nadzieja jest zaufaniem, że Bóg pozostaje wierny swoim obietnicom, nawet kiedy nie rozumiemy Jego dróg. Dobrze chyba rozumiała to św. Jadwiga. Nie pozwoliła, aby cierpienie zamknęło jej serce. A doświadczyła wiele. Przeżyła śmierć męża i niemal wszystkich swoich dzieci. Szczególnie bolesna była śmierć syna, Henryka Pobożnego, który poległ w bitwie pod Legnicą. Sprawiła jednak, że jej osobisty ból uczynił ją jeszcze bardziej wrażliwą na cierpienie innych.

    W dzisiejszym fragmencie Ewangelii dwukrotnie powracają słowa: Nie bójcie się. Brak lęku jest ściśle związany z zaufaniem. Kto czuje się bezpieczny, ten komuś lub czemuś ufa. Czasem ufamy własnej sile czy umiejętnościom, ale życie pokazuje, że takie zaufanie bywa zawodne. Nasze siły są ograniczone i często przychodzi nam mierzyć się z sytuacjami oraz trudnościami, które nas przerastają. Dlatego Jezus kieruje naszą uwagę na Ojca, dla którego jesteśmy ważni. 

    Ileż to włosów mamy na głowie! Na pierwszy rzut oka moglibyśmy powiedzieć, że są niezliczone albo przynajmniej bardzo trudne do policzenia. Ojciec nie zapomina o wróblach, które mają tak niewielką wartość, a jakże mógłby zapomnieć o nas? Przecież nawet wszystkie włosy na naszej głowie są policzone! Piękne porównanie. 

czwartek, 15 października 2026

Czwartek 28. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Teresy od Jezusa

    W Nim [Chrystusie] bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swojej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym (Ef 1,4-6).

            Pan okazał swoje zbawienie,
            na oczach pogan objawił swą sprawiedliwość.
            Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
            dla domu Izraela (Ps 98).


    Pan Bóg dał mi tę możliwość, że mogłem stanąć przy sarkofagu dzisiejszej świętej - św. Teresy. I kiedy czytam Słowo, które akurat dzisiaj daje nam Kościół, kolejny raz uświadamiam sobie tę prawdę, że Bóg umiłował człowieka i wybrał zanim człowiek zaczął Go szukać... Wybrał nas przed założeniem świata... Byliśmy już w sercu Boga, zanim podjęliśmy jakikolwiek wysiłek na drodze wiary. To piękna perspektywa dla naszego życia. 

    Święta Teresa doświadczała tego, że Bóg prowadził ją do coraz głębszej relacji z sobą. Nie zrażał się jej niedoskonałością. Trudno jej było zaufać i oddać Bogu swoje serce, aż zrozumiała pełnię Bożego obdarowania. Z miłości przeznaczył nas dla siebie...

    Szczególne miejsce w duchowości św. Teresy zajmuje modlitwa wewnętrzna, którą rozumiała jako przyjacielskie przebywanie sam na sam z Tym, o którym wiemy, że nas kocha. Modlitwa była dla niej spotkaniem dwóch serc: serca człowieka, które często jest niespokojne, z miłującym i wiernym Sercem Boga. 

    W pewnym momencie odkryła, że największym cudem jest obecność Boga w duszy człowieka. W Twierdzy wewnętrznej ukazała ludzką duszę jako wspaniały zamek, w którego centrum mieszka sam Bóg. Tak często szukamy ukojenia, szczęścia i spełnienia gdzieś na zewnątrz, poza sobą. A tymczasem najgłębsze spotkanie może się dokonać w naszym wnętrzu. Zajęci obowiązkami, troskami i problemami, nawet może czasem religijną aktywnością, zapominamy zatrzymać się i wejść w przestrzeń ciszy, w której oczekuje nas Bóg.