zachód słońca

zachód słońca

środa, 7 października 2026

Środa 27. Tygodnia Zwykłego, wsp. NMP Różańcowej

    Po czternastu latach udałem się ponownie do Jerozolimy wraz z Barnabą, zabierając z sobą także Tytusa. Udałem się zaś w tę stronę na skutek otrzymanego objawienia. I przedstawiłem im Ewangelię, którą głoszę wśród pogan, osobno zaś tym, którzy cieszą się poważaniem, by stwierdzili, czy nie biegnę lub nie biegłem na próżno (Ga 2,1-2).


    We wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej liturgia zaprasza nas do popatrzenia na Chrystusa oczami Maryi. Ona najpełniej pozwoliła, aby Słowo Boga stało się jej życiem. Nie zatrzymała Boga dla siebie. Przyjęła Chrystusa, a potem zaniosła Go innym — Elżbiecie, pasterzom, ludziom w Kanie, uczniom zgromadzonym pod krzyżem i w Wieczerniku.

    W kolejnych tajemnicach uczymy się pokory Nazaretu, radości Betlejem, posłuszeństwa Jezusa, miłości objawionej na krzyżu i nadziei zmartwychwstania. 

    Liturgia zaprasza nas również do popatrzenia na siebie, na Kościół, na rzeczywistość, która nas otacza, Bożymi oczami. Paweł, po czternastu latach misyjnej działalności, po zebraniu wielu pięknych, ale także i bolesnych doświadczeń, wraca do Jerozolimy, aby tutaj poddać się w pewien sposób osądowi Kościoła - osądowi tych, którzy otrzymali misję odpowiedzialności za wspólnotę. Jego droga była przecież tak odmienna od dróg, na które posłani zostali inni apostołowie. 

    Poprzez modlitwę i wspólne rozważanie - taką bowiem praktykę pokazał już sobór jerozolimski - apostołowie uznali, że źródłem ich misji jest ten sam Chrystus. Paweł otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii poganom, Piotr zaś przede wszystkim Żydom. Różne powołania, różne środowiska, ale jedna Ewangelia i jeden Pan.

    Czasem gubimy to Boże spojrzenie na Kościół i wypełniane zadania, ponieważ patrzymy jedynie po ludzku. Pojawiają się  ambicje, sympatie i antypatie, które łatwo zaciemniają nasze widzenie. Nie wszystkie decyzje w Kościele potrafimy od razu zrozumieć; niekiedy potrzeba czasu, by zobaczyć, że były właściwe i rzeczywiście służyły dobru. 

    Potrzeba zaufania. Potrzeba spojrzenia Maryi - spojrzenia pełnego wiary - aby uznać, że także poprzez te ludzkie decyzje, nieraz trudne i niezrozumiałe, działa jednak w Kościele Duch Święty, który prowadzi.

wtorek, 6 października 2026

Wtorek 27. Tygodnia Zwykłego

    Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał mnie łaską swoją, aby objawić Syna swojego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Damaszku (Ga 1,15-17).

            Przenikasz i znasz mnie, Panie, 
            Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
            Z daleka spostrzegasz moje myśli,
            przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
            i znasz wszystkie moje drogi.

        Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
        i utkałeś mnie w łonie mej matki.
        Sławię Cię, że mnie tak cudownie stworzyłeś,
        godne podziwu są Twoje dzieła.

            I duszę moją znasz do głębi.
            Nie byłem dla Ciebie tajemnicą,
            kiedy w ukryciu nabierałem kształtów,
            utkany we wnętrzu ziemi (Ps139).


    Piękne słowa psalmisty mówią mi o tym, że Bóg zna mnie od początku, zanim jeszcze cokolwiek potrafiłem zrobić, cokolwiek udowodnić. Jesteśmy kochani przez Boga i w Nim jest źródło naszego istnienia. Nasza wartość nie zależy od naszych sukcesów, nasze błędy nie przekreślają miłości, z której zostaliśmy stworzeni. 

    Tak możemy popatrzeć na świadectwo Pawła, którym dzieli się z nami poprzez słowa listu. Bóg widział jego błędne myślenie i to co czynił. Widział również jego możliwości, których sam Paweł nawet w sobie nie podejrzewał. Spojrzenie Boga otwiera przed człowiekiem nowe drogi i pozwala na przemianę serca. 

    Bóg dotyka Pawła i dokonuje w jego życiu zmiany, która przekraczała ludzkie wyobrażenia. Prześladowca staje się apostołem.  Również nasze życie Bóg może przemienić, jeśli otwieramy się na Jego łaskę. Nie jesteśmy dla Niego anonimowymi istotami. On zna  moje drogi, zna moje wnętrze i zna mnie od początku mojego istnienia. A skoro zna mnie tak dobrze i mimo wszystko mnie powołuje, mogę z odwagą pozwolić Mu prowadzić moje życie.

poniedziałek, 5 października 2026

Poniedziałek 27. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. s. Faustyny Kowalskiej

    Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową (Ga 1, 6-7).

        Z całego serca będę chwalił Pana
        w radzie sprawiedliwych i na zgromadzeniu.
        Wielkie są dzieła Pana,
        zgłębiać je mają wszyscy, którzy je miłują. 

            Dzieła rąk jego są sprawiedliwe i pełne prawdy,
            wszystkie Jego przykazania są trwałe,
            ustalone na wieki wieków,
            nadane ze słusznością i mocą.

        Zesłał odkupienie swojemu ludowi,
        na wieki ustanowił swoje przymierze,
        imię Jego jest święte i wzbudza trwogę,
        a Jego sprawiedliwość będzie trwać na wieki  (Ps 111).


    Lubię te słowa św. Pawła. Słowa mocne, które nie pozostawiają miejsca na kompromis. Mogą się zmieniać sposoby przekazu, język czy formy pracy, ale istota pozostaje niezmienna. Chrystus jest jeden i jedna jest Ewangelia. 

    Pokusa innej Ewangelii nie znikła. Może trochę złagodzić wymagania, niektóre słowa uznać jedynie za stylistyczny zabieg czy za język epoki, który dziś już stać się passé, bo stracił na aktualności...

    Jak miło by było, gdyby Słowo pocieszało, lecz nie stawiało wymagań, nie kwestionowało naszych wątpliwych wyborów i decyzji. Można przecież zachować nauczanie Jezusa o miłosierdziu, ale raczej nie akcentować potrzeby nawrócenia i życia w prawdzie...

    Paweł mówi wprost: Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus. Nie jesteśmy właścicielami Ewangelii. Słowo do nas mówi, mamy go słuchać i wypełniać, stając się świadkami. 

    Psalmista przypomina nam o niezmienności Bożych praw:  wszystkie są trwałe, ustalone na wieki wieków. Jego sprawiedliwość będzie trwać na wieki. Człowiek bywa chwiejny w swoich decyzjach i wyborach. Bóg jest wierny.

    Patronka dnia, św. s. Faustyna, dokonała swoistej rewolucji w Kościele. Błędem byłoby jednak patrzenie na to, co przekazała, jako nową Ewangelię. Ona przypomniała Kościołowi samo jej serce: Boga bogatego w miłosierdzie.

    Siostra Faustyna doświadczała Boga jako Tego, który zna ludzką nędzę, grzech i słabość, a jednak nie przestaje szukać człowieka. Przypominała, że Boże Miłosierdzie jest większe od każdego grzechu.