Przez jednego człowieka grzech wszedł do świata, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli (Rz 5,12).
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel (Mt 4,1-3a).
Pokusa jest zawsze oszustwem. Obiecuje człowiekowi spełnienie, szczęście, prawdę, sukces, ale jest wielkim kłamstwem Złego. Poddanie się pokusie prowadzi do cierpienia, lęku, a także do utracenia samego siebie i utraty Boga. W pogoni za mrzonkami u ułudami dajemy się zwodzić, a tracąc Boga, tracimy to, kim w istocie jesteśmy, nie zyskując nic.
Dziś jesteśmy bardziej świadomi kruchości naszego życia, jego przemijalności i niepewności. A mimo to możemy z ufnością patrzeć w przyszłość, możemy śpiewać o zwycięstwie łaski nad grzechem, życia nad śmiercią, o czym zapewnia nas św. Paweł. Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska. Bóg nie pozostawia człowieka na pastwę grzechu. Syn Boży stał się Człowiekiem, aby zmazać ślad zła i grzechu w sercu człowieka, aby pojednać go z Bogiem, i to za każdym razem, gdy człowiek ulegnie oszustwu...
Obraz trzech pokus wobec których stanął Jezus i Jego zwycięstwo przypomina nam, że wciąż wyrzekamy się Boga, jako źródła pełni. Ulegamy pokusie, że to, co naprawdę uczyni nas szczęśliwymi, to nie Bóg, ale posiadanie, gromadzenie, wygoda, przyjemność, skupienie uwagi na sobie, stawianie siebie w centrum uwagi, podkreślanie własnej ważności, władza, sprawowanie kontroli, bycie bogiem dla siebie i często dla innych... to nam wmawia nieustannie nasz świat.


