zachód słońca

zachód słońca

piątek, 24 lipca 2026

Piątek 16. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Kingi

    Pan mówi: "Wróćcie, synowie wiarołomni, bo jestem Panem waszym i przyjmę was, po jednym z każdego miasta, po dwóch z każdego rodu, by zaprowadzić na Syjon (Jr 3,14).


    To trudny moment w historii ludu wybranego. Królestwo jest podzielone, lud doświadcza skutków niewierności wobec Boga, a wkrótce nadejdzie tragedia wygnania babilońskiego. W tym kontekście słowa: Wróćcie, synowie wiarołomni nie są przede wszystkim wyrzutem, ale zaproszeniem. Bóg nie przekreśla swojego ludu. Mimo grzechu pozostaje wierny przymierzu i pragnie na nowo zgromadzić rozproszonych.

    Zapowiedź nowej Jerozolimy jest czymś więcej niż obietnicą odbudowy miasta. Jeremiasz mówi o rzeczywistości odnowionej przez samego Boga. Znaki dawnego przymierza, takie jak Arka Przymierza, przestaną być najważniejsze, ponieważ centrum życia ludu stanie się sam Bóg. Jerozolima będzie nazywana tronem Pana, a więc miejscem Jego obecności pośród ludzi.

    Nowa Jerozolima to także miejsce, do którego przyjdą wszystkie narody. Boży plan nie zamyka się na Izraelu. Lud przymierza pozostaje pierwszym adresatem obietnicy, ale Bóg otwiera swoje zbawienie także dla tych, którzy dotąd byli daleko. Bóg pragnie wspólnoty, w której jest miejsce dla każdego, kto odpowiada na Boże wezwanie. 

    Każdy z nas najpierw sam słyszy wezwanie do nawrócenia, a potem jest zaproszony, by współtworzyć przestrzeń, w której inni mogą spotkać Boga. Nowa Jerozolima zaczyna się tam, gdzie człowiek pozwala Bogu królować w swoim sercu i gdzie otwiera się na drugiego człowieka.

    

    

czwartek, 23 lipca 2026

Czwartek 16. Tygodnia Zwykłego, święto św. Brygidy

    Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2,19b-20a).


    Te słowa św. Pawła ukazują istotę życia chrześcijańskiego – całkowite zjednoczenie z Jezusem, które przemienia serce, sposób myślenia i codzienne wybory. Wiara nie jest jedynie wyznawaniem jakichś prawd, ale pozwoleniem, aby Chrystus żył i działał w człowieku.

    Kościół daje nam dzisiaj w liturgii jako orędowniczkę świętą Brygidę. Była żoną i matką, a po śmierci męża całkowicie oddała się służbie Bogu. Jej głęboka modlitwa, troska o Kościół, odwaga w upominaniu możnych tego świata oraz wierność otrzymanym od Boga natchnieniom pokazują, że nie szukała własnej chwały ani wygody. Pragnęła jedynie pełnić wolę Chrystusa i być narzędziem Jego działania.

    Św. Paweł mówi, że żyje wiarą w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. To doświadczenie Bożej miłości było również źródłem siły dzisiejszej patronki. To właśnie świadomość, że jest bezgranicznie kochana przez Boga, uzdalniała ją do podejmowania trudnych decyzji, do wytrwałości w cierpieniu i do odpowiedzialności za Kościół oraz świat.

środa, 22 lipca 2026

Środa 16. Tygodnia Zwykłego, Święto św. Marii Magdaleny

    Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, uderzenie boskiego gromu (Pnp 8, 6).

        Boże, mój Boże, szukam Ciebie
        i pragnie Ciebie moja dusza.
        Ciało moje tęskni za Tobą
        jak zeschła ziemia łaknąca wody.

    Bo stałeś się dla mnie pomocą
    i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
    Do Ciebie lgnie moja dusza,
    prawica Twoja mnie wspiera (Psalm 63).


    Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość… słowa z Pieśni nad Pieśniami w niezwykły sposób prowadzą do postaci Marii Magdaleny. Jej historia jest historią serca naznaczonego miłością, które raz spotkawszy Jezusa, już nigdy nie potrafiło od Niego odejść.

    Spotkanie z Jezusem odmieniło całe jej życie. Jej zachwyt Jezusem nie był chwilowym uniesieniem, lecz doświadczeniem, które przemieniło jej wnętrze. W Nim odkryła Tego, którego od dawna pragnęło jej serce. Dlatego szła za Jezusem wiernie, słuchając Jego słów, ucząc się Jego spojrzenia na świat i pozwalając, by Jego miłość uzdrawiała najgłębsze rany.

    Maria Magdalena pozostaje przy Jezusie, gdy większość uczniów ucieka. Stoi pod krzyżem, bo prawdziwa miłość nie opuszcza umiłowanego nawet wtedy, gdy wszystko zdaje się przegrane. Jej serce nosi pieczęć Jezusa – nie może przestać Go kochać, choć patrzy na Jego śmierć.

    Ta sama miłość w pierwszy dzień tygodnia poprowadzi ją do grobu. Nie szuka już cudów ani odpowiedzi. Szuka tylko Jego. W jej łzach i tęsknocie odbija się wołanie psalmisty: Boże, mój Boże, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza... Nawet pusty grób nie gasi jej pragnienia spotkania. Miłość nie pozwala odejść.

    Właśnie tam, pośród łez, rozbrzmiewa jedno słowo: Mario!. Zmartwychwstały woła ją po imieniu. W jednej chwili cała tęsknota znajduje ukojenie. Serce, które szukało Oblubieńca, odnajduje Go żywego. To spotkanie staje się odpowiedzią Boga na każde ludzkie pragnienie miłości – On nie zawodzi tych, którzy Go szukają całym sercem.

    Stałeś się dla mnie pomocą, w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie: Do Ciebie lgnie moja dusza... Maria Magdalena doświadcza tej prawdy nie jako odległej obietnicy, lecz jako żywej rzeczywistości.

    Każde ludzkie serce nosi w sobie tęsknotę za Bogiem. Szukamy miłości, która nie przemija, obecności, której nie zniszczy śmierć, i Słowa, które zna nasze imię. Jezus odpowiada na tę tęsknotę nie jakąś teorią, lecz spotkaniem. Gdy pozwalamy Mu dotknąć naszego życia, odkrywamy, że największym pragnieniem serca jest On sam.