zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 28 września 2026

Poniedziałek 26. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Wacława

Hiob wstał, rozdarł szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: „Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!” (Hi 1,20-21).

        Rozważ, Panie, moją słuszną sprawę,
        usłysz me wołanie,
        wysłuchaj modlitwy
        moich warg nieobłudnych.

Niech wyrok o mnie wyjdzie od Ciebie,
     Twoje oczy widzą to, co sprawiedliwe.
     Choć byś badał moje serce i przyszedł do mnie nocą,
     i doświadczał  mnie ogniem,
     nieprawości we mnie nie znajdziesz. 

Wołam do Ciebie, bo Ty mnie, Boże, wysłuchasz,
           nakłoń ku mnie swe ucho, usłysz moje słowo.
           Okaż przedziwne miłosierdzie Twoje,
           Zbawco tych, którzy się chronią przed wrogiem
           pod Twoją prawicę  (Ps 17).

    Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy. Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich (Łk 9, 46-48a).


    Wszystkie te obrazy, przez które prowadzi nas dzisiaj Słowo, spotykają się w jednym miejscu – w sercu człowieka, który uczy się ufać Bogu, który Boga stawia w centrum swojego życia. 

    Hiob w jednej chwili traci niemal wszystko. Docierają do niego po kolei coraz bardziej dramatyczne wiadomości. Nie rozumie tego, co się dzieje. w swoim bólu zwraca się jednak ku Bogu.

    Uczniowie zastanawiają się, kto z nich jest największy. Możemy wyobrazić sobie, ile w tym było porównywania się, ambicji i pragnienia uznania. Jezus nie wskazuje jednak najzdolniejszego czy najbardziej zasłużonego. Stawia obok siebie dziecko i mówi, że przyjęcie kogoś tak małego jest przyjęciem Jego samego. Wielkość w Królestwie Bożym zostaje więc odwrócona: największy jest ten, kto potrafi stać się małym.

    Psalmista woła dzisiaj: Wysłuchaj mnie, Boże. Prosi Boga, aby spojrzał w jego serce, zbadał je i okazał swoją łaskę. W świetle Słowa możemy spojrzeć na św. Wacława, którego dzisiaj Kościół wspomina. Był księciem Czech, a jednocześnie człowiekiem, który starał się kierować swoją odpowiedzialnością w duchu chrześcijańskim. Według przekazów zginął z ręki własnego brata. Kościół czci go jako męczennika.

    Święty Wacław przypomina, że Ewangelia kosztuje. Wierność dobru nie zawsze prowadzi do uznania. Czasami spotyka się z niezrozumieniem, odrzuceniem, a nawet krzywdą. Hiob traci to, co było dla niego najcenniejsze. Wacław doświadcza przemocy ze strony własnego brata. Jezus sam wybierze drogę uniżenia i krzyża. I na tej drodze Pan Bóg objawia swoją miarę wielkości.


    

niedziela, 27 września 2026

XXVI Niedziela Zwykła

Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? (Ez 18,25).

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, 
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję (Ps 25).

Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: ”dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy” (Mt 21,28).

W ostatnich tygodniach rozważaliśmy temat upomnienia braterskiego oraz przebaczenia bratu. Potem przeszliśmy do tego szczególnego sposobu, w jaki Bóg prowadzi swoje rachunki, jest niezwykle hojny i każdemu chce podarować denar zbawienia. A dzisiejsze Słowo idzie jeszcze o krok dalej.

        Jezus stawia bardzo dobre pytanie: Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?

    Dwóch synów — obaj, można powiedzieć, całkiem zwyczajni, porządni ludzie, można by powiedzieć. Jeden z nich chce sprawić ojcu przyjemność, ale niczego nie robi. Drugi, bardziej krnąbrny, protestuje, lecz później zastanawia się nad sobą i zmienia decyzję. Tacy czasem jesteśmy. 

    Ojciec z przypowieści Jezusa z pewnością nie rozpamiętywał długo odmowy pierwszego syna. Zobaczył, że ostatecznie zrobił to, o co został poproszony — i na tym sprawa się skończyła. Nie wypominał mu bez końca, że był tak zmienny. A drugiemu synowi zapewne również dał kolejną szansę. Tacy są dobrzy ojcowie. Taki jest również nasz Bóg. On widzi głębię serca każdego człowieka.

    Pocieszająca jest świadomość, że nasze zbawienie zależy również od naszej odpowiedzi. To właśnie nas Chrystus zaprasza, abyśmy poszli pracować w Jego winnicy, abyśmy podejmowali wysiłek na rzecz budowania Królestwa. Bóg zbawia, ale chce liczyć na naszą współpracę.
    

sobota, 26 września 2026

Sobota 25. Tygodnia Zwykłego

    Ciesz się, młodzieńcze, w młodości swojej, a serce twoje niech się rozwesela za dni młodości twojej. I chodź drogami serca swego i za tym, co oczy twe pociąga; lecz wiedz, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg (Koh 11,9). 


    Kohelet kieruje dzisiaj swoje słowo do ludzi młodych. Zachęca do korzystania z życia, zachwycania się jego pięknem. Mówi jednak, że młodość musi także pamiętać - pamiętać o Bogu i o kiedyś, które przyjdzie. 

     Radość nie oznacza życia bez zasad czy bez odpowiedzialności. Ma swoje właściwe miejsce wtedy, gdy przeżywam ją ze świadomością, że moje życie jest darem i że nie będzie trwało wiecznie.

    Pojawia się, może dzisiaj nawet często, pokusa odkładania Boga na później. Będę miał więcej czasu, skończą się problemy, wyszumię się, uporządkuję swoje życie - wtedy przyjdzie czas na Boga.  

    Mędrzec przestrzega przed takim myśleniem. Później nie jest pewne. A kiedy przyjdzie, będzie też wypełnione swoimi trudnościami i problemami: pojawi się doświadczenie słabości i kruchości. Boga trzeba szukać dzisiaj, w radości i w zwyczajności, w codziennych wyborach, relacjach i obowiązkach.

    Cieszyć się życiem, ale pamiętać, że ono przemija. Korzystać z dobra, które otrzymuję, ale nie zapominać o Stwórcy.