zachód słońca

zachód słońca

środa, 28 października 2026

Święto świętych apostołów Szymona i Judy Tadeusza

    W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami.  Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób (Łk 6, 12 - 13.17 - 18a).


    Jezus wybiera. Spośród dużej rzeszy uczniów tylko tych Dwunastu. Mają stać się fundamentem. Od fundamentu zależy cała budowla. Bez dobrego fundamentu się nie ostoi. 

    Wybór dokonuje się na górze. W miejscu, gdzie łatwiej nawiązać więź z Bogiem. Jezus uczy apostołów, że trzeba na tę górę wychodzić, by tę jedność z Ojcem podtrzymywać. Ale również uczy ich tego, że z góry trzeba zejść. Na równinę. Miejsce ucznia Jezusa nie jest na górze, ale na równinie, pośród ludzi. 

    Trzeba schodzić z góry - z góry wielkiego mniemania o sobie, z góry niedostępności i wywyższania się. Schodzić na równinę, często pełną monotonności, zwyczajności, bez wielkich duchowych uniesień. Schodzić na równinę to być pośród innych, pozwolić się dotknąć, usłyszeć. To dawać świadectwo, że życie wiarą realizuje się w ludzkiej codzienności, a nie jedynie w czasie duchowych uniesień na wyżynach. 

    Ale potrzeba również wychodzić na górę - na modlitwę, by budować jedność z Ojcem. Tylko On daje ową moc świadczenia, głoszenia. 


wtorek, 27 października 2026

Wtorek 30. Tygodnia Zwykłego

    Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim (Ef 5,22-24).


    Mogę sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś zaprotestuje przeciwko tym słowom św. Pawła, uznając je za rażące, a skrajnym przypadku nawet za tzw. mowę nienawiści. W świecie, który na sztandarach wypisuje żądania równości, trudno te słowa zrozumieć, a co dopiero przyjąć i zaakceptować.

    Tym bardziej nie powinniśmy zapominać o słowach, które otwierają ten tekst nauczania św. Pawła: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Czy fakt, że Paweł mówi o wzajemnym poddaniu coś zmienia? Z pewnością tak, ale i tak trudno się zgodzić, jeżeli nie zobaczymy odniesienia - w bojaźni Chrystusowej. Chrystus wskazywany jest tutaj jako wzór, Syn w pełni żyjący bojaźnią wobec swojego Ojca. 

    Czym zatem jest owa bojaźń? To pełne oddanie Bogu przepełnione głębokim szacunkiem i miłością do Niego, które skutkuje postawą unikania grzechu.  Bojaźń Boża jest fundamentem osobistej relacji człowieka z Bogiem. W Liście do Filipian św. Paweł powie, że Chrystus dla nas stał się posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. To posłuszeństwo  było w swojej  istocie poddaniem się miłości poprzez przyjęcie woli Ojca za własną. Chrystus poddał się miłości, przebaczając swoim prześladowcom i oprawcom, nie buntując się ani nie szukając zemsty, przerywając w ten sposób przewrotną spiralę zła.

    W przypadku małżonków poddanie wiąże się przede wszystkim z oddaniem, z darem z samego siebie, i dotyczy w równym stopniu obojga. Wymiana darów powinna dokonywać się w obie strony. Poddanie się miłości jest kluczem do zrozumienia tego tekstu. 

poniedziałek, 26 października 2026

Poniedziałek 30. Tygodnia Zwykłego

    Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na woń miłą Bogu ( Ef 5,1-2).


    Słowa, które św. Paweł kieruje do nas dzisiaj, pozwalają odkryć coś pięknego. Zanim Bóg postawi nam jakiekolwiek ze swoich wymagań, najpierw przypomina o tym, że jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi. Podążanie za Jego wolą nie może opierać się na lęku, lecz na miłości. Ten, kto czuje się kochany, sam zaczyna kochać. 

    Paweł zachęca nas również do okrycia, że świętość zaczyna się od małych rzeczy: od sposobu, w jaki mówimy, od tego, czy potrafimy przebaczać, jak odnosimy się do drugiego. 

    Paweł wzywa nas, abyśmy byli dobrzy i współczujący, a następnie ukazuje nam obraz pełen światła: Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. 

    Chociaż wciąż pozostaje w nas wiele różnych cieni, jesteśmy świadomi własnych słabości czy wewnętrznych sprzeczności, naszym zadaniem jest otwierać się na Boże światło, które potrafi rozświetlić każdy mrok naszego serca.