Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie,
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.
Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy. (Ps 23)
Psalm 23, który ukazuje Boga jako pasterza swojego ludu, jest dobrze znany. I można odnieść wrażenie, że ten psalm nie współgra ze słowami Ezechiela z pierwszego czytania, w którym prorok piętnuje postępki pasterzy Izraela.
Ich zadaniem było troszczyć się o powierzony im lud. Tymczasem oni zaczęli troszczyć się przede wszystkim o siebie. Korzystali ze swojej pozycji, ale nie brali odpowiedzialności za tych, których mieli prowadzić.
Lista zarzutów jest długa i poważna: nie wzmacnialiście słabych, nie leczyliście chorych, nie opatrywaliście zranionych, nie sprowadzaliście zabłąkanych i nie szukaliście zagubionych, obchodziliście się z nimi z przemocą i okrucieństwem. Waszą winą jest rozproszenie owiec oraz to, że padają łupem drapieżników.
Tę lista zarzutów dotyczy nie tylko pasterzy, ale w odpowiednim zakresie każdego z nas. Bo prawie każdy człowiek jest komuś powierzony. Rodzicom powierzone są dzieci. Nauczycielowi – uczniowie. Przełożonemu – pracownicy. Kapłanowi – wspólnota. Ale także w małżeństwie, rodzinie, przyjaźni czy zwykłych relacjach jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem.
I to właśnie w zderzeniu z tymi zarzutami, Bóg wypowiada niezwykłe słowa: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. Człowiek może zawieść. Nawet ten, któremu ufaliśmy. Może zabraknąć mu miłości, cierpliwości, odpowiedzialności. Ale Bóg mówi: Ja cię nie zostawię. Sam będę cię szukał.
Na zakończenie dwa pytania: czy pozwalam Bogu być moim Pasterzem? Czy naprawdę pozwalam Mu się prowadzić, również wtedy, kiedy droga nie wygląda tak, jak sobie zaplanowałem? I drugie: dla kogo ja mam być dzisiaj dobrym pasterzem?


