zachód słońca

zachód słońca

środa, 14 stycznia 2026

Środa 1. Tygodnia Zwykłego

Nieugięcie trwałem przy Panu
i On mną się zajął.
Szczęśliwy człowiek, którego nadzieją jest imię Pana
i który się nie ogląda za tym, co jest pustką i zwodniczą ułudą.

    Nie chciałeś ofiary krwawej ani pokarmowej,
    lecz ukształtowałeś mi ucho;
    całopaleń i ofiar za grzechy nie żądałeś.
    Wtedy rzekłem: "Oto jestem.

W zwoju księgi napisano o mnie:
Postanowiłem spełnić Twoją, Boże mój, wolę.
Twoje prawo mieszka w moim wnętrzu".
I ogłosiłem sprawiedliwość na wielkim zgromadzeniu;
oto moje wargi, nie będę ich hamował.

                           (Psalm 40 - przekład z Biblii Pierwszego Kościoła,
                            Vocatio)


    Nie znamy kontekstu historycznego psalmu 40, który towarzyszy liturgii. Psalm Dawida. Niektórzy próbują umiejscowić jego powstanie po długim czasie wygnania i cierpienia, których doświadczył Dawid za sprawą Saula, kiedy dokonała się koronacja. 

    Nieugięcie trwałem przy Panu... z nadzieją czekałem na Pana... cierpliwie czekałem... i On się mną zajął... a On pochylił się nade mną... Czekam, bo nie ma natychmiastowej odpowiedzi. Potrzeba wytrwałości. Bóg ma swój czas i sposoby, by odpowiedzieć i zadziałać - On się mną zajął, pochylił się nade mną... Dosłowne tłumaczenie pierwszych słów brzmiałoby: czekałem w oczekiwaniu, a to wskazuje właśnie na ową wytrwałość, nieugiętość, cierpliwość  czekania, aż Bóg zechce odpowiedzieć. Żyjemy w czasach niecierpliwości, szybkiej odpowiedzi czy efektu, więc może trudno nam zachować wytrwałość i cierpliwość wobec braku natychmiastowej odpowiedzi. 

    Szczęśliwy człowiek, którego nadzieją jest imię Pana... doświadczenie Dawida, które nosi w sercu, pozwala mu powiedzieć, że ufność przejawiająca się w cierpliwym oczekiwaniu, w nadziei wobec Pana, przynosi człowiekowi szczęście. jest błogosławiona. Można doświadczać wielu przeciwności, cierpienia, ale jeżeli człowiek trzyma się ręki Boga, żadne z nieszczęść nie odbierze błogosławieństwa, nie pozbawi ostatniego promyka szczęścia...

    Bóg nie oczekuje ofiar, Bóg pragnie serca, które jest gotowe odpowiedzieć na Jego wezwanie, serca gotowego do służby, do pójścia za Jego wolą. Psalm wymienia cztery rodzaje ofiar: ofiarę z krwią zwierząt, ofiarę z produktów roślinnych, ofiarę całopalną i ofiarę związaną z zadośćuczynieniem za grzechy. Ale Bóg bardziej od tych ofiar ceni posłuszeństwo. Brak posłuszeństwa doprowadził poprzednika Dawida do utraty tronu. Saul składał ofiary, czasem nawet więcej niż było potrzeba, ale nie był posłuszny. Tym, który okazał pełne posłuszeństwo Bogu był Jezus - On jedyny w pełni odpowiedział na wolę Ojca. Ukształtowałeś mi ucho... otwarłeś mi uszy... by człowiek mógł usłyszeć to, czego Bóg pragnie i posłuchać Jego woli. 

wtorek, 13 stycznia 2026

Wtorek 1. Tygodnia Zwykłego

    W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie (Mk 1,21-22).


    Początek publicznej działalności Jezusa św. Marek umieszcza w synagodze w Kafarnaum, największym i dość znaczącym mieście nad brzegiem Jeziora Galilejskiego. Ci, którzy są obecni, poznają tajemnicę Jezusa, obiecanego Mesjasza. 

    Jezus jest rozpoznawany jako ktoś, kto ma niepowtarzalny styl i autorytet. Kiedy staliśmy nad Jordanem, gdy Jezus przyjmował chrzest, otworzyło się niebo i rozległ się głos Ojca: To jest mój Syn umiłowany... Na tym opiera się cały autorytet Jezusa - jest Synem umiłowanym Ojca. Nie jest kolejnym prorokiem, uzdrowicielem, nauczycielem Prawa - jest Synem. 

    Nawet nieczyste duchy są Mu posłuszne... Miłość Ojca daje Jezusowi siłę, by nieść człowiekowi wolność tam, gdzie cierpienie i największa nędza nas dotykają. Jezus idzie tam, gdzie jest ból, nie boi się dotykać ludzi chorych, by ich uzdrawiać, rozmawiać z nimi i głosić im, że są kochani, błogosławieni i wybrani. I nie są to jedynie słowa; każdy, kto usłyszy Jego głosu, doświadcza miłości, błogosławieństwa i Bożego wybrania. On jest Świętym Boga, co rozpoznają duchy nieczyste i reagują złością i krzykiem...

    Wszyscy przeżywamy w naszym życiu takie chwile, kiedy cierpienie wydaje się ponad miarę, zaciemnia wszystko, pozbawia życie sensu i odbiera nam radość. Ale nawet w najgłębszej samotności i cierpieniu zawsze możemy otworzyć się na Jego obecność, by dotknął i przemienił.  

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Poniedziałek 1. Tygodnia Zwykłego

Czym się Panu odpłacę
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pana.

    Wypełnię me śluby dla Pana
    przed całym Jego ludem.
    Cenna jest w oczach Pana
    śmierć Jego wyznawców.

O Panie, jestem Twoim sługą,
Twym sługą, synem Twojej służebnicy.
Ty rozerwałeś moje kajdany,
Tobie złożę ofiarę pochwalną
i wezwę imienia Pana.

    Wypełnię me śluby dla Pana
    przed całym Jego ludem.
    W dziedzińcach Pańskiego domu,
    pośrodku ciebie, Jeruzalem.

                                    (Psalm 116)


    Niektórzy żydowscy komentatorzy przypisują ten psalm królowi Ezechiaszowi, który doświadczył cudownej Bożej interwencji, kiedy wydawało się, że jego życie za chwilę zgaśnie. Prosił Boga o pomoc i został uzdrowiony, a jego życie zostało przedłużone o piętnaście lat. Nie jest to jednak autorstwo potwierdzone. 

    Można jednak powiedzieć, że psalm został napisany przez konkretną osobę jako modlitwa dziękczynna po ciężkiej chorobie, z której ten ktoś został wybawiony. Dzisiaj towarzyszy nam w liturgii część druga (B) tego psalmu.

    Czym się Panu odpłacę?  To pierwsze pytanie, które stawia sobie serce wypełnione wdzięcznością za tak wiele dobrodziejstw, których doświadczyło od Boga. Za wszystko, co mi wyświadczył... Często dostrzegamy problemy, trudności, lubimy ponarzekać. Psalmista widzi wiele łask, których Bóg udziela. One są często tak drobne i oczywiste, że nie potrafimy ich nawet zauważyć. 

    Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana... Zbawienie jest darem Pana. Podnieść kielich zbawienia, to najpierw otworzyć się na Boży dar i go przyjąć, by móc podziękować. To jest jeden z tych psalmów, które Jezus recytował w noc zdrady w czasie Ostatniej Wieczerzy. Prosił Ojca, by oddalił kielich, ale ostatecznie przyjął ten kielich, nie pozwolił, by kielich Go ominął, bo tylko tak mogło dokonać się zbawienie. Uczestnicząc we Mszy Świętej, możemy w pełni uczestniczyć w Eucharystii, przyjmując ze stołu Chrystusa dar, który otwiera nasze serce na łaski i dziękczynienie. Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy podnosi kielich zbawienia, aby ustanowić Nowe Przymierze, którego znakiem jest Eucharystia. Przyjął kielich od Ojca i dał go swoim uczniom. 

    Wypełnię me śluby dla Pana przed całym Jego ludem. Cenna jest w oczach Pana śmierć Jego wyznawców... Jezus wielokrotnie podkreślał, że przyszedł pełnić wolę Ojca. To była Jego misja. Celem było wyjednać zbawienie człowiekowi. Przyjmuje kielich zbawienia, podejmuje krzyż z ufnością, bo przez okrucieństwo krzyża dokona się zbawienie. Wypełni swoją misję do końca, ze świadomością, że cenna jest w oczach Pana śmierć Jego wyznawców. Przyjmuje szyderstwa i przekleństwa tych, którzy nie wiedzą, co czynią i może z ufnością wołać: w Twoje ręce powierzam ducha mego. Bo Bóg nie lekceważy krwi swoich dzieci.

    Jestem Twoim sługą, synem Twojej służebnicy... Bóg rozerwał kajdany, obdarzając człowieka wolnością. Dlatego człowiek przestał być niewolnikiem i stał się dzieckiem. Prawdziwa jednak wolność i bycie dzieckiem zakłada przyjęcie właściwej postawy wobec dobroci Ojca - postawy sługi. Nie chodzi o służalczą postawę, ale o właściwą relację. Nie przyszedłem, aby mi służono, lecz aby służyć... Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który mnie posłał i wykonać Jego dzieło... To słowa Jezusa Sługi, Syna Tej, która powiedziała o sobie: Oto ja, służebnica Pańska...