zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 23 sierpnia 2026

XXI Niedziela Zwykła

Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy (Iz 22,22).

    Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16,17). 


    Prorok Izajasz mówił nam dzisiaj o kluczu położonym na ramieniu Eliakima: gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. W Ewangelii natomiast Jezus mówi Piotrowi o kluczach królestwa niebieskiego. Klucz oznacza władzę, ale również możliwość wejścia, otwarcia drzwi. 

    Odczytajmy ten obraz także duchowo: istnieją drzwi do tajemnicy Boga, których nie otwieramy sami. To Bóg daje klucz. To On otwiera przed człowiekiem swoją tajemnicę. Piotr nie wymyślił tego, kim jest Jezus. Ojciec mu to objawił. I podobnie jest z nami. Najgłębsze poznanie Boga jest zawsze łaską.

    Ale jest jeszcze druga strona tego wydarzenia. Kiedy Piotr odkrywa, kim jest Jezus, słyszy słowa Jezusa:  Ty jesteś Piotr, czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój. To jest niezwykłe: człowiek w spotkaniu z Bogiem poznaje samego siebie. 

    W spotkaniu z Nim człowiek może odkryć siebie nie tylko takim, jakim jest dzisiaj, ale również takim, jakim może stać się dzięki łasce.

    

sobota, 22 sierpnia 2026

Sobota 20. Tygodnia Zwykłego, wsp. Najświętszej Maryi Panny Królowej

    I oto chwała Boga Izraela przyszła od wschodu, a głos Jego był jak szum wielu wód, a ziemia jaśniała od Jego chwały. A chwała Pańska weszła do świątyni przez bramę która wychodziła na wschód (Ez 43,2.4).


    Prorok Ezechiel zapowiada powrót Pana do świątyni. Świątynia bez Bożej obecności była jedynie budowlą, a wraz z powrotem Bożej chwały staje się znów miejscem świętym, miejscem zamieszkania Boga. On sam mówi: to jest miejsce tronu mojego, miejsce podstawy mych stóp, gdzie chcę na wieki mieszkać

    Ten obraz, który maluje przed nami prorok bardzo dobrze współbrzmi z dzisiejszym wspomnieniem  Matki Bożej Królowej. Ona w wyjątkowy sposób pozwoliła Bogu zamieszkać w swoim życiu, Jej łono stało się świątynią i tronem samego Boga. Przyjęła Słowo do swojego serca, ale także i do swojego ciała. Jej królowanie zaczyna się od prostego zdania: niech mi się stanie według Twego słowa.

piątek, 21 sierpnia 2026

Piątek 20. Tygodnia Zwykłego wsp. św. Piusa X

    Spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, aby przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe (Ez 37,1-2).

        Tak niech mówią odkupieni przez Pana,
        których wybawił z rąk przeciwnika
        i których zgromadził z obcych krain,
        ze wschodu i zachodu, z północy i południa.

    Błądzili na pustynnym odludziu,
    do miasta zamieszkałego nie znaleźli drogi.
    Cierpieli głód i pragnienie
    i wygasło w nich życie.

        W swoim utrapieniu wołali do Pana,
        a On ich uwolnił od trwogi.
        I powiódł ich prostą drogą,
        aż doszli do miasta zamieszkałego.

    Niech dziękują Panu za dobroć Jego,
    za Jego cuda wobec synów ludzkich,
    bo głodnego nasycił,
    a łaknącego napełnił dobrami (Ps 107).


    Psalm 107, który rozbrzmiewa w liturgii, nie wymienia autora i nie wskazuje na konkretne historyczne wydarzenie, chociaż większość komentarzy odnosi go do czasu po okresie niewoli babilońskiej. Psalm jest dziękczynieniem za dzieło zbawcze dokonane przez Boga wobec swojego ludu. To dziękczynienie wybrzmiewa dzisiaj w kontekście obrazu, który daje nam prorok Ezechiel - doliny pełnej wyschłych kości. Psalmista mówił o tych, którzy błądzili na pustynnym odludziu i wygasło w nich życieTo dwa bardzo mocne obrazy: wyschnięte kości i pustynia, obraz braku nadziei i życia

    A jednak właśnie w takich miejscach objawia się Bóg, który potrafi rozpocząć coś nowego. Najpierw jednak pada pytanie: Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia? Ezechiel nie kieruje się naiwnością, nie woła: oczywiście, Panie! Unika także rozpaczy, nie mówi: to niemożliwe! Ezechiel odpowiada Bogu: Panie Boże, Ty to wiesz...

    Kiedy sami nie wiemy już, czego się spodziewać, możemy mówić z ufnością: Panie, ja nie wiem, czy można to jeszcze uratować. Nie wiem, czy coś się zmieni. Nie wiem, jak będzie wyglądało jutro. Ale Ty to wiesz! I właśnie wtedy rozpoczyna się działanie Boga.

    Najpierw kości zaczynają się zbliżać do siebie. Pojawiają się ścięgna, ciało i skóra. Ale to jeszcze nie wystarcza. Życia jednak w nich nie było. Można więc mieć wszystko na swoim miejscu, a jednak nie mieć w sobie życia. Można wykonywać obowiązki, a wewnętrznie pozostawać pustym.

    Dlatego potrzebny jest jeszcze Duch. Duch przychodzi, martwe ciała ożywają. To najważniejszy element twórczego i zbawczego dzieła. Człowiek nie daje życia samemu sobie. Życie jest darem. To Bóg tchnie swojego Ducha w to, co obumarło.

    Wróćmy do psalmu. Za pomocą innego obrazu psalmista mówi o podobnym doświadczeniu. Kiedy nie potrafili znaleźć drogi na pustyni, kiedy życie zamiera, wołali do Pana. I oni, podobnie jak Ezechiel, zdają sobie sprawę z własnej bezsilności, nie udają, że wszystko mają pod kontrolą i dadzą sobie radę. 

    Psalmista kończy tę część swojej pieśni zaproszeniem do dziękczynienia: niech dziękują Panu za dobroć Jego, za dzieło stworzenia i zbawienia...