Nie chciałeś ofiary krwawej ani pokarmowej,
lecz ukształtowałeś mi ucho;
całopaleń i ofiar za grzechy nie żądałeś.
Wtedy rzekłem: "Oto jestem.
W zwoju księgi napisano o mnie:
Postanowiłem spełnić Twoją, Boże mój, wolę.
Twoje prawo mieszka w moim wnętrzu".
I ogłosiłem sprawiedliwość na wielkim zgromadzeniu;
oto moje wargi, nie będę ich hamował.
(Psalm 40 - przekład z Biblii Pierwszego Kościoła, Vocatio)
Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest tym, który chrzci Duchem Świętym” (J 1,32b-33).
Jan chrzcił wodą, symbolem odrodzenia i rytualnej czystości, ale przepaść między człowiekiem a Bogiem wciąż pozostawała wielka, niemożliwa do pokonania przez człowieka.
Pokuta, skrucha są możliwe i konieczne, są bardzo szlachetne i potrzebne, ale wykorzenienia, usunięcia grzechu, który jest zerwaniem przyjaźni z Bogiem, może dokonać tylko sam Bóg, tylko Jezus Chrystus, dzięki działaniu Ducha Świętego.
Jezus chrzci Duchem Świętym, sprawiając, że ta przepaść zostaje zasypana i człowiek może uczestniczyć w życiu Boga, stając się Jego dzieckiem.
Jan Chrzciciel uczy nas patrzenia oczami wiary: Ja Go wcześniej nie znałem, ale Ten, który mnie posłał – Ojciec – powiedział do mnie… To Bóg Ojciec daje nam nowe oczy, abyśmy mogli dostrzec w Jezusie Zbawiciela, Bożego Syna, który przychodzi, aby uwolnić mnie od zła, udręki, bólu i grzechu.
Musimy zwracać uwagę na Jezusa, który będzie przechodził przez nasze życie ze swoim Słowem. Jeżeli się na to Słowo otworzymy, będziemy mogli powiedzieć za św. Piotrem: Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego! Spróbuj każdego dnia zatrzymać się przy Nim na chwilę, aby odkrywać to, co Słowo rodzi w tobie. Tak czyniła Maryja, tak robili wszyscy prorocy: Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę! Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże”.


