zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 9 maja 2022

Uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika

    Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. (J 10,14-15). 


    W niektórych miejscach w Polsce i na świecie są jeszcze pasterze, którzy prowadzą swoje stada. Owce poruszają się swobodnie, nie ma ogrodzeń z drutu, które zagradzałyby im drogę. Przemierzają rozległe przestrzenie podążając za pasterzem, który zna teren i odpowiada za doprowadzenie ich do miejsc, gdzie jest woda i świeża trawa.

    Pasterz czuwa, aby owce nie zostały zaatakowane i rozproszone przez wilki lub inne drapieżniki, które mogą się czaić oraz aby nie spadły z urwiska, nie poraniły się i nie zginęły. 

    A może to czynić właśnie dlatego, że owce go znają, rozpoznają jego głos. Owce polegają na swoim pasterzu, wiedzą, że są przez niego otoczone opieką. Ta opieka pozwala im zachować spokój i poczucie wolności. 

    Obraz dobrego pasterza porusza nasze serca, ponieważ wiemy, jak ważne jest, aby ktoś się nami opiekował i troszczył o nas. Przyznanie się, że mamy ograniczenia i potrzebujemy pomocy, nie jest oznaką słabości. Możemy być ludźmi w najszerszym znaczeniu tego słowa tylko dzięki pomocy i trosce innych. Pamiętamy to z dzieciństwa. Nasi rodzice starali się nami opiekować, aby nic złego nam się nie przytrafiło. Czasem wystarczy słowo, by dziecko poczuło się bezpiecznie; zaufanie, jakim dziecko obdarza rodzica jest ogromne. 

    Małżonkowie również mogą doświadczać siebie nawzajem jako pasterzy. Czuć się bezpiecznie w obecności drugiej osoby, kochać i być kochanym, przebaczać i otwierać się na przebaczenie.


1. Jak w moim powołaniu realizuję posługę Dobrego Pasterza wobec tych, którzy są mi powierzeni?

1 komentarz:

  1. „ owce rozpoznają Jego glos”. Głos – tyle w sobie kryje. Tyle może, wyrazić emocji, uczuć. Jego barwa, ton, głośność może wiele zdradzić o osobie mówiącej. Jezusa słuchały tłumy, może wówczas był to głos donośny, porywający. Gdy mówił do apostołów może był to głos pełen czułości, troski. Gdy wyrzucał złe duchy: głos władczy, głos pełen mocy. Bardzo bym chciała usłyszeć głos Jezusa, tak jak słyszę innych osób.
    Wczoraj mówiłeś, że prawdziwy głos mieszka w naszym wnętrzu. Gdy staram się słuchać słów Jezusa, mam wrażenie, że dokonuję pewnej interpretacji głosu, pewnie też w zależności od mojego nastroju i potrzeb.
    Usłyszeć głos, usłyszeć mówiącego – to ważne. Przekonałam się o tym kiedyś, gdy wcześniej przeczytana homilia zmieniała we mnie wydźwięk treści po jej usłyszeniu. Niektóre wyrazy, zwroty nabrały innego wymiaru, pełniejszego. To tak jak powiedzieć przepraszam, a w brzmieniu może dać zrozumienie czy ktoś wyraża skruchę, przeprasza bo chce przejść, czy zwykłe : sorki – z ironią.
    Głos nadaje pełnię słowu pisanemu, można usłyszeć w głosie smutek, radość, zdenerwowanie, zakłopotanie. Dzisiaj mamy telefony, nawet możemy się widzieć podczas rozmowy telefonicznej.
    Wydaje mi się , że kiedyś wspomniałam, że bardzo bym chciała mieć głos ciepły, pełen łagodności, by pacjenci czuli się dobrze.
    Czy rozpoznaję głos mojego Pasterza. Głosy mogą być mylące, w pracy często mylę głos szefa z głosem jego syna, nie widząc ich a słysząc tylko rozmowę w rejestracji czy na korytarzu.
    Jakże trzeba mieć wyczulony słuch, a może to łaska, aby iść bezbłędnie za właściwym głosem. Piosenkarze, prezenterzy, aktorzy – nieustannie ćwiczą głos, muzycy ćwiczą słuch, wykrywają najmniejsze fałsze w nutkach, których przeciętny słuchacz nie usłyszy. Czy „niefachowiec” mógłby oceniać np. koncert Chopinowski? Dlatego dziękuję Panu Bogu za „fachowców” których stawia na mojej drodze, za kapłanów, spowiedników, kierowników duchowych; i fachowców inaczej, jak mąż, przyjaciele, znajomi, szefowie w pracy.
    Pociecha płynąca z dzisiejszego słowa jest dla mnie taka, że jak zabłądzę, czy ktoś z moich bliskich opuści Jego owczarnię, On Dobry Pasterz niestrudzenie będzie szukał, wołał; Dobrze jest abyśmy będąc w Jego zagrodzie, troszczyli się o siebie nawzajem, aby żadna owca nie chciała z niej uciekać, a każda przyprowadzona czuła się w niej bardzo dobrze, tak jak to pięknie napisałeś ojcze w ostatnim akapicie o małżonkach (poruszyło do łez).
    Ps. Dużo wyszło liter, przepraszam, poprostu mam dzisiaj wolne.

    OdpowiedzUsuń