zachód słońca

zachód słońca

piątek, 3 kwietnia 2015

Wielki Piątek

     Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek! Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Rzekł do nich Piłat: Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim żadnej winy. Odpowiedzieli mu Żydzi: My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym. Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej. Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: Skąd Ty jesteś? Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować? Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade <ną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie. Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: Jeżeli Go uwolnisz,nie jesteś przyjacielem cezara. Każdy, kto czyni się królem, sprzeciwia się cezarowi. 
      Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: Oto wasz król! A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! Piłat powiedział do nich: Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza cezarem nie mamy króla. Wtedy więc wydał im Jezusa, aby Go ukrzyżowano  (J 19, 4 - 16).

      Droga Piłata, wbrew jego woli, przecina się z drogą Jezusa. Rozkaz rzymskiego cezara rzucił go do najbardziej znienawidzonej prowincji imperium. Trafiali tam raczej ci, którzy w czymś podpadli. Trzeba było się wykazać, by wrócić z zesłania w tej znienawidzonej prowincji na kresach imperium. 
    I pośród tych wystarczająco niesprzyjających okoliczności pojawił się jeszcze On! Nie można było pozostać obojętnym, a żadne z rozwiązań nie nie było dobre. Wiedział dobrze - wydali Go przez zawiść. Ale uwolnić Go, to narazić się cezarowi.


 Jezus przed trybunałem rzymskiego namiestnika musi robić wrażenie. Nawet w obliczu śmierci zachowuje wewnętrzny spokój, bo jest człowiekiem w pełni wolnym! Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać (J 10, 17b - 18). Mimo spętanych rąk, cierniowej korony i biczowania jest wolny! 
   Im bardziej Piłat Go poznaje, tym bardziej uświadamia sobie Jego wolność i własne zniewolenie. Próbuje zrzucić z siebie ciężar odpowiedzialności za śmierć Sprawiedliwego - to wasza rzecz! Ale ma świadomość, że to on ma władzę uwolnić i skazać. On, nikt inny. I wydaje na śmierć, nie widząc winy - z obawy, ze strachu, może dla spokoju w tej znienawidzonej prowincji. Zniewolony strachem, spętany niewidocznym sznurem, wydaje wyrok wbrew własnemu sumieniu, bo przecież chciał uwolnić. 

1. Czy w niesprzyjających okolicznościach potrafię zachować spokój?
2. Co stanowi pęta dla mojej wewnętrznej wolności?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza