zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 2 stycznia 2017

2 stycznia - wsp. świętych Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu

    Jan im tak odpowiedział: "Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała"(J1,26-27).

     Jan zakochany w Bogu, zapowiadający przyjście Tego, który jest większy od niego, chociaż jeszcze nieznany. Nierozpoznany. Nie koncentruje uwagi na sobie, lecz na Tym, dla którego znalazł się nad Jordanem, na pustkowiu, by wzywać do nawrócenia. 

     Dziś brakuje Janów. Coraz więcej natomiast Narcyzów, zapatrzonych i zakochanych w sobie. Pełnych zachwytu dla swojego wizerunku, głosu. Mit o Narcyzie ukazuje, czym kończy się samouwielbienie. Mityczny Narcyz zapatrzony i zauroczony własnym obliczem, ginie w wodzie. 

    Tak wielu Narcyzów pojawia się wokół. Są dla siebie wszystkim, liczy się tylko "JA", "MOJA OSOBA", "MOJE SZCZĘŚCIE". Człowiek zamyka się we własnej skorupie samouwielbienia, sam dla siebie staje się źródłem szczęścia. Pozamykał wszelkie drzwi, okna swojego domu, jedynie centralne ogrzewanie podgrzewające własne "ja" pracuje pełną parą. Człowiek zamyka się na innych, drugi człowiek jest o tyle przydatny, o ile jest tłem i pozwala jeszcze bardziej rozbłysnąć samouwielbieniu owego "JA".

     Może w właśnie dlatego w świecie samouwielbienia i samowystarczalności tak trudno wciąż rozpoznać Tego, który przychodzi i wciąż jest nierozpoznany, choć wielu gdzieś na ścianie trzyma Jego wizerunek. Trzeba bowiem się schylić do jego sandała, by rozpoznać stopy "zwiastuna Dobrej Nowiny".

1. Czy potrafię rozpoznać Boga w mojej codzienności?
2. Czy nie zamykam się na innych ludzi?


   

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza