zachód słońca

zachód słońca

sobota, 21 lutego 2026

Sobota po Popielcu

    Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: "Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?" (Łk 5,30).


    Dzieli nas sporo czasu od wydarzeń opisanych w Ewangelii i potrafimy zinterpretować wiele faktów w sposób bardziej obiektywny, niż ci, którzy przyglądali się wszystkiemu z bliska. Ale ta odległość sprawia, że trudno nam również odczuwać emocje tamtych ludzi, wejść w ich skórę, by zrozumieć, co przeżywali. 

    Dla nas poborca podatkowy jest poborcą podatkowym, może nie bardzo nas cieszy konieczność odprowadzania podatku, ale urzędnik jest tylko urzędnikiem. Ale dla współczesnych Jezusowi tak nie było. Celnik był po prostu złym człowiekiem, kimś, kogo właściwie wszyscy odrzucali. Był taką osobą, na której widok wywracały się wnętrzności. Nie tylko pobierał podatki dla zawsze wrogiego Imperium Rzymskiego, ale wykorzystywał i bez cienia współczucia okradał najbiedniejszych, drobnych rybaków i rolników, którzy wchodząc do miasta za swoje towary płacili wygórowany podatek.

    To dlatego Lewi mógł zaprosić Jezusa na wielką ucztę, ponieważ był bogaty. Przyjęcie ufundowane z tego, co zostało skradzione najbiedniejszym mieszkańcom Galilei. Faryzeusze, tak często postrzegani jako ci źli, nie mogą uwierzyć w to, co widzą. Jak Jezus, człowiek ubogi, który twierdzi, że przyszedł i mówi w imieniu Boga, może w ogóle wejść do domu kogoś takiego, co więcej spożywać z nim posiłek skażony okradaniem najuboższych. Jedynym grzechem faryzeuszy jest kierowanie się ludzką logiką. Być może taką, którą wszyscy bez wyjątku byśmy zastosowali. Bo czy uczestniczenie w takim przyjęciu nie jest akceptacją kradzieży i nieuczciwości?

    Jezus potrafi jednak wyjaśnić swoje postępowanie. Nie jest tam, aby usprawiedliwić i zaakceptować życie Lewiego, jest tam, aby go uzdrowić, by zaproponować mu nowe życie. Coś podobnego stanie się również z Zacheuszem. 

    Jezus nie krytykuje, nie okazuje pogardy, nie działa siłą. Jezus wchodzi do naszych domów, do naszego życia, bez względu na to, jak bardzo są one zepsute. I właśnie tam dokonuje się cud. To tylko my próbujemy czasem Panu Bogu narzucić, gdzie wchodzić nie powinien. Tylko w ten sposób można zrozumieć słowa Jezusa: nie sądźcie, nie potępiajcie, a nie będziecie osądzeni, nie będziecie potępieni.

    Prawdziwe nawrócenie nie wynika z przymusu czy obawy przed potępieniem. Nawrócenie pojawia się wówczas, kiedy serce zostaje dotknięte miłością. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz