Słyszę słowa nieznane:
"Uwolniłem od brzemienia jego barki,
jego ręce porzuciły kosze.
Wołałeś w ucisku, a Ja cię ocaliłem.
Odpowiedziałem ci z grzmiącej chmury,
doświadczyłem cię przy wodach Meriba.
Słuchaj, mój ludu, chcę cię napomnieć,
obyś Mnie posłuchał, Izraelu!
Nie będziesz miał obcego boga,
cudzemu bogu nie będziesz się kłaniał.
Ja jestem Panem, Bogiem twoim,
który cię wywiódł z ziemi egipskiej.
Gdyby mój lud Mnie posłuchał,
a Izrael kroczył moimi drogami,
jego bym karmił wyborną pszenicą
i sycił miodem z opoki.
(Psalm 81)
Towarzyszy nam fragment psalmu, którego autorem jest Asaf. Psalm ten śpiewano w czasie Święta Namiotów, święta, które upamiętniało wędrówkę ludu wybranego przez pustynię.
Uwolniłem od brzemienia jego barki, jego ręce porzuciły kosze... Bóg przypomina swojemu ludowi o wyzwoleniu, o wyprowadzeniu z niewoli egipskiej. Lud wołał w ucisku, a Bóg usłyszał wołanie i posłał Mojżesza, ujął się za swoim ludem i wyrwał go z ręki faraona. Bóg przypomina o tym ludowi, by zaprosić go do odnowienia przymierza.
Historia wyzwolenia jest także naszym udziałem - zostaliśmy uwolnieni od ciężaru grzechów i niewoli złego ducha.
Odpowiedziałem ci z grzmiącej chmury... Bóg objawił ludowi swoją chwałę, spowijając górę Horeb ciemną chmurą, w huku pękających skał i językach ognia. Doświadczyłem cię przy wodach Meriba... to tam Bóg wyprowadził ludowi wodę ze skały - ludowi, który narzekał i zaczynał wątpić w obecność Boga.
Kiedy patrzymy na historię naszego życia, potrafimy zobaczyć Boże działanie, a jednak potrafimy również szemrać, narzekać i powątpiewać w Jego obecność i dobroć. Dlatego Bóg wciąż wzywa i przypomina: słuchaj mój ludu, obyś Mnie posłuchał...
Nie będziesz miał obcego boga, cudzemu bogu nie będziesz się kłaniał... Problem nie polega na tym, że świat, że tak wielu ludzi nie zna Boga. Prawdziwy problem polega na tym, że Boży lud Go nie zna, a przynajmniej żyje tak, jakby Go nie znał. Oddajemy cześć tak wielu bóstwom, otaczamy się wieloma idolami, zamiast czcić prawdziwego Pana.
Bóg pragnie dobra dla swojego ludu, pragnie dobra dla każdego z nas. Ale ze smutkiem mówi o swoim odrzuceniu: gdyby mój lud mnie posłuchał... Słychać tęsknotę Boga, by błogosławić ludowi i obdarzać Go dobrem. Jego bym karmił wyborną pszenicą i sycił miodem z opoki... smutne słowa wobec zmarnowanej szansy i niewykorzystanych łask. Bóg z hojnością pragnął udzielać swoich darów, gdyby tylko lud słuchał i był posłuszny...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz