zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 19 kwietnia 2026

III Niedziela Wielkanocy

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło (Łk 24,13-14).


    Kleofas i jego towarzysz byli wprawdzie uczniami Jezusa, lecz byli to uczniowie, którzy mieli jeszcze długą drogę do przebycia, jeśli naprawdę chcieli zasłużyć na miano uczniów. Znajdowali się raczej na obrzeżach nauczania Jezusa i, co najważniejsze, bardzo daleko od osobistego spotkania z Jezusem.

    Wędrowcy do Emaus w dniu Paschy doceniali Go jako proroka, podziwiali Jego słowa i czyny, uznawali Jego silne przywództwo, ale to wszystko pogrążało ich w morzu zamętu. 

    Historia Izraela była pełna wielkich postaci. Wszyscy wielcy jednak poumierali. I Jezus był jednym z nich – tak sądzili. Ich ślepota prowadziła ich do zwątpienia i rezygnacji. Uważali, że ta droga zakończyła się porażką i trzeba nawet odejść z miejsca, które im o Nim przypominało i które zatrzymywało ich przy próżnych złudzeniach.

    Dopiero w geście łamania chleba otworzyły się im oczy i znów zadrżało serce: rozpoznali Go — Ten, który umarł, żyje.

To właśnie w tym misterium wiary uczestniczyli pierwsi chrześcijanie w każdą niedzielę podczas Eucharystii. Pałało im  serce, gdy słuchali czytań prorockich. Spełniał się wielki plan zbawienia zapowiadany od dawna: tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego wydał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne — życie w pełni, przekraczające śmierć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz