zachód słońca

zachód słońca

sobota, 17 kwietnia 2021

Sobota 2. Tygodnia Wielkanocy

    «Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły» - powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów. «Upatrzcież zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości! Im zlecimy to zadanie (Dz 6,2-3).

    Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się!» (J 6,19-20).


    Fragment Dziejów Apostolskich prowadzi nas do pierwszej wspólnoty, która doświadcza kryzysu, pojawiają się napięcia, na jedności wspólnoty pojawiają się pęknięcia. 

    Sytuacja zewnętrzna też nie jest sprzyjająca. Głoszenie Ewangelii z jednej strony wydaje owoce i wspólnota się rozrasta, ale jednocześnie narasta opór przeciwko Dobrej Nowinie, wciąż grożą prześladowania. Apostołowie pozostają wierni temu darowi, który otrzymali - głosić z mocą, ale nie lekceważą sytuacji wspólnoty, odpowiadają na kryzys, powołując diakonów. Proszą dla nich o dar Ducha, aby potrafili dawać siebie ubogim.

    Dzisiaj potrzeba takiej ewangelizacji z mocą, a doświadczamy wewnętrznego kryzysu we wspólnocie wierzących, widać już nie pęknięcia, ale wyraźne dziury w jedności wspólnoty, nie brakuje niesprzyjających zewnętrznych okoliczności - prześladowań, coraz mocniej widoczne jest odrzucanie i brak wiary. I zadanie wierzących - głosić z mocą Chrystusa, głosić Ewangelię życia i nie zaniedbywać ubogich, głodnych Boga. Żyć modlitwą  - oddamy się modlitwie. Żyć modlitwą i służbą, zjednoczeni jako wspólnota, aby samemu się umacniać i w ten sposób docierać do serca współczesnego człowieka.

    Kiedy patrzymy na otaczający nas świat, nie trudno wyobrazić sobie, jak noc i ciemność powoli próbuje ogarnąć nasze życie, życie w którym niepewność, wątpliwości, różne lęki i obawy zbierają swoje żniwo. Wzmaga się przeciwny wiatr, coraz bardziej niebezpieczna, niekomfortowa staje się żegluga w tej łodzi, na którą kiedyś się zaokrętowaliśmy, mówiąc Bogu tak. Bóg wydaje się jakoś nieobecny. Ciężko czasem zrozumieć całą sytuację. Pojawia się zniechęcenie, poczucie osamotnienia, może nawet rozgoryczenie, beznadzieja i zwątpienie, bo myśmy się spodziewali... 

    Jak bardzo bliska jest nam ta sytuacja. Nasza wiara stała się słaba, trudno nam zaufać, otacza nas ciemność świata, czasem możemy czuć się opuszczeni przez Jezusa, a może odwrotnie, uciekamy od Niego, nie widząc w Nim tego, czego oczekiwaliśmy. Wchodzimy w kryzys i często chcemy się poddać. 

    I właśnie w tych momentach trudu i kryzysu, naszego zwątpienia i ciemności, musimy podjąć walkę, aby zobaczyć światło, trzeba wiosłować, nie poddając się, wierząc, że On przyjdzie. On nie opuszcza swoich uczniów, jest Dobrym Pasterzem, który nie pozwala odpłynąć, uciec swoim uczniom. Przychodzi, by wyzwolić z lęków, niepewności i zwątpień - Nie bójcie się, to Ja jestem!

    Przychodzi pośród przeciwnych wiatrów i nocy, aby napełniać nas swoją mocą, swoją miłością. Nie wyrzuca nam ucieczek, zwątpień i braku wiary. Zostaliśmy wybrani, aby kontynuować Jego dzieło, jak apostołowie, aby nieść Ewangelię, Dobrą Nowinę Zbawienia.

    Stawić czoła naszym lękom, przezwyciężać niepewność, umacniać naszą wiarę. Jezus wychodzi nam na spotkanie, idzie obok nas, jest naszą siłą, naszą ufnością, naszym pokarmem, Światłem, które nas prowadzi. Nie pozwoli nam zagubić się w ciemnościach. Jest Drogą, która prowadzi nas do Prawdy, aby Jego Życie zajaśniało pośród ciemności świata. 


1. Czy pośród tego, co mnie ogranicza i jawi się jako kryzys, potrafię zobaczyć moc działającego Boga?

    

    

1 komentarz:

  1. Dzisiaj doświadczyłam mocno zrozumienia, że miłość jest najważniejsza. Ona pozwala mi WIERZYĆ że Bog mnie kocha, UWIERZYĆ w Bożą miłość. Bez tego oświadczenia trudno jest pzyjąć rozumem, że Bóg mnie kocha, że dał Swojego Syna, który cierpiał, abym ja miała życie. Bez miłości trudno jest zaufać, że ON JEST, szczególnie w czasie sztormu. Tak jak i w małżeństwie są ciche dni, nie zawsze dostajemy to co oczekujemy, ale to nie znaczy że nie jesteśmy czy nie kochamy współmałżonka, to nie zanczy , że mu nie ufamy. "Miłość to jest inny świat Gołda, miłość to zupełnie inny świat" mówił Tewje w Skrzypku na Dachu. Ta miłośc sprawia, że mam WIARĘ i siłę, aby "wiosłować". Pojawiło się moim życiu kilka osób, dzięki którym czułam się kochana. Jest kilka interpretacji pytania: Piotrze czy miłujesz Mnie? Myślę, żę Piotr musiał sobie to uświadomić, zrozumiłam dzisiaj jak miłość jest ważna. Dzięki niej można przetrwać "poczucie osamotnienia, może nawet rozgoryczenia, beznadzieję i zwątpienie..."Wiem, że moje doświadczenia są ułomne, nie pełne i proszę Jezusa, by wypełniał moje serce, moje życie, obficie Swoją Miłością, by TA rodziła dobre owoce w codzienności.

    OdpowiedzUsuń