Naprawdę widzę, że Bóg nie patrzy powierzchownie, lecz w każdym narodzie ten Mu jest miły, kto się Go bojąc, przestrzega sprawiedliwości (Dz 10,34b-35).
To ja powinienem przyjąć chrzest od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? (Mt 314b).
Słowo powoli wprowadza nas w tajemnicę Jezusa, ukazując najpierw postać Sługi Pańskiego. Nie wiemy, o kim Izajasz mówił, ukazując tę postać, czy o konkretnej osobie, czy może o całym ludzie Izraela, ale pierwsi chrześcijanie dostrzegli w tym Słudze Jahwe samego Jezusa.
Święty Mateusz, kierując swoją Ewangelię przede wszystkim do ludu wybranego, ukazuje spełnienie się w Jezusie Bożych zapowiedzi i obietnic, które lud starego przymierza otrzymywał w ciągu dziejów. Pierwsze czytanie prowadzi nas do początku opowieści o misji tego Sługi, do której został Jezus wybrany i którą zrealizuje do końca.
Święty Piotr w swoim Liście, którego fragment usłyszeliśmy, dokonuje krótkiego podsumowania misji Jezusa: przeszedł On, dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła – dlatego, że Bóg był z Nim…
A św. Mateusz prowadzi nas nad Jordan. Jako jedyny z Ewangelistów pozwala nam poznać rozmowę Jezusa z Janem Chrzcicielem, być może po to, by nam wyjaśnić całą absurdalność tego wydarzenia – Jezus, w którym nie ma nawet cienia grzechu, stoi w kolejce grzeszników.
Mateusz często porównuje Jezusa do Mojżesza. Również w tym epizodzie nad Jordanem można w Jezusie zobaczyć nowego Mojżesza. Patriarcha otrzymał Ducha Bożego, gdy wraz z całym ludem wyszedł z wód Morza Czerwonego.
Również Jezus otrzymuje Ducha po wyjściu w wód Jordanu, aby zgromadzić rozproszonych z Izraela i poprowadzić ku wybawieniu tych, którzy byli niewolnikami zła i grzechu. On – Syn umiłowany, w którym Ojciec ma upodobanie.
Jak dzisiaj odczytuję
swoje miejsce i misję w Kościele, w których mam udział przez sakrament chrztu?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz