Być solą, być światłem. To pilna potrzeba. Wokół nas jest wielu ludzi, którzy potrzebują dobrego smaku, który nada sens ich życiu. Ale musimy świecić nie dlatego, że oczekujemy, iż to przyniesie owoce, ale przede wszystkim dlatego, że wierzymy w to, co robimy! Przydatność, skuteczność, sukces, wyniki - nie mogą być najbardziej motywującym naszego działania jako świadków Chrystusa.
A jeśli oczekujemy natychmiastowych owoców, skazujemy się na rozczarowanie. Święty Paweł jest tego najlepszym przykładem - swoją elokwencją i wiedzą nie potrafił przekonać Ateńczyków, którzy powiedzieli mu posłuchamy cię innym razem...
Mamy być światłem, ale musimy pamiętać, że tylko Chrystus jest w stanie rozjaśnić prawdziwym światłem ciemności, które spowijają ludzi. Tylko Chrystus, poprzez małe lampki, którymi jesteśmy my, Jego uczniowie i świadkowie. Możemy świecić Jego światłem, kiedy czerpiemy z Jego światła. Kiedy nie pozostajemy w pełnej Komunii z Jezusem, nie damy rady być solą pośród wielkiej mdłości czy światłem pośród ciemności świata.
Jako uczniowie Jezusa mamy coś wielkiego do zaoferowania światu: smak wieczności i szczęścia. A wolimy często pozostać niezauważeni, rezygnując z nadania kolorytu tak wielu sytuacjom, które wymagają naszej opinii, naszego głosu czy aktywnej obecności jako naśladowców Chrystusa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz