Ci jednak, słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie dali temu wiary. Potem ukazał się w innej postaci dwom spośród nich na drodze, gdy szli do wsi. Lecz im też nie uwierzyli (Mk 16,11-12.13b).
Wobec wiary Piotra i Jana, wobec oczywistych znaków i odwagi świadków, władza ziemska, przywódcy Izraela, czują się zagubieni. A to zagubienie rodzi lęk,
Tak samo zagubieni poczuli się wcześniej apostołowie zamknięci w Wieczerniku. Kiedy przybiegła do nich Maria Magdalena, by powiedzieć, że On żyje, nie uwierzyli jej. Podobnie odrzucili świadectwo dwóch uczniów, którzy wrócili z Emaus i mówili, jak Go poznali. A przecież im Jezus mówił, że zmartwychwstanie. Doświadczenie Wielkiego Piątku, doświadczenie własnej słabości, odcisnęło się jednak tak mocno w ich sercach i umysłach, że nie potrafili pogodzić tych wieści z traumą, w której żyli. Siedzieli za drzwiami Wieczernika, osamotnieni i zagubieni, aż On wypełni ich serca pokojem i swoją obecnością.
Czy zatem można się dziwić zagubieniu tych, którzy krzyżując Jezusa, byli przekonani, że sprawa została skończona? Zmartwychwstały Jezus napełnia jednak Jerozolimę jeszcze większym zamieszaniem, niż czynił to przed swoją śmiercią.
Jezus wywołuje poruszenie. Nawet dzisiaj czyjeś osobiste świadectwo potrafi nas drażnić i niepokoić, zwłaszcza wtedy, gdy wyrywa nas z utartych przyzwyczajeń i schematów, kiedy zaprasza do działania i zaangażowania, burzy nasz spokój, a czasami komplikuje nam życie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz