zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 23 marca 2026

Poniedziałek V Tygodnia Wielkiego Postu

    Nauczycieli, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz? (8,5).


    Proszę wstać!, Sąd idzie! Rusza proces. Oskarżycieli nie trudno rozpoznać - uczeni w Piśmie i faryzeusze. W roli oskarżonej kobieta, a Jezus w roli obrońcy. Spróbujmy jednak szerzej spojrzeć, zobaczyć kontekst tego wydarzenia. Koniec 7 rozdziału Ewangelii Jana to swoista debata dotycząca tożsamości Jezusa, wypowiadane są różne sądy na temat Mistrza i Jego autorytetu. Jezus nie jest tam obecny, a Nikodem pojawia się jako obrońca nieobecnego Jezusa: Czy nasze prawo skazuje kogoś, jeśli najpierw go  nie przesłucha i nie dowie się, co robi? 

    I następuje scena, którą widzimy dzisiaj - formalny proces, którego domagał się Nikodem - tym razem już z obecnością Jezusa w roli oskarżonego... To On jest tu głównym oskarżonym, a nie owa bezimienna kobieta, którą się posłużono, by dowieść Jego winy... Oskarżycielami są znawcy i obrońcy Prawa Mojżeszowego, oskarżonym Ten, który uporczywie łamie Prawo naruszając chociażby szabat... Tych, którzy łamali przymierze z Bogiem i naruszali Prawo, prorocy nazywali cudzołożnikami... A zatem Jezus nie jest żadnym prorokiem, lecz przestępcą dla nauczycieli Prawa. Cudzołóstwo owej kobiety jest tylko tłem oskarżenia...

    I tym razem brakuje obrońcy. Oskarżony broni się jednak sam - Jego obrona jest milczenie. Milczenie wymowne, które nie tylko odrzuca oskarżenie, ale podważa wiarygodność oskarżycieli. Sami nie zachowują Prawa. Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem...

    Kobieta, a także Jezus, zostają uniewinnieni: Nikt cię nie potępił? Gdzież są wasi oskarżyciele? Idź i odtąd już nie grzesz...

    Kiedy z uwagą prześledzimy ten fragment, z pewnością dostrzeżemy, że nie ma wciąż sędziego - centralnej postaci, do której należy wysłuchanie stron i wydanie wyroku. W rzeczywistości sędzia wciąż tam jest - jest nim Bóg, sędzia, który potwierdza posłannictwo Jezusa, który jako jedyny potrafi uczciwie osądzić każdego człowieka. Takim przesłaniem św. Jan zakończy pierwszą część swojej Ewangelii - rozdział 12 - zanim wejdziemy w tajemnicę Męki i Śmierci Zbawiciela: Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz