Ewangelia poprzedniej niedzieli zapowiadała w pewien sposób to, czego świadkami jesteśmy dzisiaj. Tamten niewidomy miał śmierć wpisaną w swoje źrenice. Nie były one jedynie chore – były martwe. Jezus pomazał te oczy błotem i wysłał go, by się obmył w sadzawce Posłanego – Siloam. Wtedy narodził się w nim wzrok.
W sytuacji Łazarza śmierć zapanowała już w całym ciele – Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie… Potrzebne było wskrzeszenie całego ciała, by Łazarz wrócił do ziemskiego życia.
Kiedy wyznajemy, że Jezus jest Panem, uznajemy między innymi to, że On ma władzę nad śmiercią, że panuje tam, gdzie nasze ludzkie możliwości się kończą. Katechizm Kościoła mówi, że ostatnim uczynkiem miłosierdzia wobec ciała, jaki możemy wykonać jako ludzie, jest pogrzebanie zmarłego… Bóg idzie dalej – Jego miłosierdzie wobec naszego ciała objawia się w wydobywaniu nas z grobu i obdarowaniu pełnią życia.
W ciszy otaczających i patrzących na łzy spływające po twarzy Jezusa, można było usłyszeć Jego głos: Usuńcie kamień! Te słowa Jezus kieruje do ludzi, którzy stoją wokół, do tych wszystkich, którzy sądzą, że świat żywych jest oddzielony od świata umarłych, bez możliwości komunikacji. Ten, kto wierzy w zmartwychwstałego Jezusa, wie, że wszyscy żyją – choć w inny sposób. Modlitwa Jezusa do Ojca jest prośbą o światło dla tych ludzi, aby zrozumieli głęboki sens znaku, który ma się dokonać, by uwierzyli, że On jest Panem życia…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz