zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 10 maja 2021

Poniedziałek 6. Tygodnia Wielkanocy

    W tym mieście spędziliśmy jakiś czas. W szabat wyszliśmy poza bramę miasta nad rzekę, gdzie, jak sądziliśmy, było miejsce modlitwy. Usiedliśmy tam i rozmawialiśmy z zebranymi kobietami (Dz 16,12b-13).

    Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku (J 15,26-27).


    Oba czytania mówią nam dzisiaj o głoszeniu Dobrej Nowiny, o dawaniu świadectwa. To racja bytu Kościoła, a w konsekwencji misja i zadanie każdego ucznia, każdego chrześcijanina: głosić swoim życiem, słowem i świadectwem dobrą nowinę o Jezusie.

    Niemniej jednak widzę coś, na co często nie zwraca się uwagi. Paweł w Filippi głoszenie Ewangelii zaczyna od słuchania - usiadłszy tam, rozmawialiśmy z kobietami... Nie od razu zaczął mówić o Ewangelii, o Jezusie. Zaczyna czas od rozmowy, od wsłuchania się w to, o czym mówiły, co je trapiło. 

    Może to się wydawać paradoksalne, ale pierwszym świadectwem, jakie możemy dać Jezusowi, jest poświęcenie czasu na słuchanie, na pozwolenie drugiej osobie, aby nam powiedziała, aby opowiedziała o swoim życiu, o swoich problemach, bólu, o swoich radościach, nadziejach i oczekiwaniach.  

    Pierwszą rzeczą nie jest mówienie, nie wdzieranie się w drugiego człowieka z naszą mądrością, racjami, pomysłami i dobrymi radami. Pierwszą rzeczą jest milczenie, otwarcie uszu i serca, aby słuchać drugiego. Słuchać, aby wczuć się w drugiego, aby zostawić mu miejsce na mówienie i wyrażanie siebie, aby mógł wypowiedzieć to, co jest tak ważne dla niego. Dzisiaj świat cierpi z powodu braku tych, którzy potrafią słuchać

    Bóg także nie wtargnął w naszą intymność, ale najpierw przyszedł, stał się jednym z nas, aby słuchać, zrozumieć, pomóc, leczyć, karmić. Zawsze najpierw pyta: czego pragniesz?, a dopiero później odpowiada. 

1. Czy potrafię słuchać drugiego człowieka?

2 komentarze:

  1. Słuchanie wplecione w głoszenie Dobrej Nowiny - to dla mnie odkrywcze, bardzo dziękuję. Mówisz, że aby słuchać drugiego potrzebne jest orwarcie uszu i SERCA. Wiele słów każdego dnia dociera do uszu, ale nie wiele pamiętam. Dłużej zostają te, które poruszyły moje serce, może je otwarłam, aby usłyszeć. Czy można się nauczyć dobrze słuchać?, czy da się sercem słuchać każdego? Nie wiem. Ja nie umiem. Lidia, która była nad rzeką doświadczyłą, że "Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła", możliwe, że wcześniej została wysłuchana przez Pawła. Myślę, że to otwarcie się serc nawzajem na siebie jest łaską, jak Ktoś mi to pięknie powiedział, żeby usłyszeć to co niewypowiedziane, co jest między wierszami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak mój wnuk, gdy był młodszy, jeszcze niedawno, cały czas mówił. Mówił i mówił. I nie było innej opcji, jak tylko słuchanie go. Teraz mówi zdecydowanie mniej, więcej słucha. I tak sobie myślę, że zanim przychodzi czas słuchania, jest czas mówienia. I że słuchanie to dorastanie w relacji, to dojrzewanie w dialogu. Czy potrafię słuchać drugiego człowieka? Dziękuję Ojcze Edwardzie, że mnie nakłaniasz do odpowiedzenia sobie na to pytanie.

    OdpowiedzUsuń