Wczoraj zatrzymałem się na chwilę przy Piotrze i Janie, którzy po odzyskaniu wolności wrócili do wspólnoty i podjęli modlitwę. Dzisiaj św. Łukasz pozwala nam podejrzeć trochę, jak wyglądało życie tej wspólnoty.
Opis św. Łukasza wykracza jednak poza rzeczywistość i opowiada o marzeniu, które w sobie nosi, aby zbudować wspólnotę taką jakiej chce Bóg. Wspólnotę, w której apostołowie wierzą w Ewangelię, głoszą ją z odwagą i świadczą o zmartwychwstaniu Jezusa. Za tę prawdę kładą na szali swoje życie. Pozostali członkowie wspólnoty znajdują się w tej samej łodzi, ponieważ jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich. Ich ręce były przy jednym pługu i nikt nie oglądał się wstecz.
W sobotę zakończyła się kolejna Kapituła naszej Prowincji i można było poczuć tego samego ducha, pojawiały się marzenia i odważne patrzenie w przyszłość, pełne nadziei i zaufania wobec Pana.
To był ideał, zarówno wtedy, jak i teraz. Nic więcej i nic mniej. Ich głównym celem było dzielić się tym, co posiadali, z tymi, którzy posiadali mniej. Rzeczywistość zawsze jednak jest wolniejsza od marzeń. Świadczy o tym pochwała gestu Barnaby, która nie miałaby sensu, gdyby tego typu gesty były naszym powszednim chlebem. Jeszcze bardziej ten ideał będzie wybrzmiewał wobec zgrzytu, jaki wywoła postępek Ananiasza i Safiry (Dz 5,1nn).
A jednak warto pomarzyć. Poznawać pragnienia serca, widzieć ideał, by do niego powoli zmierzać, nawet jeśli nasze marzenia wyprzedzają rzeczywistość, nawet jeśli inni uznają nas za idealistów, jeśli nawet wewnątrz wspólnoty i poza nią nie będziemy dobrze odbierani przez rozsądnych, twardo stąpających po ziemi ludzi...
1. Jakie marzenia wobec wspólnoty rodzinnej, wspólnoty parafialnej, zakonnej, wspólnoty Kościoła, kryją się w moim sercu?
Marzę o wspólnocie, która pulsuje życiem bez przerwy. Wspólnocie, w której słyszę: Jak się masz? Jak mogę Ci pomóc? Co mogę dla ciebie zrobić? Marzę o wspólnocie, w której zniknie wszelki lęk i obawy, a pośrodku będzie Chrystus.
OdpowiedzUsuńDziękuje ojcze Edwardzie Marzycielu:)