zachód słońca

zachód słońca

sobota, 29 listopada 2025

Sobota 34. Tygodnia Zwykłego

    Dygotał z lęku mój duch, a także ja, Daniel, w tym moim położeniu. Te widzenia wprowadziły zamęt w mojej głowie. Podszedłem zatem do jednego ze stojących i poprosiłem go o dokładne wyjaśnienie tego wszystkiego  (Dn 7,15-16a).


    Doświadczenie Daniela może być naszym udziałem. Nie wszystko w naszym świecie i nawet w Kościele potrafimy zrozumieć, a wiele rzeczy może wywoływać niepokój serca i zamęt w głowie. 

    Nasz świat zmienia się w zawrotnym tempie, wiele rzeczy nas potrafi niepokoić. To wszystko może sprawiać, że rodzą się te najważniejsze pytania o sens oraz o istnienie i obecność w naszym świecie samego Boga...

    Słyszeliśmy w ostatnich dniach zachętę Jezusa do nadziei: a gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy... Ale jak mieć nadzieję, skoro wydaje się, że wszystko się kończy, że nic już nie jest stabilne, że relatywizm obejmuje wszystko, a największe świętości są znieważane, wiara staje się pośród świata rzeczywistością bez znaczenia, jak coś, czego może trzeba się wstydzić?

    Mieć nadzieję to nie to samo, co łatwy optymizm... Można nawet powiedzieć: nie ma specjalnych powodów do optymizmu. Ale od nas nie wymaga się optymizmu, lecz nadziei, czyli pokładania zaufania w Kimś, kto ma moc zmieniania rzeczy. Pokładania naszej ufności i tęsknoty w Bogu, który sprawia, że wszystko służy dobru tych, którzy kochają Boga. Nadzieja może być maleńka jak ewangeliczne ziarnko gorczycy czy odrobina zakwasu, a będzie promieniała i robiła swoje w naszym życiu. Tym przesłaniem Daniela wchodzimy w Adwent, który jest czasem nadziei, oczekiwania i działania Bożej mocy pośród nas...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz