zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 30 czerwca 2026

Wtorek 13. Tygodnia Zwykłego

Dlatego tak uczynię tobie, Izraelu, a ponieważ tak ci uczynię, przygotuj się, by stawić się przez Bogiem twym, Izraelu! (Am 4,12).

        Ja zaś dzięki obfitości Twojej łaski
        wejdę do Twojego domu,
        upadnę przed świętym przybytkiem Twoim,
        przejęty Twą bojaźnią. (Psalm 5,7-8).

A On im rzekł: "Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?" Potem, powstawszy, zgromił wichry i jezioro, i nastała głęboka cisza (Mt 8,26).


    Przychodzi do nas dzisiaj Słowo, które wydaje się bardzo różne: z jednej strony wezwanie do nawrócenia po skarceniu za grzech, z drugiej strony doświadczenie lęku wobec gwałtownych sił natury, które wywołują przerażenie i prowadzą ku szukaniu ratunku u Jezusa. To doświadczenia bardzo odległe, ale łączy je pytanie, które nam stawiają pomiędzy literami: komu ufam, kiedy przychodzą trudności? gdzie i w kim szukam oparcia?

    Prorok Starego Testamentu przypomina, że Bóg nie pozostaje obojętny na życie człowieka. Upomina swój lud nie dlatego, by go potępić, ale by ocalić. I w tym duchu powinniśmy odczytywać Słowo: przygotuj się, by stawić się przed Bogiem twym, Izraelu! To nie jest groźba, lecz zaproszenie, by każdego dnia stawać przed Bogiem w prawdzie o sobie, w prawdzie o swojej słabości. Wtedy On może przemieniać nasze serce.

    Pytanie, które Jezus kieruje do uczniów przed uciszeniem burzy, jest skierowane także do nas: czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary? Tak często ulegamy pokusie zwątpienia, przekonani o nieobecności Boga, o Jego milczeniu i braku zainteresowania ludzkim losem. Bóg śpi wobec naszych problemów. Tymczasem On jest obecny, ale nie zawsze działa tak, jakbyśmy tego chcieli w danej chwili. 

    Psalm, który przecina oba czytania, zdaje się podpowiadać nam właściwą postawę wobec Boga: postawę ufności: ja zaś... wejdę do Twojego domu, upadnę przed świętym przybytkiem Twoim, przejęty Twą bojaźnią. U Niego szukać schronienia, w Jego miłosierdziu własnego ratunku. To nie nasza siła uspokaja różne burze naszego życia, ale Jego obecność w naszym życiu...  Panie, ratuj, giniemy! Ten, który uciszył wiatr i fale galilejskiego jeziora, ma moc wypełnić pokojem także nasze serca. 

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła


Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy wiadomość przekazuje.

    Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
    których by dźwięku nie usłyszano.
    Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
    ich słowa aż po krańce świata.

                                        (Psalm 19)


    W Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła towarzyszy nam psalm 19, który należy do najpiękniejszych hymnów uwielbienia w całym psałterzu. Dziś dotykamy jego pierwszej części, ale gdybyśmy odczytali całość, moglibyśmy dość do wniosku, że składa się on z dwóch odrębnych hymnów, które zostały połączone nieco przypadkowo w całość...

    Tradycja przypisuje ten psalm królowi Dawidowi. Był on nie tylko królem i wojownikiem, był także poetą i człowiekiem głębokiej modlitwy. Zanim został królem, wypasał owce swojego ojca. Długie godziny spędzone na wzgórzach Betlejem, pod rozgwieżdżonym niebem, nauczyły go uważnego patrzenia na stworzony świat. Zanim zaczął jako król zgłębiać Boże Prawo, najpierw nauczył się odczytywać księgę stworzenia. To doświadczenie wybrzmiewa w całym psalmie, Dawid płynnie przechodzi od uwielbienia Boga za stworzenie, by później (druga część psalmu) płynnie przejść do uwielbienia Bożego Prawa. 

    Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon... tymi słowami zaczyna się nasz psalm. To piękny obraz. Psalmista mówi, że całe stworzenie jest jak wielka księga, w której można odczytać obecność Stwórcy. Niebo nie wypowiada słów, a jednak nieustannie przemawia. Wschód słońca, gwiaździste niebo, piękno przyrody, porządek świata - wszystko to staje się cichym świadectwem Stwórcy.

    Żyjemy jednak w świecie pełnym hałasu. Nieustannie bombardują nas wiadomości, obrazy, dźwięki i pośpiech. Im więcej słyszymy, tym trudniej nam usłyszeć to, co naprawdę ważne. Staliśmy się analfabetami, którzy nie potrafią odczytywać obecności Boga. Psalm przypomina nam, że Bóg bardzo często przemawia nie przez to, co głośne, ale przez ciszę stworzenia. Trzeba się zatrzymać, pozwolić sercu zachwycić się tym, co Bóg uczynił. 

    Słowa Ich głos się rozchodzi po całej ziemi, ich słowa aż po krańce świata, w dzisiejszej liturgii odnosimy również do świętych apostołów Piotra i Pawła. Oni również stali się głosem Boga, Jego Dobrej Nowiny o Zbawieniu człowieka. Nie tylko przekazywali wiedzę  o Jezusie, oni byli świadectwem życia przemienionego przez spotkanie z Chrystusem. 

    Oni nie byli idealnymi ludźmi. A jednak Bóg wybrał ich na swoich świadków.  To jest nadzieja dla każdego z nas. Wystarczy pozwolić, by Bóg działał w naszym życiu.

niedziela, 28 czerwca 2026

XIII Niedziela Zwykła

Pewnego dnia Elizeusz przechodził przez Szunem. Była tam kobieta bogata, która zawsze nakłaniała go do spożycia posiłku. Ilekroć więc przechodził, udawał się tam, by spożyć posiłek (2 Krl 4,8).

    O łaskach Pana będę śpiewał na wieki,
Twą wierność będę głosił moimi ustami
przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś:
„Na wieki ugruntowana jest łaska,
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach”.
Cieszą się zawsze Twym imieniem,
Twoja sprawiedliwość ich wywyższa.
Bo Ty jesteś blaskiem ich potęgi,
Twoja sprawiedliwość ich wywyższa.
(Psalm 89)

    Jezus powiedział do swoich apostołów: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,37a).


    Dzisiejsze słowo Boże prowadzi nas do jednego zasadniczego pytania: Kto naprawdę zajmuje pierwsze miejsce w moim życiu?

    Jezus w Ewangelii wypowiada słowa, które mogą nas niepokoić: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Nie oznacza to, że Jezus każe nam mniej kochać najbliższych.

    Miłość do Chrystusa nie odbiera niczego ludzkiej miłości – ona ją oczyszcza, porządkuje i nadaje jej właściwy kształt.

    Człowiek wierzący robi miejsce dla Boga w swoim życiu. Kobieta z Szunem nie oczekuje żadnej zapłaty. Nie pomaga Elizeuszowi by coś zyskać. Czyni dobro, bo rozpoznaje obecność Boga. I właśnie wtedy, kiedy niczego się nie spodziewa, Bóg sam ją zaskakuje. Otrzymuje dar, który po ludzku wydawał się już niemożliwy. 

    Bóg często działa tam, gdzie spotyka bezinteresowność. Nie daje się prześcignąć w hojności. Nie zawsze odpowiada tak, jak tego oczekujemy, ale zawsze daje więcej, niż jesteśmy w stanie przewidzieć i sobie wyobrazić.

    Szunemitka nie dokonała wielkiego czynu, żadnego cudu. Po prostu otworzyła drzwi swojego domu. Być może właśnie od tego zaczyna się świętość – od serca, które potrafi zrobić miejsce dla Boga i dla drugiego człowieka. A wtedy Bóg sam wypełnia to serce swoimi darami, często przekraczając nasze najśmielsze oczekiwania. A może właśnie dziś, kiedy jest tak gorąco, Bóg poprosi tylko o ten symboliczny kubek świeżej wody – drobny gest dobroci, który dla kogoś może stać się znakiem Jego miłości?

sobota, 27 czerwca 2026

Sobota 12. Tygodnia Zwykłego

Dlaczego, Boże, odrzuciłeś nas na wieki,
dlaczego gniewem płoniesz przeciw owcom Twego pastwiska?
Pomnij na lud, który dawno nabyłeś,
na pokolenie, które wziąłeś w posiadanie,
na górę Syjon, gdzie założyłeś swą siedzibę.

        Skieruj swe kroki ku niekończącym się ruinom,
        nieprzyjaciel wszystko spustoszył w świątyni.
        W miejscu świętych zgromadzeń
        rozległ się ryk Twoich wrogów,
        zatknęli tam swoje proporce.

Widać, że się podnoszą siekiery jak w leśnej gęstwinie.
Wyłamali wszystkie bramy, 
zniszczyli je toporem i młotem.
Wydali Twoją świątynię na pastwę ognia,
zbezcześcili do szczętu przybytek Twego imienia.

        Wspomnij na Twoje przymierze,
        bo mroczne zaułki ziemi pełne są przemocy.
        Niechaj uciśniony nie wraca ze wstydem,
        niech biedny i ubogi wychwala Twe imię.

                                                        (Psalm 74)


    Kolejny psalm pełen smutku po zniszczeniu Jeruzalem towarzyszy nam w liturgii - psalm 74. Ponieważ brak wyraźnego odniesienia historycznego, możemy uważać, że to kolejny psalm, który powstał po najeździe wojsk babilońskich... To psalm pełen rozpaczy, bo tylko tak można odczytywać słowa pytania: Dlaczego, Boże, odrzuciłeś nas na wieki, jakby nie było żadnych szans na zmianę sytuacji. Ale jest to także wołanie człowieka wierzącego, który wie, gdzie i u kogo może szukać odpowiedzi na wątpliwości i pytania, dlatego woła do Boga. 

    Psalmista nie kwestionuje Bożego wyroku, a jego pytanie wypływa z wiary, która kłóci się z możliwością odrzucenia na wieki. Czy Bóg może na zawsze być zagniewany na swój lud?  Czasem pojawia się stwierdzenie, że Bóg się odwraca od swojego ludu z powodu grzechów, ale psalmista mówi tutaj o jeszcze trudniejszym doświadczeniu: dlaczego gniewem płoniesz przeciw owcom Twego pastwiska? To już nie jest jedynie zerwanie więzi, to doświadczenie Bożego gniewu, który staje się namacalny. Bóg nie tylko odwraca swoje oblicze, On wydaje się działać przeciwko swojemu ludowi. 

    Z tego doświadczenia rodzi się błaganie o zmianę nastawienia do Izraela. Prośba psalmisty wypływa z przekonania, że mimo tego, co lud odczuwa, rzeczywistość i nastawienie Boga jest inne. To, co lud odczuwa są bardziej odbiciem tego, co dzieje się wśród ludu, aniżeli prawdą o Bogu. Inaczej nie miałoby sensu wołanie psalmisty o zmianę. Asaf odwołuje się do Bożej pamięci, prosi, by Bóg pamiętał: pomnij Panie. Przywołuje kilka ważnych argumentów:

* lud wybrany należy do Boga - lud, który dawno nabyłeś;

* lud jest szczególną własnością Boga - pokolenie, które wziąłeś w posiadanie i stało się cennym skarbem dla Boga;

* góra Syjon, święte miasto Jeruzalem i świątynia, są Bożym wyborem, gdzie chciał zamieszkać - na górę Syjon, gdzie założyłeś swą siedzibę...

    Obudzona pamięć sprawi, że nastąpi zmiana. 

    Świątynia została zniszczona i splądrowana, a psalmista prosi Boga, by spojrzał na ruiny i zniszczenia. Wrogowie przybyli z siekierami i młotami, by dokonać zniszczenia, a następnie podpalili ruiny. Świątynia przestała być miejscem wznoszenia hymnów i pieśni ku czci Pana, w miejscu świętych zgromadzeń rozległ się ryk Twoich wrogów. Proporce zatknięte na gruzach świątyni są wyrazem pogardy i dopełniają upokorzenia. 

    Asaf ponownie odwołuje się do przymierza, które Bóg zawarł ze swoim ludem. Prosi o zmiłowanie dla ludu, ale nie chodzi jedynie o łaskę, celem jest przywrócenie chwały Bożemu imieniu: niech biedy i ubogi wychwala Twe imię.

piątek, 26 czerwca 2026

Piątek 12. Tygodnia Zwykłego

Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy,
płacząc na wspomnienie Syjonu.
Na topolach tamtej krainy
zawiesiliśmy nasze harfy.

        Bo ci, którzy nas uprowadzili,
        żądali od nas pieśni.
        Nasi gnębiciele żądali pieśni radosnej:
        "Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich!"

Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską
w obcej krainie?
Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
niech uschnie moja prawica.

        Niech mi język przyschnie do gardła,
        jeśli nie będę o tobie pamiętał,
        jeśli nie wyniosę Jeruzalem
        ponad wszelką swoją radość.

                                            (Psalm 137)


    Dotykamy dzisiaj jednego z najtrudniejszych w brzmieniu psalmu - psalmu 137. Liturgia dzisiaj opuszcza jego trzy ostatnie wersety, może właśnie ze względu na ich trudne w przyjęciu przesłanie - pragnienie odwetu. 

    Jest jednym z najbardziej znanych psalmów w liturgii żydowskiej - odmawiany codziennie przed błogosławieństwem po posiłku. Jest także śpiewany podczas dnia żałoby, a piąty werset tego psalmu służy wyznaniu miłości mężczyzny wobec swojej żony w dniu ślubu: jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica

    Psalm powstał najprawdopodobniej w czasie lub już po powrocie Żydów z niewoli babilońskiej, prawdopodobnie ok. 516 roku przed Chrystusem. Autorstwo psalmu jest nieznane, ale można przypuszczać, że był dziełem lewitów należących do grona świątynnych śpiewaków. 

    Pierwszy werset stanowi wprowadzenie do całego psalmu, określa kontekst, w którym psalmista tworzy swoją pieśń: nad rzekami Babilonu siedzieliśmy, płacząc na wspomnienie Syjonu. A było nad czym płakać - Jerozolima została zburzona, świątynia ograbiona i zrujnowana. W jednym z wersetów, których dzisiaj nie usłyszeliśmy, psalmista mówi o rozmiarze zniszczenia: Pamiętaj, Panie, synom Edoma ów dzień Jeruzalem, kiedy mówili: "Ogołoćcie je! Ogołoćcie aż do fundamentów!"

    Na topolach tamtej krainy zawiesiliśmy nasze harfy... te słowa psalmisty pozwalają nam odkryć tożsamość twórców psalmu. Harfy i liry były bowiem instrumentami, których używano przy składaniu świątynnych ofiar w Jeruzalem, a także w czasie uroczystości i świąt. To pierwszy instrument, który w ogóle wymienia Biblia z imienia. Te instrumenty służyły wyrażeniu radości, a nad rzekami Babilonu, gdzie panuje przygnębienie i smutek, nie są używane - to nie był właściwy czas na radość... 

    A jednak nasi gnębiciele żądali od nas pieśni radosnej: "Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich!". Okrutne żądanie prześladowców. Domagali się pieśni dla własnej rozrywki. To żądanie jeszcze bardziej raniło serca uprowadzonych do niewoli, pochodziło od sprawców ich nieszczęścia. 

    Pieśń zamarła jednak na ustach i w sercach Izraelitów: Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską w obcej krainie? W zniewoleniu, doświadczając upokorzenia i hańby. 

    Psalmista składa również uroczystą przysięgę, że nie zapomni świętego miasta Jeruzalem: Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica. Niech język mi przyschnie do gardła, jeśli nie będę o tobie pamiętał. Jerozolima symbolizowała wszystko co święte i cenne: przymierze, świątynię, obecność Boga, przebłaganie, przebaczenie i pojednanie. Stąd zobowiązanie do pamięci o Bożych obietnicach i trwanie w oczekiwaniu na dzień odkupienia. 

czwartek, 25 czerwca 2026

Czwartek 12. Tygodnia Zwykłego


Boże, poganie wtargnęli do Twego dziedzictwa,
zbezcześcili Twój święty przybytek,
Jeruzalem obrócili w ruiny.
Ciała sług Twoich wydali na pastwę ptaków z nieba,
zwierzętom ziemskim ciała Twoich wiernych.

        Ich krew rozlali jak wodę wokół Jeruzalem
        i nie miał ich kto pogrzebać.
        Przedmiotem wzgardy staliśmy się dla sąsiadów,
        igraszką i pośmiewiskiem dla otoczenia.

Jak długo, Panie? Czy wiecznie będziesz się gniewał?
A Twoja zapalczywość płonąć będzie jak ogień?
Nie pamiętaj nam win przodków naszych,
niech szybko nas spotka Twoje zmiłowanie,
gdyż bardzo jesteśmy słabi.

        Wspomóż nas, Boże, nas Zbawco,
        dla chwały Twojego imienia;
        wyzwól nas i odpuść nam grzechy
        przez wzgląd na swoje imię. 

                                            (Psalm 79)


    Wsłuchujemy się w słowa Psalmu 79, który opisuje ruinę Jerozolimy i świątyni po najeździe wojsk babilońskich. To wydarzenie było na tyle traumatyczne i ważne w dziejach Izraela, że pojawia się w wielu miejscach Biblii. Już w okresie Wielkiego Postu nam towarzyszył, ale wówczas nie słyszeliśmy jego pierwszej części.

    Armia Babilonu, która podbiła Judę i dokonała zniszczenia Jeruzalem składała się z żołnierzy wielu ludów podbitych już wcześniej przez najeźdźcę. 

    Psalmista z przerażeniem patrzy na dzieło zniszczenia: Boże, poganie wtargnęli do Twego dziedzictwa, zbezcześcili Twój święty przybytek, Jeruzalem obrócili w ruiny. To profanacja i zbezczeszczenie miejsca wybranego przez Boga. Świątynia leży w gruzach, a ciała sług Twoich także są bezczeszczone, wydawane na pastwę ptaków z nieba i zwierząt ziemskich. Najeźdźcy nie pozwolili na pogrzebanie zabitych, co było ostatecznym upokorzeniem i hańbą ludu wybranego, symbolem całkowitej klęski, nie miał ich kto pogrzebać

    W tej sytuacji psalmista woła do Boga. To pierwsze wskazanie dla każdego człowieka. W chwilach straty  upokorzenia, kiedy odczuwamy, że nasze godność została naruszona czy zniszczona, a my doświadczamy rozpaczy, powinniśmy wołać do Boga, który jako jedyny jest w stanie przywrócić nam godność i sprawiedliwość.

    Zniszczenie fizyczne, ruina tego co najświętsze i co było przedmiotem chluby, wywołuje szok i niedowierzanie. Ale poza fizycznym upadkiem pojawia się upokorzenie społeczne i narodowe. Sąsiedzi, zamiast okazać współczucie, szydzą z ludu wybranego przedmiotem wzgardy staliśmy się dla sąsiadów, igraszką i pośmiewiskiem dla otoczenia. To dodatkowo potęguje ból wywołany militarną klęską i zniszczeniem miasta. 

    W tej sytuacji psalmista woła do Boga: Jak długo, Panie? Czy wiecznie będziesz się gniewał? A Twoja zapalczywość płonąć będzie jak ogień? Doświadczenie udręki wywołuje pytanie o to, jak długo Boży gniew będzie trwał. Nie kwestionuje winy ludu, stąd klęskę i ruinę odbiera jako zasłużoną karę i Boży sąd nad świętym miastem i Judą. Metafora ognia, którą posługuję się psalmista, podkreśla ogrom i siłę sądu Bożego, którego lud doświadcza. 

   Doświadczenie kary i sądu nie przekreśla jednak zaufania. To do Boga, który dokonuje sądu, psalmista woła o miłosierdzie: niech szybko nas spotka Twoje zmiłowanie. Prosi o przebaczenie dawnych grzechów i łaskę zmiłowania. Nie tylko dlatego, by ulżyć niedoli cierpiących i złamanych upokorzeniem, bardzo jesteśmy słabi, ale także dlatego, by objawiła się znów chwała Boga i Jego imienia: wspomóż nas, Boże, dla chwały Twojego imienia, przez wzgląd na swoje imię.  Przebaczenie i odkupienie nie służą jedynie naszej korzyści, ale chwale Boga. 

    

środa, 24 czerwca 2026

Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

    Posłuchajcie mnie, wyspy! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył (Iz  49,1-2a).

    Ale matka jego odpowiedziała: "Nie, natomiast ma otrzymać imię Jan". Pytali więc na migi jego ojca, jak by chciał go nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: "Jan będzie mu na imię" (Łk 1,60.62-63).


    Ci, którzy przyszli do domu Zachariasza i Elżbiety, w narodzonym niemowlęciu widzieli jedynie i aż pierworodnego syna tych dwojga w podeszłym już wieku bogobojnych ludzi. Bóg w niezwykły sposób odpowiedział na ich wołanie i prośby - twoja prośba została wysłuchana. Trudno było uwierzyć w po ludzku niemożliwe. 

    Tylko Zachariasz i Elżbieta rozumieli i rozpoznali oczami wiary, że ich syn jest darem samego Boga, a jego rola i misja znacznie przekracza fakt bycia pierworodnym. Dlatego nadają imię Jan, bo Bóg okazał łaskę i ulitował się nad hańbą bezpłodnej Elżbiety. 

    Na długo przed narodzeniem Bóg naznaczył Jana powołaniem - został umiłowany, zanim jeszcze mógł odpowiedzieć. Bóg objawia swój plan zbawienia i realizuje go, jest wierny swoim obietnicom. Jan zostaje powołany i obdarowany, by mógł wypełnić zadanie, do którego został wybrany. 

    Bóg okazał swą łaskę, a ci, którzy przyszli do domu Zachariasza i Elżbiety może nawet nie do końca wszystko rozumieli, ale dostrzegli jedno: ręka Pańska spoczywała nad nim, była z nim... Widzieli tajemnicę, wobec której można tylko w pokorze skłonić głowę, nie da się zrozumieć.




wtorek, 23 czerwca 2026

Wtorek 12. Tygodnia Zwykłego

Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały
w mieście Boga naszego.
Święta Jego góra, wspaniałe wzniesienie,
radością jest całej ziemi.

        Góra Syjon, kres północy,
        jest miastem wielkiego Króla.
        Bóg w zamkach swoich
        okazał się obroną.

Rozważamy, Boże, łaskawość Twoją
we wnętrzu Twojej świątyni.
Jak imię Twe, Boże,
tak i chwała Twoja sięga po krańce ziemi.
Prawica Twoja pełna jest sprawiedliwości.

                                            (Psalm 48)


    Tytuł psalmu 48, który dzisiaj rozbrzmiewa po pierwszym czytaniu, brzmi: Pieśń. Psalm synów Koracha. To słowo pieśń należy rozumieć jako pieśń radosną, jak kantyk, który w Biblii jest wielkim dziękczynieniem i uwielbieniem Boga. 

    Psalmista zaczyna swoją pieśń od wyrażenia uznania dla Boga oraz tego, że Pan jest godzien wychwalania: Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały.  Chwała Boża związana jest z konkretnym miejscem - z Jerozolimą, miastem Boga naszego

    Wielkości Boga nie jesteśmy w stanie zrozumieć i zobaczyć. Ale stworzony świat, który jest odbiciem Jego chwały, oraz dzieła, których dokonuje dla swojego ludu, przede wszystkim dzieło wybawienia z niewoli, objawiają wielkość Boga. Jako Boży lud możemy kontemplować wielkość Boga w dziele naszego odkupienia w Jezusie Chrystusie - w Jego Wcieleniu, śmierci i Zmartwychwstaniu. 

    Obecność Boga czyni z Jerozolimy wyjątkowe miasto. Tylko ona, może nie największa i nie najbogatsza, ale tylko ona może nazywać się miastem wielkiego Króla.   

    Po uznaniu wielkości i chwały Boga, który okazał się obroną dla świętego miasta Jeruzalem, psalmista idzie krok dalej, by podjąć refleksję nad wierną miłością Boga wobec ludu i miejsca, które wybrał na swoją siedzibę. Ta wierna miłość znajduje swoje potwierdzenie poprzez obecność Boga pośród ludu, czego znakiem jest Jego świątynia - miejsce spotkania ludu z Panem.


poniedziałek, 22 czerwca 2026

Poniedziałek 12. Tygodnia Zwykłego

Odrzuciłeś nas i złamałeś, Boże,
rozgniewałeś się, lecz powróć do nas!
Wstrząsnąłeś i rozdarłeś ziemię,
ulecz jej rozdarcia, albowiem się chwieje.

    Ludowi Twemu zgotowałeś los twardy,
    napoiłeś nas winem, które moc odbiera.
    Czyż nie Ty, Boże, który nas odrzuciłeś
    i już nie wychodzisz z naszymi wojskami?

Daj nam pomoc przeciw nieprzyjacielowi,
bo ludzkie wsparcie jest zawodne.
Dokonamy w Bogu czynów pełnych mocy,
a On podepcze naszych nieprzyjaciół.

                                (Psalm 60)


    Tytuł psalmu 60, który towarzyszy nam dzisiaj w Liturgii, jest bardzo długi: Miktam. Dawidowy. Celem pouczenia. Gdy walczył z Aram-Naharaim i z Aram-Sobą i gdy powracający Joab zwyciężył Edomitów w Dolinie Soli - dwanaście tysięcy ludzi.

    Tylko sześć psalmów zawiera to określenie Miktam, które jest tłumaczone jako klejnot lub sekret Dawida. Jest to złoty psalm Dawida, którego celem jest pouczenie współczesnych królowi Izraela i przyszłych pokoleń. Najważniejsza lekcja, jaką Dawid chce nam przekazać, została wyrażona w ostatniej strofie psalmu: w trudnych sytuacjach, jedynym pewnym oparciem jest Bóg i na Nim wyłącznie trzeba polegać. Każda inna pomoc może okazać się zawodna: daj nam pomoc przeciw nieprzyjacielowi, bo ludzkie wsparcie jest zawodne

    Psalm został napisany przez Dawida w pierwszym okresie jego panowania, kiedy król Izraela prowadził wojny. Opisuje zwycięstwa Dawida nas Dilistynami, Moabem, Syrią, Amonitami, Amalekitami oraz zwycięstwo nad Edomem w Dolinie Soli. Co ciekawe, psalm wskazuje na niepowodzenia, o których milczą księgi historyczne Starego Testamentu, stąd lament Dawida. Wojny zakończyły się zwycięstwem, ale prawdopodobnie nie były one natychmiastowe, a czasem pojawiało się i niebezpieczeństwo klęski... Czyż nie Ty, Boże, który nas odrzuciłeś i już nie wychodzisz z naszymi wojskami?

    Dawid wie, że kiedy Bóg stawał na czele wojsk Izraela, odnosiły one zwycięstwa. Dlatego niepowodzenie i porażki interpretuje jako znak odwrócenia się Boga od Izraela. Lud Wybrany poniósł klęskę w starciu z nieprzyjaciółmi i to boli, ale Dawid widzi znacznie większy powód do smutku - oddzielenie ludu od swojego Boga, życie bez Jego obecności. Dlatego nie prosi o odwrócenie losów bitwy, lecz o obecność Boga pośród swojego ludu: Odrzuciłeś nas i złamałeś, Boże, rozgniewałeś się, lecz powróć do nas! 

    Odrzucenie przez Boga, utrata więzi z Bogiem, jest największym nieszczęściem, jakie może spotkać człowieka. Wszystkie inne porażki i nieszczęścia są już tylko konsekwencją tej najważniejszej straty. Kiedy człowiek nie zdaje sobie sprawy ze źródła swojego nieszczęścia, nie potrafi okazać skruchy. Żal okazany wobec Boga sprawia, że relacja może być odbudowana. Grzech sprawia w nas pęknięcie, wewnętrzne rozdarcie, które jest odczuwalne. Dawid ma wrażenie, że cała ziemia zadrżała i została skazana na rozdarcie, ale Bóg, który mógł wstrząsnąć ziemią, ma moc uzdrowić jej pęknięcia. Wstrząsnąłeś i rozdarłeś ziemie, ulecz jej rozdarcia, albowiem się chwieje. Człowiek rozdarty grzechem traci wewnętrzną równowagę i pokój.

    Ludowi Twemu zgotowałeś los twardy, napoiłeś nas winem, które moc odbiera. Trudno było zrozumieć klęskę, zrodziła ona szok, oszołomienie. Taka Boża pedagogika, która ma skłonić do nawrócenia, powrotu do Boga i odbudowania relacji. Wtedy będzie możliwe uzyskanie Bożej pomocy i zwycięstwo. Na polu bitwy Dawid widział męstwo swoich ludzi, którzy w walce dokonywali wielkich rzeczy, ale wie, że ludzkie siły i pomoc nie wystarczą, kiedy nie ma Boga. Nie szuka też sojuszników dla prowadzenia wojny pośród innych ludów, bo ludzkie wsparcie jest zawodne. Zwycięstwo przychodzi od Boga: dokonamy w Bogu czynów pełnych mocy, a On podepcze naszych nieprzyjaciół

    Zmagania Dawida z nieprzyjaciółmi możemy dziś odnieś do duchowej walki, którą musimy toczyć każdego dnia z wrogiem naszego zbawienia, złym duchem. Tm bardziej tutaj potrzebujemy Bożego wsparcia, by odnieś zwycięstwo...

niedziela, 21 czerwca 2026

XII Niedziela Zwykła

    Usłyszałem oskarżenia ze strony wielu zebranych wokół mnie. Wołali: „Wystąpcie razem! Stańmy przeciw niemu, wszyscy jego przyjaciele! Śledźcie jego zamysły! Może da się jakoś podejść, zdołamy go przemóc i zemścimy się na nim” (Jer 20,10).

            Dla Ciebie znoszę urąganie,
            dla braci moich stałem się obcym…
                                                            (Psalm 69)

    I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który i duszę, i ciało może zgubić w piekle (Mt 10,28).


    Słyszymy słowa proroka Jeremiasza, który doświadcza zdrady, osamotnienia i szyderstwa. Jego wierność i głoszenie Słowa nie przynosi mu uznania. Przeciwnie, staje się źródłem cierpienia. 

    To modlitwa człowieka, który nie ukrywa bólu. Co ważne, Jeremiasz nie odwraca się od Boga. Właśnie do Boga kieruje swoje skargi. 

    To bardzo ważny moment w życiu duchowym: wiara nie polega na udawaniu, że wszystko jest dobrze. Wiara dopuszcza prawdę o cierpieniu.

    Ze szczerości wobec Boga rodzi się przełom. Prorok przechodzi od skargi do zaufania: Pan jest przy mnie jako potężny mocarz.

    To zdanie nie neguje wcześniejszego bólu, ale go przekracza. Jeremiasz nie mówi: już nie cierpię, ale raczej: nawet jeśli cierpię, nie jestem sam.

    Psalm, który nam towarzyszy dzisiaj, to modlitwa człowieka, który doświadcza głębokiego odrzucenia. To jeden z tych psalmów, które pokazują, że Biblia nie boi się ciemnych emocji: zmęczenia, upokorzenia, poczucia osamotnienia.  Ukazuje obraz człowieka na granicy wytrzymałości – fizycznej, emocjonalnej i duchowej.

    W tej samej modlitwie rodzi się w sercu psalmisty prośba o ocalenie oraz nadzieja, że Bóg nie odwraca się od cierpiącego: Wysłuchaj mnie, Panie, spojrzyj na mnie w ogromie swego miłosierdzia. To bardzo ważne wskazanie: modlitwa nie usuwa cierpienia, ale przemienia sposób, w jaki człowiek w nim trwa.

    Jezus mówi wprost: uczniowie będą doświadczać niezrozumienia i prześladowania. Ale jednocześnie powtarza trzykrotnie: Nie bójcie się! Jezus nie mówi, że nic złego się nie wydarzy. Mówi raczej: nic, co się wydarzy, nie wymyka się Bogu. To jest wezwanie do innego spojrzenia na rzeczywistość. 


sobota, 20 czerwca 2026

Sobota 11. Tygodnia Zwykłego

    Wtedy duch Boży zstąpił na Zachariasza, syna kapłana Jojady, który stanął przed ludem i rzekł: "Tak mówi Bóg: Dlaczego przekraczacie przykazania Pańskie? Dlatego wam się nie wiedzie! Ponieważ opuściliście Pana, i On was opuści". Lecz oni sprzysięgli się przeciw niemu i ukamienowali go z rozkazu króla na dziedzińcu świątyni Pańskiej (2 Krn 24,20-21).

        Na wieki zachowam dla niego łaskę
        i trwałe z nim będzie moje przymierze.
        Sprawię, że potomstwo jego będzie wieczne,
        a jego tron jak dni niebios trwały.

    Rózgą ukarzę ich przewinienia,
    a winę ich biczami,
    lecz nie odejmę od niego mej łaski
    i nie zawiodę w wierności.

                                        (Psalm 89)


    Po przeczytaniu fragmentu z Drugiej Księgi Kronik, tak pełnego ludzkich intryg, zdrad i morderstw, uderzająca jest odpowiedź zawarta w psalmie responsoryjnym: Na wieki zachowam dla niego łaskę.

    Psalm 89, który nam towarzyszy w liturgii, jest hymnem na cześć wierności Boga, który zawiera przymierze z Dawidem i obiecuje trwałość jego rodu oraz królowania. Bóg zapewnia, że Jego łaska nie ustanie i że nie złamie danego słowa. Ta obietnica pozostaje niewzruszona nawet wtedy, gdy człowiek okazuje niewierność i odchodzi od Bożych przykazań.

    Wierność jest przede wszystkim atrybutem boskim: Bóg objawia się nam jako Ten, który jest wierny na zawsze przymierzu, jakie zawarł ze swoim ludem. Nasza niewierność nie stanowi dla Boga przeszkody, On nadal nas kocha, ponieważ nie może zaprzeć się samego siebie.

    Słowa psalmu nabierają szczególnej wymowy wobec wydarzeń opisanych w Księdze Kronik. Król Joasz, który dzięki kapłanowi Jojadzie przez wiele lat kroczył drogą wierności Bogu, po jego śmierci uległ wpływom przywódców Judy. Porzucił świątynię Pana, zwrócił się ku bałwochwalstwu i odrzucił prorockie napomnienie. Jego niewierność osiągnęła szczyt w poleceniu zabicia proroka Zachariasza, syna Jojady, człowieka, który wcześniej przyczynił się do ocalenia króla.

    Bóg nie pozostawia zła bez odpowiedzi. Kara, która spadła na Joasza i Judę, nie jest zaprzeczeniem Bożego przymierza, lecz znakiem Jego sprawiedliwości i troski o wierność swojego ludu. Psalm przypomina, że Bóg może karać rózgą przewinienia swoich wybranych, ale nie odbiera im swojej łaski i nie wyrzeka się swojej obietnicy.

    Zderzenie pierwszego czytania ze słowami psalmu przypomina nam: człowiek bywa zmienny, zapomina o otrzymanym dobru i zdradza Boga, natomiast Bóg pozostaje wierny. Nawet wtedy, gdy dopuszcza doświadczenie kary, czyni to nie z powodu utraty miłości, lecz po to, aby przywrócić człowieka na drogę życia. Wierność Boga okazuje się większa niż niewierność człowieka, a Jego przymierze trwa pomimo ludzkich słabości.


piątek, 19 czerwca 2026

Piątek 11. Tygodnia Zwykłego

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6,19-21).


    Wszyscy przychodzimy na ten świat obdarowani różnymi skarbami i talentami, które są darem Boga. Nie jest to często bogactwo materialne, ale wewnętrzne bogactwo serca. I zawsze pozostaje otwartym pytanie, czy potrafimy powiększyć ich wartość i rozwinąć w miarę dojrzewania...

    Zdarza się, że przywiązujemy bardzo wielką wagę do dóbr materialnych i zewnętrznych, że zaczynamy zaniedbywać bogactwo serca. Wiele czasu tracimy na sprawy i rzeczy, które nas zaślepiają i nie pozwalają patrzeć sercem na własną rzeczywistość, a dobrze widzi się tylko sercem

    Teoria jest nam znana, a cała trudność polega na zastosowaniu tego, co znamy w praktyce. Może warto dzisiaj uświadomić sobie, że sami jesteśmy wielkim skarbem, że w naszym wnętrzu kryją się wielkie bogactwa, że wielkim darem, jaki otrzymaliśmy, jest nasze życie... Do tego zaprasza nas dzisiaj Ewangelia.

czwartek, 18 czerwca 2026

Czwartek 11. Tygodnia Zwykłego

    O tobie napisano w karceniach dotyczących przyszłości, że masz uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić (Syr 48,10).


    Opowieść z Księgi Syracha przypomina nam dwóch wielkich proroków Starego Testamentu: Eliasza i Elizeusza.

    W tym hymnie pochwalnym na cześć Eliasza pojawia się zapowiedź jego powrotu, co nastąpi przed Dniem Pańskim. I to przekonanie o pojawieniu się Eliasza jako prekursora i zwiastuna Mesjasza było żywe w ludzie Izraela. Pięknie wyraził to oczekiwanie św. Mateusz w swojej Ewangelii: Wtedy zapytali Go uczniowie: «Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?» On odparł: «Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. 

    My dzisiaj już potrafimy powiedzieć, że chodziło o Jana Chrzciciela. Wobec prekursora Mesjasza postawione zostały  ważne cele:

* przygotować odnowę i jedność ludu Bożego - pokolenia Jakuba odnowić;

* prowadzić do pojednania - zwrócić serce ojca do syna - odbudować relacje oraz prowadzić do społecznego i duchowego pokoju.

    Pierwszy raz identyfikacja Jana Chrzciciela z powrotem Eliasza następuje już w momencie narodzin ostatniego z proroków: on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały»


środa, 17 czerwca 2026

Środa 11. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. brata Alberta Chmielowskiego

Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie,
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie
na oczach ludzi.

    Osłaniasz ich Twą obecnością
    od spisku mężów,
    ukrywasz w swym namiocie
    przed swarliwym językiem.

Miłujcie Pana, wszyscy,
którzy cześć Mu oddajecie.
Pan chroni wiernych,
a pysznym z nawiązką odpłaca.

                                    (Psalm 31)


    Dotykamy ostatnich wersetów Psalmu 31, który towarzyszy nam dzisiaj. Po ufnej prośbie w doświadczeniu opuszczenia i zagrożenia ze strony nieprzyjaciół, Dawid przechodzi do uwielbienia i dziękczynienia: Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie... Boże działanie nie jest tylko doświadczeniem Dawida. Dobroć Boga obejmuje bowiem wszystkich, którzy żyją w bojaźni przed Panem: dobroć...,którą zachowałeś dla bogobojnych. Bojaźń ta nie jest lękiem przed Bogiem, ale miłością, która wypowiada się staraniem człowieka, by unikać tego, co sprzeciwia się Bogu, przede wszystkim grzechu. 

    Dobroć Boga obejmuje także tych, którzy oczekują Pana i wychodzą Mu na spotkanie, którzy uciekają się do Boga, jak powiedział prorok Izajasz: Twoje miłosierdzie wyjdzie naprzeciw tym, którzy czynią to, co sprawiedliwe i którzy pamiętają o Twoich drogach

    Bóg chroni swoje dzieci przed tymi wszystkimi, którzy spiskują przeciwko nim i próbują zaszkodzić im, wszczynając kłótnie i swary. Doświadczenie obecności Boga, w głębi własnego serca, wydaje się czymś, co jest udziałem mistyków. Osłaniasz ich swą obecnością... Dawid jest jednak wojownikiem, człowiekiem twardo stąpającym po ziemi, znającym realia życia. Ale także dla Dawida, ponieważ pokłada ufność w Bogu, to mistyczne doświadczenie obecności Boga staje się możliwe. I jest dostępne dla wszystkich, którzy potrafią Mu zaufać. 

    Dawid dzieli się swoim doświadczeniem spotkania z Bogiem z innymi. Nie zatrzymuje tego doświadczenia jedynie dla siebie, ale zachęca wszystkich do umiłowania Boga: miłujcie Pana wszyscy, którzy cześć Mu oddajecie... Życie dostarcza tak wielu powodów, by odpowiadać Bogu miłością. Pan chroni wiernych, jest obecny w ich życiu. 

    

wtorek, 16 czerwca 2026

Wtorek 11. Tygodnia Zwykłego

    Kiedy Achab usłyszał te słowa, rozdarł szaty i włożył wór na ciało oraz pościł. Wtedy Pan skierował słowo do Eliasza z Tiszbe: "Zapewne zobaczyłeś, że Achab upokorzył się przede Mną? Dlatego że upokorzył się przede Mną, nie sprowadzę niedoli za jego życia" (1Krl 21,27a.28-29a).

        Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej;
        w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
        Uznaję bowiem nieprawość moją,
        a grzech mój jest zawsze przede mną.
        Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
        i uczyniłem, co złe jest przed Tobą. (Psalm 51)


    Chociaż Nabot został zamordowany w wyniku intrygi, niesprawiedliwego oskarżenia i w konsekwencji ukamienowania, jego los kładzie się cieniem na życiu winowajców. Chociaż wszystko zostało zaplanowane i zrealizowane precyzyjnie, tak że wielu uznało wyrok za sprawiedliwy, Bóg widzi więcej niż ludzie. I Bóg nie zamierza milczeć. Wczoraj towarzyszyły nam słowa psalmu: nienawidzisz wszystkich, którzy zło czynią, zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie, Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym, a dziś przychodzi wezwanie do nawrócenia, a Bóg staje w obronie skrzywdzonego i zapowiada karę.

    Najbardziej poruszające jest jednak to, że kiedy Achab uznaje swój grzech i uniża się przed Bogiem, Pan nie pozostaje obojętny, nie zapamiętuje się w gniewie wobec winowajcy. Bóg zauważa nawet najmniejszy akt skruchy. Nie sprawia mu przyjemności wymierzanie kary, ale szuka drogi ocalenia grzesznika. 

    Postawę Achaba ilustruje psalm 51, który nam dzisiaj towarzyszy. To modlitwa człowieka, który nie usprawiedliwia siebie, lecz staje w prawdzie wobec swojego grzechu przed Bogiem. Nie próbuje nawet oskarżać innych, a Achab mógł wskazać Izebel jako pomysłodawczynię zbrodni, lecz uniża się Bogiem. Na skruchę i uznanie winy Bóg odpowiada miłosierdziem. 

    Kiedy przyznajemy się do grzechu i stajemy w prawdzie i skrusze przed Bogiem, On przychodzi z przebaczeniem.

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Poniedziałek 11. Tygodnia Zwykłego

Usłysz, Panie, moje słowa,
zważ na moje jęki.
Wytęż słuch na głos mojej modlitwy,
Królu mój i Boże.

    Bo Ty nie jesteś Bogiem,
    któremu miła nieprawość,
    zły nie może przebywać u Ciebie,
    nie ostoją się przed Tobą nieprawi.

Nienawidzisz wszystkich,
którzy zło czynią.
Zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie.
Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym.

                                                                                        (Psalm 5)


    Psalm, który słyszymy w liturgii, według tradycji należy do grupy psalmów, które powstały w czasie buntu Absaloma. 

    Zdarza się czasem, że dzwonimy do kogoś i wydaje się nam, że z drugiej strony nastąpiło odebranie połączenia. Zaczynamy mówić i po chwili orientujemy się, że tak naprawdę mówiliśmy sami do siebie, bo połączenie nie nastąpiło lub zostało przerwane. Zdarza się również, że rozmawiamy z kimś bezpośrednio, ale w trakcie rozmowy zauważamy, że druga osoba w ogóle nas nie słucha, nie jest zainteresowana tym, co mówimy. Może się też zdarzyć, że po zakończonej modlitwie wstajemy z poczuciem braku wysłuchania...

    Dawid, rozpoczynając swoje wołanie do Boga, próbuje zapobiec takiej sytuacji, stąd jego głośne wołanie: Usłysz, Panie, moje słowa, zważ na moje jęki, wytęż słuch na głos mojej modlitwy. Serce Dawida pragnie wysłuchania u Boga, On stoi przed Bogiem i woła o uwagę. Może się zdarzyć, że tak nas pochłania sprawa, z którą chcemy Bogu przedstawić, że nie skupiamy się na Bogu, ani nie odczuwamy Jego obecności. Dlatego tak ważne w modlitwie jest uświadomienie sobie Bożej obecności - to przed Nim klękam i ku Niemu zanoszę modlitwę - ja, mały człowiek: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu... 

    Ten, kto zbliża się do Boga, powinien to robić z wiarą, wierząc, że On nagradza tych, którzy Go szukają. Dzięki Jego łasce stajemy przed Jego obliczem, i choć jesteśmy jak małe ziarenko wobec całego wszechświata, jeśli Bóg obiecał, że nas wysłucha, musimy wierzyć, że tak się dzieje. 

    Ufność Dawida w wysłuchanie modlitwy wypływa również z powodów jego wołania, bo Bóg:

* nie ma umiłowania w niegodziwości - nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość;

* nie pozwoli złemu przebywać w swojej obecności - zły nie może przebywać u Ciebie;

* dla niegodziwców nie ma miejsca przed Jego obliczem - nie ostoją się przed Tobą nieprawi;

* nie ma w Nim akceptacji dla ludzi fałszywych - zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie;

* brzydzi się tymi, którzy idą drogą podstępu, niszcząc życie - brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym.

    

niedziela, 14 czerwca 2026

XI Niedziela Zwykła

    Pan zawołał na niego z góry i powiedział: „Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: Wy widzieliście, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie (Wj 19,3b-4).

Chrystus umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni (Rz 5,6).

Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości (Mt 10,1).


    W różnych zestawieniach kościelnych wiele miejsca poświęca się statystykom: mało chrztów, mało spowiedzi, mało ślubów, dużo pogrzebów… Nie, nie ma nic złego w pragnieniu, by jak najwięcej osób korzystało z łaski i uczestniczyło w życiu parafii, Bóg kocha duże zgromadzenia ludzi, o czym mówią nam także czytania, ale problem zaczyna się wówczas, gdy statystyka zamienia ludzi w bezimienny tłum…

     Spójrzmy na wydarzenia u stóp góry Synaj. Tłum zbiegłych niewolników. I właśnie wtedy Bóg przychodzi do nich, nie z nakazami, ale z zapewnieniem, z wyznaniem miłości: Niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Bóg wyzwala, by zawrzeć z nami przymierze i powierzyć nam zadania: Będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów… będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. 

Być własnością Boga nie oznacza bycia niewolnikiem. Bóg czyni z nas swoje dzieci. Przynależność do Boga jest znakiem godności. Bóg proponuje nam tożsamość ludu, który żyje po to, by odzwierciedlać Jego oblicze pośród dziejów świata.

     Święty Mateusz w bardzo ciekawy sposób zaczyna ten fragment Ewangelii: Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Jezus nie patrzy w sposób powierzchowny na ludzi. Potrafi dostrzec ukryty ból, samotność, zmęczenie. Jezus nie widzi liczb, widzi osoby. Nie widzi masy – widzi ludzkie historie. 


sobota, 13 czerwca 2026

Sobota 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny

    Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany.  A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu (Łk 2,51).


    W Maryi wszystko prowadzi do Jej Syna, Jej Niepokalane Serce wskazuje na Najświętsze Serce Jezusa, któremu cześć oddawaliśmy wczoraj. To dwa serca zjednoczone w czasie i w wieczności. Najpewniejszą drogą do Jezusa jest kontemplowanie Maryi i podążanie wraz z Nią ku Jezusowi. 

    Dziś możemy zobaczyć serce zatroskanej Matki, które wyrusza na poszukiwanie Jezusa, który został w świątyni. Kiedy Ona z wielkim bólem i niepokojem poszukiwała Syna, On pozostawał spokojny, pewny siebie. 

    Jezus nie zgubił się w świątyni, nie pobłądził na uliczkach Jerozolimy. Podjął świadomą decyzję, by pozostać, ponieważ powinienem być w tym, co należy do mego Ojca. Nawet trudno Mu było zrozumieć to gorączkowe poszukiwanie podjęte przez rodziców. On miał swoją misję w domu Ojca i to oznajmił Maryi i Józefowi. To oni się w tej sytuacji zagubili, ponieważ nie uprzedził ich o swojej decyzji.

    Maryja stopniowo będzie uświadamiała sobie znaczenie tamtego wydarzenia. Nie tylko jest Matką Jezusa, jest także Jego pierwszą uczennicą, najdoskonalszą uczennicą, całkowicie zjednoczoną z Jego losem. Dlatego zachowuje i rozważa wszystko w swoim sercu. W ten sposób przekazuje nam doświadczenie wiary: nieustannej czujności, umiejętności dostrzegania Syna i słuchania Jego słowa. 

    Wspomnienie Niepokalanego Serca Maryi przypomina nam, że wiara nie polega na rozumieniu wszystkiego od razu, lecz na zachowywaniu wydarzeń w sercu, rozważaniu ich w Bożym świetle, z pełnym zaufaniem, że Boży plan prowadzi do pełni życia. Maryja uczy nas cierpliwej i wiernej drogi ucznia.

piątek, 12 czerwca 2026

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

    Uwielbiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś to przed uczonymi i mądrymi, a odsłoniłeś małym. Tak, Ojcze, bo tak Ci się podobało... Przyjdźcie do Mnie wszyscy ciężko pracujący i mocno obarczeni, a ja wam przyniosę ulgę (Mt 11,25b-26.28).


    Modlitwa Jezusa pełna uwielbienia dla Ojca zaprasza nas do wejścia chociaż na chwilę w tajemnicę Serca Bożego Syna, w Jego życiowe doświadczenie Ojca.

    Widać wielką intymność relacji Syna i Ojca, która pozwala Jezusowi mówić do Boga Abba. To przez to Abba-Ojcze Jezus wyraża radość i zaufanie dziecka oraz bliskość z Ojcem. W ten sposób Jezus wyraża również świadomość własnej tożsamości jako kogoś, kogo nie można zrozumieć inaczej niż w odniesieniu do Boga. 

    Jezus cieszy się, że miłość Ojca do wszystkich Jego dzieci została już objawiona i każdy, kto ją przyjmuje, otwiera się na doświadczenie bycia dzieckiem Bożym.

    Z tego doświadczenia miłości i bliskości Boga, bycia dzieckiem Bożym, wypływa dalsza część modlitwy: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście... Doświadczenie Boga u słuchaczy Jezusa zamykało się w postawie wypełniania Prawa i lęku z obawy przed karą za jego naruszenie. Prawo było ciężarem trudnym do uniesienia i wypełnienia. 

    Jezus odrzuca lęk przed Bogiem i obdarza wolnością dziecka, które podejmuje obowiązki Prawa nie z lęku przed karą, ale z miłości do Ojca. 

    Patrząc na Serce Jezusa, być może jesteśmy gotowi uwierzyć, że Bóg nas kocha i przebacza nam wszystkie nasze winy, ale jednocześnie miłość bliźniego wydaje nam się bardzo trudna. Również dla nas Jezus ma słowo pocieszenia i nadziei: Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Bo moje jarzmo jest łagodne, a moje brzemię lekkie.

    On nie umniejsza znaczenia twojego cierpienia związanego z ludzkimi relacjami, ale zaprasza cię, byś poszedł razem z Nim i  razem z Nim wziął na siebie jarzmo niezrozumienia, oszczerstw, niesprawiedliwości, wyzysku w pracy, niewierności… Jarzmo, które On bierze na siebie, aby twoje brzemię stało się lżejsze.