Więzienie, w którym znalazł się niestrudzony głosiciel Ewangelii - św. Paweł - w wielu jego uczniach i wspólnotach wywoływała smutek, może przygnębienie, a nawet zwątpienie. Nawet ci, którzy uważani są za filary na drodze wiary, przeżywają swoje chwile słabości i nieudolności, rozczarowania, a niektórzy zwątpienia. Są takie momenty w naszym życiu, kiedy słabość wyciska na nas swoje znamię i odbija się na naszym nastroju.
Być może również Tymoteusz, do którego Paweł kieruje swój list, doświadcza jakiegoś kryzysu, który mógł być wywołany rozstaniem z Pawłem i wiadomością o jego więzieniu w Rzymie, a być może tym, że ze względu na jego wiek niektórzy kwestionowali jego autorytet nauczyciela i przewodnika wspólnoty.
Co robi św. Paweł, aby w tej sytuacji pomóc swojemu uczniowi i wlać w jego serce otuchę?
Zwraca się do Tymoteusza, do jego serca i rozumu, przedstawiając argumenty, które mają mu pomóc, aby rozpalić na nowo charyzmat Boży. Wspomina łzy Tymoteusza, które były wyrazem szczerości i uczciwości, przypomina mu o wierze jego matki i babci. Prosi o to, by zwrócił się do Chrystusa - nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia... Nie można się zatrzymać na drodze głoszenia Ewangelii, chociaż pojawiają się przeszkody - weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz